niedziela, 23 września 2018

Czas odzyskany

TYTUŁ: Alicja w krainie czasów Tom III Czas odzyskany

AUTOR: Ałbena Grabowska

WYDAWNICTWO: Zwierciadło

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 311



Pierwszy tom tej serii mnie zauroczył, drugi wprawił w zdziwienie kumulacją niezwykłych wrażeń. Z przyjemnością zasiadłam więc do tomu trzeciego zastanawiając się jak autorka pokieruje losami Alicji.

Wybucha II wojna światowa, Alicja nadal przebywa we Francji. Przechodzi szkolenie i staje się tajną agentką Luną. Ten tom pełen jest tajnych agentów, niejednokrotnie podwójnych, niekiedy potrójnych. Autorka tak zaplotła akcję, że można się w tych wszystkich supłach pogubić. Tak też się stało, w pewnym momencie przestałam rozumieć kto jest kim i dla jakiego wywiadu pracuje.

Wojna się kończy, świat pozornie wraca do normalności. Alicja zaczyna nowe życie w nowym miejscu, przeszłość jednak nie pozwala o sobie zapomnieć. Marzenie Alicji się spełnia i wraca do Polski, jest to jednak podróż niebezpieczna, a to co kobietę czeka na miejscu jest gorsze niż groza wojny. Lata 60 w Polsce to głęboka komuna, nikomu nie można ufać, Alicja wplatana w kolejną siatkę agentów przeprowadza swoją misję. Kolejny raz akcja i powiązania osób są zbyt skomplikowane by czerpać przyjemność z lektury.

Niestety ten tom mnie zawiódł, zbyt duże pomieszanie wątków sprawia że czytelnik się gubi. Z coraz wiekszym zniecheceniem przewracalam kolejne strony byle tylko dotrwać do końca.

Alicja się nie starzeje, ale odniosłam wrażenie, że nie zmieniała się też mentalnie. Mimo ogromnego doświadczenia życiowego, przeżytych 80 lat niekiedy zachowuje się z naiwnością charakterystyczną dla ludzi młodych. Zniknęła jednak jej ciekawość świata, chęć zdobywania wiedzy, zaabsorbowana rozwikłaniem tajemnicy tajnych agentów przestała zgłębiać tajniki medycyny.

Podsumowując, ten tom wypada niestety słabo. Autorka niepotrzebnie zabrnęła w kierunku szpiegów i misji specjalnych. Akcja skomplikowała się za bardzo, zabrakło magii i niezwykłości znanej z poprzednich tomów. Tak jak z całego serca mogę wam polecić część pierwszą i drugą tak ostrzegam przed "Czasem odzyskanym", ta książka na prawdę mnie zmęczyła.
Nie zniechęcam się jednak całkowicie i dlatego poszukam innych powieści autorki by poszukać tej wyjątkowości, którą poznałam podczas czytania "Czasu zaklętego".

Jest to 88 książka przeczytana w 2018 roku.
 Książka bierze udział w wyzwaniu:
-Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek wrzesień
- Dziecięce poczytania u kraina ksiażka zwana wrzesień
- #czytambopolskie wrzesień

czwartek, 20 września 2018

Czas opowiedziany

TYTUŁ: Alicja w krainie czasów. Tom II Czas opowiedziany

AUTOR: Ałbena Grabowska

WYDAWNICTWO: Zwierciadło

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 377



Czytanie serii jednym ciągiem to mój ulubiony sposób poznawania wielotomowych utworów. Mam potem jednak nie lada problem z napisaniem recenzji, bo nie wiem ile mogę wam zdradzić by nie zaspoilerować części pierwszej a jednocześnie zaciekawić całością. Sprobuję jednak, bo chciałabym żebyście poznały Alicje.

Po nie udanej próbie samobójczej Alicja trafia do szpitala neurologicznego w Wiedniu. Odcięta od rodziny i od świata, próbuje poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Dzięki wrodzonemu sprytowi uczy się niemieckiego i zaczyna prowokować lekarzy, którzy zezwalają jej na rozmowy z innymi pacjentami i rozpoczęcie własnych badań.

Alicją zaczyna interesować się doktor Freud. Kilka sesji terapeutycznych wystarczyło by doktor zauważył w młodej kobiecie niezwykły potencjał. Wysyła listy polecające i Alicja zaczyna studiować medycynę. Niestety I wojna światowa niweczy karierę lekarską Alicji. Próbowała dostać się do Polski ale los pokierował ją zupełnie w inne strony.

"Alicja chciała być traktowana jak istota, którą była - jak kobieta świadoma swoich możliwości i ograniczeń płynących z tego, kim jest oraz gdzie i w jakich czasach przyszło jej żyć."

Ta Książka jest nieprzewidywalna, pozbawiona schematów, rewelacyjna. Na lubimyczytac.pl zarzuca się autorce przerysowanie, przejaskrawienie i przesyt niesamowitych wydarzeń, w których udział bierze Alicja. Nie zapominajmy jednak że dzięki czarom znachorki jeszcze przed narodzeniem dziewczynka została naznaczona niezwykłością. Losy Alicji niejednokrotnie splatają się z losami osób nieprzeciętnych, znanych w historii np. wspomniany wyżej doktor Freud lub Coco Chanel. Taki zabieg dodaje powieści odrobinę magii.

W tomie pierwszym zachwycał sposób przedstawienia epoki, tutaj jest trochę inaczej. Zgodnie z tytułem w tej części przeważają opowieści, opowieści, które opowiada Alicja, lub których z wielkim zaangażowaniem słucha. Plastyczne opisy pomagają czytelnikowi wczuć się w tę historię.

Siłą rzeczy tom II różni się od I, czasy się zmieniły, a Alicja probuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Książkę czyta się bardzo dobrze, całą swoją uwagę poświęcając bohaterce. Ja polecam i czytam już kolejną część.

Jest to 87 książka przeczytana w 2018 roku.
 Książka bierze udział w wyzwaniu:
-Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek wrzesień
- Dziecięce poczytania u kraina ksiażka zwana wrzesień
- #czytambopolskie wrzesień

wtorek, 18 września 2018

Czas zaklęty

TYTUŁ: Alicja w krainie czasów. Tom I Czas zaklęty

AUTOR: Ałbena Grabowska

WYDAWNICTWO: Zwierciadło

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 333


Rzadko ostatnio zaglądam do biblioteki, bo wiem że jest ona dobrze zapatrzona. Panie bibliotekarki dbają o czytelniczki więc półki uginają się od nowości wydawniczych. Ja mam co czytać, średnio jedna nowa książka tygodniowo do mnie przychodzi + moja obszerna półka wstydu, dlatego widok tylu książek w bibliotece uświadamia mi, że nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać. Czasami jednak nie potrafię się oprzeć i coś wypożyczam. Książki Ałbeny Grabowskiej znam tylko ze słyszenia, dlatego gdy zauważyłam całą trylogię o Alicji nie wahałam się ani chwili.

Natka jest młodą dziewczyną, pomocą kucharki we dworze hrabiego Księgopolskiego. Jan przejął majątek po tesciu i prowadzi uporządkowane życie u boku pięknej Elżbiety. Niestety hrabianka jest tylko "zimną, porcelanową lalką, ozdobą salonu". Jan zwraca uwagę na podkuchenną i wdaje się w romans. Natalia zauroczona hrabim wierzy, że ich spotkania znaczą więcej niż tylko zbliżenia fizyczne. Dziewczyna zachodzi w ciążę, pragnąc pomyślności dla siebie i dziecka udaje się do znachorki, marzy by zająć miejsce hrabiny, a maleństwu zapewnić szczęście. Stara Iwasia odprawia czary i obiecuje że dziecko, które się urodzi będzie niezwykłe.

W 1880r. na świat przyszła Alicja, córka Natalii i Jana. Tego samego dnia urodził się Gustaw syn Elżbiety i hrabiego. Niestety dziedzic był bardzo chory i szybko zmarł, zrozpaczona Elżbieta wpadała w obłęd. Jan zdecydował się na desperacki krok, odebrał Alicję matce i dał hrabinie na wychowanie. Natka popełniła samobójstwo, a mała Alicja stała się dziedziczką majątku hrabiego.

Ta książka poświęcona jest dzieciństwu Alicji. Dziewczynka ma zapewnioną opiekę, o jej edukacje dba dobra nauczycielka, sprowadzane są dla niej najpiękniejsze stroje i zabawki. Ma wszystko, oprócz uwagi i zainteresowania rodziców. To panna Krysia zauważa w dziewczynce potencjał i przekonuje Jana o konieczności sprowadzenia lepszego nauczyciela. Alicja jest rzeczywiście niezwykłym dzieckiem, ma talent do języków i niebywały głód wiedzy. Jej wykształcenie daleko wykracza po za to co umieć powinna panienka z dobrego domu.

Autorka pięknie odmalowała realia epoki. Akcja w większości dzieje sie na wsi, ale przenosimy sie również do XIX wiecznej Warszawy. Stroje, etykieta, konwenanse - bardzo lubię w literaturze ten okres historyczny, dlatego na tym polu jestem w pełni usatysfakcjonowana.

Postacie skonstruowane odpowiednio do czasu akcji, tylko Alicja wyłamuje się z tych ram. Narracja trzecioosobowa, w większości skupiona na głównej bohaterce, ale czytelnik ma wgląd również w myśli innych postaci ich motywacje i rozterki.

"Człowiek ma w sobie i zło, i dobro, a to, co pokazuje na zewnątrz, to pewien rodzaj zagubienia, miotanie się między jednym a drugim."

Alicja obserwuje rzeczywistość i otaczających ją ludzi, nie ma jednak porównania jak wyglądają inne rodziny, jej kontakt z rówieśnikami jest ograniczony, a wiedzę o świecie czerpie z książek. Alicja to dziewczynka, którą da się lubić, jej losy poruszają, wzbudzają też ciekawość: jak też czary odprawione przez znachorkę wpłyną na jej niezwykłość?

Ta Książka dosłownie mnie oczarowała. Autorka posługuje się pięknym, plastycznym językiem, bez problemu wyobrazimy więc sobie Kodorów i małą Alicję. Pomysł na fabułę dopracowany w najmniejszym szczególe, aspekty historyczne na wysokim poziomie. Bohaterką jest mała dziewczynka, którą na pewno pokochacie, a po zakończeniu tomu pierwszego bez zastanowienia sięgnięcie po drugi.

Polecam.

Jest to 86 książka przeczytana w 2018 roku.
 Książka bierze udział w wyzwaniu:
-Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek wrzesień
- Dziecięce poczytania u kraina ksiażka zwana wrzesień
- #czytambopolskie wrzesień


niedziela, 16 września 2018

Marokańskie słońce

TYTUŁ: Marokańskie słońce

AUTOR: Adriana Rak

WYDAWNICTWO:WasPos

ROK WYDANIA: 2018 ( książka w wersji elektronicznej jest już dostępna, premiera wersji papierowej w październiku)

LICZBA STRON: 171



Adriana Rak to młoda utalentowana kobieta. Minął niedługi czas od premiery jej debiutu, książki pt. "Uwikłani", a już możemy cieszyć się jej drugą powieścią. "Marokańskie słońce" to na prawdę piękna historia, klimatyczna i chwytająca za serce.

Marysia ma 22 lata, po nieudanym związku próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Jej dobrym duchem jest ciocia, która od ręki znajduje jej pracę w Hamburgu. Marię poznajemy gdy czeka na lotnisku na opóźniony samolot. Narracja jest pierwszoosobowa, dlatego od razu wkraczamy w świat bohaterki. Samotna dziewczyna wpadła w oko przystojnemu pasażerowi, niestety Marysia nie zna angielskiego i rozmowa nie jest możliwa.

Bilal ma 28 lat, pochodzi z Maroka. Jest muzułmaninem, ale jest otwarty i przyjaźnie nastawiony do ludzi innych kultur. Mężczyzna jest pilotem, zwiedził cały świat, ale to właśnie w Gdańsku gdy jako pasażer czekał na samolot wpadła mu w oko piękna Polka.

Narracja naprzemienna pozwala czytelnikowi poznać myśli i uczucia zarowno Marysi jak i Bilala. Mężczyzna nie chce przelotnego romansu, chce by znajomość z Marią rozwinęła się w głębszą relację. Starania obu stron sprawiają, że wkrótce zaczynają być parą. Wszystko układa się pięknie do czasu gdy Billal zabiera Marysię do Maroka i przedstawia ją rodzinie.

W swoich opisach wydarzeń zarówno Marysia jak i Bilal wybiegają w przyszłość, wyprzedzają fakty. Taki zabieg intryguje i podsyca ciekawość. Bardzo mi się to podobało.

Autorka pięknie opisała budzące się uczucie. Cały czas jednak nad parą, niczym topór wisi pytanie: czy ten związek ma szansę? Czy muzułmanin i chrześcijanka mogą stworzyć rodzinę? Czy różnicę kulturowe nie przeszkodzą w osiągnięciu porozumienia?

By odpowiedzieć na te pytania Adriana w ciekawy sposób przedstawiła historię Maroka i religii muzułmańskiej. Marysia zaprzyjaźnia się z kobietami, które wychowane zostały w tej wierze, a one opowiadają jej o zasadach panujących w krajach muzułmańskich.

Historia miłości Marysia i Bilala nie jest banalną opowieścią jakich wiele, to oryginalne podejście do tematu. To zagłębienie filarów wiary wyznawców Mahometa, to pokazanie różnic kulturowych i szacunku którego wymagają - szacunku który MUSI działać w obie strony. Wreszcie to historia z przesłaniem: jeśli kogoś kochasz czasami musisz pozwolić mu odejść by zapewnić mu szczęście.

"- Ja go ciągle kocham i właśnie dlatego zdecydowałam, że osobno nam będzie lepiej. Czasem miłość nie wystarczy by być razem. Kocham go i będę kochać zawsze. Dlatego chcę dla niego jak najlepiej, a związek ze mną zabijał w nim wszystko, co najlepsze."

Czy Marysia znajdzie w sobie aż tyle siły by zakończyć ten związek? Koniecznie musicie sprawdzić same! 

Polecam, dajcie się uwieść gorącemu marokańskiemu słońcu.

Jest to 85 książka przeczytana w 2018 roku.
 Książka bierze udział w wyzwaniu:
-Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek wrzesień
- Dziecięce poczytania u kraina ksiażka zwana wrzesień
- #czytambopolskie wrzesień

czwartek, 13 września 2018

Płatki wspomnień

TYTUŁ: Płatki wspomnień

AUTOR: Augusta Docher

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 555



Pierwsze moje spotkanie z twórczością Augusty Docher to lektura "Anatomii uległości". Książka ta wywołała u mnie mieszane uczucia, bo pierwszy raz spotkałam się z wątkiem BDSM. <recenzja tutaj>Potem pojawiły się książki, które autorka wydała jako Beata Majewska, z każdym kolejnym tomem czułam się coraz bardziej oczarowana. Autorka wyrobiła już sobie markę, zyskała grono wiernych fanek, ale to nie oznacza, że nie potrafi zaskakiwać.

W moje ręce trafiła pokaźnych rozmiarów najnowsza powieść napisana pod pseudonimem A. Docher. Wiedziałam, że w książce pojawią się pewne sceny z Anatomii, więc do "Płatków" podchodziłam z lekką rezerwą ale i z ogromną ciekawością.

Liuliu Xiaoyun to młodziutka Chinka, która właśnie straciła dach nad głową. Dotychczas mieszkała u swej partnerki i mentorki Niny. Gdy dziewczyna zrozumiała, że interesują ją mężczyźni jej pani wyrzuciła ją z domu. Tak, między Niną, a Liu panował układ: pani - uległa.

Dziewczyna szuka schronienia u znajomego fotografa Sandersa. Początkowo tylko sprząta u niego w zamian za mieszkanie. Liu ma nadzieję na coś więcej, a widząc jej zaangażowanie mężczyzna perfidnie to wykorzystuje.

Kolejny raz Liu musi szukać miejsca, w którym mogłaby się zatrzymać. Przypadkowo poznany Robert Palmer pomaga dziewczynie. Mężczyzna prowadzi agencję reklamową, szuka jednak stabilizacji w życiu prywatnym. Czy dwa skrajnie różne światy będą umiały znaleźć wspólną płaszczyznę? Czy Liu zrozumie że miłość może pokonać nawet największe różnice?

"Nie musisz być bezbronna, żeby poczuć moją władzę. Nie musisz być słaba, żeby poczuć moją siłę. Nie musisz być bezradna, żeby poczuć moją pomocną dłoń. Bo to, że ja trzymam stery, nie oznacza, że ty tego nie potrafisz."

"-Jesteś dla mnie wszystkim.
- Liu, całe życie czekałem na kobietę taką jak ty...
Chcę to słyszeć na zawsze, nie uronić ani jednego wyrazu, zachować w pamięci każdą głoskę, nie zgubić ani jednego maleńkiego płatka wspomnień, mniejszego od najdrobniejszych płatków kwitnących wiśni. To taka chwila, która może stać się całym naszym życiem, najlepszym, najszczęśliwszym."

"Płatki wspomnień" to zdecydowanie powieść dla dorosłych. Granica dobrego smaku została naruszona, bo sceny i zagadnienia erotyczne są opisane szczegółowo i dosadnie. Mocne elementy zostają jednak zrównoważone opisem przeżyć wewnętrznych bohaterów (naprzemienna narracja pierwszoosobowa Liu i Roberta). Kontrowersyjne zachowania bohaterów, akcja która zmierza w niespodziewanym kierunku, fabuła, która dosłownie wbija w fotel.

Ta książka jest tak złożona, tak wielowarstwowa i wielowątkowa, że można się nią wprost upajać. Skończyć czytać i zacząć na nowo by odkryć kolejny przekaz. Romans, erotyk, obyczajówka, powieść psychologiczna, thriller, kryminał - "Płatki wspomnień" można przypisać do każdej z tych kategorii. Czy taki mix jest możliwy? Autorka udowodniła, że tak. Powieść jest dopracowana w każdym szczególe, czyta się z zapartym tchem. Po raz kolejny zaskoczyło mnie tempo mojego czytania 550 stron w 4 dni wypełnione pracą i codziennymi obowiązkami. To dowód na to, że trudno się oderwać.

Ta powieść na pewno pretenduje do miana najlepszej książki przeczytanej przeze mnie w 2018r. Polecam wam serdecznie, bo na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Ostrzegam jednak, że pewne sceny mogą bulwersować lub budzić niesmak dlatego dwa razy trzeba się zastanowić czy warto podjąć to wyzwanie. Po cichu powiem, że warto. A głośno dodam: pani Beato, gratulacje, ta książka to literacki majstersztyk.

P O L E C A M !

Jest to 84 książka przeczytana w 2018 roku.
 Książka bierze udział w wyzwaniu:
-Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek wrzesień
- Dziecięce poczytania u kraina ksiażka zwana wrzesień
- #czytambopolskie wrzesień