czwartek, 11 października 2018

Torebka najlepszą przyjaciółką kobiety




Nie samymi książkami człowiek żyje więc dzisiaj zapraszam na troszeczkę inny post.

Torebka jest nieodłącznym elementem kobiecej garderoby, ale gdy zostajesz mamą nabiera ona całkiem innego wymiaru. Lubię wychodzić z córkami na długie spacery, lub spędzać czas na placu zabaw. Taka kilkugodzinna wyprawa z dziećmi wymaga ode mnie logistycznego przygotowania. Wiadomo, że muszę zabrać zapas wody razy 2, zapasy przekąsek dla córek i ich koleżanek, które często spotykamy, skakankę, chusteczki i milion innych rzeczy, oraz oczywiście książkę. Gdy dziewczyny jeździły w wózku problem dźwigania tego wszystkiego nie był jakoś szczególnie widoczny, ale im starsze tym kłopot stawał się większy.

Poszukiwania torebki idealnej nie są wcale łatwą sprawą. Jak wynika  powyższego musi być przede wszystkim pojemna i funkcjonalna, chyba same wiecie jak trudno znaleźć telefon w odmętach wielkiej torby pozbawionej przegródek. Musi też cieszyć oko, bo matka to przede wszystkim kobieta.
Jeśli borykacie się z takim problemem, lub po prostu zamarzyła się wam nowa torebka to zapraszam was dziś do internetowego raju, szeroki wybór modeli, piękny desing bardzo dobra jakość LINK DO SKLEPU tutaj


Torebki wykonane są z wyjątkowo trwałej skóry naturalnej lub ekologicznej. Każda torebka czy portfel są starannie wykończone, a modne fasony i oryginalne wzornictwo sprawia, że  jest w czym wybierać. Każda z pań znajdzie coś dla siebie bowiem w sklepie jest naprawdę szeroka oferta.
Strona jest intuicyjna, podział na kategorie, zastosowanie odpowiednich filtrów zdecydowanie ułatwiają poszukiwania. Co mnie bardzo ucieszyło wyszczególniona została kategoria dla mam, oraz dla dziewczynek. Nie możemy bowiem zapomnieć że nasze córki uwielbiają nas naśladować i też lubią w torebce chować swoje skarby.

 KATEGORIA DLA MAM 



 KATEGORIA DLA DZIEWCZYNEK 

Kiedy jednak wybieramy się na spotkanie z koleżankami lub randkę z mężem bez dzieci, przydaje się lżejsza torebka. W sklepie Super Torebka możemy przejrzeć  kategorie listonoszki lub kopertówki  szukając odpowiedniego modelu.  Ja przepadłam na kilka godzin wybierając coś dla siebie, bo już samo „polowanie” na odpowiedni wzór torebki to przyjemność.

KATEGORIA KOPERTÓWKI 


KATEGORIA LISTONOSZKI


Ceny torebek i akcesoriów galanterii skórzanej nie są wygórowane. Wysyłka za pośrednictwem kuriera, w cenie 15zł jest ceną do przyjęcia. Dlatego jeśli marzycie o zmianie torebki na jesień to polecam wam sklep internetowy Super torebka.

Ja już wybrałam torebkę dla siebie, a jaka Tobie spodobała się najbardziej?

#nowatorebka #torebkadlamamy #torebkadlacorki #torebkadladziewczynki

wtorek, 9 października 2018

Wiedeń 1683

TYTUŁ: Wiedeń 1683 rok, który zdecydował o losach Europy

AUTOR: Johannes Sachslehner

WYDAWNICTWO: Znak horyzont

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 404



Jak wiecie lubię sięgać po książki historyczne i nie ograniczam się tutaj żadnym konkretnym okresem. Najszczęśliwsza jestem gdy w moje ręce trafiają powieści historyczne z ciekawymi bohaterami, na których życie wpływ miały ważne dla Europy i świata wydarzenia. Tym razem jednak miałam przyjemność czytać monografię dotyczącą najazdu armii Kara Mustafy na Europę.

Pod Wiedniem Polacy uratowali chrześcijańską Europę. Dziś, 335 lat później, historię ich triumfu opowiada Austriak.

Jak czytamy na portalu lubimyczytac.pl Johannes Sachslehner studiował germanistykę i historię na Uniwersytecie w Wiedniu. W latach 1982–1985 wykładał język i literaturę niemiecką na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor licznych publikacji historycznych, m.in. biografii komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie, Amona Götha.


Autor wybrał ciekawy sposób na przedstawienie tej kampanii, ta książka to spadające z kalendarza kartki. To opis dzień po dniu zmagań wojennych, podejmowania decyzji, prowadzenia armii, rozstrzygającej bitwy.


Autor opisuje przemarsz wojsk Wysokiej Porty, niszczenie wiosek, mordy na mieszkańcach. Przeprawianie się przez rzeki, ceremoniał Turecki, pewność siebie wielkiego wezyra. Opierając się na licznych źródłach relacja ta jest bardzo szczegółowa. Tekst uzupełniony jest o kopie dokumentów, ryciny i obrazy z epoki. 


Cesarz Leopold I zdaje sobie sprawę, że jego armia nie jest w stanie odeprzeć tureckiego ataku. Przygotowuje listy i wysyła poselstwa w celu znalezienia sojuszników. Sam papież Innocenty XI popiera cesarza w walce z niewiernymi i przeznacza środki na utrzymanie cesarskiego wojska. 


Armia Turecka bez większych przeszkód dociera pod Wiedeń. Cesarz wyjeżdża, a miasta bronią żołnierze pod wodzą komendanta Starhemberga. Ciekawostką dla mnie była wojna minowa i to z jaką determinacją żołnierze muzułmańscy wykopywali tunele i podkładali miny. Sytuacja w .mieście stawała się coraz trudniejsza. Pomoc wojsk sojuszniczych dotarła w ostatnim momencie. 

Jan III Sobieski wyrusza z Krakowa 15 sierpnia. Jednostki doborowej armii królewskiej doskonale sprawdzają się w walce. 12 września królowi polskiemu zostaje powierzone dowództwo nad wojskami sprzymierzonymi. Atak na oddziały tureckie wyzwolił miasto, a ten dzień znany jest w historii jako odsiecz wiedeńska.

365 dni 1683 roku, cztery pory roku, zmienna pogoda, upalne lato bezlitosny mróz zimą. Autor nie szczędzi szczegółów w opisach bitew i rzezi bezbronnej ludności. Zmaganie się z warunkami terenu, a przede wszystkim z głodem. W wojnie nie ma nic przyjemnego, bród, kurz i krew, a przede wszystkim morze cierpienia.

Język jest prosty i zrozumiały, dlatego książkę czyta się z łatwością, nie ma tutaj obaw, że studiujemy podręcznik. Autor nie komentuje wydarzeń, nie ocenia postaci, on tylko zdaje relacje. Wynik wieloletnich badań, mnóstwo przygotowań, bogata literatura pomocnicza. Książka pokazująca dwie wrogie armie gotowe przelać krew za swoją wiarę.

Uważam, że takie publikacje są potrzebne, że one w jakiś sposób czynią historię przyjemniejszą, mimo że opisują straszną wojnę. Takie książki odczarowują historię znaną ze szkolnych ławek, tutaj mamy wgląd w myślenie władców, ich motywacje podczas zawierania sojuszy i sami możemy wyciągnąć wnioski. Tutaj nie ma suchych faktów, tutaj jest cała otoczka, bo wojna to przede wszystkim ludzie, którzy na niej giną.

Polecam, bo to ciekawy kawałek historii, o którym potrafimy zapewne powiedzieć tylko, że Jan III Sobieski ruszył z odsieczą by wyzwolić Wiedeń. To prawda, ale ile wokół tego punktu kulminacyjnego było jeszcze istotnych wydarzeń. Przekonajcie się sami i dajcie szansę Historii , bo nie jest ona wcale taka zła.

Jest to 93 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

niedziela, 7 października 2018

Drzazgi

TYTUŁ: Drzazgi

AUTOR: Joanna Bartoń

WYDAWNICTWO: Janka

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 171



W moje ręce trafiła kolejna książka która idealnie wpisuje się w nazwę bloga. Decydując się na przeczytanie tej książki znałam jedynie fragment, a nie opis. Ten wycinek tekstu sugerował dość kontrowersyjną fabułę dotyczącą relacji matka-córka. Jak wypadła całość, która okazała się zupełnie inna od tego czego się spodziewałam?

Liliana nigdy nie miała lekko, jej mama żyła zamknięta we własnym świecie i nie potrafiła zajmować się córką. Ojciec, jedyne wsparcie dziewczyny, starał się ze wszystkich sił pełnić rolę obojga rodziców. Jako nastolatka Lila przeżyła wielką miłość, tą pierwszą, prawdziwą. Niestety chłopak ją zdradził, a próbując ją odzyskać zabił się na motorze. Lila straciła wiarę w miłość, ale pozostał jej jeszcze ktoś do kochania, mały synek, pamiątka po Mareczku. Dzięki wsparciu ojca Lila wychowuje Gabriela i kończy studia. Matka z synem mieszkają w Łodzi, okazuje się że chłopiec jest geniuszem muzycznym ma talent do gry na skrzypcach. Wszystko układa się dobrze do czasu gdy Gabriel zabija swojego profesora. Chłopak zostaje przyłapany na gorącym uczynku, nie ma więc wątpliwości, że to on jest sprawcą.

Nie zawsze zachowana jest chronologia, Lila często wraca do wspomnień, do swoich.związków, do początków macierzyństwa. Narracja jest trzecioosobowa, ale możemy poznać myśli głównej bohaterki.

Fabuła tej książki to próba pogodzenia się Liliany z sytuacją w której się znalazła. Jest matką mordercy, jej syn, którego starała się wychować na dobrego człowieka, a on był w stanie zabić.
Bohaterki nie można jednoznacznie ocenić (i bardzo dobrze!), sytuacja z jaką przyszło się jej zmierzyć jest skrajna, jej reakcja na nią jest jedną z wielu możliwości.

"Ucieczka od życia zwykle udaje się tylko na jakiś czas, życie prędzej czy później upomina się o uciekiniera, a bywa i tak, że czyni to w bardzo brutalny sposób."

Trudno wyobrazić mi siebie w podobnej sytuacji. Książka pozostawia po sobie kilka ważnych pytań:

Czy matka ma obowiązek kochać własne dziecko? W każdej sytuacji?

Książka jest bardzo dobrze napisana, autorka poprzez dosłowność przekazu zwraca uwagę na ważne elementy. Innym razem poprzez niedopowiedzenia zmusza.do zatrzymania się, głębszego przeanalizowania tekstu. Powieść można zaliczyć do gatunku książek psychologicznych z elementami kryminału, nie ma tu jednak zagadki i poszukiwania mordercy. Zagadką są emocje i prawo matki do ich odczuwania.

Kolejny raz mogę więc napisać mamo poczytaj sobie i zobacz swoje macierzyństwo z innej perspektywy.

Polecam.

Jest to 92 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

czwartek, 4 października 2018

Gra w Yote

TYTUŁ: Gra w Yote

AUTOR: Tadeusz Majchrowski

WYDAWNICTWO: Warbook

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 458

O zarysie fabuły mogliście przeczytać w poście zapowiadającym <tutaj>. Polecałam ją wtedy jako prezent na dzień chłopaka. Po lekturze podtrzymuję to, bo jest to zdecydowanie męska książka. Powieść zupełnie inna od tych które do tej pory czytałam. Brak tutaj lekkości powieści obyczajowych, brak romansu, a mrok tej historii znacznie rożni się od tego znanego mi z thrillerów. "Gra w Yote" okazała się więc ciekawym doświadczeniem czytelniczym.

Narracja jest pierwszoosobowa, wydarzenia poznajemy z perspektywy młodego mężczyzny. Chłopak zostaje skreślony z listy studentów (chciał zostać aktorem) i dostaje powołanie do wojska. Niestety siłą wcielony do armii marzy o wolności. Ucieka przed wojskiem i wyrusza w góry. Zatrzymany przez żandarmerię trafia do kompanii karnej. Dostaje najwyższy wyrok 12 miesięcy pozbawienia wolności. Ćwiczenia i dyscyplina tworzą z niego twardego mężczyznę. Mężczyźni mieszkający razem z nim w baraku nie zaprzyjaźniają się, nie są nawet kumplami, a mimo to jeden z nich będzie potrafił ich zjednoczyć i wyznaczy im cel.

Tytusa wychowywała tylko mama, jego ojciec, właściciel fabryki dewocjonaliów miał dzieci na całym świecie. Pod przykrywką świętych figurek prowadził grubsze interesy, po jego śmierci Tito dziedziczy spore pieniądze. Tytus ma marzenie, chce zdobyć kraj w Afryce, dlaczego? Bo może. Po wyjściu z kompani karnej werbuje chłopaków i szkoli ich na prawdziwych żołnierzy. Jako ostatniego do swojej grupy przyjmuje naszego narratora - "Księcia".

Grupa wyrusza do Afryki, nie jest to jednak wyprawa turystyczna. Tito dobrze się przygotował, zgromadził broń, rozeznał się w historii tego miejsca, zawiązał odpowiednie kontakty. Teraz rozpoczyna się prawdziwa gra, gra o władzę i o wpływy. Wojna z lokalnymi imperatorami, wojna ze swoimi o utrzymanie pozycji. Zajęcie Vakangi prefektury w Republice Środkowoafrykańskiej nie jest końcem tej wyprawy, to dopiero krwawy początek...

" Wolność zawsze ma granice, chociaż czasem wynikają z nas. Nawet wolność króla jest tylko niewolą reguł, które pozwalają utrzymać władzę."

Tempo akcji utrzymane na wysokim poziomie, szczegółowe, brutalne opisy krwawych bitew. Polityczne układy i manipulacje, próba głoszenia własnej ideologii, chęć stworzenia utopii, wszystkie elementy fabuły dokładnie przemyślane. Widać ogrom pracy włożonej przez autora, zawiązanie intrygi, prowadzenie bohaterów po krętych ścieżkach, zwroty akcji godne mistrza. Książki nie czytało się jednak lekko, trzeba wczuć się w klimat, zrozumieć niuanse, odkryć sens zawarty pod powierzchnią.

Jest to lektura wymagająca od czytelnika nie tylko skupienia ale i inteligencji. Gdzie jest granica miedzy dobrem a złem, czy chęć osiągnięcia wolności daje mi prawo do zniewolenia innych, czy "po trupach do celu" to jedyna droga do spełnienia marzeń? 

Ta historia mogła zdarzyć się naprawdę, tereny miedzy Sudanem a Czadem pochłonięte są nieustającymi konfliktami. Zawsze znajdzie się czynnik zapalny i chwilowy pokój okazuje się tylko ciszą przed burzą. Opisy miejsc, ludzi i wydarzeń są bardzo realne, poznajemy bardzo ciemne oblicze tego kontynentu, ale jeszcze mroczniejszą naturę człowieka. To miejsce to jednak tylko wycinek Afryki, bo ona mimo okrucieństwa potrafi też być piękna. 

Lektura nie należy do najłatwiejszych, jak już wcześniej pisałam polecam ją raczej mężczyznom, jeśli jednak lubicie cięższe klimaty to warto dać tej historii szansę. 

Jest to 91 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

wtorek, 2 października 2018

Ucieczka przed życiem

TYTUŁ: Ucieczka przed życiem

AUTOR: Ewa Bauer

WYDAWNICTWO: Szara Godzina

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 285



Na mojej półce stoją już 4 książki Ewy Bauer, z niecierpliwością czekałam więc na premierę jej najnowszej powieści. Styl pani Ewy przypadł mi do gustu więc nie dziwi, że "Ucieczkę przed życiem" chciałam przeczytać jak najszybciej. Przeczytałam w ekspresowym tempie, ale potrzebowałam kilku dni na zebranie myśli by złożyć słowa w recenzję.

Ta książka daje do myślenia, zmusza do refleksji, do zadania sobie pytania: jaką jestem mamą? Czy wymagam od swoich córek ponad ich możliwości? Czy pozwalam im decydować o sobie? Ta książka idealnie wpisuje się w nazwę mojego bloga, mamo poczytaj sobie i przemyśl to co autorka chciała przekazać.

Wanda i Marian są zgodnym małżeństwem, ten związek to raczej układ niż wielka miłość, ale oboje czują się w nim dobrze. Mają piękne mieszkanie, dobrą pracę, kobieta pnie się po szczeblach kariery. Do szczęścia brakuje tylko dziecka. Gdy na świat przychodzi Cecylia okazuje się że nie jest ona tak idealna jak oczekiwała Wanda. Stawiane dziecku wymagania są ponad jego siły i możliwości, matka nigdy nie zapytała co dziewczynka chciałaby robić, to ona narzuca jej udział w zajęciach dodatkowych, w nauce języków.

Dla Cecylki wszystko miało się zmienić wraz z rozpoczęciem nauki w szkole. Nieśmiała z natury nie umiała znaleźć się tłumie nowych dzieci. Ktoś jednak zauważył Cecylkę. Bożenka, wesoło usposobiona, przysadzista dziewczynka pierwsza wyciągnęła rękę. Niestety Bożena była córką sprzątaczki, a takiego towarzystwa dla swojego dziecka nie mogła zaakceptować Wanda. Kobieta zrobiła wszystko by zapobiec rozwojowi tej znajomości, jednak byli już za późno, między dziewczynkami zawiązała się nić porozumienia.

Krytykowana przez Wandę Cecylia coraz bardziej zamykała sie w sobie. Ambicje matki odbijały się negatywnie na jej relacjach z rówieśnikami. Czując na sobie oceniające spojrzenie Wandy dziewczynka zaczęła chować się przed światem. Cecylka potrafiła milczeć całymi dniami, bała się wyjść z domu, nie potrafiła rozmawiać z koleżankami w szkole. Nie wiele trzeba by wycofane dziecko stało się obiektem kpin. Tylko Bożenka stawała w obronie przyjaciółki ale i jej z czasem zabrakło.

Wanda nie mogła jednak wszystkiego kontrolować, zaatakował ją rak, pierwszy rzut choroby udało jej sie pokonać. Nie zbliżyła się jednak do córki, dzieliła je przepaść nie do pokonania.

Mijają lata, Cecylia nie akceptuje siebie, jej samoocena jest równa zero. Ojciec mimo wielkiej miłości jaką ją darzy nie potrafi pomóc. Ktoś jednak potrafi takiej pomocy udzielić i zabiera dziewczynkę na wieś. Ponownie przecinają się ścieżki Cecylii i Bożenki, ale tym razem to ta druga potrzebuje pomocy. Wewnętrzna siła Cecylki musi starczyć dla nich obu, każda walczy ze swoimi demonami ale bez wsparcia drugiej nie wygra.

Przez większość akcji towarzyszy nam uczucie smutku i sprzeciw wobec zachowania Wandy. Obraz tutaj nakreślony jest skrajny, ale nie niemożliwy. Stawiamy dzieciom poprzeczki bardzo wysoko, już od przedszkola przygotowując do wyścigu szczurów, zaspokajamy swoje ambicje zapominając w tym wszystkim o najważniejszym, o dziecku. Wanda popełniła wiele błędów, mamy jednak możliwość poznania jej motywacji, tego co ukształtowało ją jak kobietę sukcesu i ambitną matkę.

Ostatecznie powieść niesie w sobie optymistyczne przesłanie, zawasze jest nadzieja na odwrócenie losu:

"Jedna chwila potrafi obrócić w pył wielkie plany, zniszczyć nadzieje i zaprzepaścić szanse. Tak łatwo wtedy się poddać. A gdy już wydaje nam się, że wyjścia nie ma, pojawia się światło. Mała łuna na horyzoncie, tak odległa, że czasem trudno w nią uwierzyć, a jednocześnie tak wyraźnie magnetyczna, że przyciąga człowieka. Takie światło mają w sobie niektórzy ludzie. Zrodzeni z dobroci sami rozsiewają ziarno."

Ważnym elementem tej powieści jest również przyjaźń małych dziewczynek, zagubionych w świecie. Ta relacja miała szanse dojrzewać i rozkwitać. Bohaterki łatwo polubić dlatego trzymałam kciuki by dziewczyny mogły się przyjaźnić.

Autorka wzięła na warsztat bardzo trudny temat, ale poradziła siebie koncertowo. Oprócz wspomnianego smutku, znajdziemy tutaj tez wiele innych emocji, a wzruszenie nie raz ściska gardło. Polecam wam tę książkę, nie ważne czy dopiero zaczynacie przygodę zwaną macierzyństwem, czy wasze dzieci są już "duże", a może nie jesteście jeszcze mamami te powieść musicie przeczytać, bo to na prawdę ciekawa lekcja.

Polecam.


Kurhanek Maryli <recenzja>
W nadziei na lepsze jutro <recenzja>
Kruchość jutra <recenzja>
Słoneczne jutro <recenzja>


Jest to 90 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik