poniedziałek, 21 października 2019

Trauma

TYTUŁ: Trauma

AUTOR: Max Czornyj

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 398


Nie dałam sobie czasu na zbyt długi oddech i bardzo szybko zabrałam się za kolejną książkę z cyklu o Eryku Deryło. Sprawa Cztery Iksa została rozwiązana, ale zakończenie Pokuty sugerowało że coś może się jeszcze wydarzyć.

Tom 1 "Grzech" recenzja tutaj: <klik>
Tom 2 "Ofiara" recenzja tutaj: <klik>
Tom 3 "Pokuta" recenzja tutaj <klik>

Dziennikarka Natalia Lec otrzymuje na swoją skrzynkę mailową bardzo dziwna wiadomość. Ktoś zaprasza czytelników do gry o szczęście, do gry w której mogą pojawić się ofiary. Naczelny chcąc mieć czyste sumienie zgłasza sprawę na policję. Ten mail może wydawać się głupim żartem, ale kolejny zawierający zdjęcia odludnego miejsca może stanowić ważną wskazówkę. W starym domu weselnym dochodzi dosłownie do rzeźni - ofiara miała pecha, przegrała swoją grę o szczęście. Całe zdarzenie zostało nagrane i wyemitowane w sieci. Pojawiła się też aplikacja "gra o szczęście" w której mozna się zapisać i sprawdzić swój los. W bardzo krótkim czasie aplikacja zdobyła ogromną popularność, a pod filmikiem pojawiają się komentarze.

Sprawę prowadzi komisarz Eryk Deryło i przydzielona mu do pomocy podkomisarz Tamara Haler. Morderca wciąga w swoją grę komisarza, podsuwa mu wskazówki, prowadzi transmisję na żywo mordując w bestialski sposób kolejną ofiarę. Akcja mknie do przodu w zawrotnym tempie, intryga oparta na brutalnych pierwotnych instynkach - tłum żądny jest krwi a jednostki na tyle naiwne że chcą sprawdzić swoje szczęście.

Tamara Haler to inteligentna kobieta, o bardzo dobrej pamięci, potrafi szybko wyciągać wnioski i podejmować decyzje. Świetnie uzupełnia komisarza Deryło, jest takim świeżym powiewem na komendzie. Dialogi między bohaterami są błyskotliwe i przepełnione sarkazmem.

Pomiędzy fabułę główną wplecione zostają przemyślenia Deryły i koszmary które go dręczą. Nie jest wprost wyjasnione co stało się w epilogu poprzedniej części. Domysły i budowanie napięcia, które sięga zanitu w zakonczeniu. Tak, Max Czornyj funduje czytelnikom jazdę na kolejce górskiej bez trzymanki. Brutalne opisy morderstw, skomplikowana zagadka (której rozwiazanie porusza ważny aspekt moralny) i zakończenie które wywołuje ciarki na plecach. Jak dobrze że nie muszę czekać długo na kolejny tom bo kilka dni temu premierę miała Klątwa.

O ile Pokuta, jako zakończenie sprawy która rozciągnięta była na 3 tomy, okazała się najlepszą książką cyklu, to Trauma która traktuje o zupełnie czymś innym jest jeszcze lepsza. Sprawa jest poprowadzona w świetny sposób, odkrywanie śladów, wyciąganie wniosków, mylne tropy, fałszywe zeznania - przy tej książce nie można się nudzić.

Polecam. Jeśli nie znacie poprzednich  części to tę możecie przeczytać bo wątek kryminalny jest niezależny, ale życie prywatne komisarza to kontynuacja poprzednich książek.

Jest to 104 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl
Wyzwanie wypożyczone u rudymspojrzeniem

sobota, 19 października 2019

Niedokończona baśń

TYTUŁ: Niedokończona baśń

AUTOR: Dorota Gąsiorowska

WYDAWNICTWO: Między Słowami

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 508


Są na naszym rodzimym podwórku takie autorki po których powieści sięgam bez wahania. Wyczekuję kolejnej premiery i gdy tylko książka wpadnie w moje łapki zabieram się za czytanie. Jest tak między innymi z powieściami Doroty Gąsiorowskiej, dziś zapraszam na recenzję książki, która premierę miała kilka dni temu.

Julia samotnie wychowuje 5-letnią córeczkę Basię. Nie dawno przeprowadziły się do Poznania a kobieta zaczyna prace u Suzanne Benoit słynnej francuskiej pisarki. Chociaż Julia otrzymuje tę pracę od ręki i jest to stanowisko o którym marzyła to początkowo współpraca nie układa się łatwo. Starsza pani jest ekscentryczna, ma swoje przyzwyczajenia, a gdy żąda od Julii gotowosci do wyjazdu do Francji miarka zaczyna się przebierać. Udaje się jednak wypracować porozumienie, Julka może ze sobą zabrać Basię (chociaż wcale nie jest do tego pomysłu przekonana) obawy są jednak spore.

Suzanne Benoit skrywa nie jedną tajemnicę. Kobieta śpieszy się by spotkać się ze szwagierką która przeszła wylew, rokowania nie są dobre, ale pisarka liczy że uda im się porozmawiać by mogła prosić o wybaczenie. Kobieta chce również spełnić słowo dane Marie-Lise, a dotyczące niedokończonej baśni. Suzanne w czasie podróży do Francji  zbliża się do Julii, zaprasza ją do swojego świata, wyjawia rodzinne sekrety. Julka początkowo tym speszona później sama zauroczona tajemnicą średniowiecznej baśni próbuje odnaleźć jej zakończenie.

Ta niedokończona baśń to historia miłosna z XIV wieku, która urywa się w kulminacyjnym momencie. Suzanne jako utalentowana pisarka mogłaby bez problemu zakończenie dopisać, kobieta jednak czuje że ono już kiedyś zostało spisane, wystarczy je tylko odnaleźć. Ta baśń budzi niezrozumiałą dla mnie fascynację, poszukiwania jej zakończenia kładły się cieniem na niejednego człowieka. Ten wątek jest spójny i dopracowany, ale dla mnie szczerze mówiąc nie do końca zrozumiały.

Dorota Gąsiorowska ma lekkie pióro, którym zachwycałam się przy okazji wcześniejszych jej powieści. Tutaj jednak zbyt obszerne i szczegółowe opisy sytuacji w których znalazła się Julka bywały irytujące. Były chwile w których zastanawiałam się dokąd właściwie ta książka zmierza. Wątki były rozstrzelone, autorka na kartach tej powieści porusza kilka istotnych spraw np. zakłamania i dewocji - na przykładzie matki Julii, czy przemocy psychicznej na przykładzie nowo poznanej koleżanki. Są to istotne kwestie, ale w moim odczuciu były one takimi zapychaczami dla akcji właściwej (ale może wy odbierzecie to inaczej). Do tego Basia, która no cóż rządziła mamą dla mnie wcale nie była urocza, użyłabym tutaj słowa rozpuszczona (UWAGA SPOILER co najbardziej uderzyło mnie w scenie z oświadczynami).

Kilka słów jeszcze o wątku romantycznym. Mamy Julkę młodą samotną kobietę i dwóch mężczyzn. Maćka z którym od razu załapała świetny kontakt, z którym relacja rozwijała się ekspresowo do czasu aż na jaw wyszło że ma narzeczoną. Jest też Tibault - francuski amant, który liczy że swą nachalnością wiele zdziała - stanowcza odmowa kobiety działa na niego jak kubeł zimnej wody i jest zaczątkiem zmian w zachowaniu. Plusem jest tutaj brak schematu, bo różnie mogłyby się losy bohaterów potoczyć.

Mam więc z tą powieścią spory problem - dłużyła mi się ona strasznie, był moment że odliczałam już kartki do końca. Gdy jednak przyszedł czas na koniec ja chciałam więcej... Nie chciałam opuszczać Francji, którą tak pięknie odmalowała autorka. Akwitania jesienią musi być cudowna, pachnąca szukanymi o świcie truflami i gorącą tartą tatin. Tego zdecydowanie nie mogę autorce odmówić - malowania słowem, piękne krajobrazy, stare zamki, puszczone ogrody - te fragmenty powieści zdecydowanie pobudzają wyobraźnię. Z drugiej jednak strony minusem jest akcja której zabrakło intensywności, była nutka tajemnicy, ale nie wywołała ona u mnie zbyt wielu emocji.

Zostawiam was z tą recenzją i powiem tak: przeczytajcie "Niedokończoną baśń" bo na pewno znajdziecie w niej coś co przypadnie wam do gustu (dla mnie to opisy Akwitanii i postać Suzanne). Jeśli jednak macie ochotę na coś innego to podrzucam wam linki do powieści pani Doroty, które wcześniej recenzowałam.

Szept syberyjskiego wiatru
Karminowe serce
Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami
Obietnica Łucji

Jest to 103 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

czwartek, 17 października 2019

Echa pamięci

TYTUŁ: Echa pamięci

AUTOR: Katherine Webb

WYDAWNICTWO: Insignis

ROK WYDANIA: 2014

LICZBA STRON: 505


Stos hańby rośnie, półki pękają w szwach a ja i tak szukam książek w bibliotece :) nie zdaje się jednak na ślepy los, szukałam książki, której tytuł zaczyna się na konkretną literę, a to za sprawą wyzwania Zatytułuj sie u Ejotkowe postrzeganie świata <klik>.

Ta książka była genialna, niesamowita historia chwytająca za serce - świetnie poprowadzona narracja, dwutorowa akcja (dwie ramy czasowe), dwoje głównych bohaterów, mocny punkt kulminacyjny. Tyle ogólnie, a teraz garść szczegółów.

Zach to facet po 30 jego była żona przeprowadza się z córką na drugi koniec świata, a on zostaje sam z podupadającą galerią. Mężczyzna marzył o tym by malować, ale by z czegoś utrzymać rodzinę musiał otworzyć galerię z obrazami co nie do końca było trafionym pomysłem. W swoich zbiorach na wyeksponowanym miejscu ma trzy rysunki Charlsa Aubreya (ale nie ma zamiaru ich sprzedawać). To znany artysta lat 30 XX wieku, Zach może siebie nazywać ekspertem od jego twórczości. Co go tak zafascynowało w postaci Aubreya? Niewatpliwie talent, to raz, a dwa: bardzo możliwe że Charles jest dziadkiem Zacha... Jego babcia uwielbiała chwalić się romansem z artystą, no cóż chwaliła się tym najgłośniej gdy w pobliżu był jej mąż ... - czy to ztem tylko czcze przechwałki?
Zachowi zaczyna walić się świat, stracił rodzinę, praca nie przynosi ani zysków ani satysfakcji, a wydawnictwo z którym podpisał umowę (i od którego pobrał zaliczkę) domaga się książki o Aubreyu. Mężczyzna postanawia więc wyjechać do wioski na wybrzeżu gdzie malarz przez 3 lata spędzał wakacje. Tam poznaje Dimity (Mitzy), starszą kobietę, która pozowała do niejednego obrazu Aubreya, a jeden z nich wisi w galerii Zacha. Czując że rozmowa z Mitzy może być przełomem w pracy nad książką Zach zdobywa jej zaufanie i próbuje zachęcić kobietę do zwierzwń.

Tutaj wkraczamy w akcje z przeszłości - trudno jednak rozstrzygnąć czy są to tylko wspomnienia Mitzy które utorowaly sobie drogę czy jej wypowiedź na zadawane przez Zacha pytania. Dimity wychowywała matka, która znała się na ziołach i leczyła ludzi z wioski, nie byla jednak szanowana, a nikt otwarcie się nie orzyznawal że korzysta z jej usług (podobnie z innych których udzielała tylko mężczyznom). Mitzy od dziecka była przez matkę poniżana, w szkole nikt nie chcial się z nią bawić - obrzucano ją wyzwiskami i kamieniami. Gdy dziewczynka poznała rodzinę Aubreyów miała 14 lat i pierwszy raz ktoś okazał jej życzliwość. Charles zachwycił się jej osobą i bardzo często ją rysował nie były to jednak portrety pozowane, częściej spontaniczme rysunki gdy zastał dziewczynkę w interesującej pozie podczas wykonywania obowiązków czy w czasie zabawy.
Aubrey był żonaty ale wakacje spędzał ze swoją kochanką, pochodzącą z Maroka, piękna Celeste. Kobieta od pierwszych chwil polubiła skromną wiejską dziewczynkę i często zapraszała ją do wspólnego spędzania czasu. Córki Celeste i Charles'a Delphine i Elodi młodsze od Mitzy uwielbiały się z nią bawić.
Lato jednak minęło i rodzina Aubreyów musiała wracać. Jesień i zima wydawały się Mitzy przytłaczające, jak ma teraz żyć skoro poznała smak innego życia, doświadczyła spontanicznej radości, ktoś okazywał jej szacunek i zainteresowanie.
Przez kolejne 2 lata rodzina Charlesa wracała w to samo miejsce. W tym.czasie Mitzy dojrzała, jej uczucia do malarza ewoluowały. Zmieniło się też postrzeganie dziewczyny, to co było wyrazem zwyklej sympatii ona odbierała jako dowód miłość Aubreya. Znajomość zaczęła się więc mocno komplikować. Wspomnienia z.tego okresu dawkowane są.czytelnikowi podsycając ciekawość, wiemy że po latach Mitzy dręczą wyrzuty sumienia, nawiedzają ją duchy przeszłości.

Zach osiada w miaateczku, zaprzyjaźnia się z Hanah która sama prowadzi ekologiczne gospodarstwo. Kobieta ma problemy finansowe i ukrywa jakiś sekret. Mężczyzna widzi w tej znajomości szansę na coś więcej ale czy zdoła wyciagnąć z Hanah tajemnicę, przez którą nie może normalnie funkcjonować?

Jak wspomniałam mocny jest tutaj punkt kulminacyjny gdy oba.wątki spotykają się w.dusznym pokoju na poddaszu. Napięcie podkręcone maksymalnie. Wszystkie karty zostają odkryte, nie tylko Hanah miała sekret.

"Rozumiesz, że tu nie chodzi tylko o prace słynnego artysty? To czyjeś życie. Czyjeś doświadczenia." 

Charles Aubrey był utalentowanym artystą, potrafił na swych obrazach uchwycić emocje. Czy jednak jego sława była warta tego by zagrać na emocjach młodej wiejskiej dziewczyny?

Czytałam tę książkę z rosnącym zainteresowaniem. Jak dla mnie 10 na 10. Wciągająca narracja, dawkowanie napięcia, niesamowite emocje. Przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, a zło zawsze znajdzie sobie przestrzeń w której będzie mu wygodnie, młodzieńcze uczucie, wyrachowanie, obsesja - w tej powieści znajdziecie takie właśnie elementy. POLECAM.

Jest to 102 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl
Zatytułuj się. 


wtorek, 15 października 2019

Zagadka zbuntowanego robota

TYTUŁ: Detektywi z Tajemniczej 5

AUTOR: Marta Guzowska

WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 125




Anka, Piotrek, Jaga i Sherlock to bohaterowie serii detektywistycznej dla dzieci. Serii, którą uwielbiają moje córki. Miałyśmy przyjemność już dwa razy spotkać się z autorką na spotkaniach autorskich w ramach festiwalu kryminalnego Granda. Dziewczyny czekały na to spotkanie i na kolejny tom z tego cyklu.

Dzieci wybierają się z tatą do Centrum Nauki Kopernik. Anka i Piotrek są zafascynowani robotami, mają dużo pytań do pracowników centrum, chcą podczas tej wizyty poznać jak najwięcej ciekawostek dotyczących robotyki. Jagoda natomiast już na samym wstępie jest znudzona i trudno ją przekonać do zmiany nastawienia.

Tata proponuje dzieciom obejrzenie przedstawienia w robotycznym teatrze, wystawiana będzie bajka na podstawie powieści Stanisława Lema. W trakcie spektaklu nagle gaśnie światło, w ciemnościach słychać różne dźwięki (szuranie, otwieranie i zamykanie drzwi, dzwonek telefonu), a gdy znów zrobiło się jasno okazuje się że jeden z robotów zniknął. Ta tajemnicza sprawa to coś w sam raz dla małych detektywów. Anka spisuje wszystkie zapamietane szczegóły, Piotrek za pomocą lupy i latarki ultrafioletowej odkrywa kolejne ślady, a Jaga uparcie twierdzi że nikt nie ukradł robota.

Metododą deducji mali detektywi starają się wskazać podejrzanego. Po zebraniu wszystkich śladów i przeanalizowaniu odgłosów okazuje się że podejrzanych brak... A robota nadal nie ma. Ten tom pozytywnie zaskakuje, bo i mnie trudno było rozwiązać zagadkę. Nie wzbudziło to jednak zniechęcenia u dziewczyn, one czekały na zakończenie rozdziałów i pytania pomocnicze. Ta książka to wspaniała zabawa i dla dzieci i dla rodziców, dodatkowo wzbogacona o wiedzę o robotach, przybliżona zostaje również sylwetka Stanisława Lema - ale nie obawiajacie się nudy, pani Marta takie incormacje umieszcza mimochodem a dzieciaki je świetnie wyłapują.

Ulubieni bohaterowie, świetna zagadka, ciekawy świat robotów - nam ta książka jak najbardziej przypadła do gustu. Serię polecam dla dzieci w wieku 6+

Gabi (9 lat) - bardzo podobała mi się pani Agnieszka, ponieważ udało jej się przeprogramować robota, jej praca jest bardzo fajna i mogą w niej pracować dziewczyny, a nie same chłopaki (ja: I to jest bardzo ważne przesłanie). Ulubioną bohaterką jest Anka, ponieważ robi notatki i zawsze wpadnie na jakiś świetny pomysł. Fajne było również to że tata był podekscytowany śledztwem, nie tak jak mama, która im zawsze robiła zakazy. Denerwująca była Jaga z tym ciągłym kichaniem.

Lidka (7 lat) - Nie za bardzo podobał mi się temat przedstawienia, roboty są fajne, ale księżniczki to nuda. Zgadzałam się z Jagą, która w tej książce ciągle mówiła - nuda! Podobało mi się to że tym razem to Jagoda rozwiązała zagadkę i musiała wszystkich przekonywać do swojego zdania.

Czekamy z niecierpliwością na tom 5. Ciekawe w jakim będzie kolorze ;) och... Byle do wiosny.


niedziela, 13 października 2019

Dobra matka

TYTUŁ: Dobra matka

AUTOR: Małgorzata Rogala

WYDAWNICTWO: Czwarta Strona

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 351



Jak już przeczytałam "Zapłatę", której pozwoliłam stać na półce zbyt długo to wiedziałam, że z kolejnymi tomami nie będę zwlekała. Dość szybko udało mi się uzupełnić biblioteczkę o tom 2 i 3 więc z wielką przyjemnością zabrałam się za czytanie.

W lesie Kabackim zastrzelona zostaje młoda kobieta, wyglądam przypominająca nastolatkę. Czy zabójstwo wyglądające na egzekucję mogło mieć podtekst seksualny? Tego muszą dowiedzieć się Agata Górska i Sławek Tomczyk. Ta para z wydziału zabójstw już w pierwszym tomie zyskała moją sympatię, w części drugiej potwierdzają że znają się na swojej pracy.

Zamordowana kobieta pracowała w hotelu należącym do biznesmena Tadeusza Szulca. W trakcie poznawania życiorysu kobiety śledczy odkrywają, że chciała ona zostać fotomodelką. Trop prowadzi do agencji, której właścicielem jest Szulc. Policja bada wszystkie ślady, tymczasem ginie kolejna kobieta, sposób działania ten sam, motyw? Tego jeszcze śledczy nie wiedzą, ale wszystko wskazuje na to, że w sprawę mocno wplątany jest Szulc. Czy znajomości biznesmena są wystarczające by uchronić go przed sprawiedliwością?

Podobnie jak w pierwszej części jedną z osób zamieszanych w sprawę jest znajoma Agaty. Bardzo ciekawie jest ten wątek rozegrany, czasami ułatwia pracę policjantki, czasami wręcz przeciwnie. Wątki romansowe w tej powieści zostały ograniczone do minimum, ale podążają swoimi ścieżkami (które wcale nie są utarte - duży plus). Agata to bardzo ciekawa postać, jej charakterystyka jest bardzo rozbudowana, a z drugiej strony to taka kobieta zagadka i pewnie jeszcze nie raz zaskoczy czytelnika. Sławek natomiast to świetny kumpel, z nim można pogadać o wszystkim, a nawet wypłakać mu się w rękaw, jednocześnie niezły z niego glina.

W toku trwania śledztwa policjanci ustalają, że zamordowane kobiety były bardzo aktywne w mediach społecznościowych. Obie też miały córki w tym samym wieku i często wrzucały ich zdjęcia do sieci. Okazuje się też, że każda z nich przed śmiercią otrzymała e-maila o treści: "bądź dobrą matką". Policjanci, zagłębiają się wiec w wirtualny siat i tam szukają jakiś śladów, tymczasem wiadomość z tą samą treścią otrzymuje koleżanka pierwszej zamordowanej dziewczyny... A może ona wcale nie była pierwsza? W przeciągu kilku lat w innych miastach dokonano takich samych morderstw - spraw nie wyjaśniono - co jeszcze oprócz modus operandi je łączy?

Świetnym zagraniem było umieszczenie sprawy w sprawie tzn. przy okazji jednego śledztwa wychodzą na jaw przestępstwa z nim nie związane, ale gdyby nie morderstwo to pewnie szybko nie ujrzałyby światła dziennego. Pani aspirant Górska i komisarz Tomczyk zabrnęli w ślepy zaułek, ale współpraca z innymi funkcjonariuszami rusza sprawę do przodu. Praca policji jest w tej powieści na prawdę świetnie napisana. Prywatne życie głównych bohaterów jest tutaj mniej wyeksponowane ale jak pisałam obrało nieoczekiwany kierunek. Tom 2 zazębia się z kolejną częścią tworząc do niej jakby prolog co zdecydowanie zaostrza apetyt.

Polecam tę serię, bo książki czyta się błyskawicznie, świetna intryga, sympatyczni (ale nie czarno-biali) bohaterowie, przyjemny styl. Polecam bo idealnie sprawdzi się jako jesienna lektura na długi wieczór.

Tom 1 "Zapłata" <klik>

Jest to 101 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

#czytambopolskie


piątek, 11 października 2019

Pokuta

TYTUŁ: Pokuta

AUTOR: Max Czornyj

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 443




Dałam się porwać historii stworzonej przez Maxa Czornyja. Bez wahania odłożyłam na bok inne książki i gdy tylko dostępna w bibliotece była "Pokuta" wypożyczyłam i zabrałam się za czytanie.

Po akcji (finałowa scena "Ofiary") Deryły Cztery Iks zostaje ujęty, jest poważnie ranny ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Mężczyzna zostaje zamknięty na obserwację w zakładzie psychiatrycznym. Prokurator i przełożeni komisarza chcą już odtrąbić sukces, ale... w samym centrum miasta dochodzi do kolejnej zbrodni. Morderca zaaranżował brutalne przedstawienie, a jego szczegóły znał umieszczony w izolatce Iks. Przed śledczymi kolejna zagadka, czy Iks ma wspolnika czy też nadprzyrodzoną mocą może być w kilku miejscach na raz?

Profiler Miłosz Tracz dąży do tego by poddać Cztery Iksa hipnozie. W trakcie sesji morderca ujawnia miejsce ukrycia zwłok. Podążając za wskazówkami Deryło znajduje makabryczny bunkier, a w nim ciała i spreparowane wnętrzności - Max Czornyj to specjalista od mrożących krew w żyłach opisów, to prawdziwa jazda bez trzymanki. Pobierając materiał do analizy policjanci odkrywają że Iks nie działał sam...
"- Bogu dzięki, że ten świr mógł mieć wspólnika.
-Co ty pleciesz?
-Dzięki temu podtrzymuję nadzieję, że to tylko banda powstańców. A nie jakiś cholerny diabeł."

Trwają poszukiwania wspólnika. Analiza psychiatryczna ujawnia że Iks cierpi na osobowość wieloraką. Autorowi świetnie udało się opisać to zjawisko. Prezentacja tego bohatera jest spójna, a potem następuje odkrycie kolejnych kart, a czytelnik podobnie jak Deryło próbuje ułożyć tę układankę.

W tej części rozdziały są krótkie, a każdy zakończony w sposób podnoszący emocje. W fabułę wplecione zostają wspomnienia z młodości Deryły, a także delikatny rys psychologiczny ofiar. Z jednej strony można uznać te fragmenty za rozpraszacze z drugiej jednak być może są one kluczem do rozwiązana zagadki? Próba poskładania tego w całość nie jest łatwa, ale gdzieś w trakcie czytania przyszło mi takie zakończenie do głowy, ale odrzuciłam je jako mało prawdopodobne. Autor wszystko zgrabnie wyjaśnił, a pamiętajmy że akcja działa się przez 3 książki, a nie tylko w obrębie jednej - spore więc wyzwanie by wszystko logicznie do siebie pasowało.

Jak dla mnie "Pokuta" to najlepsza z trzech części o komisarzu Deryle i Iksie. Czytało mi się błyskawicznie, a krótkie rozdziały nie pozwoliły na oderwanie się od książki. Mocne, drastyczne sceny to chyba znak rozpoznawczy Maxa Czornyja, chętnie sprawdzę to w innych jego książkach. Mój apetyt na dobry kryminał został zaspokojony. Polecam, ale miejcie na uwadze kolejność, bo te 3 książki są ze sobą ściśle związane.

Tom 1 "Grzech" recenzja tutaj: <klik>
Tom 2 "Ofiara" recenzja tutaj: <klik>

Jest to 100 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie

Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

środa, 9 października 2019

Zimne nóżki nieboszczyka

TYTUŁ: Zimne nóżki nieboszczyka

AUTOR: Agnieszka Pruska

WYDAWNICTWO: Oficynka

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 292


"Zimne nóżki nieboszczyka" - a cóż to za mrożący krew w żyłach tytuł? Do tego okładka, która już na wstępie wzbudza lekki dreszczyk emocji - warto się przekonać co kryje w środku.

Julka i Alicja (nauczycielki w liceum) ferie zimowe postanawiają spędzić w Chojnicach. Pogoda sprzyja, lekki mróz i dużo śniegu. Kobiety nastawiają się na przyjemne spędzenie czasu, wierząc że tym razem nie wpakują się w żadną aferę. Poprzednich książek autorki nie czytałam ale z rozmów pomiędzy bohaterkami nie trudno się domyślić że odpoczywając latem trafiły na sprawę kryminalną.

Przyjaciółki połknęły jednak detektywistycznego bakcyla i również w czasie ferii wypatrują zagadki do rozwiązania. A ta trafia się jak na zawołanie. Zaginął jeden z gości hotelu, Julce i Ali udaje się wyciągnąć kilka ciekawych informacji od kelnerki. Kobiety wykazują się niesamowitym darem, który skłania innych do zwierzeń. W dość krótkim czasie udaje im się dowiedzieć na prawdę wiele, a tego czego się nie dowiedziały? No cóż... dopowiedziały sobie.

Dialogi w tej książce to mistrzostwo. Obserwowanie jak Julka i Ala wyciągają potrzebne informacje, jak odwracają kota ogonem, jak nonszalancko podchodzą do sprawy - genialnie się to czytało. Tak jak wspomniałam brak danych uzupełniają domysłami, ich wieczorne rozmowy przy piwie to spora dawka dobrego humoru.

Sprawa zaginionego hotelowego gościa nabiera rumieńców, w poszukiwania zaangażowała się również policja. A nasze bohaterki z zadowoleniem wymyślają kolejne hipotezy ciesząc się, że to lekka zagadka detektywistyczna bez trupa. Radość okazała się jednak przedwczesna, bo podczas jednego ze spacerów znajdują zwłoki kobiety. Wątek kryminalny nabiera tempa.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to przedmiotowe potraktowanie zwłok, ja wiem że ta książka to komedia kryminalna, ale zabrakło mi empatii ze strony bohaterek. Zwłoki to rzecz, a nie człowiek, który niedawno przecież żył, kobiety podchodzą do trupa zupełnie bezosobowo.

Autorka idealnie opisała zimowy klimat. Ta książka sprawdzi się jako doskonała lektura w połączeniu z kubkiem herbaty i kocem. Zimowe krajobrazy, narty biegowe, skrzypiący śnieg - brr, poczujecie ten chłód na plecach. Podziwiam bohaterki, które ferie zimowe wykorzystały na tak aktywny wypoczynek, spacer po lesie w rakietach śnieżnych, nocna eskapada do parku - po jednej takiej akcji ja zamieniłbym się w sopel lodu i tajałbym aż do wiosny a one ciągle miały mało.

Podsumowując "Zimne nóżki nieboszczyka" to świetna komedia kryminalna. Ciekawie zapleciona intryga, nietuzinkowe bohaterki i spora dawka humoru. Czyta się lekko i przyjemnie, zaśmiewając się w głos przy dialogach. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę książkę, a samej poszukać wcześniejszych książek autorki, Ala i Julka to takie bohaterki które budzą ogromną sympatię, a przebywanie w ich literackim świecie to sama przyjemność.

Jest to 99 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl




Ta recenzja bierze udział w akcji #zimnenóżki
-------------------------------------------------------
Na profilu Agnieszki Pruskiej (https://www.facebook.com/PruskaAgnieszka/) ruszyły właśnie dwa konkursy, w których do wygrania będą „Zimne nóżki nieboszczyka”.
Pierwszy to krzyżówka. Pola do wypełnienia znajdziecie na stronie Autorki. Pytania do haseł są rozrzucone u blogerów biorących udział w akcji i u których w dniach 1-15 października będą się ukazywać kolejne recenzje „Zimnych nóżek nieboszczyka”.
Adresy blogów:
Moje pytania do krzyżówki:

PIONOWO:

28.Dopełniacz liczby mnogiej rzeczownika oda

30.Inaczej: kręci, kłamie
31.Pozostawiony przez przestępcę

POZIOMO:
27.Pieprz i …
29.Miara powierzchni
30.Bohater powieści Marka Krajewskiego
31 Np. oskarżenia lub koronny
32.Kołowy lub pieszy

Odgadnięte hasło należy wysłać w terminie do 30 października na adres mailowy: agap71@gmail.com lub w prywatnej wiadomości do Agnieszki Pruskiej – autorki i potwierdzić wykonanie zadania zgłaszając się pod postem na FB Agnieszki Pruskiej oczywiście nie ujawniając odpowiedzi!

UWAGA!!! Hasło jest jednocześnie kuponem rabatowym obniżającym cenę o 30% na wszystkie książki Agnieszki Pruskiej zamawiane na stronie Wydawnictwa Oficynka: http://oficynka.pl/
Drugi konkurs to zadanie fotograficzne na interpretację hasztagu #zimnenóżki. Zgłoszenia pod odpowiednim postem na stronie Agnieszki Pruskiej.

poniedziałek, 7 października 2019

Wszystkie pory uczuć

TYTUŁ: Wszystkie pory uczuć. Lato

AUTOR: Magdalena Majcher

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 364


Tej serii stanowczo zbyt długo pozwoliłam stać na półce. A gdy już się za nią zabrałam i przeczytałam 3 z 4 książek na tą ostatnią zabrakło czasu. Ale udało się!

Joasia uporządkowała swoje życie, powiedziała stop toksycznym związkom i zaczęła szukać miłości tam gdzie ona faktycznie na nią czekała. Maciek doszedł do siebie po rozstaniu z Agatą, ocieplił relację z mamą i z nową energią rozpoczął związek z Asią.

Para jest już ze sobą od roku, wspólne mieszkanie okazało się dobrym pomysłem. Teraz do pełni szczęścia brakuje już tylko dziecka. Dwie kreski na teście ciążowym wzbudziły wiele radości ale też i sporo obaw. Asia wychowywała się w domu dziecka, ponieważ jej mama była alkoholiczką a ojciec zostawił rodzinę. Ciążące jej wspomnienia, obrazy z dzieciństwa mnożyły obawy co do macierzyństwa. Asia obawiała się, że zabraknie jej intuicji, że nie będzie umiała odpowiednio zaopiekować się dzieckiem. Dlatego 9 miesięcy ciąży wykorzystała na czytanie poradników, kobieta zaplanowała sobie najdrobniejszy szczegół począwszy od porodu, poprzez karmienie, usypianie i pielęgnację dziecka. Wierzyła, że trzymając się planu będzie umiała sprostać zadaniu jakim jest dopasowanie się do obrazu idealnej matki.

Co jednak gdy już w czasie porodu wszystkie plany Aśki biorą w łeb? Nie jest pastelowo i przyjemnie, nie ma zachwytów nad słodkim dzieckiem (bo jak się zachwycać kimś kto ciągle się drze?). Co robić gdy lukrowana wizja macierzyństwa zupełnie nijak ma się do rzeczywistości?

"Odpoczynek wymykał się wizji idealnego macierzyństwa, jaką stworzyła na własne potrzeby w swojej głowie. Perfekcyjne matki nie potrzebowały snu. Mogły czuwać przy swoim dziecku przez dwadzieścia cztery godziny na dobę"

Asia sobie nie poradziła... A autorka oddała w ręce czytelniczek książkę, która zapiera dech w piersi. Przecież każda matka mierzyła się z bólem poporodowym, odczuwała dyskomfort podczas karmienia, chodziła niewyspana, głodna, bo przecież dziecko jest najważniejsze. Kobiecie nie wolno jęknąć, ponieważ urodziła takie śliczne zdrowe dziecko. Kobieta w takim wypadku nie ma prawa narzekać. Może być trochę zmęczona - to wszystko.

Na pewno nie spodziewałam się tego jak Asia będzie się czuła po narodzinach syna. Przeczuwałam jakiś baby blues czy lekką depresję, ale autorka nie zamierzała być w tych scenach łagodna. Prawda była zatrważająca i dająca sporo do myślenia, bo depresja poporodowa to nie fanaberia.

Ta książka powinna być dodatkiem to karty ciążowej, którą dostaje się w gabinecie ginekologicznym. Dla niej i dla niego. Macierzyństwo nie jest pastelowe, a bobasy tak słodkie jak te w reklamach. Zderzenie rzeczywistości z wyobrażeniami w tym wypadku bywa brutalne. Kobiety potrzebują pomocy i wsparcia, nie mądrych rad udzielanych z pozycji "ja wiem lepiej".

Lato kojarzy nam się z samymi przyjemnościami, w tej powieści jest kontrastem dla zawirowań w psychice Joasi. Seria "Wszystkie pory uczuć" jest niesamowicie kobieca, porusza problemy często zamiatane pod dywan, lepiej o nich nie mówić może same znikną. Ale to tylko nawarstwianie problemów, bomba z opóźnionym zapłonem. Polecam tę serię każdej kobiecie, w każdym wieku. Pani Magdalena zrobiła na prawdę świetną pracę, przeczytajcie, polecam!

Pozostałe książki z tej serii:

Jesieńzimawiosna.

Jest to 98 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

sobota, 5 października 2019

Punkt zwrotny

TYTUŁ: Punkt zwrotny

AUTOR: Małgorzata Sambor-Cao

WYDAWNICTWO: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Małgorzata Sambor-Cao

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 233



Dziś przychodzę z recenzją kolejnej finałowej książki niezależnego konkursu literackiego Brakujaca Litera. "Punkt zwrotny" to moje pierwsze spotkanie z autorką i już na wstępie powiem, że załuję że nie zaczęłam od pierwszego tomu pt. "Sapere Aude".

Zostałam wrzucona w sam środek historii, a właściwie w czas po najważniejszych wydarzeniach. Michael van Horn przybywa do Paryża by uporać się ze wspomnieniami. Mężczyznę męczą koszmary, odczuwa ból w ręce i nodze, jego ciało pokrywają blizny. Ze skrawków informacji próbowałam ułożyć układankę, ale zbyt mała ich ilość nie tworzy pełnego obrazu.

Michael ma pieniądze, powinien zarządzać rodzinną firmą w Ameryce, jednak z jakiegoś powodu nie chce tam wracać. We Francji zatrudnia się jako wolontariusz w szpitalu i sprząta korytarze. Czuje się samotny, bo po za dziewczyną, która pracuje u jego sąsiadki nie zna tutaj nikogo. W Stanach ma jednak przyjaciela, który po pierwszym wołaniu o pomoc wsiada w samolot i przybywa do Paryża (w tym momencie mamy szansę poznać więcej szczegółów z przeszłości Michaela co zdecydowanie podsyca ciekawość, ale zaspokoić ją można tylko poprzez przeczytanie 1 tomu).  Praca w szpitalu to jednak nie przypadek, Michael trafił tutaj, bo wpadła mu w oko piękna pani doktor Marie.

Ta część zdecydowanie zdominowana została przez wątek romansowy. Nie jest to jednak w żadnym wypadku słodka historia, jest sympatyczna i fajnie poprowadzona ale nie obawiajcie się zbyt dużej ilości lukru. Marie jest inteligentną kobietą i zauważa że Michael zmaga się z demonami przeszłości, nie naciska nachalnie by wyznał jej sekrety przeszłości ale daje do zrozumienia, że można jej zaufać. Czy mężczyzna wyrzuci z siebie to co od dawna go dręczy? Czy znajomość z Marie będzie punktem zwrotnym w jego życiu? Ta najważniejsza dla bohaterów rozmowa często przekładana jest na "jutro". Michael oczekuje od Marie zufania w kwestii jego historii, liczy że kobieta nie bedzie dopytywała o szczegóły, że uwierzy w to co nieprawdopodobne, ale czy on gdy pozna jej sekret będzie umiał odwdzięczyć się tym samym?

Autorka świetnie oddała etapy budowania związku opartego na zaufaniu i szczerości. Zakończenie pokazuje, że te wartości muszą obowiazywać obie strony. Walka z demonami przeszłości jest trudna, najpierw trzeba te mary oswoić , by móc się podzialić nimi z innymi, a potem wspólnie spróbować znaleźć rozwiązanie.

Michale potrzebuje jeszcze sporo czasu by przejść pierwszy etap, czy Marie jest gotowa na niego poczekać? Autorka obdarzyła swoich bohaterów sporym bagażem doświadczeń, każdy z nich ma swoją tajemnicę, a tej którą dźwiga Michael nie poznajemy (pozostaje nam przeczytanie 1 tomu). Z jednej strony to podsyca ciekawość, z drugiej niestety irytuje bo trudno nam wytłumaczyć sobie pewne zachowania Michela - pod względem fabularnym jest to dla mnie minus, bo gdy zdarza się czasami przypadkowo sięgnąć po ksiażkę nie wiedząc że jest ona częścią jakiejś serii i nie znajdując np. w prologu jakiegoś wyjaśnienia możemy się z niechęcić.

Styl pani Małgorzaty przypadł mi do gustu. W powieści dominują dialogi, bardzo relanie oddając etapy zacieśniania się znajomości Michela i Marie. Ta para mimo skrywanych tajemnic jest bardzo sympatyczna. Tak jak wspomniałam czyta się z rosnącą ciekawością ale potrzebna jest znajomość tomu 1 by czerpać 100% satysfakcji z lektury. Jeśli więc będziecie mieć okazję przeczytać Sapere Aude to się nie wahajcie bo tam spodziewam się sporo emocji i sensacji a w Punkcie zwrotnym znajdziecie równowagę w postaci romantycznych wątków.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce Małgorzacie Sambor-Cao, a za udostępnienie pliku do recenzji, Iwonie Niezgodzie organizatorce niezależnego plebiscytu na polską książkę roku „Brakująca Litera” 2018.


Jest to 97 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

czwartek, 3 października 2019

Dom tajemnic

TYTUŁ: Dom tajemnic

AUTOR: Alek Rogoziński

WYDAWNICTWO: Edipresse

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 323



Alek Rogoziński to autor, którego wpisy na Facebooku nieustannie mnie bawią i doskonale poprawiają humor. Byłam w Poznaniu na spotkaniu autorskim i stwierdzam że to mistrz w opowiadaniu anegdotek. Ciągle jednak nie mogłam wyrobić się z czasem by sięgnąć po jego książki. Gdy tylko więc nadarzyła się okazja przeczytania najnowszej powieści zgodziłam się bez wahania.

Mario i Dominika to właściciele agencji eventowej 360 stopni. Firma stanęła na skraju bankructwa, splot wydarzeń które do tego doprowadziły jest niesamowity. Jedyną szansą na odbicie się od dna jest udział właścicieli w reality show.

Stacja telewizyjna Tele-Pol przygotowuje program jakiego jeszcze nie było. Uczestnicy telewizyjnego show muszą zmierzyć się z domem tajemnic, rozwiązać zagadki, odkryć sekretne przejścia i pokonać przeciwników by dotrzeć do finału i zdobyć nagrodę która przeznaczona będzie na cel charytatywny (sam scenariusz programu bardzo mi się podobał). Jest jednak ktoś kto prowadzi własne show o czym informuje policję chcąc ugrać na tym niezłe pieniądze. W środku domu ktoś inny prowadzi swoją grę - robi się tajemniczo, intrygująco i niebezpiecznie. Występ w programie miał uczestnikom przynieść rozgłos, zapewnić okładki w najpopularniejszych czasopismach a tym czasem stał się walką o życie. Trzy gry w jednej, a  odkrycie sprawcy niemal niemożliwe.

Miejsce akcji genialne - dom tajemnic z wszystkimi jego pułapkami i zagadkami  na pewno spodoba się wielbicielom escape room'ów. Wątki związane z domem czytało mi się świetnie. Równolegle śledzimy zmagania policji, która próbuje ustalić kto jest szantażystą i kto mu pomaga wewnątrz domu. Lubię w powieściach taką zagęszczoną atmosferę, tutaj czarny humor również robi dobrą robotę.

Co do postaci (a jest ich tutaj sporo) to dobrym rozwiązaniem okazało się umieszczenie na początku książki spisu bohaterów. Większość postaci jest przerysowana, wyolbrzymienie pewnych cech miało za zadanie bawić czytelnika. Jeśli chodzi o uczestników show (celebrytów) to jak najbardziej tutaj się uśmiałam, ale postacie Iwki i pani Stefanii trochę mnie jednak irytowały - ale cóż taki ich styl bycia i taka konwencja książki. Te bohaterki można spotkać również w powieści Śmierć w blasku fleszy.

Podsumowując: "Dom tajemnic" to skomplikowana zagadka kryminalna okraszona dobrym humorem (przybierającym również odcienie czarnego). Plejada gwiazd-celebrytów, szantażysta i komisarz, który musi zapobiec morderstwu na wizji. Dzieje się dużo, trudno złapać oddech przez co książka idealnie sprawdzi się jako pomocnik w oderwaniu od szarej-jesiennej rzeczywistości. Polecam!

Jest to 96 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

wtorek, 1 października 2019

Podsumowanie września


Uf... pierwszy miesiąc szkoły już za nami, jeszcze tylko 9 ;) Dla Lidki mojej pierwszoklasistki nie był to najfajniejszy czas, chyba trochę za dużo sobie wyobrażała. Ale tak to jest gdy dziecko w zerówce potrafi już czytać, a we wrześniu w szkole to raczej podstawy podstaw i początek nauki literek wg programu. Jakoś udało nam się ogarnąć ten temat i już inaczej odpowiada na pytanie jak było w szkole? (teraz mówi, że "jakoś", wcześniej była "nuuda!"). Gabi natomiast z powrotu do szkoły jest zadowolona, w 3 klasie jak na razie same fajne tematy.

Udało nam się już wejść w rytm szkolnych obowiązków i zajęć pozalekcyjnych. Pogoda raz rozpieszcza pięknym słońcem i pozwala na popołudniowe spacery innym straszy deszczem i wichurami. W październiku liczę jednak na złotą jesień :)

Czas na czytelnicze podsumowanie. We wrześniu udało mi się utrzymać sierpniowy wynik 13 przeczytanych książek (chociaż liczba stron była mniejsza niż w poprzednim miesiącu). Trudno mi wybrać najlepszą ksiażkę września, bo o każdej przeczytanej mogę powiedzieć coś dobrego. Udało mi się przeczytać aż trzy książki z mojej półki wstydu (stały na niej prawie rok!), co w jednym przypadku okazało sie strzałem w kolano jeśli chodzi o zmniejszanie stosu hańby.


Recenzje, które ukazały się we wrześniu: Rosół z kury domowej , Wzięłam pigułęMordercza układankaPrzygotuj się na start!ZapłataOfiaraFrancuskie noceLatawceKamerdyner(Nie) MłodośćTrzecia terapiaGrzechW jego oczach

W minionym miesiącu kupiłam 5 książek: 3 z drugiej ręki, jedna w rewelacyjnej promocji w Empiku i jedną na Grandzie. Udało mi się wygrać 2, a egzemplarzy recenzenckich było 5. Jeśli więc chodzi o liczby to stos hańby powiększył się o 1...


We wrześniu drugi raz miałam okazję wziąć udział w festiwalu kryminałów GRANDA w Poznaniu, o tym jak było przeczytacie tutaj <klik>

A jakie plany na październik? Będę czytała dalej serię Maxa Czornyja "Pokuta" już wypożyczona z biblioteki.


Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w końcu wpada w ręce policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki. Mimo iż schwytany psychopata nie mógł popełnić tej zbrodni, zna jej szczegóły. Co więcej, istnieje podejrzenie, iż niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciąż żyją.

Komisarz Eryk Deryło musi podjąć grę z mordercą, której stawką będzie nie tylko życie wielu niewinnych osób, ale także dusza śledczego. Demony z przeszłości policjanta nie pozwalają o sobie zapomnieć, a odżywające okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynają przyprawiać go o szaleństwo.

Odpuszczenie Grzechu wymagało Ofiary. Teraz przyszedł czas na Pokutę.

Jak już uzupełniłam swoją domową biblioteczkę, to nie pozwolę tej serii długo czekać :)


Dobra matka.
Czy wiesz, co może się stać, gdy nie pilnujesz swojej prywatności?

W Lesie Kabackim zostaje zastrzelona młoda kobieta, matka kilkuletniej dziewczynki. Niedługo po tym w podobnych okolicznościach ginie druga kobieta – także matka. Obie ofiary nieustannie dzieliły się prywatnością swoją i swoich dzieci. Tuż przed śmiercią każda z nich otrzymała tajemniczą wiadomość o treści „bądź dobrą matką”.

Policjanci Agata Górska i Sławek Tomczyk prowadzą skomplikowane i wielowątkowe śledztwo, podczas którego odkrywają wiele brudnych tajemnic sprzed lat. Poza schwytaniem seryjnego mordercy starsza aspirant Agata Górska będzie musiała zmierzyć się także ze swoją przeszłością…

Opisy książek pochodzą ze strony lubimyczytac.pl
Zaczytanego października :)



poniedziałek, 30 września 2019

Rosół z kury domowej


TYTUŁ: Rosół z kury domowej

AUTOR: Natasza Socha

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2015

LICZBA STRON: 301


Już kilka razy w ciągu roku miałam zamiar sięgnąć po tę książkę, ale wtedy zawsze przychodziło coś pilniejszego do czytania. Teraz jednak po kilku życiowych i niełatwych lekturach przyszła pora na taki lekki przerywnik. Tzn. ja sobie myślałam że będzie lekki, a co się okazało?

Styl Nataszy Sochy jest rzeczywiście lekki i przyjemny, czyta się błyskawicznie. Zawarty w książce komizm sytuacyjny (np. spotkanie Wiktorii i Lei) czy ten w dialogach na prawdę poprawiają człowiekowi humor, ale może być to również śmiech przez łzy, a to za sprawą tematu, który jest przedmiotem książki.

Wiktoria od kilku lat szczęśliwa żona Tymona. Z tym szczęściem jest jednak tak, że było ono ledwie pozorne. Już w okresie narzeczeństwa kobieta dała się zmanipulować, nigdy nie podjęła pracy mimo że skończyła architekturę i marzyła o projektowaniu i urządzaniu wnętrz. Tymon miał dla niej jednak ważniejsze zadanie, miała stworzyć dla nich dom, urządzić go i pielęgnować. Wiktoria włożyła całą siebie w realizację tego projektu. Stała się domowym robotem, wszystkie kąty błyszczały, ogród prezentował się nienagannie, potraw nie powstydziłby się najlepsza restauracja. Gdzie w tym wszystkim była Wiktoria, kobieta z marzeniami? No cóż dała się "ukurzyc". A co na to Tymon? Łatwo można zgadnąć  - znalazł sobie inną.

Wiktoria, która nagle została pozbawiona swojej codzienności, swojej przystani bezpieczeństwa wyjeżdża do ciotki do Niemiec. Tam przeżywa żałobę po swoim małżeństwie i poznaje kobiety, które znalazły się, w podobnej do jej, sytuacji. Lea, matka 2 dzieci, ma na głowie cały dom i tylko raz w miesiącu szansę na samodzielne wyjście, na czas dla siebie. Judith męczy się w małżeństwie w którym dawno nie ma już miłości, ona usługuje a on rządzi. Mara psychicznie dręczona przez męża, on ją tresował by bez zająknięcia spełniała jego zachcianki.

Wokół nas jest pełno takich kobiet, które dały się wtłoczyć w domowy kierat (ja też do nich należę). Natasza Socha bez wahania zdziera kotarę pozorów. Bo przecież na zewnątrz każda z wymienionych pań tworzyła szczęśliwy związek.
Cztery kobiety z podobnymi do siebie historiami, próbowały zmierzyć się z problemami. Na początku oczywiście żadna nie chciała przyznać, że coś jest nie tak.

"Kiedy człowiek czuje, że jego życie nie jest idealne, co gorsza, lekko cuchnie, z dużym prawdopodobieństwem zaatakuje pierwszą osobę, która jej to powie prosto w oczy."

Wspólne rozmowy i szalony pomysł Wiktorii pomógł zrozumieć tym kobietom, że można inaczej. Jeśli nie musicie to nie czytajcie opisu na okładce książki. Dajcie się zaskoczyć! Cztery przyjaciółki wymyśliły coś na prawdę extra. By pokazać sobie i światu że są kimś więcej niż kucharkami i sprzątaczkami. One mają marzenia i pasje. 

Tak jak pisałam dla mnie ta książka to trochę śmiech przez łzy. Sama dałam się "ukurzyć", zamknąć w 4 ścianach. Myślę jednak, że otrzeźwienie przyszło w porę i oboje pracujemy teraz nad tym by dzielić obowiązki po równo, żeby każdy miał czas dla siebie i swoich zainteresowań.

Powieść napisana lekkim humorystycznym stylem jest analizą kobiecych zachowań w małżeństwie, i uświadamianiem oczywistych rzeczy. Powieść o podatności na manipulacje, ale i o przełamaniu marazmu, o walce o siebie. Polecam, bo to ciekawe spojrzenie na kobiecą przyjaźń i kobiecą siłę. Polecam, bo każda z nas znajdzie w tej powieści ułamek siebie i wyciągnie dla siebie odpowiednie wnioski ( a może również da się ponieść szaleństwu).


Jest to 95 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień

sobota, 28 września 2019

Wzięłam pigułę

TYTUŁ: Wzięłam "pigułę" Posłuchaj mojej historii

AUTOR: Giorgia Benusiglio i Renzo Agasso

WYDAWNICTWO: Jedność

ROK WYDANIA: 2011

LICZBA STRON: 145


Robiąc porządki w domowej biblioteczce trafiłam na wciśniętą (i zapomnianą) między inne tomy książeczkę. Tytuł dość sugestywny, a że ja lubię takie historie z życia wzięte to uwzględniłam tę lekturę w swoich wrześniowych planach.

Ta historia zdarzyła się we Włoszech w 1999 roku. 17-letnia Giorgia to nastolatka, która wychowuje się w normalnej rodzinie, ma chłopaka, dobrze się uczy i mimo świadomości jakim zagrożeniem są narkotyki przeprowadza ze znajomymi eksperyment. Bierze połówkę tabletki ekstazy (podzieloną na dwie ćwiartki żeby było bezpiecznie) - przecież od tego się nie umiera...
Żadne złe objawy nie były natychmiast widoczne, dziewczyna świetnie bawiła się ze znajomymi. Od kolejnego dnia jej samopoczucie się pogarszało, bolał ją brzuch, traciła przytomność, zrobiła się żółta - zapalenie wątroby. Stan Giorgi pogarszał się błyskawicznie - konieczny był przeszczep wątroby. Na szczęście dla dziewczyny organ znalazł się bardzo szybko - dawcą była inna nastolatka, która zginęła w wypadku samochodowym...

Historię Giorgi poznajemy z 4 perspektyw - samej nastolatki, jej rodziców i lekarzy. Język jest prosty, potoczny, każda z postaci przedstawia ją tak jak umie, od siebie. Giorgia i jej mama i tata bardzo emocjonalnie podchodzą do tematu (co wcale nie dziwi), opowiadają o kolejnych etapach pogarszającego się zdrowia dziewczyny, bo za sprawą przeszczepu cudownie nie wyzdrowiała - czekała ją długa walka z własnym organizmem. Ze strony lekarzy to walka o życie, odczytywanie wyników i analiz, szukanie jak najlepszych rozwiązań.

Ulotka z Ministerstwa do spraw społecznych, którą młodzież otrzymywała pod szkołą brzmiała: "bierz tylko pół tabletki, popij obficie wodą, nie mieszaj alkoholu - rady do "panowania" nad substancją". Możemy wziąć pod uwagę fakt, że było to 20 lat temu, ale narkotyk to narkotyk! Na końcu książki znajdziemy krótkie informacje o najpopularniejszych odmianach narkotyków i o tym jak działają na organizm.

Gdy Giorgia wróciła do zdrowia postanowiła wraz z tatą opowiadać swoją historię. Oboje jeżdżą do szkół na prelekcje, ale spotykają się z młodszą młodzieżą, ci starsi nie dają się przekonać - uważają że Giorgia miała pecha, a przecież im nic się nie stanie. W kwestii narkotyków najważniejsza jest profilaktyka. Od kilku lat trwa walka z dopalaczami, dzieciaki lubią eksperymentować, przekraczać granice, trzeba do nich mówić takimi mocnymi obrazami, opowiedzieć historię dziewczyny która po połowie tabletki ekstazy znalazła się na krawędzi życia i śmierci.

Książka jest bardzo krótka, czyta się ją szybko warto więc poświęcić jej chwilę, bo być może jako rodzice o narkotykach (po za tym, że są złe) wiemy niewiele. Warto poszerzyć swoja wiedzę w tym temacie by przeprowadzić później merytoryczną rozmowę z dzieckiem. Rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać by młody człowiek wiedział że eksperymentalne przekraczanie granic może skończyć się tragicznie.

Jest to 94 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień

czwartek, 26 września 2019

Mordercza układanka

TYTUŁ: Mordercza układanka

AUTOR: Paul Britton

WYDAWNICTWO: Znak Litera Nova

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 522


Postanowieniem na wrzesień było czytanie większej ilości kryminalnych książek. Udało mi się to po części zrealizować, ale jest to dla mnie wynik zadowalający.
Nie czytałam wcześniej Profilu mordercy (nie wyczytałam się też za bardzo w opis by zrobić sobie czytelniczą niespodziankę) więc z ciekawością sięgnęłam po Morderczą układankę.

Paul Britton jest psychologiem i najsłynniejszym na świecie profilerem. Jego zadaniem jest próba zrozumienia w jaki sposób doświadczenia i osobowość człowieka mogą skłonić go do zbrodni gdy podobne okoliczności wywołują u innych reakcję obojętną.

Tę książkę czyta się jak bardzo dobrą powieść kryminalną. Wątki i pacjenci się przeplatają nie ma tutaj suchej wymienianki. Autor potrafi utrzymać napięcie a czytelnik próbuje sam wydedukować jak potoczą się dalsze losy tych osób.

Pacjenci z którymi do czynienia miał Paul Britton to nie osoby które przyszły wyżalić się na leżance. To często pacjenci szpitali psychiatrycznych, czy więźniowie. Każda sprawa którą prowadził to studnia bez dna dla pomysłów do powieści kryminalnych - tyle pół żartem. Ciarki jednak przechodzą po plecach gdy się uświadomi że to nie fikcja literacka.

Wydobycie z pacjentów szczerych wypowiedzi czy historii ich życia to tylko połowiczny sukces. Ważna jest też interpretacja (a nie trudno tutaj o nadinterpretacje). Którego z pacjentów podejrzewalibyście o popełnienie zbrodni? Czy mężczyznę który kradnie damską bieliznę i przygląda się kobietom by zapamiętywać szczegóły ich wyglądu i zachowania by wykorzystać to podczas fantazji erotycznych? Czy mężczyznę który zbudował w piwnicy krzesło elektryczne i wielokrotnie wyobraźni (lub na żywo na królikach) odgrywał scenę wykonywania kary śmierci? Bycie psychologiem kryminalnym to nie jest łatwe zadanie, stykanie się z ofiarami i przestępcami zostawia ślad. My zaczytując się w kryminałach mamy do rozgryzienia tylko jedną zagadkę, a Paul Britton pomagając policji w stworzeniu profilu mordercy jednocześnie przyjmował pacjentów mierząc się z ich problemami które z każdą kolejną sesją okazywały się coraz mroczniejsze.

Jednym z powodów, dla których wykazuję się taką starannością w wyciąganiu wniosków, jest świadomość konsekwencji mojej ewentualnej pomyłki. Jeżeli skieruję policję na niewłaściwy trop, mogę zanurzyć całe śledztwo. W najlepszym razie doprowadzi to do zmarnowania nakładów finansowych. W najgorszym - ktoś może umrzeć, ponieważ nie udało się schwytać na czas mordercy.

Zadaniem psychologa jest również wyposażenie pacjenta w takie narzędzia, w takie metody by kolejny raz znajdując się stresującej sytuacji skierować myśli na inny tor, by poskromić wyobraźnię lub przekierować ją na inną drogę.

Z rosnącą fascynacją (ale i pewnym przerażeniem) przewracałam kolejne strony. Książka jest dość spora wymaga skupienia i zaangażowania. Okazuje się bowiem, że często mordercy to tak na prawdę skrzywdzone dzieci, które zamiast empatii i miłości otrzymywały poniżanie a jedyne uczucie które poznały to satysfakcja z bólu zadawanego innym.

Mimo, że czynniki genetyczne odgrywają czasami pewną rolę, bardzo rzadko zdarza się, aby człowiek urodził się zły. Zwykle potrzeba wielu lat zaniedbań i znęcania się, aby powstała struktura osobowości tak uszkodzona, że jednostka ma zaburzoną zdolność do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie i w związkach.

Dla fanów kryminałów to nie lada gratka - polecam!

Jest to 93 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień