AUTOR: Magdalena Witkiewicz
WYDAWNICTWO: FILIA
ROK WYDANIA: 2016
LICZBA STRON: 298
Od dawna chodziła za mną ta książka, ale trochę się jej bałam. Często wspominam swoją szkolną miłość, na strychu w kartonie leżą zakurzone pamiętniki, a na horyzoncie majaczy zjazd klasowy. Wydawało mi się, że ta książka otworzy wrota przeszłości i będę chciała wrócić do licealnych czasów. Powieść okazała się jednak historią ku przestrodze (i dobrze!) pełną przemyśleń i emocji.
Początek książki przypomina trochę "Jutra może nie być" Gabrieli Gargaś, a porównanie wypada na korzyść powieści pani Magdaleny.
Zuzanna ma lat 39, jest (a przynajmniej powinna być) szczęśliwą mężatką i matką dwóch córek. Kobieta wiedzie poukładane, spokojne życie. Na Facebooku zauważa wpis dawnej koleżanki - to już dwadzieścia lat po maturze! Cztery dziewczyny, teraz już dojrzałe kobiety spotykają się po latach - każda z innym bagażem doświadczeń, każda z innym pomysłem na szczęście.
Na portalu społecznościowym Zuzanna odnajduje Pawła, swojego byłego chłopaka. Zuza i Pablo to była wielka, pierwsza miłość. Tego jak bardzo chłopak kochał dziewczynę dowiadujemy się z listów, które po latach czyta Zuza. Wspomnienia budzą w kobiecie chęć przeżycia przygody, chce na nowo poczuć motyle w brzuchu i unosić się nad ziemią. W jej małżeństwie wszystko dobrze sie układa, ma wsparcie w mężu, oboje rozwijają się zawodowo, razem z córkami tworzą zgraną rodzinę, brak jednak szczypty romantyzmu.
Lawinę zdarzeń zapoczątkował mail zatytułowany: Cześć co słychać? Najpierw długie, wieczorne ale wirtualne rozmowy. Potem pierwsze spotkanie niczym pierwsza randka, potem kolejne i jeszcze następne.
Niestety, na tym etapie bohaterka mnie irytowała. Miała wszystko, a goniła za czymś ulotnym. Nie do końca jasna była przyczyna rozstania jej i Pawła, ale to nie powód by po dwudziestu latach wchodzić do tej samej rzeki. Stara miłość nie rdzewieje? - może... a może to wyidealizowany obraz w naszej głowie. Czy warto na jednej szali postawić stabilne życie rodzinne, a na drugiej niestałe, płoche motyle?
"W dalszym ciągu nie wiedziałam, czego chcę. Nie chciałam zmieniać partnera na całe życie. Chciałam po kryjomu poczęstować się jedną czekoladką z bombonierki i pójść z powrotem w swoją stronę. Bez żadnych konsekwencji. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że nawet jedna czekoladka za dużo może bardzo zaszkodzić."
Styl autorki mimo trudnego tematu pozostaje lekki, a książka czyta się sama. Bardzo lubię w książkach motyw listów, a te wspomniane w fabule idealnie pasują do całości.
Polecam by skorzystać z tej książki jak z lekcji, bo lepiej poczytać teorię i poznać efekty pewnych zachowań niż działać impulsywnie nie bacząc na skutki.
Jest to 3 książka, którą przeczytałam w 2018 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Dziecięce poczytania bonusowe u Kraina książką zwana












