sobota, 24 sierpnia 2019

Złapać milionera

TYTUŁ: Złapać milionera

AUTOR: Max Monroe

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 547


Nowości nowościami, ale trzeba czasami poczytać coś co zalega na półce już dłuższy czas. Padło na książkę "Złapać milionera", którą to sprezentowałam sobie na dzień kobiet w 2018r. Książka dość pokaźnych gabarytów, ale miałam akurat troszkę czasu między lekturami recenzyjnymi więc dałam jej szansę.

Po tytule sądząc spodziewałam się raczej płytkiego romansu (czyli książka w sam raz na wakacyjne rozluźnienie), bohaterki raczej nie wybitnie inteligentnej ale na pewno sprytnej, i fabuły tak prostej jak budowa cepa. Zostałam miło zaskoczona, przede wszystkim postacią głównej bohaterki.

Georgia Cummings to dyrektorka działu marketingu w firmie Kline'a Brooks'a. Błyskotliwa, kreatywna i inteligentna kobieta nie ma szczęścia w miłości. Szuka tego jedynego ale jakoś nie może go znaleźć. Jako pracownica Brooks Media zobowiązana jest do posiadania konta w aplikacji TapNext (aplikacja dla singli), tam rozpoczyna niezobowiązującą pogawędkę z kimś o nicku BAD-Ruck. Wymiana wiadomości ma podtekst erotycznych, ale żadne z nich nie wychodzi z propozycja spotkania, z czasem stają sie dla siebie wirtualnymi przyjaciółmi i poruszają coraz bardziej osobiste tematy.

Kline Brooks właściciel, wartej wiele milionów dolarów, firmy. Jest młody, przystojny, może przebierać w kobietach, które chętnie spędziłyby z nim wieczór, noc, całe życie. On póki co jeszcze szuka, ale wyznaje żelazną zasadę by nie umawiać się ze swoimi podwładnymi. Co więc sprawiło, że zaprosił Georgię na przyjęcie charytatywne na którym musiał się pokazać? No cóż... mama próbowała go umówić z córką swojej przyjaciółki ;)

Od tego pamiętnego wieczoru relacja Georgia-Kline nabiera tempa i rumieńców. Kobieta ma jednak pewien sekret. Jest dziewicą, nigdy nie uprawiała seksu, bo zbliżenie oralne czy analne się nie liczy, a w tym ma sporą wprawę (!?). Tutaj nastąpił mały zgrzyt jeśli chodzi o mój odbiór bohaterki, no ale może ja się nie znam ;) Georgia zwierza się BAD-Ruck'owi a wtedy czytelnik ma szansę poznać jego tożsamość. Nie była to co prawda skomplikowana zagadka więc nie liczcie tutaj na jakiś element wow.

Związek Georgi i Klin'a to cud miód i orzeszki. Jest słodko ale da się wytrzymać. Sceny erotyczne są ale zapewniam was że nie na każdej stronie. Pojawiają się sporadycznie, czasami pozostając w niedopowiedzeniu zostawiając miejsce na wyobraźnię czytelnika i dla mnie to duży plus.

Gdy prawda dotycząca profili w aplikacji wychodzi na jaw można było się spodziewać różnych reakcji. Ja spodziewałam się raczej wielkiej awantury, a nie takiego zachowania bohaterów. Ona wzięła to bardzo do siebie, świat się zatrzymał, a potem stanął na głowie - koniec związku, koniec wszystkiego - katastrofa nuklearna. A on zamiast po prostu przeprosić i wyjaśnić szykuje akcję na ogromną skalę, akcję z ogromnymi konsekwencjami. W którymś momencie musiało to się wydać, nie oszukujmy się czekałam na ten moment, więc byłam zaciekawiona w jakim kierunku pójdzie jego rozwiązanie. Zrobiło się poważnie, ale akcja nadal utrzymana była w przyjemnym tonie.

Książka okazała się pozytywnym zaskoczeniem, nie miałam wobec niej wygórowanych oczekiwań, liczyłam na lekką i przyjemną lekturę. To dostałam, a bonusem była główna bohaterka, dobry humor i idealnie wyważone sceny erotyczne. Powieść czyta się błyskawicznie, dużo dialogów, wiadomości wymieniane w aplikacji, brak nużących opisów - ta historia idealnie sprawdziła się na leniwe wakacyjne czytanie.

Kto nie czytał temu polecam, a ja sama poszukam 2 tomu i nie pozwolę mu tak długo na siebie czekać.



Jest to 78 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień

czwartek, 22 sierpnia 2019

Oświecony

TYTUŁ: Oświecony

AUTOR: Łukasz Mularski

WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Nowoczesne

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 169


Taka niepozorna rozmiarem, ale z piękną okładką książka trafiła w moje ręce. Opis był co prawda intrygujący, ale sięgnęłam po nią z pewną obawą, że przesycona będzie filozofowaniem i wewnętrznymi rozterkami bohatera, a jak było przekonacie się czytając recenzję.

Historia zaczyna się w bardzo ciekawy sposób, mężczyzna śpiący na cmentarzu otrzymuje nagle pomocną dłoń. Nieznajomy zabiera go do baru, stawia posiłek i jest bardzo ciekawy historii jego życia. Czy tych mężczyzn coś łączy? Trudno to stwierdzić, młodszy z nich zaczyna snuć opowieść, jak życie które zapowiadało się na prawdę wspaniale zakończyło się przy zimnej cmentarnej płycie.

Mikołaj już w szkole zauważył że sport przynosi mu dużo satysfakcji, to z nim chciałby związać swoją przyszłość. Chłopak nie miał jednak konkretnych planów, trenował piłkę nożną, potem trafił do drużyny pływackiej. Spora część tej historii to opis życia studenckiego, zawieranie nowych znajomości, zdobywanie doświadczeń seksualnych, szukanie pomysłu na siebie. Na jednej z imprez Mikołaj poznaje Justynę. Dziewczyna ma wyznaczony jasno cel - chce otworzyć szkołę jogi, a jej marzeniem jest podróż do Indii. Dość szybko zaczynają być parą, Mikołaj poczuł co to jest miłość, Justyna zaraziła go swoją pasją, więc wspólna droga wydawałaby się jak najbardziej tą właściwą.

Niestety Justyna miała pewien sekret. Zdarzało się, że znikała na miesiąc i oprócz kilku zdawkowych telefonicznych rozmów nie było z nią kontaktu. Mikołaj początkowo przymykał na to oko wierząc że w przyszłości dziewczyna podzieli się z nim tą tajemnicą. Prawda jednak wyszła od kogoś innego, a Mikołaj nie czekając na wyjaśnienia dziewczyny ucina tę znajomość i wyjeżdża z kraju. Chłopak zaczyna pracę w Niemczech, zapalił się do pomysłu utworzenia szkoły jogi i na to zbierał pieniądze. Nieoczekiwanie otworzyły się przed nim nowe możliwości, to co uważał za błąd i porażkę przekuł w sukces. Znalazł się ktoś kto zechciał w niego zainwestować, Mikołaj otrzymał kilka wskazówek biznesowych i otworzył sieć szkół, prowadził szkolenia, organizował wyjazdy do Indii - spełniał marzenia, nie swoje, te które mieli wspólnie z Justyną.

"Po co dążyć do spełnienia marzeń, skoro tylko elity mogą coś osiągnąć? Lepiej wpatrywać się bezmyślnie po raz dziesiąty w ten sam serial na ekranie telewizora. To nie dla mnie, działanie i to tylko działanie w celu spełnienia marzenia daje pozytywne efekty. Nikt za ciebie nic nie zrobi, nawet masoni." - ten cytat dokładnie podsumowuje Mikołaja i jego poglądy dotyczące społeczeństwa oraz sukcesu, który zamierzał osiągnąć. I mimo, że nie doceniał pomocy z zewnątrz, to właśnie wsparcie innej osoby pomogło mu osiągnąć sukces. A co wspólnego mają z tym masoni? Oni też się tutaj pojawiają. Ten wątek jest ciekawie poprowadzony, jest spójny i przemyślany (nie wyskakuje nagle jak królik z kapelusza, ale pasuje idealnie do tego co spotkało Mikołaja w Niemczech).

Książka tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w jeden dzień. Nie mogłam jej odłożyć bo musiałam dowiedzieć się co takiego stało się w życiu Mikołaja, że znalazł się on w punkcie który opisuje prolog. Historia okazała się więc dobrze napisana, ciągle wzbudzała zainteresowanie. Bałam się na początku że mimo niewielkiego rozmiaru będzie ona przegadana, ale nic bardziej mylnego. Polecam, bo nie musicie się tutaj martwic o filozofowanie bohatera (było troszkę na temat filozofii jogi ale to raczej w formie ciekawostki), a te informacje które dostaniecie na pewno was samych skłonią do refleksji - i to mi się podoba, że książka zostaje ze mną na dłużej i wymaga ode mnie odpowiedzi na sytuacje i pytania z którymi musiały zmierzyć się postacie, które autor oddał w nasze ręce.

Polecam!

Jest to 77 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień

wtorek, 20 sierpnia 2019

Zielony żuk i biały gołąb rozpaczy

TYTUŁ: Zielony żuk i biały gołąb rozpaczy

AUTOR: Albin Perc

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 262



Opis: 
Jak przerwać zaklęty krąg rodzinnych grzechów?

W życiu nastoletniego Lucjana nic nie jest proste. Chłopak mieszka z matką i autystycznym bratem w starej kamienicy. Ojca nigdy nie poznał, a jego stosunki z matką znacznie się komplikują, gdy wychodzi na jaw, że ta zarabia na życie prostytuowaniem się. Pewnego dnia Lucjan zostaje pobity, a z opresji ratuje go Gabriela, dziewczyna, z którą wkrótce połączy go uczucie, jakiego wcześniej nie znał...

W tej wielowarstwowej opowieści świat realny ściera się z fikcyjnym, a losy bohaterów są pretekstem do zadania pytań, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Czy można wyzwolić się od błędów popełnianych przez naszych najbliższych? Czy rodzinne traumy dziedziczy się z pokolenia na pokolenie? I czy miłość można odnaleźć również wtedy, gdy nie ma się już na nią żadnej nadziei?


***

Autor przygotował wielowątkową i wielowymiarową historię, która zaczyna się już od dość enigmatycznego tytułu. Czy bedzie to powieść symboliczna, pełna alegorii? Na pewno nie jest to powieść łatwa, bo angażuje czytelnika w 100%, wymaga spojrzenia w głąb siebie, w te najciemniejsze zakamarki.

Ta książka to jakby 3 osobne historie zależne od siebie - to historie w historiach - takie literackie matrioszki. Nie do końca ten pomysł przypadł mi do gustu bo miejscami wprowadzał nieco chaosu. Gdyby były to po prostu 3 odrębne historie na pewno byłoby łatwiej, ale czy w tedy wywołałyby takie emocje?  Jest to więc moje subiektywne odczucie. Tyle o konstrukcji, a teraz kilka słów o treści:

Lucjan to nastolatek, który opowiada historię swojego życia. Pomyślicie banalne, infantylne - nic bardziej mylnego. Ten chłopak miał od początku pod górkę, życie go nie rozpieszczało a jest na tyle inteligetny by wyciągnąć z tego niezbyt optymistyczne wnioski dla siebie i świata. Od najmłodszych lat żył marzeniami o ojcu, który pewnego dnia wróci do domu. W tym czasie nim i młodszym chorym bratem zajmował się matka. Kobieta utrzymywała swoją rodzinę uprawiając najstarszy zawód świata. Chłopak z tego powodu wdaje się w bójkę na szkolnym boisku, a gdy przyłapuje matkę z kochankiem pękają wszelkie tamy. 

Do samotnego chłopaka rękę wyciąga Gabriela. Początkowo nieśmiało ale z pewnym uporem walczy o tę znajomość. Lucjan otrząsa się z marazmu i zaczyna żyć, pierwsza miłość zawsze dodaje skrzydeł. W tym czasie Lucjan poznaje też Franca, chłopca wyjętego spod prawa. Poglądy chłopaka zajmują tutaj dość sporo miejsca i ocierają się o filozofowanie i wywody dotyczące psychiki nastolatków. Te wynurzenia przesycone są pesymizmem, przytłaczają ciemnością barw.

Po krótce wspomnę o dwóch pozostałych historiach:

Opowieść o chłopcu uzaleznionym od narkotyków, dla którego jedynym.ratunkiem jeat pobyt w leśnej głuszy w lecznicy dla zwierząt.
Fragment książki w której mały bohater przetrzymywany był przez matkę w szafie, a teraz po uwolnieniu próbuje zrozumieć otaczający go świat.

W opisie książki znajdziemy wiele pytań na które Lucjan próbował znaleźć opowieść. Wnioski nie napawają optymizmem, wydarzenia w które zostają wplatani bohaterowie niejednokrotnie zaskakują. Zło czai się w każdym z nas, nie można mu jednak pozwolić na dominację.


To jedna z trudniejszych książek które czytałam, po pierwsze ze wzgledu na formę i styl "filozoficzny" oraz na treść która wymaga głębokiej analizy, wychwycenia zależności i symboliki.


Polecam jeśli macie ochotę na wędrówkę po ciemnych zakamarkach duszy, jeśli macie filozoficzne zacięcie i patrzycie szerzej niż tylko na to co tu i teraz. Ostrzegam jednak że ta książka przytłacza, nie daje nadzieji, próżno w niej szukać optymizmu. 

Podejmiecie wyzwanie?

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję autorowi, Albinowi Percowi

Za udostepnienie pliku do recenzji dziękuję Iwonie Niezgodzie, która zorganizowała jej promocję

Jest to 76 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień



niedziela, 18 sierpnia 2019

Pogoń wszystko albo nic

TYTUŁ: Pogoń wszystko albo nic

AUTOR: Agnieszka Frątczak

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 356


Bardzo szybko, bo w trakcie 3 roku studiów zostałam mamą, gdy chciałam wrócić do nauki i spróbować swoich sił w wyuczonym zawodzie po raz drugi byłam w ciąży. Dlaczego o tym piszę? To taki mały wstęp, w którym chciałabym zaznaczyć, że pojęcie "wyścig szczurów" nie jest mi znane z autopsji. Ten termin znam z telewizji, Internetu, a teraz również z książki. To o czym czytałam, to dla mnie fikcja, zupełnie nowy świat, jednak dla osób pracujących w korporacji to zapewne codzienność.

Ewka pochodzi ze wsi, jej rodzice byli biedni ale starali sie zapewnić córce jak najlepsze warunki do życia. Dziewczynka była w szkole poniżana i wyśmiewana z powodu skromnych warunków w jakich przyszło jej żyć. Mała Ewa miała marzenie by wyrwać się z tego miejsca i podbić wielki świat. Wiedziała, że osiągnie to tylko dzięki swojej ciężkiej pracy. Każde zarobione w wakacje pieniądze odkładała do skarbonki z napisem STUDIA. Odłożyła odpowiednią kwotę, zdobyła stypendium i poświęciła się zdobywaniu wykształcenia. Ewa nie chodziła na imprezy, nie prowadziła jałowych rozmów, nie zawierała nowych znajomości. Każdą wolną chwilę poświęcała na naukę, na zdowbywanie wiedzy i doświadczenia. Zaczęła staż w jednej z większych w Warszawie agencji marketingowej. Tutaj nie oglądajac się na nikogo zaczęła piąć sie po szczeblach kariery. Ewa swoim uporem i zaangażowaniem dopieła swego została zastępcą prezesa, a gdy ten odchodził na emeryturę była gotowa przejąć jego stanowisko. Kobieta każdy dzień miała zaplanowany niemal co do minuty, kalendarz wypełniony terminami spotkań, datami konferencji i szkoleń. Ona nie poprzestała na laurach, dążyła do tego by w swojej dziedzinie wiedzieć jak najwięcej.

To jednak strona medalu: dziewczyna, która wyrwała się ze wsi, która swą pracowitością zdobyła wymarzone stanowisko, tak Ewa mogła nazwać siebie kobietą sukcesu. Z drugiej jednak strony Ewka była kobietą samotną, która nie ma życia prywatnego, nie ma przyjaciół, właściwie to ona nie ma nawet znajomych. Do rodziców dzwoni bardzo sporadycznie a widziała ich ostatnio 5 lat temu.

Nagle przychodzi moment otrzeźwienia i na pewno nie jest to łagodne przebudzenie. Los przygotowal dla niej kilka kubłów zimnej wody. Jako pani prezez kobieta nie budziła szacunku wśród swoich pracowników, w kuluarch zastanawiano się ile łóżek musiała zaliczyć by dojść tak daleko. Zazdrośni współpracownicy zawiazali spisek który miał pogrążyć Ewkę.

Stres, nowe obowiązki, podjazdowa walka z obecnym wiceprezesem negatywnie wpłynęły na zdrowie Ewy. Zaczęła coraz częściej mieć złe samopoczucie, zemdlała w pracy i trafiła na oddział doktora Adama Jasiuka. Przystojny lekarz zwrócił uwagę na piękną kobietę, ale on podobnie jak ona poświęcił się pracy.

Oatateczny cios spadł na Ewke gdy znalazla w.skrzynce pocztowej list od matki, sprzed 2 tygodni... Czy kobieta wybaczy sobie że odciela się od rodziców i nie wspierala ich gdy najbardziej jej potrzebowali? A może ten błąd uda się jeszcze naprawić?

Ta powiesc pokazuje jak karty losu potrafią szybko się obrócić. Jak nasz sukces moze nie podobac sie innym, jak zrobią wszystko by nas zniszczyć, a w nastepnej chwili proszą nas o pomoc. Tak jak wspomnialam wcześniej praca.w korporacji jest.ki obca, dlatego z.wielkim zaciekawieniem siegnelam po tę powieść. Autorka w ciekawy sposób opisała korpozycie, walkę o stołki, bezduszność biurowców.

Morał z tej powieci jest taki: praca to nie wszystko. Jest jeszcze rodzina, zdrowie i życie które toczy się po za murami biura.

Ewka to postać bardzo dobrze scharakteryzowana. Jej motywacje, jej wysiłek wlozony w spelnienie marzeń oraz późniejsza przemiana - ten obraz jest spójny i dopracowany.

Z dużą ciekawościa weszłam w ten korporacyjny świat, książka jak najbardziej zaspokoila moją ciekawość w tym temacie.

Polecam, bo oprócz głównej bohaterki znajdziemy tutaj plejadę postaci drugoplanowych które wprowadzaja chaos w zycie Ewki. Tło wydarzeń bardzo dopracowane, wszystkie elementy ze sobą współgrają więc czyta się z wielką przyjemnością. Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl


Jest to 75 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień

czwartek, 15 sierpnia 2019

Sekret pustej książki

TYTUŁ: Sekret pustej książki

AUTOR: Marta Kucharz

WYDAWNICTWO: Skrzat

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 98


Staram się by w wakacje nie wiało w naszym domu nudą. Popołudnia spędzamy z dziewczynami dość aktywnie, spacer, rower, wyjazd nad jezioro. Wieczory jednak są spokojne, to jest czas by poczytać do poduszki.

Książką, która ostatnio wpadła w nasze łapki jest "Sekret pustej książki" - tajemniczy tytuł zachęca do zapoznania się z tą historią.

Hania przeprowadza się z rodzicami i młodszym bratem do nowego domu. Nikogo nie zna w tej okolicy. Już pierwszego dnia zauważa w sąsiedztwie staruszkę, którą przezywa w myślach "pani Widmo" i dziewczynkę w okularach zajętą czytaniem książki - co za nudziara - myśli sobie Hania.

Szybko okazuje się, że dziewczynka jest w wieku Hani, ma na imię Aurelia. Początkowo nie bardzo mają o czym rozmawiać, ale porządkując biblioteczkę w nowym pokoju Hani temat sam się znajduje. Czytanie to dla Hani przykry obowiązek, Aurelia natomiast uwielbia przygody opisane w książkach. Z radością więc pomaga Hani uprzątnąć książki, które pozostawili poprzedni właściciele domu. Dziewczynki znajdują książkę, która jest pusta, bardzo je to zaintrygowało, przewracając puste kartki trafiły na wskazówkę, która miała je doprowadzić do skarbu. I nagle wakacje przestały być nudne, nowy dom nie jest już taki nieprzyjemny, dziewczynki dają się porwać przygodzie i zaczynają szukać skarbu.

Zadanie polegało na odkrywaniu kolejnych wskazówek. Zajęło to dziewczynkom kilka dni. W tym czasie Hania zupełnie zmieniła zdanie o Aurelii, bo przecież nie mogła być ona nudziarą skoro wspinała się na drzewa, nie bała się iść do pani Widmo i znała wiele ciekawych opowieści.

Skarb udaje się znaleźć, ale jego wartości nie można przeliczyć na żadne pieniądze. Dzięki tej przygodzie każdy coś zyskał: dziewczynki przyjaźń, pani Wanda nowych znajomych, kot Leopold nowe ręce do głaskania.

Ta książka jest bardzo wartościową lekturą dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Mały czytelnik wraz z bohaterkami próbuje rozwiązać zagadki i odnaleźć skarb. Uczy się że nie można oceniać ludzi na podstawie pierwszego wrażenia gdy nic o tej osobie nie wiemy. Najważniejszym skarbem nie jest to co kosztowne ale więź miedzy ludźmi.

Co do ilustracji wykonanych przez Elżbietę Moyski to bardzo spodobała mi się mimika postaci. Nim przeczytałyśmy fragment dziewczyny zastanawiały się np. dlaczego ta dziewczynka jest smutna czy zła. To prowokuje do rozmów o emocjach do których każdy ma prawo.

A co o tej książce myślą moje dziewczyny?

Gabi: podobało mi się jak dziewczynki rozwiązywały zagadki, najbardziej to odszukanie tekstu na pustej kartce i jak znalazły skarb. Fajny był też kot Leopold który trochę przypominał psa, i też pomagał przy szukaniu skarbu.

Lidka: byłam ciekawa co to za skarb, dobrze że ja mam koleżankę Madzię to może uda nam się też kiedyś zrobić taką skrzynkę jak znalazły Hania i Aurelia. Lubię się wspinać po drzewach i fajnie że dziewczynki miały takie zadanie do wykonania.

Polecamy więc z całego serca pełną przygód, z mądrym przekazem, książkę Marty Kucharz Sekret pustej książki.


wtorek, 13 sierpnia 2019

Gdzie jest Olga?

TYTUŁ: Gdzie jest Olga?

AUTOR: Danka Braun

WYDAWNICTWO: Prozami

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 363


Już ponad 2 lata minęły odkąd przeczytałam pierwszą dla mnie powieść Danki Braun. Krwawy medalion zapadł mi w pamięci jako powieść pełna tajemnic i intryg recenzja <klik>. Dzięki portalowi Sztukater miałam okazję przeczytać najnowszą powieść autorki.

"Gdzie jest Olga?" to drugi tom serii Akta Mirka Filera. Dla osób które nie znają części 1, 2  tom jest spoilerem, bo mamy tutaj jasno powiedziane kto był wtedy mordercą. Fabularnie jest to również ciąg dalszy ale bez większego problemu można się połapać kto z kim i gdzie. Od was więc zależy czy czytacie te książki jako cykl czy wybieracie książkę jako osobną treść.

Mirek Filer to mężczyzna w okolicach trzydziestki. Prywatny detektyw z głową w chmurach, taka trochę mieszanka wybuchowa zwłaszcza gdy w grę wchodzą stosunki z kobietami. Mirek to Piotruś Pan, który nagle musi dorosnąć. Była żona powierzyła mu opiekę nad 5-letnią córką, zrzekła się praw rodzicielskich i nakazała Filerowi powiedzieć dziecku, że nie żyje. Okrutne (ale poznając motywy jej działania można ją w pewien sposób rozgrzeszyć). Mirek podejmuje się pierwszej części zadania i opiekuje się Nelą. Sprawa jest nie łatwa, bo dziewczynka jest rozpuszczona, lubi postawić na swoim i wszystko musi wiedzieć - a prowadzi to do dość zabawnych sytuacji gdy ojciec zmuszony jest tłumaczyć jej kto to jest dziwka.

Ojcowskie obowiązki pochłaniają Mirka ale czas wracać do pracy. Najlepsza przyjaciółka jego matki zaginęła, a jej mąż nie żyje. Policja ujawnia, że doszło do morderstwa, a główną podejrzana jest żona Olga Głowacka. Wątek kryminalny został sprawnie i intrygująco zawiązany. Wszystkie koleżanki zazdrościły Oldze takiego męża, zaradnego, przynoszącego pieniądze do domu, dbającego o rodzinę, nie pozwalającego żonie pracować. Czy to możliwe, że kobieta która żyła u boku takiego męża jak pączek w maśle mogłaby się posunąć do tak okrutnego czynu? Mirek podejmuje próbę znalezienia mordercy i odszukania Olgi. Na próbie się jednak kończy, mężczyzna jakoś specjalnie się nie wysila prowadząc to śledztwo. Z oczywistych powodów skupia się na córce, większość czasu (który mógłby poświęcić pracy) jednak spędza na rozmyślaniu o Magdzie, kobiecie swojego życia, która niestety go zostawiła. 

Książkę określiłabym mianem powieści obyczajowej z elementami kryminału. Duża część fabuły skupia się na relacjach ojciec-córka, obserwujemy zmianę zachowania bohatera, który nareszcie dojrzewa. Co do zaginięcia Olgi to wątek ten prowadzi czytelnika w bardzo ciekawy ale i mroczny rejon przemocy psychicznej w małżeństwie. Tak jak pisałam wcześniej małżeństwo Głowackich uznawane było przez otoczenie za idealne. Czytając jednak pamiętnik Olgi poznajemy tę rodzinę od środka. Roman jest byłym policjantem jeździ na taksówce, całe życie pracował na swoją żonę i dzieci, o ile dla syna i córki zrobi wszystko nie wymagając w zamian nic, żonę rozlicza z pieniędzy, podważa jej autorytet, tłamsi wszelkie jej zainteresowania. Czy to jednak wystarczający powód by popełnić zbrodnię?

Jako scharakteryzowanie i analiza pewnych zachowań powieść ta jest bardzo dobra. Jeśli jednak określić ją mianem kryminału to nie spełniła moich oczekiwań, śledztwo prowadzone jest niedbale, a tropy pojawiają się nagle bez większego wysiłku ze strony detektywa. Zostańmy więc przy określeniu powieść obyczajowa. I jako taką książkę jak najbardziej polecam. Wątek kryminalny urozmaica lekturę, ale w moim odbiorze nie został do końca dopracowany, więc jeśli liczycie na mocne wrażenia i dynamiczne śledztwo to poczujecie spory niedosyt. Powieść oceniam na 4 z plusem, ale uprzedzam że dużo zależy od waszych oczekiwań.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl




Jest to 74 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień

niedziela, 11 sierpnia 2019

Błahy incydent

TYTUŁ: Błahy incydent

AUTOR: Justyna Edmondson

WYDAWNICTWO: Oficynka

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 341


Obiecuje sobie, że nie będę zamawiała nowych książek, że podejdę do współprac bardziej pragmatycznie, że zacznę czytać książki które od długiego już czasu czekają na swoja kolej. Ale gdy widzę opis, który w połączeniu z okładką daje intrygujący efekt, to nie mogę przejść obok niej obojętnie. W ten sposób trafiła do mnie powieść "Błahy incydent" Justyny Edmondson.

Zacznę od tego, że jest to ksiazka specyficzna. To nie jest powieść przez, którą sie płynie, poznając losy bohaterów. Historia tutaj opisana jest porwana na krótkie rozdziały i na krótkie zdania. Te krótkie zdania nie tworzą dynamicznej akcji, one podkreślają wagę tego co się dzieje z człowiekiem, którego ogarnia samotność. A dzieje się dużo, tak dużo że czasami trudno powstrzymać łzy, że trudno stłumić chęć przytulenia bohaterów by okazać im wsparcie.

Tereska - mieszka na jednym pokoju z babcią, mamą i niepełnosprawnym ojczymem. Jej sprzymierzeńcami są wszy, bo wtedy nie musi chodzić do szkoły gdzie wszyscy się na nią gapią. Tereska opanowała sztukę znikania, kurczy się w sobie, odcina od świata i już jej nie ma, w tym małym zagraconym wersalkami pokoju nie ma jej. Dopóki była dzieckiem ta sztuczka świetnie jej się udaje, gdy jednak zaczyna zmieniać się w młodą kobietę zauważa ją ojciec...

Alicja - jej świat podporządkowany jest wizytom u fryzjera, wtorki i soboty - stały rytuał. Trwała, farbowanie, tony lakieru, żaden kosmyk nie ma prawa żyć własnym życiem. Alicja jest mamą Krysi, żoną Janusza, lubi być przez męża adorowana, a wszystko czym ona się zajmuje robi by sprawić jemu przyjemność. Małżeństwo idealne? Prawie, bo jest na tym obrazku rysa, a właściwie 44 rysy na przedramionach Alicji zrobione żyletką. Co jest w tej kobiecie takiego że potrzebuje naciąć skórę, poczuć krew by doświadczyć życia? By wydobyć z siebie emocje?

Edward- wychowywany przez matkę, którą miał każdy osiedlowy menel, każdy pijak spod sklepu. Chłopiec który zakochał sie w muzyce, wrodzony talent, który dostał szansę by zaistnieć. Stypendia, koncerty, szacunek, a w sercu wielka dziura której nie sposób załatać.

To tylko trzej bohaterowie których historie poznajemy dość szczegółowo. Są też postacie drugoplanowe, które również zmagają się z samotnością. Zakończenie daje iskierkę nadziei, że los może się odmienić. Czasami ta iskierka wystarczy by życie wróciło na swoje tory.

Ta książka robi na prawdę ogromne wrażenie. Nie jest łatwa w odbiorze, zmusza czytelnika do refleksji, do zatrzymania się i rozejrzenia dookoła by zauważyć człowieka i jego ukrytą samotność.

Specyficzny charakter tej książki, rzadko spotykana konstrukcja krótkich zdań czyni tę książkę wyjątkową. Z ogromnym bagażem emocjonalnym, bólem, samotnością, chorobą, odcięciem się od świata nie jest powieścią lekką i przyjemną. Dla mnie jednak najlepszą przeczytaną w tym roku. Polecam.

Jest to 73 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień

czwartek, 8 sierpnia 2019

Sekrety Julii

TYTUŁ: Sekrety Julii

AUTOR: Anna Płowiec

WYDAWNICTWO: Między Słowami

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 487


Debiutem pani Anny Płowiec byłam zachwycona. "W cieniu magnolii" to była przepiękna książka o utraconej miłości, którą można znaleźć na nowo, recenzję przeczytacie <tutaj>. Z niecierpliwością wyczekiwałam więc kolejnej książki. I o to w moje ręce trafiły "Sekrety Julii".

Julia to mama Alicji znanej nam z poprzedniej książki. Ale nie musicie się obawiać, jeśli jej nie znacie. By zachować chronologie fabuły to raczej polecałabym zacząć właśnie od Sekretów.

Alicji bardzo trudno jest pogodzić się ze śmiercią mamy. Były zawsze we dwie, bo Ala nie znała swojego ojca, a mama nigdy o nim nie opowiadała. Po śmierci babci cierpi też wnuczka Kasia, która niedawno straciła również tatę. Alicja musi poradzić sobie z podwójną żałobą, a także musi pomóc córce w tym trudnym dla niej okresie.

Wsparciem dla Ali jest przyjaciółka Danka, pomaga w opiece nad córką, a co najważniejsze jest blisko gdy Ala próbuje zmierzyć się z przeszłością i zaczyna porządki w pokoju mamy. Oprócz starych rachunków i umów, kobiety w szufladzie zmarłej Julii znajdują zdjęcia i listy. Listy z Ameryki. Ala jest zaskoczona, czyżby w tych listach kryła się tajemnicza historia jej pochodzenia? Mama wychowywała ją sama, o ojcu nigdy nie chciała mówić. Czy Alicja odważy się zajrzeć za kotarę przeszłości by poznać prawdę?

Stare listy, rodzinna tajemnica - uwielbiam takie elementy w powieściach. Dwutorowy czas akcji, przeszłość i teraźniejszość pozwalają zgłębić historię. W rozdziałach poświęconych teraźniejszości mamy ból, tęsknotę, żałobę, Alicję przepełniają te emocje. Autorka w bardzo plastyczny sposób oddała uczucia bohaterki, jej próbę powrotu do świata i mierzenie się z przeszłością. Rozdziały z przeszłości to młodość Julii przełom lat 60 i 70 XX wieku.

Julia pochodzi z dobrego domu, w październiku idzie na studia, a teraz trwają jeszcze wakacje. Wraz z koleżanką, z pozytywnie zakręconą Ewką, miała odwiedzić ciotkę w Zakopanym. Ewa miała jednak inny plan - ona chciała ruszyć w góry. Ta wyprawa mogła skończyć się tragicznie ale na ratunek dziewczynom ruszyli Sylwek i Adam. Tak rozpoczęta znajomość musiała mieć ciąg dalszy, cała czwórka pochodziła z Krakowa więc okazji do kolejnych spotkań nie brakowało.

