wtorek, 3 kwietnia 2018

Tajemnica Sosnowego Dworku

TYTUŁ: Tajemnica Sosnowego Dworku

AUTOR: Małgorzata J. Kursa

WYDAWNICTWO: LUCKY

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 320


Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że wydawnictwo LUCKY wydaje kolejną powieść Małgorzaty J. Kursy. Czytałam już "Miłość i aspirynę" <moja recenzja>, którą wspominam bardzo dobrze więc byłam przygotowana na bardzo fajną książkę. Czy kolejna powieść autorki również wywołała pozytywną reakcję? Przekonajcie się ...

Zaczynając czytać zasugerowałam się opinią innej blogerki, która za przytłaczające uznała ilość bohaterów. Po pierwszych kilku stronach zrobiłam sobie ściągę kto jest mniej-więcej kim, a potem pomyślałam sobie: "hej! przecież ja ich znam". Marta i Michał to ta sama para, którą znałam z wcześniejszej lektury, a znając Martusię i jej charakterek wiedziałam że będzie na prawdę ciekawie.

Główną bohaterką jest tym razem Kasia Rawska, która zaczyna nową pracę. Nie dawno straciła posadę w banku, a teraz zostaje zatrudniona w fundacji pomagającej osobom uzależnionym od narkotyków i ich rodzinom. Do zadań dziewczyny należy przygotowanie siedziby dla dwóch organizacji. Początkowo nieśmiało, a potem z coraz większym zapałem Kasia zabiera się za renowację starego dworku.

Sosnowy Dworek był kiedyś przykościelnym szpitalem, przez jakiś czas pełnił funkcje biblioteki, ale przez dłuższy okres stał pusty. A właściwie prawie pusty... W dworku rezydują Zuzanna i Marianna siostry które zmarły w 1815 roku. Gdy Kasia poznaje lokatorki dworku jest przerażona, a potem ... zaprzyjaźnia się z pannami Molnar. 

Wraz z Martą i Markiem, który jest redaktorem lokalnej telewizji Kasia próbuje rozwiązać tajemnicę rodziny Molnarów.  Wątek historyczny bardzo ciekawy, ale do sprawy duchów podchodzę sceptycznie. Wiem, że ta powieść to fikcja literacka, ale... wolałabym inne rozwiązanie - np. poprowadzenie akcji dwutorowo. Wątek paranormalny dla mnie nie był do końca przekonujący, ale nie zaważa na ogólnym odbiorze powieści.

Książkę czyta się dobrze, jest to przyjemny tekst zabarwiony humorem. Lekki styl ułatwia szybkią lekturę. Stary dwór i jego mieszkanki to jednak nie jest wiodący temat tej powieści. Kasia ma ułożone życie zawodowe, ale do szczęścia jak wiadomo brakuje jej jeszcze miłości. Dziewczynę niby coś łączyło z Markiem, ale on nie chciał się angażować i wolał pozostać w "wolnym" związku. Do akcji oczywiście wkracza Marta, a w starciu z nią Marek nie ma szans.

Bardzo spodobało mi się to że możemy wczuć się w sytuację Marka. Poznajemy jego wątpliwości, mieszane uczucia i emocje, które nim targają. Chłopak stopniowo dochodzi do prawdy o sobie samym i to uważam za duży plus tej książki. Autorka skupiła się przede wszystkim na jego uczuciach i jego odbiorze rzeczywistości. Narracja jest trzecioosobowa, i głownie koncentruje się na opisie wydarzeń, ale jak wspomniałam Marka możemy poznać trochę lepiej.

Podsumowując "Tajemnica Sosonowego Dworku" to sympatyczna opowieść o poszukiwaniu miłości, która często jest bardzo blisko nas. To historia o przyjaźni i o tym jak ważne jest wspieranie drugiej osoby. Wątek paranormalny miał dodać tej powieści ciekawego smaczku u mnie jednak wywołał tylko pobłażliwy uśmiech ale jak wspomniałam wcześniej nie wpływa to na ocenę całości. Polecam wam tę książkę jako lekką i przyjemną, przy której na pewno się zrelaksujecie i odgonicie smutki codzienności.

Jest to 32 ksiażka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza kwiecień
*#czytambopolskie kwiecień
*dzieciece poczytania kwiecień

8 komentarzy:

  1. To jest coś, czego ja teraz w książkach poszukuję. Ostatnio jakoś nie idą mi ciężkie pozycje! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta jest "leciutka" więc na pewno będzie się dobrze czytało

      Usuń
  2. Czyli taka powieść jakich wiele, ale lekka i przyjemna :)))
    http://teczowabiblioteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie książki, więc jestem jak najbardziej na tak.

    OdpowiedzUsuń
  4. W takiej książce chyba nie spodziewałabym się wątku paranormalnego. Brzmi... oryginalnie, ale mam wrażenie, że też nie potraktowałabym go zbyt poważnie.

    OdpowiedzUsuń