niedziela, 13 września 2020

W piekle pandemii

TYTUŁ: W piekle pandemii

AUTOR: Jolanta Kosowska

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 370


Sytuacja z którą zmaga się świat od lutego tego roku zaskoczyła wszystkich. Wirus który bardzo szybko się rozprzestrzenia, który atakuje drogi oddechowe, który zabija. Przecież mamy XXI wiek, medycynę na wysokim poziomie, żadna epidemia nam nie grozi, okazało się jednak że to błędne myślenie.

Wirus COVID-19 atakuje nie tylko nasze ciała, on wkradł się w naszą codzienność, podporzadkował sobie nasze myśli. Taka jest dzisiejsza rzeczywistość, czy więc czytanie książki o tym co przeżywaliśmy w marcu i kwietniu ma sens? Czy to może marketingowy chwyt? Myślę że są tacy, którzy tak pomyślą. Ja jednak z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bardzo sobie cenię twórczość autorki, która w socialmediach dała się poznać jako serdeczna, ciepła osoba, nie jedną książkę pani Jolanty mam.za sobą i wiem jak cudownie opisuje ona Włochy, tym razem miała bardzo trudne zadanie.

Oliwia i Marcel uwielbiają podróżować Bieszczady, Łeba, Wrocław, Chorwacja, Dolomity - z każdego zakątka przywożą całą masę wspomnień. Teraz jednak muszą się rozdzielić, Marcel jedzie do Polski a Oliwia zostaje u jego babci w Toskanii, w kamiennym domu na wzgórzu, odcięta od świata i informacji. Gdy udaje się podłączyć Internet kobieta jest przerażona, Włochy opanowała epidemia, dziennie przybywa kilkaset nowych przypadków, pacjenci umierają, brakuje respiratorów. A ona zamknięta w szklanej bańce może obserwowac świat przez ekran komputera. Marcel miał świadomość tego co się dzieje na świecie, jest lekarzem i jego obowiazkiem (a właściwie jego pragnieniem) jest pomoc ludziom.

Przyjaciele Oliwi i Marcela też walczą z wirusem. Adriana i Berdt oraz ich niepełnosprawna córeczka Sari mieszkają w Niemczech, tutaj sytuacja nie jest jeszcze tak dramatyczna. Jednak dla Sari wirus może okazać się śmiertelny, Berdt który jest lekarzem i ma kontakt z pacjentami musi się odizolować od rodziny, przenosi się do altany ogrodowej.

Lucia jest nauczycielką mieszka w Wenecji, mieście które nagle opustoszało, turyści zniknęli, mieszkańcy nie wychodzą z domów. Jej chłopak Antonio pojechał do Bergamo bo jest lekarzem.

Oliwia wymienia z przyjaciółmi e-maile. Rozmawiać nie chcą, każda rozmowa kończyła by się płaczem. Strach o najbliższych, tych ma pierwszej linii frontu wojny z niewidzialnym wrogiem jest obezwładniający. Jeden z nich zostaje zakażony wirusem...

Jak niesamowicie czytało się tę książkę! Emocje które towarzyszyły nam w marcu i kwietniu: zamknięcie, izolacja, doniesienia medialne, strach - wszystko to nadal jest żywe, bo tak na prawdę nie wiemy co przyniesie jesień. A czasami trudno nam te emocje nazwać, autorka nakreslila kilku bohaterów, każdy na swój sposób radzi sobie (lub nie) z zaistniałą sytuacją. Takie nazwanie i zauważenie emocji jest bardzo potrzebne, bo może był czas kiedy obawialiśmy się swoich reakcji? Ale przecież nikt nas nie przygotował na to co się aktualnie dzieje.

Ja może zbyt boleśnie nie odczułam zakazu wyjścia z domu, bo mam duży ogród, a wokół siebie ścieżki wśród pól więc wyjście na spacer było bezpieczne. Na prawdę nie wyobrażam sobie co przeżywały rodziny w miastach mieszkające w blokach. Niestety takie rozwiązanie było konieczne.

Życie zwolniło, ale za jaką cenę...

"Teraz już wiem, że w życiu trzeba się spieszyć, nie warto niczego odkładać na później, że nic nie jest w nim pewne. Los zawsze może z nas zadrwić i "później" nie będzie już nigdy".

Teraz trochę moich prywatnych przeżyć w związku z koronawirusem:

W kwietniu zmarła moja babcia (nie na covid), podczas pogrzebu w kościele mogłybyć tylko 25 osób. Wokół kościoła było znacznie więcej, te maseczki, ten duszący płacz i ten dźwięk trąbki. W powieści czytamy o tym jak mieszkańcy Bergamo żegnali swoich przyjaciół, sąsiadów, milczeniem na balkonie - to w tych miesiącach było najtrudniejsze, że nie można pożegnać najbliższych w godny sposób.

W maju miała odbyć się uroczystość I Komunii Świętej Gabrysi, została przełożona na czerwiec.  Mimo radosnego wymiaru gdzieś w kącie czaił się strach, brak dystansu społecznego, goście z daleka (u nas akurat tylko najbliżsi, ale u innych nie wiem).

W lipcu mój mąż był w szpitalu (nie na covid), zakaz odwiedzin, brak kontaktu z lekarzem (bo nie mogłam się dodzwonić) i też strach że gdzieś tam może się zarazić.

Za tydzień moja siostra wychodzi za mąż, data ustalona była już 1,5 roku temu, nie przekladali cały czas trzymając kciuki by mogli podzielić się swoją radością z gośćmi. Maseczki obowiązują, każdy z nas będzie miał COVID gdzieś z tyłu głowy, na pewno będziemy o nim rozmawiać.

Życie toczy się dalej ale strach i niepewność będą nam towarzyszyć. Być może obostrzenia wzbudzają w nas sprzeciw, być może we wszystkie doniesienia medialne nie wierzymy ale dbajmy o zdrowie swoje i innych.

Wracając jednak do książki, powieść jest bogata w retrospekcje, wspomnienia z minionych wyjazdów pomagają przetrwać izolację. Oliwia nie raz pozwala sobie na płacz ale znajduje też radość w małych codziennych rzeczach. Powieść nie jest dynamiczna, jest łagodna i spokojna, pełna opisów z których znana jest autorka. Narracja jednak nie jest monotonna, są dialogi, e-maile, wpisy blogowe. Największy nacisk jednak położony jest na emocje, emocje które podkreślam mamy prawo w tej sytuacji odczuwać. Dlatego polecam, bo to książka warta przeczytania.



9 komentarzy:

  1. Mimo że recenzja bardzo zachęcająca, na tę chwilę mam dość słuchania i tym bardziej czytania o wszelkiego rodzaju pandemiach. Może za parę lat. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie nie znam tej książki, nie ciągnie mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie też wywarła spore wrażenie, ale obawiam się, ze to dlatego, że osobiście doświadczamy teraz pandemii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro ksiażka warta jest przeczytania może rozważę sięgnięcie po tę publikacje. Wstyd mi bo mam spore zaległości czytelnicze...

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś przeczytam, ale obecnie mam dość tego tematu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę całkiem niedawno i również będę ją polecać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Temat na czasie, więc i książka zyska wielu czytelników...

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz więcej autorów względnia w fabule książek tematykę pandemii, to reakcja na to, co dzieje się w rzeczywistości, jak sobie z tym radzimy jako jednostki i jako społeczeństwo.

    OdpowiedzUsuń