TYTUŁ: Dom euforii
AUTOR: Julia Kierepka
WYDAWNICTWO: Maroon Icon
ROK WYDANIA: 2025
LICZBA STRON: 204
Zacznę od tego, że pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka, bo trochę obawiałam się ciężkich, filozoficznych rozkmin na temat Internetu. Były takie owszem, ale napisane całkiem przystępnie i zgrabnie wplecione w fabułę.
A fabuła zostaje nam przedstawiona jako monolog głównej bohaterki, to przegląd życia gdy stoi się nad przepaścią. Skoczyć/ Nie skoczyć?
Powodów do skoku całkiem sporo, do tego by żyć znacznie mniej. Historia skondensowana, o tym jak wczesne lata dzieciństwa, relacje z rodzicami kształtują człowieka, jak potrzeba uwagi i miłości popycha do działań destrukcyjnych. Ta książka mocno wchodzi po skórę ( z pewnością to zasługa bezpośredniej narracji i zwrotów do czytelnika), budzi emocje, otwiera oczy, zostawia z natłokiem myśli.
Dom to miejsce, które powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem, akceptacją, miłością - to w domu pakuje się bagaż na całe życie. Euforia to stan bardzo pozytywny, radość wyniesiona na wysoki poziom. A jednak tytuł połączony z okładką wydaje się być zapowiedzią czegoś niepokojącego.
Gdzie tutaj ta historia Internetu, skoro poznajemy historię rodzinną bohaterki? Myślę że w opisanych przeżyciach znajdziemy odbicie niejednego posta, hejterskiego komentarza, influencerskiej zagrywki. To co przydarzyło się bohaterce mogło przydarzyć się i nam, albo znajomym, albo znajomym znajomych, albo gdzieś już o tym czytaliśmy. Nie różnimy się od siebie aż tak bardzo. Ale nie starajmy się też do nikogo na siłę upodobnić.
"Strasznie mnie denerwuje przepaść między tym, co świat naprawdę może Ci dać, a tym, co media próbują Ci wmówić. [...] Pamiętaj - bycie 'lepszą wersją siebie" oznacza nabycie nowego gadżetu, kremu, kursu, aplikacji. Ignoruj fakt, że niczego Ci to nie da. Ważne, że poczujesz, że musisz to mieć."


Świetnie to ujęłaś – ten bagaż pakowany w domu i kontrast z filtrowanym światem mediów dają do myślenia. Najważniejsze to nie zapomnieć w tym szumie, kim naprawdę jesteśmy, bo ta przepaść między realem a kreacją bywa przerażająca.
OdpowiedzUsuńPrzerażające jest to jak w mediach kreowany jest obraz szczęścia, a my w większości chłoniemy to jak gąbki, a potem trudno poradzić sobie z rozczarowaniem
UsuńMyślę, że każdy z nas korzystając z mediów społecznościowych w jakimś stopniu przyczynia się do kreowania tej wirtualnej rzeczywistości. Niezależnie czy jest to hejt, pozytywny komentarz czy publikacja jakiejkolwiek treści.
OdpowiedzUsuńDobrze ze czytelnik może utożsamić się z kimś z bohaterów czy z wydarzeniami
OdpowiedzUsuńPo Twoim opisie mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które potrafią wejść pod skórę i zostawić czytelnika z refleksją na dłużej.
OdpowiedzUsuńAleż to musi być interesująca lektura. Zapisuję sobie jej tytuł.
OdpowiedzUsuń