Nie ukrywam, że podczas czytania takich powieści odzywa się we mnie romantyczna dusza. Lubię śledzić bohaterów, którzy odkrywają siebie, którzy orientują się, że przyjaźń zmienia się w coś głębszego. Tutaj również autorka wykazała się talentem i doskonale poprowadziła Julię przez wszystkie etapy znajomości, zauroczenia aż do wielkiej miłości.

Znajomość Julii i Sylwka nie była jednak mile widziana. Ojcu dziewczyny nie podobało się to, że chłopak rzucił studia by włóczyć się po górach. Większość spotkań była więc potajemna, Julia nauczyła się kłamać, wszystko chciała poświęcić tej miłości. Tak to już jest, że zakazany owoc smakuje najlepiej i właśnie mimo zakazów (albo właśnie przez nie) stawiamy wszystko na jedną kartę, na kartę miłości. Drugim, o wiele większym przeciwnikiem tej miłości była polityka. Sylwek był z pochodzenia Żydem, na początku lat 70 musiał z rodzicami uciekać za granicę. Z tamtego okresu zachowały się listy które pisał do Julii. Cóż jednak młodej dziewczynie po listach kiedy została w kraju z malutkim dzieckiem...

Historia o miłości tak wielkiej, że przenosi góry... Czy miłość Julii i Sylwka pokona wszelkie trudności i zakończy sie happy end'em? Przeczytajcie sami, bo Anna Płowiec kolejny raz oddała w ręce czytelniczek romantyczną, kobiecą powieść z całą gamą emocji. Powieść jest dopracowana w najmniejszym szczególe, realia lat 70 doskonale odzwierciedlone, a oprócz głównych bohaterów mamy również postacie drugoplanowe, które wprowadzają sporo uśmiechu w niełatwe życie Julii i Alicji. Polecam.



Jest to 72 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień

wtorek, 6 sierpnia 2019

Wiedziałam, że tak będzie

TYTUŁ: Wiedziałam, że tak będzie

AUTOR: Kasia Pisarska

WYDAWNICTWO: Muza

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 270


Miałam tę książkę na swojej czytelniczej liście od 2017 roku. Nie było jednak okazji by ją przeczytać, lub po prostu kupić i postawić na półce. W tym roku moi znajomi na urodziny postanowili uszczęśliwić mnie bonem do empiku. Co to było za szaleństwo przeglądać te wszystkie tytuły. Trafiłam jednak do działu z książkami w wersji kieszonkowej, a tam w promocji "Wiedziałam, że tak będzie" - musiałam wrzucić ją do koszyka. Wiecie jak to jest kupić i od razu przeczytać - szanse równe zero. Nie tym razem, format kieszonkowy się wybronił bo idealnie sprawdził się na plaży :)

Weronika śledząc niewiernego męża ruszyła za nim do Włoch. Załamana kobieta spróbowała sprawdzić swoje szczęście i zagrała w grę losową (odpowiednik naszego Lotto). Udało się, wygrała ponad 17 milionów euro!

Laura to najbliższa przyjaciółka Weroniki. Od lat pracuje w modowym piśmie, dawno wypaliła się zawodowo, a jedyne czego szef od niej oczekuje to błyskotliwy artykuł na temat rajstop. Laura nie ma męża, jeszcze nie trafiła na tego jedynego. Wspiera Weronikę w ciężkiej rozwodowej batalii.

Obie kobiety zbliżają się do 40, znają się od dziecka, a ich przyjaźń jest prawdziwa i szczera.
Przyjaciółki wyruszają do Włoch by odebrać wygraną. Niestety nic nie przebiega tak gładko jak planowały. Obie mają skłonności do pakowania się w kłopoty, ale we Włoszech zawsze znajdzie się ktoś kto im pomoże.

Gdy już udaje się odebrać pieniądze czas zastanowić się co zrobić z tak wielką wygraną? Na pewno nie można się nią pochwalić. Pazerny były mąż Weroniki szybko znalazłby sposób by odebrać jej pieniądze. Kobiety postanawiają ulokować je właśnie we Włoszech i kupują zamek. Oficjalnie jednak dostały pracę i są odpowiedzialne za promocje regionu, a ten zamek to właściwie takie mieszkanie służbowe ;) Bohaterki nie raz zaskoczą swoją rodzinę błyskotliwymi pomysłami, bo przecież jakoś trzeba się wytłumaczyć z drogich prezentów dla najbliższych.

Tę książkę czytało się świetnie. Włoskie klimaty, a przede wszystkim jedzenie pobudzały wyobraźnię i apetyt. Autorka w bardzo plastyczny sposób opisała urokliwe miasteczko, góry i równiny Italii. Włoska rodzina, która zaprzyjaźniła się z naszymi bohaterkami to prawdziwa familia - tutaj wszyscy się wspierają, a mama gotuje najlepiej na świecie. Spora dawka humoru w dobrym stylu (brak tutaj absurdalnych sytuacji), ciekawie wykreowane bohaterki i ich pomysły by spełnienić marzenia.

Jest też wątek romantyczny, bo przecież same pieniądze szczęścia nie dają. Laura która cały czas szukała wielkiej miłości znajduje ją, a wtedy jej życie znacznie nabiera tempa. Tutaj akurat nie było zaskoczenia, ale wplecenie tego wątku w fabułę jak najbardziej pasowało do stylu powieści.

Tak jak wspomniałam wyżej książkę sprawdziła się na plaży idealnie. Polecam na wakacyjne letnie czytanie, będzie w sam raz.

Jest to 71 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
#czytambopolskie u Poligon domowy sierpień

niedziela, 4 sierpnia 2019

Szkarłatna głębia

TYTUŁ: Szkarłatna głębia

AUTOR: Krzysztof Bochus

WYDAWNICTWO: Muza

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 268



Moim postanowieniem na 2019 r było czytanie większej ilości kryminałów, w lipcu udało przeczytać się ich 3. Dziś recenzja jednego z nich, który okazał się czytelniczym strzałem w 10.

"Szkarłatna głębia" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora Krzysztofa Bochusa. Jest to tom 3 serii o Christianie Abell'u, nieznajomość poprzednich ksiażek nie przeszkadza w lekturze, a zapewniam was że jej przeczytanie na pewno zaowocuje chęcią poznania poprzednich tomów.

Czas akcji zima 1934 roku. W domu modlitwy w Elblągu znaleziono okrutnie okaleczone ciało Wima Oxelrode przewodniczącego gminie mennonickiej. Mennonici są zamkniętą grupą społeczną, to bardzo spokojni ludzie, pacyfiści cóż więc się stało że ofiarą tak bestialskiego ataku stał się starszy gminy? Tę zagadkę będzie musiał rozwiązać radca kryminalny Christian Abell.

Abell na Mierzeję Wiślaną przyjechał z Wolnego Miasta Gdańska - tutaj kroki bohatera zależne są od decyzji politycznych i wydanych pozowoleń. Nazizm szerzy się coraz bardziej, teraz trzeba już uważać na każde wypowiadane słowo. Wszystko to utrudnia i tak już skomplikowaną sprawę. Mennonici nie chcą współpracować, nie ufają  obcym, mają silną wiarę w to, że nie zbadane są wyroki Boskie.

Abell szukając motywu zbrodni poznaje życiorys ofiary, trafia na artykuły dotyczące śmierci jego żony. Dociera do wysoko postawionego człowieka, biznesmena nie do końca zajmujacego się legalnymi interesami. Trafiła jednak kosa na kamień i mężczyźni zaczynają prowadzić prywatna wojnę - kto kogo . Odniosałam wrażenie że Abell próbuje dopasować dowody do winy, którą przypisł temu niebezpiecznemu mężczyźnie. Atmosfera się zagęszcza, popełniona zostaje kolejna zbrodnia, trwa wojna podjazdowa między radcą Abellem a podejrzanym, co dla tego pierwszego może skończyć się tragicznie. 

Chciałabym wspomnieć równiez o wachmistrzu Kukulce - to współpracownik Abella. Ten mężczyzna skrywa mnóstwo mrocznych sekretów, a bohaterów łączą jakieś dramatyczne przeżycia, o których jak się odmyślam można przeczytać we wcześniejszych tomach. Kukulka ma niekonwencjonalne metody jeśli chodzi o wyciaganie zeznań ze świadków. Nasuwa sie pytanie po której on właściwie jest stronie? Tych dobrych czy tych złych - osobiście lubię takie niejednoznaczne postacie w powieściach.

Na tło historyczne składają się ciekawostki dotyczące mennonitów, Mierzei Wiślanej i bursztynu. Wplecione zostały jednak w taki sposób, że stanowią podstawę do rozwiązania zagadki kryminalnej. Autor odmalowal nastroje spowodowane zminami politycznymi w Niemczech. Ideologia faszystowsko-nazistowska daje o sobie znać nie tylko w sferze politycznej, zmienia się także mentalność obywateli. Krzysztof Bochus stworzył niesamowitą atmosferę, nierozerwalną otoczkę dla właściwego wątku, otoczkę która jest swego rodzaju wehikułem czasu. 

Teraz pora na dwa małe minusiki, jeden fabularny jeden techniczny. Przedostatni podrozdział nie koniecznie przypadł mi do gustu, takiego naciągania historii tzn. spotkań bohaterów z rzeczywistymi postaciami historycznymi nie lubię, ale już epilog i "przypadkowe spotaknie" jak najbardziej mi się podobało. Minus techniczny to przypisy na końcu księżki, czytałam e-booka wiec konieczne było scrollowanie stron co bywało męczące.

Podsumowujac: doskonale odmalowane realia epoki, skomplikowana zagadka, silni bohaterowie, przyjemna narracja - wszystkie te elementy złożyły sie na moją wysoką ocenę tej książki. Słusznie powieść ta zdobyła wiele nagród m.in plebiscytu "Brakujaca litera". Jeśli lubicie kryminały w klimatach retro to ta seria będzie dla was idealna. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi Krzysztofowi Bochusowi, a za udostępnienie pliku do recenzji, Iwonie Niezgodzie organizatorce niezależnego plebiscytu na polską książkę roku „Brakująca Litera” 2018.



Jest to 70 książka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
#olimpiada czytelnicza

piątek, 2 sierpnia 2019

Podsumowanie lipca


Nie pytajcie mnie jak to się stało, że lipiec, a co za tym idzie półmetek wakacji za nami. Czas biegnie jak szalony mimo, że większość dni spędzamy na przyjemnym lenistwie. Udało mi się z dziewczynami wyjechać na 5 dni nad jezioro, pogoda nie bardzo sprzyjała plażowaniu ale czas spędzony z córkami jest bezcenny (zwłaszcza, że z zasięgiem było tam kiepsko więc się w końcu oderwałam od telefonu). Skończyłam się opiekować słodką roczną dziewczynką, dzięki której zyskiwałam 2 godzinki dziennie czasu na czytanie gdy miała drzemkę. W sierpniu zaczynam opiekować się 2 latką - chyba już poszła fama na wsi że jestem dobrą nianią ;) Najważniejsze, że moim dziewczynom taka "praca" mamy się podoba, bo wtedy i one mogą bawić się bez ograniczeń, a taki maluch sprawia dużo radości.

Koniec prywaty ;) czas zabrać się za blogowe sprawy. W lipcu przeczytałam 12 książek (2 czekają jeszcze na recenzje). Udało się powrócić do czytania kryminałów - z tych 12 to aż 3 książki + powieść szpiegowska. Było też trochę fantastyki, trochę komedii i powieści obyczajowych. Czyli jak u mnie misz masz :)


Najlepsza książka lipca? Akuszerka z Sensburga <klik> i Szkarłatna głębia (recenzja już w niedzielę) - czyli trochę klimatów międzywojennych.
Nie trafiłam na żadną słabą książkę, trochę niżej od pozostałych oceniłam jednak 1000 pierwszych szeptów <klik>

Lipiec to miesiąc, w którym udało mi się przeczytać najwięcej stron i najwięcej książek od początku roku. Mogłoby się wydawać, że mój stosik hańby dzięki temu uległ znacznemu zmniejszeniu, ale nie ma tak pięknie. W sumie w lipcu moje półki zasiliło 17 nowych książek, większość z nich to egzemplarze recenzenckie, a 4 to zakup w ramach urodzinowego prezentu.



Co kupiłam sama dla siebie? 3 i 4 tom serii owoc granatu Marii Paszyńskiej - teraz mam już całą serię więc konieczne muszę przeczytać, "Wiedziałam że tak będzie" komedię którą miałam na swojej liście od 2017 roku i którą udało mi się już przeczytać (recenzja w najbliższym czasie). Oraz "Obserwuje cię" Teresy Driscoll, bo na prawdę mało thrillerów czytam.

Tyle lipiec, a jak zapowiada się sierpień? Na pewno będzie to wygrzebywanie się ze stosu recenzenckiego, ale lubie to! Więc nie narzekam. Poniżej 2 tytuły, na które już dzisiaj chciałam zwrócić waszą uwagę.

Oświecony Łukasza Mularskiego



Pierwsze miłosne zauroczenia bohatera przeplatają się z wyuzdaną namiętnością, dbałość o tężyznę fizyczną z rozwojem duchowym, a świeżo rozbudzona fascynacja literaturą z odkrywaniem tajników jogi. W tym chaosie jest jednak porządek, w pozornych sprzecznościach kryje się harmonia.

Towarzyszymy Mikołajowi, kiedy z młodego chłopaka przeistacza się w dojrzałego mężczyznę. Ile błędów musi popełnić i jak daleką drogę przejść, aby odnaleźć siebie?

Z pewnością nie będzie to łatwa podróż, tym bardziej że jego ukochana skrywa przed nim tajemnicę, a on będzie musiał dokonać trudnych wyborów, starając się pogodzić budowanie własnego biznesu ze stawianiem pierwszych kroków w roli pisarza, zaś w całą historię wmieszają się iluminaci...

Razem z tytułowym oświeconym przespacerujemy się po urokliwych uliczkach Krakowa, odwiedzimy egzotyczne Indie i spróbujemy uciec od kłopotów do Niemiec. Czy chłopak będzie potrafił zdecydować, co jest dla niego najważniejsze - miłość, kariera, a może przygoda?

Sekret guwernantki Marty Grzebuła



Pewnego dnia w ręce Natalii Valiant, młodej bibliotekarki z Wrocławia, przypadkowo trafiają listy sprzed ponad stu lat. Ich autorką jest młoda guwernantka, Martha Demurely. Kobieta zginęła w tajemniczych okolicznościach, bo wiedziała coś, czego wiedzieć nie powinna. Znalezisko uruchamia serię zdarzeń, które przybiorą nieoczekiwany dla głównej bohaterki obrót. Natalia rozpoczyna śledztwo, ale konfrontacja z przeszłością okażę się wcale nie taka prosta. 

Sekret, który skrywała Martha Demurely połączył losy dwóch kobiet. Jedna musiała zginąć, bo wiedziała za dużo. Druga nie spocznie, póki nie pozna prawdy. Nie powstrzymają jej nawet ci, którzy od lat strzegą tajemnicy i nie cofną się przed niczym, aby pilnie chroniony sekret nie ujrzał światła dziennego.
Tajemnica, śledztwo i miłość – wszystko to znajdziesz w najnowszej powieści Marty Grzebuły. Sekret guwernantki czeka… Daj się wtajemniczyć…

środa, 31 lipca 2019

Cudzoziemka

TYTUŁ: Cudzoziemka

AUTOR: B.M.W Sobol

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 523


Fantastyka to taki gatunek po który sięgam niezmiernie rzadko. Dla siebie samej stworzyłam jednak podział na ciężką (zupełnie nowy, wykreowany przez autora świat, pełen magii i dziwnych postaci), której nie lubię i lekką (połączenie świata rzeczywistego z tym fantastycznym, który nie jest jednak nachalny (mam nadzieję że załapiecie co mam na myśli ;) ) i takim książkom daje czasami szansę. Wspomnę tutaj o Dotyku północy Adeliny Tulińskiej. Takie delikatnie mieszanki gatunków lubię, nie przepadam jednak za natykaniem się na elementy paranormalne w powieściach obyczajowych, ale jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu to już to wiecie. Ten trochę przydługi wstęp to wytłumaczenie się z "Cudzoziemki", książki z gatunku fantasty, którą przeczytałam z nieukrywaną przyjemnością.

Judyta właśnie kończy studia, zbliża się właśnie od obrony pracy magisterskiej, wkrótce jej marzenie się spełni i będzie mogła zostać dziennikarką. Młoda kobieta przyjaźni się z  Żanetą i Martą - obie studiują skandynawistykę. Podczas rozmów Skandynawia jest częstym tematem, a Judyta mająca talent do języków postanawia nauczyć się szwedzkiego. Jest to bardzo dobry pomysł bowiem grupa przyjaciół planuje wakacje pod namiotami właśnie w Szwecji. Razem z dziewczynami w podróż wybierają się też Adam (chłopak Żanety - ale ten związek to niekończąca się sinusoida), Robert (narzeczony Marty) i Krzysiek, z którym coś łączyło Judytę ale rozstali się w wielkim żalu. Z rozmów między przyjaciółmi i rozmyślań Judyty (narracja pierwszoosobowa) możemy poskładać element tworzące obraz związku tych dwojga.

Pierwsza część książki to przygotowania do wyjazdu, oraz rozbudowana warstwa obyczajowa skupiająca się na życiu studenckim. Śledzimy też rozwój wypadków miedzy Krzyśkiem i Judytą - ta część była poprawnie napisana, czytało się to lekko ale brakowało jakiejś konkretnej akcji. Autorka wplotła jednak w tę monotonię dziwne sny Judyty, napawały one bohaterkę przerażeniem, a mnie pozostawiły w sferze domysłów i snucia teorii co też wydarzy się w dalekiej Szwecji.

Wakacje okazały się dla bohaterów całkiem przyjemne i postanowili przedłużyć swój pobyt w Skandynawii. Odwiedzili Svena mieszkającego w leśnej głuszy. Tam zbaczając z utartych leśnych ścieżek Judyta dotarła do kamiennego kręgu. Te skały dziwnie na nią działały, kobieta straciła przytomność... i obudziła się w VIII wieku. O Wikingach każdy słyszał, ale czy każdy wie jak toczyło się ich życie na lądzie? Jak mieszkali, czy prowadzili gospodarstwa, jak się ubierali, w co wierzyli? Autorka przeniosła swoją bohaterkę w czasie, rzuciła ją w zupełnie nieznany świat, czy Judyta będzie sobie w stanie w nim poradzić? Czy będzie na tyle zdeterminowana by walczyć o siebie, o przetrwanie, życie i miłość?

Dla Judyty zaczęła się zupełnie nowa epoka (dosłownie!), próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości co wcale nie jest łatwe. Dzięki determinacji udaje jej się nauczyć języka i dostosować do stawianych jej oczekiwań. Judyta nie zamieszkała w wiosce Wikingów, przyszło jej żyć w chacie nad brzegiem fiordu z Eldirem, Idunn i Atlim. Ta trójka skrywała jakiś sekret - odkrycie go wcale nie przyniosło odpowiedzi na pytania, które stawiała sobie Judyta, a wręcz dołożyło sporo nowych.

Jak widać element fantastyczny tej powieści polega na podróży w czasie. To tylko jeden element wiec dla tych którzy nie przepadają za fantastyką myślę, że będzie do  przyjęcia. "Cudzoziemkę" możemy podzielić więc na dwie części - obyczajówkę XXI wieku z elementami romansu i obyczajówkę z VIII wieku również z wątkami romantycznymi. Ten romans tutaj to też nie ten znany z większości powieści podsycany erotyzmem żar. Tutaj do uczuć dochodzimy bardzo powoli, to co łączyło Judytę z Krzyśkiem wymaga analizy i przemyśleń czy warto dać sobie drugi raz szansę. To co działo się w Szwecji to poznawania drugiego człowieka, to przyjaźń i miłość która przychodzi nagle, która obezwładnia, która jest tym czego szukamy przez całe życie.

"Uwierz, że można być  z kimś związanym przeznaczeniem."

Wykreowany przez autorkę świat wciągnął mnie bez reszty, ale ja bardzo lubię opowieści o dawnych czasach, chociaż tak daleko się raczej nie zapuszczam. VIII wiek okazał się nieco mroczny, spływający alkoholem, momentami brutalny ale bardzo szczery. Judyta musi też pogodzić się z tym jaką role odgrywały kobiety w tych zamierzchłych czasach, otrzymała jednak bardzo mądrą radę:

"Jeżeli kobieta dopatruje się swojej siły w tym, co może dać jej mężczyzna, to jest bardzo głupia i naiwna, bo żaden jej tego nie da, jeżeli nie będzie mieć tego sama w sobie". 

Mam nadzieję że daliście się przekonać i ruszycie z Judyta w tę niespodziewaną podróż. Polecam!

P.S zapomniałam dodać, że książka kończy się w takim momencie, że konieczne jest czekanie na drugi tom. Mam nadzieję że część druga pojawi się bardzo szybko :)

Książkę otrzymałam w ramach współpracy z portalem Sztukater.


Jest to 70 książka przeczytana w 2019r
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

wtorek, 30 lipca 2019

Podróż przez historię magii

TYTUŁ: Harry Potter Podróż przez historię magii

WYDAWNICTWO: Media Rodzina

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 143


Po skończeniu 4 tomu serii o Harrym Potterze <klik> miałam plan zrobienia przerwy w czytaniu tej historii. Gabi jednak zaczęła samodzielnie czytać Zakon Feniksa ale opornie jej to idzie więc nie ustaje w wysiłkach by mnie namówić do czytania. Trochę jeszcze brakuje bym pękła. ;)

Nie chcąc jednak tak całkiem odkładać tej historii na półkę, bo sama ponownie wkręciłam się w ten świat (zwłaszcza obserwując na Instagramie zdjęcia z pop'ami z uniwersum Harry'ego Pottera) to kupiłam dziewczynom (tak brzmi oficjalna wersja) "Podróż przez historię magii". Książka jest pięknie wydana, ma niestandardowy format i zdecydowanie pobudziła mój apetyt na serię ilustrowaną (zwłaszcza że niedługo premiera Czary Ognia).

Portret profesor Sybilli Trelawney autorstwa Jima Kaya

Co znajdziemy w książce? Listę rzeczy które inspirowały J.K Rowling podczas tworzenia świata Harry'ego Pottera np księgę O czarownicach i wróżkach Ulricha Molitora z 1489 r. czy bestiariusz z XIII wieku. W książce umieszczono również maszynopisy rozdziałów z HP opatrzonych notatkami autorki niestety nie są one przetłumaczone na j. polski. Dużą ciekawostką są odręczne ilustracje J. K. Rowling.

Rysunek Harry'ego Pottera, Dumbledore'a, McGonagall i Hagrida autorstwa J.K. Rowling

W "Podróży przez historię magii" znajdziemy też bardzo dużo ilustracji wykonanych przez Jima Kaya. One są rewelacyjne, bogate w szczegóły, można je oglądać bez końca (stąd oczywiście pokusa by kupić ilustrowane tomy Harry'ego).

Ilustracje to plus tej książki i niestety tylko one. Kupując ją miałam nadzieję że poznam szczegóły z historii magicznego świata Harry'ego Pottera, a nie magicznego świata w ogóle. Chciałam szczegółów dotyczących historii Hogwartu, chciałam lepiej poznać założycieli szkoły. W tej książce zabrakło mi właśnie szczegółów dotyczących uniwersum - niczego nowego się nie dowiedziałam.

Dla dziewczyn książka niestety okazała się nudna, stare księgi sprzed setek lat nie specjalnie je interesowały. Podobnie jak mnie spodobały im się ilustracje samej autorki i Jima Kaya.

Czy więc "Podróż przez historię magii" kto pieniądze wyrzucone w błoto? Aż tak źle nie jest, ale brak satysfakcji z lektury i spory niedosyt zdecydowanie z nami został.

Po tygodniu od zakończenia lektury chciałam zapytać dziewczyny o wrażenia ale zgodnym chórem odpowiedziały, że nic z tej książki, po za obrazkami, nie pamiętają. To co mi zapadło w pamięć to wspomnienia Steva Kloves'a kiedy to zdecydował się napisać scenariusz do filmu o chłopcu, który poszedł do szkoły dla czarodziejów.

Decyzję o zakupie musicie więc podjąć sami. Ja nie specjalnie polecam, bo żadnych nowinek ze świata Harry'ego Pottera tutaj nie ma ale jeśli interesuje was magia w wydaniu starożytnym czy średniowiecznym to na pewno znajdziecie tu sporo ciekawostek.

Zapraszam również na pozostałe wpisy:
/film-vs-książka-spotkanie-1
harry-potter-spotkanie-drugie.
harry-potter-pierwsze-spotkanie.html

Harry Potter tom 3
Harry Potter tom 4


niedziela, 28 lipca 2019

Akuszerka z Sensburga

TYTUŁ: Akuszerka z Sensburga

AUTOR: Katarzyna Enerlich

WYDAWNICTWO: MG

ROK WYDANIA 2019

LICZBA STRON: 260


Akuszerka, zielarka - to zajęcia które odeszły w zapomnienie, po to by znów powrócić, by stać się modne. Czyż nie chcemy teraz żyć bardziej eko? czyż nie częściej wybieramy napary ziołowe od witamin w tabletkach? Czyż kobiety nie wracają do porodów w domach w towarzystwie douli? Człowiek ciągnie do natury do tego co najlepsze, teraz gdy poznał smak zanieczyszczonego powietrza pragnie tej świeżości coraz bardziej. Ja dziś zapraszam was na recenzję książki o Stanisławie zielarce i akuszerce żyjącej w I połowie XX wieku w Puszczy Białej.

Stasia i jej mąż Edmund wprowadzają się do nowego domu, zostało tylko kilka prac wykończeniowych. Kobieta jest szczęśliwa, ma swoje miejsce na ziemi, ma kochającego męża, spodziewają się dziecka. Los jednak nie okazał się łaskawy dla młodego małżeństwa. Edmund umiera, a Stasia przytłoczona żałobą nie potrafi się cieszyć z narodzin córki. Kobieta musi teraz zadbać o utrzymanie siebie i małej Marianny.

Życie na wsi rządzi się własnymi prawami, sianokosy, prace w ogrodzie i na polu. Stasia nie miała do tego serca, ją ciągnęło na łąki. Lubiła rozcierać w palcach kwiatostany ziół, wcierać w dłonie sok płynący z łodyg. Tę jej wrażliwość rozpoznała bezbłędnie stara wiejska akuszerka Wypyska, która postanowiła przekazać Stasi swoją wiedzę o ziołach; jak przyrządzać z nich mieszanki, jak dobrać proporcje, na co pomagają, a na co szkodzą. Stasia chłonęła wiedzę jak gąbka. Coraz więcej ludzi przychodziło po pomoc w chorobie, kobieta zaczęła pomagać również przy porodach. Kobieta nie musiała się już martwić o przyszłość swoją i córki zdobywała fach, który cieszył się szacunkiem wśród ludzi, mimo że płacono najczęściej w naturze to żyć mogły całkiem swobodnie, bez strachu o jutro.

Stasi jednak marzyło się coś więcej. Wyjechała do Prus by uczyć się zielarstwa od siostry Galiny. Ta decyzja nie podobała się matce Stasi, uważała że jej miejsce jest w rodzinnej wsi, a nie ganianie po świecie za mrzonkami. Kobieta jednak postawiła na swoim i zaczęła żyć własnym życiem. Niestety rysę na tym pięknym obrazku spełniającego się marzenia stanowiła rozłąka z córką. Marianna została w Mystkówku Starym, a Stasia zamieszkała w niewielkim mieście Sensburg (obecnie Mrągowo).

Stanisława to bardzo silna postać, żyła w czasach gdy obowiązkiem kobiety było strzec domowego ogniska, ona jednak chciała czegoś innego. Wbrew sprzeciwom rodziny złamała utarte schematy i podążyła własną ścieżką.

Siostra Galina to druga bardzo ważna postać tej historii. Oddana przez rodziców do klasztoru nie czuła powołania i całe życie dusiła się w habicie. Jej pasją były zioła, uczyła się ich z książek, zbierała po łąkach, przyrządzała leki. Ją i Stasię połączyła niesamowita więź, najczystsza kobieca przyjaźń. Galina skrywała w swoim sercu wielką tajemnicę i wielkie marzenie, ale czy możliwe by po tylu latach spędzonych za klasztornymi murami mogła żyć według własnego pomysłu?

Ta książka czyta się sama. To opowieść która idealnie wpasowała się w moje gusta. Oprócz historii Stasi i Galiny dostajemy tutaj sporą dawkę informacji o ziołach, bardzo mi się to podobało, bo jak napisałam we wstępie wracamy do takich naturalnych metod pomagania sobie w chorobie. Ta powieść to historia dwóch kobiet które chciały decydować o swoim życiu, na początku nie było im to dane, ale uparcie dążyły do celu.

Powieść obejmuje również czasy II wojny światowej ale są one potraktowane bardziej ogólnie niż poprzednie rozdziały. Na zakończenie autorka podarowała czytelnikom informację, że pojawi się też tom drugi pt. „Ziele Marianny”. Bardzo jestem ciekawa jak potoczyły się losy dziewczynki, której mama wyjechała by realizować swoje marzenia.  

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z portalem Sztukater.


Jest to 69 książka przeczytana w 2019r
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek
#czytambopolskie u Poligon domowy



czwartek, 25 lipca 2019

Zdrada Skorpiona

TYTUŁ: Zdrada Skorpiona

AUTOR: Andrew Kaplan

WYDAWNICTWO: Dragon

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 327


Po powieści szpiegowskie sięgam niezwykle rzadko, trudno mi sobie przypomnieć nawet tytuł ostatniej książki w tym gatunku, którą czytałam. Lubię akcję w powieściach i dobrze zawiązaną intrygę ale w przypadku powieści szpiegowskich mam obawy, że nie połapię się kto jest kim, nie dostrzegę niuansów, nie nadążę za bohaterem. Jednak czymś mnie do siebie Zdrada Skorpiona skusiła i postanowiłam przeczytać.

Ważna informacja: ta powieść to fikcja  literacka. Odniesienia do realnych osób, wydarzeń, instytucji politycznych, organizacji i miejsc służą wyłącznie podniesieniu autentyzmu akcji i są zabiegiem czysto literackim. Po za tym akcja książki, jej bohaterowie i dialogi są  wytworem wyobraźni autora i nie należy ich traktować dosłownie.

Niestety moja wiedza o polityce światowej jest nikła, niewiele wiem o bieżącej sytuacji na Bliskim Wschodzie, o niepokojach tam panujących. O podziale wśród muzułmanów i ich organizacjach - a jest to właśnie podstawa książki. Bardzo się wiec cieszę że do książki dołączono glosariusz, który wyjaśnia użyte w powieści skróty, przybliża i wyjaśnia powiązania między organizacjami. Dzięki temu o wiele łatwiej mogłam zrozumieć fabułę, a inne ewentualne dla siebie niejasności wyjaśniałam za pomocą Internetu.

Jeden z pilniej strzeżonych ludzi szef egipskich Służb Bezpieczeństwa zostaje zamordowany. Stawia to Amerykanki wywiad na baczność, jak udało się ustalić sprawcą zamachu jest człowiek o pseudonimie Palestyńczyk. Jedyną osobą, która jest w stanie go wytropić to Skorpion były agent CIA.

Od pierwszej strony zostajemy wrzuceni w wir akcji. Tutaj już nie ma czasu na oddech. Skorpion wyrusza na Bliski Wschód, ale tropy prowadzą do Europy. Pełna niebezpiecznych przygód i zawiłych zagadek do rozwiązania podróż Skorpiona nie pozwala odłożyć książki na bok.

Dla porównania możemy śledzić również Palestyńczyka, kroki które podejmuje by doprowadzić swój plan do końca. Seria zamachów terrorystycznych to dla niego za mało, ma w zanadrzu coś co może pochłonąć miliony istnień. Gra toczy się o najwyższą stawkę.

Z zapartym tchem śledziłam poczynania Skorpiona wiedząc jak niebezpieczny jest Palestyńczyk. Ale gdzieś z tyłu głowy miałam tytuł, w którym widnieje słowo "zdrada" - to zdecydowanie podsycało ciekawość, w którym kierunku potoczy się fabuła. Rozwiązanie tej zagadki było genialne.

Podsumowując: to nie jest powieść, którą można by przeczytać między krojeniem warzyw, a doprawianiem zupy. To powieść wymagająca skupienia i zaangażowania. Zdarzało się że jedną stronę czytałam kilka razy, by dokładnie zrozumieć to co się akurat zadziało, a tempo akcji jest niesamowite. Krótkie zdania wpływają na dynamikę wydarzeń. Powieść szpiegowska okazała się bardzo ciekawą odmianą od tego co zwykle czytam. Spróbujcie i wy, dajcie się wciągnąć w wir intrygi tej niesamowitej książki.

Jest to 68 książka przeczytana w 2019r
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek