wtorek, 31 lipca 2018

Mr Fugu

TYTUŁ: Mr Fugu

AUTOR: Joanna Shigenobu

WYDAWNICTWO: WFW

ROK WYDANIA: 2014

LICZBA STRON: 171



Nicole i Isao są małżeństwem, on jest Japończykiem, a ona Europejką. Mężczyzna jest bezwzględnym biznesmenem, dla niego liczą się tylko pieniądze w myśl maksymy po trupach do celu. Kobieta jest tylko ozdobą, ona ma błyszczeć i przynosić chlubę swojemu mężowi. Pewnego dnia Nicol nie wytrzymuje roli jaką przyszło jej pełnić u boku Isao. Popełnia samobójstwo.

Isao nie potrafi pogodzić się ze śmiercią żony, trzy lata po tym wydarzeniu Nicole przychodzi do niego. Czas akcji książki to jedna noc, to rozmowa męża z martwą żoną. Kim jest Nicole? Czy tylko zjawą?

Kobieta przepełniona żalem wypomina Isao wszystkie jego błędy. Ta rozmowa to swego rodzaju spowiedź mężczyzny, ale to żona wydobywa na światło jego grzechy. On może tylko żałować za zło które popełnił.

- Czy to zawsze tak boli? - szepnął
- Co? - zapytała
- Prawda... - tak dziwnie to powiedział.

Ta książka o niewielkim romiarze przepelniona jest emocjami, głównie tymi negatywnymi. Szczególny styl autorki, sprawia że zostajemy w tę historię wciagnięci bez reszty. Ponadto historia Nicole i Isao pozwala spojrzeć na swoje małżeństwo z innej perspektywy.

Książka wzbogacona ilustracjami japońskiej artystki Yukari Fukodome jest na prawdę wartościową pozycją. Odniesienia do kultury japońskiej są powiewem świeżości, a prawdy w niej zawarte są uniwersalne.

Polecam.
Za  ksiażkę dziekuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej



Jest to 70 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec

- -#czytambopolskie lipiec

poniedziałek, 30 lipca 2018

Płynąc ku przeznaczeniu

TYTUŁ: Płynąc ku przeznaczeniu

AUTOR: Weronika Tomala

WYDAWNICTWO: dla.czemu

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 322



Blog Weroniki ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ należy do grona tych, które czytam regularnie. Wiem mniej więcej czego ona oczekuje od dobrej książki, dlatego wyczekiwałam jej debiutu. Powieść przeczytałam w ramach book tour i z przyjemnością zostawiłam ślad po sobie na ostatniej stronie wiedząc, że książka wróci do autorki.

Tam gdzie znikają maski, triumfuje prawda.
A prawda może zrodzić miłość.
I może też zabić...

Dominika, Wiktoria i Kasia wyruszają na wakacje życia, do Hiszpanii. Dziewczyny są studentkami, pracują dorywczo, a każdy grosz odkładały na spełnienie marzenia. Wakacje zapowiadają się bajkowo, przyjaciółki korzystają z uroków wybrzeża. Zawierają nowe znajomości, ale nie z mieszkańcami slonecznej Hiszpanii, ale ze swoimi rodakami. Tak, spotkały Polaków i to nie wczasowiczów, a przystojnych ratowników.

Dawid, Tomek i Adam wakacje spędzają pracowicie, od kilku lat przyjeżdżają do Hiszpanii i dorabiają w przyhotelowych basenach.

Przystojny Dawid wpada Dominice w oko. Chłopak niestety nie odwzajemnia zainteresowania, wręcz przeciwnie, swoimi odzywkami nie raz upokarza dziewczynę. Mimo początkowej niechęci Dawid zaczyna uczyć Dominikę pływać. Tak zaczyna się ta romantyczna historia.

Powieść jest romantyczna, ale na pewno nie prosta. Bohaterowie lubią mówić do siebie zagadkami, zbliżać się do siebie i oddalać. Gdy sprawy między nimi się wyprostowały autorka rzuciła im potężną kłodę pod nogi. Czy wakacyjna miłość jest w stanie przetrwać aż takie zawirowanie?

"To nie nauka, a doświadczenia uczą życia. Nie teoria darzy mądrością, a praktyka."

Szybko Dominika określiła swoje uczucia jako zakochanie. To pierwsze w życiu, niezapomniane uczucie, które pamięta się na zawsze. Bohaterka momentami bywała irytująca, ale kreacja tej postaci jest spójna i rzeczywista. Dawid skrywa pewną tajemnicę i boi się otworzyć na miłość. Siła przyciągania jest jednak tak duża, że nie sposób się jej oprzeć. Chłopak zrzuca maskę, pokazuje jaki jest na prawdę i udowadnia, że to co niewidoczne dla oczu warte jest poznania sercem.

Hiszpańska historia okazała się wspaniałą wakacyjną przygodą, jak dla mnie książka idealna na plażę. Lekki styl sprawia że książkę czyta się bardzo szybko. Zakończenie zaskakujące, nic nie zapowiadało tak ostrego zwrotu akcji. Powieść to przyjemna obyczajówka, dla każdego. Na plus również oceniam brak scen erotycznych, tak! Dobra książka nie musi ich mieć. To co działo sie między bohaterami zostało przedstawione głównie z perspektywy uczuć, a fizyczność została subtelnie zaznaczona.

Debiut jak najbardziej udany. Polecam jako przyjemną wakacyjną lekturę. Autorce życzę sukcesów i czekam na kolejną książkę.

Jest to 69 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec

- -#czytambopolskie lipiec

czwartek, 26 lipca 2018

Scenariusz życia

TYTUŁ: Scenariusz życia

AUTOR: Joanna Śleboda

WYDAWNICTWO: WFW

ROK WYDANIA: 2013

LICZBA STRON: 234


W moje ręce trafił kolejny debiut, "Scenariusz życia" mimo nie wielkiej objętości zapowiadał się obiecująco. Książkę zabrałam do Poznania, tam gdzie rozpoczął się mój scenariusz życia, czy lektura mnie usatysfakcjonowała? Sprawdźcie.

Zosia ma 30-lat, jest znaną dziennikarką, prowadzi serwis śniadaniowy, kocha swoją pracę. Od kilku lat jest żoną Tomka, młode małżeństwo ma dla siebie jednak coraz mniej czasu. Oboje robią karierę, ale wiedzą jak ważne jest pielęgnowanie miłości

Pewnego dnia Tomek pakuje walizki i bez słowa wyprowadza się z domu. Zosia rozpacza i próbuje dowiedzieć się co skłoniło męża do takiej decyzji. Kobieta nie jest sama, wspiera ją najlepsza przyjaciółka Julia. Ta stara się pocieszać Zosię, ale w najmniej spodziewanych momentach wypomina zdarzenia z przeszłości i przypomina Zosi jej pierwszą miłość - Mateusza. Rozstanie tej pary było zagadkowe, ale dla mnie irytujące było wyciąganie raz po raz tego samego królika z kapelusza. Ponadto Julia namawia ją do odnowienia znajomości.

Jak można było przypuszczać Mateusz wraca i stara się wkroczyć do życia Zosi. Kolejne wydarzenia były już trudniejsze do przewidzenia, bo autorka poszła dość ciekawą ścieżką. Nie ma tutaj wątku zdrady, ale kwestia zaufania w małżeństwie jest tutaj bardzo istotnym zagadnieniem.

Książka w większości składa sie z dialogów. Pomysł na fabułę ciekawy, ale wykonanie wymaga większej korekty. To pozwoliłoby uniknąć często pojawiających się powtórzeń i nazywania każdego spotkania przy winie libacją alkoholową.

Dużego plusa daję za zakończenie, które mimo że smutne nie było melodramatyczne, bo obawiałam się trochę, że w takim kierunku pójdzie autorka. Na okładce czytamy, że odkładając książkę na półkę, powinniśmy być świadomi tego, jak ważne jest w życiu to, by cieszyć się każdą chwilą, tak jakby miała być tą ostatnią... Myślę, że udało się osiągnąć taki efekt. Historia Zosi i Tomka skłania do refleksji, do przyjrzenia się własnemu życiu.

Polecam, jako ciekawą i refleksyjną lekturę mimo, że można było z niej wycisnąć trochę więcej.

Za książkę dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej.



Jest to 68 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec

- -#czytambopolskie lipiec

środa, 25 lipca 2018

Moja twoja wina

TYTUŁ: Moja twoja wina

AUTOR: Beata Majewska

WYDAWNICTWO: Książnica

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 352



Bardzo lubie twórczość Beaty Majewskiej znanej również jako Augusta Docher. Tym razem w moje ręce trafił tom drugi serii o rozwódkach. Książki z tego cyklu można czytać niezależnie od siebie. Tym co je łączy, jest danie kobietom nadziei, że na miłość nigdy nie jest za późno.

Ula ma 30 lat, prowadzi własną firmę zajmującą się księgowością. Od 5 lat jest żoną Marka, razem mieszkają w domu teściów, ale to kobieta utrzymuje ich małą rodzinę. Uli do szczęścia brakuje tylko dziecka (ten wątek jednak nie wiedzie prymu w powieści).

Marek, wykłada na uczelni, lubi żyć w luksusie, który zapewnia mu żona. Mimo wygodnego życia, szuka szczęścia po za małżeństwem.

Wybierając się na poszukiwanie prezentu urodzinowego dla męża Ula przyłapuje go na zdradzie. Początkowo nie bardzo wie co z tym zrobić, ale coraz śmielsze poczynania Marka, który proponuje życie w otwartym związku, skłaniają kobietę do radykalnych kroków. Ula składa pozew rozwodowy i wyprowadza się na wieś.

Stary dom, który odziedziczyła po kobiecie, którą się kiedyś opiekowała oczywiście wymaga remontu. Sąsiedzi są i dobrzy i źli, ale Michała Żuka trudno sklasyfikować. Mężczyzna w sferze zawodowej jest konkurencją Uli, ale kilka mniej lub bardziej przypadkowych spotkań pozwala poznać w nim wrażliwego człowieka, który skrywa nie jedną tajemnicę.

Narrator pozwala sobie na ocenę bohaterów, nie jest obiektywny. Urszula jest ta dobra, a reszta świata stoi po drugiej strony barykady.
Odniosłam wrażenie, że autorka chce na siłę ukarać Marka za zdradę. Wydarzenia, które zostały wplecione w fabułę nie do końca do mnie przemawiają. Historia się skomplikowała i niespodziewanie pojawił się wątek kryminalny.

Całość dobrze i szybko się czyta. Czasami pojawiają sie wulgaryzmy lub bardzo potoczne stwierdzenia, ale to urozmaica lekturę, a czasami pozwala na szerszy uśmiech.

Dwa ostatnie rozdziały sprawiły, że zrobiło mi się cieplej na duszy; one mogą zadziałać jak plaster na złamane serce (bo to właśnie obiecywala okładka). Wiersz, który kończy powieść wzrusza i jest pięknym akcentem podsumowującym całość.

Pierwszy raz podczas czytania powieści Beaty Majewskiej coś mi nie zagrało, jednak w ogólnym rozrachunku historia Uli wypadła dobrze. Faworytką tej serii dla mnie pozostaje Baśnik. A wam polecam, jeśli szukacie książki skierowanej do kobiet, które potrzebują uwierzyć, że zła karta od losu może się jeszcze odwrócić.

Recenzje "Baśnika" znajdziecie tutaj klik

Jest to 67 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec
- -#czytambopolskie lipiec


niedziela, 22 lipca 2018

Bad things

TYTUŁ: Bad things. Tristan i Danika TOM 1

AUTOR: R.K. Lilley

WYDAWNICTWO: EditioRed

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 366


Lipiec nie rozpieszcza nas letnią pogodą, warto więc ratować się książkami, które rozgrzeją nas do czerwoności. R. K. Lilley słynie z bardzo namiętnych powieści i mimo, że nie czytałam serii W przestworzach to nie wahałam się sięgnąć po Bad things.

Danika to 21-letnia młoda kobieta, mieszka i pracuje jako niania u Jerrego i Bev. Ma skomplikowaną przeszłość i dwa nieudane związki za sobą. Przyjaźni się ze starszymi od siebie kobietami i nie szuka wrażeń, lubi swoje ustabilizowane życie. Wszystko zmienia się w momencie gdy słyszy niesamowicie zniewalający głos.

Tristan ma zamieszkać u Jerrego przez tydzień, do czasu aż remont jego mieszkania będzie skończony. Jest to mężczyzna, który samym swoim wyglądem zapowiada kłopoty. Niezwykle przystojny, a do tego wokalista nowo powstałego zespołu rockowego.

Tristan i Danika zaprzyjaźniają się. Pierwsze rozdziały są pełne ich przekomarzań, docinków, długich rozmów i wspólnego spędzania czasu. Tristan zamienia spokojne życie Daniki w niekończącą się imprezę. Dziewczyna zaczyna wreszcie żyć i oddycha pełną piersią.

Przyjaźń to jest to co ich związało i ta relacja nie powinna przechodzić na wyższy etap. Oboje zdają sobie sprawę z tego jak silnie na siebie działają. I to po prostu się dzieje.

Tristan: "Ja jestem niemożliwy, a tobie nie można się oprzeć. Jeśli chcesz znać moje zdanie, to fantastyczna kombinacja."

Pierwsza część książki, to taka cisza przed erotyczna burzą, takie stopniowe budowanie napięcia. Od połowy powieści zrobiło się na prawdę gorąco, wypieki na twarzy gwarantowane. Opisy erotyczne bardzo sugestywne, pojawia się też wątek BDSM, ale w łagodnej wersji czyli dla mnie jak najbardziej do przyjęcia.

"Miłość nie utrudnia życia, tylko czyni je lepszym, nawet wtedy gdy bywa trudna."

Czy wygra przyjaźń czy pożądanie, czy Danika i Tristan dzięki temu, że są przyjaciółmi będą potrafili stworzyć związek? Ta powieść należy do nurtu New Adult, znajdziemy tutaj demony przeszłości i poszukiwanie samego siebie, sporą dawkę erotyki i zderzenie z rzeczywistością.

Ta powieść nie jest słodkim romansem, pojawiają się też wątki zaskakująco smutne, a to podnosi wartość powieści, bo erotyka nie gra tutaj pierwszych skrzypiec.

Polecam, bo książka spełniła swoje zadanie, rozpaliła mnie w ten wakacyjny czas. Dobrze spisała się jako plażowa lektura. Z niecierpliwością czekam więc na kolejny tom tej serii.

Jest to 66 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec