Witajcie na blogu w 2026 🎉
Styczeń był niesamowity! Taki dobry, taki slow (po niezwykle intensywnym pierwszym tygodniu) był czas na filmy, na puzzle i na książki. I taki bez presji, bo czytałam totalnie to co chciałam.
Wyczytuje się stos hańby i to konkretnie bo aż 5 książek, które na swoją kolej czekały więcej niż rok. Dwie książki z biblioteki i jedna pożyczona o córki.
Quo vadis to odkrycie dziesięciolecia ❤️
Audiobooki wpadły cztery, z niestety jednym rozczarowaniem, bo nadmiar słodyczy też potrafi zaszkodzić
Plany czytelnicze na luty nie są jeszcze skonkretyzowane, a jak u Was?


Fajnie się czyta o takim spokojnym wejściu w rok. Gratuluję uprzątnięcia stosu wstydu, to zawsze daje sporo satysfakcji. Ciekawe, że klasyka tak Cię wciągnęła, czasem warto do niej wrócić po latach.
OdpowiedzUsuńW szkole Quo vadis nie było moją lekturą, więc to właściwie pierwsze podejście.
UsuńBrawo za nadrabianie zaległości czytelniczych.
OdpowiedzUsuńBardzo satysfakcjonujące to jest :)
UsuńCiekawe podsumowanie - chyba tez powinnam takie robic - ja wlasnie skonczylam Wilka stepowego Hermana Hessa, polecam.
OdpowiedzUsuńŚwietny zbiór, więc jest z czego wybierać, a tak się składa, że nie czytałam żadnej z tych książek.
OdpowiedzUsuńTeż mam kilka takich czekających bardzo długo tytułów.
OdpowiedzUsuń