czwartek, 13 maja 2021

Rękopis z ogrodu

 TYTUŁ: Rękopis z ogrodu

AUTOR: Rafał Ziętek

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 417

Oto kolejny zbiór opowiadań w tym miesiącu. Tym razem jednak nieco dłuższych. Na ponad 400 stronach zapisano 4 opowiadania, opowiadania dla których inspiracją był ogród.

Opowiadania pierwsze i czwarte są bardzo romantyczne. Pierwsze dotyczy miłości dojrzałej, takiej która wymaga czasu by ją zauważyć. Ostatnie dotyczy pierwszego zakochania, motyli w brzuchu, poznawania siebie. Tutaj autor pokusił się o dwie perspektywy, ona i on, jakże odmiennie pochodzą do pewnych spraw, ale mimo to podążają do wspólnego celu bycia razem. Te dwa opowiadania podobały mi się najbardziej, ponieważ były realne, rzeczywiste i potrafię je odnieść do swoich doświadczeń.

Opowiadanie drugie to utopia, cudowny ogród w którym dzieje się szczęście. Kochająca się rodzina, zwierzęta które żywią i te które są przyjaciółmi domu - wszyscy potrafią żyć z sobą w symbiozie. Dzieci poznają świat, uczą się go od rodziców, mama do wszystkiego podchodzi z miłością i życzliwością, tata ma w sobie naukowe zacięcie i próbuje wyjaśnić niewytłumaczalne zjawiska. Jest poetycko i lirycznie, niestety ze skłonnością do przesłodzenia. Po tym opowiadaniu trzeba odpocząć, odetchnąć. Na pewno ta opowieść prowokuje do przemyśleń,gdzie jest mój ogród, w którym mogę żyć w zgodzie ze sobą? 

Kolejne opowiadanie jest nieco abstrakcyjne. Wyobraźni nie można autorowi odmówić, bo tutaj przekracza cienką granice rzeczywistości i fantastyki. Można się skupiać na rozdzieleniu relanego od nierealnego ale łatwiej będzie znaleźć drugie dno tej historii. Słodko-gorzkie życie we wszystkich odcieniach szarości. Czytałam to opowiadanie z rosnącą ciekawością, co też tam jeszcze może się wydarzyć.

Autor prezentuje ciekawe spojrzenie na świat. Te cztery jakże różne opowiadania łączy wyobrażenie Edenu. Dla każdego z nas szczęście oznacza co innego, dlatego te opowiadania są tak różne. Ta książka wyróżnia się plastycznymi opisami i pięknym, kwiecistym językiem, lektura jednak nie sprawia trudności, bo w takiej formie nawet opisy przyrody czyta się z przyjemnością.

Przeczytajcie i dajcie sobie chwilę na refleksję. Bo te opowiadania poruszają i zachęcają do znalezienia swojej ścieżki szczęścia.




wtorek, 11 maja 2021

Z miasta

 TYTUŁ: Z miasta

AUTOR: Ernest Jezionek

WYDAWNICTWO: Oficynka

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 132



Krótka forma jaką jest opowiadanie nie zawsze potrafi zaciekawić, za dużo ogólników, zbyt mało emocji, temat który domaga się rozwinięcia. Więcej minusów, a jednak czasami daję się namówić na tego typu literacką przygodę.

Książeczka która trafiła w moje ręce liczy nieco ponad sto stron i zawiera w sobie 9 opowiadań. Opowiadań dla których inspiracją była rubryka w przedwojennej "Gazecie Gdańskiej". Bohaterami opowiadań są mieszkańcy Gdańska, którzy pojawili się na łamach gazety. Może już teraz nikt o nich nie pamięta, ale mimo to trwają wiecznie, bo jakaś część historii ich życia została zapisana i zachowana.

Zachwyciła mnie różnorodność narracji, perspektywa zmienia na prawdę dużo. Jest narrator wszechwiedzący, jest maskotka która jest fanem piłki nożnej, jest mężczyzna opowiadający byłej żonie ważne rodzinne zdarzenie, jest wnuk wspominający dziadka. Każde kolejne opowiadanie niesie coś nowego. Są opowiadania współczesne odnoszące się wspomnieniami do lat 30, ale też takie których akcja dzieje się przed wojną. Mimo krótkiej formy udało się przedstawić i utrzymać klimat tamtych lat. Przedmioty codziennego użytku są milczącymi świadkami ludzkich tragedii, a wydźwięk tych opowiadań pobudza do refleksji. To opowiadania o przemijaniu, niesprawiedliwości i obliczach samotności, a mimo to czyta się je bardzo dobrze.

Spędziłam z tym tomikiem dwa popołudnia. Była to niespieszna refleksyjna lektura. To takie odprężenie, a jednocześnie chwila zadumy. Polecam.

niedziela, 9 maja 2021

Dwie samotności

 Gabriel Garcia Marquez i Mario Vargas Llosa

Dwie samotności. Dialog mistrzów

WYDAWNICTWO: Muza i Znak

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 163



Książka która trafiła ostatnio w moje ręce jest wyjątkowa. To nie fikcja literacka, a zapis rozmowy dwóch mistrzów literatury, autorów latynoamerykańskich, których twórczość znana jest na całym świecie.

Marquez i Llosa spotkali się w 1967 roku w Limie. Wcześniej korespondowali ze sobą, a ten dialog mistrzów był początkiem przyjaźni. Nie był to wywiad, ale rozmowa z udziałem publiczności. Została ona zarejestrowana, by dzisiaj po ponad 50 latach dotrzeć do czytelników. Głównym tematem rozmowy była powieść Marquez'a "Sto lat samotności". Autor zdradził ile czasu pracował nad powieścią ile kłopotów mu sprawiła i jakich wymagała poświęceń. 

Llosa występował w roli gospodarza, ale przecież i on ma niemały wkład w rozwój literatury iberoamerykańskiej. Został laureatem Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Rómulo Gallegosa. Zadawał pytania dotyczące źródeł inspiracji, pracy warsztatowej a przede wszystkim interesowało go dlaczego Marquez pisze.

Rozmowa jest błyskotliwa, pełna wzajemnej życzliwości. W główny literacki temat wplątane zostają również wątki społeczne i polityczne. Lata 60 to boom literatury latynoamerykańskej, a Marquez i Llosa znajdują się w samym jego centrum.

Kiedy książki stały się na prawdę dobre, pojawili się czytelnicy. To jest coś wspaniałego. I dlatego właśnie uważam, że to jest boom czytelników.

 To prawda, bo czymże byłaby literatura bez czytelników? Twórczość Marquez'a znam z jednej powieści Miłość w czasach zarazy. "Dwie samotności. Dialog mistrzów" jest więc dla mnie pierwszym krokiem do zmierzenia się z książką "Sto lat samotności", na pewno nie jest to łatwa pozycja, pełno w niej niuansów i typowej dla latynoamerykańskich powieści aury tajemniczości i mistyki. 

Jeśli znacie powieści Marquez'a to ten zapis rozmowy będzie dla Was świetnym uzupełnieniem informacji o autorze. Jeśli natomiast jeszcze jego książki przed wami to potraktujcie "Dwie samotności" jako zachętę.

Oprócz dialogu w książce znajdziemy wywiady i relacje świadków. Wydarzenie to wywołało niemałe emocje i widać to nawet po tylu latach. Książka zyskała piękne wydanie, będzie więc ozdobą każdej półki.

Polecam.


piątek, 7 maja 2021

W tym domu straszę

 TYTUŁ: W tym domu straszę

AUTOR: Kaja Herman

WYDAWNICTWO: Dragon

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 303

Stare domy mają to do siebie, że skrywają tajemnice. Im starszy dom tym pewnie więcej trupów pochowanych w szafach, dlatego jest to świetne miejsce na akcję powieści. Ale czy na pewno powieści komediowej?

Kaja Herman zgłosiła swoją pracę na konkurs "Moc śmiechu". Jak widać fabuła przypadła do gustu jury, bo książka trafiła w ręce czytelników. Ja po lekturze zostałam z nieco mieszanymi uczuciami, ale postaram się Wam nieco o tej historii opowiedzieć.

Iskra studentka psychologii przyjeżdża na wakacje do babci. Nie będzie to jednak wypoczynek, dziewczyna rozpoczyna praktyki, a ponadto ma opiekować się babcią, która niedawno przeszła zawał. Pani Eleonora jest jednak pełna energii i nie pozwoli by ktokolwiek nią dyrygował. Kobieta wpada więc na pomysł by pozbyć się wnuczki z domu. A najlepszym sposobem na to będzie nastraszenie jej. Iskra zawsze czuła, że z tym domem coś jest nie tak, duszna atmosfera, cienie skrywające się po kątach. Teraz musi spędzić tutaj 3 miesiące, a z każdą nocą jest co raz gorzej. Dziewczyna musi zapolować na ducha, który nawiedza ten dom, angażuje w to swojego najlepszego przyjaciela Julka i Józefinę 12-letnią znajomą babci. 

Na pewno nie można tej fabule zarzucić monotonnej akcji. Dzieje się na prawdę sporo. Począwszy od rozmowy rekrutacyjnej na praktyki, poprzez pierwszy dzień pracy aż po umawianie się z miejscowymi czarownicami. Miejska legenda jest cały czas żywa, w tym domu jest coś czego nie powinno tu być. Iskra mimo że stąpa mocno po ziemi i wierzy tylko w to co naukowo udowodnione musi zmierzyć się z duchami. 

Narracja jest pierwszoosobowa, Iskra zdaje relacje z pobytu u babci. Jej próby zmuszenia starszej pani do zdrowego stylu życia są z góry skazane na porażkę. A walka z duchem? Kiedy ma  się u boku tajemniczego Arnolda zaczyna być całkiem ciekawa. 

Książkę czyta się błyskawicznie, strony przewracają się same. Jest lekko i przyjemnie, ale najważniejsze pytanie brzmi czy zabawnie? Hm... Na pewno się uśmiechałam w czasie czytania (czasami niestety z zażenowania), wybuchów śmiechu nie odnotowałam. Iskra ma talent pakowania się w kłopoty i ucieczek przez okno, babcia jest zbyt wyszukana, taka z niej nieco przerysowana postać. A Arnolda trudno rozgryźć - i może to on ostatecznie okazuje się być najciekawszym bohaterem tej książki.

Całość jest poprawna (chociaż przydałoby się popracować nad dialogami), dlatego warto dać szansę. Czymś ta książka urzekła jury więc warto to coś odnaleźć. Jest to debiut więc na pewne sprawy można przymknąć oko, ale trzymam kciuki za kolejną książkę, bo autorka widać ma głowę pełną pomysłów.

Sprawdźcie więc sami kto straszy w domu babci Eleonory.

niedziela, 2 maja 2021

Podsumowanie kwietnia

 

Patrząc rano na pogodę za oknem musiałam się mocno zastanowić czy to na pewno maj? Obstawiałam raczej listopad ☔ coś ta wiosna nie ma energii, a moje baterie też już na wyczerpaniu, tak bardzo potrzebuję słońca 🌤️

Kwiecień czytelniczo okazał się bardzo ciekawy. 

Zapach Mazur i Barwy Mazur to całkiem przyjemna seria w której pierwsze skrzypce grają wspomnienia wojenne, współcześnie żyjąca Julka opiekuje się babcią byłego męża, a na Mazurach znajduje nową miłość

 Karuzela - to historia o marzeniach o szczęściu. Bez względu na czasy w których przyszło nam żyć pierwszą myślą by to marzenie zrealizować są pieniądze. Ta książka zachęca do refleksji, a zakończenie pozostaje w pamięci na długo, bo warto pewne rzeczy sobie przewartościować. Bardzo polecam!

Pod drzewem magnolii - książka zdjęta z półki wstydu, to ciekawy obraz społeczeństwa amerykańskiego w latach 50 i 60

Pierwsza polska królowa - niewielkich rozmiarów publikacja która przybliża postać żony Mieszka II

Trzydziestka - bardzo oryginale połączenie kryminały i thrillera, świetny debiut który na pewno Was zaskoczy

W niby słowach krótka rozprawa filozoficzna która wymaga czytania więcej niż raz, trochę spraw pozostawia do przemyślenia

Smak wiosny tom 2 serii obyczajowej z elementami paranormalnymi 

Stos hańby udało się zmniejszyć więc mogę odnotować sukces! Chociaż sporo tytułów czeka jeszcze na przeczytanie


Jakie więc mam plany? Może w oczekiwaniu na kolejny tom uda mi się nadrobić zaległości z tej serii:






piątek, 30 kwietnia 2021

Smak wiosny

TYTUŁ: Smak wiosny. SERIA: Ślady życia
AUTOR: Anna Rybkowska
WYDAWNICTWO: Replika 
ROK WYDANIA: 2021
LICZBA STRON: 319



Dawno mi się nie zdarzyło czytać serii od drugiego tomu. Tym razem jednak tak wypadło, ale nie miałam większego kłopotu z wkręceniem się w fabułę, problem pojawił się jednak gdzieś indziej.

Wątki paranormalne w powieściach obyczajowych to zdecydowanie nie moja bajka. Tutaj takim wątkiem zostałam poczęstowana, więc po pierwszej tego typu scenie nastąpiło zawahanie czy czytać dalej. Nie mam jednak w zwyczaju porzucać książki po kilku stronach więc brnęłam dalej. I... kolejne zaskoczenie, styl autorki jest bardzo oryginalny, poetycki a treść powieści bardzo niekonwencjonalna. Może nie wpadłam w wielki zachwyt nad tą książką, ale na pewno spodobała mi się na tyle by czekać na kolejny tom.

Berenika odziedziczyła dom na Podlasiu, przepisał jej go artysta któremu kiedyś pozowała i z którym miała romans. Aby zatrzymać dom kobieta musi mieszkać w nim przez rok i codziennie czytać lub odsłuchiwać notatki zostawione przez Maksa Styksa. Sama postać malarza jest dość tajemnicza, a ponadto nikt nie był na jego pogrzebie, nikt nie wie gdzie jest pochowany i nie ma jego aktu zgonu. Berenice informacje o domu dostarczył prawnik.

Sam dom też nie jest zwyczajny, pojawiają się w nim i znikają tajemnicze przedmioty. W szafie, czasami w piwnicy znaleźć można tajne przejście prowadzace do lasu, na którego skraju przemieszczają się widmowe postacie. Strych też pełen jest niespodzianek, a jedną z nich są słodkie cukierki krówki.

Akcja tomu 2 rozpoczyna się w kwietniu. Bereniki nie cieszy nadchodząca wiosna. Zamknęła się w swoim domu i rozpacza po odejściu Bruna, wszystko jej zobojętniało, ma dom z którym nie może się zżyć,we wsi nazywana jest dziedziczką a nie ma pieniędzy na jedzenie, a do tego słucha przygnębiających wynurzeń Maxa. Codziennie odkrywając dom na nowo znajduje wspomniane już przeze mnie krówki, ich smak przenosi ją do dzieciństwa, ale czy to tylko wspomnienia czy jednak wizje? Berenikę prosi o pomoc Turoniowa która uciekła z dziećmi przed pięścią męża. Z odsieczą przybywa mężczyzna w mundurze z czasów II wojny światowej! Berenice coraz trudniej oddzielić rzeczywistość od fikcji, coś dziwnego dzieje się z jej głową ale też z ciałem. Wyczerpaną kobietę znajduje na strychu Jakub ( tutaj jednak trochę zabrakło mi informacji z 1 tomu by dobrze zrozumieć łączące ich relacje), Berenika w jeden wieczór postarzała się o kilkanaście lat, czy to za sprawą tych starych krówek, wizji, a może ten dom tak źle na nią działa?

Jakub szybko organizuje pomoc i Berenika powoli wraca do życia. Na pewno dobry wpływ na nią ma proboszcz który proponuje odprawienie egzorcyzmów nad domem i okolicznym lasem, w którym pochowane są ofiary wojny. Doskonałym lekiem na zło tego miejsca jest pełen energii, prawie 18-letni Igor, syn Bruna. Chłopak swoim gadulstwem odciąga od Bereniki czarne myśli.

Sam Bruno też się nagle pojawia, organizuje transport dla schorowanych rodziców Niki, przywozi jej dzieci i wnuka. Dom pełen jest ludzi i zwierząt, gwar, rozgardiasz, wszystko wydaje się zmierzać ku dobremu. Do czasu aż zauważono zniknięcia Bruna...

Przyznacie że mimo znanego motywu dziedziczenia starego domu pozostałe wątki są dosyć oryginalne. Nie ma tutaj żadnego utartego schematu, a nawet cienia ścieżki którą to wszystko podąża. Fabuła główna przeplatana jest nagraniami słów Maxa lub widzeniami Bereniki wtedy szczególnie widoczny jest ten romantyczny i metaforyczny styl.

Zakończenie jest niepokojące, a chęć rozwiązania zagadki tajemniczego domu bardzo silna. Bohaterkę trudno jednoznacznie ocenić, ale świadczy to o tym że została skonstruowana w sposób wielowymiarowy. Nie jest to czarno-biała papierowa postać.
 Jak więc widzicie nie jest to obyczajówka jakich wiele, to bardzo oryginalna propozycja, która pozwoli przetrwać to zimne przedwiośnie, jeśli będzie mieć okazje zacznijcie od tomu 1 "Uśmiech zimy".






poniedziałek, 26 kwietnia 2021

W niby słowach

 TYTUŁ: W niby słowach

AUTOR: Ewa Szumilewicz

WYDAWNICTWO: Oficynka

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 99


Czy słowa które nie istnieją mogą oddawać emocje?

Ile razy jakaś sytuacja życiowa wzbudziła w Was emocje, które trudno określić słowami? Ile razy użyliście zwrotu "brak mi słów"? A w tym czasie kłębiły się w Was niewypowiedziane myśli? Może z tych niewypowiedzianych, niby-słów możnaby ułożyć cały słownik?

Ewa Szumilewicz to doktor filozofii w tej krótkiej rozprawie w przejmujący sposób obudziła do życia słowa. Słowa które odeszły, zamilkły lub nigdy nie istniały.

Mimo niewielkiej objętości nie jest to książka na raz. To zdania wymagające refleksji, zrozumienia. Z filozoficznych rozważań wyłaniają się historie, ale czytać je trzeba między wierszami. Język poetycki, metaforyczny, zabawa narracją, dialogami i rozdziałami. Autorki nie krępowała forma, bo postawiła na swobodę by słowa grały tutaj pierwsze skrzypce.

Sięgając po tę książkę nie można nastawiać się na szybką i lekką lekturę. Rozważania filozoficzne wymagają odpowiedniej oprawy i skupienia. Ja zapewne do tej książki kiedyś jeszcze wrócę, bo nie wszystko było dla mnie zrozumiałe przy pierwszym czytaniu. Ale to taki typ literatury i myślę że nie ma się co zrażać.

A Wy podejmiecie takie filozoficzne wyzwanie?



sobota, 24 kwietnia 2021

Barwy Mazur

 TYTUŁ: Barwy Mazur

AUTOR: Małgorzata Manelska

WYDAWNICTWO: WasPos

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 358



Postanowiłam nie robić zbyt długiej przerwy między czytaniem kolejnych tomów sagi mazurskiej. Recenzję 1 tomu znajdziecie <tutaj> i chociaż wyróżniłam tam kilka minusików to w tomie 2 pod każdym względem jest lepiej.

Julka ułożyła sobie życie na Mazurach, zżyła się z mieszkańcami, dobrze radzi sobie w nowej pracy. Szczęście się do niej uśmiecha, bo ślub z Krzysztofem już niedługo. 

Truda za namową przyszywanej wnuczki jedzie odwiedzić siostrę. Starsze panie wspominają czasy swojej młodości. Wnuk Anny jest tym tematem zainteresowany, zwłaszcza bunkrami ukrytymi w lesie, o których opowiadał mu dziadek. Chłopak chce jechać na Mazury by poszukać poniemieckiego skarbu.

Do Barwin zjeżdża się sporo gości, syn Julki postanawia poznać babcię. Andrzej, mały braciszek z którym Julia została rozdzielona w dzieciństwie odnajduje ją i przylatuje z Ameryki. We wsi pojawia się też Lucas, ojciec Artura, któremu Truda nie chciała oddać dziecka - uff sporo tego, ale mimo ilości nie są to wątki przytłaczające. Dodatkowo styl narracji nabrał pewności i płynności czyta się zatem bardzo dobrze.

Ten tom obfituje w spotkania i opowieści. Tym razem aż trzy bohaterki wspominają czasy wojenne i te tuż po wyzwoleniu. Truda, Anna i Elza decydują się na opowiedzenie trudnych historii. Strach - to uczucie towarzyszyło w tamtym okresie każdemu. Strach o rodzinę i o siebie, ucieczka przed czerwonoarmistami, po zasypanym śniegiem lesie do dziś nawiedza jedną z bohaterek w sennych koszmarach. Te wojenne opowieści mają na celu ochronę kolejnych pokoleń przed wojną. Ukazanie tego wielkiego zła, które dosięgło każdego niezależnie od narodowości powinno wzbudzić refleksję, by nigdy więcej do takiego konfliktu nie doprowadzić. Możecie więc być pewni, że opisy nie są wygładzone, są rzetelne i obrazowe, pełne trudnych do udźwignięcia emocji.

Truda i Anna wspominają też swoich mężów, to jak rozwijała się miłość. Bo mimo tej brzydoty która panowała na świecie miłość znalazła dla siebie miejsce. Przeszłość spłata się z teraźniejszością w nierównych proporcjach. Retrospekcji jest zdecydowanie więcej niż akcji współczesnej ale jak dla mnie to plus. Bohaterki którym udzielono głosu dobrze skonstruowane zarówno w czasach swojej młodości jak i w podeszłym wieku. 

Teraz 70 lat po wojnie staruszki uczą młodszych że najważniejsza jest rodzina i bycie razem. To się udaje, bo Mazury przyciągają jak magnes nawet z najdalszych zakątków świata.

To jeszcze nie koniec, bo do Barwin jeszcze wrócimy. W przygotowaniu tom 3 "Dotyk Mazur", jestem ciekawa jakie jeszcze historie do opowiedzenia mają Elza i Truda i czy pozwolą Julce je spisać. 

"Barwy Mazur" to bardzo dobra kontynuacja, to książka z którą czas płynie niepostrzeżenie, bo trudno się od niej oderwać. To bolesna historia przedstawiona w przystępny sposób, a do tego jej konsekwencje możemy również zaobserwować.

Bardzo polecam fankom powieści obyczajowych, które lubią zatracić się w historii która wywołuje sporo emocji.








czwartek, 22 kwietnia 2021

Myślisz że tak ci źle?

 TYTUŁ: Myślisz że tak ci źle? Życie dzieci w starożytnym Rzymie

AUTOR: Chae Strategie i Maria Morea

WYDAWNICTWO: Wilga

LICZBA STRON: 63

ROK WYDANIA: 2021

U nas ciąg dalszy nauczania zdalnego. Chyba nikogo nie zdziwi, że jesteśmy tym już zmęczone.  5 godzin dziennie przed ekranem komputera, słuchanie pani często jednym uchem (bo tyle jest ciekawszych rzeczy w pokoju), pogaduchy z koleżankami na czacie, brak motywacji i rywalizacji. Słabo... 

Niestety nie możemy tego zmienić i radzimy sobie najlepiej jak umiemy. Sięgamy więc po fajne książki, które nie tylko bawią ale i uczą.

Starożytny Rzym znajduje się w sferze zainteresowań przede wszystkim Lidki, a to za sprawą jej ulubionych bajek o Asterixie. Wie zatem że Rzymem rządził Cezar, żołnierze służyli w legionach (i nie byli zbyt rozgarnięci) i podbijali coraz to większe tereny.

Teraz przyszła pora na poznanie życia codziennego małych Rzymian. Książka o trochę kontrowersyjnym tytule to skarbnica ciekawostek, sporo tutaj tych z gatunku obrzydliwych. Pranie robiono w baliach pełnych starego moczu, za papier toaletowy robiła gąbka na patyku, którą sobie pożyczano! Nie muszę chyba mówić że właśnie te informacje najbardziej zapadły mojej córce w pamięć ;)

Wiadomości zostały podzielone na 10 rozdziałów dotyczących życia rodzinnego, nauki, jedzenia i zabawy. Poznajemy kliky zwariowanych cesarzy i ich zamiłowanie do walk gladiatorów i wystawnych uczt na których śpiewano poezję. Przedstawiono też sylwetki najważniejszych bogów z panteonu rzymskiego.

Duży format A4 świetnie się tutaj sprawdził. Tę książkę przegląda się z przyjemnością, kolorowe wyraziste ilustracje przyciągają wzrok. Postacie ze sobą "rozmawiają" komiksowe dymki są zdecydowanie na plus. Tekst jest rozrzucony po całej stronie, nie ma go tutaj w przytłaczającej ilości więc dziecko chętnie zabiera się za czytanie. A humor i lekki styl tylko pomagają.

Książka okazała się zatem świetną podróżą w przeszłość. Porównanie życia w starożytności ze współczesnością wypada na korzyść dla nas, jest to dobra nauka dla dzieci, by zrozumiały że wcale nie mają tak źle ;)


Lidka (9 lat) - bardzo fajnie mi się czytało, najpierw przeglądałam całość i czytałam komiksy, a potem ciekawostki. Życie w Rzymie nie było łatwe dla dzieci, ale chętnie obejrzałabym walki na arenie.

Gabi (11 lat) - ciekawostki z takiej książki na pewno przydadzą się na lekcji. A wolę zdecydowanie czytać takie historyjki niż podręcznik.

Jak więc wzbudzić w dzieciach ciekawość świata? Dobór lektur jest tutaj kluczową sprawą. Ta propozycja od wydawnictwa Wilga na pewno zainteresuje wasze dzieci. My z chęcią sięgniemy po inne tomy z tej serii dotyczące Grecji i Egiptu.


wtorek, 20 kwietnia 2021

Trzydziestka

 TYTUŁ: Trzydziestka

AUTOR: Tomasz Żak

WYDAWNICTWO: Wab

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 314



Nawet nie wiecie jak bardzo brakowało mi kryminałów. Ostatnio wpadłam w jakiś obyczajowy ciąg, ale dzięki książce od portalu Sztukater, udało mi się wprowadzić zmianę.

Trzydzieste urodziny to świetny moment na zrobienie podsumowania, wyliczenie zysków i strat dotychczasowego życia, zrobienie nowych planów. Tego niestety zrobić nie może już Tomasz Pałecki, syn burmistrza. Mężczyzna w dniu swoich urodzin zostaje uprowadzony i zamordowany, otrzymuje trzydzieści ciosów nożem. Czy to zemsta na burmistrzu i gra polityczna? A może Tomek wpakował się w jakąś kryminalną aferę narkotykową? Do akcji wkracza policja, miejscowy komendant to przyjaciel burmistrza jeszcze z czasów szkolnych, rozwiązanie sprawy jest więc priorytetem. Śledztwo poprowadzi jednak pani inspektor z wojewódzkiej. Stary Pałecki może więc liczyć na szybkie znalezienie mordercy syna, a jest to teraz prawie tak samo ważne jak wybory w których ponownie kandyduje.

Pałecki zwany Królem rządzi miasteczkiem. Pieniądze i układy, tak załatwia się sprawy w tej gminie. Burmistrz upaja się władzą, wie że pociąga za większość sznurków. Jedyne czego się obawia to wścibski dziennikarz, który próbuje odkryć skąd spływają pieniądze na kampanię. 

Szczęście nareszcie uśmiechnęło się do Kuby. Miał plany i marzenia dotyczące bestsellera który miał napisać, niestety pierwszy mały sukces zawrócił mu w głowie. Imprezy i alkohol zdominowały jego życie, a on utknął w lokalnej gazecie. Teraz temat sam pcha mu się w ręce a on ma informacje z samej góry. 

Akcja jest dynamiczna, nowe wątki pojawiają się z prędkością światła. Sporo tutaj retrospekcji, aby czytelnik mógł lepiej zrozumieć powiązania między bohaterami. Dziennikarz, policjantka, właściciel restauracji i syn burmistrza - to znajomi z czasów licealnych. Te przeskoki czasowe wymagają skupienia, nie ma bowiem zaznaczone kogo i jakiego okresu dotyczą, wynika to z kontekstu, który szybko można wychwycić, ale oznaczenie na początku akapitu wiele by pomogło.

W tej powieści nie chodzi o śledztwo i znalezienie mordercy, bo jego tożsamość dostajemy na złotej tacy, a ten zwrot akcji wbija w fotel. Tutaj chodzi o motywy, o zrozumienie dlaczego człowiek wkracza na daną ścieżkę. Autor nieźle zamieszał bardzo ciasno splatając ze sobą losy bohaterów. Postacie są wyraziste , a migawki z przeszłości pozwalają dość dobrze je poznać. Nie są to bohaterowie sympatyczni, a jednak skupiają uwagę. Dosadny język jest tutaj trafiony w punkt, przekleństwami wyrażone są emocje, a ich nie brakuje, one się kłębią by w odpowiednim momencie eksplodować.

Dla mnie lektura była satysfakcjonująca, bo nie dostałam klasycznego kryminału z utartą ścieżką fabuły. Tutaj rozwiązania są nowatorskie i oryginalne. Obraz rzeczywistości jak najbardziej realny, małomiasteczkowa społeczność gdzie wszyscy się znają i myślą że wszystko o wszystkich wiedzą, a jednak to miejsce skrywa wiele sekretów. A ich odkrycie może kosztować nie tylko stołek w Radzie Miasta.

Finał? Wygląda na to że autor zostawił sobie furtkę do kolejnego tomu, a może jednak nie? Czas pokaże, w każdym razie warto poczekać na kolejną książkę pana Tomasza, bo tutaj chyba opisał zbrodnię doskonałą. Brzmi intrygująco? Przeczytajcie "Trzydziestkę" polecam.

Pierwsza polska królowa

 

TYTUŁ: Rycheza pierwsza polska królowa. Miniatura w czerni i czerwieni.

AUTOR: Janina Lesiak

WYDAWNICTWO: Mg

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 132



Miniatura to małych rozmiarów obraz zazwyczaj portret, ten termin znany z malarstwa wykorzystała Janina Lesiak nadając tytuł swojej książce. Ta niewielkich rozmiarów publikacja dotyczy Rychezy Lotaryńskiej żony Mieszka II. Nie jest obszerna, jest wręcz właśnie miniaturą, ponieważ niewiele jest materiałów źródłowych dotyczących tej królowej. Dobrze jednak że są osoby które wyciągają takie postacie z mroków dziejów i przedstawiają je w przystępny, nie podręcznikowy sposób.

Czerń i czerwień - tych "barw" używali kronikarze opisując Rycheze. Nie cieszyła się popularnością wśród sobie współczesnych i w kolejnych pokoleniach. Łatwiej było ją negatywnie oceniać używając ciemnych barw niż poznać i zrozumieć jej motywację i przyznać jej zasłużone prawo do złota i czerwieni królewskiej i oddać jej szacunek.

Rycheza to siostrzenica Ottona III która poprzez małżeństwo z synem Bolesława Chrobrego miała potwierdzić związek Piastów z dworem niemieckim. W 1025 roku została koronowana na królową Polski, małżeństwo z Mieszkiem nie należało do szczęśliwych, ale kto w XI wieku dbał o szczęście w małżeństwie, przecież kobieta miała podlegać mężowi według boskiego prawa.

Janina Lesiak próbuje oczyścić znany powszechnie ciemny wizerunek królowej i pokazać jej mądrość i rozwagę, a przede wszystkim chęć niesienia pomocy. Sprawa której oddała się Rycheza nie była łatwa. Utrzymanie pokoju między Polską, a Niemcami to była sprawa polityczna, a przecież kobiety trzymano zdała od polityki. Rycheza jednak niezłomnie dążyła do celu, nawet kosztem niezrozumienia i uznania za zdrajczynię. Bo czym było wywiezienie insygni królewskich do Niemiec. Och jak łatwo było oceniać i poczytać jej to za zdradę, przecież wkroczyła w świat męskiej polityki (a to się nie godzi), była cudzoziemką i miała zdecydowany charakter.

Rycheza potrafiła jednak oddzielić sprawy prywatne od polityki. Przeżyła zdradę męża, lęk i upokorzenie, ale nie poddała się całe swoje siły koncentrując na wychowaniu syna. Matka Kazimierza Odnowiciela przyczyniła się do tego by odbudował upadające państwo. Jej wyjazd (oceniany przez kronikarzy jako ucieczka) miał na celu wzmocnienie monarchii piastowskiej, uzyskanie wsparcia by przywrócić złote czasy jak za panowania Bolesława Chrobrego.

Ta publikacja to nie jest powieść fabularyzowana (chociaż takie fragmenty mogłyby być świetnym uzupełnieniem), nie jest to też rozprawa historyczna. To próba pokazania że mimo upływu tysiąca lat nie zmieniły się problemy z którymi borykają się kobiety. Autorka zadaje pytanie czego współczesna kobieta może się nauczyć od Rychezy? Ta książka jest odpowiedzią, bo kobieca siła jest ponadczasowa. Przedstawienie sylwetki pierwszej polskiej królowej to próba przeciwstawienia się stereotypom, że miejsce kobiety jest przy mężu. Pani Janina często ucieka się do prównań XI i XIX wieku i jak pokazuje różnic jest tak naprawdę niewiele.

W warstwie historycznej styl jest konkretny, autorka trzyma się znanych faktów. Pokazuje co udało się ustalić historykom. Często jednak wchodzi w sferę przypuszczeń zwłaszcza w dziedzinie uczuć i emocji, którymi kierowała się Rycheza. Te domniemania zapewne nie odchodzą daleko od rzeczywistości, bo któż lepiej zrozumie kobietę jak druga kobieta.

Oprócz tematu jakim jest XI wieczne państwo polskie autorka uraczyła czytelników ciekawostkami ze średniowiecznego dworu. Przytoczyła jak pozyskiwano materiały królewskie – purpurę i bisior, opowiedziała o potrawach i ich właściwościach leczniczych. Przez to lektura nie była monotematyczna, a zbiór ciekawostek uprzyjemnił lekturę.

Polecam, moja ocena 5 na 6

środa, 14 kwietnia 2021

Dziura w serze

TYTUŁ: Dziura w serze

AUTOR: Katarzyna Rytych

WYDAWNICTWO: Wilga

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 190


Książki wydawnictwa Wilga rozgościły się na półkach w pokoju moich córek. Tym razem czytałyśmy wspólnie historię 12 letniej Marianny, oj sprowokowała nas ta opowieść do wielu rozmów.

Mama Marianny pracuje w Belgii, musiała wyjechać za granicę po śmierci męża gdy potrzebne były pieniądze na spłatę długów. Marianna została w Polsce pod opieką babci i prababci. Dziewczynka tęskni, ale w tym roku jest szansa że spędzi wakacje z mamą. Marianna leci do Belgii i zamieszkuje w najprawdziwszym zamku. 

Dla nastolatki szokiem jest gdy odkrywa czym zajmuje się jej mama, ona usługuje bardzo zmanierowanej rodzinie, musi wysłuchiwać poleceń madame i robić wszystko zgodnie z wcześniej podanymi wytycznymi. Na wakacje do zamku przybywa też Żanżak 13 letni syn właścicieli, który nie potrafi pościelić łóżka i posprzątać pokoju.

Marianna czas spędza aktywnie, często jeździ do miasteczka rowerem. Na jednej z wycieczek pomaga starszemu panu, okazuje się że to właściciel ogrodów Annevoie, który jest dziadkiem Żanżaka. Zaskakujące tajemnice, sekretne spotkania i zerwane więzi rodzinne, które być może da się jeszcze naprawić - takimi wątkami uraczyła nas ta historia.

Dziewczynce trudno zrozumieć, że można być niezadowolonym i nieszczęśliwym mieszkając w pięknym zamku i mając do dyspozycji sporo pieniędzy. Poprzez porównanie siebie i Żanżaka odkrywa że szczęście pochodzi od ludzi którymi się otaczamy. Przyszła więc pora na rewolucję w rodzinie Lannoy! Marianna jest niezwykłą postacią, jest bohaterką z której warto brać przykład - jej szacunek dla starszych i przytaczanie powiedzonek babci, które mają swoje odzwierciedlenie w prawdziwym życiu, to wielka zaleta. A Żanżak? Jego uwierają konwenanse i rodzinne sekrety, czy przyjaźń z Marianną pomoże mu odnaleźć siebie?

 "Niech każdy robi to, co lubi, i jest tym, kim chce. A jeśli masz ochotę być sobą, po prostu bądź."

W przystępny sposób autorka pokazała jak ważne dla dzieci są dobre relacje w rodzinie. Jak tęsknota może powodować smutek, a brak rozmów nieporozumienia. Świetnie wykreowani bohaterowie, przepiękne miejsce akcji i bardzo sympatyczny finał. Książka wciąga i uczy, bo warto być sobą ale przy tym trzeba też zwracać uwagę na innych.

Ze względu na wiek bohaterki książkę polecam młodszej młodzieży 10+, problemy z dojrzewaniem i poszukiwaniem własnej tożsamości to temat który może być im bliski. Podajcie dzieciakom tę książkę.


Lidka (9 lat) - fajna taka przygoda na zamku, szkoda że madame nie była bardzo sympatyczna, ale dobrze że Marianna zaczęła rozmawiać z Żanżakiem, bo on wcale taki zły nie był.

Gabi (11 lat) - wciągająca historia o nastolatce która sobie zawsze poradzi, o tym wspomina często że kobiety w jej rodzinie są bardzo silne. Chociaż rzadko widzi mamę ma szczęście że te wakacje spędzą razem w wyjątkowym miejscu.

Polecamy!



poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Pod drzewem magnolii

 TYTUŁ: Pod drzewem magnolii

AUTOR: Frances Mayes

WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ks

ROK WYDANIA: 2014

LICZBA STRON: 307




Mój stosik książek do zrecenzowania wynosi aktualnie 5, ale to zupełnie nie przeszkadza by przeczytać coś zupełnie innego. Tym razem wybór lektury podyktowany był wyzwaniem u Dobrze jednak że książkę pasującą do hasła znalazłam w domu (ale na pewno nie brałam jej pod uwagę w najbliższych planach). Z książkami które niespodziewanie wpadają do mojego czytelniczego planu na dany miesiąc często jest tak że stają się dla mnie prawdziwymi perełkami. Tym razem nie było aż tak dobrze, ale tragedii też nie było.

Frances Mayes to autorka przede wszystkim autobiografii - może kojarzycie "Pod słońcem Toskanii"? Lub film na podstawie tej książki?

sobota, 10 kwietnia 2021

Karuzela

 TYTUŁ: Karuzela

AUTOR: Justyna Balcewicz

WYDAWNICTWO: Skrzat

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 430




Autorkę tej powieści miałam okazję poznać już przy okazji czytania książki dla dzieci Na tropie złodzieja psów dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po "Karuzelę". I już na wstępie powiem, że dawno tak dobrze mi się nie czytało.

Kasia marzy o karierze, prestiżu i bogactwie - wierzy że wtedy będzie prawdziwie szczęśliwa. Poznajemy ją w momencie kiedy traci pracę (której nie lubiła i w której marnie zarabiała) i rozstaje się z chłopakiem. Pomieszkując na kanapie u przyjaciółki przygotowuje plan, który ma ją doprowadzić do spełnienia marzeń. Udaje jej się zaczepić w korporacji, teraz musi dać z siebie wszystko by zasłużyć na pierwszy awans.

Tadziu to chłopiec który urodził się w 1930r, opowiada o swoim dzieciństwie i obietnicy którą sam sobie złożył. Podpatruje ojca w pracy przy stawach rybnych, wszędzie go pełno, ma w sobie wielką zaradność życiową. Wojna oczywiście przyniosła strach, głód i biedę, ale nie położono tutaj na nią dużego nacisku. Ważniejsze są kolejne lata, kiedy młody mężczyzna wkłada całą swoją energię w zdobycie wykształcenia i doświadczenia. Tadeusz zdaje sobie sprawę że tylko dzięki pracy swoich rąk osiągnie sukces i zostanie milionerem. I tak pewnie by się stało gdyby nie czasy w których przyszło mu żyć. A może odrobina szczęścia pomoże spełnić marzenia?

Kasię i Tadeusza łączy chęć posiadania bogactwa - ich drogi życiowe, również przez wzgląd na czasy, przebiegają zupełnie różnie. Każdy z nich wypracowuje swoją ścieżkę w drodze po sukces. Z czasem udaje im się dojść wysoko, ale ... Im wyżej wejdziesz tym upadek będzie bardziej bolesny. I to stało się udziałem naszych bohaterów. A potem przyszło zrozumienie czym jest prawdziwe szczęście.

Narracje mamy tutaj dwie, trzecioosobową gdy poznajemy losy Kasi i pierwszoosobową gdy czytamy o Tadziu. Bardzo dobry zabieg, przyznaję jednak że rozdziały dotyczące Tadeusza czytało mi się lepiej i z większym zainteresowaniem. Historia Kasi również jest warta uwagi, wplątanie się w biurowy romans nie zawsze wychodzi na dobre, a prawdziwe uczucie czasami czeka tuż za rogiem. Tak, wątków romantycznych tutaj nie zabraknie, a są bardzo oryginalne i zaskakują zakończeniem.

Podsumowując: "Karuzela" to historia o marzeniach o szczęściu. Bez względu na czasy w których przyszło nam żyć pierwszą myślą by to marzenie zrealizować są pieniądze. Ta książka zachęca do refleksji, a zakończenie pozostaje w pamięci na długo, bo warto pewne rzeczy sobie przewartościować. Bardzo polecam!


piątek, 9 kwietnia 2021

Zapach Mazur

 TYTUŁ: Zapach Mazur

AUTOR: Małgorzata Manelska

WYDAWNICTWO: WasPos

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 400


Dwie kobiety. Dwie płaszczyzny czasowe. Trauma wojny i ... miłość.

Takie, jak wyżej, słowa na okładce zawsze przyciągają moją uwagę. Wiecie jak bardzo lubię rodzinne tajemnice i odkrywanie sekretów z przeszłości. Na taką powieść w otoczeniu mazurskich jezior zawsze znajdę czas - sprawdźcie czy czytanie tomu pierwszego sagi było zatem czasem miło spędzonym.

Julia ma swoje nudne poukładane życie, ma stałą pracę, mieszkanie i brak perspektyw na zmiany, a przynajmniej tak myśli. Jeden telefon z ośrodka pomocy społecznej na Mazurach zmienia jej życie o 180 stopni. Zostaje poproszona o zajęcie się babcią byłego męża. Jaką babcią!?, przecież jej mąż nie ma żadnej rodziny! Okazuje się jednak że Artura wychowywała babcia, która nadal żyje, a on nigdy o niej nie wspominał swojej żonie. Z Julią rozwiódł się kilka lat wcześniej i ma już nową rodzinę, mieszka w Holandii i nie ma zamiaru wracać do przeszłości.

Julka z wrodzonej przyzwoitości jedzie odwiedzić starszą panią. Wnuk nie kontaktował się z nią od 20 lat, w tym czasie kobieta żyła samotnie ale szczęśliwie. Teraz jednak gdy złamała rękę potrzebuje pomocy. Julka zostaje ciepło przyjęta i bardzo szybko zaprzyjaźniła się z 90-letnią Trudą. Od tego czasu stara się często przyjeżdżać na Mazury by pobyć z kobietą chociaż w weekend. Dojazdy są jednak męczące, a Julia coraz częściej myśli o przeprowadzce. I na myśleniu pewnie by się skończyło gdyby nie Artur, który upomniał się o spłatę za mieszkanie. Z dnia na dzień Julia zostaje bez dachu nad głową, na Mazurach drzwi pozostają dla niej zawsze otwarte.

Decyzja o zmianie nie jest łatwa, ale korzyści przeważają. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się przystojny mężczyzna, a nawet dwóch. Wątek romansowy nie jest poprowadzony w typowy sposób, bohaterowie bawią się w kotka i myszkę starając się rozpoznać swoje uczucia.

Narracja dobrze poprowadzona, chociaż bywały momenty jak z uczniowskiego zeszytu. Czasami też przeskok z tematu na temat był bardzo niespójny, mało płynny. Odnosiłam wrażenie, że wcześniej napisany został jakiś plan wydarzeń, a fabuła to tylko wypełnienie jego punktów by wszystko się zgadzało. Trochę mi to niestety zgrzytało.

Autorka połączyła wątki współczesne i historyczne i właśnie część historyczna to najmocniejszy punkt tej powieści. Truda to Niemka, w czasie wybuchu II wojny światowej była małą dziewczynką, opowiada o spokojnej rodzinie, która musiała przetrwać na fali okrutnej historii. Mówi o bracie zafascynowanym nową ideologią i swoim odprasowanym mundurem, o strachu i głodzie - taka relacja budzi ogrom emocji.

Co prawda trochę nierealna jest żwawa 90-latka ale zdaję sobie sprawę że trudno połączyć postać współczesną i naocznego świadka wydarzeń II wojny światowej. I mimo tego drobnego minusika postać Trudy jest bardzo dobrze skonstruowana, to kobieta niosąca w sobie ciężar wojennych wspomnień, trudnej młodości i niespokojnej starości a mimo to potrafiła zachować pokój ducha, serdeczność i pozytywne nastawienie.

Powieść ogólnie oceniam pozytywnie, po za małymi niuansami które mam nadzieję już w drugim tomie są bardziej dopracowane. Urocze Mazury, sympatyczne bohaterki, romans na horyzoncie i wojenna zawierucha - jeśli takie wątki należą do waszych ulubionych to sięgnijcie po książki Małgorzaty Manelskiej.

środa, 7 kwietnia 2021

Story Cubes

 


Uwielbiacie wymyślać historyjki? Siadać przy ognisku i snuć opowieści? A może wieczorem gdy wyłączą prąd przemieniać się w wędrownego bajarza? Teraz nie potrzebujecie już specjalnych warunków by tworzyć nowe historie, teraz wystarczy wygodnie rozsiąść się na dywanie i wziąć do ręki małą puszeczkę… w niej znajdziecie dziewięć kostek, które będą inspiracją dla waszej opowieści, a potem niech dzieje się magia.

Story Cubes to gra towarzyska, która pojawiła się na rynku już w 2007 roku; wymyślona została przez  Rory'ego O'Connora, trenera kreatywności z Irlandii. Od tego czasu pojawiło się wiele jej odmian, sporo takich na licencji znanych bohaterów. Dla moich córek wybrałam kostki z serii Harry Potter Wizarding World. Kostki są estetycznie wykonane, na każdej ściance znajduje się inny złoty obrazek symbolizujący znaną postać lub przedmiot z magicznego świata. Zasady są krótkie i proste. Rozgrywający staje się narratorem i jedyne co go ogranicza to jego własna wyobraźnia. Celem gry jest stworzenie jak najlepszej historii z elementów pokazanych na wszystkich dziewięciu kościach. Można odnieść się do fabuły znanej wszystkim z książek i filmów, lub opowiedzieć całkiem nową przygodę Rona, Hermiony i Harry’ego. Ale jak połączyć mandragorę, Vodemorta, bliźniaków, peron dziewięć i trzy czwarte i pelerynę niewidkę – to może być naprawdę zabawne, wybuchy śmiechu to spory bonus.

„Dawno, dawno, temu…” – wszystkim nam znane rozpoczęcie baśni i opowiadań można zamienić na całkiem nowoczesny początek. Tutaj wszystkie chwyty dozwolone, a jedyna zasada jako obowiązuje, to ta, że nie ma złych skojarzeń, przecież narysowana uliczka wcale nie musi być Pokątną, a w kociołku można ugotować obiad lub czekoladową żabę, uwarzyć eliksir szczęścia albo veritaserum, a może zagotować wodę na herbatę którą poczęstuje Hagrid.

Niepodważalną zaletą gry jest to iż nastawiona jest ona przede wszystkim na rozrywkę, a nie na rywalizację. Chociaż przy okazji spotkań towarzyskich można urządzić turniej na najlepsze opowiadanie lub wymyślić własny wariant gry. A czas gry? Zupełna dowolność, gramy tak długo aż nie pokona nas zmęczenie. Za duży plus uważam też losowość gry, trafienie drugi raz tego samego zestawu obrazków jest niemal niemożliwe, dlatego każdy kolejny rzut pełen jest ekscytacji. Grafiki są proste, nie ma też problemu z rozpoznaniem przedstawionych postaci, któż nie rozpoznałby oryginalnej fryzury Snape’a?

Polecam, jeśli wasze dzieci poznały już świat Harrego Potter, czy to za sprawą książek czy filmów to z pewnością tworzenie nowych historii sprawi im wiele frajdy. Poręczne pudełeczko pozwala zabrać grę na wycieczkę i dzielić radość z innymi. Grajcie całą rodziną, a przekonacie się jak bogata wyobraźnia drzemie w waszych pociechach, będziecie zdumieni jak potrafią kreatywnie myśleć i łączyć logicznie z pozoru zupełnie niepowiązane ze sobą obrazki.

Jeśli jednak przygody małego czarodzieja nie należą do waszych ulubionych to na rynku znajdziecie całkiem spory wybór kostek. W 2017 gra została nagrodzona tytułem Zabawki Roku w Polsce, na świecie zdobyła również wiele wyróżnień. Każdy znajdzie więc wersje, która odpowiada mu najbardziej, oczywiście nie stoi nic na przeszkodzie by zestawy ze sobą łączyć. Ta zabawka świetnie sprawdza się również przy nazywaniu emocji i uczuć, czasami pozwala odblokować to co trapi nasze dzieci. Jak dla mnie same zalety.

Polecam, moja ocena 6 na 6.

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Pan Pies i panika królika

 TYTUŁ: Pan Pies i panika królika

AUTOR: Ben Fogle

WYDAWNICTWO: Wilga

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 141



"Nazywam się Pan Pies, pamiętasz? A PAN to skrót od Pieskiej Akademii Nauk... tak mi się przynajmniej wydaje!"

Pan Pies to sympatyczny bohater, włóczęga który chwilowo zamieszkał w ogrodzie. Na pobliskiej łące poznaje Mamę Królicę. Niestety królica zostaje porwana a Pan Pies musi wyruszyć z misją ratunkową. Najważniejsze jest jednak to by otoczyć opieką dzieci Mamy Królicy. Pan Pies nadaje imiona trójce maluchów i zaprzyjaźnia się z Trepkiem, królikiem domowym, którego właściciele wypuścili na wolność. Pan Pies daje radę przedostać się za Wielki Nowy Płot, a tam odkrywa dlaczego ludzie odławiają króliki. 

Liczyłam na pełną humoru sympatyczną fabułę, ale książka okazała się nieco smutna. Trepek tęskniący za swoją panią, Mama Królica drżącą ze strachu o swoje maluchy, małe króliczki które czeka niebezpieczna wyprawa. Na pewno dzieci będą przejęte losem bohaterów, wstrzymają oddech, będą chciały dowiedzieć się czy będzie dobre zakończenie. 

Historię zilustrował Nikolas Ilic nadając bohaterom przyjemne rysy. Co możecie zauważyć już na okładce.

Ta opowieść porusza ważne tematy dotyczące opieki nad zwierzętami, tych hodowlanych nie można wypuszczać na wolność, bo one tam sobie nie poradzą. A te żyjące na wolności, należy zostawić w spokoju, nie należy zbliżać się do nory by matka nie porzuciła młodych. Autor przepada za królikami i chciał tą książeczką zwrócić uwagę małych czytelników na piękno przyrody której należy się szacunek. Moim zdaniem cel został osiągnięty.

Historię Pana Psa polecamy i mimo iż nie będzie zrywać boków ze śmiechu to i tak jest bardzo sympatycznie. Czytajcie z dziećmi w wieku 6+

czwartek, 1 kwietnia 2021

Podsumowanie marca

 



Kwartał 2021 roku już za nami, biorąc pod uwagę sytuację pandemiczną dla nas był to dobry miesiąc - zdecydowanie doceniamy małe przyjemności. Zdalne nauczanie u nas razy dwa + remont salonu = chaos, ale udało się wszystko ogarnąć logistycznie i nawet posprzątać generalnie na święta. W tym jak widać pełnym wrażeń miesiącu udało się zrealizować mój czytelniczy plan. Uporałam się z większością recenzenckich tytułów (po to żeby móc zamówić nowe) i przeczytałam książkę którą juz jakiś czas temu pożyczyłam od cioci.

    • Dom który widział zbyt wiele - idealne małżeństwo i pierwsze rysy które pojawiają się na obrazie sielankowego życia, spokojna ale nieprzewidywalna lektura
  • Rytm zagubionych serc - udany debiut z gatunku new adult
  • Powrót na Zieloną 13 - zwariowana komedia obyczajowa, mieszkańcy kamienicy muszą się zjednoczyć, a gra toczy się o klucz do śmietnika
  • Mistyfikator - Lwów i Berlin tuż po I wojnie światowej, nowy ład i Wiktor Fogel który posiadł sztukę przywracania młodości - to jest hit!
  • Kolory pawich piór - nie do końca udane spotkanie z twórczością Jojo Moyes - relacje dorosłej córki z rodzicami, piętno które pozostawiają na dziecku rodzinne tajemnice, duma która nie pozwala na nawiązywanie dobrych relacji. Sporo emocji, a jednak fabuła nie porywa
  • Zemsta ze skutkiem śmiertelnym - świetna komedia kryminalna, pani weterynarz w centrum śledztwa, a sprawa to czy się o życie dziecka
  • Kształt dźwięku - pozornie szczęśliwe małżeństwo zżerają od środka niedopowiedzenia i brak bliskości - recenzja tej powieści była na blogu czytana najczęściej
  • Zielona 13 - plejada barwnych postaci, zawirowania życiowe, los rzucający kłody pod nogi - przy tej serii nie raz zaśmiejecie się w głos.

Gabi i Lidka recenzują:


  • Malamander - powieść z pogranicza sensacji i fantastyki dla dzieci w wieku 9+
  • Dla młodych dam - Rozważna i romantyczna w wersji dla dzieci, niestety nadal zbyt skomplikowana by młoda czytelniczka sobie z nią poradziła
  • Banda z Burej - Magdalena Witkiewicz i seria o małych detektywach - to musiało się udać! Chociaż w naszej ocenie nieco przegadana książka

Stos hańby chyba nie doczeka się spadku, ale plus jest na pewno taki, że szybko nie zabraknie mi książek do czytania



Plany na kwiecień:



Tak prezentuje się moje zamówienie z portalu Sztukater.pl Oprócz książek dla mnie jest też komiks i gra - plany na świąteczny weekend mamy juz sprecyzowane. Ja zacznę od kryminału, bo strasznie już mi brakuje tych emocji związanych z tropieniem mordercy.

"Trzydziestka" Tomasz Żak

Akcja toczy się współcześnie. W małym, prowincjonalnym miasteczku, które lepsze czasy ma już za sobą, podczas swoich trzydziestych urodzin zostaje zamordowany Tomek, syn trzęsącego miasteczkiem i zwierzęco przywiązanego do stanowiska burmistrza. Rozpoczyna się śledztwo, w które zaangażowani są m.in. lokalny dziennikarz, policjantka po przejściach i rówieśnicy Tomka. Wszystko dzieje się tuż przed stołecznymi wyborami: chytrość na szczeblach władzy rośnie więc w zastraszającym tempie. Jedno jest pewne: po brutalnym zabójstwie syna burmistrza długo nikt nie zaśnie spokojnie… Pytanie tylko, czy ktokolwiek spał spokojnie w miasteczku tuż przed morderstwem?

A jak Wam minął marzec, co planujecie na kwiecień?



wtorek, 30 marca 2021

Dom który widział zbyt wiele

 TYTUŁ: Dom który widział zbyt wiele

AUTOR: Aneta Grabowska

WYDAWNICTWO: Skrzat

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 262


Jaki tytuł! Dla mnie po prostu magia, po takiej nazwie naprawdę spodziewam się świetnych treści. Dodatkowo okładka która przyciąga wzrok. Szczerze mówiąc zabierając się za tę książkę nie sugerowałam się opisem, a właśnie tytułem i okładką.

Dawid i Monika kupują dom zdala od miejskiego zgiełku - znacie ten motyw? Na pewno nie w takiej odsłonie jak tutaj. Są małżeństwem od trzech lat, poznali się w pracy i tworzą związek idealny. Ona piękna, seksowna, urocza, pełna energii, on geniusz informatyczny, introwertyk, zakochany w niej do szaleństwa. Tutaj przeciwieństwa się przyciągają i doskonale uzupełnieniaja. Obserwujemy jak nie mogą oderwać od siebie wzroku, jak spędzają razem każdą wolną chwilę i jak w ich sielankę  wkraczają pierwsze problemy.

Pan Antonii, który sprzedaje Dawidowi dom ostrzega ich przed sąsiadami, mówi że Toporkowie są dziwni i lepiej ich unikać. Historia tej rodziny związana jest z tajemniczym zniknięciem dziecka. Toporek kilka razy wchodzi na podwórko Dawida i Moniki jest agresywny i zachowuje się jakby czegoś szukał. Dawid postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i sam odnajduje stary zeszyt. Nie mówi tego żonie i od tego czasu w ich związku zaczyna się psuć. Zapiski są uporządkowane, ale nie tworzą żadnej historii, są raczej zbiorem przemyśleń na temat miłości. Jest to jednak miłość pojmowania w bardzo dziwny, niepokojący sposób.

Większość książki to opis życia biurowego i powrotów do domu. Na tym tle autorka poruszyła ważny temat starania się o dziecko. Może nie spędza to naszej bohaterce snu z powiek, ale marzy ona o tym by zostać mamą. To pragnienie ktoś chce wykorzystać, ma w tym ukryty cel. Zupełnie nic nie zwiastuje dramatycznych wydarzeń, ostatnie 10 stron jest zupełnym zaskoczeniem chociaż idealnie pasuje do fabuły. 

Całość może nie jest ekscytująca, fabuła biegnie powolnym tempem. Obawiam się że wielbiciele mocniejszych wrażeń mogą nie być usatysfakcjonowani, ale zakończenie jest dobrą rekompensatą. Szkoda że autorka nie pokusiła się o zabieg wyprzedzenia fabuły w prologu, na pewno książka by na tym zyskała.

Książkę czytało mi się dobrze, były momenty słodkie i cukierkowe, ale bohaterów polubiłam więc nie przeszkadzało mi to. Styl lekki i swobodny, autorka w ciekawy sposób pokazała relacje międzyludzkie. Zazdrość, pożądanie, zawiść - tych elementów tutaj też nie zabraknie. I mimo że spodziewałam się troszkę czegoś innego to jednak ogólnie powieść przypadła mi do gustu. Jeśli taka niespiesza fabuła wam pasuje to sięgnijcie po tę książkę.


niedziela, 28 marca 2021

Rytm zagubionych serc

 TYTUŁ: Rytm zgubionych serc

AUTOR: Karolina Rudnik

WYDAWNICTWO: Szósty zmysł

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 314


Dawno nie czytałam typowego romansu, jakoś obyczajówki ostatnio wygrywały. Opis debiutu Karoliny Rudnik na tyle mnie zainteresował że postanowiłam dać książce szansę.

Jest to literatura typu New Adult, tutaj bohaterowie wkraczają w dorosłość, poznają siebie i walczą z demonami przeszłości. Jaką jednak przeszłość mogą mieć dwudziestolatkowie u progu życia? Autorka wykreowała postać, która nie miała łatwego startu, oraz bohaterkę której wiele odebrano.

Łucja za kilka tygodni będzie zadawała maturę. Uczy się pilnie bo wie, że od tego zależy jej przyszłość mimo że nie ma jeszcze sprecyzowanych planów. W weekendy jednak ostro imprezuje, potrzebuje adrenaliny i impulsu by wiedzieć że żyje. Melanż pomaga jej też zapomnieć o tym co wydarzyło się kilka lat wcześniej. O sytuacji z przeszłości dowiadujemy się z fabuły nieco później, a taki zabiegi podsyca ciekawość podczas lektury.

Kamil pracuje, studiuje, mieszka sam, w rodzinnym domu pokazuje się rzadko by uniknąć konfrontacji z ojcem. Każde ich spotkanie kończy się awanturą, sytuacji nie rozumie, nieco młodszy od Kamila, Tymon. Kamil lubi się zabawić, panienki na jedną noc często przewijały się przez jego łóżko. Z Hanią co prawda tworzył coś na kształt związku, ale nim stało się czymś na poważnie wolał się z tego wymiksować. Dziewczyna jednak niechętnie przyjęła to do wiadomości.

Kamil i Łucja poznali się w nietypowych okolicznościach. Ona i Tymon wpadli w tarapaty na imprezie. Starszy brat jednak przybywa z pomocą. Nie od razu zaczyna iskrzyć, przy kolejnej okazji Kamil zauważa w dziewczynie to "coś", a ona przy nim zaczyna czuć. Ta znajomość rozwija się bardzo szybko, z całym żarem i namiętnością, na zasadzie wszystko albo nic. 


Łucja i Kamil każde z bagażem doświadczeń. Doświadczeń trudnych i bolesnych, nowy związek jest dla nich oddechem, powiewem świeżości. Każdy na swój sposób boi się wyznać prawdę, opowiedzieć o sobie, odsłonić swoje najsłabsze punkty. Ale każde zdaje też sobie sprawę że podstawą dobrego związku jest szczerość. Wyznanie prawdy jest trudne i jest tak na prawdę sprawdzianem dla tej znajomości, od reakcji partnera zależy przyszłość.

Autorka sprawienie porusza się w obszarze pierwszej miłości. Ta ekscytacja, te motyle w brzuchu, te emocje - wszystko jak najbardziej realne i znane. Etapy zauroczonia i zakochania opisane w lekki i przyjemny sposób. Mimo oczywistego kierunku w jakim zamierza fabuła czytało mi się tę książkę bez znużenia. A to zapewne za sprawą relacji rodzic - dorosłe dziecko, bardzo ciekawie został ten wątek zarysowany. Zabrakło mi jednak nieco głębszego wejścia w proces wychodzenia z traumy, poświęcenia temu większej uwagi większej ilości szczegółów, bo po za wyznaniem Kamilowi prawdy niewiele mamy okazję się dowiedzieć.

Ogólnie jednak debiut uważam za udany, autorka ma potencjał, w sferze uczuć porusza się z gracją, kreacja bohaterów też wypada pozytywnie. Dlatego mogę Wam tę książkę polecić.



piątek, 26 marca 2021

Dla młodych dam

 TYTUŁ: Rozważna i romantyczna. Dla młodych dam

Adaptacja na podstawie oryginalnego tekstu Jane Austen

WYDAWNICTWO: Tandem

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 94


Czytałam "Rozważną i romantyczną" <klik> oraz "Dumę i uprzedzenie" <klik> i tak jak lubię XIX wieczny klimat tak nie do końca twórczość Austen przypadła mi do gustu. Zaciekawiła mnie jednak propozycja wydawnictwa Tandem klasyka dla dzieci. Jako mama dwóch małych dam chętnie przedstawiłam im te adaptacje. Książkę wypożyczyłyśmy z biblioteki, ale nic nie stoi na przeszkodzie by uzbierać serię bo będzie się pięknie prezentowała na półce.

Eleonora i Marianna to siostry, które w bardzo odmienny sposób podchodzą do życia. Starsza z nich jest pragmatyczna, patrzy na wszystko trzeźwym okiem, młodsza natomiast lubi bujać w obłokach, i chce by życie układało się zgodnie z jej marzeniami. Po śmierci ojca dziewczęta wraz z matką muszą przeprowadzić się do mniejszego domu, tam poznają nowe osoby, w tym młodych mężczyzn którzy wzbudzają ich zainteresowanie. John Willoughby, pułkownik Christopher Brandon i Edward Ferrars zabiegają o uwagę panien. Dobrze wychowane młode damy mogą zgodzić się na spacer po ogrodzie, na rozmowę o literaturze czy bardziej osobistą o zainteresowaniach. Tutaj nie ma randek i jawnego wyznawania uczuć, są spojrzenia, przytrzymanie dłoni, a dalej wymiana listów.

W miarę rozwoju akcji Marianna musi zrozumieć, że romantyzm to nie wszystko. Trzeba czasami mocniej stanąć na ziemi. Z kolei
Eleonora musi czasami odpuścić i pozwolić sobie na miłość.

Przeczytałam dziewczynom tę książkę w jeden wieczór, a potem... Musiałam fabułę opowiedzieć własnymi słowami, nakreślić realia obyczajowe. Książka jest napisana łatwym przystępnym językiem, ale brak wchodzenia w szczegóły trochę utrudnia odbiór. Ilustracje też nie ułatwiają, bo trudno odróżnić od siebie bohaterki - nawet matkę od córek. Dla mnie która już znam treść oryginału było to fajne przypomnienie sobie fabuły, jednak na pierwsze czytanie to trochę mało.

Damy jednak szansę kolejnym książkom z serii, bo bardzo jestem ciekawa jak wypadnie pan Darcy w wersji dla małych dam. 

A wy skusicie się na adaptację klasyków?


środa, 24 marca 2021

Mistyfikator

 TYTUŁ: Mistyfikator

AUTOR: Joanna Parasiewicz

WYDAWNICTWO: Szara Godzina

ROK WYDANIA: 2021

LICZBA STRON: 340

"Uskrzydleni" Joanny Parasiewicz to według mnie debiut 2020r recenzja <tutaj> Z wielką przyjemnością więc odebrałam wiadomość od autorki z propozycją przeczytania jej kolejnej książki.

Pani Joanna z wielką wprawą porusza się w obszarze historycznym, w którym toczy się fabuła powieści. Kres I wojny światowej to tworzenie nowego ładu, to wybuch ambicji narodowych, to nowe podejście do życia. W tym nowym świecie miejsca dla siebie szuka Wiktor Fogel, pod każdym względem inny: syn miejscowego wariata, wnuk akuszerki która zabiera go na porody, albinos. Wiktor nie może wtopić się w tłum, przez swoją inność staje się wyjątkowy, ale by tę wyjątkowość przekuć w sukces trzeba włożyć w nią wiele pracy.

Wiktor dostaje szansę, Fiodor Nikitin znany lwowski charakteryzator dostrzega w nim talent. Fogel staje się mistrzem w swoim fachu, on nie tylko nakłada makijaż, on sprawia że kobiety które do niego przychodzą młodnieją. Uczy się, tworzy mikstury i mazidła, potrafi uleczyć nawet trwałe zmiany skórne. Wojna dociera do Lwowa w tej chwili zdolności Wiktora nie są najważniejsze. Za namową przyjaciółki przenosi się do Berlina. To miasto rozpusty i dekadencji wciąga młodego mężczyznę bez reszty. Jego talent jest tutaj na wagę złota, przecież on potrafi to o czym ludzie marzą od wieków - o zatrzymaniu czasu i eliksirze młodości. 

Chociaż Wiktor jest postacią pierwszoplanową to kobiety i mężczyźni, którzy go odwiedzają odgrywają niemniejszą rolę. Każda postać została skonstruowana z niemałą dbałością o szczegóły, każda opowiada inną historię. Dlatego wielowątkowość tej fabuły jest intrygująca, a od książki trudno się oderwać. To co dzieje się na kartach powieści zachwyca. Emocji nie brakuje, a najważniejsze wydarzenia nabierają mocy poprzez podkreślenie ich wyjątkowym stylem autorki. Czyta się lekko i przyjemnie chcąc pozostać w świecie Wiktora Figla jak najdłużej.

Wiecie co jest jednak najlepsze? Mam wrażenie że z każdym kolejnym czytaniem ta książka będzie zyskiwać. Tak, bo to jest lektura do której chce się wracać, rozkładać na czynniki pierwsze kolejne wątki, przyglądać się bliżej kolejnym postaciom. Tej książki nie odłożycie na półkę, ona będzie was wzywać by po raz kolejny poświęcić jej czas.

Koniecznie przeczytajcie!

sobota, 20 marca 2021

Powrót na Zieloną 13

 TYTUŁ: Powrót na Zieloną 13

AUTOR: Agata Bizuk

WYDAWNICTWO: Dragon

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 293



Wiosna nieco opóźnia swoje przyjście, o czytaniu w plenerze można niestety pomarzyć. By jednak umilić sobie siedzenie w czterech ścianach warto mieć pod ręką dobrą komedię obyczajową.

Mieszkańcy kamienicy przy Zielonej 13 wracają z wielkim hukiem ;)  Bohaterowie, którzy zyskali moją sympatię w części pierwszej teraz tylko potwierdzili to, że trzeba ich lubić.

Tom 1 jak napisałam w recenzji <tutaj> to książka o drugich szansach, natomiast tom 2 traktuje o łamaniu stereotypów. Nie ma tu jednak moralizowania, tylko ludzkie historie, które mogą wydarzyć się wszędzie, a tutaj spisane pozwalają na wyciągnięcie wniosków.

Roman musi zmierzyć się z tym, że jego syn jest gejem i zamierza wziąć ślub. Mężczyznę czeka konfrontacja tego co wie z telewizji, z tym jakie życie prowadzi Jurek. Oj, nie jest łatwo, zwłaszcza że media pokazują pary homoseksualne od jak najgorszej strony. 

Do kamienicy obok wprowadzili się sataniści, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Ubrani na czarno, z kolorowymi fryzurami od rana do nocy słuchają głośniej muzyki i drą się do mikrofonów. Tak nie da się funkcjonować, zwłaszcza gdy jest się rodzicem czterech rocznych dziewczynek. Krzysiek co prawda całe dnie spędza w pracy ale marzy o ciszy po powrocie do domu.

Dzikie odgłosy przeszkadzają też Józkowi, który razem z Zenkiem wpada na pomysł jak pozbyć się bandy dzieciaków. Czy wspólny cel zmobilizuje mieszkańców kamienicy do działania? Niestety Szczepan nie może się zaangażować, bo jego życie wykonało kolejne salto. Aldona wróciła i wkrótce zostaną rodzicami (relacja z porodówki genialna!). Czy pierwsze dni z maleństwem będą jak z bajki? Hm... Dobrze że w pobliżu jest Mariolka, znana ostatnio jako zaklinaczka dzieci. Dawno nie czytałam o bohaterce która przeszłaby tak pozytywną przemianę, bo na zmiany nie jest za późno i można się odbić od największego dna.

Wspomnę jeszcze o Radosławie, temu to życie rzuca kłody pod nogi. A jednak się nie poddaje, jego wiara w siebie jest zdumiewająca. Może teraz z tatuażem mocy na plecach osiągnie sukces?

Jest lekko i przyjemnie, wybuchy śmiechu gwarantowane.  Nie ma jednak chwili na odpoczynek, bo szalone życie bohaterów gna do przodu. Rodzinne zawirowania, uciążliwi sąsiedzi, plany biznesowe, klucz do śmietnika, a nawet zaręczyny - dzieje się dzieje a wszystko w jak najbardziej pozytywnym nastroju otoczone dobrymi emocjami. Ta lektura zdecydowanie wprowadza w wiosenny nastrój, bo te promyki dobrego humoru rozgrzewają od środka.

Polecam serdecznie 🌷🔐