niedziela, 26 stycznia 2020

Coś do ukrycia

TYTUŁ: Coś do ukrycia

AUTOR: Iwona Kowalska
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2018
LICZBA STRON: 273



Ta książka trafiła do mnie zupełnie przypadkiem. Na profilu autorki zauważyłam akcję promocyjną dzięki której książka miała trafić do wybranych bibliotek. Ja zgłosiłam najbliższą mi wiejską bibliotekę i powieść z dedykacją trafiła w ręce czytelników. A, że mam dobre układy z paniami bibliotekarkami miałam przyjemność przeczytać tę historię pierwsza.

Julka pracuje jako aktorka w teatrze dziecięcym, tuż przed świętami ulega wypadkowi. Dekoracja sceniczna łamie jej nogę, a na twarzy maluje różnokolorowe siniaki. Tak "wystrojona" jedzie do domu swojego przyszłego narzeczonego na kolację wigilijną. Rodzinie wpada jednak w ręce magazyn w którym opublikowano rozbieraną sesję Julki. Nikogo nie obchodzi fakt, że Julka pozowała kilka lat temu, a zdjęcia są artystyczne, nie wulgarne. Taka rzecz jest nie do przyjęcia w tej arystokratycznej rodzinie. Filip ucina z nią całkowicie kontakt, nie fatygując się by porozmawiać z nią w cztery oczy.

Przyjaciółka Basia i kolega z teatru Mietek wpadają na pomysł jak zemścić się na rodzinie Filipa. Wyruszają w Polskę by odnaleźć jego krewnych i udowodnić im, że każdy ma coś do ukrycia. Julka tymczasowo bez pracy zgadza się na ten szalony pomysł. Przyjaciele zastawiają pułapki na wujka Zdziśka, ciocię Zofię zaangażowaną politycznie feministkę, na księdza Polikarpa i na babcię Ninę broniącą jak lwica swojego szlacheckiego pochodzenia.

Przyznam szczerze że początek szedł mi trochę opornie. Próba przyłapania wujka Zdziśka wziętego psychoterapeuty i trenera jakoś nie porywała. Później zrobiło się znacznie ciekawiej i dałam się wciągnąć w tę historię z zapałem przewracając kolejne strony. Bardzo byłam ciekawa co ekipa z Baśką na czele jeszcze wymyśli. Dodatkową zachętą do czytania była intrygująca postać Marka kuzyna Filipa.

Pomysł na fabułę muszę przyznać bardzo oryginalny, wykonanie jak najbardziej przypadło mi do gustu. Komizm postaci i komizm sytuacyjny - wszystko jednak tak dobrze wyważone, że nie ociera się o absurd. Narracja pierwszoosobowa ciekawie się tutaj sprawdziła, poznajemy motywacje Julki a właściwie jej wątpliwości, bo pomysł był Baśki. Obserwujemy jak plącze się w zeznaniach przed Markiem, jak małe kłamstewka zaczynają ją przytłaczać.

"Coś do ukrycia" okazało się ostatecznie przyjemną lekturą na poprawę humoru. Niecodzienne sytuacje, motyw zemsty i próba udowodnienia że każdy ma coś do ukrycia. Jak wspomniałam początek szedł trochę opornie ale warto się przez niego przebić i spędzić miło czas z Julką i jej przyjaciółmi. Książki poszukajcie w bibliotece, bo na prawdę warto. Polecam.

Jest to 9 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

czwartek, 23 stycznia 2020

Zaufaj mi jeszcze raz

TYTUŁ: Zaufaj mi jeszcze raz

AUTOR: Magdalena Krauze
WYDAWNICTWO: Jaguar
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 309


W poprzednim poście znajdziecie recenzje tomu pierwszego romantycznej historii Pauliny i Igora. "Czekałam na ciebie" bardzo mi się spodobała więc z wielkim entuzjazmem zabrałam się za czytanie kolejnego tomu - bardzo lubię tak hurtowo czytać, ale potem strasznie nie lubię pisać recenzji.

Czy małe dziecko może przewrócić świat do góry nogami?

Może, zwłaszcza gdy pojawia się nieoczekiwanie. W życie Pauliny i Igora wkracza z impetem rezolutny Kubuś. Kobieta na wieść o dziecku reaguje dość impulsywnie, pakuje walizki i wyjeżdża na tygodniowy urlop by spróbować sobie poukładać to co się właśnie wydarzyło. Jak wielkie jest prawdopodobieństwo, że Igor cały czas ją oszukiwał? Skoro jest dziecko musi też być jego mama.

Paulina wyjeżdża do Karpacza, poznaje tam miłego syna właścicielki - Adama. Są w podobnym wieku i od pierwszych chwil łapią świetny kontakt. Mężczyzna oprowadza ją po okolicy, opowiada legendy, opiekuje się gdy ona zaczyna mieć katar. Adam ma za sobą trudną przeszłość, mimo młodego wieku sporo już w życiu przeżył dlatego chętnie pomaga Pauli by ta odzyskała równowagę.

W tym tomie dopuszczony do głosu zostaje i Igor, narracja jest pierwszoosobowa naprzemienna.  Lubię w takich powieściach spojrzeć na wydarzenia z dwóch perspektyw. 

"Bo to tylko twoja strona medalu. Tylko awers. Zupełnie jakbyś widziała monetę od jednej strony, widzisz głowę w koronie ale nie wiesz ile to warte."

Bardzo często tak jest że widzimy głównie swoje racje, a tego czego nie wiemy najczęściej sobie dopowiadamy. Takim nieporozumieniem mógłby się zakończyć związek Pauliny i Igora. On jednak nie poprzestał na czekaniu aż jej przejdzie foch i będzie chciała go wysłuchać, on cały czas działał, cały czas próbował jej przekazać jak bardzo jest ona dla niego ważna.

List który wszystko wyjaśni. 

Pewne dramatyczne wydarzenia trochę przyspieszyły szczerą rozmowę naszej pary. Był moment iż myślałam że autorka uderzy w melodramatyczne tony ale na szczęście obyło się bez tego. Potem bomba wybucha i dowiadujemy się prawdy o przeszłości Igora. Powiem tak - autorce wyobraźni nie brakuje to raz, a dwa potrafiła stworzyć takich bohaterów drugoplanowych żeby akcja wątku głównego była spójna i logiczna. 

Recenzja wypadła chyba dość enigmatycznie ale mam nadzieję że to też was skusi do sięgnięcia po książki Magdaleny Krauze. Tom drugi zawiera w sobie tajemnicę, którą trzeba wydobyć na światło dzienne. Czytałam go jednak z ciut mniejszym zapałem niż tom 1, a mimo to przeczytałam go w krótszym czasie. Jest to jednak bardzo dobra kontynuacja, chociaż czasami miałam wrażenie że Pauliną trzeba by trochę potrząsnąć. Podsumowując jeśli znacie pierwszy tom to i drugi będziecie przeczytać. Romantyczna, przyjemna i odprężająca historia którą polecam z czystym sumieniem.

P.S Okładki tych książek są cudowne ❤😍

Jest to 8 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

wtorek, 21 stycznia 2020

Czekałam na ciebie

TYTUŁ: Czekałam na ciebie

AUTOR: Magdalena Krauze
WYDAWNICTWO: Jaguar
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 321



Wiem że ostatnio nieco narzekałam na romans w powieści, ale do książek Magdaleny Krauze coś mnie mocno ciągnęło. Pierwszy tom stał na półce już jakiś czas ale tutaj wiedziałam, że nie zacznę czytać nim nie kupię drugiego. Impulsem było wyzwanie u Ejotka (pod hasłem: okładka z elementami biało-czerwonymi <klik>) i jak tylko dotarła do mnie część druga zabrałam się za czytanie.

Paulina jako nastolatka nie należała do piękności, wręcz przeciwnie. Dziewczyna przy kości w niemodnych ciuchach i z trądzikiem nie wzbudzała zainteresowania, gdy jednak chodziło o odpisanie zadania z matmy klasowi przystojniacy wiedzieli gdzie jej szukać. Ciekawe tylko czy wiedzieli chociaż jak ona ma na imię skoro wołali do niej Ej. Mija 10 lat, Paulina wylewając hektolitry potu na siłowni wypracowała sobie piękną sylwetkę i nabrała pewności siebie. Teraz jest zastępcą naczelnego w poczytnym kobiecym piśmie, spełnia się zawodowo ale nadal jest singielką. Ona wierzy w prawdziwą miłość i  nie zadowoli się byle czym by tylko pozbyć się samotności.

Igor po śmierci ojca przyjeżdża do Legnicy by zamieszkać blisko mamy. Powrót do rodzinnego miasta to rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Zostaje naczelnym gazety i szybko zyskuje sympatię zespołu. W oko wpada mu Paulina, kobieta sympatyczna ale bardzo tajemnicza. Młody mężczyzna zaczyna się starać, tani podryw to nie jego styl, a dla kobiety która zaczęła władać jego sercem warto się postarać.

On i ona.
Igor chodził z Pauliną do jednej klasy w liceum, ale niestety tego nie pamięta. Ona pamięta to aż za dobrze. Zakochana w nim bez wzajemności przysłuchiwała się jak przezywał ją "słonicą", a potem bez skrupułów odpisywał zadanie. Paulina wypłakiwała się w rękaw Malwiny ale on nadal był dla niej ideałem. Och ten czas liceum, gdy pierwsza miłość była tą na całe życie, którą teraz wspomina się z sentymentem. Pauli z Igorem nigdy nic nie łączyło, czy teraz więc warto wypominać mu przeszłość kiedy okazał się porządnym facetem?

Ten romans mi się podobał. 
Ogromnym plusem jest tutaj brak miłości która spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba, owszem jest między nimi chemia, ale by cokolwiek się między nimi zadziało potrzeba trochę czasu. Relacja między bohaterami rozwija się w przyjemnym tempie. Paulina ma sporo wątpliwości, analizuje podczas podszytych humorem rozmów z przyjaciółką. Igor natomiast nie jest nachalny, ale też nie pozwala grać sobie na nosie i przeciągać struny. Ta relacja jest słodka i romantyczna, a jednak nie mdła. Cięte riposty zdecydowanie równoważą nawarstwianie się różowej pianki.

Zabierając się za tę książkę wiedziałam że to romans i z odpowiednim nastawieniem zabrałam się za czytanie. Wątek spotkań po latach jest dość powszechny, tutaj jednak w czasach licealnych między bohaterami nie było nic. Autorka stworzyła takie postacie z którymi bardzo łatwo się zżyć i im kibicować - co jak zauważyłam jest dla mnie istotnym elementem w powieściach obyczajowych i romansach. Narracja pierwszoosobowa pozwala nam jeszcze lepiej poznać Paulinę. Zakończenie jest niemałym zaskoczeniem tak więc decyzja o zakupie 2 tomu była jak najbardziej udana i uzasadniona.

Podsumowując: debiut Magdalny Krauze to na prawdę przyjemna książka, lekki odprężający romans (w którym nie brak też wątków pobocznych). To taka książka dzięki której wprawimy się w romantyczny nastrój i pobujamy trochę w obłokach. Ja jestem usatysfakcjonowana, więc jeśli tylko najdzie Was ochota na miłosną historię to polecam "Czekałam na ciebie".



Jest to 7 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

niedziela, 19 stycznia 2020

Światło w środku nocy

TYTUŁ:Światło w środku nocy

AUTOR: Jojo Moyes
WYDAWNICTWO: Znak litera nova
ROK WYDANIA: 2020 (recenzja przedpremierowa)
LICZBA STRON: 535


Moja przygoda z książkami Jojo Moyes zaczęła się od powieści Razem będzie lepiej. Od pierwszej chwili polubiłam się ze stylem autorki, nie czytałam co prawda wszystkich jej książek ale staram się być na bieżąco. Dlatego dziś przychodzę z przedpremierową recenzją Światła w środku nocy.

Alice piękna Angielka zamknięta w sztywne ramy konwenansów widzi swoją szanse na ucieczkę do lepszego świata w małżeństwie z Amerykaninem. Benett van Cleve syn bogatego przedsiębiorcy zarządzającego kopalniami nie zapewni jednak młodej żonie wystawnego i pełnego ekscytacji życia w Nowym Jorku. On ją zabiera do małego miasteczka w Kentacky. Alice usycha z nudów, z jednej klatki dała się zamknąć w drugą. W dodatku mąż okazuje się nie być tak uroczy jak na początku i kobieta zauważa że nic ich nie łączy. Niespodziewanie dla Alice wybawieniem okazuje się jedno z nudnych małomiasteczkowych zebrań. Pani B szuka chętnych kobiet do pracy w konnej bibliotece. Inicjatywa ta nie budzi zachwytu wśród mieszkańców ale Alice czuje że to coś dla niej.

Margery O'Hare to córka bimbrownika, pod kilku lat jej ojciec nie żyje a mieszkańcy miasteczka nadal oceniają ją przez pryzmat jego zachowania. Kobieta zbliża się do 40 jest niezależna, zbuntowana i na pewno nie pozwoli sobą pomiatać. Od lat z wzajemnością zakochana w Svenie, ale nikt nigdy nie zmusi jej do zalegalizowania związku i narzucenia sobie jakichkolwiek ograniczeń. Kobieta jest zwolenniczką postępu dlatego bardzo zaangażowała się w prowadzenie biblioteki by książki mogły dotrzeć do najbardziej niedostępnych domów w górach.

Alice zaczyna współpracować z Margery i dwoma innymi dziewczętami. Początkowo kobiety traktują się z rezerwą jednak jak się okazuje wspólny cel i wspólne przejażdżki po górach zbliżają. W czasie długich wieczorów w bibliotece rozbrzmiewa śmiech, bibliotekarki mają dużo pracy bo ludzie chętnie wypożyczają powieści i czasopisma z poradami. Jest jednak ktoś kogo biblioteka bardzo razi i uważa że ma ona zły wpływ zwłaszcza na kobiety z miasteczka. Van Clave otwarcie występuje przeciw bibliotekarkom, a gdy jego synowa wyprowadza się z domu wypowiada im wojnę.

Ta powieść to świetna obyczajówka. Lata 30 XX wieku, Kentacky walczące z bimbrownikami i biblioteka na koniach szerząca wiedzę. Pomysł na tę książkę był cudowny, wykonanie również. Poznajemy dwie zupełnie różne kobiety, dosłownie z dwóch rożnych światów i obserwujemy jak rodzi się ich przyjaźń. W powieści zostaje poruszonych wiele wątków i na wielu płaszczyznach można tę powieść rozpatrywać. Myślę że każdy znajdzie w niej element który z pewnością mu się spodoba: wątek romantyczny, metamorfoza bohaterki, zatargi między starymi klanami, walka z powodzią bezwzględnym przedsiębiorcą. Przy tylu poruszanych tematach może zaskakiwać to, że nie ma uczucia przesytu wszystko jest wyważone i przepięknie oddane.
W tą powieść weszłam całą sobą, czytać książkę to raz, ale czytać o książkach i bohaterkach które uwielbiają je tak jak ja to już zupełnie coś innego. Po tej książce nie spodziewajcie się niczego banalnego bo zapewniam, że nie raz was zaskoczy. Oryginalna, wciągająca, taka do której chce się wracać. Polecam



Jest to 6 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

czwartek, 16 stycznia 2020

Tatuażysta z Auschwitz

TYTUŁ: Tatuażysta z Auschwitz

AUTOR: Heather Morris
WYDAWNICTWO: Marginesy
ROK WYDANIA: 2018
LICZBA STRON: 326


Po literaturę poruszającą temat obozów zagłady sięgam niezmiernie rzadko. Krwawe opisy w kryminałach mnie nie ruszają, ale obraz obozów prześladuje mnie długo po lekturze. Mam bowiem świadomość że to nie fikcja, że to cierpienie było udziałem rzeczywistych ludzi. Do przeczytania budzącej kontrowersje książki namówiła mnie ciocia. Zobaczcie co z tego wynikło.

Lale słowacki Żyd zostaje wywieziony "na roboty", ma pracować dla Niemców by jego rodzina była bezpieczna.  Młodego chłopaka poznajemy w czasie jego podróży bydlęcym wagonem do Auschwitz. Tam zostaje pozbawiony bagażu, ubrania i imienia, zamiast którego dostaje wytatuowany na przedramieniu numer. Lale próbuje mentalnie nie poddawać się temu czego doświadcza, sam przekonuje siebie że jest w stanie przetrwać. Jednak kilka kroków dzieli go od śmierci gdy chory na tyfus trafia na wózek z trupami. Ktoś jednak zauważa że żyje i ratuje go. Pomocy w dojściu do zdrowia udziela mu tatuażysta, który proponuje mu pracę. Szczęśliwie dla Lalego pracy jest ogrom.
Lale nie zagląda w przerażone twarze osób którym wypisuje na ciele numer. Jest otępiały przez to co się wokół niego dzieje, nie jest w stanie pojąć jak do tego doszło. Gdy przychodzi mu tatuować młode kobiety jego ręce drżą i wtedy spogląda w oczy jednej z nich. W ciagu ułamka sekundy zrozumiał że poznał miłość swojego życia.

Lale i Gita, bo tak miała na imię właścicielka przepełnionych smutkiem oczu spotykają się wiele miesięcy później podczas dnia wolnego od pracy. Znajomość rozwija się na tyle na ile pozwalają im warunki obozowe. Lale wie jak przekupić blokowe by dostać się do Gity, by móc spędzić z nią trochę czasu. Obiecuje swojej dziewczynie że wydostaną się z tego piekła.

Pobyt w obozie został tutaj przedstawiony w łagodny sposób, co mi akurat odpowiadało. Podskórnie można jednak było wyczuć grozę. Obawiam się jednak że dla osób słabo zapoznanych z tematem może być to wprowadzenie w błąd. We wstępie zaznaczono że historia ta została opowiedziana z szacunkiem i powściągliwością i jak najbardziej się z tym zgadzam. Nie może być to jednak jedyna lektura na podstawie której czytelnik wyciągnie wnioski na temat życia w obozach Auschwitz-Birkenau!

Co do wątku miłosnego to jak najbardziej był on możliwy. Tutaj nie zgadzam się ze zdaniem, że to grafomańskie romansidło, którego akcja dzieje się w przekłamanej rzeczywistości obozowej. Daleko mi co prawda od ochów i achów nad tą książką ale oceniam ją jako poprawną. Lale Sokołow opowiedział Heather Morris swoją historię, wiele lat po tych strasznych wydarzeniach. Wierzę, że koszmar tamtych dni nigdy go nie opuścił, ale wspomnienia bywają złudne, czekolada i częste wizyty na bloku kobiecym może zdarzyło się raz czy dwa, w powieści natomiast kilkakrotnie. Zdziwienia nie budzi we mnie chęć zastapienia tych gorszych wspomnień tymi lepszymi nawet jeśli faktycznie do nich nie doszło.

Podsumowując książka która budzi ogromne kontrowersje mnie akurat się podobała. Może dlatego że ja mam świadomość co się działo w obozach Auschwitz Birkenau i nie lubię o tym czytać. Tutaj dostałam historię miłosną ludzi odartych z godności i człowieczeństwa, miłość ludzi którzy przeżyli piekło. Nie mnie oceniać zachowanie czy uczucie bohaterów. Autorka na podstawie rozmów z Lale Sokołowem opisała w bardzo prosty a jednak bardzo przejmujący sposób jego historię. Jeśli moja recenzja was przekonała do tej książki to będzie mi bardzo miło, ale jeśli uważacie że to zbędna, nastawiona na zysk nierzetelna powieść to macie do tego prawo i w takim razie polecam wam Królestwo za mgłą <klik> czyli wywiad rzekę z Zofią Posmysz i jej książkę Wakacje nad Adriatykiem <klik>

Jest to 5 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek