sobota, 14 grudnia 2019

Wielki test łamigłówek



W okresie przedświątecznym gdy nasze myśli zaprzątają listy prezentów wpisy polecające produkty/usługi są jak najbardziej mile widziane. Książki polecam wam cały rok, więc dzisiaj o czymś innym, ale jak najbardziej obecnym w naszej domowej codzienności. Nasza rodzinna jesienno-zimowa aktywność oscyluje wokół trzech głównych tematów: książki, puzzle i planszówki.
W nasze ręce trafiła ostatnio bardzo fajna gra , a właściwie Wielki test z łamigłowek czyli ponad 100 zbijających z tropu łamigłówek.

Ja jestem zachwycona, począwszy od pudełka które prezentuje się imponująco, poprzez wykonanie i to co najważniejsze logiczne zagadki.

Zestaw zawiera: 4 metalowe łamigłówki, 2 drewniane łamigłówki, 1 drewnianą łamigłówkę - tangram z 50 kartami wyzwaniami, 30 patyczków z 50 kartami wyzwań do układania patyczków, 1 klepsydrę i karty z rozwiązaniami.

Ta gra to ciekawe ćwiczenia dla szarych komórek o zróżnicowanym stopniu trudności. Dlatego sprawdzą się idealnie dla całej rodziny, dla początkujących miłośników łamigłówek i dla tych, którzy są już zaprawieni w boju. Aby podgrzać atmosferę i wprowadzić dreszczyk emocji użyć można klepsydry by zmierzyć czas i konkurować z innymi.

Metalowe łamigłówki - to manipulowanie dłońmi, rozszczepienie dwóch elementów. Po kilku nieudanych próbach zadziałał przypadek i udało się rozłączyć elementy, potem wyzwaniem było połączenie ich z powrotem. Co oczywiście prowokowało do podejmowania prób ciągle na nowo.


2 drewniane łamigłówki - z nimi mamy największy problem, jeszcze nie udało nam się ich rozwiązać, ale nie zniechęcamy się, każdy z rodziny próbuje, przerzucamy się pomysłami - fajny sposób na rodzinną integrację ;)



Tangram - 50 kart z zadaniami, na odwrocie mamy odpowiedzi. Można przy tym siedzieć godzinami, ale już zauważyłam że wyrobiłam sobie taką zdolność widzenia przestrzennego i coraz sprawniej idzie mi układanie figur. Lidka często sobie pomaga podpowiedziami, ale widzę że te zadania sprawiają jej frajdę. Gabi dzielnie walczy i sama kombinuje jak poustawiać klocki, z różnym skutkiem, ale zapału jej nie brakuje.


Patyczki, znacie zapewne zadania z zapałkami, stopień trudności jest zróżnicowany, a 50 kart z zadaniami to zajęcie na długie wieczory. Tutaj ćwiczymy wyobraźnię i logiczne myślenie, powiem szczerze, że dopiero widząc rozwiązanie na odwrocie zapala się żaróweczka, przecież to było takie łatwe ;)

Ten zestaw zdecydowanie polecam całym rodzinom, dzieciom w wieku 8+ , rodzicom i dziadkom, Dużo zabawy, wspierania się lub konkurowania ze sobą. Ćwiczenie szarych komórek poprzez zabawę to świetne rozwiązanie.

Jeśli szukacie prezentu z którego ucieszy się i korzystać będzie cała rodzina to gorąco polecam Wielki test z łamigłówek #grajzempikiem. Gry w fajnych promocyjnych cenach znajdziecie tutaj: <klik>


czwartek, 12 grudnia 2019

Tajemnica starego zegara

TYTUŁ: Nancy Drew. Tajemnica starego zegara

AUTOR: Carolyn Keene
WYDAWNICTWO: Publicat S.A (Wydawnictwo Dolnośląskie)
ROK WYDANIA: 2019 (pierwsze wydanie 1930)
LICZBA STRON: 180


Uporałyśmy się z lekturami szkolnymi, chociaż w kolejce czeka już "Oto jest Kasia", i zaczęłyśmy z dziewczynami czytać coś dla przyjemności (nie żeby lektury były nieprzyjemne ;) ). Dzięki uprzejmości wydawnictwa Publicat w nasze ręce trafił pierwszy tom kultowej serii dla młodych fanów powieść detektywistycznych. Bardzo mnie zaintrygowała ta książeczka, to raz, a dwa ciekawa byłam jak moje córki odbiorą opowieść z początku XX wieku.

Nancy to córka prawnika Carsona Drew, już od dawna dziewczyna pomaga ojcu w kancelarii i z zaciekawieniem przygląda się jego pracy. Na 18 urodziny Nancy otrzymała od ojca kabriolet i wybiera się na przejażdżkę po okolicy, w ten sposób poznaje starsze panie, siostry Turner, które opiekują się mała Judy. Kobiety właśnie sprzedały część mebli bo trudno im związać koniec z końcem, a tak bardzo liczyły na spadek po Josiah'u Crowley'u. Ponadto panowie, którzy przyjechali po meble okazali się złodziejami. Nancy postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie testamentu pana Crowley'a, bo niemożliwe by nie dotrzymał obietnicy i nic nie zapisał siostrom Turner.

Jak znaleźć zaginiony testament?

Josiah Crowley w ostatnich latach życia mieszkał u rodziny Tophamów. Rodziny mało sympatycznej, niewidzącej dalej niż czubek swojego zadartego nosa. Z testamentu który przedłożono w sądzie wynika iż cały majątek pan Crowley zapisał właśnie im. Jest jednak w miasteczku kilka osób, którym Josiah obiecał pomoc finansową po swojej śmierci.

Nancy podejmuje próbę znalezienia drugiego testamentu. Jest to dość trudna zagadka, bo nikt o nim wcześniej nie słyszał, a jeśli trafił w ręce Tophamów to na pewno nie ujrzy światła dziennego. Nancy wykazując się pomysłowością i sprytem trafia na ślad testamentu, by go jednak odnaleźć musi poszukać starego zegara. Jej poszukiwania mogłyby odnieść spodziewany skutek, ale dziewczyna trafia w ręce złodziei.

Czy determinacja i logiczne myślenie wystarczą by rozwiązać dwie sprawy? Odnalezienie testamentu i wskazanie złodziei policji? Nie będzie łatwo, ale...
O tym musicie przeczytać już sami ;)

Początek był dla dziewczyn dość trudny, ciężko było im się wkręcić w tę historię. Sporo obcobrzmiących nazwisk i nieznanych terminów (o czymś takim jak testament jeszcze nie słyszały), ale na bieżąco starałam się wyjaśniać wszelkie wątpliwości. Akcja równomiernie mknie do przodu, pojawiają się nowe tropy, a w raz z nimi niebezpieczne sytuacje. Emocje sięgały zenitu co zdecydowanie przykuło uwagę dziewczyn i wątek spotkania ze złodziejami był dla nich bardziej ekscytujący niż główna sprawa zaginionego testamentu.

Gabi (9 lat) - Nancy to fajna dziewczyna, lubię historie o detektywkach. Bardzo jej zależało na znalezieniu testamentu by pieniądze pana Crowley'a pomogły innym ludziom a nie tylko Tophamom, którzy nikogo nie lubili. Na okładce widziałam już jak będzie wyglądać druga część, jestem jej ciekawa.

Lidka (prawie 8 lat)- podobały mi się opisy jazdy kabrioletem i pościg za złodziejami. To było w tej książce ciekawe, większa część jednak mnie nudziła.

Ja dodam jeszcze to co rzuciło mi się w oczy jako osobie czytającej książkę dzieciom, bo gdybym czytała ją sama dla siebie to pewnie przeszłabym nad tym obojętnie. Sporo osób liczyło na majątek po Crowley'u znajomi i rodzina, ludzie, którym te pieniądze na prawdę były potrzebne. Ale w pierwszej rozmowie z Nancy gdy mowa była o testamencie nikt nie wspomniał jak szkoda że on już nie żyje, ważniejszy był żal ze nic im nie zapisał. To taki trochę niefajny przykład dla dzieci.

Dla kogo jest ta książka? 

Myślę, że oczytany 9 latek sobie z nią poradzi, a o ewentualne wątpliwości dopyta. Uważam, że starszym też przypadnie do gustu, bo zagadka którą należy rozwiązać jest ciekawie przedstawiona. Czytając można wyczuć, że to historia z przeszłości, a nie XIX wiek, jest to jednak delikatnie zaznaczone i podkręca ciekawość dotyczącą obyczajów tamtych czasów. Książka nie jest długa więc na spokojny wieczór dorosłego czytelnika będzie w sam raz, dzieci zapewne spędzą z nią  więcej czasu, ale sądzę, że dadzą się wciągnąć w poszukiwania zaginionego testamentu.

Polecamy. 

wtorek, 10 grudnia 2019

Obserwuję cię

TYTUŁ: Obserwuję cię

AUTOR: Teresa Driscoll
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo SQN
ROK WYDANIA: 2018
LICZBA STRON: 360


Książkę "Obserwuję cię" sprezentowałam sobie sama na urodziny. Czytałam o niej pozytywne recenzje, dlatego wrzuciłam ją do koszyka przy okazji zakupów książkowych. Teraz wykorzystując chwilę wolnego zabrałam się za jej czytanie.

Sarah i Anna mają 16 lat w nagrodę za dobre wyniki w nauce wyruszają na wycieczkę do Londynu. W trakcie podróży pociągiem dziewczyny poznają dwóch młodych mężczyzn, którzy otwarcie przyznają, że właśnie wyszli z więzienia. Moment zawierania znajomości obserwuje Ella. Kobieta jedzie na targi florystyczne, czyta nudną książkę i zupełnie przypadkowo przysłuchuje się rozmowie. Mężczyźni budzą w niej niepokój, podobnie zachowanie dziewczyn, jest bardzo bezpośrednie i nie zwiastuje niczego dobrego. Kolejnego dnia oglądając wiadomości Ella dowiaduje się, że Anna zaginęła. Kobieta natychmiast dzwoni na policję i przekazuje co zapamiętała z pociągu, wyrzuca sobie, że nie zareagowała, że nie wtrąciła się.

Mija rok. Anna się nie odnalazła. Ella ma straszne wyrzuty sumienia, wylała się na nią fala hejtu w mediach społecznościowych, a teraz tuż przed apelem rocznicowym otrzymała kartkę z anonimem. Śledztwo cały czas trwa, szybko ustalono tożsamość mężczyzn, których poznały dziewczyny, ale oni niestety również przepadli. Teraz gdy wokół sprawy ponownie narasta szum (emisja programu telewizyjnego), okazuje się, że kilka osób ukrywało fakty podczas przesłuchania. Ojciec Anny skłamał w sprawie alibi, Sarah przed zniknięciem koleżanki powiedziała jej kilka przykrych słów, nie powiedziała też policji o sms-ie którego dostała od swojego taty.

Napięcie budowane jest stopniowo. Ella ma uczucie że ktoś ją obserwuje, otrzymała już kilka anonimów - nie czuje się bezpiecznie. Sarah obawia się, że prawda którą zataiła wyjdzie na światło dzienne. Sporo tutaj niedomówień, więc podczas czytania można tworzyć w głowie kilka hipotez na temat zaginięcia Anny.

Podoba mi się sposób w jaki ta historia została przedstawiona. Rozdziały są podzielone według osób, a wydarzenia możemy śledzić z kilku perspektyw: ojca Anny, Sarah, prywatnego detektywa i Elli - tylko tutaj w narracji pierwszoosobowej. Rozdziały nie są długie co sprzyja płynności i szybkości czytania. Końcowy rozdział to klamra zamykająca akcję, wtedy wszystko wychodzi na jaw.

Finał był dość zaskakujący, może nie wbijający w fotel, ale na pewno dobrze skonstruowany. Element zaskoczenia, dynamiczna akcja, emocje - czuję się usatysfakcjonowana takim zakończeniem. Może nie było spektakularnego efektu wow, którego się spodziewałam, ale jestem zadowolona z tej lektury. Pomysł na fabułę ciekawy, ponadto przedstawiony z kilku perspektyw. Rodzinne tajemnice i poczucie zagrożenia - elementy thrillera jak najbardziej wykorzystane. Jeśli szukacie książki, która zaintryguje was zagadką kryminalna to jak najbardziej sięgnijcie po "Obserwuje cię". Polecam

Jest to 122 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień



niedziela, 8 grudnia 2019

Mama kłamie

TYTUŁ: Mama kłamie

AUTOR: Michel Bussi
WYDAWNICTWO: Świat książki
ROK WYDANIA: 2017
LICZBA STRON: 494


Ze współprac recenzenckich udało mi się już rozliczyć więc z wielką przyjemnością sięgam po to co mają do zaoferowania moje domowe półki. Klimatu świątecznego jeszcze nie czuje mimo że w domu pojawiają się już jakieś dekoracje dlatego książki świąteczne zostawiam sobie na później. Teraz pora na kryminały i thrillery - takie książki skutecznie odcinają mnie od codzienności, pozwalają bez reszty oddać się lekturze.

Książka trafiła do mnie w zeszłym roku za sprawą wymiany książkowej, dużo dobrego o tym tytule słyszałam, więc chęć przeczytania była duża. Na początku jednak był chaos... wstęp do fabuły zupełnie nie zrozumiały, potem nastąpił przeskok czasowy i już zupełnie nic do siebie nie pasowało. Trochę byłam tym początkiem zniechęcona, w trakcie czytania zrozumiałam celowość tego zabiegu, ale szczerze mówiąc dla mnie było to irytujące, bo w kluczowym momencie musiałam wertować strony by połączyć rozsypane puzzle.

Komendantka Marianne Augresse prowadzi śledztwo w sprawie zorganizowanego napadu. Szajka złodziei opracowała misterny plan i ukradła biżuterie i galanterię skórzaną wartości 2 mln euro. Łup zniknął, dwoje złodziei zginęło podczas strzelaniny, trzeci jest ciężko ranny i się ukrywa, a czwartemu z nich nie można nic udowodnić więc swobodnie porusza się po mieście. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, stosy raportów, brak nowych śladów - kilka miesięcy dreptania w kółko. I nagle jest - ranny Timo Soler zgłasza się po pomoc do lekarza, policjanci szykują obławę... niestety kolejny raz mężczyzna im umyka.

Komendantka zniechęcona brakiem postępów przyjmuje zgłoszenie od psychologa dziecięcego. Mężczyzna rozmawia z przedszkolakami i wychwytuje anomalie w ich zachowaniu. Tym razem trafił na 3-letniego chłopca, który twierdzi że jego mama nie jest jego mamą. Skomplikowane? Psycholog stara się wytłumaczyć Marianne jak ważne jest wszczęcie dochodzenia w tej sprawie, pamięć tak małego dziecka jest bardzo ulotna, a to co opowiada to nie jest zwykły wytwór wyobraźni, swoje rewelacje malec popiera rysunkami i historiami które co noc opowiada mu maskotka. W tym momencie o mało nie spasowałam - poważny mężczyzna zawraca głowę policji taką sprawą, jest święcie przekonany że to na prawdę istotne. Kobieta podchodzi do tego ostrożnie, ale nakazuje stażyście przyjrzeć się rodzinie małego Malone.

Pomału wątki zaczynają się ze sobą splatać, tworzy się swego rodzaju sieć, na razie luźno powiązane ale z czasem... Akcja przyspiesza, mylne tropy, dezinformacja i drobne szczegóły które spajają całość - wszystko to czytałam z zapartym tchem. Próba rozwiązania tej zagadki była świetnym czytelniczym wyzwaniem.

Co do bohaterów mamy tutaj kilka ciekawych postaci. Komendantka Augresse kobieta tuż przed 40-stką marząca o dziecku, inteligentna kobieta, szybko analizująca zebrane dowody, świetna policjantka, a w najmniej spodziewanych momentach potrafiła się "zawiesić" i rozmyślać o tykającym zegarze biologicznym. Psycholog Vasile, z determinacją dąży do poznania prawdy, zna się na psychice dziecka, wie że nie jest w stanie zmyślić tak nie prawdopodobnej historii. Mamy jeszcze mamę Malone (a przynajmniej kobietę, która się za nią podaje), dwóch złodziei i przyjaciółkę komendantki. Jak już się wgryzłam w powieść nie było problemu z ogarnięciem takiej liczby ciekawie scharakteryzowanych bohaterów.

Co do zakończenia, na pewno nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Dużą rolę odegrały tutaj decyzje podjęte przez komendantkę. Cała fabuła oparta była na pamięci dziecka, o tym jak można nią manipulować w przypadku maluchów poniżej 3-roku życia. Trochę przerażające, ale niezwykle ciekawe, bardzo mi ten wątek przypadł do gustu.

Powieść "Mama kłamie" okazała się świetnym kryminałem z elementami thrillera psychologicznego. Mimo początkowego chaosu później wszystko wskakuje na swoje miejsce. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autora uważam za bardzo udane, liczę na to że nie ostatnie i w niedalekiej przyszłości uda mi się sięgnąć po inne jego książki.

Jest to 121 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień
#czytambopolskie na blogu Poligon domowy


czwartek, 5 grudnia 2019

Rabih znaczy wiosna

TYTUŁ: Rabih znaczy wiosna

AUTOR: Weronika Tomala
WYDAWNICTWO: Dla.czemu
ROK WYDANIA 2019
LICZBA STRON: 318


Weronika Tomala kazała czekać czytelnikom na swoją kolejną książkę. Myślę jednak, że było warto. Od debiutu autorki minął już ponad rok, znacie "Płynąc ku przeznaczeniu"? Moja recenzja tutaj: <klik>. Gdy nowa książka autorki do mnie dotarła bez zbędnego przedłużania zabrałam się za czytanie.

Marta i Rabih znają się od dzieciństwa, mieszkają po sąsiedzku. Chłopiec, którego ojciec był arabskiego pochodzenia wyróżnia się na tle innych. Często jest tematem wyzwisk, to w jego kierunku rzucane są agresywne słowa. Marta od zawsze lubiła bawić się z chłopakami, z koleżankami nie miała wspólnych tematów. Ona i Rabih często spotykali się po lekcjach, mieli swoje dziecięce sekrety i marzenia. Początkowe rozdziały to taka podróż w czasie, poznajemy najważniejsze wydarzenia z życia dzieci, a później nastolatków, obserwujemy jak ich przyjaźń ewoluowała. Gdy ta relacja miła szansę przerodzić się w coś pięknego, w pierwsze młodzieńcze zauroczenie została brutalnie przerwana. 11 września 2001r. wstrząsnął światem. Dla Marty i Rabiha skończyło się znane dotąd życie. Matka dziewczyny podeszła do tych wydarzeń bardzo emocjonalnie - obarczyła bogu ducha winnego chłopca odpowiedzialnością za zamachy, tylko dlatego że odziedziczył kolor skóry po ojcu.

Mijają lata. Marta przeprowadziła się do Warszawy i jest współwłaścicielką firmy zajmującej się animowaniem dzieci na przyjęciach. I właśnie wtedy podczas jednego z takich wieczorów spotyka Rabiha. Emocje biorą górę - ją dosłownie ścinają z nóg, a on reaguje gniewem i agresją. Czy po latach będą mieli szansę by szczerze porozmawiać? Czy jednak emocje wzięły górę i już wszystko zostało przekreślone. Trudno jednak wymazać z pamięci tak szczególna więź jaką jest przyjaźń.

Marta i Rabih próbują na neutralnym gruncie odbudować łączącą ich relację. Czy możliwa jest przyjaźń kobiety i mężczyzny? No cóż... musicie przekonać się sami poznając losy tej dwójki. Autorka nie daje odetchnąć, ponieważ cały czas coś się dzieje, wesołe sytuacje przeplatane są smutnymi, chwile rozmyślań - decyzjami podejmowanymi na gorąco.

Narracja jest naprzemienna pierwszoosobowa. W romantycznych historiach taką lubię najbardziej.  Wydarzenia poznajemy z perspektywy i jego i jej, a myśli bohaterów grają tutaj kluczową rolę. Postacie w tej powieści są wielowymiarowe, bardzo dobrze skonstruowane. To tacy bohaterowie którym się kibicuje, z którymi przeżywa sie to co dzieje się w książce - a skoro tak czytelnik reaguje to znaczy że jest to dobrze napisana historia.

Oprócz wątku przyjaźni i romansu ważnym motywem jest brak tolerancji. Reagowanie agresją na inność, bójka z powodu koloru skóry. Rabih nie jest muzułmaninem, on czuje się Polakiem, a dokuczliwe zaczepki potrafił przekuć w sukces - zarządza szkółką sztuk walki.

Podsumowując: spotkanie po latach - znamy ten motyw, Polka i Arab - ten wątek już był. Weronika Tomala potrafiła jednak połączyć znane tematy w bardzo oryginalną powieść okraszoną na zakończenie subtelnością i pewnym niedopowiedzeniem. Czas spędzony z tą książką uważam za bardzo udany, serdecznie polecam.

Jest to 120 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień
#czytambopolskie na blogu Poligon domowy

wtorek, 3 grudnia 2019

Zastrzyk śmierci

TYTUŁ: Zastrzyk śmierci

AUTOR: Małgorzata Rogala
WYDAWNICTWO: Czwarta strona
ROK WYDANIA: 2017
LICZBA STRON: 344


Już chciałam sobie dać w listopadzie wielkiego minusa, bo myślałam, że nie dam rady sięgnąć po kolejny tom serii o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku. Prawie się jednak udało, bo końcówkę książki czytałam 1 grudnia. Wiecie jaka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego tomu? Po co ja się właściwie za niego zabierałam... skoro wiedziałam, że nie mam na półce kolejnego tomu, a zakończenie mnie zamurowało i następną książkę muszę mieć na już, na teraz! - och, mam nadzieję że Mikołaj się w tym roku spisze, trzy końcowe tomy znalazły się w liście do poczciwego brodacza, ale że chciałam mieć niespodziankę, to przesłałam mu z 20 tytułów które muszę mieć... No nic, trzeba poczekać do 24.

Zakończenie już wiecie że wbija w fotel, teraz zacznijmy od początku. Zaczyna się dość tajemniczo, od sceny morderstwa, którą ktoś obserwuje przez okno... W biurze policjanci znajdują zwłoki mężczyzny owiniętego taśmą pakowną i ze śladem wkłucia na przedramieniu. Sekcja wykazuje że mężczyzna zginął od "zastrzyku śmierci" dokładnie takiego jaki wykonuje się w Stanach podczas wymierzania kary śmierci. Długo nie trzeba czekać na kolejną ofiarę, mężczyzna zostaje znaleziony w swoim samochodzie. Policjanci mają sporo pracy by połączyć ze sobą te ofiary, na pierwszy rzut oka nie ma żadnych punktów wspólnych. Gdy Górska i Tomczyk otrzymują wezwanie do trzeciej ofiary okazuje się, że być może nitką łączącą te osoby jest Apolonia Kwiecień, młoda kobieta, która ma spore problemy ze znalezieniem pracy, a także Tadeusz Markowski, mężczyzna który założył portal Omijać z daleka - na którym to ludzie dzielą się przykrymi doświadczeniami z pracodawcą.

Wątek rynku pracy jest tutaj bardzo mocno zaakcentowany. Autorka po raz kolejny wykazała się znajomością realiów XXI wieku. Wielu ludzi z wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem ma problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Młodych ludzi wodzi się za nos obietnicą stałej umowy, ciągle przedłużając śmieciówki. System rekrutacyjny to często wykorzystywanie pełnych zapału ludzi. Czy morderca wziął na celownik nieuczciwych pracodawców? Wszystko na to wskazuje... do czasu gdy nowy trop nie zmieni kierunku śledztwa.

Oprócz głównego wątku śledztwa mamy też kilka wątków pobocznych. Siostra Sławka przeżywa młodzieńczy bunt i umawia się z nieznajomym z Internetu - dobrze, że kiedyś brat nauczył jej samoobrony, bo mogłoby się to skończyć tragicznie. Apolonia Kwiecień nie ma szczęścia w pracy, ale może będzie miała szczęście w miłości skoro przepowiedziała jej to wróżka.

Tę książkę podobnie jak pozostałe z serii czyta się z lekkością. Przez te powieści po prostu się płynie. Bohaterowie, których zdążyliśmy już polubić odkrywają coraz więcej siebie. Zagadka kryminalna genialnie skonstruowana. Ponownie polecam, zacznijcie od Zapłaty, a nie oderwiecie się od tej serii.

Co z tym zakończeniem? Ma ścisły związek z główną bohaterką i jej byłym. Nic więcej nie zdradzę, bo nic więcej nie wiem. Szczerze to uwielbiam takie zakończenia, ale jak nie mam pod ręką kolejnej części to na prawdę mogę się wkurzyć ;)

Recenzje wcześniejszych tomów znajdziecie tutaj:

Tom 1 "Zapłata" <klik>
Tom 2 "Dobra matka" <klik>

Tom 3 "Ważka" <klik>

Jest to 120 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień
#czytambopolskie na blogu Poligon domowy

niedziela, 1 grudnia 2019

Podsumowanie listopada

Zwięzłe podsumowanie miesiąca



Witajcie w grudniu :) zupełnie nie mam pojęcia gdzie się podział listopad, ale nie żałuję. Najbardziej depresyjny miesiąc za nami, ale nie było wcale tak źle. Końcówka miesiąca co prawda rozłożyła mnie chorobowo, ale jakoś daję radę. Lekarstwem na wszystko są książki, zakopać się pod kocykiem, obłożyć stosem powieści i z kubkiem herbaty można przetrwać szarugę za oknem.

Czytelniczo listopad był jak najbardziej udany, czyli ponownie bardzo trudno wskazać mi najlepszą książkę miesiąca (och jak bardzo się boję podsumowania rocznego). Złych czy słabych książek nie było. Tak jak planowałam był to miesiąc powieści historycznych - odprężający strzał w 10. Był też debiut w kategorii romans i debiut w kategorii obyczajówka, świetny amerykański kryminał i powieść która na pierwszy rzut oka zupełnie nie zachęcała do lektury. Recenzje znajdziecie pod linkami: Na własną rękęOkruchy gorzkiej czekoladyDwanaście żywotówNastępnym razemDziennik ReniBranki w jasyrzeHope againAmber goldPokurczSprawa pechowcaKoronkarka.


Zmniejszanie stosu hańby w listopadzie też szło sprawnie, propozycji recenzenckich było niewiele ale te które przyjęłam okazały się bardzo dobrym wyborem. Czytelniczy luz wykorzystałam na zakończenie wyzwania mini czelendż u Ejotkowe postrzeganie świata, już jestem ciekawa haseł na przyszły rok.



W listopadzie wzięłam udział w akcji  #zksiążkąpodkocykiemPomysłodawczynią kampanii jest Magda z bloga Save the magic moments. Przy okazji mojego wpisu okazało się że sporo z Was nie zna "Dżentelmena z Moskwy" dlatego na Instagramie i Facebooku zaproponowałam zabawę book tour - jeśli ktoś ma ochotę dołączyć to zapraszam <klik>

Przez cały miesiąc nie udało nam się zajrzeć do Harrego Pottera, a to za sprawą lektur szkolnych, które czytamy wspólnie. Wpis o lekturach tutaj  Lektury edukacja wczesnoszkolnaMoże w grudniu uda się nadrobić. Wolny czas wykorzystałyśmy jednak na grę związaną z HP, to moje najlepiej wydane 40zł w ostatnim czasie. DOBBLE - ta gra nigdy się nie nudzi.



Plany czytelnicze

A jakie plany czytelnicze, na pewno coś w tematyce świąt, a to za sprawą powieści mojego ulubionego autora :)



– Wiesz, co mówią o prawdzie, Jacobie?
– Co takiego?
– Że wyzwala.

Miliony fanów, noce w luksusowych hotelach, podróże pierwszą klasą. Życie Jacoba Churchera, uwielbianego autora, przypomina piękną powieść. Lecz mężczyzna jest samotny i tęskni za prawdziwą miłością. I tylko w snach nawiedza go tajemnicza kobieta.

Gdy Jacob dowiaduje się o śmierci matki, musi wrócić tam, skąd pochodzi. Zagracony rodzinny dom oprócz rupieci kryje bolesne wspomnienia i prawdę o przeszłości pisarza. To przed nimi Jacob całe życie uciekał. Teraz będzie musiał zmierzyć się z tym, co boli najbardziej.

Czy w podróży do własnej przeszłości Jacob odnajdzie ukojenie?
Czy uda mu się odnaleźć kobietę, która nawiedza go w snach?
Czy uwierzy w istnienie prawdziwej miłości?

Dziennik Noel to przepiękna opowieść o tym, co robi człowiek, gdy dostaje szansę, by napisać swoje życie od nowa. Poruszający początek świątecznej Serii z Noel.

Najbardziej osobista i autobiograficzna książka Richarda Paula Evansa.



Gdy Mark był dzieckiem, mama opowiadała mu, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Gdy dorósł, zwątpił w te słowa. Kiedy jednak znalazł się na samym dnie, ponownie w nie uwierzył.

Mark Smart był życiowym nieudacznikiem, który nigdzie nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca. Los postawił jednak na jego drodze niezwykłą dziewczynę - Macy. Uczucie, którym ją obdarzył różniło się od jego dotychczasowych związków: „to tak jakby porównać Święto Pracy z Bożym Narodzeniem”. Gwiazdka nie może jednak trwać wiecznie, a miłość Marka i Macy napotka na niespodziewane przeszkody. Czy mroczne wydarzenia z przeszłości muszą rozdzielić ich na zawsze?

A jak wasze czytelnicze plany? Ile powieści świątecznych macie zamiar przeczytać? Życzę zaczytanego grudnia i chociaż odrobiny śniegu. 


sobota, 30 listopada 2019

Na własną rękę


TYTUŁ: Na własną rękę 
AUTOR: Martin Cruz Smith
WYDAWNICTWO: Albatros
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 350


Patrząc na swoją domową biblioteczkę umiem określić skąd mam daną książkę czy to od wydawnictwa, czy wygraną w konkursie, czy to prezent czy kupiona dla przyjemności. Myśląc jednak o tej powieści zupełnie nie mogę sobie przypomnieć skąd ją mam i tak ją wiecie przez dłuższy czas zupełnie ignorowałam. Fabuła mieści się co prawda w kręgu moich kryminalnych zainteresowań, ale jakoś tak nie mogłam się zebrać. W styczniu Ejotkowe postrzeganie świata podało kategorie do wyzwania mini czelendż (czyli czytanie książek z półki wstydu) i ta właśnie książka pasowała mi idealnie. Ale jak widać od stycznia do teraz musiało minąć trochę czasu bym się za nią zabrała. 

Zawodowy tłumacz bierze udział w tajnym spotkaniu biznesowym, aby zapamiętać to o czym mowa sporządza notatki. Następnego dnia zostaje zamordowany na plaży w Kaliningradzie. Mordercy zależy na notesie, ale cały tekst jest zaszyfrowany dziwnymi obrazkami.

W Moskwie strzałem w głowę zamordowany zostaje Grisza Grigorienko głowa rosyjskiej mafii. Tego samego dnia samobójstwo popełnia, wyskakując z balkonu, dziennikarka Tatiana Pietrowna. Kobieta słynęła z artykułów obnażających afery polityczne, korupcję, naraziła się nie tylko Kremlowi ale i rosyjskim oligarchom. Policja zamknęła sprawę jednak inspektor Arkadij Renko nie wierzy w oficjalną wersję wydarzeń. Za zgodą prokuratora szuka ciała Tatiany, które dziwnym trafem zniknęło z kostnicy...

Renko ustala że Tatiana weszła w posiadanie tajemniczego notesu, przekazała go naczelnemu swojej gazety węsząc gruba aferę. Niestety notatek nie potrafi nikt odszyfrować, a kobieta nie żyje. Inspektor głowi się nad notatkami, wierzy ze wskazówek musi szukać w Kaliningradzie. 

Tymczasem w Moskwie trwa walka o przywództwo w mafii. Poznajemy kilku pretendentów na to stanowisko. Syn Griszy jest pewnym siebie człowiekiem liczy na to że poznanie zagadki skrywanej przez notes tłumacza przyniesie mu zwycięstwo. 

Książkę czyta się zaskakująco szybko, bez zbędnego przedłużania zostajemy wciągnięci w wir akcji. Trzy tajemnicze śmierci i notes z szyfrem. Kto złamie kod: dziennikarze, komisarz policji, mafia, a może bezdomny 17-latek, mistrz gry w szachy? Przyznaje że zagadka została świetnie skonstruowana - czytelnik też ma szansę ją rozwiązać, ponieważ ma wgląd w kartki z notesu. Akcja cały czas mknie do przodu, chwilę na oddech możemy złapać zwiedzając Kaliningrad. Na koniec tempo zostaje podkręcone jeszcze bardziej. 

Zakończenie może nie należy do tych najbardziej zaskakujących ale jest utrzymane na dobrym poziomie. Bohaterowie ciekawie skonstruowani, zarówno postacie pierwszo i drugoplanowe. Narracja swobodna, sporo dialogów, dość dużo wulgaryzmów ale zastosowanych odpowiednio do sytuacji i do ilości wypitej wódki. Rosyjscy oligarchowie i ich powiązania przedstawieni raczej ogólnie - myślę że w ten temat można by wejść znacznie głębiej. 

Arkadij Renko to postać budząca sympatię, a jego poczynania możemy śledzić w innych powieściach autora. Mężczyzna w sile wieku, wierzący w prawdę i szukający jej w najciemniejszych zakamarkach Rosji. 

Podsumowując: książka Martin Cruz Smith'a okazała się wciągającym kryminałem, którego akcja obejmuje obszar o którym zbyt często nie czytam. Autor ukazał zarówno piękno Rosji jak i jej brutalność. Tajemnica notesu to intrygująca zagadka. Jeśli więc macie ochotę na kryminał zza wschodniej granicy to jak najbardziej polecam. 


Jest to 119 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek
* Mini czelendż u Ejotkowe postrzeganie świata




czwartek, 28 listopada 2019

Okruchy gorzkiej czekolady

TYTUŁ: Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności

AUTOR: Elżbieta Sidorowicz
WYDAWNICTWO: Zysk i s-ka
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 514



Do przeczytania tej książki skusiła mnie piękna, ale równocześnie tchnąca smutkiem okładka, ponadto sam tytuł też wzbudził moje zainteresowanie. Opis jest zwięzły, niby coś zdradza i przygotowuje na sporą dawkę emocji.

Zacznijmy od znanego wszystkim wątku starego domu, na wsi (tutaj to akurat obrzeża Warszawy), który wymaga remontu. Rodzice 17-letniej Ani kupują dom, który wymaga kapitalnego remontu, to stary dworek, którego piętro uległo zniszczeniu podczas pożaru. Tata dziewczyny jest architektem, dlatego stworzenie pięknego wnętrza nie jest dla niego problemem. W ciągu dwóch miesięcy wakacji, które Ania spędza na obozie konnym dom zmienia się nie do poznania zachowując jednak swój szlachecki urok. Daleko mu jednak do pełnego wygód, ciepłego domu (brak bieżącej wody, gazu) - jest to jednak spełnienie marzeń całej rodziny.

Rodzina Kielanowiczów nie miała szansy na radość ze spełnionego marzenia, deszcz, śliska droga, rozpędzony tir. Rodzice Ani giną w wypadku. Dosłownie chwila wystarczyła by świat dziewczyny runął w gruzach. To jak autorka oddała emocje opisując przeżycia dziewczyny w momencie przekazywania tej tragicznej informacji to majstersztyk, uzupełniony idealnie graficznym układem tekstu, uwierzcie mi tego się nie dało czytać na spokojnie. Łzy leją się strumieniami, a to jeszcze nie koniec... Najbliższą rodziną Ani jest teraz przyrodnia siostra jej mamy - Iwona. Kobieta roszczeniowa, zapatrzona w siebie egoistka. W kontaktach z Anią brak jej zupełnie empatii - ta kobieta ma uzyskać prawo do opieki nad dziewczyną, bardzo chętnie, bo upatrzyła w tym sporo korzyści dla siebie. Na szczęście losem Ani interesuje się jej wychowawczyni pani Barska, kobieta widząc w jakiej sytuacji jest jej uczennica nie waha się i dzięki pomocy syna (prawnika) adoptuje Anię. Ciotka nie bardzo o nią walczy, więc całą papierkologię udaje się sprawnie ogarnąć.

Pierwsze miesiące po śmierci rodziców są dla dziewczyny niezwykle bolesne, przechodzi przez wszystkie etapy żałoby wspierana przez panią Barską i psychologa. Ania jest silną dziewczyna, ale wystarczy wspomnienie, ulotna myśl, by ciężar który na nią spadł przytłaczał ją jeszcze bardziej. Dziewczyna chce jednak walczyć o siebie i jedynym rozwiązaniem jakie dla siebie widzi jest zamieszkanie w domu rodziców. Pani Barska ulega, ale chyba nie do końca zdaje sobie sprawę w jakich warunkach będzie mieszkała Ania. Brak wody i kłopoty z ogrzaniem domu, dojazdy do szkoły (1,5 godz w jedną stronę). Nie było lekko, ale upór nie pozwolił dziewczynie zrezygnować. Walka z domem to swego rodzaju terapia.

Ania uczy się w liceum plastycznym, jest bardzo uzdolniona. Gdy wraca do szkoły po miesięcznej przerwie okazuje się, że koledzy z klasy nie wiedzą jak z nią rozmawiać, obchodzą się z nią delikatnie i to najlepiej z daleka, okazuje się też ze najlepsza przyjaciółka zawiodła. Jest jednak Michał i Pola, nowa dziewczyna w klasie. Ten wątek doskonale pokazuje jak jesteśmy bezradni wobec tragedii, która przeżywa ktoś inny, jak mało w nas empatii, zwykłej uwagi i najprostszych słów.

Ta powieść to nie jest książka do przeczytania na raz, bagaż emocjonalny jest ogromny, gdy już wydaje się że Ania pogodziła się z tragedią otrzymuje kolejny cios od życia. Ta książka trafi prosto w serce, jest emocjonalną bombą która na pewno rozniesie was na kawałki. Może wyrażam się zbyt kolokwialnie, ale ta powieść nie jest przesycona patetyzmem, to zwykła ludzka historia przepełniona bólem. Strata rodziców jest niewyobrażalna, tym bardziej okrutna gdy w jednej chwili traci się oboje rodziców. Autorka wzięła na warsztat bardzo trudy temat, ale literacko udźwignęła go w cudowny sposób.

Styl narracji sprawia, że czyta się bardzo sprawnie. Akcja, dialogi ale też sporo przemyśleń, rozmów z Bogiem, próba ułożenia sobie świata na nowo. Autorka dodatkowo w fabułę wplotła ciekawostki ze świata architektury i malarstwa, nie są to nudne zapychacze ale kreowanie świata słowem. Plastyczne opisy, kolory, faktury, światło - widać tutaj ogromną wiedzę autorki w tym zakresie.

Podsumowując, nie czytajcie tej książki w słabszym dla was okresie emocjonalnym, bo trudno będzie wam przestać płakać. Autorka bardzo głęboko weszła w temat żałoby i relacji międzyludzkich, stworzyła wielowymiarowe postacie. Ta książka to 514 stron emocji. Polecam, bo jest to powieść z którą warto się zmierzyć, przemyśleć ją i odnieść do siebie.

Jest to 118 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

wtorek, 26 listopada 2019

Lektury edukacja wczesnoszkolna

Lektury edukacja wczesnoszkolna.



Zauważyłam ostatnio, że często wyszukujecie postu o książce "Detektyw Pozytywka" <klik> i <klik>, jest to lektura w III klasie szkoły podstawowej. Postanowiłam więc zrobić wpis o lekturach, które do tej pory przeczytała Gabrysia. Słowo "przeczytała" jest tutaj trochę na wyrost, bo czytam głównie ja, na głos. Szczerze przyznam, że samodzielne czytanie dłuższych treści coś nam trochę kuleje, Gabi się zniechęca szybko, mówi że więcej rozumie jak ja czytam. Ok, nie mam z tym większego problemu, ponieważ cenię sobie wspólne chwile przy książce, jestem też na bieżąco z nowościami wśród lektur. Ale po cichu Wam powiem, że chciałabym żeby dała się porwać jakiejś książce, żeby trudno ją było oderwać od czytania, jednak nic na siłę, przyjdzie pewnie i na to czas.

Czy lektury zachęcają dzieci do czytania?


W pierwszej klasie dzieci fragmenty lektur znajdują w podręczniku, są to legendy, baśnie i fragmenty "Dzieci z Bullerbyn". Ja w swojej szkolnej karierze tej książki nie czytałam, więc postanowiłam zmierzyć się z tą lekturą, a co z tego wynikło możecie przeczytać tutaj <klik>.

W klasie II zaczynają się już konkretne lektury. O książki było początkowo dość trudno, bo to nowości a biblioteka szkolna nie była w stanie zakupić od razu większej ilości egzemplarzy. Ja jednak w książki inwestuję bez wahania więc kilka pozycji kupiłam. Na pierwszy ogień poszedł "Pamiętnik Czarnego Noska" (może to niekoniecznie nowość, bo pierwsze wydanie pochodzi z 1964 roku), czyli opowieść misia, który odpowiadał na listy dzieci, które przychodziły do redakcji czasopisma, w fabułę zostaje wplecionych wiele ciekawostek, a czytanie tej książki to sama przyjemność. Pozostając w temacie zwierzaków, kolejną książką jest historia kota Cukierka - "Cukierku ty łobuzie" Waldemara Cichonia. Sympatyczny kot próbuje znaleźć się w nowej rodziny, seria zabawnych przygód wciąga dzieciaki bez reszty. Kolejną lekturą jest trochę archaiczna "Karolcia" Marii Kruger i "Zaczarowana zagroda" Czesława Cętkiewicza - to lektury które pamiętam ze szkoły więc wróciłam do nich z przyjemnością, jednak moim dziewczynom nie koniecznie mała dziewczynka i jej niebieski koralik przypadły do gustu, pingwiny jednak jak najbardziej. Niekwestionowanym hitem wśród lektur, które moja córka przerabiała w II klasie to "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" Justyny Bednarek. Skarpetki żyją własnym życiem, zostają gwiazdami filmowymi, detektywami, politykami - każda z dziecięciu historii budzi emocje i pobudza dziecięcą wyobraźnię.

W klasie trzeciej robi się poważnie. Dwie pierwsze lektury są moim zdaniem nieco przytłaczające, smutne, niełatwe w odbiorze dla 9-latka.

"Asiunia" Joanny Papuzińskiej.


Asiunia to mała pani Joanna, która opowiada o wojnie. Najwcześniejsze wspomnienia dziewczynki to właśnie wojna, która zabrała jej rodziców i dom, dobrze że pozostawiła babcię. 
Prostymi słowami zrozumiałym dla dzieci w wieku 7-9 lat ukazano grozę wojny. Nie ma tu brutalnych opisów, jest strach i niepewność jutra. Jest też dobre zakończenie.

Ta książka to bardzo mądra lektura. Dzieci pytają, a nam czasami trudno znaleźć odpowiedź więc ta książka doskonale pomoże nam poprowadzić rozmowę. 
Polakom stawia się zarzut, że lubią rozdrapywać rany, pławić się w nieszczęściach przeszłości. Moim zdaniem to jednak warto uświadamiać dzieci ze kiedyś świat nie był taki piękny, mówić do czego prowadzi nienawiść i jak niszczycielską moc ma wojna.



"Dziewczynka z parku" Barbary Kosmowskiej" to historia dziewczynki, której niedawno umarł tata. Pozostawił po sobie ogromna pustkę i smutek, mama dziewczynki nie bardzo radzi sobie z tą sytuacją i spędza czas na tapczanie, pod kocem w kratę. Siły dziewczynce dodaje babcia i nowy kolega w klasie. Chłopcu trudno się zaprzyjaźnić z innymi, bo jest o rok starszy, klasę powtarza z powodu choroby ale wie o tym bardzo mało osób. Dziewczynce ulgę przynoszą również wspomnienia i ostatnie słowa taty. Bardzo smutna jest ta książka, jest ważna, potrzebna i dobrze napisana, ale niesamowicie smutna. Nie jestem do końca przekonana czy to dobry wybór dla trzecioklasistów, dla dzieci, które dopiero oswajają się z książkami, które powinny odnajdywać w nich przygody i pozytywne emocje. Wiem, że życie to nie tylko przyjemności i z bólem też trzeba się umieć zmierzyć, ale wydaje mi się że ta książka jest za mocna, jak na okres kiedy powinniśmy dzieci książkami zaciekawiać. Gabi i Lidka przyjęły te lekturę ze spokojem, z pewną zadumą.


Wczoraj skończyłyśmy czytać "Sposób na Elfa" Marcina Pałasza. Autor jest jednocześnie narratorem i bohaterem książki. Opowiada o adopcji psa, o tym jak aklimatyzował się w jego domu, jak zaprzyjaźnił się z jego synem. Pojawia się też wątek detektywistyczny, w którym pies odegra ważną rolę. Bardzo się nam ta książka podobała, bo lubimy psie historie.

Jak widzicie lektury są bardzo zróżnicowane. Są i te starsze i te nowsze, lekkie i przyjemne oraz trudniejsze. Wiele zależy od nauczyciela, od poprowadzonych zajęć związanych z lekturą. My póki co czytamy wspólnie i na temat każdej książki możemy sobie pogadać. Na jakim etapie edukacji są wasze dzieci? Co myślicie o nowym kanonie lektur?

niedziela, 24 listopada 2019

Dwanaście żywotów

TYTUŁ: Dwanaście żywotów Samuela Hawleya

AUTOR: Hannah Tinti
WYDAWNICTWO: Papierowy księżyc
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 508


Dawno nie miałam w rękach powieści amerykańskiej, bliżej mi ostatnio do naszego rodzimego podwórka. Lubię jednak przeplatać sobie lektury a ta książka zapowiadała się zupełnie inaczej niż to co czytałam w minionym czasie. Dodatkowym czynnikiem, który wpłynął na to że wybrałam tę książkę to blurb na tyle okładki napisany przez Ann Patchett, jej "Dziedzictwo" to jedna z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w 2017 roku <klik>

Loo i Samuel Hawley - córka i ojciec. Od lat przemieszczają się z miejsca na miejsce, mieszkają w motelach, jedzą w przydrożnych barach, w każdej chwili Hawley może dać sygnał do wyjazdu. Na tego mężczyznę nagle, zupełnie niespodziewanie spadła opieka nad małym dzieckiem. Hawley radzi sobie jak umie, taka relacja mogłaby być pełna podziwu, ale on nie potrafi osiąść w jednym miejscu Czy ścigają go wspomnienia zmarłej żony czy coś gorszego?

Jedynym stałym elementem w życiu Loo jest "ołtarzyk" poświęcony jej matce. Hawley mimo, że nigdy nie opowiada o swojej żonie to pielęgnuję pamięć o niej w sposób bardzo nietypowy i niepokojący. W każdym miejscu, w którym się zatrzymują w łazience przykleja zdjęcia Lily, paragony z ostatnich zakupów które zrobiła, listę spraw do załatwienia którą sporządziła, resztki kosmetyków.

Dwie ramy czasowe - teraz czyli czas w którym Hawley nagle postanawia zamieszkać w Olympus blisko swojej teściowej. Jego próby zasymilowania się ze społecznością nie od razu są uwieńczone sukcesem. Gorzej taką stałość znosi Loo, teraz musi zawiązać jakieś znajomości, dać się poznać, przestać być odludkiem. Przeszłość kiedy poznajemy historię każdej blizny po ranie postrzałowej na ciele Hawley'a. Wspomnienia ułożone są chronologicznie i są bardzo dokładne. Narracja jest trzecioosobowa, ale pozwala nam poznać myśli i emocje bohaterów.

Strzał z pistoletu w zwolnionym tempie

"Nagle wszyscy mogli obejrzeć jego ciało - pokryte szeregiem dziur po kulach, teraz już zabliźnionych. Jeden otwór w plecach, drugi w torsie, trzeci w brzuchu, czwarty na lewym barku, kolejny na lewe stopie. Blizny były ciemniejsze od reszty ciała, miejscami skóra na nich zrobiła się pomarszczona, tak jakby kule, które wniknęły w siało Samuela Hawleya, wygryzły sobie drogę przez mięso."

Ta historia mogła wydarzyć się tylko w Stanach, Dziki Zachód - kowbojskie porachunki, ciemne interesy, Hawley mający kilka sztuk broni, dziewczyna która w prezencie daje chłopakowi pistolet ojca. Zabójstwo na środku oceanu. To czyta się z wypiekami na twarzy jak na prawdę dobry film akcji. Autorka nie szczędzi szczegółów i tych dotyczących broni jak i tych anatomicznych po spotkaniu kuli z ciałem

Klimat powieści jest mroczny, oczekiwanie na kolejne wspomnienie bohatera, próba powiązania ich z teraźniejszością. Czy Loo jest bezpieczna czy pewnego dnia dosięgnie ja przeszłość ojca, to pytanie tym silniej wybrzmiewa w czytelniku gdy poznaje szczegóły śmierci matki dziewczyny.

Relacja ojciec i córka.

Ta powieść wymaga od czytelnika dostrzeżenia głębszego dna. Ok, to może być historia strzelca-zawodowca od brudnej roboty, który ucieka przed zemstą (lub który sam staje się aniołem zemsty). Ale to przede wszystkim historia ojca, który próbuje zatroszczyć się o bezpieczeństwo córki. Jego życie przepełnione jest brutalnością i chłodną kalkulacją, ale Loo jest dla niego najważniejsza. To dla niej odcina się od przeszłości.

Książka jest mroczna i trzymająca w napięciu. Porównałam ją do dobrego filmu akcji, tak z każdego wspomnienia Hawleya można by zrobić niezłą scenę. Autorka świetnie posługuje się piórem, tworzy niepowtarzalny amerykański klimat. Polecam fanom literatury obyczajowej, fanom kryminałów znajdziecie w tej powieści elementy które na pewno was zainteresują i wciągną w niebezpieczny świat Samuela Hawleya. 

 Jest to 117 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

czwartek, 21 listopada 2019

Powódź - Paweł Fleszar

Dzisiaj krótki post, który nie jest recenzją, a polecajką. Chciałabym zwrócić waszą uwagę na książkę bardzo współczesną, ale z wątkami nostalgicznymi, w sferze stosunków międzyludzkich opowiada m.in. o przyjaźni i zdradzie, a sedno jej intrygi jest rzadkie i oryginalne. Tak swoją powieść określa autor Paweł Fleszar. 
Ja miałam przyjemność przeczytania kilka stron tej powieści i powiem szczerze, że zapowiada się intrygująco. Oryginalna jest również szata graficzna, treść powieści poprzedzona jest kartką z kalendarza i wycinkami prasowymi lub artykułami internetowymi na temat wydarzeń - pobudza to znacznie apetyt na poznanie fabuły. Gdy tylko przeczytam powieść podzielę się z Wami wrażeniami po lekturze. 
Podrzucam wam opis:
Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: „Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”.
Co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Odpowiedzi na te pytania próbuje znaleźć Kris, przyjaciel Kuby z dzieciństwa. Kris jest zawodowym żołnierzem, ale daleko mu do typowego bohatera, który samotnie stawia czoło złemu światu – kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi. Tymczasem prywatne śledztwo, w którym pomaga mu dwójka nastolatków, prowadzi go do zaskakujących odkryć…
W tym obfitującym w humor kryminale autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce. Tytułowa powódź nieubłaganie zbliża się do miasta…


Paweł Fleszar Od 1997 roku lat jest dziennikarzem. Najdłużej pracował w Tempie i Przeglądzie Sportowym, poza tym w dziennikach lokalnych, Nowinach i Gazecie Krakowskiej oraz w magazynach: Champion. Sport and more, futbol.pl, Super Volley. Prowadzi też stronę internetową sportkrakowski.pl.
W teście na inteligencję uzyskał wynik IQ 160, uprawniający do członkostwa w Stowarzyszeniu Mensa Polska. (Informacje o autorze pochodzą ze strony lubimyczytać.pl)

Czy taka krótka zajawka książki wzbudziła wasze zainteresowanie? Dajcie znać czy taka forma prezentacji książki (bez recenzji) zwraca Waszą uwagę na powieść? Czy sprawia że chcecie się jej przyjrzeć bliżej?



wtorek, 19 listopada 2019

Następnym razem

TYTUŁ: Następnym razem

AUTOR: Karolina Winiarska
WYDAWNICTWO: Szósty Zmysł
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 316

Lubię odkrywać nowe czytelnicze lądy, wypływać na dalekie wody w nieznane, taką literacką podróżą są debiuty. Wydawnictwo Szósty Zmysł postanowiło dać szansę debiutującej polskiej autorce. Karolina Winiarska to mama, żona i nauczycielka. Z wielką przyjemnością zasiadłam do lektury i dziś, w dniu premiery dzielę się z Wami wrażeniami.

Rok 1996 r. Olga i Michał poznają się na obozie we Włoszech. Miło spędzają czas wspólnie z rówieśnikami, delektując się beztroskimi chwilami przed maturą. Czas spędzają w grupie, a jednak ich spojrzenia ciągle się krzyżują, coś ich do siebie przyciąga. Rozmawiają ze sobą kilkakrotnie, jednak nieśmiałość nie pozwala żadnej ze stron na zrobienie odważniejszego kroku. Wszystko co dobre szybko się kończy, Michał wraca do Warszawy, a Olga do Rzeszowa.

Każdy z nich ma jakiś plan na życie, matura, studia, praca, rodzina. Nadszedł czas by zmierzyć się z życiem i te zamysły zrealizować. Pochłonięci codziennością mają jednak z tyłu głowy tą włoską atmosferę, ten powiew pierwszego nastoletniego zauroczenia. Narracja jest trzecioosobowa, a rozdziały naprzemiennie traktują o życiu Olgi i Michała. Dziewczyna dostaje się na wymarzone studia, rozpoczyna nowy etap, poznaje świetnego chłopaka, pamięta jednak to szybsze bicie serca i wpatrzone w nią oczy Michała.

Mijają lata. Dzięki zastosowanej naprzemiennej narracji poznajemy migawki z życia bohaterów. Ich nowe związki, sukcesy zawodowe, wzloty i upadki. Co jednak by się w życiu bohaterów nie zadziało, to ww wspomnieniach zostały te chwile przed maturą, te pamiętne wakacje, podczas których właściwie nic się nie wydarzyło, a tak na prawdę zdarzyło się wszystko. W latach 90 kontakt był utrudniony, młodzi myśleli raczej o nauce i ścieżce kariery, ale gdy po latach zdobywają swoje numery telefonów wymieniają SMS-y. Sytuacja Michała i Olgi trochę przypomina mi bohaterów książki "Love, Rosi" Ceceli Ahern. Mieli kilkakrotnie szansę by się spotkać, pogadać, spojrzeć sobie w oczy jeszcze raz, ale los potrafi być przewrotny.

Jeśli myślicie, że skoro książka należy do gatunku romans to zakończenie jest łatwe do przewidzenia. Akcja przecież zmierza do z góry ustalonego celu. Nic bardziej mylnego zakończenie na pewno was zaskoczy.

Udany debiut literacki 2019

Ta historia jest bardzo przemyślana, ukazanie bohaterów na różnych etapach ich życia jest bardzo realistyczne. Charakterystyka postaci jest bardzo wnikliwa, Olga jest osobą pragmatyczną jeśli chodzi o prozę życia, w sferze uczuć jest jednak idealistką i co nie jest dla niej dobre. Michał to człowiek nastawiony na sukces, gdy dociera na szczyt zauważa jednak, że nie o to mu w życiu chodziło, czy da radę zawrócić z raz obranej drogi?

Co do zauroczenia, które połączyło bohaterów to zabrakło mi tutaj intensywności. W kontekście całości początek był w moim odbiorze nieco słaby. Z czasem rozwoju akcji uczucia, które żywią do siebie Olga i Michał nabierają mocy. Emocje rosną, by na zakończenie uderzyć ze zdwojoną siłą.

Styl i język przyjemne w odbiorze, powieść czyta się bardzo szybko. Bardzo kobieca książka, pokazująca jak wiele zależy od nas samych, od naszej determinacji, od naszej walki o marzenia. Mimo drobnych mankamentów jestem bardzo zadowolona z lektury. Polecam, bo debiut Karoliny Winiarskiej zapewni wam niezapomniane wrażenia.

Jest to 116 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek


niedziela, 17 listopada 2019

Dziennik Reni

TYTUŁ: Dziennik Reni

AUTOR: Anna Rink

WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 305


Po książki, w których akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej sięgam raczej rzadko. Tutaj skusił mnie tytuł, bo wszelkie dzienniki czy pamiętniki czyta mi się dobrze, lubię zawarte w nich emocje, rozbudzam też swoją empatię. Autorką dziennika w tej książce jest 11 - letnia Renia, zapowiadała się więc nie łatwa lektura ale postanowiłam się z nią zmierzyć.

Renia jest najstarszą córką kierownika szkoły w Kamieńcu. Zaczyna pisać swój dziennik gdy jej tata zostaje aresztowany. Mama Anna zostaje w domu z siedmiorgiem dzieci, wkrótce na świecie ma się pojawić kolejne maleństwo. Rodzinna mieszka w budynku szkoły, mają do dyspozycji obszerne pomieszczenia i spory ogród. Dzieci od małego nauczone są posłuszeństwa i pracy, pomagają matce w codziennych obowiązkach, gdy rodzi się Jolka tych obowiązków przybywa. Renia w swym dzienniku skrzętnie notuje wydarzenia każdego dnia, opowiada o tęsknocie za ojcem, który nie wrócił po trzech dniach, a którego zesłano do obozu w Dachau. Opisy są drobiazgowe, dziewczynka opisuje kto odwiedza ich dom, jak pomagają im sąsiedzi przynosząc jedzenie, opisuje drogę na pocztę po paczki od rodziny, wymienia co mogli wysłać tacie. Spora część dziennika to właśnie takie wymienianki, kto napisał list, kto przyniósł jedzenie, co naszykowali tacie do paczki. Dla czytelnika jest to dość monotonne, nie ma tutaj akcji, tylko monotonia życia.

Z perspektywy czytelnika zbyt łatwo mi to napisać, że książka była monotonna, ale przecież tak wyglądała wojna na wsi. W Kamieńcu nie odbywały się żadne wojskowe działania, mieszkańcy byli pod okupacją niemiecką i musieli przestrzegać prawa i ograniczeń. Samotnej kobiecie na pewno nie łatwo było ogarnąć tę codzienność, w której dominowała tęsknota za mężem.

Gdy Renia kończy 13 lat musi zacząć pracować. Na szczęście udaje jej się znaleźć pracę blisko wuja w ogrodnictwie. Rodzinę odwiedza tylko raz w tygodniu i wtedy pisze swój dzienniczek. Wpisy są wtedy bardziej dynamiczne, bo nie skupiają się na drobiazgach. Dzieci dorastają, całe ich beztroskie lata pochłonęła okupacja. Czworo z rodzeństwa musiało pracować u Niemca, pani Ania mogła zostać z najmłodszymi w domu, uczyła dzieci czytać i pisać po polsku, codziennie odmawiała z nimi pacierz o rychłe zakończenie wojny i szczęśliwy powrót męża do domu.

Z dzienniczka Reni przebija przede wszystkim miłość do rodziny, szacunek do matki (tata w urodziny każdego dziecka przynosił swojej żonie kwiaty w podziękowaniu za trud wychowania). W dzisiejszych czasach rodzina z ośmiorgiem dzieci otrzymuje łatkę patologia, a na początku XX wieku to była norma. Jednak z kart tej książki na prawdę wyłania się obraz wspaniałej rodziny - jestem pełna podziwu.

Dziennik czytało się szybko, jest napisany prostym językiem. Moim zdaniem książka zyskałaby sporo gdyby dołączyć jeszcze wspomnienia mamy i opis pobytu taty w obozie. Takie wielowymiarowe spojrzenie na temat zawsze poczytuję na plus. Tutaj relacja jest tylko jednostronna.

Pamiętnik Reni rzeczywiście powstał w latach wojennych, opracowała go jej córka Anna. Polecam wam lekturę tej książki, codzienność wojenna, walka o przetrwanie, walka ze strachem i tęsknotą. "Dziennik Reni" to poruszający zapis historii pozbawiony krwawych scen, warty poznania, by uchronić przyszłe pokolenia przed widmem wojny.

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl


Jest to 115 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

piątek, 15 listopada 2019

#zksiążkąpodkocykiem

#zksiążkąpodkocykiem


Dziś zapraszam na wpis w ramach kampanii Z książką pod kocykiem - to akcja blogerów tworzących KLUB KSIĄŻKI pod nazwą "PRZECZYTAJ I PODAJE DALEJ" promująca czytelnictwo.

Do grupy zapraszam tutaj <klik>

Pomysłodawczynią kampanii jest Magda z bloga Save the magic moments.

Akcja polega na poleceniu książki idealnej na jesienne czytanie pod kocykiem. Polecać nie będę tylko ja, ale również moje blogowe koleżanki. Ta kampania to również dni otwarte na blogach :) Zapraszam:

Monika z bloga Kanapa Literacka, to taka moja blogowa dobra dusza. Blog Moniki był jednym z pierwszych, które zaczęłam czytać. Kilka książek z jej polecenia trafiło na moją czytelniczą listę, a jeśli nie byłam do którejś do końca przekonana, to ona po prostu przesłała mi książki - no i jak ja mogłam ich nie przeczytać ;) o serii Nory Roberts, którą poleciła mi Monika przeczytacie tutaj <klik>.

Na dzisiejszą jesienną polecajkę Monika przygotowała mini recenzję powieści jednej z jej ulubionych autorek Paulliny Simons (książki tej autorki to jest mój ogromny wyrzut sumienia).



"Łowca Tygrysów" jest pierwszym tomem cyklu: Kres wieczności.
Młody i przystojny Julian Cruz wiedzie szczęśliwe życie w bajkowym Los Angeles. Ma dziewczynę, wspaniałego przyjaciela i pokłady młodzieńczej radości. W czasie wyjazdu do Nowego Jorku poznaje młodą aktorkę, która dubluje w spektaklu samą Nicole Kidman. Josephine Collins trafia w niego niczym piorun. Julian od pierwszego wejrzenia wie, że to kobieta jego życia. Kiedy dziewczyna przyjeżdża do Los Angeles, porzuca on całe swoje dotychczasowe życie byle tylko być przy niej. Jest ostrzegany przez bliskich. Josephine wydaje się być chodzącą zagadką. Otacza ją tak wiele tajemnic, że staje się przez to niemal nierzeczywista. Zakochani zachowują się, jakby świat wokół nich zniknął. Aż dochodzi do tragedii, a na jaw wychodzą wszystkie sekrety młodej aktorki.Załamany Julian ostatecznie porzuca swoje miasto i ucieka do Londynu. Tam egzystuje na granicy życia i śmierci. Aż trafia na zagadkowego mężczyznę. Devi Prak daje mu możliwość ponownego ujrzenia ukochanej.Julian rzuca wyzwanie wszystkiemu co logiczne i przekracza bariery czasu i przestrzeni, żeby znowu połączyć się z Josephine. Wyrusza w podróż, z której nikt jeszcze nie wrócił.Autorka znana z wielkich dramatów, opowiadających o równie wielkich emocjach, tym razem zupełnie zaskakuje swoich fanów. Czy ktoś mógł się spodziewać romansu fantasy? Jest to powieść, która przez bardzo długi czas utrzymuje się w absolutnie realnych ryzach, po czym dajemy głębokiego nura w fantastykę. Bez ostrzeżenia, bez nabrania oddechu. To lekko oszałamia.Uwielbiam wątki podróży w czasie i przestrzeni, więc i w tym przypadku czytałam z wypiekami na twarzy.Świetne przemyślenia, doskonałe konwersacje, niebywała wiedza filozoficzna i przepiękny styl literacki. Opisy emocji balansujące na granicy poezji podrywają serce do wielkich wzruszeń. Jeśli ktoś już czytał autorkę, szybko odnajdzie ją między stronami.Paullina Simons, która stworzyła już około piętnastu mocnych powieści sięga dalej i rozwija swój talent z równym rozmachem, z jakim pisze. Czy jej się to uda, okaże się po finalnym tomie Kresu wieczności.

Z Ewą "znam się" stosunkowo niedawno, to kolejna dobra duszyczka z blogosfery. Dzieli się ze mną informacjami o możliwości podjęcia fajnych recenzenckich współprac. Chętnie również doradza w wyborze zdjęć gdy czasami poniesie mnie z obróbką i nie wiem którą fotkę wybrać. Mamy podobny czytelniczy gust i zupełnie mnie nie dziwi że Ewa na polecajkę wybrała "Sekrety Julii" Anny Płowiec (chyba wspólne oczekiwanie na tę premierę nas jakoś do siebie zbliżyło ;) )


Ewa prowadzi bloga "Nie tylko o książkach"<klik>




„Sekretów Julii” to książka, która mnie zachwyciła i wzbudziła we mnie masę emocji.
Akcja powieści toczy się w dwóch czasoprzestrzeniach, przedstawiając losy matki – Julii, oraz jej córki Alicji. Narracja książki skupia się przede wszystkim na poznawaniu miłości Julii, która napotkała na swojej drodze wiele przeciwności. Czy uda się jej osiągnąć upragnione szczęście?

Wydarzenia rozgrywają się na malowniczych tatrzańskich szlakach i w magicznym Krakowie. Zachwycające opisy przyrody i okrutnego systemu panującego w powojennych czasach, pozwalają wyobrazić sobie scenerię w jakiej mają miejsce przypadkowe zdarzenia, naprzemiennie powodując smutek i radość. Nacechowanie powieści tak wieloma skrajnymi emocjami powoduje, że książka czyta się sama i nie sposób się od niej oderwać. 

Pełna opinię Ewy o tej niesamowitej powieści znajdziecie tutaj <klik>

Ja też długo się zastanawiałam jaką książkę Wam polecić, która z przeczytanych przeze mnie powieści umili wam jesienne wieczory. Przeglądając półki zatrzymałam wzrok na powieści, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, która przeniosła mnie w zupełnie inny świat.




"Dżentelmen w Moskwie" Amor Towles
Hrabia Aleksander Ilijcz Rostow zostaje skazany przez bolszewicki sąd na dożywotnie przebywanie ekskluzywnym Metropolu, nie może go opuścić, ale może się po nim swobodnie poruszać. Nie jest samotny, doskonale dogaduje się niemal ze wszystkimi pracownikami hotelu. W jego życiu niespodziewanie pojawiają się też dwie małe dziewczynki, które na jego oczach stają się kobietami, a on ma wpływ na kształtowanie ich charakterów. Dzieje się również odwrotnie, postacie kobiece inspirują bohatera, mimo zamknięcia otwierają przed nim nowe możliwości.
Akcja dzieję się na przestrzeni trzydziestu dwóch lat  (1922-1954) - narracja bardzo dobrze poprowadzona, lekki styl i wyrazistość postaci. Wszystkie te czynniki dostosowane do sfery z której wywodził się hrabia.
Książka z nutą historii obyczajowej, takiej jak lubię najbardziej. W tle jednak Historia przez duże H, która dzieje się za murami Metropolu, a która czasami przekracza jej progi i ma wpływ na jego mieszkańców.
Piękna okładka, której elementy doskonale pasują do treści. Treść, która idealnie opisuje maksymę zawartą na okładce PRAWDZIWE BOGACTWO NOSIMY W SOBIE.
Ostatnie 100 stron przeczytałam jakby w zwolnionym tempie. Trudno było mi się rozstać z Aleksandrem Rostowem i pracownikami hotelu Metropol.
Zamknęłam ksiażkę z myślą że chcę przeczytać ją jeszcze raz. Może tej jesieni będzie ku temu okazja?



Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta na blogu dostarczyła Wam inspiracji. Jeśli macie ochotę na poszukiwania kolejnych wspaniałych czytelniczych pozycji zapraszam na Instagram.