czwartek, 26 lutego 2026

Liv

 TYTUŁ: Liv

AUTOR: Marta Błoch @Murcix

WYDAWNICTWO: BookEnd

ROK WYDANIA: 2025

LICZBA STRON: 255

Liv to dziewczyna, która goni za marzeniami. Żeby robić to, co kocha, musi wyrwać się spod kurateli rodziców nawet jeśli oznacza to kłamstwa i podejmowanie ryzyka. Wyjazd z małej miejscowości do dużego miasta staje się dla niej nie tylko zmianą adresu, ale prawdziwym szokiem poznawczym. To świat, w którym wszystko dzieje się szybciej, intensywniej, głośniej. Tu chce się czerpać z życia garściami, a jeśli trafia się na ludzi, którzy właśnie tak funkcjonują na co dzień, bardzo łatwo przepaść.

Nowi znajomi, nowe doświadczenia, nowe możliwości. Jedna z relacji jednak błyskawicznie wymyka się spod kontroli i z niewinnego zauroczenia przeradza się w coś znacznie poważniejszego. Uczucie rozwija się szybko, może nawet za szybko. Liv nie dostrzega toksycznych zachowań, a jeśli zaczyna czuć niepokój, Micah skutecznie rozwiewa jej wątpliwości. Klapki na oczach i różowe okulary to wyjątkowo niebezpieczne połączenie. Mam nadzieję, że młode czytelniczki szybciej niż bohaterka rozpoznają w chłopaku chodzącą czerwoną flagę 🚩

Autorka pokazuje również kulisy życia influencerów. Świat mediów społecznościowych jawi się jako niekończąca się zabawa: imprezy, nagrywki, wspólne projekty, życie „na pokaz”. Jednak pod tą błyszczącą powierzchnią kryje się coś znacznie mniej atrakcyjnego: samotność. Można być częścią ekipy, tańczyć na środku rozświetlonego parkietu, publikować uśmiechnięte relacje, a jednocześnie czuć wewnętrzną pustkę. Relacje bywają powierzchowne, oparte na zasięgach i korzyściach. Pojawia się więc pytanie: ile tak naprawdę wiemy o drugim człowieku  i czy w ogóle chcemy wiedzieć? Czy bohaterowie zdobędą się na odwagę, by wyjść poza pozory i zawalczyć o coś prawdziwego?

Książkę czytało mi się dobrze. Nie zawsze narracja była idealnie płynna, ale jak na debiut to dobra propozycja. To powieść zdecydowanie skierowana do młodszych czytelniczek, choć pod warunkiem, że będą potrafiły wyciągnąć z niej właściwe wnioski.

Bo w gruncie rzeczy ta historia nie jest tylko o sławie, popularności czy miłości, która oślepia. To opowieść o potrzebie akceptacji. O pragnieniu, które kryje się pod wszystkimi wyborami Liv, nawet tymi błędnymi. 

„To chyba największe marzenie każdego człowieka, prawda? Być kochanym takim, jakim się jest”.

 I właśnie to pytanie wybrzmiewa najmocniej: czy w świecie filtrów, kreowanych wizerunków i nieustannego udowadniania swojej wartości naprawdę można być kochanym za prawdziwą wersję siebie?

poniedziałek, 23 lutego 2026

101 dinozaurów

 


Ostatni raz miałam czterolatka pod opieką… dobre dziesięć lat temu. I chyba zdążyłam już zapomnieć, jak to jest żyć w trybie „5 minut na wszystko”.

W weekend siostra podrzuciła mi syna na ferie. To prawdziwy żywioł: 5 minut klocki, 5 minut puzzle, potem kredki, gra, coś nowego… energia w czystej postaci 🫣

Tym, co zatrzymało go na dłużej, okazała się książka „101 dinozaurów”. Nie będę udawać, że siedział nad nią godzinami, bo wcale tak nie było. Ale wystarczająco długo, by przeczytać nazwy najciekawszych gatunków, porównać ilustracje z figurkami, które przywiózł ze sobą, dowiedzieć się kilku faktów o T-rexie i z zaciekawieniem obejrzeć sceny z czasów epoki lodowcowej.

Wyszukiwanie szczegółów na rozbudowanych ilustracjach to absolutne złoto.
– Ciocia, zobacz! Oni jeżdżą na łyżwach!






I właśnie za takie momenty najbardziej lubię książki popularnonaukowe dla dzieci: rozbudzają ciekawość, inspirują do pytań i sprawiają, że nawet najbardziej ruchliwy czterolatek zatrzyma się na chwilę dłużej.

„101 dinozaurów” to książka pełna fascynujących ciekawostek, podanych w bardzo przystępny i atrakcyjny dla dzieci sposób. Autorzy często sięgają po humorystyczne porównania, na przykład zestawiają prehistoryczne życie z… festynem, co sprawia, że nawet trudniejsze informacje stają się zrozumiałe i zapadają w pamięć.

Czy wiecie, że stegozaury i tyranozaury nigdy się ze sobą nie spotkały? Odpowiedzi na to i wiele innych zaskakujących pytań znajdziecie właśnie w tej książce.

Zostań prawdziwym odkrywcą tajemnic dinozaurów! 🦖



piątek, 20 lutego 2026

Mój fikcyjny chłopak

TYTUŁ: Mój fikcyjny chłopak 

AUTOR: Agata Gładysz

WYDAWNICTWO: Odyseya 

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 343

Biblioteka, fikcyjny chłopak i młodzieńcze emocje – YA romanse dla młodszych czytelników ❤️❤️❤️

Jako mama nastolatek i bibliotekarka staram się orientować w literaturze młodzieżowej. Najczęściej korzystam z poleceń mojej córki – tym razem jednak role się odwróciły i to ja podsunęłam jej tę książkę. 

Olivia, uczennica liceum, uwielbia czytać. Nie jest kujonką – po prostu rzadko rozstaje się z książką i woli fikcyjne światy od szkolnych imprez. Podczas odrabiania pracy domowej z najlepszym przyjacielem, Wesem, dochodzi do czegoś zupełnie nieoczekiwanego – zaburzają czasoprzestrzeń i sprowadzają do rzeczywistości bohatera powieści. Zeyna.

Zeyn to zawodowy model – pewny siebie, charyzmatyczny, wręcz „idealny materiał na chłopaka”. Problem w tym, że nie powinno go tu być.
Jak wytłumaczyć tacie obecność nieznajomego chłopaka w pokoju? Jak ukryć go w szkole pod czujnym okiem nauczycieli? I co zrobić, gdy najlepszy przyjaciel zaczyna czuć się odsunięty? 

To lekka, młodzieżowa historia o fascynacji, zauroczeniu i różnicy między wyobrażeniem a prawdziwymi emocjami. Czyta się szybko i bez większego wysiłku. Używając młodzieżowego określenia – momentami bywa trochę cringe 😂

Na plus zdecydowanie: brak wulgaryzmów, brak wątków erotycznych (pojawia się jedno zdanie dotyczące LGBT), więc pod tym względem to bezpieczna propozycja dla młodszych nastolatek.

Nie jest to literatura najwyższych lotów, zabrakło mi większych emocji i głębszego pokazania świata, z którego pochodzi Zeyn – właściwie nie do końca wiadomo, co sprawia, że Olivia miałaby aż tak za nim przepaść.

To romantyczna, dziewczęca historia, która może trafić do czytelniczek zaczynających swoją przygodę z YA.



wtorek, 17 lutego 2026

Dziennik Nel

 TYTUŁ: Dziennik Nel 

AUTOR: Alena Chacuk

WYDAWNICTWO: BeYa

ROK WYDANIA: 2025

LICZBA STRON: 368

Najpierw książka czy film? W tym przypadku pierwszy był film.

Zarys fabuły był mi już znany, ale zupełnie nie przeszkadzało to w czytaniu. Nel rozpoczyna naukę w nowym liceum, to miał być nowy start. Niestety plotki zdążyły ją wyprzedzić, a do dziewczyny, która wyróżnia się ubiorem i mocnym makijażem, szybko przykleja się łatka „świruski”.

Ta książka została świetnie przygotowana graficznie. Fragmenty pamiętnika, rysunki, SMS-y, zróżnicowana czcionka wszystko to sprawia, że czytelnik ma wrażenie obcowania z czymś bardzo osobistym. To nie jest książka, którą czyta się jednym tchem. To nie jest też zwykłe spotkanie z koleżanką przy kawie. To wejście w myśli i uczucia drugiej osoby. Narracja pierwszoosobowa została wybrana nieprzypadkowo, a fragmenty pamiętnika dodatkowo podbijają intymność tych zwierzeń.

To książka niesamowicie potrzebna. Film nie oddaje emocji Nel aż tak mocno. Tutaj każde słowo trafia w czuły punkt. Każde może stać się dla kogoś ratunkiem. Główna bohaterka zdradza, dlaczego zaczęła sięgać po autodestrukcyjne zachowania, dlaczego jej życie znalazło się na krawędzi, dlaczego potrzebowała zadawać sobie ból.

Czasami nosimy w sobie zbyt wiele myśli i emocji. Wszystko kumuluje się wewnątrz – zwłaszcza gdy wszystkim wokół wydaje się, że cię znają. Zakładasz maskę i przed światem grasz silną. Nie pozwalasz sobie na rysy w swoim wizerunku. Przestajesz być sobą, bo spełniasz oczekiwania innych. Emocji robi się coraz więcej – i stają się coraz bardziej destrukcyjne. A świat ocenia cię po pozorach.

"Nie chodziło tylko o to, żeby przestać uciekać w destrukcję. Chodziło o zrozumienie siebie. Dotarło do mnie, że nie mogę ciągle udowadniać swojej wartości innym. Że muszę przestać żyć tak, jakby ich ocena była najważniejsza. Nauczyłam się słuchać siebie. Odkryłam, że mogę mówić o tym, co mnie boli, zanim to zeżre mnie od środka. Przestałam bać się przyznać do emocji. Wcześniej uważałam, że płacz czy strach to dowód porażki. Teraz wiem, że to tylko dowód, że żyję i potrzebuję wsparcia."

To książka, którą polecam rodzicom, nastolatkom i nauczycielom. Bo czasem jedno przeczytane zdanie może stać się początkiem rozmowy. A rozmowa początkiem zmiany.

To trudna historia, ale daje nadzieję. Pokazuje, że nawet z najciemniejszego miejsca można spróbować wyjść. Że proszenie o pomoc nie jest słabością. I że zawsze warto zawalczyć o siebie.

piątek, 13 lutego 2026

O zapachu kawy

 TYTUŁ: Morderstwo o zapachu kawy 

AUTOR: Marta Moeglich 

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 381

Kryminał kocykowy, w którym fabuła skupia się na rozwiązaniu zagadki, a nie na krwawym morderstwie i pościgu z bronią w ręku? Proszę bardzo: "Morderstwo o zapachu kawy" wpisuje się idealnie (Śmierć i belgijska czekolada też)

Michalina ciężko pracowała, by dostać się na wymarzony kierunek. Jej determinacja jest godna podziwu ma jasno wytyczony cel i zrobi wszystko, by go osiągnąć. Co jednak, gdy na drodze do kariery stanie (a właściwie… położy się) trup? ☠️⚰️

Profesor umiera w swoim gabinecie. Wokół panuje chaos, ale dość szybko okazuje się, że to nie była śmierć z przyczyn naturalnych. Ktoś wykładowcy pomógł zejść z tego świata.

Opiekunka roku decyduje się na pewien eksperyment społeczny i włącza studentów pierwszego roku do śledztwa. Grupa pracująca nad sprawą z pozoru wydaje się przypadkowa. Ale! Każdy z nich miał motyw. Udział w dochodzeniu daje możliwość kontrolowania dowodów, odsuwania od siebie podejrzeń i… wprowadzania odrobiny chaosu.

Misia chciała tylko studiować. Zdobywać wiedzę i kwalifikacje potrzebne do wymierzania sprawiedliwości. Nie spodziewała się, że tak szybko zostanie rzucona na głęboką wodę. By nie utonąć, zaczyna działać poza procedurami. A to może położyć całe śledztwo…

Ta książka czyta się sama! Zrobiłam sobie kawę i zerknęłam tylko na początek - chwilę później miałam pusty kubek i byłam 50 stron dalej, w samym centrum wydarzeń. Idealnie wpisuje się w nurt cozy crime. Pijesz kawę (tu kawa też przewija się co chwilę ☕), przeglądasz dowody i protokoły przesłuchań - świetnie wyodrębnione w tekście - łączysz kropki i totalnie odcinasz się od rzeczywistości.

Jest lekko, z delikatnym humorem. Nienachalnie, bez przerysowania, a przy tym z mocnym zwrotem akcji. Dobrze, że w TYM momencie nie wzięłam łyka kawy, bo mogłoby się to skończyć naprawdę spektakularnie 😂

Autorka świetnie gra z czytelnikiem kiedy myślisz, że już wszystko wiesz, okazuje się, że jesteś o krok za bohaterami. Koniecznie zapamiętajcie ten tytuł. 

Polecam ☕☕☕