Nieszczęścia chodzą stadami

TYTUŁ: Nieszczęścia chodzą stadami

AUTOR: Agata Przybyłek

WYDAWNICTWO: Czwarta strona
ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 372




Moje pierwsze spotkanie z twórczością Agaty Przybyłek. Zachęcona piękną okładką, opisem okładkowym obiecującym najzabawniejsza kobiecą powieść, rzuciłam się w bibliotece na tą książkę.
Ostatnio czytałam powieści które poruszały do łez, tym razem miałam ochotę na inne łzy - łzy śmiechu, czy książka sprostała temu wyzwaniu?

Do Sosenek po latach emigracji wraca Martusia - panna z dzieckiem, a właściwie to dziećmi - na wsi rzecz nie do pomyślenia. Dziewczyna zatrzymuje się u ciotki Haliny, która no cóż, MUSI zorganizować Martusi życie na nowo, bo inaczej jak ona się na wsi pokaże? Pani Halina jest kobietą energiczną, która całą energię skupia na innych. Książka obfituje w sytuacje komiczne, podsycane złośliwymi komentarzami pani Halinki (mimo że temat fabuły jest jednak poważny). Bohaterowie książki wzbudzają sympatię. Nie ma tutaj czarnych charakterów, ale też rzeczywistość nie jest czarno-biała, są tutaj, tak jak w życiu różne odcienie szarości. 

Główna bohaterka- Martusia (tak, mimo 26 lat przez wszystkich, nawet przez narratora nazywana Martusią - zgrzytało mi to trochę i daję za to minus), straciła w dzieciństwie rodziców. Pozbawiona męskiego wzorca w dorosłym życiu pakuje się w nieodpowiednie związki. Przychodzi jednak czas że próbuje walczyć o siebie. Przyjazd do Sosenek to rozliczenie z przeszłością, ale też spojrzenie w przyszłość bez lęków. Życie pod okiem ciotki nie należy do najłatwiejszych, więc czas ruszyć dalej i znaleźć dla siebie prawdziwy dom, bezpieczną przystań.

Spędziłam z książką miłe popołudnie i wieczór. Zdecydowanie lektura na poprawę humoru, ale bez wielkiego wow. Mimo zabawnych elementów uważam że nazwanie jej najzabawniejszą kobiecą powieścią jest trochę na wyrost.
Z chęcią jednak sięgnę po inne tomy serii Nie zmienił się tylko blond, bo czas z tą książką nie był czasem straconym. 

Jest to 55 książka którą przeczytałam w tym roku. 
książka bierze udział w wyzwaniu Olimpiada czytelnicza na blogu posredniczkaa.pl

Komentarze

  1. Kto wie? Może pewnego dnia sięgnę po nią? Obecnie jednak (po przeczytaniu Twojej recenzji) nie korci mnie jakoś szczególnie, a tylko na takie książki obecnie poluję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książka fajna, ale zabrakło wielkiego WOW, więc jeśli masz coś lepszego w planach to na razie nie ma czego żałować

      Usuń

Prześlij komentarz