wtorek, 12 lutego 2019

Nowe jutro

TYTUŁ: Nowe jutro

AUTOR: Agata Polte

WYDAWNICTWO: Zysk i s-ka

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 285



Dziś zapraszam na recenzję jednej z pozycji recenzenckich, które otrzymałam w styczniu. Po przeczytaniu opisu wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać i wam o niej opowiedzieć.

Oliwia chodzi do klasy maturalnej, przygotowuje się do studniówki, jest wolontariuszką w przedszkolu i tam poznaje Mikołaja. Niełatwy początek znajomości, rozmowy podszyte sarkazmem, dobry humor na pierwszym planie. Rozwój tego związku jak najbardziej ciekawie przedstawiony, tak jak to odczuwają dziewczyny w tym wieku.

Oliwia nie jest jednak zwykłą nastolatką, jej rodzina zmaga się z poważnym problemem. Kilka lat temu doszło do tragicznego wypadku, zginęła młodsza siostra Oliwi, Majka. Dziewczyna dzięki pomocy psychologa stara się normalnie żyć. Znacznie pomaga jej w tym uczestnictwo w wolontariacie. Nie ma jednak dnia by nie myślała o siostrzyce. Mama na której głowie jest utrzymanie rodziny rzuciła się w wir pracy. Jest sprzątaczką, pracuje na kilka etatów by zająć głowę, by myśli nie pogrążały się w smutku.
Najgorzej znosi to tata, to on kierował samochodem. Teraz zagłusza smutek sięgając po alkohol. Ma z tym duży problem, jest agresywny i praktycznie nie trzeźwieje.
Często dochodzi do kłótni między rodzicami, interweniuje policja. Jedna z sytuacji z użyciem przemocy przelała czarę goryczy. Oliwia zrozumiała, że bez pomocy z zewnątrz sobie nie poradzą. Trzeba umieć prosić o pomoc, zdać sobie sprawę że nie wiadomo jak byśmy byli silni nie udźwigniemy samotnie wszystkich problemow tego świata.

Narracja pierwszoosobowa, poprowadzona w taki sposób jakbyśmy czytali pamiętnik Oliwi. Bardzo lubię gdy z takiej perspektywy przedstawione są wydarzenia. Poznajemy tę historię oczami dziewczyny, żaden z pozostałych bohaterów nie opowiada o swoich uczuciach i emocjach.

Akcja w powieści płynie bardzo wolno, pojawiają się sytuacje, które mogłyby ją przyspieszyć i uatrakcyjnić. Te wątki zostają jednak szybko rozwiązane, a dotyczą przyjaciółki Oliwi Tamary.

Jest to dobrze napisana powieść dla nastolatek, to jest grupa docelowa tej książki. Styl poprawny przyjemny w odbiorze, język dostosowany do tej grupy wiekowej, autorka nie miała z tym problemu bo sama jest młodą osobą. Brak wulgaryzmów, brak scen erotycznych - doceniam fakt, że się one nie pojawiły. Oliwia i Mikołaj dopiero wkraczają w dorosłość, oni cieszą się wspólnie spędzonym czasem, na tym etapie znajomości najważniejsza jest przyjaźń.

Starsi czytelnicy mimo, że mogą się momentami nudzić (wybieranie sukienki, wymiana liścików na lekcji, nastoletnie rozmówki w kawiarni) to znajdą i dla siebie wartościowe treści. Rodzina Oliwii jest w rozsypce, winnym jej rozpadowi nie jest tylko tata alkoholik. Każdy jej członek jest odpowiedzialny za jej trwałość. Śmierć dziecka to nie jest sprawa nad którą można przejść do porządku dziennego, tutaj konieczne jest wzajemne wsparcie potrzebne do przetrwania tej ogromnej tragedii.

Podsumowując jest to książka do której nie mam większych zastrzeżeń. Fabuła opowiadająca o pierwszej miłości, żałobie i próbach radzenia sobie z nią, autorka nie boi się poruszać trudnych tematów. To druga książka w dorobku Agaty Polte. Pierwszej książki nie czytałam ale tę polecam, pomimo braku wartkiej akcji warta przeczytania, bo niesie nadzieję na nowe, lepsze jutro.

Jest to 14 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

niedziela, 10 lutego 2019

Spotkanie autorskie

Wiecie że mieszkam w małej wiosce w województwie Wielkopolskim. Moja gminna biblioteka stara się jak może organizując ciekawe spotkania kulturalne, ja jednak czasami lubię poszukać takich wydarzeń troszkę dalej. W sobotę 9.02 wybrałam się z moimi córkami do Poznania. Taka wyprawa to zawsze dzień pełen wrażeń. Grafik wypełniony do maximum. Punkt pierwszy to oczywiście jazda pociągiem, spotkanie z rodzinką i wspólne wyjście na łyżwy. Ja potrafię utrzymać się na lodzie, bo raczej o jeździe trudno tutaj mówić ;) Po południu wybrałyśmy się do Empiku na spotkanie z autorskie Agnieszką Olejnik.


30 stycznia premierę miała najnowsza książka autorki "Mów szeptem". Ta książka była głównym tematem spotkania. Ja jeszcze nie czytałam tej powieści ale zapisałam się na Instagramie na book tour, już nie mogę się doczekać kiedy do mnie dotrze. Prowadząca miała niełatwe zadanie. Musiała pokierować rozmową tak by z jednej strony wyciągnąć od pani Agnieszki jak najwięcej szczegółów dotyczących fabuły i bohaterów, a z drugiej nie chciała zdradzić za wiele tym, którzy książki jeszcze nie znają. Uważam że poradziła siebie z tym znakomicie. Moja ciekawość znacznie wzrosła i chętnie poznam historię Witka, chłopaka który widzi słowa jako kolory. Wkleiłabym tutaj dla was opis, ale sama autorka przyznała że jest on nieco mylący.


Książkę trudno.zdefiniować pod względem grupy odbiorców. Zaczynając pisać pani Agnieszka nie zastanawia się do kogo ma być skierowana powieść. W "Mów szeptem" bohaterowie są nastolatkami, ale książka nie powinna być określana jako dla nastolatków. Inspiracją dla powstania bohaterów są młodzi ludzie, którzy się zagubili i szukają sposobu wyjścia na właściwą ścieżkę.

Pani Agnieszka jest nauczycielką, na co dzień ma kontakt z młodzieżą, uczy języka polskiego i angielskiego. Zaczynając pisać książkę nie ma żadnego, z góry przygotowanego planu, ewentualnie w wątkach kryminalnych zastanawia się wcześniej jak zmylić tropy. Ukończoną książkę odkłada na miesiąc, potem czyta jeszcze raz. Gdy nabierze dystansu to zdarza się jej wzruszyć. By książka trafiła do czytelników w idealnym stanie musi poleżakować.



Spotkanie odbyło się w kameralnym, bardzo przyjaznym gronie. Pani Agnieszka podpisywała książki. Ja z.racji podróży pociągiem nie zabrałam książki, ale wpis mam w zeszycie ;)

















Uwielbiam takie spotkania, moje dziewczyny trochę mniej. Myślę jednak że kiedyś takie doświadczenie zaprocentuje. Na zakończenie dnia uczciłyśmy międzynarodowy dzień pizzy :) było pysznie.

czwartek, 7 lutego 2019

Krzyk w stronę świata

TYTUŁ: Krzyk w stronę świata

AUTOR: Tomasz Szlijan

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 459


Ta książka zaczynając od tytułu, poprzez okładkę, a na opisie kończąc bardzo mnie
zaintrygowała. Krzyk w stronę świata - kto chce wykrzyczeć światu swój ból i strach. Kto jest tak zgnębiony, że decyduje się na taką formę przekazu? Biała okładka z wizerunkiem psa, który wyraża swoją złość. Minimalizm, który działa na wyobraźnię - w połączeniu z tytułem sugeruje mroczną lekturę, niebezpieczeństwo, które grozi bohaterom.

Do szkoły z bronią w ręku wchodzi zamachowiec, strzela do nauczycieli i uczniów. Strzela na oślep, nie biorąc nikogo konkretnego na cel. Do akcji szybko wkraczają antyterroryści, z ziemi i powietrza próbują powstrzymać sprawcę. Coś idzie nie tak, dochodzi do potężnego wybuchu w wyniku którego liczba ofiar rośnie. Prolog był więc dość mocny, a później fabuła zwalnia. Zmienia się czas przedstawionych wydarzeń - poznajemy bohaterów z czasu przed zamachem.

Alex syn prezydenta miasta, rozpieszczony jedynak, podatny na kobiece wdzięki, bardzo szybko się zakochuje. Typowy nastolatek.
Louis najlepszy przyjaciel Alexa, wesoły chłopak z głową pełną pomysłów. Jednym z nich jest pisanie gazetki szkolnej, oraz tajemniczy projekt "grzybek".
Justyna siostra Louisa o rok od niego starsza, często wagaruje, popala trawkę, pewnego dnia zostaje brutalnie zgwałcona - na kartach powieści obserwujemy przemianę tej bohaterki.
Laura przyjeżdża z mamą z Niemiec, w Wodzisławiu zaczynają nowe życie. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z Louisem, ale zakochuje się w Alexie.

Czworo nastolatków z typowymi dla tego wieku problemami (oprócz Justyny). Ich sylwetki są dobrze i ciekawie nakreślone. Z dorosłych bohaterów na pierwszy plan wysuwają się Jerzy Popławski prezydent Wodzisławia Śląskiego, Joanna - nauczycielka niemieckiego i bizneswomen kierująca szkołą tańca; i antyterrorysta pseudonim Doberman prowadzący prywatne śledztwo w sprawie zamachu.

Było dobrze, ciekawy pomysł, dobrze skonstruowani bohaterowie, sprawna narracja ale po co było w to mieszać wątek paranormalny? W tekście pisanym kursywą pojawia się postać Pustelnicy, która ma dar (albo przekleństwo), słyszy i zapisuje ostatnie słowa przed śmiercią i wysyła je do bliskiej zmarłemu osoby. Jak dla mnie szkoda, bo odbierało to fabule realności. Ale ok, powiedzmy że jakiś pomysł autor na tę Pustelnicę miał (a ja zawsze czepiam się wątków paranormalnych), ale w pewnym momencie wątek przestał być logiczny. Ujawnienie tożsamości tej kobiety stało się jak dla mnie poważną rysą na całości. Nie do końca zgadzał się czas działania tej kobiety z możliwym czasem jej pojawienia się w miejscu odosobnienia.

Powieść możemy podzielić na 3 etapy. Wstęp - czyli dzień grozy tj. ataku na szkołę - to jest dość krótka scena ale bardzo emocjonująca. Fragment drugi czyli część obyczajowa, i zakończenie czyli śledztwo i wskazanie winnego.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, styl przypadł mi do gustu, a książkę czytało się bardzo szybko. Poznajemy mroczne sekrety Wodzisławia Śląskiego, poznajemy bohaterów z różnych warstw społecznych. Część obyczajowa i elementy kryminalne dobrze poprowadzone, niestety na ocenie całości zaważa niedopracowaną intrygę paranormalną. Mimo tego niedociągnięcia polecam wam tę powieść, bo odkrywanie sekretów i przecinanie się wątków działają na wyobraźnie. Przeczytajcie.

Edit: skonsultowałam kilka moich zastrzeżeń z autorem. Pewne elementy były zamierzone,  a zasianie wątpliwości było celem pana Tomasza. Muszę więc przyznać że plan został zrealizowany.

Jest to 13 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

Książkę zrecenzowałam we współpracy z portalem Sztukater.pl <klik>


wtorek, 5 lutego 2019

Randka z Hugo Bosym


TYTUŁ: Randka z Hugo Bosym

AUTOR: Agnieszka Lingas-Łoniewska

WYDAWNICTWO: Burda

ROK WYDANIA: 2019 - recenzja przedpremierowa

LICZBA STRON: 261


Agnieszka Lingas-Łoniewska znana jest wśród swoich fanek jako dilerka emocji. Pierwszą książką jej autorstwa, którą przeczytałam była powieść "Jesteś moja dzikusko" czyli urocza historia o pierwszej miłości. Czytałam też "W szponach szaleństwa" ale tutaj trochę się zawiodłam. Gdy przeczytałam zapowiedz "Randki z Hugo Bosym" wiedziałam, że znajdę w tej książce to co oczarowało mnie w "Dzikusce".

Jagoda Borówko ma 32 lata. Jest niezależną kobietą, lubi swoją pracę. Ma grupę oddanych przyjaciół, ale niestety jest singielką. Niedawno zakończyła 9-miesięczny związek z Janem Andrzejem Kosem, który na każdym kroku wytykał jej wady. Jagoda jest urzekającą osobą, bohaterką do której od pierwszych stron czujemy sympatię. Ma dystans do siebie i do pecha który ją prześladuje (kobieta często wplątuje się w mniej lub bardziej zabawne sytuacje).

Hugo Bosy ma 34 lata. Właśnie zakończył małżeństwo niezbyt przyjemnym rozwodem. Przeprowadza się z Warszawy do Wrocławia i dołącza do zespołu w firmie kreatywnej swojego przyjaciela. Przystojny mężczyzna próbuje ułożyć sobie życie na nowo, ale z rezerwą podchodzi do nowych znajomości, była żona zraniła go tak bardzo że boi się komukolwiek zaufać.

Początek znajomości Jagody i Hugo to wstęp do komedii romantycznej. Kilka przypadkowych spotkań, burzliwe rozmowy i szybsze bicie serca. Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia. Oboje muszą się poznać, etapy zakochiwania się opisane idealnie, aż sama poczułam te motyle w brzuchu.

A co ze scenami erotycznymi? Nie ma ich! Autorka udowodniła, że można napisać dobrą ( a właściwie bardzo dobrą) książkę bez scen seksu. Oczywiście między Jagodą a Hugiem dochodzi do zbliżenia. Ale nie ma opisu stosunku, za parą zamykają się drzwi a to co dzieje się w sypialni pozostaje w sferze domysłów. Bardzo mi się to podobała i za to ogromny plus.

Narracja jest naprzemienna. Poznajemy wydarzenia z perspektywy Jagody i Hugo. Ich przemyślenia, obawy, wątpliwości, żadne z nich nie chce się rzucać na głęboką wodę bez pewności, że to drugie skoczy za nim. Są to bohaterowie dojrzali, w sferze zawodowej osiągnęli sukces, w sferze prywatnej szukają szczęścia, ale nie jest to poszukiwanie na siłę. Oni dopuszczają do głosu również rozsądek. Akcja mknie do przodu, nie ma zbędnych opisów. Zarówno pierwszoplanowe jak i drugoplanowe postacie ciekawie wykreowane, każdy ma swój charakterek i czymś wyróżnia się na tle pozostałych.

Podsumowując, polecam wam tę lekką, zabawną i romantyczną historię. Polska rzeczywistość, sympatyczni bohaterowie, zero erotyki - ja jestem zachwycona. Ta powieść rozgrzeje wasze serca, rozczuli romantyzmem (ale nie jest to cukierkowo-słodki romantyzm) i rozbawi niejedną sceną. Aby jeszcze bardziej wczuć się w tę opowieść autorka przygotowała dla czytelników playliste, każdy rozdział zaczyna się tytułem piosenki. Muzyczna oprawa w romantycznym klimacie i Randka z Hugo Bosym to gwarancja udanego wieczoru. Polecam!

Jest to 12 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

Książkę zrecenzowałam we współpracy z portalem Sztukater.pl <klik>





niedziela, 3 lutego 2019

Piorun

TYTUŁ: Piorun

AUTOR: Angel Payne

WYDAWNICTWO: Edipresse

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 291



Wiem wiem, miałam czytać kryminały, ale czasami książka erotyczna też bywa dobrą lekturą. Skuszona opisem okładkowym i zapewnieniom że to niezwykle gorąca i zabawna historia zaczęłam czytać.  Zwłaszcza określenie zabawna wpłynęło na moją decyzję.  Czy było śmiesznie? Owszem... Niestety tak żałośnie, że aż śmiesznie...

Reece to jeden z właścicieli sieci hoteli. Teraz urzęduje w Los Angeles. Jest przystojny, dobrze zbudowany, a prasa ciągle pisze o jego seksualnych podbojach. Ale ten mężczyzna skrywa w sobie jakąś tajemnice, rozmyśla o karmie, która go dopadła, o pokucie, o próbie zadośćuczynienia. Kim tak na prawdę jest? I jakie wydarzenie zdeterminowało jego życie?

"Nie mam prawa do nieba. Miałem szansę na cholernie dobre życie, a okazałem się zbyt zadufanym w sobie uprzywilejowanym dupkiem, by docenić je choć przez sekundę. Teraz nie mam prawa do nieba. Piekło to moja jedyna nagroda i mogę się tylko modlić, by nadeszło wcześniej niż później."

Emma rozpoczęła pracę w pięciogwiazdkowym hotelu. Chciała pokazać rodzinie, że najważniejsze to być, a nie mieć.  Nie chciała pławić się w luksusie, który był udziałem jej najbliższych. Rozpoczęła życie na własny rachunek w którym postawiła na rozwój osobisty - tyle teorii, bo w praktyce bycie samodzielną, niezależną kobietą pannie Crist nie do końca wyszło. Pierwsze spotkanie z szefem, niebywale przystojnym, mrocznym i dziwnym Reecem kończy się w łóżku. Ta znajomość to miłość od pierwszego pieprzenia. Przepraszam za dosłowność ale inaczej się nie da. Kobieta.zanosi szefowi dokumenty, porażona jakąś aurą, którą on wytwarza, magicznym przyciąganiem klęka przed nim i robi mu dobrze... - bez komentarza. Oczywiście kilka takich akcji, orgazmy które wynoszą ich do gwiazd i wybuch wielkiej miłości.

Ta książka to seks, historia o tym jak ona robi mu dobrze i o tym jak na nią działa jego świecąca sperma! (Dobrze przeczytałyście). Żeby jednak nie była to tak zupełnie historia o niczym autorka obdarowała Reeca super mocami. One nie wzięły się z znikąd, podła Angelique uwiodła mężczyznę, a potem przez pół roku poddawała dziwnym eksperymentom w tajemniczym Konsorcjum. Reece wytwarza pole magnetyczne, jego żyłami płynie prąd, udało mi się uciec z laboratorium, a teraz wykorzystuje moc do łapania przestępców. Pewnego dnia Angelique upomina się o to co jej ... Ten wątek był tak naciągany, tak niedopracowany, że chyba właśnie to miało czytelnika rozbawić - wypadło żenująco.

Narracja jest naprzemienna pierwszoosobowa. Myśli zarówno Emmy jak i Reeca przybierają czasami formę pseudofilozoficzną. Takie gadanie o karmie, pokucie i poświęceniu i oczywiście o wielkiej miłości.

Plusem tej książki jest styl autorki, bo raczej szybko się to czyta. Zdania krótkie w opisach, spora ilość dialogów.

Gdyby autorka skupiła się na fabule, a nie na seksie może udałoby się wyciągnąć z tej książki coś fajnego. Historia superbohatera, walka dobra ze złem w wersji dla dorosłych. Pomysł fajny wykonanie słabe.

Jest to 11 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty