wtorek, 2 czerwca 2026

Jak nie teraz, to kiedy?

 TYTUŁ: Jak nie teraz to kiedy?

AUTOR: Jaga Tuliszka

WYDAWNICTWO: Znak

ROK WYDANIA: 2026 (premiera 17.06)

LICZBA STRON: 380


Lubicie chodzić do fryzjera? Dla mnie to prawdziwa kara 🫣 Może dlatego, że podczas wizyty nie mam potrzeby rozmawiać, a te dwie godziny spędzone w fotelu mogłabym przeznaczyć na czytanie. I właśnie dlatego zawsze trochę szkoda mi tego czasu.

Wspominam o tym nie bez powodu, bo Mira, główna bohaterka powieści, jest fryzjerką (co nie jest przypadkiem, ponieważ autorka również zajmuje się stylizacją fryzur ✂️). Prowadzi niewielki salon, do którego wpada się niemal po sąsiedzku. To miejsce, gdzie najlepszą reklamą jest marketing szeptany, a sama wizyta bardziej przypomina spotkanie z przyjaciółką niż zwykłą usługę.

Żeby jednak stworzyć takie miejsce, Mira musiała odważyć się na samodzielne prowadzenie biznesu i skok na głęboką wodę. Dostała szansę, która trafia się raz na milion, a z takich okazji trudno nie skorzystać. Problem w tym, że los nie zawsze współpracuje z naszymi planami, a życie potrafi zweryfikować nawet najlepiej ułożone scenariusze.

Trudne wydarzenia i codzienne zmagania nie zostały tutaj wyolbrzymione. Po prostu są — tak jak w życiu każdego z nas. Najważniejsze okazuje się jednak to, z jakim nastawieniem stawiamy im czoła. Samotnie byłoby trudno, ale Mira ma przy sobie męża (któremu czasami trzeba coś powiedzieć bardzo wprost 😉) oraz przyjaciół. To właśnie dzięki ludziom, którzy otaczają ją życzliwością i wsparciem, znajduje w sobie siłę, by nie poddawać się i wciąż sięgać po marzenia.

„Jak nie teraz, to kiedy?” to prosta historia z ważnym przesłaniem. Autorka mocno akcentuje znaczenie relacji międzyludzkich i pokazuje zwyczajną codzienność, w której każdy z nas może odnaleźć cząstkę siebie. To spokojna, refleksyjna lektura o odwadze, przyjaźni i o tym, że czasem warto zaryzykować, nawet jeśli nie mamy pewności, dokąd zaprowadzi nas obrana droga.

Bo marzenia rzadko spełniają się same — najczęściej wymagają od nas odwagi, by zrobić pierwszy krok


poniedziałek, 1 czerwca 2026

Podsumowanie maja

 


Pierwsza połowa maja upłynęła na świętowaniu :) Dzień bibliotekarza, Tydzień Bibliotek i 80-lecie biblioteki w której pracuje :) 

Z tej okazji miałam przyjemność poprowadzić spotkanie autorskie z Julią Popiel. 




W maju przeczytałam 7 książek, przesłuchałam 4 audiobooki i jedno opowiadanie 📖




Jakoś tak średnio wypadł ten maj. Niby oceny książek wysokie, nie było żadnej czytelniczej wpadki, ale jakiś taki niedosyt mam.

Trzymam kciuki za czerwiec 📖







piątek, 29 maja 2026

Na dnie lustra

 TYTUŁ: Na dnie lustra 

AUTOR: Żaneta Pawlik 

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 351

Dawno żadna bohaterka nie wzbudziła we mnie tak skrajnych emocji. Od współczucia, przez kompletny brak zrozumienia, po litość… aż do momentu, kiedy naprawdę zaczęłam trzymać kciuki za jej trzeźwość.

Anita, główna bohaterka książki Żanety Pawlik, pisze reportaż o rodzinach zastępczych ale nie tych z wyboru, ale tych, do których dzieci trafiają, bo życie nie zostawiło im innej możliwości. Rozmawia z ludźmi, zbiera historie, jednak tak naprawdę przez cały czas próbuje zrozumieć własną.

Jej biologiczna matka zrzekła się praw rodzicielskich zaraz po porodzie. Anita dorastała w adopcyjnej rodzinie, która choć dawała jej dach nad głową, nie potrafiła zapewnić poczucia bezpieczeństwa. Alkohol, przemoc i emocjonalny chłód były tam codziennością.

Anita jest ironiczna wobec świata i samej siebie, ale szybko widać, że to tylko mechanizm obronny. Byle nie zajrzeć za głęboko w siebie. Znacznie łatwiej zajrzeć do kieliszka czy puszki piwa.

Ta książka momentami bolała mnie swoją szczerością. Nie dlatego, że dawała proste odpowiedzi, ale dlatego, że ich nie dawała. Zostawia czytelnika z pytaniami: co bardziej wpływa na człowieka geny czy wychowanie? Czy uzależnienie jest skutkiem traum, słabości, wyborów, a może wszystkiego po trochu?

"Każdy człowiek osiąga swoje dno w innym miejscu"

Mam swoje bardzo konkretne zdanie na temat alkoholizmu i nie ukrywam, że miejscami trudno było mi zaakceptować decyzje Anity. A może właśnie dlatego ta historia okazała się tak poruszająca.

To nie jest książka, która daje czytelnikowi komfort. Momentami irytuje, momentami boli, ale jednocześnie zmusza do zastanowienia się, jak mocno dzieciństwo potrafi wpływać na całe późniejsze życie. Żaneta Pawlik stworzyła historię pełną emocji i trudnych pytań, na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi. 

Przeczytaj, ale pamiętaj: to nie jest łatwa książka!

Odsyłam Was też do książki Za zasłoną milczenia, bo w "Na dnie lustra" autorka przypomniała o swoich wcześniejszych bohaterkach.

poniedziałek, 25 maja 2026

Kiedyś były tu wilki

 TYTUŁ: Kiedyś były tu wilki 

AUTOR: Charlotte McConaghy

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 301

Wilki w stanie dzikim wyginęły w Szkocji ponad 250 lat temu. Jeśli ginie jeden element łańcucha pokarmowego inny rośnie w siłę, a równowaga ekosystemu zostaje zachwiana. Inti Flynn z grupą biologów sprowadzają wilki do Szkocji. Budzi to ogromny sprzeciw lokalnej społeczności. Albo wilki, albo my! A wiedz Inti, że nie oddamy naszej ziemi bez walki!

Badania naukowe nie są w stanie przekonać mieszkańców, zwłaszcza tych którzy hodują owce. Ich musi być na wierzchu, nie zawahają się użyć broni gdy dzikie zwierzę przekroczy granicę. A co się stanie gdy wilk zaatakuje człowieka? 

Czytając o wilkach, ich zwyczajach, sposobach komunikacji miałam w pamięci książkę, którą czytałam ponad rok temu Co myślą i czują zwierzęta . Polecam Waszej uwadze bo to będzie świetne uzupełnienie tej powieści. 

Populacja wilków i opieka nad nimi to jedno. Inti zajmuje się też siostrą bliźniaczką. Historia sióstr otwiera się przed czytelnikiem powoli. Od dzieciństwa nierozłączne, a mimo to próbują iść każda swoją drogą. Stoją jednak za sobą murem, są gotowe przekroczyć własne granice jeśli tego wymaga uratowanie tej drugiej. 

Ale pozytywne zaskoczenie! Tzn. ja wiedziałam, że ta książka będzie dobra, ale zaskoczyły mnie pojedyncze wątki. Motywów jest tutaj mnóstwo, i każdy można drobiazgowo rozłożyć na czynniki pierwsze. I każdym można się zachwycać. I jeszcze ten sposób narracji, taki który trudno opisać recenzentowi, bo zawiera w sobie to COŚ co nie pozwala się od książki oderwać. 

Polecam, bo ta książka pokazuje jak blisko natury potrafi być człowiek. Ale widzimy też jak łatwo przedłożyć swoje interesy nad bezpieczeństwo ekologiczne. To też powieść szukająca odpowiedzi na pytanie jak daleko możemy się posunąć chroniąc najbliższych. To książka, w której bohaterów nie można podzielić na dobrych i złych, tutaj znajdziecie wszystkie odcienie szarości. 

poniedziałek, 18 maja 2026

W

 TYTUŁ: W

AUTOR: Igor Štiks

WYDAWNICTWO: Noir Sur Blanc

ROK WYDANIA: 2026

LICZBA STRON: 307

Wiecie, że uwielbiam historię, ale od momentu kiedy pojawiają się partie polityczne to już przestało mi się podobać. A tutaj proszę bardzo powieść "W" - thriller polityczny. Przyznam szczerze, że skupiałam się przede wszystkim na akcji, nie skupiałam się tak bardzo na poglądach bohaterów. 

Bo w „W” można się momentami pogubić. Ta powieść mocno siedzi w historii Europy i Bałkanów, komunizmie, rozpadzie Jugosławii, lewicowych ruchach studenckich z lat 60., rozczarowaniu ideologiami. Štiks pokazuje ludzi, którzy całe życie wierzyli, że mogą zmienić świat, a potem musieli zmierzyć się z tym, co z tych idei zostało. 

Igor i Tessa zostają wezwani na odczytanie testamentu krytyka ideologii komunistycznej Waltera Stiklera. Igor już wcześniej spotkał się z Walterem i spisuje historię jego życia. Ale kim jest Tessa? Ona dopiero musi usłyszeć kim tak na prawdę był Walter. Do tej pory był jej wrogiem nr 1, człowiekiem którego próbowała zlikwidować. 

Ta powieść to powrót do przeszłości. Do kształtowania się charakteru i poglądów. Od działalności aktywnej, po tę bierną gdzie bronią jest słowo. Akcja jest dynamiczna, przeplatane są wspomnienia i wydarzenia z teraźniejszości. A Walter jest właściwie symbolem całego pokolenia: najpierw buntownika i rewolucjonisty, później człowieka rozliczanego z własnej przeszłości. Autor bardziej pokazuje ewolucję ludzi niż „kto miał rację” w tej ideologicznej walce. 

Ze wspomnień, z opowiedzianych historii usłyszanych z drugiej ręki składamy całość. Podążamy śladem bohaterów, wszystko zaczyna nam się w głowie układać. A potem jedno zdanie wywraca cały stolik. Gdy pionki wrócą już na plansze następuje kolejny zwrot. Manipulacja pierwsza klasa.

Można w różny sposób walczyć ze społeczną niesprawiedliwością. Jedni wychodzą na ulice, inni chwytają za broń, a jeszcze inni próbują zmieniać świat słowami. „W” pokazuje, że za wielkimi ideami zawsze stoją konkretni ludzie ze swoimi błędami, rozczarowaniami i pragnieniem, by po prostu zostawić po sobie coś więcej.

To książka dla osób, które lubią thrillery z tajemnicą, ale jednocześnie chcą dostać coś więcej niż samą akcję: historię o ideach, pamięci i ludziach uwikłanych w wielką historię.