wtorek, 13 listopada 2018

Powiedz, że zostaniesz

TYTUŁ: Powiedz, że zostaniesz

AUTOR: Corinne Michaels

WYDAWNICTWO: Szósty Zmysł

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 467



Jak zapowiadałam na początku listopada ten miesiąc ma obfitować w romantyczne lektury. Nie znaczy to jednak, że będą to historie proste, a wręcz przeciwnie, to opowieści łamiące serca i wyciskające łzy - takie książki też czasami warto poczytać.

Sięgając po "Powiedz, że zostajesz" nie spodziewałabym się, że moje serce zostanie złamane już w pierwszym rozdziale. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym czytała książkę, która już na pierwszych stronach zaatakuje tak emocjonalną bombą.

Presley, ma 35 lat, jest mamą bliźniąt, żoną męża, który jest jej przyjacielem, współwłaścicielką kawiarenki. Kobieta jest szczęśliwa, bo osiągnęła.stabilizację, o której zawsze marzyła. Jednak wszystko to okazało się ułudą, mąż zawiódł jej zaufanie i podjął nieodwracalna decyzję o rozstaniu. Pres zostaje sama z synami i musi poradzić sobie ze zniszczeniem, które pozostawił po sobie Todd. W jednej chwili traci wszystko, a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Zmuszona przez okoliczności Pres musi wrócić do rodzinnego domu, na wieś. Jako nastolatka zrobiła wszystko by wyrwać się do wielkiego miasta, teraz pokonana przez życie musi tam wrócić.

Ani Presley ani chłopcom nie jest łatwo zmienić swoje przyzwyczajenia. Sprawę komplikuje fakt spotkania dawnych znajomych, od których kobieta całkowicie się odcięła. Osobą której za wszelką cenę próbuje unikać jest Zachary, jej były narzeczony.

W małym miasteczku w Tennessee wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Presley i Zachary stanowili parę idealną, gonili za marzeniami i mieli siebie, kibicowało im całe miasteczko. Wyjazd do colleg'u otwierał im nowe możliwości, ale też stawiał przed trudnymi.wyborami. Zachary który marzył o karierze sportowej dostał propozycję życiowego kontraktu. Bez konsultacji z Pres podpisał umowę i... od tego wszystko się zaczęło, a właściwie na tym się skończyło. Para rozstała się w kłótni, a spotkali się ponownie po 17 latach.

Presley i Zach to teraz dorośli ludzie, zmienili się, ale to co w nich pozostało to uczucie do siebie. Mają sobie wiele do powiedzenia, bo okazuje się że jedno zdarzenie zostało odebrane na dwa różne sposoby. Czy po latach dadzą sobie drugą szanse? Czy Pres po stracie męża będzie potrafiła jeszcze komuś zaufać i otworzyć swoje serce?

Ta książka jest bardzo emocjonalna, napisana w taki sposób, że smutki i radości dzielimy z bohaterami. Początkowo nie rozumiałam motywacji Pres, która unikała spotkań z Zacharym, jednak kolejne tajemnice, które wychodziły na światło dzienne pozwalały mi inaczej spojrzeć na sytuację. Również rozdziały opowiedziane z perspektywy Zacha dają szerszy obraz sytuacji.

Z tej powieści można wyciągnąć kilka wniosków m.in:, że nie wolno dusić w sobie bólu, nie wolno ukrywać tajemnic dla dobra innych, bo pewnego dnia tama pęknie i jeśli nie będziemy mieli przy sobie bliskich na pewno nie poradzimy sobie z naporem żalu i negatywnych emocji.

"Powiedz, że zostaniesz" to historia drugich szans. Czasami warto dać drugą szansę, nie tylko innym ale przede wszystkim sobie. Zrozumiała to Presley, a wy możecie się o tym przekonać sięgając po najnowszą powieść Corinne Michaels - polecam.

Jest to 105 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad

niedziela, 11 listopada 2018

Echo minionych dni

TYTUŁ: Echo minionych dni

AUTOR: M. P. F. Kaczmarek

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 163



Dziś dzień wyjątkowy, niepowtarzalny, setna rocznica odzyskania niepodległości. Dzień wyjątkowy jednością Narodu. Jednak te 100 lat wolności, które dziś świętujemy nie było wolne od bólu i cierpienia. W tym dniu radości nie możemy zapomnieć o tych którzy tę wolność próbowali utrzymać, którzy musieli stawiać czoło kolejnym okupantom.
Dzięki uprzejmości autora w moje ręce trafiła niewielkich rozmiarów książeczka. Po raz kolejny przekonałam się, że tomy o niewielkim gabarycie niosą w sobie spory ładunek emocjonalny.

Wydawać by się mogło że o II wojnie światowej napisano już wszystko. Jednak mikropowieść, Marcina Kaczmarka pokazała, że jest inaczej.

Bohaterką jest starsza pani o imieniu Irena. Opowiada historię swojego życia. Wspomina szczęśliwe dzieciństwo w rodzinnym domu. Do rodzinnej wioski dziewczyny wielkimi krokami zbliża się wojna, ale mieszkańcy odsuwają od siebie myśl o niebezpieczeństwie. Do czasu, aż łomotanie w drzwi wybudza ich z letargu. Rodzina Ireny zostaje wywieziona na roboty przymusowe, mają to wielkie szczęście, że nie zostają rozdzieleni. Obóz pracy znajduje się w lesie, jego teren wyznaczają drzewa, a nie zasieki ani drut kolczasty, nikt jednak nie ma odwagi uciekać, dlaczego?

"Aby uwięzić człowieka, wystarczy zbudować mu w jego umyśle. Nie potrzeba do tego słupów, płotów, kolczatek, ani wież strażniczych..."

Okupant wie co robić by zniewolić człowieka, by zasiać niepewność i strach.

Poznajemy emocje Ireny, jej reakcje na zaistniałą sytuację, na zmiany warunków po zakończonej wojnie. Zamy jej stosunek do rodziny, jej pojęcie miłości.

Ta książka mnoży pytania, ale nie te dotyczące bohaterki czy osób jej współczesnych. Te pytania dotyczą nas, naszej wrażliwości, naszego otwarcia na drugiego człowieka, naszego przywiązania do rzeczy materialnych.

Na kartach tej mikropowieści znajdziemy prawdy ponadczasowe, zmuszające do refleksji. Polecam, bo ta krótka powieść nie pozwoli wam o sobie zapomnieć, a dodatkowo jeśli kupicie egzemplarz to 4zl zostaną przekazane fundacji Pajacyk wspierającą dożywianie dzieci. Warto przeczytać.

Książkę zapakowaną jak na prezent kupicie tutaj https://www.echominionychdni.pl

Jest to 104 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* #czytambopolskie na blogu poligon domowy listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad

piątek, 9 listopada 2018

A wszyscy...


TYTUŁ: A wszyscy…

AUTOR: Bogumiła Michalczyk

WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 142


Zaciekawiona opisem skusiłam się na lekturę tej niewielkiej objętościowo książki. Opis okładkowy zachęcał do poznania tej humorystycznej historii o przewrotności losu.

Narratorem jest mężczyzna, nie znamy jego imienia ani nazwiska, wiemy tylko  tyle ile on sam nam opowie. Mężczyzna ten jest naukowcem, prowadzi badania i wykłada socjologię. Wiedzie spokojne, trochę nudne życie u boku żony. Pewnego dnia jego myślenie o małżeństwie i sytuacji życiowej, w której się znalazł diametralnie się zmienia. W ręce bohatera wpadają listy miłosne do jego żony. 
Mężczyzna czyta je z pewnym zażenowaniem, ponieważ język i styl tej korespondencji są patetyczne, a zarazem infantylne co daje komiczny efekt. Ciekawość jednak bierze górę i mężczyzna otwiera kolejne koperty, zastanawiając się przy tym kto jest ich adresatem. On zna swoją żonę od najmłodszych lat, mają wspólnych znajomych, nie potrafi więc wydedukować kto mógł podkochiwać się w jego żonie i w taki sposób wyznawać jej miłość.

Narrator nawiązuje kontakt z czytelnikiem zwracając się do niego bezpośrednio, szukając zrozumienia. Opowiada historię swojego życia, wspomina wybory, które doprowadziły go do punktu, w którym się teraz znajduje. Te wynurzenia jednak tworzą obraz mężczyzny niezaradnego życiowo, fajtłapy i pantoflarza – to żona podejmuje wszystkie ważniejsze decyzje i ustawia ich wspólne życie. Syn nie jest zainteresowany nawiązaniem głębszych relacji z ojcem, studentów zaś, narrator traktuje pobłażliwie i z wyższością, którą tylko w pracy może manifestować.

Ta książka to zwierzenia mężczyzny, który nie radzi sobie z rzeczywistością, w której się znalazł, żona, dorastający syn, teściowa, studenci – nikt nie jest w stanie go zrozumieć, a wszyscy sprzysięgli się przeciw niemu.

Ta opowieść mnie nie porwała, częste dygresje i wtrącenia w nawiasach, odbieganie od głównego wątku – to trochę urozmaica czytanie i jest pewnym powiewem świeżości wśród nudnawych zwierzeń bohatera. Styl i język prosty, tylko w przytaczanych listach bardziej poetycki. Książkę czyta się szybko, przy żadnym z wątków nie zatrzymałam się dłużej, żaden nie wzbudził we mnie refleksji.

Jedynym ciekawym momentem okazało się poznanie prawdy o nadawcy listów. Tylko ta sytuacja wzbudziła we mnie jakieś emocje, jedyny punkt, który mogę uznać za interesujący w całej tej historii. Po odkryciu prawdy bohater uzmysławia sobie, że nie on jest panem swojego losu. Sytuacja życiowa, której się znalazł została przez kogoś zaplanowana, a to co dzieje się dalej to konsekwencja tamtej decyzji. Decyzji, którą jak dotąd myślał narrator podjął sam, a w rzeczywistości to ktoś inny pokierował jego życiem.

Mężczyzna ma żal, że to nie on ma moc decyzyjną i sprawczą w swoim życiu. Z przytaczanych przez niego życiowych historii przebija rozczarowanie własnym życiem. To nie on steruje, to fale pchają go w określonym kierunku.

Podsumowując, jest to książka na jeden wieczór. W zamyśle miała być to prawdopodobnie komedia obyczajowa. Moim subiektywnym zdaniem wyszło to raczej mało ciekawie i bez polotu. Takie narzekania dorosłego faceta, któremu nie do końca w życiu wyszło. Ta książka nie zostanie ze mną na dłużej, bo nie wzbudziła we mnie żadnych emocji ani pozytywnych ani negatywnych, zginie w mej pamięci przysłonięta innymi, ciekawszymi lekturami.

Czy polecam? Myślę, że to może być taki przerywnik, odskocznia od poważniejszych lektur, taki odprężający reset czytelniczy, ale nie spodziewajcie się zbyt wiele, bo szału nie ma.

Książkę otrzymałam dzięki współpracy ze stowarzyszeniem Sztukater.pl <klik>




Jest to 103 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* #czytambopolskie na blogu poligon domowy listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad

wtorek, 6 listopada 2018

Sami sobie nigdy

TYTUŁ: Sami sobie nigdy

AUTOR: Anna M. Brengos

WYDAWNICTWO: Lucky

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 272



Książki wydawnictwa Lycky, które do tej pory czytałam były dość przyjemnymi lekturami o charakterze rozrywkowym. Widząc jednak okładkę powieści "Sami sobie nigdy" zauważyłam, że zanosi się na coś poważniejszego, nie wahałam sie więc i zaciekawieniem rozpoczęłam lekturę.

Mężczyzna. Kobieta. Dziecko. Z perspektywy tych trzech narratorów poznajemy historię mieszkańców pewnego bloku. Bohaterowie nie mają imion, jest to zabieg, który zwraca nam uwagę na to, że te sytuacje mogą dotyczyć każdego z nas, naszych sąsiadów lub znajomych.

On, to mężczyzna ok 30, wykształcony, dobrze zarabia, niestety jego małżeństwo się rozpadło, roszczeniowa żona, imprezowiczka i on odpowiedzialny facet trzymający dom na swoich barkach - to nie mogło się udać. On wyprowadza się, a w jego mieszkaniu zostaje żona i córka i nowy wujek. Za zamkniętych drzwi często słychać awantury, ale on tego nie wie, żona często przekłada termin umówionych spotkań, utrudnia kontakty z córką.

Ona. Zmaga się ze swoją chorobą, mimo młodego wieku serce odmawia posłuszeństwa, kolejne wizyty w szpitalu i próba powrotu do zdrowia. Ona jest z.tym wszystkim sama, przyjaciele daleko, brat zajęty swoim życiem, sąsiedzi zajęci awanturowaniem się. I nagle pomocną dłoń wyciąga on, całkiem bezinteresownie, ale okazuje się że ona też może pomoc jemu.

Dziecko, mała dziewczynka pragnąca uwagi matki. Próbuje zrozumieć otaczającą ją rzeczywistość, dlaczego nagle ma dwa domy, a mama nie może się nią opiekować. Spotyka na swojej drodze anioła, miłą sąsiadkę, która dwa razy ratuje ją z opresji.
Rozdziały opowiadane z perspektywy malej dziewczynki powodowały u mnie wzrost emocji, impuls udzielenia natychmiastowej pomocy. Myślę, że taki był zamysł autorki, by po przeczytaniu tej książki już NIGDY nie przejść obojętnie obok krzyków, które dobiegają zza drzwi sąsiadów.

Ta książka jest boleśnie prawdziwa. Opis na okładce jest lakoniczny, ale przyciąga, bo często lubujemy się w plotkach na temat sąsiadów, na temat tego co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Lubimy o tym rozmawiać, ale nie lubimy reagować; krzyki, awantury, libacje alkoholowe, to nie nasza sprawa dopóki nie przekracza progu naszego domu. A co jeśli tam są dzieci? Bezbronne i wystraszone, maluchy które muszą szybko dorosnąć, które wstydzą sie siniaków i już od najmłodszych lat potrafią je ukrywać.

Ta historia mogła wydarzyć się naprawdę. To opowieść o pozorach które stwarzamy i, które nas zawodzą. Polecam, ale przestrzegam, że ta książka to takie trochę potrząśnięcie za ramię, zwrócenie uwagi na problem. Bardzo się cieszę, że takie książki są wydawane i, że mogę się z wami nimi podzielić.

Jest to 102 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* #czytambopolskie na blogu poligon domowy listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad


niedziela, 4 listopada 2018

Zapisane w chmurze

TYTUŁ: Zapisane w chmurze

AUTOR: Beata Majewska

WYDAWNICTWO: Książnica

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 342



Kilka dni po premierze trafił w moje ręce tom trzeci serii owocowej nieoficjalnie nazwanej serią o rozwódkach. Gdy zaczęłam czytać okazało się, że myślę schematami, przypuszczałam, że mniej więcej wiem jak potoczy się fabuła... I co? I kolejny raz dałam się autorce zaskoczyć. Kolejny raz trzeci tom serii książek Beaty Majewskiej rozłożył mnie na łopatki i wywołał potok łez.

Magda jest nauczycielką geografii, mamą 18-letnich bliźniaczek, żoną przy mężu. Magda i Łukasz obchodzą właśnie 15-rocznicę ślubu, a właściwie próbują ją celebrować. Nic jednak nie idzie po myśli kobiety, jeden drobny kamyczek powoduje lawinę żalów i wzajemnych pretensji. Łukasz żyje tylko pracą, swoimi interesami, żona jest dla niego miłym dodatkiem, który rzadko zauważa. Magda czuje się bardzo samotna. Córki wyjechały, wkraczają w dorosłość, ale tak na prawdę nigdy nie miały z matką dobrych relacji, ojciec traktował ją z góry, nie okazywał szacunku, dzieci też przyjęły taką postawę. Magda jest cichą, zamkniętą w sobie kobietą, ale kumulowane przez lata emocje muszą w końcu znaleźć ujście. Małżeństwo Leśniaków jest nim tylko z nazwy, dwoje ludzi którzy kiedyś byli sobie bardzo bliscy, teraz nie wiedzą o sobie nic. 

Pod wpływem impulsu Magda decyduje się na wyjazd do Rumunii, nigdy nie była w tym kraju. Chce zmienić swoje życie, a zmiany rozpoczyna od wielkiej przygody. Przewodnikiem kobiety miała być młoda Rumunka Julia. Niestety ktoś wprowadził ją w błąd i w umówionym miejscu czeka przystojny Iulian. Chłopakowi zależy na pracy dlatego wykorzystując swój urok osobisty udaje mu się przekonać Magdę do wspólnej podróży.

 Autorka ukazała piękno Rumunii, o której zazwyczaj myślimy stereotypami. Plastyczne opisy, plus zdjęcia na skrzydełkach okładki to zdecydowanie działa na wyobraźnię. Przed napisaniem tej książki pani Beata, razem z rodziną odbyła podróż po tym kraju, dlatego to co znajdziemy w powieści to nie opisy skopiowane z folderu turystycznego. Opis Rumunii, jej ciekawych zakątków to autentyczne wrażenia i emocje jakie ten kraj wywołał w autorce. Podróż Magdy i Iuliana okazała się przygodą życia, elementem zwrotnym w życiu ich obojga.

"Zapisane w chmurze" to nie jest tani romans. To chęć odszukania samej siebie w rutynie codzienności, to nauka życia na nowo. Filozofia życiowa Iuliana skłania do przemyśleń, bo chodzi o to by cieszyć się życiem, by czerpać z niego garściami, ale nie egoistycznie, bo na pewno zawsze znajdzie się ktoś z kim można będzie się tą radością życia podzielić.

"Żyj tym szczęściem, które masz teraz, właśnie w tej chwili, w tym momencie. Jeśli ktoś jest blisko Ciebie, przytul tego kogoś i powiedz mu, że go kochasz.
Właśnie teraz, w tej chwili."

Tytuł jest nieco przewrotny, jego dosłowne znaczenie poznajemy pod koniec powieści. Metaforycznie oznacza jednak marzenia, do których realizacji warto dążyć. Nie można się zatrzymać, zastygnąć w bezruchu, dać się pokonać rutynie - trzeba iść na przód, znajdować drobiazgi, które wywołują radość i sięgać po więcej. 

Relacja Magdy i Iuliana może rozwinęła się w spodziewanym przeze mnie kierunku, ale tego jak się zakończyła na pewno bym się nie domyśliła. Łukasz też wyniósł cenną lekcję z kłótni z żoną i jej niespodziewanego wyjazdu. Więcej nie zdradzę, ale uwierzcie mi że chusteczki na pewno się przydadzą podczas czytania tej książki.

Beata Majewska kolejny raz oddała w ręce czytelniczek pięknie skonstruowaną, wielowątkową (ale nie przeładowaną) powieść. Niezmiennie polecam, każdą powieść Beaty Majewskiej.




"Baśnik" <recenzja>

"Moja twoja wina" <recenzja>

Jest to 101 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* #czytambopolskie na blogu poligon domowy listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad

sobota, 3 listopada 2018

Podsumowanie października i plany na listopad


W październiku udało mi się wypracować jakiś system i pogodzić czas na pracę (zdalną), obowiązki szkolno-domowe, czas dla córek i chwilę dla siebie. Dzięki takiemu zorganizowaniu udało mi się przeczytać 11 książek i przekroczyć założoną na początku roku liczbę lektur w 2018r.
Z planów październikowych nie udało się przeczytać "W żywe oczy" J P Delaney, ponieważ zabrakło egzemplarzy recenzenckich, ale na pewno książkę albo wypożyczę z biblioteki albo kupię bo chcę poznać tę historię.

W październiku przyszło do mnie aż 18 nowych książek. 5 pochodzi z wielkiej wymiany książkowej, za której organizację dziękuję SAVE THE MAGIC MOMENTS <klik>SOCJOPATKA.PL <klik>



*Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood
* Martwa jesteś piękna Belinda Bauer
* Wszystkie pory uczuć wiosna Magdalena Majcher
* Księżniczka z lodu Camila Lackberg
*  Mama kłamie. Michel Bussi

Czytaliście którąś z tych powieści? Polecacie coś na pierwszy ogień?










12 książek to egzemplarze recenzenckie (jednej brakuje na zdjęciu bo przekazałam ją do biblioteki), jedna to wygrana za relację z GRANDY. Recenzje 3 powieści z tego stosiku już się pojawiły ("Karminowe serce"<klik> ,"Teatr pod białym latawcem" <klik> i "Drzazgi" <klik>) 3 muszę napisać. "Krainę Opowieści" czytam razem z córkami, a listopad będzie romantyczno-erotyczny tak na przekór aurze za oknem.



Corinne Michaels powraca z pełnym emocji romansem o drugich szansach.
Roztrzaskał mnie na kawałki. Złożył w całość.Jest moja trucizną, jest moim antidotum.
Jedno słowo ZOSTAŃ.
To było wszystko co miał zrobić.Zamiast tego wsiadł do tamtego autobusu zabierając ze sobą moje serce.
To było siedemnaście lat temu.
Ruszyłam naprzód. Małżeństwo. Dzieci. Biały płotek. 
Wszystko czego kiedykolwiek pragnęłam, ale mój mąż mnie zdradził i znów zostałam porzucona.
Osamotniona, bez centa przy duszy i z dwójką chłopców nie miałam innego wyjścia jak wrócić do Tennessee. Nie miało go tam być. Powinnam była być bezpieczna. 
Jednak przeznaczenie zawsze znajdzie sposób, żeby dać o sobie znać.



Gdyby nie zgubiony telefon, Sophie Grates nigdy nie poznałaby Nica Maysona. Chłopak mógł wzbudzać lęk umięśnioną, wysportowaną sylwetką i licznymi tatuażami. Natomiast skromna, nieco nieśmiała, pracowita i bardzo poukładana Sophie zupełnie do niego nie pasowała. Była cichą szkolną bibliotekarką o trudnej przeszłości, podkochującą się w filmowym gwiazdorze i marzącą tylko o spokojnym życiu. Gdy pojawił się Nico, mroczny łowca nagród, który zwrócił jej telefon i za chwilę skradł jej serce, jej uporządkowany świat stanął do góry nogami.

Dla Nica od początku było jasne, że Sophie jest kobietą jego życia. On, który dotąd nie umawiał się z dziewczynami, tylko z nimi sypiał, stał się nagle łagodny, cierpliwy, kochający. Otoczył dziewczynę opieką i czułością, pragnąc tylko, by czuła się przy nim bezpiecznie. Ta słodka istota już po krótkim czasie zdała sobie sprawę, że poza tym wytatuowanym mięśniakiem nie istnieje dla niej żaden inny mężczyzna. I że dla niego może wyjść poza swoje ograniczenia, okazać odwagę, zmierzyć się z mroczną tragedią, która kiedyś zniszczyła jej 
pierwszą miłość...

Opisy pochodzą ze strony lubimyczytac.pl

Zaczytanego listopada :)

wtorek, 30 października 2018

Detektywi z Tajemniczej 5 + konkurs

TYTUŁ: Detektywi z Tajemniczej 5 zagadka zaginionej kamei.

AUTOR: Marta Guzowska

WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 140



Ta książka pojawiła się w naszym domu po spotkaniu z autorką Martą Guzowską. Pani Marta opowiadała o pracy pisarza, o tym jak konstruuje fabułę, jak typuje podejrzanych. To bardzo zaciekawiło moje córki, więc kupiłyśmy dwa tomy serii o małych detektywach. Czy zagadka okazała się trudna do rozwiązania, a bohaterowie sympatyczni? Sprawdźcie:

Jaga i Piotrek to rodzeństwo, które popołudnie ma spędzić u babci. Nowa koleżanka chłopca Anka wybiera się z nimi. Gdy drzwi otwiera im zapłakana babcia nagle zwyczajna wizyta zmienia się w detektywistyczną przygodę.

Babcia dzieci, wielbicielka kryminałów została okradziona. Ktoś zabrał cenną kameę, kopię broszki księżnej Czartoryskiej. Piotrek i Anka próbują rozwiązać zagadkę, szukają śladów, przepytują babcię o przebieg dnia, typują trzech podejrzanych. Jaga jak przystało na czterolatkę zadaje mnóstwo pytań dotyczących słów których znaczenia nie zna np. antyki, profil, serwis.

Każdy rozdział poprzedzony jest pytaniem do czytelnika i podanymi trzema wariantami odpowiedzi. Te pytania naprowadzają młodszych czytelników na prawidłowe rozwiązanie. Ja dosyć wcześnie rozszyfrowałam zagadkę, ale moim dziewczynom się to nie udało. Zbierały informacje, próbowały łączyć fakty, ta lektura była dla nich wspaniałą zabawą.

OPINIA GABRYSI (8 LAT): Anka i Piotrek poradzili sobie z zagadką, ale Jaga była dla mnie zbyt ciekawska. Ciekawe były podejrzenia kto ukradł kameę, ale zakończenie było inne niż myślałam. Lubię takie zagadki chociaż ta nie była łatwa

OPINIA LIDKI (6,5 ROKU):
Były 3 osoby, które mogły ukraść kameę i każda pozostawiła ślad, bycie detektywem to fajna sprawa. żeby to wszystko odkrywać/ Też będę detektywką by tropić złodziei. A babcia Piotrka i Jagi jest cała zaczytana tak jak nasza mama.








Jest to 100 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

Nie pozostaje mi nic innego jak polecić wam tę serię, bo oprócz kryminalnej zagadki znajdziemy tutaj garść informacji historycznych. Chcę też zaznaczyć, że w tej książce nie ma przemocy więc jest idealnie dostosowana do wieku odbiorców. My zabieramy się wkrótce za część drugą, a was zapraszam na konkurs. Tom drugi nam się zdublował więc chętnie podzielimy się nim z wami.

Zasady konkursu:
1. Konkurs organizowany jest na blogu mamopoczytajsobie i trwa od 30.10.2018 do 14.11.2018
2. Nagrodą w konkursie jest nowa książka pt "Detektywi z Tajemniczej 5 zagadka grobu wampira."
3. Wyniki pojawią się w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu. Po ogłoszeniu wyników czekam 3 dni na dane adresowe.
4.Koszt wysyłki ponosi organizator konkursu.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy zaakceptować regulamin i odpowiedzieć na pytanie: jaka jest ulubiona książka Twojego dziecka, taka którą przeczytało samodzielnie lub taka którą Ty mu czytałaś ?
6.Każde zgłoszenie musi zawierać formułę: „Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu, tj. podanie imienia i nazwiska w przypadku wygranej.” Zgłoszenia bez tej formuły nie będą brane pod uwagę. Więcej o polityce prywatności na blogu znajdziecie tutaj <klik>
7. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie zgłoszenia/odpowiedzi i subiektywnej ocenie organizatorki.

powodzenia

niedziela, 28 października 2018

Teatr pod białym latawcem

TYTUŁ: Teatr pod białym latawcem

AUTOR: Ilona Gołębiewska

WYDAWNICTWO: Muza

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 466



Dzisiejsza recenzja powinna nosić tytuł "dawno nie czytałam...". Brzmi zaskakująco? Za chwilę przekonacie się, że nie tak bardzo. Biorąc do ręki książkę pani Ilony nastawiałam się na przyjemną obyczajówkę i to dostałam, ale kilka elementów znacznie zaważyło na ocenie tej powieści...

Dawno nie czytałam powieści z tak wyraźnie zaznaczonymi rozdziałami i podrozdziałami, ich tytuły intrygowały, bo żaden z nich wprost nie mówił czego mogę się spodziewać.

Dawno nie czytałam powieści, w której pojawialiby się niepełnosprawni. Tutaj takie osoby pokazują zdrowym jak czerpać radość z życia, jak małe rzeczy prowokują uśmiech. Fundacja Złotych Serc organizuje zajęcia dla niepełnosprawnej młodzieży, nie tylko pomaga w rehabilitacji ale również otwiera drogę do realizacji pasji, pokazuje tym dzieciom, że mimo ograniczeń fizycznych nadal mogą marzyć i osiągnąć w życiu sukces.

Dawno nie czytałam powieści, w której wątek romantyczny byłby tak ukryty, okrojony a jednak okazał się pięknym zwieńczeniem całości. Jakub po tragicznej śmierci żony nie potrafi już normalnie żyć, poszukiwania sprawcy wypadku wypełniają jego myśli, zemsta jest celem życia, które mu pozostało. Mężczyzna czuje się samotny, potrzebuje bliskości, jedyną możliwością by jej doznał jest płatny seks. Zuzanna to dziennikarka przed którą drżą politycy i przedsiębiorcy, pisze ostre artykuły i nie boi się podejmować wyzwań. Jeden z jej tekstów spotkał się jednak z falą krytyki, a ona z dnia na dzień straciła pracę. Kobieta musi przewartościować i uporządkować swoje życie, dotychczasowy partner Tomasz wcale jej w tym nie pomaga.

Dawno nie czytałam powieści o teatrze. Próby, przedstawienia to po prostu magia, a zaangażowanie osób by uchronić teatr przed zamknięciem pokazuje jak wspólna pasja może jednoczyć ludzi. Z teatrem silnie związana jest Elena, znana w czasach PRL aktorka, diwa polskiej sceny. Kobieta zaraża swoją pasją dzieci z sąsiedztwa, przygotowuje z nimi przedstawienie, pomaga w fundacji, tryska energią i optymizmem, od tej kobiety na prawdę można się wiele nauczyć.

Dawno nie czytałam powieści, w której zaznaczyłabym aż tyle cytatów, spójrzcie:




























Autorce udało się stworzyć bardzo ciekawą historię, która wciągnęła mnie bez reszty. Kilka wątków, które z pozoru sie ze sobą nie łączyły finalnie okazały się spójną całością. Bohaterowie, których nie podejrzewalibyśmy o zmianę życiowego nastawienia zostali bardzo dobrze skonstruowani, z całą gamą szarości miedzy bielą a czernią.  Historia przede wszystkim o przyjaźni, pasji i zaangażowaniu w niesienie dobra. "Teatr pod białym latawcem" wpisuje się w jesienną aurę, idealnie pasuje do spokojnego wieczoru przy herbacie. Polecam :) A ocena o której wspomniałam wcześniej? 6 na 6

Jest to 99 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik


czwartek, 25 października 2018

Wielki ogarniacz życia 2

TYTUŁ: Wielki ogarniacz życia we 2 czyli jak być razem i się nie pozabijac

AUTOR: Pan Buk i Pani Bukowa

WYDAWNICTWO: flow books

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 302



Pierwszą część Wielkiego Ogarniacza Życia wspominam z wielkim uśmiechem, to książka która zdecydowanie poprawia humor. Dlatego gdy w bibliotece zauważyłam tom 2 nie mogłam przejść obojętnie ;) Recenzja części 1 <tutaj>

Tak książka to relaks sam w sobie, to karmienie endorfin, bo tutaj dawka humoru osiąga maksymalny poziom. Pani Bukowa czyli Beatka zaczyna spotykać się z Adrianem (jego nazwisko to Las). Pierwsze randki i ich kodeks, potem próba wspólnego zamieszkania - to teraz elementy ich codzienności. Perypetie tej pary opowiedziane są z dwóch perspektyw, a to świetny zabieg, ponieważ każda ze stron postrzega większość sytuacji inaczej.

Tekst przeplatany jest memami i cytatami z internetów oraz "dobrymi" radami. Najważniejsze jednak jako podsumowanie przedstawione zostało 10 sposobów wyrażania miłości bez mówienia słowa "kocham", np.:
- przynieść ci herbatkę?
- daj znać jak dojedziesz
- pośpij jeszcze.  Itp.


Sytuacje opisane w książce znają pewnie wszystkie pary - wspólna podróż samochodem i męska duma nie pozwalająca zapytać o drogę, podział domowych obowiązków żeby było po równo, wybór farby do pokoju - co to do cholery ten beżowy?

Ja się uśmiałam i przeżyłam taki czytelniczy reset. Polecam, bo z tą książką spędzicie na pewno pozytywny wieczór.

Jest to 98 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

wtorek, 23 października 2018

Oddział dzienny

TYTUŁ: Oddział dzienny

AUTOR: Magdalena Bieniek

WYDAWNICTWO: Psychoskok

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 211



Książkę otrzymałam od autorki z prośbą o przeczytanie i podzielenie się z Wami refleksjami. Czynię to z wielką przyjemnością, bo wyobrażam sobie ile odwagi kosztowało autorkę napisanie i wydanie tej książki.

"Oddział dzienny" to relacja z pobytu na oddziale psychiatrycznym. To pamiętnik, to spisane dzień po dniu relacje z terapii, kontaktów z pacjentkami i paniami prowadzącymi. 12 tygodni, 57 dni spotkań i działań na oddziale dziennym.

Pacjentów Szpitala psychiatrycznego odbieramy pejoratywnie, najczęściej używany słów świr, głupek. Takie negatywne nacechowanie sprawa, że gdy nie radzimy sobie z własnymi uczuciami często je zagłuszamy nie starając się znaleźć pomocy. Główna bohaterka nagle straciła pracę, mimo tego że była najlepsza, szef nie doceniał jej, a wręcz poniżał, a na końcu zwolnił. Kobieta traci poczucie bezpieczeństwa, stabilizacje finansową, a przed wszystkim pewność siebie. Załamanie nerwowe ma również objawy fizyczne bezsenność, mdłości. Magda podejmuje jednak terapię na oddziale dziennym, wierzy ze znajdzie tam pomoc. Razem z nią w zajęciach uczestniczyć ma jeszcze 7 pacjentek.

Magda opisuje dzień po dniu zajęcia które się odbywają, zadania które otrzymują kuracjuszki, warsztaty w których biorą odział. Relacja wzbogacona jest o zdjęcia wykonanych prac. Może to wydawać się trochę monotonne, zwłaszcza że część zajęć się powtarza. Ale przemyślenia kobiety, przytoczenie pytań i zadań zaczęło wpływać również na mnie. Zaczęłam odpowiadać na pytania wymienione w tekście, próbowałam rozwiązać podobne zadania.

Taka terapia pomaga przede wszystkim w zrozumieniu siebie, swoich emocji i obaw, wytyczenie sobie planów.  Zajęcia grupowe mają pomóc w słuchaniu siebie na wzajem, odkrycie dotąd nieznanych emocji, a właściwie to nazwanie tych które towarzyszą nam od zawsze.

"Ludzie są wyposażeni w dwoje uszu i tylko jeden język, co jest dość dobrą wskazówką, że powinniśmy więcej słuchać niż mówić."

Podjecie terapii to prośba o pomoc, człowiek nie zawsze jest w stanie sam "ogarnąć" swoje emocje, czasami trzeba je przegadać, przepracować. Zrozumienie, że potrzebuje się pomocy z zewnątrz to już duży krok na przód.

Polecam, bo dzięki tej książce będziecie chciały lepiej poznać same siebie.

Zgodnie z prośbą autorki książkę przekażę do biblioteki by trafiła do innych czytelniczek.

Jest to 97 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

niedziela, 21 października 2018

Karminowe serce

TYTUŁ: Karminowe serce

AUTOR: Dorota Gąsiorowska

WYDAWNICTWO: Między słowami

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 441


Powieści Doroty Gąsiorowskiej cieszą się coraz większą popularnością. Wydawnictwo dba o odpowiednią reklamę i akcje promocyjne. Ja jednak bez namawiania sięgam po każdą kolejną powieść autorki.

Powieść zaczyna się banalnie, ogranym na wszelkie sposoby motywem. Dziewczyna z miasta przeprowadza się na wieś do odremontowanego, starego, klimatycznego domku... Na tym jednak kończy się schemat. Laura wyjeżdża z Warszawy do Bukowej Góry, jej domek mieści się na obrzeżach miasteczka, ale dziewczyna nie zaszywa się w nim jak w samotni. Dzięki przypadkowemu spotkaniu z chłopcem chorym na Zespół Downa Laura poznaje rodzinę Hani, która prowadzi fabryczkę czekolady. Państwo Witkowscy od pokoleń zajmowali się wyrobem słodkości i serwowali je w uroczej kawiarence Złote serce. Laura zaprzyjaźnia się z Hanką i jej bratem Błażejem.

Zarówno postać Lury jak i bohaterów drugoplanowych są dobrze skonstruowane, rzeczywiste i na pewno nie czarno-białe. Każdy dźwiga swój bagaż z przeszłości: samotna matka z niepełnosprawnym dzieckiem, kobieta z problemem alkoholowym, pan doktor przyjaźniący się z byłą żoną. Autorka zadbała by postacie w jej powieści były nam bliskie, zmagające się z codziennością, poszukujące przyjaźni, potrzebujące pomocnej dłoni.

Laura to młoda kobieta, zdolna pani grafik. Co więc sprawiło, że porzuciła miejskie.życie i szuka spokoju na wrzosowiskach? Nie od razu mamy okazję poznać przeszłość Laury, autorka odkrywa to przed nami stopniowo. Cały obraz jest na prawdę przejmujący i pokazuje ile siły w sobie potrzebuje kobieta by zacząć wszystko na nowo i otworzyć się na innych.

Karminowe serce to lektura idealna na jesień, ponieważ jej akcja dzieje się właśnie w okresie jesienno-zimowym. To piękno złotej polskiej jesieni, melancholii listopada i wprowadzenie do magii świąt. Akcja biegnie niespiesznie, przeważają opisy ale one nie nudzą tylko pobudzają wyobraźnię. Powieść jest wielowątkowa wiec można ja rozpatrywać na wielu płaszczyznach.

Słów kilka o zakończeniu:
Zakończenie przyszło zdecydowanie niespodziewanie, finał którego na pewno się nie spodziewałam.  Najpierw dałam się porwać wzruszeniu, a potem zaczęłam się zastanawiać czy taka bomba emocjonalna była potrzebna? Zakończenie nawiązuje trochę do legendy związanej z kawiarnią Złote serce, jest okraszone nutką magii ale nie ucieka w stronę fantastyki tylko lekkiego melodramatu. W moim odczuciu ostatnie 3 strony mogłyby zostać pominięte.

Z przyjemnością jednak chciałabym wam tę powieść polecić, do kubka gorącej czekolady pasuje idealnie. Życiowa historia przede wszystkim o przyjaźni i poszukiwaniu szczęścia sprawdzi się na długie jesienne wieczory.

Jest to 96 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

czwartek, 18 października 2018

Behawiorysta

TYTUŁ: Behawiorysta

AUTOR: Remigiusz Mróz

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 485



Behawiorystę miałam przeczytać dopiero gdy skończę serię z Chyłką. Obawiam się jednak, że to tak szybko nie nastąpi dlatego postanowiłam już teraz dowiedzieć się dlaczego i czy na pewno ta książka jest taka dobra. Na Instagramie zdjęcie "Behawiorysty" zdobyło najwięcej serduszek i komentarzy ze wszystkich dodanych przeze mnie zdjęć. Czy słusznie?

Zaczyna się zdecydowanie mocnym akcentem. Mężczyzna zajął przedszkole, przetrzymuje dzieci i pracownice, przynajmniej jedną osobę zabił. Żeby tego było mało to filmik ze zdarzenia umieszcza w sieci. Antyterrorystom udaje się go pojmać ale w internecie pojawia się strona "Koncert krwi", zamaskowany mężczyzna przetrzymuje dwie osoby. Widzowie mają podjąć decyzję, która z nich przeżyje, a która zginie. Zabójca jest łudząco podobny do napastnika z przedszkola, czyżby to brat bliźniak?

Sprawą zajmuje się Beata Drejer, zaangażowane w ujęcie sprawcy/sprawców są wszystkie jednostki. Pani prokurator wie, że by pokonać inteligentnego przeciwnika potrzebny jest ktoś jeszcze. Drejer prosi o możliwość współpracy ze swoim byłym szefem Gerardem Edlingiem.

Garard nazywany behawiorystą czyta z mowy ciała. Najdrobniejszy ruch nóg, ułożenie dłoni, a on już wie, potrafi określić ukryte metody czy zamierzenia osoby, na którą patrzy. Edling pomaga więc przy sprawie zamachowca nazwanego przez media Kompozytorem. Sprawy jednak wymykają się z pod kontroli, a mężczyznę gubi jego pewność siebie i zostaje uwikłany w śmiertelną rozgrywkę.

Kompozytor prowadzi grę ze społeczeństwem, daje ludziom możliwość wyboru, to dzięki niemu mają władzę nad życiem i śmiercią. Zamachowiec działa w sieci, jego strona cały czas jest obserwowana przez miliony widzów, a on na żywo emituje krwawe rzeźnie, bo inaczej trudno nazwać wykonywanie rezultatu głosowania.

Konfrontacja Kompozytor Edgar to starcie na poziomie umysłu, to walka na inteligencję. Przez cały czas trwa napiecie i jest ono równomiernie rozłożone. Zakończenie zaskakuje, ale rozwiązanie sprawy nie jest dla mnie do końca satysfakcjonujące.

Kreacja bohaterów to rysowanie grubą kreską, Gerard i Kompozytor to charakterystycznie bardzo dopracowane postacie. Postaciom drugoplanowym autor też nie odpuścił, dobrze skonstruowane profile, rzeczywiste, a to jak potoczyły się losy niektórych z nich na pewno zaskakujące.

Podobało mi się rozciągniecie sprawy w czasie i podział na części. Jednak druga część nie była już tak wciągająca. Tropy prowadzące do rozwiązania sprawy pojawiły się nagle i coś mi tam zgrzytało.

Podsumowując: dobry początek i rozwinięcie, zmierzanie do finału to równia pochyła, wyjaśnienie motywu zbrodni nie do końca przekonujące + mocne zakończenie. Ja oceniam tę książkę tak pół na pół, ponieważ oczekiwania miałam na prawdę duże, a w pewnych punktach fabuła mnie zawiodła.

Czy polecam? Tak, bo motyw behawiorysty jest na prawdę ciekawy, jest krwawo i momentami niebezpiecznie. Pewne zgrzyty o których wspomniałam wcześniej to moje subiektywne odczucia i ktoś może ich w ogóle nie zauważyć.

Jest to 95 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

poniedziałek, 15 października 2018

Kiedy odszedłeś

TYTUŁ: Kiedy odszedłeś

AUTOR: Jojo Moyes

WYDAWNICTWO: Między słowami

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 489



"Zanim się pojawiłeś" czytałam już dawno temu przy okazji udziału w book tour. Podczas zabierania się za tak medialne książki raczej nie czytam wcześniej recenzji, ale oczywiście dotarły do mnie głosy, że powieść jest przereklamowana, a drugi tom powstał tylko dla kasy.
Z twórczością autorki zapoznałam się pierwszy raz podczas czytania "Razem będzie lepiej" i już wiedziałam że przeczytam każdą kolejną książkę. Z racji braku czasu i ilości książek które MUSZĘ przeczytać nie udało mi się jeszcze zrealizować tego zamierzenia. Teraz gdy szum trochę ucichł ja z przyjemnością wypożyczyłam z biblioteki "Kiedy odszedłeś", jednak nie nastawiałam się na efekt "wow".

O "Zanim się pojawiłeś" napisałam tak: Czytając książkę nieźle się ubawiłam - wątki humorystyczne nadają powieści niebywałą lekkość, która zostaje przekreślona ostatnim rozdziałem i po prostu wyciska łzy. Podczas czytania przychodzi refleksja, bo jak mawiał Will:
"Trzeba korzystać z życia. Co cię powstrzymuje?"
Czy robisz wszystko by wykorzystać czas który jest ci dany, czy korzystasz z wszystkich możliwość które masz wokół, czy raczej szukasz tanich wymówek podobnie jak Lou która mówi że to nie dla niej?

Moja opinia o "Kiedy odszedłeś": 

Louisa Clark próbuje dojść do siebie po śmierci Willa. Dziewczyna ma nieograniczone możliwości, mężczyzna zostawił jej sporo pieniędzy, które może dowolnie wykorzystać. Lou podróżuje po Europie, kupuje sobie mieszkanie, zaczyna pracę w barze - niby cały czas "coś" robi, ale ona nie potrafi żyć, nie umie czerpać z życia garściami, ani się nim cieszyć. Dziewczyna wegetuje, stara się przerwać. A nie o to chodziło Willowi, gdy mówił: "Po prostu żyj". Lou cały czas tęskni, cały czas wyrzuca sobie, że mogła dla niego zrobić więcej, że mogła go powstrzymać.

Nagle w życiu Louisy pojawia się 16-letnia Lily. Nastolatka jest córką Willa, ale on o tym nie wiedział. Relacja Lily-Lou nie należy do najłatwiejszych. Zwłaszcza, że ta młodsza ma nie jedno za uszami. Czy próba wyciągnięcia Lily z kłopotów równocześnie wyciągnie Lou z marazmu, w którym się znalazła?

Relacje z trudną nastolatką to tylko jeden motyw, ale mamy tutaj też spotkania w grupie wsparcia, problemy rodziców Lou, a także próbę otwarcia się na nowy związek. Cały czas coś się dzieje. I może ktoś zarzucić autorce że wyciąga problemy z kapelusza, to jednak sposób ich opisania jest zdecydowanie przyjemny, pojawiają się wątki zabarwione humorem i słownym i sytuacyjnym. Tę powieść mimo ciężkiego tematu (przeżywanie żałoby) wokół którego zbudowana jest fabuła, czyta się dobrze, autorka nie postawiła na wysokie tony, ani na patetyczny styl, ale na lekkość przekazu.

Louisa potrzebowała czasu by zrozumieć co Will miał na myśli. Czasu i ludzi, którzy się wokół niej pojawili. To kolejna książka autorki, która po zamknięciu nie pozwala o sobie zapomnieć. Warto wykorzystywać szansę, którą daje nam los. Zakończenie książki jest otwarte i jak już wiemy trzeci tom można już czytać. Ja daje sobie znów troszeczkę czasu, a potem znowu wrócę do historii Lou Clark.

Nadal więc pozostaję fanką autorki, bo nie mam co do jej książek większych zastrzeżeń. Wam serdecznie polecam zarówno serię o Lou jak i inne powieści.

Jest to 94 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik