Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2019

Dziewczyny które zabiły Chloe

TYTUŁ: Dziewczyny które zabiły Chloe

AUTOR: Alex Marwood

WYDAWNICTWO: Albatros

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: format kieszonkowy 445



Chciałam przepleść powieści obyczajowe jakimś dobrym kryminałem. Na mojej półce kilka z nich stoi i czeka na przeczytanie ale los wskazał na "Dziewczyny które zabiły Chloe". Na Facebooku na grupie Czytamy kryminały <tutaj> wrzuciłam pytanie czy to dobra książka. Niestety większość odpowiedzi była negatywna, najczęstszym zarzutem była nuda. Z nieco mniejszym zapałem niż na początku zabrałam się do czytania, oto moje wrażenia:

Tekst pisany kursywą to opis jednego letniego popołudnia kiedy to Bel i Jade zostają przymuszone do opieki nad 5-letnią Chloe. Dochodzi do tragedii - te rozdziały są bardzo dobrze napisane, trzymają w napięciu, tytuł informuje czytelnika o tym co się stało ale czyta się to z rosnącą ciekawością.

Teraźniejszość to 25 lat po tym felernym dniu. Jade i Bel otrzymały nową tożsamość, poddane procesowi resocjalizacji wiodą normalne życie. O ile normalnym można nazwać życie w kłamstwie, ponieważ żadna z bliskich im osób nie zna tajemnicy z przeszłości. Warunkiem, który dziewczyny muszą przestrzegać, to meldowanie się na komisariacie raz w miesiącu i zakaz kontaktowania się.

Kirsty jest dziennikarką, ma męża i dwoje dzieci. Jest wolnym strzelcem i pisze artykuły o sprawach kryminalnych.
Amber pracuje na nocnej zmianie w wesołym miasteczku w nadmorskim kurorcie. Jest szefową osób zajmujących się sprzątaniem. Bezdzietna, mieszka z partnerem.

W miasteczku, w którym mieszka Amber dochodzi do kilku morderstw. Sprawa ta przyciąga reporterów, każdy chce napisać soczysty artykuł. Te zbrodnie raczej nie są dla czytelnika przedstawione w sposób ciekawy, nie budzą większych emocji. Są pożywką dla mediów, są pretekstem by Kirsty znalazła się właśnie w tym miejscu. Dochodzi do przypadkowego spotkania obu kobiet, wiedzą one jednak że nikt nie może się o tym dowiedzieć... - ta część książki jest napisana bardzo nierówno, opowiada o codzienności obu kobiet (by zaznaczyć różnice między nimi), ale nie jest to w żaden sposób porywające, ot obyczajowe wątki ocierające się o kryminalne motywy.

Osoba mordercy Nadmorskiego Dusiciela nie wprowadza spodziewanych emocji. Jest jednak postać, która od początku powieści przedstawiana jest jako szary człowieczek, a odegra kluczową rolę w kulminacyjnym momencie. Lektura troszkę mnie rozleniwiła, dlatego ostatnie 80 stron gdzie akcja maksymalnie przyspieszyła czytałam niemal na bezdechu. Rozwiązanie końcowe było na prawdę ciekawe i satysfakcjonujące.

Kilka słów o warsztacie pisarskim:
"Ale to jest dobre życie, zapewnia samą siebie. Nie ośmieliłabym się myśleć że jest inaczej" - zmiana narratora w jednym akapicie. Nie wiem czy jest to kwestia tłumaczenia czy taki był zamysł autorki, ale na początku bardzo źle się to czytało. Potem już przymykałam na to oko. Budowa zdań też nie zachwycała, albo były bardzo krótkie albo wielokrotnie złożone, przedzielone myślnikami - przez to trudno było mi złapać równy rytm czytania.

Podsumowując zakończenie zrekompensowało nudnawy miejscami środek. Warto było troszkę się pomęczyć i doczytać do końca. Pomysł na powieść bardzo.ciekawy, wykonanie troszkę słabsze, ale wszystkie wątki zostały rozwiązane, nie ma niedomówień. Mimo że książka złapała kilka minusików ja będę polecać. Powieść porusza problem resocjalizacji i zakorzenionego zła. Czy chęć odwetu jest
usprawiedliwieniem? Czy dziecko uznane za złe ma szansę na bycie dobrym dorosłym? Sprawdźcie.


Jest to 9 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

niedziela, 13 stycznia 2019

Gra pozorów

TYTUŁ: Gra pozorów

AUTOR: Joanna Opiat-Bojarska

WYDAWNICTWO: Czwarta Strona

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 318



Prawie dwa lata książka Joanny Opiat Bojarskiej znajdowała się na mojej czytelniczej liście must read. W ubiegłym roku na festiwalu kryminałów GRANDA byłam na spotkaniu autorskim i kupiłam sobie tę powieść. Teraz nadrabiam zaległości i czytam książki z półki wstydu, szczególnie skupiając się na kryminałach. Niestety często jest tak, że książki, o których od dawna marzyłam, książki które bardzo chciałam przeczytać okazują się nie koniecznie takie jak oczekiwałam. Książki z wysoko zawieszoną poprzeczką często rozczarowują... Jak było tym razem?

Prolog to film z egzekucji mężczyzny. Kamera ukryta w długopisie zarejestrowała strzał w udo, drugie trafienie odbyło się już po za kadrem. Policja jest w posiadaniu filmu, ale to jedyny dowód w sprawie. Brak ciała, narzędzia zbrodni czy podejrzanych. Ilość krwi znaleziona w opuszczonym garażu wskazuje jednoznacznie, że Gabriel Wilk nie miał szans przeżyć. Od tego zdarzenia minął już rok.

Aleksandra Wilk z wykształcenia psycholog radzi sobie z żałobą jak tylko potrafi. W pierwszych miesiącach uzależnia się jednak od leków uspokajających. Kobieta jest matką 8 - letniego Kuby i 15- letniej Weroniki. Pewnego dnia znika i pojawia się po tygodniu zupełnie nieświadoma swojej nieobecności.

Dawno nie spotkałam bohaterki, która tak bardzo by mnie irytowała. Wykształcona kobieta, prowadząca prywatną praktykę nie informuje nikogo, że nie pamięta co działo się z nią przez 7 dni, zwłaszcza że zauważa na swoim ciele ślady wkłuć. Jej zachowanie bywa nielogiczne, ledwo wiąże koniec z końcem, brakuje jej na czynsz, ale w mieszkaniu ma najnowszy (i nie używany) sprzęt audiowizualny kupiony przez jej męża. Z jednej strony martwi się o dzieci ale w krytycznych momentach nie zajmuje się ich bezpieczeństwem, a sama ratuje się pigułkami, od których już była uzależniona. Dostaje anonimowe sms-y z bramki internetowej, ktoś przesyła jej filmiki sugerujące że Gabriel żyje, by uratować męża Ola wykonuje polecenia szantażysty.

W początek powieści bardzo ciężko było mi się wgryźć. Niezrównoważone zachowanie Aleksandry, tajemnicze znikniecie - dziwnie mi się to czytało. W toku akcji pojawiło się kilka postaci drugoplanowych, a dzięki nim akcja przyspieszyła. Niestety emocje i napięcie, którego oczekiwałam rozpłynęły się w negatywnym odbiorze bohaterki. Zaczęłam również przypuszczać kto jest zamieszany w sprawę i dużo się nie pomyliłam, ale ostateczne rozwiązanie jest trochę naciągane i jakieś takie nierzeczywiste (bardzo duże pieniądze, nowinki technologiczne i farmaceutyczne, podwójna tożsamość bohaterów). Taki amerykański finał, a realia nadal polskie...

Wspomnę jeszcze o wątku siostry bliźniaczki Gabriela - Ilonie. Kobieta bardzo chce przejąć opiekę nad dziećmi. Chce pozbawić Aleksandrę praw rodzicielskich. Motyw ten jednak się zupełnie urywa, nie ma rozwiązania, po prostu rozmył się w powietrzu.

Podobnie wątek przeszłości Aleksandry. Kobieta często do niego wraca (że miała trudną młodość, że zamieszana była w sprawy kryminalne, w narkotyki). Niestety te jej wspomnienia nie wnoszą nic do powieści, nawet nie pozwalają bliżej jej poznać są tak szczątkowe. Trudno więc zmienić zdanie o bohaterce, może przeszłość jakoś tłumaczyłaby jej zachowanie, ale tak się nie dzieje. To kolejny urwany wątek pozostawiony bez wyjaśnienia.

Naprzemienna narracja, pierwszo i trzecioosobowa. Równomiernie rozłożone opisy i dialogi. Początek czytało się opornie, potem tempo akcji przyspiesza i jest już dużo lepiej jeśli chodzi o mechanikę czytania.

Na okładce możemy przeczytać, że to kryminał napisany z matematyczną precyzją - na prawdę szkoda więc, że wątki urywają się w połowie. Uważam, że potencjał tej powieści i pomysł na fabułę nie został do końca wykorzystany. Jak widać mam mieszane uczucia. Zastanawiam się czy sięgnąć po kontynuację, mimo że słyszałam że jest lepsza. Może was bohaterka nie będzie tak bardzo irytowała i zainteresuje was ta powieść sensacyjna.

Jest to 4 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>


czwartek, 18 października 2018

Behawiorysta

TYTUŁ: Behawiorysta

AUTOR: Remigiusz Mróz

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 485



Behawiorystę miałam przeczytać dopiero gdy skończę serię z Chyłką. Obawiam się jednak, że to tak szybko nie nastąpi dlatego postanowiłam już teraz dowiedzieć się dlaczego i czy na pewno ta książka jest taka dobra. Na Instagramie zdjęcie "Behawiorysty" zdobyło najwięcej serduszek i komentarzy ze wszystkich dodanych przeze mnie zdjęć. Czy słusznie?

Zaczyna się zdecydowanie mocnym akcentem. Mężczyzna zajął przedszkole, przetrzymuje dzieci i pracownice, przynajmniej jedną osobę zabił. Żeby tego było mało to filmik ze zdarzenia umieszcza w sieci. Antyterrorystom udaje się go pojmać ale w internecie pojawia się strona "Koncert krwi", zamaskowany mężczyzna przetrzymuje dwie osoby. Widzowie mają podjąć decyzję, która z nich przeżyje, a która zginie. Zabójca jest łudząco podobny do napastnika z przedszkola, czyżby to brat bliźniak?

Sprawą zajmuje się Beata Drejer, zaangażowane w ujęcie sprawcy/sprawców są wszystkie jednostki. Pani prokurator wie, że by pokonać inteligentnego przeciwnika potrzebny jest ktoś jeszcze. Drejer prosi o możliwość współpracy ze swoim byłym szefem Gerardem Edlingiem.

Garard nazywany behawiorystą czyta z mowy ciała. Najdrobniejszy ruch nóg, ułożenie dłoni, a on już wie, potrafi określić ukryte metody czy zamierzenia osoby, na którą patrzy. Edling pomaga więc przy sprawie zamachowca nazwanego przez media Kompozytorem. Sprawy jednak wymykają się z pod kontroli, a mężczyznę gubi jego pewność siebie i zostaje uwikłany w śmiertelną rozgrywkę.

Kompozytor prowadzi grę ze społeczeństwem, daje ludziom możliwość wyboru, to dzięki niemu mają władzę nad życiem i śmiercią. Zamachowiec działa w sieci, jego strona cały czas jest obserwowana przez miliony widzów, a on na żywo emituje krwawe rzeźnie, bo inaczej trudno nazwać wykonywanie rezultatu głosowania.

Konfrontacja Kompozytor Edgar to starcie na poziomie umysłu, to walka na inteligencję. Przez cały czas trwa napiecie i jest ono równomiernie rozłożone. Zakończenie zaskakuje, ale rozwiązanie sprawy nie jest dla mnie do końca satysfakcjonujące.

Kreacja bohaterów to rysowanie grubą kreską, Gerard i Kompozytor to charakterystycznie bardzo dopracowane postacie. Postaciom drugoplanowym autor też nie odpuścił, dobrze skonstruowane profile, rzeczywiste, a to jak potoczyły się losy niektórych z nich na pewno zaskakujące.

Podobało mi się rozciągniecie sprawy w czasie i podział na części. Jednak druga część nie była już tak wciągająca. Tropy prowadzące do rozwiązania sprawy pojawiły się nagle i coś mi tam zgrzytało.

Podsumowując: dobry początek i rozwinięcie, zmierzanie do finału to równia pochyła, wyjaśnienie motywu zbrodni nie do końca przekonujące + mocne zakończenie. Ja oceniam tę książkę tak pół na pół, ponieważ oczekiwania miałam na prawdę duże, a w pewnych punktach fabuła mnie zawiodła.

Czy polecam? Tak, bo motyw behawiorysty jest na prawdę ciekawy, jest krwawo i momentami niebezpiecznie. Pewne zgrzyty o których wspomniałam wcześniej to moje subiektywne odczucia i ktoś może ich w ogóle nie zauważyć.

Jest to 95 książka przeczytana w 2018 roku.
Ksiażka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u pośredniczka ksiazek październik

sobota, 11 sierpnia 2018

Miejsce egzekucji

TYTUŁ: Miejsce egzekucji

AUTOR: Val McDermid

WYDAWNICTWO: Papierowy Księżyc

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 582



Tak jak sobie obiecałam, w sierpniu sięgam po mocniejsze lektury. "Miejsce egzekucji" okrzyknięte zostało najmroczniejszą premierą roku. Czy trup ściele się gęsto, a krew leje się strumieniami by zaspokoić moją potrzebę przeczytania dobrego kryminału? Nie, bo nie ilość trupów decyduje o jakości książki.

Rok 1963, w grudniowy wieczór policjanci przyjmują zgłoszenie o zaginięciu 13-letniej dziewczyki. Alison Carter wyprowadzała psa na spacer i nie wróciła. Dziewczyna mieszka w Scardale, w wiosce gdzie każdy z każdym jest spokrewniony. Prawie każdy... Wyjątek stanowi Philip Hawkin, ojczym Alison.

Śledztwo prowadzi młody inspektor Georg Bennet, to jego pierwsza tak duża sprawa. Policjant robi wszystko by odszukać dziewczynkę. Niestety ślady, które znajduje nie nastrajają optymistycznie. Nie udaje się odnaleźć Alison żywej, ani martwej. Jest jednak osoba, która odpowie za to co przydarzyło się dziewczynce. Zebrane dowody pozwalają postawić kogoś w stan oskarżenia.

Bardzo drobiazgowe śledztwo, potem powtórzenie szczegółów w sądzie. Takie ponowne omówienie dowodów mogło trochę nużyć, ale w ostatecznie każdy detal był ważny. Książka zyskuje przez to na wiarygodności, pokazując zaangażowanie policjantów oraz próbę podjętą przez adwokata by wybronić swojego klienta.

30 lat później po tych wydarzeniach dziennikarka Catherine Heathcote postanawia napisać książkę. Udaje jej się przeprowadzić wywiady z osobami zaangażowanymi w sprawę. Mimo upływu lat Georg Bennet ma żal do siebie, że mógł zrobić więcej by uratować dziewczynkę. Czy aby na pewno? Podczas pracy nad książką na światło dzienne wypływa nowy fakt, a to zmienia dosłownie wszystko co wiemy o zniknięciu Alison.

Książka zdecydowanie nie pozwala odłożyć się na bok. Czytelnik zostaje wciągnięty w tę sprawę, może mieć swoje domysły, a i tak zakończenie wbija w fotel. W kryminałach lubię szybką akcję, zdeterminowanych policjantów i niespodziewane zakończenie. "Mroczna egzekucja" zawiera dwa te elementy, bo akcja przebiega dość nie równo, ale w tym wypadku uznaje to za plus. Autorka troszkę uśpiła moją czujność, by na końcu zmrozić krew zaskakującym elementem, tym jednym brakującym w całej układance.

Powieść zaspokoiła moją potrzebę przeczytania mocnego kryminału, było mrocznie i tajemniczo. Jeśli macie ochotę na dobry kryminał to wybierzcie "Mroczną egzekucję." Polecam.

Jest to 73 książka przeczytana w 2018 roku.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana sierpień
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień