Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historyczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 stycznia 2019

Powiew ciepłego wiatru

TYTUŁ: Powiew ciepłego wiatru

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 493



To już ostatni tom serii Spacer Aleją Róż. Autorka jednak nie powiedziała ostatniego słowa o rodzinie Szymczaków. Zapraszam na recenzję i zapowiedź wydawniczą.

Czas akcji: od 1977 do 1991. Historycznie był to bardzo intensywny czas, głęboki kryzys PRL-u, stan wojenny, chwilowe zmiany i upadek komunizmu. Losy bohaterów tej sagi nierozerwalnie związane są z historią. Bardzo lubię w takich powieściach gdy autor łączy fakty historyczne z fikcją literacką. Pani Edyta poradziła sobie z tym po mistrzowsku. Rodzina Szymczaków walczy o wolną Polskę, wychowują dzieci w przekonaniu, że ustrój w którym przyszło im żyć kiedyś upadnie bo jest zły. Młode pokolenie nie waha się i dołącza do strajków i demonstracji. Przychodzi jednak czas zmian - czas nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości.

Znani bohaterowie odchodzą delikatnie w cień. Akcja skupia się na 30-latkach. Szczegółowo poznajemy losy Pawła syna Andrzeja (najmłodszego z Szymczaków), Karola syna Bronka i Ewy córki Krystyny. O pozostałych członkach rodziny również są wzmianki ale takie bardziej ogólne. Jednak ilość bohaterów sprawia, że trudno się z nimi zżyć, akcja przeskakuje pokazując problemy i troski coraz to innych osób, a potem wraca by znów skupić uwagę na jednej z nich.

Pojawia się rysa na idealnym obrazie małżeństwa Julii i Wawrzyńca. Kryzys jednak zostaje szybko zażegnany. Szkoda troszkę, ponieważ mogło się tutaj pojawić więcej emocji. Wrażeń jednak nie brakuje, bo w tym tomie przeczytamy o morderstwie, samobójstwie, tragicznym.wypadku i okaleczeniu. Trudno mówić o spokoju w rodzinie, bo zawsze gdzieś u kogoś coś się dzieje.

Nie można autorce odmówić pomysłów i wyobraźni. Przy zachowaniu lekkiego stylu zaskakuje rozwiązaniami fabularnymi. Ja jestem oczarowana tą sagą. Pięć tomów o sporych gabarytach i nie mam mowy o nudzie. Bardzo się cieszę że poczekałam na wydanie wszystkich części i że mogłam je przeczytać w krótkim czasie. Co mnie cieszy jeszcze bardziej, to fakt że pani Edyta napisała kontynuację cykl Nowe czasy:



Poczekam jednak na kolejne książki i wtedy znów będę się delektować literacką ucztą. Jeśli jeszcze nie czytaliście to serdecznie polecam Spacer Aleją Róż. Tutaj linki do poszczególnych tomów serii:
Tom 1 Cień burzowych chmur
Tom 2 Łąki kwitnące purpurą
Tom 3 Drzewa szumiące nadzieją

Tom 4 Szarość miejskich mgieł

Jest to 10 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

niedziela, 20 stycznia 2019

Szarość miejskich mgieł

TYTUŁ: Szarość miejskich mgieł

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 478



Nadal z niesłabnącym zainteresowaniem czytam serię Spacer Aleją Róż. Tom 3 autorka zakończyła w taki sposób, że od razu przystąpiłam do czytania tomu 4.

Tutaj linki do recenzji poprzednich części:

Tom 1 Cień burzowych chmur
Tom 2 Łąki kwitnące purpurą
Tom 3 Drzewa szumiące nadzieją

Czas akcji: od 1967 do 1976. Dorasta młode pokolenie Szymczaków. Najwięcej wątków dotyczy Karola, najstarszego z dzieci. Chłopak dojrzewa, doświadcza pierwszej miłości i pierwszego nastoletniego buntu. Pojawia się motyw znany z telenowel, szczegółów nie zdradzę bo nie chcę sypać spoilerami. Zaznaczę jednak, że nie wyszło to kiczowato, ale doskonale wkomponowało się w powieść. Rodzinna tajemnica musiała ujrzeć światło dzienne. Julia i Wawrzek zrozumieli, że nie mogą dłużej chronić syna przed mroczną przeszłością.

Pojawia się kilku nowych bohaterów drugoplanowych. Wymagało tego pokazanie jak zmieniał się świat, moda i upodobania muzyczne. Przełom lat 60 i 70 to epoka dzieci kwiatów, Karol również dołącza do tej ferajny ale jest to dla niego tylko wakacyjny epizod. Młody mężczyzna wyniósł z domu piękne wartości, nie boi się brać udział w demonstracjach i wiecach przeciwko władzy. Chłopak marzy o życiu w wolnej Polsce.

U każdego z rodziny Szymczaków zachodzą zmiany. Wszak 10 lat to bardzo dużo. Dzieci dorastają, dorośli zmagają się z problemami, umierają.  O każdym z bohaterów dowiadujemy się co nie co, ale brak w tej relacji jakiejś głębi. Są to często ogólnik, bo czas akcji przyspiesza i nie ma miejsca na wchodzenie w szczegóły. Wdaje mi się że rodzina trochę za bardzo się rozrosła i nie można jej poszczególnym członkom poświęcić należytej uwagi.

To jest moje jedyne zastrzeżenie co do tomu 4. Powiązanie wątków obyczajowych z historycznymi nadal na wysokim poziomie.
"Za Lenina strzelanina, za Stalina dyscyplina, za Bieruta Nowa Huta, za Gomułki puste półki."

Bronek dowiaduje się o śmierci największego wroga rodziny Edwarda Marczyka. Czy rodzina zazna wreszcie odrobiny spokoju? Ktoś jednak ciągle za nimi chodzi, mieszkania są prawdopodobnie na podsłuchu. Jako obywatele PRL-u nie mogą spać spokojnie, muszą uważać na słowa, nie wolno im się wychylać by nie rzucać się władzy w oczy. Autorka dokładnie odmalowała codzienność mieszkańców Nowej Huty, nie tylko walkę o Kościół, kolejki i braki na półkach, ale przede wszystkim strach o najbliższych.

Narracja nadal utrzymana w lekkim tonie, czyta się więc znakomicie. Zupełnie nie zauważa się upływu stron. To jest taka lektura na odprężenie, oczywiście przeżywamy emocje razem z bohaterami, ale przy tej książce odpoczywa się od problemow codzienności.

Mam nadzieję że moje opowieści o tej serii zachęcą was do przeczytania. Polecam

Jest to 7 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>


czwartek, 17 stycznia 2019

Drzewa szumiące nadzieją

TYTUŁ: Drzewa szumiące nadzieją

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 490



Po krótkiej przerwie wracam do serii Spacer Aleją Róż. W bibliotece od razu wypożyczyłam trzy kolejne tomy.

Kolejny raz autorka zaczyna mocnym prologiem, wyprzedza on akcję aż o 7 lat. Czytając oczywiście zastanawiamy się jak najmłodszy z Szymczaków (Andrzej) podpadł bezpiece, że zastraszyli jego żonę.

Schyłek lat 50, rodzina Szymczaków zadomowiła się w Nowej Hucie. Za rodzeństwem do miasta przybywa żądny zemsty Edek Marczyk. Jako działacz Służby Bezpieczeństwa ma możliwość śledzenia Bronka i korzysta z tego. Bronek nie angażuje się w politykę, jednak kiedy władze odmawiają budowy kościoła protestuje razem z innymi. Tym razem Marczyk ma możliwość zemścić się na wrogu. Epilog kończy powieść w takim momencie (dotyczy wątku Bronek-Marczyk), że niezbędny jest od razu tom 4 - jak dobrze że miałam go pod ręką.

W tej części więcej miejsca poświęcone jest Julce. Samotna matka odnalazła swoje szczęście. Wawrzyniec Pawłowski okazał się godzien zaufania, którym go obdarzyła, a ponadto usynowił Karola. Małżeństwo Juli i Wawrzka to ideał, którego zazdrości jej starsza siostra Krystyna.

Nie myślcie jednak że rodzina Szymczaków jest kryształowa, cytat to rozmowa matki z Dorotą:
-Wszyscyśmy wyszli z tego samego domu, każde dostało takie same nauki, lecz nie każde ich posłuchało.
- Morderca, dzieciobójczyni, bluźnierca. Oto, com wychowała- lamentowała, załamując ręce. - Alfred się w grobie przewraca!

Kobiecie, która została na wsi dzieci żyjące w mieście przysparzają coraz więcej trosk. Ale są to ludzie z krwi i kości. Autorka dobrze wykreowała bohaterów. W kolejnych tomach obserwujemy jak dojrzewają, jak zmieniają się ich priorytety. Jak zmieniają się pod wpływem ustroju w którym żyją, jak się do niego przystosowują i jak z nim walczą. Wydarzenia znane z kart historii mają duży wpływ na rodzinę Szymczaków. Wplecenie fikcyjnych postaci w historyczny bieg wydarzeń bardzo dobrze się autorce udało. Pozostała lekkość stylu, która zapoczątkowała 1 tom, a wątki stają się coraz ciekawsze. Serię czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Ten tom to czas ślubów i rodzenia dzieci. Sporo ich przychodzi na świat w rodzinie Szymczaków.
Dodam jeszcze, że dałam się zaskoczyć odważną sceną erotyczną. Autorka pokazała że i w tym temacie ma coś do powiedzenia. Scena szczegółowa, zmysłowa ale nie wulgarna. Andrzej wplątał się w miłosny trójkącik - na prawdę ciekawie to wyszło.

Pozostaje mi tylko jedno: polecam wam bez zastrzeżeń serię Spacer Aleją Róż.

Dla was zdjęcia z obrony nowohuckiego krzyża 27 kwietnia 1960.


Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.radiokrakow.pl

Jest to 6 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>

wtorek, 15 stycznia 2019

Faustynka

TYTUŁ: Faustynka. Opowieści patriotyczne

AUTOR: Wioletta Piasecka
ILUSTRACJE: Katarzyna Fus

WYDAWNICTWO: Niko

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 79



O tej książce przeczytałam u Weroniki z bloga ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie. Wiedziałam, że muszę ją mieć, że muszę ją przeczytać razem z córkami. Książkę zakupiłam na dzień dziecka, ale dopiero na początku stycznia miałyśmy więcej czasu by do niej przesiąść.

Faustynka urodziła się na Syberii. Jej ojciec Julian Morzycki został skazany na 25 lat wygnania, żona zgodziła się towarzyszyć mu w zesłaniu. Morzyccy radzili sobie dobrze, zarządzali niewielkim gospodarstwem. Całą rodzinę jednak przepełniała tęsknota za Polską, tata przekazał Faustynce miłość do ojczyzny.
"W kraju tym słowiki śpiewały najmilej, fiołki pachniały najpiękniej, słońce świeciło najjaśniej, a gwiazdy mieniły się niczym diamenty."

Mama dziewczynki mimo, że zgodziła się towarzyszyć mężowi w odbywaniu kary szybko popadła w melancholię i marzyła o powrocie do rodzinnego domu. Zabiera więc Faustynkę i wyjeżdżają do Żytomierza. Dziewczynka bardzo tęskni za ojcem, nie rozumie zachowania mamy, a babcia próbuje ją wychować według sztywnych zasad, na panienkę z dobrego domu pozbawioną własnego zdania. Na szczęście dziewczynka ma jeszcze ciocię, która uczy ją języka polskiego i zabiera na naukę do Warszawy.

Faustyna Morzycka to postać historyczna, działaczka socjalistyczna, nauczycielka języka polskiego, jej osoba zainteresowała Stefana Żeromskiego i stała się inspiracją do napisania "Siłaczki".

Ta książka jest bardzo wartościowa, napisana w prosty i zrozumiały dla dzieci sposób przybliża walkę z zaborcą. Tajne nauczanie, pielęgnowanie miłości do języka i ojczyzny - to taka ciekawostka dla najmłodszych, pierwsza lekcja historii.

Miałam pewne zastrzeżenia podczas czytania, zupełnie niepatriotyczne zachowanie matki, despotyczna babcia - trochę to odbiegało od wizerunku kobiet przedstawianych w bajkach. Jednak "Faustynka" to nie bajka, to opowieść historyczna o dziewczynce która żyła na prawdę, która spotkała się z brakiem.zrozumienia, z szykanowaniem ze strony najbliższych. Ta powieść prowokuje rozmowę, wyjaśnienie i pokazanie dobrych i złych zachowań, pokazanie czym jest miłość do ojczyzny.

Bardzo się cieszę że ta książka stoi na półce w pokoju moich córek. Świętowałyśmy razem rocznicę odzyskania niepodległości i rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego, tradycja i miłość do Polski to nasza codzienność.

Z ciekawości przeczytałam życiorys Faustyny Morzyckiej. Zagłębiając się bardziej w temat postanowiłam przeczytać "Siłaczkę" Stefana Żeromskiego. Z tym autorem nigdy nie było mi po drodze, czytałam jego książki ale nie bardzo trafiały w mój gust. Przeczytałam więc ponownie historię Pawła Oberackiego i Stasi Bozowskiej. W tej opowieści autor skupił sie na walce o ideały, a nie na życiorysie panny Bozowskiej. Ona jest symbolem, kobietą która wierzyła w pracę organiczną i w pracę u podstaw.

Dobrze że wypożyczyłam z biblioteki książkę z opracowaniem, bo to znacznie ułatwiło mi lekturę. Jednak w "ściądze" nie trafiłam na informację, że pierwowzorem Stanisławy Bozowskiej była Faustyna Morzycka.

Co do klasyki to nadal mam mieszane uczucia, ale jeśli chodzi o Opowieści patriotyczne to polecam nie tylko dzieciom. To historia napisana w przystępny sposób zaciekawi również dorosłych.

Jest to 5 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>

niedziela, 11 listopada 2018

Echo minionych dni

TYTUŁ: Echo minionych dni

AUTOR: M. P. F. Kaczmarek

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 163



Dziś dzień wyjątkowy, niepowtarzalny, setna rocznica odzyskania niepodległości. Dzień wyjątkowy jednością Narodu. Jednak te 100 lat wolności, które dziś świętujemy nie było wolne od bólu i cierpienia. W tym dniu radości nie możemy zapomnieć o tych którzy tę wolność próbowali utrzymać, którzy musieli stawiać czoło kolejnym okupantom.
Dzięki uprzejmości autora w moje ręce trafiła niewielkich rozmiarów książeczka. Po raz kolejny przekonałam się, że tomy o niewielkim gabarycie niosą w sobie spory ładunek emocjonalny.

Wydawać by się mogło że o II wojnie światowej napisano już wszystko. Jednak mikropowieść, Marcina Kaczmarka pokazała, że jest inaczej.

Bohaterką jest starsza pani o imieniu Irena. Opowiada historię swojego życia. Wspomina szczęśliwe dzieciństwo w rodzinnym domu. Do rodzinnej wioski dziewczyny wielkimi krokami zbliża się wojna, ale mieszkańcy odsuwają od siebie myśl o niebezpieczeństwie. Do czasu, aż łomotanie w drzwi wybudza ich z letargu. Rodzina Ireny zostaje wywieziona na roboty przymusowe, mają to wielkie szczęście, że nie zostają rozdzieleni. Obóz pracy znajduje się w lesie, jego teren wyznaczają drzewa, a nie zasieki ani drut kolczasty, nikt jednak nie ma odwagi uciekać, dlaczego?

"Aby uwięzić człowieka, wystarczy zbudować mu w jego umyśle. Nie potrzeba do tego słupów, płotów, kolczatek, ani wież strażniczych..."

Okupant wie co robić by zniewolić człowieka, by zasiać niepewność i strach.

Poznajemy emocje Ireny, jej reakcje na zaistniałą sytuację, na zmiany warunków po zakończonej wojnie. Zamy jej stosunek do rodziny, jej pojęcie miłości.

Ta książka mnoży pytania, ale nie te dotyczące bohaterki czy osób jej współczesnych. Te pytania dotyczą nas, naszej wrażliwości, naszego otwarcia na drugiego człowieka, naszego przywiązania do rzeczy materialnych.

Na kartach tej mikropowieści znajdziemy prawdy ponadczasowe, zmuszające do refleksji. Polecam, bo ta krótka powieść nie pozwoli wam o sobie zapomnieć, a dodatkowo jeśli kupicie egzemplarz to 4zl zostaną przekazane fundacji Pajacyk wspierającą dożywianie dzieci. Warto przeczytać.

Książkę zapakowaną jak na prezent kupicie tutaj https://www.echominionychdni.pl

Jest to 104 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* #czytambopolskie na blogu poligon domowy listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad

wtorek, 9 października 2018

Wiedeń 1683

TYTUŁ: Wiedeń 1683 rok, który zdecydował o losach Europy

AUTOR: Johannes Sachslehner

WYDAWNICTWO: Znak horyzont

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 404



Jak wiecie lubię sięgać po książki historyczne i nie ograniczam się tutaj żadnym konkretnym okresem. Najszczęśliwsza jestem gdy w moje ręce trafiają powieści historyczne z ciekawymi bohaterami, na których życie wpływ miały ważne dla Europy i świata wydarzenia. Tym razem jednak miałam przyjemność czytać monografię dotyczącą najazdu armii Kara Mustafy na Europę.

Pod Wiedniem Polacy uratowali chrześcijańską Europę. Dziś, 335 lat później, historię ich triumfu opowiada Austriak.

Jak czytamy na portalu lubimyczytac.pl Johannes Sachslehner studiował germanistykę i historię na Uniwersytecie w Wiedniu. W latach 1982–1985 wykładał język i literaturę niemiecką na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor licznych publikacji historycznych, m.in. biografii komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie, Amona Götha.


Autor wybrał ciekawy sposób na przedstawienie tej kampanii, ta książka to spadające z kalendarza kartki. To opis dzień po dniu zmagań wojennych, podejmowania decyzji, prowadzenia armii, rozstrzygającej bitwy.


Autor opisuje przemarsz wojsk Wysokiej Porty, niszczenie wiosek, mordy na mieszkańcach. Przeprawianie się przez rzeki, ceremoniał Turecki, pewność siebie wielkiego wezyra. Opierając się na licznych źródłach relacja ta jest bardzo szczegółowa. Tekst uzupełniony jest o kopie dokumentów, ryciny i obrazy z epoki. 


Cesarz Leopold I zdaje sobie sprawę, że jego armia nie jest w stanie odeprzeć tureckiego ataku. Przygotowuje listy i wysyła poselstwa w celu znalezienia sojuszników. Sam papież Innocenty XI popiera cesarza w walce z niewiernymi i przeznacza środki na utrzymanie cesarskiego wojska. 


Armia Turecka bez większych przeszkód dociera pod Wiedeń. Cesarz wyjeżdża, a miasta bronią żołnierze pod wodzą komendanta Starhemberga. Ciekawostką dla mnie była wojna minowa i to z jaką determinacją żołnierze muzułmańscy wykopywali tunele i podkładali miny. Sytuacja w .mieście stawała się coraz trudniejsza. Pomoc wojsk sojuszniczych dotarła w ostatnim momencie. 

Jan III Sobieski wyrusza z Krakowa 15 sierpnia. Jednostki doborowej armii królewskiej doskonale sprawdzają się w walce. 12 września królowi polskiemu zostaje powierzone dowództwo nad wojskami sprzymierzonymi. Atak na oddziały tureckie wyzwolił miasto, a ten dzień znany jest w historii jako odsiecz wiedeńska.

365 dni 1683 roku, cztery pory roku, zmienna pogoda, upalne lato bezlitosny mróz zimą. Autor nie szczędzi szczegółów w opisach bitew i rzezi bezbronnej ludności. Zmaganie się z warunkami terenu, a przede wszystkim z głodem. W wojnie nie ma nic przyjemnego, bród, kurz i krew, a przede wszystkim morze cierpienia.

Język jest prosty i zrozumiały, dlatego książkę czyta się z łatwością, nie ma tutaj obaw, że studiujemy podręcznik. Autor nie komentuje wydarzeń, nie ocenia postaci, on tylko zdaje relacje. Wynik wieloletnich badań, mnóstwo przygotowań, bogata literatura pomocnicza. Książka pokazująca dwie wrogie armie gotowe przelać krew za swoją wiarę.

Uważam, że takie publikacje są potrzebne, że one w jakiś sposób czynią historię przyjemniejszą, mimo że opisują straszną wojnę. Takie książki odczarowują historię znaną ze szkolnych ławek, tutaj mamy wgląd w myślenie władców, ich motywacje podczas zawierania sojuszy i sami możemy wyciągnąć wnioski. Tutaj nie ma suchych faktów, tutaj jest cała otoczka, bo wojna to przede wszystkim ludzie, którzy na niej giną.

Polecam, bo to ciekawy kawałek historii, o którym potrafimy zapewne powiedzieć tylko, że Jan III Sobieski ruszył z odsieczą by wyzwolić Wiedeń. To prawda, ale ile wokół tego punktu kulminacyjnego było jeszcze istotnych wydarzeń. Przekonajcie się sami i dajcie szansę Historii , bo nie jest ona wcale taka zła.

Jest to 93 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik