TYTUŁ: Liv
AUTOR: Marta Błoch @Murcix
WYDAWNICTWO: BookEnd
ROK WYDANIA: 2025
LICZBA STRON: 255
Liv to dziewczyna, która goni za marzeniami. Żeby robić to, co kocha, musi wyrwać się spod kurateli rodziców nawet jeśli oznacza to kłamstwa i podejmowanie ryzyka. Wyjazd z małej miejscowości do dużego miasta staje się dla niej nie tylko zmianą adresu, ale prawdziwym szokiem poznawczym. To świat, w którym wszystko dzieje się szybciej, intensywniej, głośniej. Tu chce się czerpać z życia garściami, a jeśli trafia się na ludzi, którzy właśnie tak funkcjonują na co dzień, bardzo łatwo przepaść.
Nowi znajomi, nowe doświadczenia, nowe możliwości. Jedna z relacji jednak błyskawicznie wymyka się spod kontroli i z niewinnego zauroczenia przeradza się w coś znacznie poważniejszego. Uczucie rozwija się szybko, może nawet za szybko. Liv nie dostrzega toksycznych zachowań, a jeśli zaczyna czuć niepokój, Micah skutecznie rozwiewa jej wątpliwości. Klapki na oczach i różowe okulary to wyjątkowo niebezpieczne połączenie. Mam nadzieję, że młode czytelniczki szybciej niż bohaterka rozpoznają w chłopaku chodzącą czerwoną flagę 🚩
Autorka pokazuje również kulisy życia influencerów. Świat mediów społecznościowych jawi się jako niekończąca się zabawa: imprezy, nagrywki, wspólne projekty, życie „na pokaz”. Jednak pod tą błyszczącą powierzchnią kryje się coś znacznie mniej atrakcyjnego: samotność. Można być częścią ekipy, tańczyć na środku rozświetlonego parkietu, publikować uśmiechnięte relacje, a jednocześnie czuć wewnętrzną pustkę. Relacje bywają powierzchowne, oparte na zasięgach i korzyściach. Pojawia się więc pytanie: ile tak naprawdę wiemy o drugim człowieku i czy w ogóle chcemy wiedzieć? Czy bohaterowie zdobędą się na odwagę, by wyjść poza pozory i zawalczyć o coś prawdziwego?
Książkę czytało mi się dobrze. Nie zawsze narracja była idealnie płynna, ale jak na debiut to dobra propozycja. To powieść zdecydowanie skierowana do młodszych czytelniczek, choć pod warunkiem, że będą potrafiły wyciągnąć z niej właściwe wnioski.
Bo w gruncie rzeczy ta historia nie jest tylko o sławie, popularności czy miłości, która oślepia. To opowieść o potrzebie akceptacji. O pragnieniu, które kryje się pod wszystkimi wyborami Liv, nawet tymi błędnymi.
„To chyba największe marzenie każdego człowieka, prawda? Być kochanym takim, jakim się jest”.
I właśnie to pytanie wybrzmiewa najmocniej: czy w świecie filtrów, kreowanych wizerunków i nieustannego udowadniania swojej wartości naprawdę można być kochanym za prawdziwą wersję siebie?








