poniedziałek, 7 października 2019

Wszystkie pory uczuć

TYTUŁ: Wszystkie pory uczuć. Lato

AUTOR: Magdalena Majcher

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 364


Tej serii stanowczo zbyt długo pozwoliłam stać na półce. A gdy już się za nią zabrałam i przeczytałam 3 z 4 książek na tą ostatnią zabrakło czasu. Ale udało się!

Joasia uporządkowała swoje życie, powiedziała stop toksycznym związkom i zaczęła szukać miłości tam gdzie ona faktycznie na nią czekała. Maciek doszedł do siebie po rozstaniu z Agatą, ocieplił relację z mamą i z nową energią rozpoczął związek z Asią.

Para jest już ze sobą od roku, wspólne mieszkanie okazało się dobrym pomysłem. Teraz do pełni szczęścia brakuje już tylko dziecka. Dwie kreski na teście ciążowym wzbudziły wiele radości ale też i sporo obaw. Asia wychowywała się w domu dziecka, ponieważ jej mama była alkoholiczką a ojciec zostawił rodzinę. Ciążące jej wspomnienia, obrazy z dzieciństwa mnożyły obawy co do macierzyństwa. Asia obawiała się, że zabraknie jej intuicji, że nie będzie umiała odpowiednio zaopiekować się dzieckiem. Dlatego 9 miesięcy ciąży wykorzystała na czytanie poradników, kobieta zaplanowała sobie najdrobniejszy szczegół począwszy od porodu, poprzez karmienie, usypianie i pielęgnację dziecka. Wierzyła, że trzymając się planu będzie umiała sprostać zadaniu jakim jest dopasowanie się do obrazu idealnej matki.

Co jednak gdy już w czasie porodu wszystkie plany Aśki biorą w łeb? Nie jest pastelowo i przyjemnie, nie ma zachwytów nad słodkim dzieckiem (bo jak się zachwycać kimś kto ciągle się drze?). Co robić gdy lukrowana wizja macierzyństwa zupełnie nijak ma się do rzeczywistości?

"Odpoczynek wymykał się wizji idealnego macierzyństwa, jaką stworzyła na własne potrzeby w swojej głowie. Perfekcyjne matki nie potrzebowały snu. Mogły czuwać przy swoim dziecku przez dwadzieścia cztery godziny na dobę"

Asia sobie nie poradziła... A autorka oddała w ręce czytelniczek książkę, która zapiera dech w piersi. Przecież każda matka mierzyła się z bólem poporodowym, odczuwała dyskomfort podczas karmienia, chodziła niewyspana, głodna, bo przecież dziecko jest najważniejsze. Kobiecie nie wolno jęknąć, ponieważ urodziła takie śliczne zdrowe dziecko. Kobieta w takim wypadku nie ma prawa narzekać. Może być trochę zmęczona - to wszystko.

Na pewno nie spodziewałam się tego jak Asia będzie się czuła po narodzinach syna. Przeczuwałam jakiś baby blues czy lekką depresję, ale autorka nie zamierzała być w tych scenach łagodna. Prawda była zatrważająca i dająca sporo do myślenia, bo depresja poporodowa to nie fanaberia.

Ta książka powinna być dodatkiem to karty ciążowej, którą dostaje się w gabinecie ginekologicznym. Dla niej i dla niego. Macierzyństwo nie jest pastelowe, a bobasy tak słodkie jak te w reklamach. Zderzenie rzeczywistości z wyobrażeniami w tym wypadku bywa brutalne. Kobiety potrzebują pomocy i wsparcia, nie mądrych rad udzielanych z pozycji "ja wiem lepiej".

Lato kojarzy nam się z samymi przyjemnościami, w tej powieści jest kontrastem dla zawirowań w psychice Joasi. Seria "Wszystkie pory uczuć" jest niesamowicie kobieca, porusza problemy często zamiatane pod dywan, lepiej o nich nie mówić może same znikną. Ale to tylko nawarstwianie problemów, bomba z opóźnionym zapłonem. Polecam tę serię każdej kobiecie, w każdym wieku. Pani Magdalena zrobiła na prawdę świetną pracę, przeczytajcie, polecam!

Pozostałe książki z tej serii:

Jesieńzimawiosna.

Jest to 98 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

sobota, 5 października 2019

Punkt zwrotny

TYTUŁ: Punkt zwrotny

AUTOR: Małgorzata Sambor-Cao

WYDAWNICTWO: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Małgorzata Sambor-Cao

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 233



Dziś przychodzę z recenzją kolejnej finałowej książki niezależnego konkursu literackiego Brakujaca Litera. "Punkt zwrotny" to moje pierwsze spotkanie z autorką i już na wstępie powiem, że załuję że nie zaczęłam od pierwszego tomu pt. "Sapere Aude".

Zostałam wrzucona w sam środek historii, a właściwie w czas po najważniejszych wydarzeniach. Michael van Horn przybywa do Paryża by uporać się ze wspomnieniami. Mężczyznę męczą koszmary, odczuwa ból w ręce i nodze, jego ciało pokrywają blizny. Ze skrawków informacji próbowałam ułożyć układankę, ale zbyt mała ich ilość nie tworzy pełnego obrazu.

Michael ma pieniądze, powinien zarządzać rodzinną firmą w Ameryce, jednak z jakiegoś powodu nie chce tam wracać. We Francji zatrudnia się jako wolontariusz w szpitalu i sprząta korytarze. Czuje się samotny, bo po za dziewczyną, która pracuje u jego sąsiadki nie zna tutaj nikogo. W Stanach ma jednak przyjaciela, który po pierwszym wołaniu o pomoc wsiada w samolot i przybywa do Paryża (w tym momencie mamy szansę poznać więcej szczegółów z przeszłości Michaela co zdecydowanie podsyca ciekawość, ale zaspokoić ją można tylko poprzez przeczytanie 1 tomu).  Praca w szpitalu to jednak nie przypadek, Michael trafił tutaj, bo wpadła mu w oko piękna pani doktor Marie.

Ta część zdecydowanie zdominowana została przez wątek romansowy. Nie jest to jednak w żadnym wypadku słodka historia, jest sympatyczna i fajnie poprowadzona ale nie obawiajcie się zbyt dużej ilości lukru. Marie jest inteligentną kobietą i zauważa że Michael zmaga się z demonami przeszłości, nie naciska nachalnie by wyznał jej sekrety przeszłości ale daje do zrozumienia, że można jej zaufać. Czy mężczyzna wyrzuci z siebie to co od dawna go dręczy? Czy znajomość z Marie będzie punktem zwrotnym w jego życiu? Ta najważniejsza dla bohaterów rozmowa często przekładana jest na "jutro". Michael oczekuje od Marie zufania w kwestii jego historii, liczy że kobieta nie bedzie dopytywała o szczegóły, że uwierzy w to co nieprawdopodobne, ale czy on gdy pozna jej sekret będzie umiał odwdzięczyć się tym samym?

Autorka świetnie oddała etapy budowania związku opartego na zaufaniu i szczerości. Zakończenie pokazuje, że te wartości muszą obowiazywać obie strony. Walka z demonami przeszłości jest trudna, najpierw trzeba te mary oswoić , by móc się podzialić nimi z innymi, a potem wspólnie spróbować znaleźć rozwiązanie.

Michale potrzebuje jeszcze sporo czasu by przejść pierwszy etap, czy Marie jest gotowa na niego poczekać? Autorka obdarzyła swoich bohaterów sporym bagażem doświadczeń, każdy z nich ma swoją tajemnicę, a tej którą dźwiga Michael nie poznajemy (pozostaje nam przeczytanie 1 tomu). Z jednej strony to podsyca ciekawość, z drugiej niestety irytuje bo trudno nam wytłumaczyć sobie pewne zachowania Michela - pod względem fabularnym jest to dla mnie minus, bo gdy zdarza się czasami przypadkowo sięgnąć po ksiażkę nie wiedząc że jest ona częścią jakiejś serii i nie znajdując np. w prologu jakiegoś wyjaśnienia możemy się z niechęcić.

Styl pani Małgorzaty przypadł mi do gustu. W powieści dominują dialogi, bardzo relanie oddając etapy zacieśniania się znajomości Michela i Marie. Ta para mimo skrywanych tajemnic jest bardzo sympatyczna. Tak jak wspomniałam czyta się z rosnącą ciekawością ale potrzebna jest znajomość tomu 1 by czerpać 100% satysfakcji z lektury. Jeśli więc będziecie mieć okazję przeczytać Sapere Aude to się nie wahajcie bo tam spodziewam się sporo emocji i sensacji a w Punkcie zwrotnym znajdziecie równowagę w postaci romantycznych wątków.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce Małgorzacie Sambor-Cao, a za udostępnienie pliku do recenzji, Iwonie Niezgodzie organizatorce niezależnego plebiscytu na polską książkę roku „Brakująca Litera” 2018.


Jest to 97 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

czwartek, 3 października 2019

Dom tajemnic

TYTUŁ: Dom tajemnic

AUTOR: Alek Rogoziński

WYDAWNICTWO: Edipresse

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 323



Alek Rogoziński to autor, którego wpisy na Facebooku nieustannie mnie bawią i doskonale poprawiają humor. Byłam w Poznaniu na spotkaniu autorskim i stwierdzam że to mistrz w opowiadaniu anegdotek. Ciągle jednak nie mogłam wyrobić się z czasem by sięgnąć po jego książki. Gdy tylko więc nadarzyła się okazja przeczytania najnowszej powieści zgodziłam się bez wahania.

Mario i Dominika to właściciele agencji eventowej 360 stopni. Firma stanęła na skraju bankructwa, splot wydarzeń które do tego doprowadziły jest niesamowity. Jedyną szansą na odbicie się od dna jest udział właścicieli w reality show.

Stacja telewizyjna Tele-Pol przygotowuje program jakiego jeszcze nie było. Uczestnicy telewizyjnego show muszą zmierzyć się z domem tajemnic, rozwiązać zagadki, odkryć sekretne przejścia i pokonać przeciwników by dotrzeć do finału i zdobyć nagrodę która przeznaczona będzie na cel charytatywny (sam scenariusz programu bardzo mi się podobał). Jest jednak ktoś kto prowadzi własne show o czym informuje policję chcąc ugrać na tym niezłe pieniądze. W środku domu ktoś inny prowadzi swoją grę - robi się tajemniczo, intrygująco i niebezpiecznie. Występ w programie miał uczestnikom przynieść rozgłos, zapewnić okładki w najpopularniejszych czasopismach a tym czasem stał się walką o życie. Trzy gry w jednej, a  odkrycie sprawcy niemal niemożliwe.

Miejsce akcji genialne - dom tajemnic z wszystkimi jego pułapkami i zagadkami  na pewno spodoba się wielbicielom escape room'ów. Wątki związane z domem czytało mi się świetnie. Równolegle śledzimy zmagania policji, która próbuje ustalić kto jest szantażystą i kto mu pomaga wewnątrz domu. Lubię w powieściach taką zagęszczoną atmosferę, tutaj czarny humor również robi dobrą robotę.

Co do postaci (a jest ich tutaj sporo) to dobrym rozwiązaniem okazało się umieszczenie na początku książki spisu bohaterów. Większość postaci jest przerysowana, wyolbrzymienie pewnych cech miało za zadanie bawić czytelnika. Jeśli chodzi o uczestników show (celebrytów) to jak najbardziej tutaj się uśmiałam, ale postacie Iwki i pani Stefanii trochę mnie jednak irytowały - ale cóż taki ich styl bycia i taka konwencja książki. Te bohaterki można spotkać również w powieści Śmierć w blasku fleszy.

Podsumowując: "Dom tajemnic" to skomplikowana zagadka kryminalna okraszona dobrym humorem (przybierającym również odcienie czarnego). Plejada gwiazd-celebrytów, szantażysta i komisarz, który musi zapobiec morderstwu na wizji. Dzieje się dużo, trudno złapać oddech przez co książka idealnie sprawdzi się jako pomocnik w oderwaniu od szarej-jesiennej rzeczywistości. Polecam!

Jest to 96 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

wtorek, 1 października 2019

Podsumowanie września


Uf... pierwszy miesiąc szkoły już za nami, jeszcze tylko 9 ;) Dla Lidki mojej pierwszoklasistki nie był to najfajniejszy czas, chyba trochę za dużo sobie wyobrażała. Ale tak to jest gdy dziecko w zerówce potrafi już czytać, a we wrześniu w szkole to raczej podstawy podstaw i początek nauki literek wg programu. Jakoś udało nam się ogarnąć ten temat i już inaczej odpowiada na pytanie jak było w szkole? (teraz mówi, że "jakoś", wcześniej była "nuuda!"). Gabi natomiast z powrotu do szkoły jest zadowolona, w 3 klasie jak na razie same fajne tematy.

Udało nam się już wejść w rytm szkolnych obowiązków i zajęć pozalekcyjnych. Pogoda raz rozpieszcza pięknym słońcem i pozwala na popołudniowe spacery innym straszy deszczem i wichurami. W październiku liczę jednak na złotą jesień :)

Czas na czytelnicze podsumowanie. We wrześniu udało mi się utrzymać sierpniowy wynik 13 przeczytanych książek (chociaż liczba stron była mniejsza niż w poprzednim miesiącu). Trudno mi wybrać najlepszą ksiażkę września, bo o każdej przeczytanej mogę powiedzieć coś dobrego. Udało mi się przeczytać aż trzy książki z mojej półki wstydu (stały na niej prawie rok!), co w jednym przypadku okazało sie strzałem w kolano jeśli chodzi o zmniejszanie stosu hańby.


Recenzje, które ukazały się we wrześniu: Rosół z kury domowej , Wzięłam pigułęMordercza układankaPrzygotuj się na start!ZapłataOfiaraFrancuskie noceLatawceKamerdyner(Nie) MłodośćTrzecia terapiaGrzechW jego oczach

W minionym miesiącu kupiłam 5 książek: 3 z drugiej ręki, jedna w rewelacyjnej promocji w Empiku i jedną na Grandzie. Udało mi się wygrać 2, a egzemplarzy recenzenckich było 5. Jeśli więc chodzi o liczby to stos hańby powiększył się o 1...


We wrześniu drugi raz miałam okazję wziąć udział w festiwalu kryminałów GRANDA w Poznaniu, o tym jak było przeczytacie tutaj <klik>

A jakie plany na październik? Będę czytała dalej serię Maxa Czornyja "Pokuta" już wypożyczona z biblioteki.


Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w końcu wpada w ręce policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki. Mimo iż schwytany psychopata nie mógł popełnić tej zbrodni, zna jej szczegóły. Co więcej, istnieje podejrzenie, iż niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciąż żyją.

Komisarz Eryk Deryło musi podjąć grę z mordercą, której stawką będzie nie tylko życie wielu niewinnych osób, ale także dusza śledczego. Demony z przeszłości policjanta nie pozwalają o sobie zapomnieć, a odżywające okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynają przyprawiać go o szaleństwo.

Odpuszczenie Grzechu wymagało Ofiary. Teraz przyszedł czas na Pokutę.

Jak już uzupełniłam swoją domową biblioteczkę, to nie pozwolę tej serii długo czekać :)


Dobra matka.
Czy wiesz, co może się stać, gdy nie pilnujesz swojej prywatności?

W Lesie Kabackim zostaje zastrzelona młoda kobieta, matka kilkuletniej dziewczynki. Niedługo po tym w podobnych okolicznościach ginie druga kobieta – także matka. Obie ofiary nieustannie dzieliły się prywatnością swoją i swoich dzieci. Tuż przed śmiercią każda z nich otrzymała tajemniczą wiadomość o treści „bądź dobrą matką”.

Policjanci Agata Górska i Sławek Tomczyk prowadzą skomplikowane i wielowątkowe śledztwo, podczas którego odkrywają wiele brudnych tajemnic sprzed lat. Poza schwytaniem seryjnego mordercy starsza aspirant Agata Górska będzie musiała zmierzyć się także ze swoją przeszłością…

Opisy książek pochodzą ze strony lubimyczytac.pl
Zaczytanego października :)



poniedziałek, 30 września 2019

Rosół z kury domowej


TYTUŁ: Rosół z kury domowej

AUTOR: Natasza Socha

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2015

LICZBA STRON: 301


Już kilka razy w ciągu roku miałam zamiar sięgnąć po tę książkę, ale wtedy zawsze przychodziło coś pilniejszego do czytania. Teraz jednak po kilku życiowych i niełatwych lekturach przyszła pora na taki lekki przerywnik. Tzn. ja sobie myślałam że będzie lekki, a co się okazało?

Styl Nataszy Sochy jest rzeczywiście lekki i przyjemny, czyta się błyskawicznie. Zawarty w książce komizm sytuacyjny (np. spotkanie Wiktorii i Lei) czy ten w dialogach na prawdę poprawiają człowiekowi humor, ale może być to również śmiech przez łzy, a to za sprawą tematu, który jest przedmiotem książki.

Wiktoria od kilku lat szczęśliwa żona Tymona. Z tym szczęściem jest jednak tak, że było ono ledwie pozorne. Już w okresie narzeczeństwa kobieta dała się zmanipulować, nigdy nie podjęła pracy mimo że skończyła architekturę i marzyła o projektowaniu i urządzaniu wnętrz. Tymon miał dla niej jednak ważniejsze zadanie, miała stworzyć dla nich dom, urządzić go i pielęgnować. Wiktoria włożyła całą siebie w realizację tego projektu. Stała się domowym robotem, wszystkie kąty błyszczały, ogród prezentował się nienagannie, potraw nie powstydziłby się najlepsza restauracja. Gdzie w tym wszystkim była Wiktoria, kobieta z marzeniami? No cóż dała się "ukurzyc". A co na to Tymon? Łatwo można zgadnąć  - znalazł sobie inną.

Wiktoria, która nagle została pozbawiona swojej codzienności, swojej przystani bezpieczeństwa wyjeżdża do ciotki do Niemiec. Tam przeżywa żałobę po swoim małżeństwie i poznaje kobiety, które znalazły się, w podobnej do jej, sytuacji. Lea, matka 2 dzieci, ma na głowie cały dom i tylko raz w miesiącu szansę na samodzielne wyjście, na czas dla siebie. Judith męczy się w małżeństwie w którym dawno nie ma już miłości, ona usługuje a on rządzi. Mara psychicznie dręczona przez męża, on ją tresował by bez zająknięcia spełniała jego zachcianki.

Wokół nas jest pełno takich kobiet, które dały się wtłoczyć w domowy kierat (ja też do nich należę). Natasza Socha bez wahania zdziera kotarę pozorów. Bo przecież na zewnątrz każda z wymienionych pań tworzyła szczęśliwy związek.
Cztery kobiety z podobnymi do siebie historiami, próbowały zmierzyć się z problemami. Na początku oczywiście żadna nie chciała przyznać, że coś jest nie tak.

"Kiedy człowiek czuje, że jego życie nie jest idealne, co gorsza, lekko cuchnie, z dużym prawdopodobieństwem zaatakuje pierwszą osobę, która jej to powie prosto w oczy."

Wspólne rozmowy i szalony pomysł Wiktorii pomógł zrozumieć tym kobietom, że można inaczej. Jeśli nie musicie to nie czytajcie opisu na okładce książki. Dajcie się zaskoczyć! Cztery przyjaciółki wymyśliły coś na prawdę extra. By pokazać sobie i światu że są kimś więcej niż kucharkami i sprzątaczkami. One mają marzenia i pasje. 

Tak jak pisałam dla mnie ta książka to trochę śmiech przez łzy. Sama dałam się "ukurzyć", zamknąć w 4 ścianach. Myślę jednak, że otrzeźwienie przyszło w porę i oboje pracujemy teraz nad tym by dzielić obowiązki po równo, żeby każdy miał czas dla siebie i swoich zainteresowań.

Powieść napisana lekkim humorystycznym stylem jest analizą kobiecych zachowań w małżeństwie, i uświadamianiem oczywistych rzeczy. Powieść o podatności na manipulacje, ale i o przełamaniu marazmu, o walce o siebie. Polecam, bo to ciekawe spojrzenie na kobiecą przyjaźń i kobiecą siłę. Polecam, bo każda z nas znajdzie w tej powieści ułamek siebie i wyciągnie dla siebie odpowiednie wnioski ( a może również da się ponieść szaleństwu).


Jest to 95 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień