TYTUŁ: W migawce uczuć
AUTOR: Monika Malita-Bekier i Natalia Waszak-Jurgiel
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Od Siedmiu Boleści
ROK WYDANIA: 2026
LICZBA STRON: 440
"W migawce uczuć” - o miłości i odwadze, żeby w końcu żyć po swojemu
Jednym z moich marzeń jest zjedzenie śniadania pod wieżą Eiffla. Maślany croissant, kawa i Paryż za oknem brzmi jak całkiem dobry plan na początek dnia. Na razie jednak pozostaje mi rogalik i książka, która pozwala przenieść się tam przynajmniej na kilka godzin ☕🥐📖
W migawce uczuć Paryż pojawia się za sprawą wystawy fotograficznej. Jedno zdjęcie będzie miało dla bohaterów szczególne znaczenie.
Główną bohaterką jest Magda. Kobieta, która przez długi czas próbuje dopasować się do oczekiwań drugiej osoby. Kiedy jej pomysły spotykają się z reakcją w rodzaju „chyba żartujesz”, z czasem zaczyna wybierać bezpieczniejsze rozwiązanie – po prostu przestaje proponować, pytać, próbować. Rezygnuje z kolejnych drobiazgów, żeby nie czuć się śmieszną i nie narażać się na kolejne odrzucenie.
Łatwo powiedzieć: „trzeba być sobą”. Znacznie trudniej zauważyć moment, w którym zaczynamy z siebie rezygnować. Jeszcze trudniej przyznać przed samą sobą, że relacja, która miała dawać poczucie bezpieczeństwa, sprawia, że coraz mniej przypominamy siebie sprzed kilku lat.
W przypadku Magdy przełom przychodzi w dość nietypowych okolicznościach: winda zatrzymuje się między piętrami...
Czy strach przed samotnością może sprawić, że wybierzemy niewłaściwą osobę? Czy można tak bardzo przyzwyczaić się do kompromisów, że przestaniemy zauważać, kiedy przestają być kompromisami, a stają się rezygnacją z siebie?
To pytania, które autorki stawiają bez zbędnego moralizowania.
Nie jest to książka ciężka ani przygnębiająca. Wręcz przeciwnie. Jest w niej sporo ciepła, humoru i sytuacji, które wywołują uśmiech. Są też momenty, w których czytelnik ma ochotę wejść do książki, potrząsnąć bohaterem i powiedzieć: „No powiedz jej wreszcie, o co ci chodzi!” albo „Dziewczyno, otwórz oczy!”.
Bohaterowie tej powieści nie są idealni, podejmują złe decyzje, komplikują sobie życie, zamiast po prostu ze sobą porozmawiać. A ja jako czytelniczka mogę się na nich trochę złościć, trochę im kibicować i jednocześnie dobrze się bawić.
„W migawce uczuć” jest też opowieścią o pasji. O ludziach, którzy w pewnym momencie dochodzą do wniosku, że bezpieczna praca i przewidywalność niekoniecznie wystarczają do szczęścia. Że czasami warto spróbować czegoś własnego, nawet jeśli oznacza to wyjście poza dobrze znany schemat.
Nie zawsze trzeba od razu przewrócić całe życie do góry nogami. Czasem najważniejsze jest samo zauważenie, że coś nam nie odpowiada. Potem przychodzi decyzja, że chcemy coś zmienić. A później nauka mówienia o własnych potrzebach, stawiania granic i życia w zgodzie ze sobą.
Dlatego ta książka może być dla jednej osoby po prostu przyjemną, ciepłą historią o miłości, a dla innej powieścią, która przy okazji skłoni do zastanowienia się nad własnymi wyborami.
To literatura, która otula, bawi i daje nadzieję, ale nie robi tego kosztem ważniejszych tematów. Jest tu miłość, rodzina, przyjaźń, pasja, Paryż i fotografia, ale przede wszystkim jest człowiek, który próbuje znaleźć swoje miejsce i odpowiedzieć sobie na pytanie, jak właściwie chce żyć.
Gorąco polecam ❤️

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz