niedziela, 14 lipca 2019

Chłopak którego nie bylo

TYTUŁ: Chłopak, którego nie było

AUTOR: Elżbieta Rodzeń

WYDAWNICTWO: Między Słowami

ROK WYDANIA: 2019 (recenzja przedpremierowa, premiera 31.07)

LICZBA STRON: 428


Elżbieta Rodzeń jest autorką, której twórczość bardzo chciałam poznać, ale jeszcze nie miałam ku temu okazji. Bez wahania przyjęłam więc propozycję zrecenzowania najnowszej książki autorki, która premierę będzie miała 31 lipca.

Zacznę od zachwytu nad okładką, jest delikatna i romantyczna. Taka czuła, a jest to zdecydowanie miła odmiana po zalewie gołych męskich klat. Okładka sugeruje, że będzie to historia o miłości, lubię sięgać po romanse i czytam je z odpowiednim nastawieniem na dużą dawkę słodyczy i lukru. 

Biedna dziewczyna i bogaty chłopak - no cóż wszyscy znamy ten schemat. Co jednak gdy dziewczyna, która leczyła się psychiatrycznie wierzy, że mężczyzna, który zwrócił na nią uwagę jest chłopcem, którego tylko ona widziała przez wiele lat?

Martyna w wieku 7 lat przeżyła pewien traumatyczny wypadek. Wpadła do kontenera na śmieci, złamała rękę i przez kilka godzin była nie przytomna. Gdy się obudziła obok niej był Kuba, chłopiec którego nikt inny nie widział. Dziewczynce nikt nie uwierzył, rodzice zabrali ją do egzorcysty, gdy to nie pomogło konieczna była wizyta u psychiatry... Martyna nauczyła się żyć ze świadomością że wszyscy uważają ją za psychiczną, a w rodzinie zawsze jest tą gorszą. Dziewczyna nauczyła się jak oszukiwać otoczenie, bo Kuba był z nią zawsze przez niemal 13 lat. Martyna i niewidzialny chłopiec zaprzyjaźnili się, a potem zakochali się w sobie. Przyszedł jednak dzień w którym Kuba musiał zniknąć. Świat Martyny się rozpadł. Wróciła do domu rodziców i została sprzątaczką w rodzinnym pensjonacie nad Bałtykiem.  

Martyna osiągnęła swego rodzaju stabilizację gdy rodzice otrzymują ofertę kupna pensjonatu. Los całej rodziny może się odmienić dzięki właścicielowi sieci hoteli, który chce zainwestować w ich pensjonat. Wszystko potoczyłoby się gładko gdyby nie fakt że James wygląda dokładnie jak Kuba ...

"Nauka nie ma na to żadnego wytłumaczenia. To zupełnie i całkowicie niemożliwe " - a jednak spotkało to Martynę i Kubę, do takich wątków w powieściach podchodzę bardzo sceptycznie, ale autorka przedstawiła tę sytuację w tak sugestywny sposób, że pomyślałam "a może jednak?". Wiem że to fikcja literacka ale własnie sztuką jest opowiedzieć ją czytelnikowi w ten sposób by odbierał ją jako rzeczywistość. Ta książka jest bardzo sugestywna i plastyczna. Historię Martyny poznajemy z dwóch perspektyw teraźniejszej i przeszłej kiedy to młoda kobieta wspomina czas spędzony z Kubą.

Miedzy Martyną a Jamesem zaczyna iskrzyć (tu mam małe zastrzeżenie że zadziało się to zbyt szybko). Dziewczyna cały czas myśli jak rozwiązać zagadkę Kuby, czy to możliwe że potrafiłaby sobie go wyobrazić? Czy może było to odbicie jego duszy? Czy on ją pamięta, kojarzy? Dziewczyna boi się na głos powiedzieć te pytania, boi się odpowiedzi.
Odkąd poznała Jamesa życie Martyny bardzo się zmieniło (dokładnie jak w bajce o Kopciuszku, za sprzątaczki stała się osobą na wysokim stanowisku). Los nagle się do niej uśmiechnął, a ona nie potrafi uwierzyć we własne szczęście. Martyna cały czas szuka potwierdzenia własnej wartości, próbuje podnieść swoją bardzo niską samoocenę - wypadało to niekiedy irytująco.

Cała historia tak jak przypuszczałam okazała się przyjemnym ale nie za słodkim romansem. Autorka nie szczędziła jednak bohaterom trudnych wyzwań. Wątek paranormalny nie razi tutaj swoją "nienormalnością" tylko jak napisałam wyżej doskonale się komponuje tworząc genialną oś tej powieści. Charakterystyka bohaterów również przemawia do wyobraźni, Martyna mimo że momentami irytująca miała podstawy by czuć się zakompleksioną dziewczyną, gdy ktoś dał jej szansę pokazania swojego talentu, z pewną dozą niepewności, dała z siebie wszystko.

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Potraktujcie ją jak bajkę, a na pewno spędzicie z nią satysfakcjonujące chwile. Polecam!

Jest to 64 książka przeczytana w 2019r
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek
#czytambopolskie

niedziela, 7 lipca 2019

Dom lalek

TYTUŁ : Dom lalek

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA:  2019

LICZBA STRON: 363

Miałam trochę inne czytelnicze plany, ale byłam oddać książki do biblioteki, a tam wśród nowości leżała ona. Twórczość Edyty Świętek poznałam w styczniu podczas czytania sagi Spacer Aleją Róż. Bardzo spodobał mi się styl autorki, nabrałam więc ochoty by poznać ją w nieco innej odsłonie.


Anita ma 27 lat, jest instruktorką fitness, bardzo lubi swoją pracę, bo to jedyne z czego czerpie satysfakcję. Jej małżeństwo rozpadło się zaledwie po 2 latach - ona i Filip to była zupełnie nie dobrana para. We wspomnieniach jednak kobieta często wraca do wspólnie spędzonego czasu. Teraz Anita jest sama i dobrze się z tym czuje, lubi rytm dnia który sobie wypracowała, lubi swoją kawalerkę w której nikomu nie przeszkadzają książki.

Anita to bardzo smutna postać, dawno nie spotkałam się z bohaterką, która wzbudzałaby aż takie współczucie. Kobieta nie była nigdy doceniana przez rodziców, rówieśnicy się z niej wyśmiewali, a wszystko to za sprawą Uli - starszej siostry. Podczas porodu Uśki doszło do niedotlenienia i z tego powodu dziewczynka jest upośledzona, do tego zdiagnozowano u niej zespół Aspergera (jest to wątek trochę podobny do tego co opisała w swojej książce Magdalena Majcher "Wszystkie pory uczuć Zima). Rodzice Uli i Anity nie chcieli widzieć problemów z jakimi borykają się córki. Nie chcieli przyjąć do wiadomości choroby starszej dziewczynki i traktowali ją jak normalne ale bardzo rozkapryszone dziecko - odbijało się to oczywiście na Anicie. Kobieta jednak nie pozwoliła by zrzucono na nią odpowiedzialność za siostrę, usamodzielniła się i odcięła od rodziny (utrzymuje tylko sporadyczne kontakty). W Anicie jednak pozostał utwierdzana przez wszystkich wokół niska samoocena, brak pewności siebie, zabranianie sobie szczęścia - wszystko to widać z jej postawy, z jej wypowiedzi i myśli, które przybliża narrator.

 "Jeśli ktoś całe życie spędza sam, bardziej dziwi go nagła obecność drugiej istoty obok niż permanentny spokój i pustka"

Na drodze Anity staje pewnego dnia Mikołaj. Mężczyzna prosi o pomoc podczas trenowania joggingu. Modzi zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Mikołaj to chodzący ideał - uwielbia chodzić na zakupy i sprawiać swojej wybrance przyjemność drogimi perfumami, sukienkami, a nawet butami. Anita jednak ostrożnie podchodzi do tego związku, boi się ze zostanie zraniona, trudno jej uwierzyć, że ktoś taki jak Mikołaj może adorować właśnie ją. 

W tym momencie recenzji pewnie większość z was pomyślała, że już wie jak potoczy się akcja i jakie tu będzie banalne zakończenie. Nic bardziej mylnego. W opisy codziennego życia Anity i Mikołaja autorka wplotła elementy thrillera psychologicznego. Ktoś obserwuje Anitę, kobieta kilkakrotnie widuje zakapturzoną postać, ponad to otrzymuje dziwne przesyłki - lalki Barbie, fabrycznie nowe w stroju fitness, lub oszpecone poprzez obcięcie włosów i napisy markerem. Pojawiają się fragmenty pisane kursywą, a dotyczące osoby która wyraźnie ma złe zamiary wobec Anity. Napięcie rośnie, atmosfera się zagęszcza, bo można wytypować kilku podejrzanych...

Książkę czytało mi się bardzo dobrze, z rosnącym zainteresowaniem przewracałam strona po stronie. Rosło napięcie ale też sympatia do Anity - autorka doskonale oddała jak demony z najmłodszych lat wpływają na psychikę dorosłej kobiety. Trzymałam kciuki za bohaterkę, by tym razem udało jej się odnaleźć szczęście. Autorka jednak nie postawiła na melodramatyczny romans - tutaj dzieje się coś bardziej niepokojącego. 

"Dom lalek" to miks gatunków -  powieść obyczajowa i thriller psychologiczny. Fabuła wielowątkowa, dopracowana w najmniejszym szczególe. Charakterystyka postaci bardzo rzeczywista, do tego cała gama emocji - smutek, złość, nadzieja, strach, zauroczenie. Zakończenie jest bardzo dobre, zupełnie niespodziewane i nieszablonowe. Ta historia to była na prawdę ciekawa literacka przygoda, z jednej strony kobieta którą na zawsze skrzywiło zachowanie rodziców, z drugiej zmagania z tajemniczym stalkerem. Dla czytelnika to wyciąganie wniosków z warstwy obyczajowej i próba rozwikłania niełatwej zagadki. Polecam!

Jest to 63 książka przeczytana w 2019r
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek
#czytambopolskie

piątek, 5 lipca 2019

Zagadka królowej myszy

TYTUŁ: Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka królowej myszy

AUTOR: Marta Guzowska

WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 141


Uwielbiam obserwować to jak rozrasta się biblioteczka moich córek. Tym razem kolekcja powiększyła sie o tom 3 przygód detektywów z Tajemniczej 5.


Mama zabrała Piotrka, Jagę i Ankę do muzeum w Krakowie.  Dzieci oglądały wystawę obrazów w pracowni Olgi Boznańskiej znanej jako królowa myszy. Piotrek zabrał w to ciekawe miejsce szczura Sherlocka. Pojawienie się gryzonia w sali wystawowej wywołało zamieszanie, a w jego efekcie odkryto kradzież obrazu. Ktoś zastąpił cenny oryginał udaną kopią. 
Do kradzieży mogło dojść tylko dnia poprzedniego więc łatwe okazało się wytypowanie podejrzanych. Ale jak odkryć sprawców gdy mama nie pozwala na prowadzenie śledztwa? 

Anka i Piotrek znajdują kilka śladów, przeprowadzają też rozmowę z dyrektorem i woźną, bo oni znają to miejsce od podszewki. Dzieciom szybko udaje się ustalić przebieg zdarzenia, ale nadal nie potrafią wskazać sprawcy.
Tutaj na sscenę wkracza Jaga i jej pułapka na złodzieja. Dziewczynce bardzo pomógł Sherlock. Czytelnikowi natomiast pomagają pytania pomocnicze na koncu każdego rozdziału. Przyznaję że nie od rarazu udało mi się wskazać sprawcę, zebranie wszystkich wskazówek i podążanie tokiem myślenia dzieci było bardzo ciekawe. A jak przy tym tomie bawily się moje córki ?

Gabrysia (9lat): to była trudna zagadka, ale dobrze że Anka i Piotrek często powtarzali co już wiedzą i można było to zapamiętać żeby wskazać złodzieja, ale i tak było trudno. 
Gabi zadała też bardzo ciekawe pytanie: czy ta pani (autorka) będzie pisał do końca życia?  Takie te ksiązki są fajne. 
Edit: dostałyśmy na Instagramie odpowiedź od pani Marty że kolejny tom jest już napisany, ma też .ilustracje i wkrótce rusza do druku

Lidka (7lat): dużo było tutaj myszy i Sherlock'a co było bardzo fajne, bo szczur wskazał złodzieja, a on był nie miły dla dzieci bo go odkryły a myślał że jest sprytny.

Podsumowując: polecamy tę książkę oraz całą serię dzieciom w wieku 6+. Oprócz wciągającej fabuły i intrygującej zagadki znajdziecie kilka dobrych rad jak zachować się w muzeum, oraz poznacie malarkę Olgę Boznańską. Polecamy


środa, 3 lipca 2019

1000 pierwszych szeptów

TYTUŁ: 1000 pierwszych szeptów

AUTOR: Aniela Wilk

WYDAWNICTWO: Lucky

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 288



Piękna, tajemnicza i romantyczna okładka. Tytuł sugerujący temat powieści, uznałam więc, że to będzie dobra historia na lato.

Lila i Marek to rodzeństwo, które właśnie straciło mamę - przegrała ona walkę z rakiem. Dziewczyna jest już pełnoletnia, a chłopak to zbuntowany nastolatek. Rodzeństwo przeprowadza się do babci (z którą wcześniej nie mieli kontaktu). Mają szansę zacząć wszystko od nowa, z czystą kartą, niestety okazuje się że przeszłość się o nich upomni.

Już sama podróż do babci nie jest łatwa, tuż przed stacją końcową z pociągiem zderza się jeleń. Wydarzenie to powinno budzić raczej współczucie dla zwierzęcia lub obrzydzenie na widok zmasakrowanego cielska. W Marku jednak ten widok wzbudził niezdrową fascynację. Lili próbując odciągnąć go od tego, wywołała niespotykany dotąd ze strony Marka atak agresji. Na pomoc dziewczynie przychodzi Miłosz, młody mężczyzna pracujący w nadleśnictwie.

Lila nie umie odnaleźć się w nowym miejscu. Jej babcia jest byłą panią prokurator, teraz uwielbia jogę i kontakt z naturą, ale jest przy tym bardzo władcza i apodyktyczna. Co ciekawe bardzo szybko kontakt z babką podłapał Marek. Lili nie może poradzić sobie z nagromadzonymi emocjami, szuka czegoś czym mogłaby zająć myśli.

Zawsze byłam sama, zawsze starałam się być silna, ale czasem nie mogłam być samowystarczalna.

Tym czymś, a raczej kimś jest Miłosz. Początki ich znajomości upływają pod znakiem negatywnego zachowania Marka. Później jednak młodzi zbliżają się do siebie.

Narracja jest pierwszoosobowa. Poznajemy dokładnie myśli i emocje Lili - czasami aż za dokładnie, dziewczyna rozmienia się na drobne, myśli, analizuje, do każdej sytuacji wraca kilka razy. Zdecydowanie więcej tutaj przemyśleń niż akcji.

Początkowa scena z pociągiem przykuła moją uwagę , niestety później było nieco gorzej. Za mało akcji. Rozwijający się romans młodych dorosłych został dokładnie opisany, sms-y, przekomarzania się, pierwsza randka i upojna noc na plaży. Dla mnie było to momentami zbyt naiwne, a podejście Lili do tego "związku" infantylne.

Ciekawa byłam za to wątku tajemniczego zniknięcia przed laty ojca Lili i Marka, dziwnego zachowania babci i pogłębiającej się agresji chłopaka. Wyczuwałam że coś jest na rzeczy, że przyjdzie moment gdy te negatywne emocje wybuchną. Doczekałam się takiej chwili, na ostatnich stronach. Tutaj przyznaje emocje sięgają zenitu tak jak lubię.

Okazuje się również, że ta historia będzie miała swoje zakończenie w drugim tomie. Chętnie przeczytam, ale liczę na to że główna bohaterka nieco dojrzeje, a autorka postawi na wartką akcję.

Podsumowując, książka sprawdzi się idealnie na wakacyjnym wyjeździe. Pierwsza miłość, kłopoty z rodzeństwem, babcia która próbuje nami rządzić - myślę że ta książka trafi w gusta starszych nastolatków i młodych dorosłych. Dla mnie była całkiem ok, niczym jednak wyjątkowym się nie wyróżniła.

Jest to 62 książka przeczytana w 2019r
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek
#czytambopolskie

poniedziałek, 1 lipca 2019

Podsumowanie czerwca


Narzekałam trochę na maj, że taki zimny, więc czerwiec odpowiedział mi na to z nawiązką. Od 30 dni nie padało, upał niesamowity, ja lubię ciepło ale nie aż tak, że nie ma czym oddychać. Czytelniczo jakoś daję radę, ale coraz trudniej zabrać się za pisanie recenzji. Dziewczyny chodzą spać po 22, gdzie w szkolne miesiące była to 20. Zniknęły mi 2 godziny czasu wolnego...
W związku z tym 11 przeczytanych w czerwcu książek mogę uznać za rewelacyjny wynik.


Najbardziej cieszy mnie to że zabrałam się za serię Wszystkie pory uczuć Magdaleny Majcher - cudowne książki. "Lato" przeczytam na pewno w lipcu.

Jesień <klik>
Zima <klik>

Wiosna <klik>

Drugim wielkim plusem czerwca było dokończenie Czary Ognia i wspólne oglądanie filmu. Na razie mówię pas jeśli chodzi o główną serię, ale na pewno szybko nie opuścimy świata Harrego Pottera <klik>

Udało mi się dokończyć wyzwanie zatytułuj się, pisałam o tym tutaj <klik>

Czerwiec wypadł zaskakująco dobrze, udało się też nieco zmniejszyć stos hańby.


Plany na lipiec? Pracowo-wakacyjne :) już odliczam dni do wyjazdu nad jezioro. Książki zabieram ze sobą, ale na pisanie recenzji daje sobie wolne. ;)

Już teraz wiem, że lipiec będzie obfitował w nowe lektury, bo dzisiaj przyszły dwie nowe książki.


FAZA REM

Łódź, niegdyś Ziemia Obiecana, dzisiaj miasto pogrążone w nostalgii.
W bloku na Bałutach zamordowano studentkę. Na Julianowie przed swoim domem ginie bogaty lekarz. Morderca pozostawia na miejscach zbrodni fragmenty recept. Kiedy zostaje odnaleziona trzecia ofiara, media podejmują temat „Aptekarza” i w mieście wybucha panika.
Komisarz Igor Blattner musi rozwikłać zagadkę pierwszego od wielu lat seryjnego mordercy w Łodzi. Atakowany przez media, naciskany przez przełożonych, borykający się z problemami w życiu osobistym i kryzysem wieku średniego policjant staje przed największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze.
Blattner kieruje się w pracy jedną prostą zasadą. Występek nie zasługuje na wybaczenie, a wyłącznie na sprawiedliwą karę. Czy jednak to credo pomoże czy utrudni mu złapanie mordercy?

PANACEUM

Z nieba leje się żar, Łódź dusi się w kurzu, a komisarz Blattner walczy z własnymi demonami. W takich warunkach przyjdzie mu prowadzić kolejne trudne śledztwo.

W jednym z apartamentowców policja odkrywa ciało młodej pięknej kobiety – uzdolnionej lekarki, której życie przypominało bajkę. W trakcie dochodzenia Blattner musi zbadać środowisko neurochirurgów. Światek wybitnych specjalistów okazuje się jednak bardziej hermetyczny, niż się spodziewał. Czy to specyfika zawodu, czy pracownicy szpitala coś ukrywają?

Pojawiają się kolejne ofiary, a ślady zdają się prowadzić do znanego neurochirurga, niepodważalnego autorytetu w swojej dziedzinie. Nic tu jednak nie jest proste ani oczywiste. Rozwiązanie sprawy zaskakuje nie tylko śledczych, ale także środowisko medyków.

Zapowiada się kryminalnie i mrocznie. A jak u was wypada podsumowanie czerwca i lipcowe plany?