niedziela, 30 czerwca 2019

Mów szeptem

TYTUŁ: Mów szeptem

AUTOR: Agnieszka Olejnik

WYDAWNICTWO: Kobiece

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 321


Na początku roku na Instagramie zapisałam się na book tour z książką "Mów szeptem". W lutym byłam na spotakaniu autorskim z panią Agnieszką <klik> więc mój apetyt na książkę bardzo wzrósł. Trochę czasu minęło a ja doczekałam się na książkę.

Witek z perfekcyjną pamięcią i olbrzymią wiedzą teoretyczną, ale brakiem umiejętności funkcjonowania wśród ludzi to zagubiony nastolatek. Ma ksywkę "Przypał" i nikt nie traktuje go poważnie. Ten chłopak widzi kolory słów, czuje nawet ukryte intencje rozmówcy mimo że nie patrzy nikomu w oczy. Witek nie ma przyjaciół ani nawet kolegów, zaczyna jednak interesować się Magdą, nową dziewczyną w szkole.

Magda nie szuka przyjaźni, stara się trzymać wszystkich na dystans. Przyjechała z Irlandii, ale nic więcej o jej przeszłości nie wiadomo. Witek zaczyna ją śledzić, nie chce w żaden sposób jej skrzywdzić, on jest po prostu jej ciekawy. Zdobywa numer dziewczyny i dzwoni. Tak zaczynają się ich długie nocne rozmowy, dziewczyna jednak nie wie z kim rozmawia. Czy chłopak którego głos słyszy w słuchawce telefonu, który stał się niespodziewanie jej przyjacielem to ktoś ze szkoły? Magda nie chce się nad tym zastanawiać. Uporzadkowała swoje życie, lubi być sama, musi jednak wychodzić do ludzi, bo korepetycjami zarabia na życie.

Magda uczy angielskiego miejscowego biznesmena. Mężczyzna liczy na znacznie więcej, gdy dziewczyna nie odpowiada na jego aluzje i zaczepki postanawia wziąć ją siłą. Magdzie udaje się uciec, a po kilku dniach policja znajduje zwłoki mężczyzny. Dziewczyna jest główną podejrzaną...

Niesamowite przejście z powieści obyczajowej w kryminał. Poznajemy działania policji, ponieważ jeden z policjantów to mąż pani psycholog do której chodzi Witek. Kobieta odegra ważną (ale w moim odbiorze negatywną) rolę w próbie wyjaśnienia morderstwa. Mamy kilka tropów, ale jedną podejrzaną, która nie chce rozmawiać, a przyciśnięta do muru podejmuje próbę samobójczą.

Robi się gorąco. A w to wszystko emocjonalnie zamieszany jest Witek. Akcja cały czas mknie do przodu, nie ma chwili na nude. Książka czyta się sama, a rozwiazanie zagadki okazało się bardzo ciekawe, bo intryga została misternie spleciona. A narzędzie zbrodni? Majstersztyk w wykonaniu autorki.

Wątek kryminalny jak najbardziej na plus, ale to co czyni tę książkę wyjątkową to kreacja Witka i jego relacja z Magdą. Nastolatkowie są zagubieni, wyobcowani, nierozumiani. Znajdują siebie w tym świecie "normalnych", oni są inni, każdy na swój sposób. Szanują swoją inność i tylko tego chcą dla siebie.

"Mów szeptem" to niesamowita historia chłopaka który słyszy kolory. To historia którą musicie poznać, bo pozbawiona jest banalnych schematów i mimo że bohaterami są nastolatkowie to starszy czytelnik bez trudu odnajdzie się w fabule.
Zbrodnia, brak dowodów i próba rozwiązania kryminalnej łamigłówki to zdecydowanie moje ulubione klimaty, bardzo się cieszę że je tutaj znalazłam. Po przeczytaniu ostatniej strony, mogłam.śmiało powiedzieć "ale to było dobre" - polecam!

Jest to 61 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec

piątek, 28 czerwca 2019

Wszystkie pory uczuć wiosna

TYTUŁ: Wszystkie pory uczuć Wiosna

AUTOR: Magdalena Majcher

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 395


Bardzo cieszy mnie fakt że nie muszę robić przerwy miedzy kolejnymi tomami cyklu "Wszystkie pory uczuć". Można je czytać jako oddzielne części, bo są one między sobą tylko luźno powiązane. Przyjemniej jednak gdy czyta się tom za tomem.

Przyszła pora na wiosnę, ale sądząc po opisie lektura nie zapowiadała się wcale wesoło. Do książki przygotowałam sobie paczkę chusteczek i to była dobra decyzja, bo łza zakręciła mi się w oku nie raz.

Ewelina niestety nie może mieć dzieci, wada genetyczna jej to uniemożliwia. Kobieta tworzy szczęśliwy zwiazek z Adrianem i to od niego wyszła propozycja adopcji. Jest to drugie małżeństwo Eweliny, pierwsze rozpadło się z powodu jej bezpłodności. Decyzja o adopcji nie jest wcale łatwa, nie można jej podjąć spontanicznie, po trudnych przemyśleniach bohaterka przyznaje mężowi rację i zgłaszają się do osrodka adopcyjnego. Procedura adopcyjna trwa dość długo, rozmowy z psychologiem, pedagogiem, warsztaty dla małżeństw. Wreszcie spotkanie z dzieckiem. Para zdecydowała, że przysposobi każde dziecko, nawet te chore, z problemami - oni nie musieli przyjąć noworodka, oni chcieli mieć dziecko, dziecko które będą mogli obdarzyć miłością..

Dzieckiem które będą mogli adoptować Ewelina i Adrian jest Piotrek, chlopiec ma 9 lat i cierpi na zespół FAS. Matka urodziła go będąc pod wpływem alkoholu, w trakcie ciąży też nie odnawiała sobie trunków. Przez jakiś czas opiekowała się synem, ale gdy tylko zaczynała popijać chłopiec trafiał do placowki wychowawczej - to zdarzało się kilkakrotnie, aż sąd odebrał kobiecie prawa rodzicielskie. Historia Piotrka chwyta za serce, niewinne dziecko cierpi za błędy matki. Los jednak uśmiecha się do chłopca i wkrótce bedzie on miał nową rodzinę.

Ewelina i Adrian bardzo się cieszą z powiększenia rodziny. Kilkakrotnie spotykają się z chłopcem w ośrodku, a potem mogą go zabrać do domu. To nie jest finał tej historii, teraz zaczyna się prawdziwe życie. Piotrek zmaga się z wieloma problemami o których jego nowi rodzice nie mieli pojęcia. Alkoholowy zespół płodowy to spustoszenie w organizmie, ale przede wszystkim uszkodzenia w mózgu. Małżeństwo ma w sobie dość siły i determinacji by sobie z tym poradzić a co ważniejsze by dotrzeć do Piotrka który żyje w swoim świecie, który nie lubi dotyku, który często odpowiada agresją.

Ta książka to emocjonalny roller coster i mówię to z absolutną pewnością. Autorka zastosowała dwa czasy akcji, teraźniejszość i przeszłość czyli początki związku Eweliny i Adriana. To co było kiedyś to piękna historia miłosna, ale nie taka która kończy się w dniu ślubu slowami i żyli długo i szczęśliwie, to taka miłość która pokonuje przeszkody nie do pokonania, to wsparcie, szacunek i zaufanie.

Postać Adriana zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To jak ten mężczyzna radzi sobie z chłopcem którego wybrał na syna jest niesamowite. Często agresja Piotrka skierowana była na niego "nie jesteś moim ojcem, nie będziesz mi rozkazywał!" - Adrian niejedokrotnie słyszał te słowa, ale okazał się niezwykle cierpliwy i zaangażowany w wychowanie swojego syna.

Ta powieść to nie banalny wyciskacz łez, to historia która pozostawia w sercu ślad. Z jednej strony złość na matkę która robi krzywdę dziecku które jeszcze się nie urodziło, z drugiej ulga i szacunek bo są osoby gotowe przyjąć do siebie takie dzieci. Pozostaje jeszcze element do przemyslenia, czy ja byłabym gotowa zaadoptować dziecko, dać komuś szansę, na dom i rodzinę. Trudne pytanie zwłaszcza, że nie mogłaby to być tylko moja decyzja. Taką decyzję małżonkowie muszą podjąć razem, tu nie ma miejsca na kompromisy, decyzja musi być jednogłośnia.

Ta książka była smutna i cudowna zarazem, dziękuję autorce za podjęcie tak trudnego tematu. Dziękuję za szerzenie świadomości o FAS, bo ja przed lekturą niewiele o tym zespole wiedziałam. Temat rodzicielstwa poruszany w książkach zawsze wywołuje u mnie emocje, tutaj jak wspomniałam bez chusteczek bym sobie nie poradziła.

Koniecznie przeczytajcie, polecam

Pozostałe książki z tej serii:
Jesień <klik>
Zima <klik>

Jest to 60 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec

wtorek, 25 czerwca 2019

Harry Potter i Czara Ognia

TYTUŁ: Harry Potter i Czara Ognia

AUTOR: J. K. Rowling

WYDAWNICTWO: Media Rodzina

ROK WYDANIA: 2016 (copyright by J.K Rowling 2000)

LICZBA STRON: 759


Dobrnęłyśmy do końca, szczerze mówiąc trochę mnie ta Czara ognia zmęczyła. Zaczęłyśmy czytać w kwietniu, skończyłyśmy 2 dni temu. Spory gabaryt, dużo wątków i coraz krótsze wieczory, ale udało się.

Ogólne wrażenie:
Gabi (9 lat): Turniej Trójmagiczny był ciekawy, fajnie poznać uczniów z innych szkół, ale oczywiste było że Harry wygra. Najbardziej zawszę lubię gdy Harry, Ron i Hermiona jadą do Hogwartu ale mistrzostwa świata były interesujące, tak szybko wszystko się działo.
Lidka (7 lat): było za mało Malfoy'a, ale ciekawie wymyślił plakietki. W turnieju kibicowałam Krumowi, fajnie że umówił się z Hermioną.

Który z nowych bohaterów najbardziej ci się podobał?
Gabi:Trytony, ponieważ ich przywódczynią była dziewczyna i były straznikami podwodnego królestwa.
Lidka: odrodzony Voldemort, to jakich zaklęć i składników używał Glizdogon by on wyszedł z kotła.

Który z nowych bohaterów najmniej przypadł ci do gustu ?
Gabi: Mrużka, bo była strachliwa i płaczliwa, nie cieszyła się z pracy w Hogwarcie tylko siedziała na stołku w bardzo brudnym ubraniu.
Lidka: Też Mrużka, bo cały czas tęskniła za panem Crauch'em i do tego Hermiona która miała plakietki i chciała walczyć o wypłaty dla skrzatów.

Ulubiona scena:
Gabi: jak Hermiona pojawiła się na balu i nikt nie mógł jej poznać tak pięknie wyglądała.
Lidka: plakietki "Potter cuchnie" (skąd to się w niej bierze!?), wszystkie sytuacje z Draco Malfoy'em i odrodzenie się Voldemorta

Ulubione zadanie w turnieju Trójmagicznym:
Gabi: labirynt, ponieważ były tam różne pułapki, walka ze sklątką oraz to że i Harry i Cedrik chcieli razem wygrać i wspólnie dotknęli pucharu.
Lidka: walka z rogogonem.


Zaraz po przeczytaniu książki zabrałyśmy się za oglądanie filmu. Ja na ekranizację pojechałam ze znajomymi do kina i były to nasze pierwsze wagary w liceum. Film mi się nie do końca podobał. Dziewczyny szybko wyłapywały niezgodności, więc okrzyki "a w książce było inaczej" były dość częste. Na widok Wiktora Kruma stwierdziły jednogłośnie "o fuj", chyba inaczej go sobie wyobrażały, wg uczniowie z Durmstrangu zostali świetnie ukazani.  Bardzo jednak chwaliły Nevila który wydoroślał i umiał tańczyć (oczywiście zachowanie Rona na balu wzbudziło salwy śmiechu). Sceny na cmentarzu były dla nich nieco straszne, ale znając treść książki oglądały z zaciekawieniem.

Na jakiś czas odkładamy serię na bok, nie myślałam że tak szybko będziemy czytały tom za tomem i one aż tak zafascynują się tym światem. Uważam jednak że na kolejne części są jeszcze za małe, wydaje mi się że tutaj też nie dokońca zrozumiały śmierć Cedrika, strach przed imieniem Voldemorta czy okrucieństwo śmierciozerców. Niech trochę podrosną, ja na 5 część Harrego też musiałam czekać (jak zaczynałam czytać to 4 książki już były wydane).

Jest to 59 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec

niedziela, 23 czerwca 2019

Wszystkie pory uczuć Zima

TYTUŁ: Wszystkie pory uczuć Zima

AUTOR: Magdalena Majcher

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 363


Trochę śniegu w środku lata :) zdjęcia na sankach zrobiłam w styczniu, bo to wtedy miałam czytać serię Wszystkie pory uczuć. Intensywność współprac recenzenckich sprawiła, że musiałam te książki odłożyć na później. Teraz właśnie nadszedł dla nich odpowiedni czas.

Główną bohaterką tej powieści jest Róża, kobieta zbliżająca się do sześćdziesiątki. Panią Różę poznaliśmy już w pierwszym tomie, jest ona wychowawczynią w domu dziecka. Kobieta wychodzi właśnie za mąż za Tadeusza, nie jest to jej wielka miłość z którą może się połączyć pokonawszy przeciwności losu. Nie, ta para to związek dojrzałych osób, które dopiero teraz zwróciły na siebie uwagę. Część pierwsza to opis pierwszych dni małżeństwa i podróży do Zakopanego. Opis widoków, tras turystycznych i regionalnych przysmaków - autorka oddała klimat zimowej stolicy Polski. Czytało mi się tę część dobrze ale jakoś bez większego zainteresowania (moja myśl dotycząca tego fragmentu: szału nie ma), gdybym jednak wiedziała, że taka wyprawa pojawi się w książce pożyczyłabym ją rodzicom, bo oni długi weekend spędzają właśnie w Zakopanym i z pewnością odwiedzili miejsca w których byli bohaterowie.

Radość z zawartego związku przyćmiewa Róży troska o młodszą siostrę Ludmiłę (Miłkę) i rodzinna tajemnica sprzed 40 lat. Róża zastanawia się czy powiedzieć mężowi o sekrecie, który zatruwa jej życie, który nigdy nie pozwolił odetchnąć jej pełną piersią. Kobieta w końcu postanawia opowiedzieć Tadeuszowi historię swojej rodziny. 

Część druga okazała się znacznie ciekawsza. Róża cofa się do czasów swojego dzieciństwa i młodości. Opowiada o narodzinach młodszej siostry, niestety pojawiły się komplikacje przy porodzie i Miłka przez jakiś czas była niedotleniona. W konsekwencji dziewczynce było trudno dogonić rówieśników w rozwoju. Róża zawsze była bystra i inteligentna, Miłka zawsze odstawała, rodzice na barki starszej siostry zrzucili opiekę nad młodszą. Już od przedszkola Róża musiała się nią opiekować, bo inne dzieci nie chciały się z nią bawić. W szkole też Milka nie znalazła sobie koleżanek i pragnęła towarzystwa starszej siostry. Milka umiała manipulować mamą i ubłagała by Róża zabierała ją na spotkania ze znajomymi. Gdy Róża miała 16 lat zaczęła spotykać się z Jankiem, zazdrosna siostra rzadko pozwalała im na chwilę samotności. W wieku 15 lat Miłka poszła z pełnoletnią już Różą na sylwestra organizowanego przez jedną z koleżanek. Tej nocy dochodzi do tragedii. Czy Miłka mogłaby być aż tak okrutna by zrobić krzywdę innej osobie? Czy upośledzona siostra mogłaby być wyrachowana? - te pytania dręczyć będą Różę do końca życia...

Mimo słabszej według mnie pierwszej części książki powieść czyta się dobrze. Część druga to zarys historii PRL-u i dokładny opis relacji rodzinnych .Jedna noc może zauważyć na całym życiu, jedna niewłaściwie podjęta decyzja i świat wielu osób może pogrążyć się w gruzach. 

Kreacja bohaterek jest tutaj doskonała, Róża opisuje swoje dojrzewanie, swoją drogę do dorosłości obarczoną odpowiedzialnością za Miłkę. Ludmiła natomiast okazała się wystarczająco sprytna by wykorzystywać najbliższych. Ta postać wywołuje skrajne emocje, podobnie matka obu dziewczyn. Zakończenie, które zafundowała autorka pozostawia czytelnika z szeroko otwartymi oczami. Szok to dobre słowo, takiego finału bym się nie spodziewała (niejeden kryminał tak dobrze i niepokojąco się nie kończy). 

Podsumowując, gdy udało mi się przebrnąć przez początek kolejne strony przewracałam z rosnącym zainteresowaniem. Relacje w rodzinie, niesprawiedliwe i nierówne traktowanie dzieci - wszystko to niesamowicie wyważone i podane w sposób budzący emocje a to w powieściach uwielbiam, kiedy wątki wywołują moje reakcje i zmuszają do zastanowienia nad ukazanymi kwestiami.
Polecam.



Jest to 58 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec


piątek, 21 czerwca 2019

Wszystkie pory uczuć. Jesień

TYTUŁ: Wszystkie pory uczuć Jesień

AUTOR: Magdalena Majcher

WYDAWNICTWO: Pascal

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 379


Już debiut Magdaleny Majcher zwrócił moją uwagę, potem z rosnącym zainteresowaniem śledziłam każdą kolejną premierę jej książek (ale jeszcze żadnej nie przeczytałam). Seria wszystkie pory uczuć zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia, te okładki i grzbiety są cudne. W grudniu spełniłam swoje marzenie i 4 książki zasiliły moją biblioteczkę. Plan na styczeń był taki by je przeczytać... No cóż mamy czerwiec i dopiero teraz udało mi się przeczytać tom 1 (ale lepiej późno niż wcale).

Hania to wychowanka domu dziecka, jej matka porzuciła ją gdy ta była niemowlakiem, niestety nie zrzekła się praw rodzicielskich przez co dziewczynka nie miała szans na adopcję. Dziś Hanka to dorosła kobieta, wydaje się że udało jej się w życiu osiągnąć szczęście i stabilizację. Od prawie 20 lat jest żoną Andrzeja, mają 17-letnią córkę Darię. Rysą na tym obrazku jest pewna kobieta. To pierwsza żona Andrzeja, zmarła tragicznie w wypadku samochodowym, a której on nie pozwala odejść; często ją wspomina, porownuje ją do Hani, która już nie ma siły konkurować z ideałem (bo taka we wspomnieniach dla Andrzeja jest Kasia).

Hania nie jest silną kobietą, nie umie się postawić i zawalczyć o swoje, ona często przeprasza za to że żyje, unika konfrontacji, zdecydowanie brak jej pewności siebie. Te cechy wykształciły się w niej gdy przebywała w bidulu, trudno takie coś przezwyciężyć. W życiu kobiety zachodzą jednak pewne zmiany: zaprzyjaźnia się z sąsiadką, starszą panią która dorabia do emerytury stawiając tarota. Te sąsiedzkie spotkania są impulsem do wprowadzenia zmian w zachowaniu, ale przede wszystkim w myśleniu głównej bohaterki. Do podjęcia pewnych kroków namawia Hanię również pani Róża, wychowawczyni z domu dziecka, którą Hania czesto odwiedza.


Czas pomyśleć o sobie, znaleźć przestrzeń tylko dla siebie. Hania uwielbia czytać i otaczać się książkami. Jej pomysłem na siebie samą jest współpraca z portalem recenzenckim. Pierwsza opublikowana recenzja to jej mały-wielki sukces. Sukces którym pochwaliła się przed mężem i znalazła w jego oczach uznanie, a to znacznie podniosło jej samoocenę.

Cykl Wszytskie pory uczuć to książki obyczajowe. Jesień to powieść wielowątkowa: o dorosłych którzy wychowywali się w domu dziecka (nie wszystkie historie kończą się szczęśliwie), o nastolatkach którzy borykają się z hejtem (bardzo mi się ten wątek spodobał), o kobiecej przyjaźni i o poszukiwaniu samego siebie. Część tematów została omówiona zbyt szeroko (i jednostronnie) i zabrakło mi trochę wgryzienia się w szczegóły, całość wypadła jednak zadowalająco.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Obserwujemy przemianę Hani, kibicujemy jej w walce o siebie, o córkę i o rodzinę. Dodatkowo opis tytułowej jesieni i energii płynącej z kasztanów sprawia że książka działa jak miły w dotyku koc i otula czytelnika pozytywnymi emocjami.

Pierwsze spotkanie z Magdaleną Majcher uważam za udane i bez zbędnej przerwy zabieram się za tom 2 "Zima"?

Jest to 57 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec

środa, 19 czerwca 2019

Wyzwanie u Ejotka



Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyzwania czytelnicze, mobilizują mnie one do szukania książek po które pewnie sama bym nie sięgnęła. Czasami wystarczy zdjąć książkę ze swojej półki, a czasami trzeba poszperać w bibliotece. Dla mnie mistrzynią w wymyślaniu zadań jest Ewelina z bloga Ejotkowe postrzeganie świata.

30 czerwca kończy się 2 edycja wyzwania zatytułuj się. Do każdej litery wybranego przez nas tytułu książki  trzeba dopasować nazwisko autora i przeczytać niemal dowolną jego książkę. Czas na wykonanie zadania to rok. 

Tak przedstawia się moja lista zgłoszonych książek: 

- Carriere Jean-Claude "Szorstkie wino"
- Irving John "Czwarta ręka"
- Egan Jennifer "Manhattan Beach"
Ń -> N Nurowska Maria "Sprawa Niny S."
- Prusiński Jarosław "Zapomniani bogowie"
- Rogoziński Alek i Witkiewicz Magdalena "Pudełko z marzeniami"
- Zborowski Zbigniew "Kręgi"
- Evans Richard Paul "Podróż tysiąca mil"
- Sinicka Alicja "Oczy wilka"
- Zborowski Zbigniew "Skaza"
Ł - joker - Misiołek Katarzyna "Kryształowe Motyle"
- Olejnik Agnieszka "Randka pod jemiołą"
Ś - Świętek Edyta "Cień burzowych chmur"
- Czykierda-Grabowska Agata "Adam
I - Ingelman-Sundberg Catharina "Seniorzy w natarciu"

Ruszyły już zapisy do 3 edycji TUTAJ, bardzo was zachęcam do udziału. Ja widzę same korzyści w takiej zabawie - odkrywanie nowych tytułów i gatunków literackich, przypadkowe odnajdywanie perełek i możliwość dzielenia się z innymi opiniami o książkach. Podejmiecie wyzwanie Eweliny?

wtorek, 18 czerwca 2019

Seniorzy w natarciu

TYTUŁ: Seniorzy w natarciu

AUTOR: Catharina Ingelman-Sundberg

WYDAWNICTWO: Sonia Draga

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 415


Wyzwanie u Ejotka Zatytułuj się dobiega końca. Do ukończenia zadania brakowało mi tylko literki I (w nazwisku autora), stąd poszukiwana w bibliotece i książka pani Cathariny. Zdarza mi się ostatnio trafiać na komedie kryminalne więc bez wahania zdjęłam tę książkę z półki.

Pięcioro staruszków (wszyscy mają powyżej 75 lat) mieszkających w domu opieki ma dość warunków w jakich żyją. Są to osoby które mają swoje pasje (wszyscy śpiewają w chórze) i mają siły na zdobywanie nowych doświadczeń, poznawanie ciekawych rzeczy, nie chcą by ostatnie lata ich życia upłynęły pod znakiem stagnacji. Tak może się jednak niestety stać, dyrektor domu opieki tnie koszty. Posiłki są coraz gorszej jakości, kawę można wypić tylko 2 razy dziennie i nie podaje się już do nich ciasteczek. Ograniczono spacery, a tabletki które dostają są dziwnie otępiające.

Oglądając w telewizji reportaż o więziennictwie Martha wpada na genialny plan. Namawia Geniusza, Grabiego, Stinę i Annę-Gretę do popełnienia przestępstwa. Musi być to przestępstwo nie czyniące drugiemu krzywdy ale na tyle poważne by cała grupa trafiła do więzienia.

Nie od dziś wiadomo że w Polsce więźniowie są traktowani lepiej niż inni obywatele, nie muszą czekać w kolejce do specjalisty bo przysługuje im pełna opieka medyczna, mogą korzystać z siłowni, ich posiłki są znacznie lepsze niż te które podaje się w szpitalach. Widocznie w Szwecji sytuacja ma się podobnie skoro pani Catherina postanowiła wykorzystać to w swojej powieści.

Grupa przyjaciół ucieka z domu opieki, wynajmują apartament w Grand Hotelu i planują skok. Mają zamiar ukraść obrazy z Muzeum Narodowego. Ta historia jest na prawdę bardzo przyjemna i delikatnie pokręcona. Bohaterów da się lubić, ich logika i motywacja do działania zdecydowanie przysparzają sympatii. Grupa staruszków obmyśla plan i udaje im się przeprowadzić akcję doskonałą.

Ten kryminał jest nietypowy, ponieważ cała akcja opisana jest z perspektywy "przestępców", możemy prześledzić to jak planują skok, co robią ze skradzionymi obrazami i jak oddają się w ręce policji. Tutaj widzimy przestępstwo od podszewki, to bardzo ciekawy zabieg. Dodatkowo elementy komediowe znacznie wpływają na przyjemność czytania. Może nie śmiałam się w głos, ale uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Jeśli zaciekawili was bohaterowie w wieku 75+, macie ochotę dobrze się bawić i przy okazji zobaczyć jak zorganizować kradzież stulecia to bardzo polecam wam tę książkę. Czyta się świetnie i pasuje idealnie do letniej pogody, jest lekka i odprężająca. Polecam

Jest to 56 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec

niedziela, 16 czerwca 2019

Księżycowa kołysanka

TYTUŁ: Księżycowa kołysanka

AUTOR: Katarzyna Misiołek

WYDAWNICTWO: Książnica

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 336



W tym roku Katarzyna Misiołek postanowiła porozpieszczać swoje czytelniczki. W marcu swoją premierę miały "Kryształowe motyle" <recenzja>, a w czerwcu pojawiła się kolejna powieść autorki. Piękny romantyczny tytuł i bardzo niepokojąca okładka, do tego opis który podsyca ciekawość.

Narratorką powieści jest Agata, żona Adama, mama Jaśka. Agata i Adam razem z zaprzyjaźnionym małżeństwem Basią i Bartkiem kupują dom nad jeziorem. Stara chatka wymaga remontu, ale Adam ma firmę remontową więc nie ma z tym większego kłopotu.

Mamy tutaj dwa czasy akcji, kiedyś i teraz. Towarzyszymy bohaterom na przestrzeni kilkunastu lat. Możemy obserwować jak się zmieniają, a przede wszystkim jak zmieniają się ich wzajemne relacje. Małżeństwo Bartka i Basi to sinusoida - awantury i wzajemne żale, a potem słodka zgoda. Adam i Agata również przechodzą kryzys, ale tego małżeństwa nie uda się już uratować. W życiu obu par dochodzi do wielu burz i zawirowań, jedynym stałym punktem są coroczne wakacje w domu nad jeziorem.W domu, który również ma swoją historię, w domu który nie przyniósł szczęścia poprzedniej właścicielce. Czy naszym bohaterom uda się odczarować klątwę która na nim ciąży?

Czyta się lekko i przyjemnie jednak mocno wyczuwalne jest swego rodzaju napięcie. W fabule na początku nic nie wskazuje, że COŚ może się stać, ale przecież znamy opis, widzimy okładkę. Opisy kiedyś i teraz zmierzają do punktu kulminacyjnego, który jest bardzo mocny - tutaj autorka nie jest oszczędna w słowach i emocje sięgają zenitu, a opis mrozi krew w żyłach. Potem łagodnie przechodzimy do dalszej części powieści i zakończenia, które zaskakuje, bo jest ciekawą alternatywą dla oczywistego happy end'u.

"Księżycowa kołysanka" to powieść obyczajowa z elementami sensacyjnymi. Pani Kasia jest doskonałą obserwatorką ludzkich zachowań, ponieważ postacie które stworzyła w tej powieści są bardzo rzeczywiste. Zarówno Agata jak i Basia mają cechy z którymi nie jedna z nas mogłaby się utożsamiać. To kobiety, które znamy, które spotykamy na co dzień. Poprzez tak realne postacie powieść czyta się bardzo dobrze, bo możemy analizować jak my zachowałybyśmy się w danej sytuacji.

Ta powieść to bardzo ciekawe spojrzenie na problemy małżeńskie, sposób ich rozwiązania. Ważnym wątkiem jest też kobieca przyjaźń i kryzysy które może przechodzić. Akcja mknie do przodu wiec nie trzeba obawiać się długich opisów i roztrząsania się bohaterek nad aktualną sytuacją. Ponadto wplecionych zostało kilka ciekawych rozmów z nastolatkami, które szukają rozrywki i przyjemności w ramionach nieodpowiednich ludzi.

Polecam nie tylko na wakacje.

Jest to 55 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec
#czytambopolskie u Poligon domowy

czwartek, 13 czerwca 2019

Zastępcza miłość

TYTUŁ: Zastępcza miłość

AUTOR: Beata Majewska

WYDAWNICTWO: Lira

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 410



Chyba pisałam to już w poprzednim poście, ale chętnie się powtórzę: uwielbiam książki Beaty Majewskiej (Augusty Docher) i każdą kolejną biorę w ciemno. Autorka nie boi się trudnych tematów, łamie tabu i umie pisać sceny erotyczne. Bohaterowie wykreowani na kartach jej powieści to ludzie z krwi i kości, z wadami i zaletami, tacy których moglibyśmy pokochać i tacy którzy nas irytują. Każda kolejna książka to podniesienie poprzeczki wyżej, czy "Zastępcza miłość" spełniła oczekiwania?

Julia, skromna studentka z Polski przyjmuje nietypowe zlecenie od amerykańskiego milionera, które całkowicie odmienia jej życie. Czy ta historia skończy się jak bajka o Kopciuszku?

Kopciuszek którego znamy raczej nie przyjąłby propozycji Diamonda, ale skoro wszystkie bajki umiemy już na pamięć czas napisać nową. Beata Majewska stworzyła baśń XXI wieku, mamy tutaj charakterystyczne cechy bajki + elementy współczesne. Czy ta historia mogłaby zdarzyć się na prawdę? Myślę że odpowiedź na to pytanie nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest to, że takie książki chcemy czytać, takie bajkowe, niesamowite historie, by potem zamknąć książkę i powzdychać, ach gdyby spotkać takiego multimilionera ;)

Julia ma 19 lat, mieszka z mamą z którą łączy ją wyjątkowa więź. Dziewczyna razem z przyjaciółkami spędza wakacje w Monako, tam spotyka Diamonda ciemnoskórego trzydziestolatka który składa jej nietypową propozycję zarobkową. Dziewczyna nie jest wyrachowana i nie "leci" na kasę więc początkowo zdecydowanie odmawia. Niestety wkrótce ojczym Julii ma wyjść z wiezienia, ona i mama muszą uciekać - pieniądze w tej sytuacji zdecydowanie się przydadzą.

Co to była za propozycja niestety wam nie powiem. Możecie trochę zasugerować się tytułem. Napiszę jednak że autorka podjęła dość kontrowersyjny temat, ciekawie go poprowadziła budując dodatkowe napięcie w postaci zwrotów akcji. Tyle o wątku głównym. Przejdźmy teraz do romansu.

Diamond jest pośrednikiem między Julią a swoim szefem. Ma opiekować się dziewczyną w czasie wykonywania przez nią zadania. Miedzy nimi zaczyna iskrzyć, zaczyna się od rozmów z podtekstami, spojrzeń i delikatnych kroków na przód. A potem to już z górki mimo że było to tylko i wyłącznie "nieuprawianie" seksu bez zobowiązań. W pewnym momencie uczucia dochodzą do głosu i sprawy zaczynają się komplikować.
 Narracja jest trzecioosobowa, ale skupia się głównie na Julii, poznajemy dokładnie myśli młodej kobiety co znacznie zbliża nas do bohaterki. To osoba, którą można polubić, walczy o swoje, nie daje sobą pomiatać i nie zaślepiła jej wizja szybkiego wzbogacenia się. Wtedy gdy na szali położono uczucia one stały się dla niej wartością, której nie można wycenić.

Emocji i dylematów w tej książce nie brakuje. Beata Majewska i tym razem nie zwiodła. Książkę, tak jak wspomniałam wyżej trzeba traktować jak baśń, bo jeśli weźmiemy ją zbyt serio to trzeba by się czepiać tego, że pewne wątki są mało realne. Ja z tą powieścią spędziłam miły czas, czytało mi się ją fantastycznie. Serdecznie polecam.


Inne książki Beaty Majewskiej recenzowane na blogu:
"Baśnik" <recenzja>
"Moja twoja wina" <recenzja>

"Zapisane w chmurze" <recenzja>
Recenzja Konkursu na żonę <klik>
Recenzja Biletu na szczęście <klik>
Recenzja Zdążyć z miłością <klik>

Książki wydane pod pseudonimem Augusta Docher:
Anatomia uległości <klik>
Cała ja <klik>
Płatki wspomnień <klik>
Najlepszy powód by żyć <klik>
Wiele powodów by wrócić <klik>


Jest to 54 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec
#czytambopolskie u Poligon domowy

wtorek, 11 czerwca 2019

Soboty są dla nas

TYTUŁ: Soboty są dla nas

AUTOR: Anna Matysek

WYDAWNICTWO: Skrzat

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 188


Uwielbiam uzupełniać biblioteczkę moich córek i pokazywać im różnorodność gatunków literackich. Mamy już doświadczenia z fantastyką i kryminałami dla dzieci. Dziś udało nam się skończyć obyczajówkę ;)

"Soboty są dla nas" to urocza książka dla dzieci w wieku 6+ idealna zarówno do samodzielnego jak i rodzinnego czytania. Fabuła ogólnym zarysem przypomina "Dzici z Bullerbyn", ale zdecydowanie lepiej się ją czyta.

Sześcioro przyjaciół w wieku od 5 do 14 lat to mali bohaterowie tej książki. Dzieci spędzają wspólnie każdą sobotę. Nie nudzą się, bo mają głowy pełne pomysłów, a ponad to, dorośli również podsuwają swoje propozycje. W książce nie brakuje zwierząt, które skradły nasze serca - trzy kociaki, psy i szczeniaki a nawet kozy. 

Życie dzieci to sielanka, ale i one muszą się mierzyć z trudnymi i przykrymi sytuacjami. (O różnym stopniu natężenia)Np. groźna burza zdala od domu czy wyjazd rodziców za granicę w poszukiwaniu pracy. Bardzo podobało mi się ukazanie pewnych spraw z perspektywy rodziców. Dzieci mogą zrozumieć czym martwią się dorośli.

Książka jest bardzo przyjemna w odbiorze, przyjazna i swojska. Język dostosowany do wieku dzieci, trudniejsze zagadnienia są od razu wytłumaczone. Czyta się bardzo szybko, jest to lektura w sam raz na letnie dni. Ja polecam, a co na to dziewczyny?

Lidka (7lat): trochę trudno zapamiętać wszystkie imiona dzieci z tej.książki, ja najbardziej polubiłam Tosię i Tomka bo oni bardzo zajmują się zwierzętami. Mamy prawie taki sam sad jak oni więc.łatwo sobie wyobrazić ich zabawy w.ogrodzie.

Gabi (9 lat): bardzo lubię gdy w książkach pojawiają się koty, a tutaj były trzy psotne kociaki. Taka grupa przyjaciół do zabawy jest bardzo ważna żeby miło i bez nudy spędzać czas. My robimy tak samo. 


POLECAMY



niedziela, 9 czerwca 2019

Sprawa Niny S.

TYTUŁ: Sprawa Niny S.

AUTOR: Maria Nurowska

WYDAWNICTWO: WAB

ROK WYDANIA: 2009

LICZBA STRON: 293


Ostatnio bardzo rzadko mam okazję buszować między półkami w bibliotece. Większość książek, które czytam to nowości ze współprac recenzenckich. Z końcem czerwca kończy się jednak wyzwanie zatytułuj się u Ejotkowe postrzeganie świata, a do zaliczenia brakuje mi dwóch autorów (nazwisko na N i I). Pozwoliłam więc sobie na przyjemność przeszukiwania półek w bibliotece, przeciąganie palcem po grzbietach, wciąganie charakterystycznego zapachu. Tak trafiłam na książki Marii Nurowskiej, czytając opisy wybrałam Sprawę Niny S.

OPIS:
Radca prawny Jerzy Baran zostaje zastrzelony w swoim warszawskim mieszkaniu. Śledztwo prowadzi komisarz Zawadka, doświadczony policjant, wciąż szukający spełnienia zawodowego - zadania, które odmieni jego życie. Instynkt podpowiada mu, że taką sprawą będzie zabójstwo Jerzego B. Do zbrodni przyznaje się była konkubina denata, pisarka Nina S., jednak komisarz nie daje wiary jej wersji wydarzeń. Aby dotrzeć do prawdy, studiuje dziennik pisarki i zeznania jej córek bliźniaczek. Poznaje losy trzech kobiet. Ich pragnienia, lęki i skrywane od lat tajemnice. Wkracza do świata, w którym miłość splata się z podłością, a o uczucie i godność trzeba nieustannie walczyć.

Liczyłam na mocny wątek kryminalny i delikatną obyczajową otoczkę. Niestety proporcje były odwrotne. Morderstwo Jerzego B. było pretekstem do opowiedzenia historii Niny i jej córek.

Gabriela to 39-letnia kobieta. Żyje jakby w cieniu swojej siostry bliźniaczki. Opowiada o swojej matce sławnej autorce powieści. Często ucieka jej główny temat, uwielbia dygresje. Jej opowieść jest spójna, a pozorne odejście od meritum jest bogate w szczegóły, z których komisarz wyciąga właściwe wnioski dotyczące zabójcy.


Nina S. to artystyczna dusza. Była samotną matką bliźniaczek, w ich wychowaniu pomagał jej ojciec. W życiu kobiety mężczyźni pojawiali się na krótko. Do czasu pojawienia się Jerzego; już sam jego głos oczarował Ninę. Kobieta mimo że już nie młoda okazała się bardzo naiwna, już po 2 tygodniach znajomości upoważnia mężczyznę do swojego konta. Dalej było już tylko gorzej.


Nina okazała się łatwowierna, a Jerzy wykorzystał to w najgorszy z możliwych sposobów. Ta powieść to bardzo szczegółowy obraz, analiza zachowań kobiety. Z pamiętników Niny poznajemy jej przeszłość to jak wkraczała w dorosłe życie, miało znaczny wpływ na jej decyzje w wieku dojrzałym.


Mimo że książka nie była kryminałem była to bardzo ciekawa lektura. Widać tutaj dbałość języka i prostotę stylu przez co czyta się błyskawicznie. W pamiętniku Niny przytoczone są fragmenty jej twórczości - bardzo poetyckie, wysublimowane.


Ciężko było nie oceniać bohaterki. No cóż dała się złapać na czułe słówka, a konsekwencje jej wyborów były bardzo bolesne. Dobrze że miała wsparcie w córkach. Ale czy finał tej znajomości miał być taki? Czy strzały z pistoletu są w stanie wynagrodzić doznane krzywdy?


Ja bardzo lubię odwoływanie się do pamiętników, poznawanie przeszłości bohaterów. Ukazanie jak wydarzenia, w których biorą udział ich kształtują. Jeśli jesteście ciekawi człowieka i motywów jakie nim kierują ta powieść również wam się spodoba. Polecam.


Jest to 53 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec
#czytambopolskie u Poligon domowy


czwartek, 6 czerwca 2019

Latte z walerianą

TYTUŁ: Latte z walerianą

AUTOR: Wanda Szymanowska

WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 153



Na Facebooku najwięcej polubionych przeze mnie fanpagy to te związane z książkami. Obserwuje wydawnictwa, blogerów i autorów. Ostatnio pani Wanda Szymanowska napisała że szuka chętnych do współpracy, bez wahania się zgłosiłam - po 1 dlatego, że słyszałam dużo dobrego o twórczości autorki, a po 2 to czytałam Zaine <klik> książeczkę dla dzieci, a chciałabym bardzo poznać coś dla starszych odbiorców.

Latte z walerianą to ulubiony napój Ani. Ania potrzebuje czegoś na ukojenie nerwów zszarganych w pracy. Trudny szef, ciężkie relacje z koleżankami, nawał bezsensownej papierkowej roboty. Kim z zawodu jest Ania? Nauczycielką.

O tej profesji było ostatnio bardzo głośno (większość z nas odczuła na własnej skórze - a.właściwie skórze własnych dzieci - strajk.nauczycieli). Społeczeństwo wierzy w stereotypy, ale.to co dzieje się za murami.szkoły, w pokoju nauczycielskim do bajki nie należy.

Ta krótka ale bardzo treściwa powieść to obraz odarty ze stereotypów. Anka jako nauczycielka historii próbuje przekazać wiedzę, próbuje wyjść po za schemat. Niestety dzisiejsza młodzież bywa oporna na wiedzę, a ten opór podsycają rodzice. Rodzice zapatrzeni w.swoje maleństwa, idealne i nieskazitelne, stawiają wymagania nauczycielom.

Dyrektor szkoły ma swoich faworytów w gronie nauczycieli i to pod nich wydaje wszelkie rozporządzenia. Tracą na tym takie osoby jak Ania. Pewnego dnia karta się jednak odwraca i pupilka dyrektora spada z piedestału. Czy Anna będzie wtedy triumfować? Nie, ona nie dąży do tego by być na piedestale, ona zawsze ma na pierwszym miejscu dobro dzieci.

Nauczyciele są różni, w swej powieści pani Wanda pokazała kilka typów. W lekko ironicznym tonie przedstawia plejadę postaci i funkcjonowanie polskiego gimnazjum. Nie ma tutaj owijania w bawełnę, pewne sytuacje były bardziej, mocniej zaakcentowane po to by bliżej się im przyjrzeć. Jako rodzic ucznia mamy duży wpływ na to co dzieje się w szkole, niech on będzie pozytywny dla wszystkich nie tylko dla naszego widzi misię. Stańmy po jednej stornie barykady, przestańmy ze sobą walczyć.

Polecam, bo lektura otwiera oczy na to dzieje się za murami szkoły. Pani Wanda.w doskonały sposób nakreśliła problemy dzisiejszej szkoły. Lekki styl gwarantuje przyjemność czytania, nie bójmy się tego tematu, bo jako rodzice możemy z tej książki wynieść zbawienne wnioski.

Jest to 52 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec
#czytambopolskie u Poligon domowy

wtorek, 4 czerwca 2019

Pewnej zimy nad morzem

TYTUŁ: Pewnej zimy nad morzem

AUTOR: Iwona Banach

WYDAWNICTWO: Lucky

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 319





Wiecie jak spragniona jestem kryminałów, więc wybór tej książki nie dziwi. Okładka mocno sugestywna - przygotowałam się więc na spore emocje. Emocje były, a książka okazała się ciekawym połączeniem komedii, kryminału i powieści obyczajowej.

Tuż przed Bożym Narodzeniem do pensjonatu nad morzem przyjeżdżają blogerki, na promocję książki "Demoniczny kochanek". Po imprezie inauguracyjnej na stole pośród resztek jedzenia i satanistycznych dekoracji znaleziono zwłoki. Akcja się rozkręca, bo w pobliskiej kamienicy, w której starsze panie wywołały demona również znaleziono trupa.

Małe nadmorskie miasteczko raczej zapada w sen zimowy, a nie staje się idealnym miejscem na promocję czegokolwiek. A może wybór miejsca nie był przypadkowy? Satania, blogerka i autorka książki zaprasza "zaprzyjaźnione" dziewczyny. Cudzysłowu użyłam celowo, ponieważ dziewczyny znają się tylko z sieci i nigdy wcześniej się nie widziały. Oczywiście wielbią Satanię do czasu, aż ta zostaje oskarżona o morderstwo. Zaczynają też wychodzić na jaw drobne kłamstewka, których dziewczyny dopuszczały się na swoich blogach kreując idealny wizerunek.

Mieszkańcy miasteczka są bardzo ekscentryczni i oryginalni. Cztery przyjaciółki (starsze panie) próbując zabić nudę spędzają czas przy mocniejszych trunkach. W momencie gdy postanawiają wywołać demona zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy. Wskrzeszona została legenda o umarniku, demonie który wymierza karę tym, którzy źle się prowadzą. Sytuacje w których mieszkańcy odnoszą się do demona z prośbami o pomoc doskonale odzwierciedlają relacje międzyludzkie w małych miejscowościach. Bez trudu zauważają błędy innych a sami nie widzą swoich.

Absurd gonił absurd, humor na najwyższym poziomie, mistrzowska obserwacja rzeczywistości.

Kryminalna intryga doskonale skonstruowana, do ostatniej strony nie wiedziałam kto zabił. Postacie drugoplanowe ciekawie scharakteryzowane do moich ulubieńców należy pan Stasiu który chce mieć swojego demona by zaprowadzić porządek w miasteczku. I pani Dziubowa wierząca we wszytko co przeczyta w Internecie - jej pomysły i przekręcanie wyrażeń bawią do łez. Trochę irytujący był policjant Marek, który podczas ważnej dla śledztwa rozmowy zmieniał nagle temat, co oddalało go od rozwiązania sprawy. Autorka pokusiła się też o wplecenie wątku romantycznego ale wypada on dość blado i nie jest mocno zarysowany (więc nie musicie się go obawiać)

Jeśli szukacie kryminału to ta książka będzie strzałem w dziesiątkę, jeśli szukacie komedii to gwarantuje że tutaj humoru nie zabraknie. Jeśli szukacie powieści z dogłębna analizą małomiasteczkowego społeczeństwa to trafiliście doskonale. POLECAM


Jest to 51 ksiażka przeczytana w 2019 r.
Książka bierze udział w wyzwaniu
* Olimpiada czytelnicza czerwiec
* Pod hasłem u Ejotkowe postrzeganie świata
#czytambopolskie u Poligon domowy

niedziela, 2 czerwca 2019

Podróż tysiąca mil

TYTUŁ: Podróż tysiąca mil

AUTOR: Richard Paul Evans

WYDAWNICTWO: Znak litera nova

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 284


Richard Paul Evans należy do grona moich ulubionych amerykańskich pisarzy, na każdą kolejną premierę czekam z utęsknieniem.

Długo przyszło nam czekać na kontynuację Sprzedawcy marzeń <klik>. Zapraszam was dziś na krótką recenzję "Podróży tysiąca mil".

James Charles przeżył własną śmierć, według doniesień medialnych był jedną z ofiar w katastrofie lotniczej, ale on spóźnił się na samolot o czym nikt nie wiedział. James ma szansę zacząć wszystko z czystą kartą, ale on jest schowmenem, lubi mocne wejścia - dlatego postanawia pojawić się na swoim pogrzebie. Jakież było jego zdziwienie gdy zamiast spodziewanego tłumu żałobników zjawiły się tylko 3 osoby.

Charles postanawia wyruszyć drogą Route 66 na swego rodzaju pielgrzymkę. On mieszka na początku tej drogi w Chicago, a jego była żona (którą nadal kocha) w Los Angeles, chce ją prosić o wybaczenie. Droga licząca prawie 4 tys kilometrów to także podróż w głąb siebie, to czas na przemyślenie własnego życia. Narracja jest pierwszoosobowa i nie szczędzi szczegółów opisu trasy (miejsca noclegów, jedzenie, muzea Route 66), które niekiedy przytłaczały swoją liczbą.



James spotyka na swojej drodze ludzi, którzy okazują mu bezinteresowną pomoc, spotyka też takich którzy są brutalni i bezwzględni. To co spotyka go na trasie skłania do refleksji.

"Uświadomiłem sobie, że szczęście przyszło do mnie, kiedy poczułem wdzięczność. Oba uczucia były ze sobą złączone niczym bliźnięta syjamskie. Nie mogłem być szczęśliwy, bo nie umiałem być wdzięczny, a nie umiałem być wdzięczny, bo sobie na to nie pozwalałem.Byłem zbyt zajęty pogonią za następną nagrodą, żeby docenić nagrodę którą już miałem."
.
Charles jest w połowie drogi do celu. Jak ta podróż się skończy? Trudno przewidzieć, poczekać trzeba na kolejny tom.

Podsumowując, trasa Charlesa bardzo przypomina drogę Alana ze Ścieżek nadziei <klik>, miejscami jest przegadana, ale to Evans. Możecie się spodziewać wzruszających sytuacji, ludzkich odruchów (o które dzisiaj bardzo trudno) i sporo tematów do przemyśleń.

Dla czytających Sprzedawcę marzeń jest to pozycja obowiązkowa, dla tych którzy nie znają historii Jamesa Charlesa muszą koniecznie nadrobić tom 1

Jest to 50 ksiazka przeczytana w 2019r

sobota, 1 czerwca 2019

Podsumowanie maja



Witajcie w czerwcu, maj nie zachwycał pogodą, przez większość czasu było nieprzyjemnie zimno. Czerwiec już pierwszego dnia zachwycił letnią pogodą - ja jestem bardzo spragniona słońca i optymizmu, które ze sobą niesie. Maj podobnie jak kwiecień spędziłam z trójką dzieci (w porywach nawet z czwórką, ale moja podopieczna ma ponad 2 godzinne drzemki i to jest mój czas na czytanie). Dziewczyny nadal trenują piłkę nożną, Gabrysi udało się nawet strzelić gola na turnieju więc motywacja do dalszych ćwiczeń jest co bardzo mnie cieszy.
Jaki czytelniczo był maj? Przeczytałam 10 książek i zaczęłam 11 - myślę że to jest taki mój poziom, ta 10, nie morduje się tylko czytam dla przyjemności. W maju przyszło sporo nowych książek, bo aż 9 ale część z nich już przeczytana, bo współprace recenzenckie mają pierwszeństwo. Udało mi się przeczytać również 2 książki które już sporo czasu czekały na swoją kolej "Skaza" i "Księżniczka z lodu" - oba tytuły zaliczają się do kryminałów, co mnie cieszy, bo to jakby spełnienie postanowienia noworocznego.



W maju więzłam udział w nietypowym book tour, bo zamiast książki którą trzeba przeczytać, dostałam ksiażkę którą trzeba napisać<klik>. Powiem wam że niezła była zabawa, bardzo jestem ciekawa jak ta powieść się skończy. Żeby podtrzymać mój pisarski zapał (ha ha), zapisałam się na 5-dniową rozgrzewkę pisarską, szczegóły znajdziecie na Facebboku Piszę, bo chcę . Na pewno podzielę się efektami.

W tym miesiacu trafiłam też na książkę, która pretenduje w mojej ocenie do miana najgorszej książki 2019r, mowa tutaj o Gaming house Dominiki Smoleń Recenzja

W maju niestety nie pojawił się żaden post o Harry Potterze, niestety nie skończyłyśmy czytać Czary Ognia. Książka ma spory gabaryt, a wiadomo że wieczory są jasne i dziewczyny wolą spędzać czas na dworze i tych chwil na czytanie przed spaniem jest mniej. 

Wyzwanie na Instagramie #zmniejszamstoschanby2019 w maju jak najbardziej na plus. Udało zmniejszyć się stosik o 1 książkę. 


A jakie plany na czerwiec? Dwie cudowne premiery, dwóch moich ulubionych autorek Beaty Majewskiej i Katarzyny Misiołek - oj będą emocje.


Wielki świat, zakazane uczucie i kusząca propozycja… 
Julia, skromna studentka z Polski, przyjmuje nietypowe zlecenie od amerykańskiego milionera, które całkowicie odmienia jej życie. Przed Julią otwiera się inna rzeczywistość, w której luksus, wielkie pieniądze i zdradzieckie intrygi są na porządku dziennym. Pośrednikiem w transakcji jest czarnoskóry Diamond King. Jednocześnie między nim a Julią rodzi się uczucie. Jest to jednak miłość niemożliwa, która nie powinna się zdarzyć. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy w rodzinie milionera dochodzi do tragedii, co stawia pod znakiem zapytania powodzenie całego przedsięwzięcia…
Czy ta historia zakończy się jak bajka o Kopciuszku?


Urokliwy dom nad jeziorem z porośniętą winoroślą werandą miał być oazą spokoju dla dwóch zaprzyjaźnionych małżeństw, które wspólnymi siłami przywróciły starej willi dawną świetność.
Ale wakacje pod jednym dachem to nie tylko beztroskie chwile. Przez lata pomiędzy przyjaciółmi zaczynają pojawiać się sekrety, niesnaski i urazy, które z czasem pęcznieją…
Czy można było uniknąć tragedii, która wydarzyła się dusznej sierpniowej nocy nad wodą?
Kto odpowiada za to, co się stało i czy tylko jedna osoba jest winna?
„Księżycowa kołysanka” to przejmująca, pełna emocji opowieść o życiu, które nie zawsze przynosi nam to, czego byśmy oczekiwali, i o naszych codziennych wyborach, których konsekwencje mogą być tragiczne.