poniedziałek, 16 marca 2026

Dom euforii

 TYTUŁ: Dom euforii 

AUTOR: Julia Kierepka 

WYDAWNICTWO: Maroon Icon

ROK WYDANIA: 2025

LICZBA STRON: 204

Zacznę od tego, że pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka, bo trochę obawiałam się ciężkich, filozoficznych rozkmin na temat Internetu. Były takie owszem, ale napisane całkiem przystępnie i zgrabnie wplecione w fabułę.

A fabuła zostaje nam przedstawiona jako monolog głównej bohaterki, to przegląd życia gdy stoi się nad przepaścią. Skoczyć/ Nie skoczyć?

Powodów do skoku całkiem sporo, do tego by żyć znacznie mniej. Historia skondensowana, o tym jak wczesne lata dzieciństwa, relacje z rodzicami kształtują człowieka, jak potrzeba uwagi i miłości popycha do działań destrukcyjnych. Ta książka mocno wchodzi po skórę ( z pewnością to zasługa bezpośredniej narracji i zwrotów do czytelnika), budzi emocje, otwiera oczy, zostawia z natłokiem myśli.

Dom to miejsce, które powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem, akceptacją, miłością - to w domu pakuje się bagaż na całe życie. Euforia to stan bardzo pozytywny, radość wyniesiona na wysoki poziom. A jednak tytuł połączony z okładką wydaje się być zapowiedzią czegoś niepokojącego. 

Gdzie tutaj ta historia Internetu, skoro poznajemy historię rodzinną bohaterki? Myślę że w opisanych przeżyciach znajdziemy odbicie niejednego posta, hejterskiego komentarza, influencerskiej zagrywki. To co przydarzyło się bohaterce mogło przydarzyć się i nam, albo znajomym, albo znajomym znajomych, albo gdzieś już o tym czytaliśmy. Nie różnimy się od siebie aż tak bardzo. Ale nie starajmy się też do nikogo na siłę upodobnić.

"Strasznie mnie denerwuje przepaść między tym, co świat naprawdę może Ci dać, a tym, co media próbują Ci wmówić. [...] Pamiętaj - bycie 'lepszą wersją siebie" oznacza nabycie nowego gadżetu, kremu, kursu, aplikacji. Ignoruj fakt, że niczego Ci to nie da. Ważne, że poczujesz, że musisz to mieć."


I chyba właśnie dlatego ta książka tak niepokoi, bo w świecie filtrów, lajków i poradników na idealne życie coraz łatwiej zapomnieć, kim naprawdę jesteśmy.




niedziela, 8 marca 2026

Tweens, czyli prawie nastolatki

TYTUŁ: Tweens, czyli prawie nastolatki 

AUTOR: Sarah Ockwell-Smith

WYDAWNICTWO: Laurum

ROK WYDANIA: 2022

LICZBA STRON: 335

Tweens, czyli prawie nastolatki to poradnik napisany bardzo przystępnym językiem. Autorka w czytelny sposób wyjaśnia najważniejsze kwestie, a wiele kluczowych informacji zostało dodatkowo wypunktowanych, dzięki czemu łatwo do nich wrócić. 

Wprawdzie wszyscy kiedyś przeszliśmy przez okres dorastania, ale z perspektywy dorosłego trudno czasem przypomnieć sobie, jak bardzo był to skomplikowany czas. A naprawdę warto spróbować do tych wspomnień wrócić.

Jedną z najciekawszych rzeczy, jakie daje ta książka, jest spojrzenie na zachowanie młodych ludzi przez pryzmat biologii. Poznając rozwój mózgu dziecka, możemy zupełnie inaczej ustawić swoje oczekiwania wobec niego. Pewnych procesów po prostu nie da się przyspieszyć – dzieci nie są małymi dorosłymi. Nadal są dziećmi, nawet jeśli zaczynają zachowywać się jak nastolatki.

„Przyczyną tego wszystkiego, co niesłusznie jest przypisywane działaniu hormonów w okresie dojrzewania, są zmiany w mózgu dziecka”.

Ta wiedza pozwala spojrzeć z większą wyrozumiałością na trudne emocje, gwałtowne reakcje czy zmiany nastroju. Autorka(mama czworga dzieci) przypomina też o czymś bardzo ważnym: bez względu na to, co się dzieje, dziecko przede wszystkim potrzebuje od rodzica wsparcia.

To nie jest poradnik o tym, jak „naprawić” czy zmienić dziecko. Raczej próba pokazania dorosłym, co dzieje się w organizmie i psychice młodego człowieka w okresie wczesnego dojrzewania, jakie zmiany zachodzą w mózgu, jak działają hormony i dlaczego emocje bywają tak intensywne.

Dziecko nie jest projektem do zrealizowania, a rodzic nie musi być idealny. Czasem najważniejsze jest po prostu bycie obok. Nie trzeba reagować na każde trudne słowo czy zachowanie czasami warto pozwolić dziecku się wykrzyczeć i dać mu przestrzeń na emocje.

W książce pojawia się też pytanie, które wielu rodziców zadaje sobie bardzo często: jak przygotować dziecko do dorosłego życia? Odpowiedź nie jest wcale skomplikowana. Warto uczyć empatii, pokazywać różnicę między równością a sprawiedliwością, uczyć akceptacji różnorodności. Nie organizować dziecku każdej minuty czasu, nie nastawiać życia wyłącznie na przyjemności. Zamiast tego stopniowo wprowadzać w świat obowiązków: domowych, finansowych czy związanych z odpowiedzialnym korzystaniem z czasu przed ekranem.

To książka, która nie daje prostych recept ani magicznych rozwiązań. Raczej zachęca dorosłych, by na chwilę zatrzymali się i przyjrzeli również sobie – swoim reakcjom, emocjom i oczekiwaniom. Bo czasami, żeby zmienić relację z dzieckiem, trzeba najpierw zacząć od siebie.

czwartek, 5 marca 2026

Niewinne serce

 TYTUŁ: Niewinne serce. Saga o Betty. Tom pierwszy 

AUTOR: Katharina Widholm

WYDAWNICTWO: Luna

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 396

Gdzieś tam pewnie przez głowę przemknęła ci myśl, że fajnie byłoby mieć służącą. Kogoś, kto ogarnie codzienny chaos, zrobi zakupy, ugotuje obiad i poda kawę. Pomarzyć można. A można też przeczytać o życiu z perspektywy służącej.

Praca dla rodziny doktora to dla Betty prawdziwa nobilitacja, szansa na pomoc mamie i braciom. Dziewczyna rozpoczyna w Sztokholmie nowe życie. Zakres jej obowiązków jest ogromny, ale Betty jest przyzwyczajona do pracy i dobrze radzi sobie z większością zadań. Grunt to dobre zarządzanie czasem. Dziewczyna świetnie gotuje. Chciałbym spróbować dań, które wyszły spod jej ręki.

Betty znajduje też czas na czytanie. Jest głodna literatury i rozmów o książkach – i właśnie to czyni ją bohaterką, której trudno nie polubić.

Betty kocha książki, a czytelniczki z pewnością pokochają Betty ❤️

O fabule nie mogę napisać zbyt wiele, bo nie chcę spoilerować. Był jednak moment, w którym miałam ochotę krzyknąć: „Nie rób tego, dziewczyno!”. Koniecznie sprawdźcie sami, jaką decyzję podjęła Betty.

Czytałam tę książkę długo, ale nie dlatego, że była męcząca czy wymagała ogromnego skupienia. Po prostu dobrze czułam się w świecie Betty. Mimo że akcja toczy się w 1938 roku, ostatnim spokojnym roku przed nadciągającą burzą historii – atmosfera tej opowieści jest bardzo wciągająca.

To książka, w której z pozoru niewiele się dzieje. Akcja płynie spokojnie, ale nie jest monotonna. W ciągu jednego roku obserwujemy zmiany w bohaterach i w mieście. Oglądamy świat z perspektywy młodych ludzi, takich którym pierwsza miłość potrafi pokolorować rzeczywistość na różowo.

To powieść obyczajowa dopracowana w każdym szczególe: stroje, styl wypowiedzi, zachowania elit, podział społeczeństwa i zachodzące w nim zmiany, a także walka kobiet o swoje prawa.

Uwaga dla wydawcy: bardziej przejrzysty układ tekstu na stronie i odrobinę większa czcionka ułatwiłyby czytanie. Z perspektywy bibliotekarki widzę, że coraz więcej osób ma problemy ze wzrokiem i szuka książek z dużą, wygodną czcionką. A ta historia naprawdę jest warta przeczytania i z pewnością spodoba się także starszym czytelniczkom.

środa, 4 marca 2026

Podsumowanie lutego

 


Przetrwaliśmy i to piękne słońce jest za to wspaniałą nagrodą. Przypomnieliśmy sobie co to znaczy prawdziwa zima, a czytanie pod kocykiem było na prawdę świetne.

Jak na najkrótszy miesiąc w roku wynik nie jest zły: 8 książek i 5 audiobooków. W lutym zdecydowaną przewagę miały historie romantyczne (i powiedziałam sobie, że w marcu nie przeczytam ani jednej z tego gatunku). Były książki, które oceniłam powyżej 4, ale zdarzyły się też słabsze pozycje - bywa. Były łzy, była irytacja, był spokój i otulenie lekturą, było zabawnie ale poważnych tematów też nie zabrakło. Uwielbiam takie mixy ❤️❤️❤️



A jak Twój luty? 


czwartek, 26 lutego 2026

Liv

 TYTUŁ: Liv

AUTOR: Marta Błoch @Murcix

WYDAWNICTWO: BookEnd

ROK WYDANIA: 2025

LICZBA STRON: 255

Liv to dziewczyna, która goni za marzeniami. Żeby robić to, co kocha, musi wyrwać się spod kurateli rodziców nawet jeśli oznacza to kłamstwa i podejmowanie ryzyka. Wyjazd z małej miejscowości do dużego miasta staje się dla niej nie tylko zmianą adresu, ale prawdziwym szokiem poznawczym. To świat, w którym wszystko dzieje się szybciej, intensywniej, głośniej. Tu chce się czerpać z życia garściami, a jeśli trafia się na ludzi, którzy właśnie tak funkcjonują na co dzień, bardzo łatwo przepaść.

Nowi znajomi, nowe doświadczenia, nowe możliwości. Jedna z relacji jednak błyskawicznie wymyka się spod kontroli i z niewinnego zauroczenia przeradza się w coś znacznie poważniejszego. Uczucie rozwija się szybko, może nawet za szybko. Liv nie dostrzega toksycznych zachowań, a jeśli zaczyna czuć niepokój, Micah skutecznie rozwiewa jej wątpliwości. Klapki na oczach i różowe okulary to wyjątkowo niebezpieczne połączenie. Mam nadzieję, że młode czytelniczki szybciej niż bohaterka rozpoznają w chłopaku chodzącą czerwoną flagę 🚩

Autorka pokazuje również kulisy życia influencerów. Świat mediów społecznościowych jawi się jako niekończąca się zabawa: imprezy, nagrywki, wspólne projekty, życie „na pokaz”. Jednak pod tą błyszczącą powierzchnią kryje się coś znacznie mniej atrakcyjnego: samotność. Można być częścią ekipy, tańczyć na środku rozświetlonego parkietu, publikować uśmiechnięte relacje, a jednocześnie czuć wewnętrzną pustkę. Relacje bywają powierzchowne, oparte na zasięgach i korzyściach. Pojawia się więc pytanie: ile tak naprawdę wiemy o drugim człowieku  i czy w ogóle chcemy wiedzieć? Czy bohaterowie zdobędą się na odwagę, by wyjść poza pozory i zawalczyć o coś prawdziwego?

Książkę czytało mi się dobrze. Nie zawsze narracja była idealnie płynna, ale jak na debiut to dobra propozycja. To powieść zdecydowanie skierowana do młodszych czytelniczek, choć pod warunkiem, że będą potrafiły wyciągnąć z niej właściwe wnioski.

Bo w gruncie rzeczy ta historia nie jest tylko o sławie, popularności czy miłości, która oślepia. To opowieść o potrzebie akceptacji. O pragnieniu, które kryje się pod wszystkimi wyborami Liv, nawet tymi błędnymi. 

„To chyba największe marzenie każdego człowieka, prawda? Być kochanym takim, jakim się jest”.

 I właśnie to pytanie wybrzmiewa najmocniej: czy w świecie filtrów, kreowanych wizerunków i nieustannego udowadniania swojej wartości naprawdę można być kochanym za prawdziwą wersję siebie?

poniedziałek, 23 lutego 2026

101 dinozaurów

 


Ostatni raz miałam czterolatka pod opieką… dobre dziesięć lat temu. I chyba zdążyłam już zapomnieć, jak to jest żyć w trybie „5 minut na wszystko”.

W weekend siostra podrzuciła mi syna na ferie. To prawdziwy żywioł: 5 minut klocki, 5 minut puzzle, potem kredki, gra, coś nowego… energia w czystej postaci 🫣

Tym, co zatrzymało go na dłużej, okazała się książka „101 dinozaurów”. Nie będę udawać, że siedział nad nią godzinami, bo wcale tak nie było. Ale wystarczająco długo, by przeczytać nazwy najciekawszych gatunków, porównać ilustracje z figurkami, które przywiózł ze sobą, dowiedzieć się kilku faktów o T-rexie i z zaciekawieniem obejrzeć sceny z czasów epoki lodowcowej.

Wyszukiwanie szczegółów na rozbudowanych ilustracjach to absolutne złoto.
– Ciocia, zobacz! Oni jeżdżą na łyżwach!






I właśnie za takie momenty najbardziej lubię książki popularnonaukowe dla dzieci: rozbudzają ciekawość, inspirują do pytań i sprawiają, że nawet najbardziej ruchliwy czterolatek zatrzyma się na chwilę dłużej.

„101 dinozaurów” to książka pełna fascynujących ciekawostek, podanych w bardzo przystępny i atrakcyjny dla dzieci sposób. Autorzy często sięgają po humorystyczne porównania, na przykład zestawiają prehistoryczne życie z… festynem, co sprawia, że nawet trudniejsze informacje stają się zrozumiałe i zapadają w pamięć.

Czy wiecie, że stegozaury i tyranozaury nigdy się ze sobą nie spotkały? Odpowiedzi na to i wiele innych zaskakujących pytań znajdziecie właśnie w tej książce.

Zostań prawdziwym odkrywcą tajemnic dinozaurów! 🦖



piątek, 20 lutego 2026

Mój fikcyjny chłopak

TYTUŁ: Mój fikcyjny chłopak 

AUTOR: Agata Gładysz

WYDAWNICTWO: Odyseya 

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 343

Biblioteka, fikcyjny chłopak i młodzieńcze emocje – YA romanse dla młodszych czytelników ❤️❤️❤️

Jako mama nastolatek i bibliotekarka staram się orientować w literaturze młodzieżowej. Najczęściej korzystam z poleceń mojej córki – tym razem jednak role się odwróciły i to ja podsunęłam jej tę książkę. 

Olivia, uczennica liceum, uwielbia czytać. Nie jest kujonką – po prostu rzadko rozstaje się z książką i woli fikcyjne światy od szkolnych imprez. Podczas odrabiania pracy domowej z najlepszym przyjacielem, Wesem, dochodzi do czegoś zupełnie nieoczekiwanego – zaburzają czasoprzestrzeń i sprowadzają do rzeczywistości bohatera powieści. Zeyna.

Zeyn to zawodowy model – pewny siebie, charyzmatyczny, wręcz „idealny materiał na chłopaka”. Problem w tym, że nie powinno go tu być.
Jak wytłumaczyć tacie obecność nieznajomego chłopaka w pokoju? Jak ukryć go w szkole pod czujnym okiem nauczycieli? I co zrobić, gdy najlepszy przyjaciel zaczyna czuć się odsunięty? 

To lekka, młodzieżowa historia o fascynacji, zauroczeniu i różnicy między wyobrażeniem a prawdziwymi emocjami. Czyta się szybko i bez większego wysiłku. Używając młodzieżowego określenia – momentami bywa trochę cringe 😂

Na plus zdecydowanie: brak wulgaryzmów, brak wątków erotycznych (pojawia się jedno zdanie dotyczące LGBT), więc pod tym względem to bezpieczna propozycja dla młodszych nastolatek.

Nie jest to literatura najwyższych lotów, zabrakło mi większych emocji i głębszego pokazania świata, z którego pochodzi Zeyn – właściwie nie do końca wiadomo, co sprawia, że Olivia miałaby aż tak za nim przepaść.

To romantyczna, dziewczęca historia, która może trafić do czytelniczek zaczynających swoją przygodę z YA.



wtorek, 17 lutego 2026

Dziennik Nel

 TYTUŁ: Dziennik Nel 

AUTOR: Alena Chacuk

WYDAWNICTWO: BeYa

ROK WYDANIA: 2025

LICZBA STRON: 368

Najpierw książka czy film? W tym przypadku pierwszy był film.

Zarys fabuły był mi już znany, ale zupełnie nie przeszkadzało to w czytaniu. Nel rozpoczyna naukę w nowym liceum, to miał być nowy start. Niestety plotki zdążyły ją wyprzedzić, a do dziewczyny, która wyróżnia się ubiorem i mocnym makijażem, szybko przykleja się łatka „świruski”.

Ta książka została świetnie przygotowana graficznie. Fragmenty pamiętnika, rysunki, SMS-y, zróżnicowana czcionka wszystko to sprawia, że czytelnik ma wrażenie obcowania z czymś bardzo osobistym. To nie jest książka, którą czyta się jednym tchem. To nie jest też zwykłe spotkanie z koleżanką przy kawie. To wejście w myśli i uczucia drugiej osoby. Narracja pierwszoosobowa została wybrana nieprzypadkowo, a fragmenty pamiętnika dodatkowo podbijają intymność tych zwierzeń.

To książka niesamowicie potrzebna. Film nie oddaje emocji Nel aż tak mocno. Tutaj każde słowo trafia w czuły punkt. Każde może stać się dla kogoś ratunkiem. Główna bohaterka zdradza, dlaczego zaczęła sięgać po autodestrukcyjne zachowania, dlaczego jej życie znalazło się na krawędzi, dlaczego potrzebowała zadawać sobie ból.

Czasami nosimy w sobie zbyt wiele myśli i emocji. Wszystko kumuluje się wewnątrz – zwłaszcza gdy wszystkim wokół wydaje się, że cię znają. Zakładasz maskę i przed światem grasz silną. Nie pozwalasz sobie na rysy w swoim wizerunku. Przestajesz być sobą, bo spełniasz oczekiwania innych. Emocji robi się coraz więcej – i stają się coraz bardziej destrukcyjne. A świat ocenia cię po pozorach.

"Nie chodziło tylko o to, żeby przestać uciekać w destrukcję. Chodziło o zrozumienie siebie. Dotarło do mnie, że nie mogę ciągle udowadniać swojej wartości innym. Że muszę przestać żyć tak, jakby ich ocena była najważniejsza. Nauczyłam się słuchać siebie. Odkryłam, że mogę mówić o tym, co mnie boli, zanim to zeżre mnie od środka. Przestałam bać się przyznać do emocji. Wcześniej uważałam, że płacz czy strach to dowód porażki. Teraz wiem, że to tylko dowód, że żyję i potrzebuję wsparcia."

To książka, którą polecam rodzicom, nastolatkom i nauczycielom. Bo czasem jedno przeczytane zdanie może stać się początkiem rozmowy. A rozmowa początkiem zmiany.

To trudna historia, ale daje nadzieję. Pokazuje, że nawet z najciemniejszego miejsca można spróbować wyjść. Że proszenie o pomoc nie jest słabością. I że zawsze warto zawalczyć o siebie.

piątek, 13 lutego 2026

O zapachu kawy

 TYTUŁ: Morderstwo o zapachu kawy 

AUTOR: Marta Moeglich 

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 381

Kryminał kocykowy, w którym fabuła skupia się na rozwiązaniu zagadki, a nie na krwawym morderstwie i pościgu z bronią w ręku? Proszę bardzo: "Morderstwo o zapachu kawy" wpisuje się idealnie (Śmierć i belgijska czekolada też)

Michalina ciężko pracowała, by dostać się na wymarzony kierunek. Jej determinacja jest godna podziwu ma jasno wytyczony cel i zrobi wszystko, by go osiągnąć. Co jednak, gdy na drodze do kariery stanie (a właściwie… położy się) trup? ☠️⚰️

Profesor umiera w swoim gabinecie. Wokół panuje chaos, ale dość szybko okazuje się, że to nie była śmierć z przyczyn naturalnych. Ktoś wykładowcy pomógł zejść z tego świata.

Opiekunka roku decyduje się na pewien eksperyment społeczny i włącza studentów pierwszego roku do śledztwa. Grupa pracująca nad sprawą z pozoru wydaje się przypadkowa. Ale! Każdy z nich miał motyw. Udział w dochodzeniu daje możliwość kontrolowania dowodów, odsuwania od siebie podejrzeń i… wprowadzania odrobiny chaosu.

Misia chciała tylko studiować. Zdobywać wiedzę i kwalifikacje potrzebne do wymierzania sprawiedliwości. Nie spodziewała się, że tak szybko zostanie rzucona na głęboką wodę. By nie utonąć, zaczyna działać poza procedurami. A to może położyć całe śledztwo…

Ta książka czyta się sama! Zrobiłam sobie kawę i zerknęłam tylko na początek - chwilę później miałam pusty kubek i byłam 50 stron dalej, w samym centrum wydarzeń. Idealnie wpisuje się w nurt cozy crime. Pijesz kawę (tu kawa też przewija się co chwilę ☕), przeglądasz dowody i protokoły przesłuchań - świetnie wyodrębnione w tekście - łączysz kropki i totalnie odcinasz się od rzeczywistości.

Jest lekko, z delikatnym humorem. Nienachalnie, bez przerysowania, a przy tym z mocnym zwrotem akcji. Dobrze, że w TYM momencie nie wzięłam łyka kawy, bo mogłoby się to skończyć naprawdę spektakularnie 😂

Autorka świetnie gra z czytelnikiem kiedy myślisz, że już wszystko wiesz, okazuje się, że jesteś o krok za bohaterami. Koniecznie zapamiętajcie ten tytuł. 

Polecam ☕☕☕

czwartek, 5 lutego 2026

Gdzie jesteś siostrzyczko?

 TYTUŁ: Gdzie jesteś siostrzyczko?

AUTOR: Max Czornyj

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WDANIA: 2026 

LICZBA STRON: 298



Taka zupełnie inna odsłona Maxa Czornyja!

W 2025 przeczytałam 5 książek autora i każda kolejna podobała mi się bardziej. Niestety najnowsza powieść okazała się rozczarowaniem. Jedną irytującą bohaterkę da się jeszcze znieść, ale dwie to już zdecydowanie za dużo. A tak dobrze się zapowiadało. 

W walentynkowy wieczór córka właścicieli ekskluzywnego hotelu znika bez śladu. Prowadzone są poszukiwania, ale bez rezultatu. Akcja szybko przyspiesza, bo mamy już rok później. Rodzina jakoś sobie radzi, każdy na swój sposób wrócił do normalności po zaginięciu Ewy. Hugon rzucił się w wir interesów i inwestycji, Julia kobieta z klasą, dba by wszystko wyglądało perfekcyjnie, Michał zbuntowany nastolatek nagromadzone emocje rozładowuje w komputerowych strzelankach. W walentynkowy wieczór w hotelu wzmożono środki ostrożności, czy historia może się powtórzyć?

Nie wchodząc w szczegóły - owszem, tak. Ale jak to możliwie, że z hotelu, w którym jest pełno kamer, są dodatkowi ochroniarze ktoś znika bez śladu? Tym razem policja szybko podejmuje działania. Na miejscu pojawia się komisarz Oliwia Lang. Mam ogromny problem z tą bohaterką, w swojej narracji zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Jej narracja miała być ironiczna i z dystansem, ale wyszła chaotyczna i męcząca. Jej wypowiedzi są urywane, krzyczy, wyciąga jakieś wnioski, zmienia zdanie, podejmuje dziwne ruchy niby za zgodą przełożonych, ale efektów pracy nie widać. 

Julia Loret, w trosce o dobro swojej rodziny średnio współpracuje z policją, ukrywa dowody, wynajmuje detektywa by skompromitować panią komisarz, wdaje się w pyskówki, jej opanowanie to tylko fasada. Jej wypowiedzi podobnie jak u Lang są niespójne i nerwowe.

Nic mi się w tych bohaterkach nie kleiło, a drażniło wszystko. 

Taki odbiór postaci niestety rozprasza, i nie pozwala zagłębić się w wątek zaginięcia, tropy się rozmywają, albo są właściwie nieistotne.  

Początek był dobry, bo zaginiecie dziecka zawsze budzi emocje. Potem nastąpił chaos, powrót do przeszłości i wielki finał, który no cóż... można powiedzieć że rozwalił system. Ale w tym przypadku nie jest to komplement. 

Zdecydowanie wolę te bardziej krwawe historie i te z bardziej pogłębioną psychoanalizą bohaterów - bo to świetnie autorowi wychodzi. Tym razem jednak za dużo elementów zgrzytało, żebym mogła w pełni docenić pomysł na fabułę.

Jeśli komuś odpowiada bezpośrednia, nerwowa narracja i bohaterowie działający pod wpływem emocji, być może odnajdzie się w tej historii lepiej niż ja.

 


niedziela, 1 lutego 2026

Podsumowanie stycznia

 Witajcie na blogu w 2026 🎉

Styczeń był niesamowity! Taki dobry, taki slow (po niezwykle intensywnym pierwszym tygodniu) był czas na filmy, na puzzle i na książki. I taki bez presji, bo czytałam totalnie to co chciałam.

Wyczytuje się stos hańby i to konkretnie bo aż 5 książek, które na swoją kolej czekały więcej niż rok. Dwie książki z biblioteki i jedna pożyczona o córki.


Quo vadis to odkrycie dziesięciolecia ❤️

Audiobooki wpadły cztery, z niestety jednym rozczarowaniem, bo nadmiar słodyczy też potrafi zaszkodzić 


Plany czytelnicze na luty nie są jeszcze skonkretyzowane, a jak u Was?