czwartek, 31 stycznia 2019

Podsumowanie stycznia


Zdjęcie z Internetu, bo u mnie zima kapryśna

Za nami pierwszy miesiąc 2019r. W nowy rok wchodziłam z kilkoma postanowieniami. Jak wyglądała ich realizacja w styczniu?
Po 1 miałam czytać więcej kryminałów - przeczytałam 3.
Po 2 miałam zmniejszać stos hańby - przeczytałam 3 książki z domowej biblioteczki.
Po 3 miałam przeczytać książki Magdaleny Majcher wszystkie pory uczuć, bo całą serię mam w domu - to postanowienie nie zostało zrealizowane.
Po 4 miałam spełniać swoje czytelnicze marzenia - myślę że pod tym względem miesiąc należał do udanych bo 10 na 11 książek to był mój wybór nie związany z żadną współpracą recenzencką.
Po 5 miałam wprowadzić córki w świat Harrego Pottera - jak najbardziej mi się to udało, o czym możecie przeczytać tutaj <klik>. Drugi tom już zaczęłyśmy czytać więc kolejny magiczny wpis już w lutym.

Najlepsza książka stycznia, to pierwsza lektura tego roku "Martwa jesteś piękna" <klik>- mam nadzieję że to dobra wróżba i będę trafiała na same satysfakcjonujące książki.
Najgorsza książka stycznia - czeka jeszcze na opinię. Skończyłam ją dzisiaj czytać i zastanawiam się jak ją zrecenzować ...
W styczniu udało mi się też przeczytać całą serię Spacer Aleją Róż Edyty Świętek - jak dla mnie bardzo przyjemna lektura, ciekawy kawałek historii, ludzkie problemy, lekki styl. Cieszę się, że trafiłam w bibliotece taki moment, że mogłam wypożyczyć wszystkie 5 książek i bez żadnych przerw przeczytać tę sagę.

W styczniu kupiłam 1 książkę, wygrałam 2, a 8 dostałam do recenzji (+ poradnik Pani Bukowej). Tak przedstawia się bilans stycznia, jeśli w takim tempie książki będą do mnie docierać to nie wiem czy dam radę wygrzebać się ze stosu hańby.

 Grafika pochodzi z Instagrama, przygotowana przez zaczytana_tak_po_prostu <klik>. Od lutego do stosu hańby nie będę doliczała nowych książek.



A co będę czytała w lutym? Książki ze współprac recenzenckich. Nim jednak.zabiorę się za.czytanie i dzielenie.wrażeniami po lekturze chciałabym zwrócić waszą uwagę na dwie z nich:

OPIS:

Czy jesteś gotów poznać ciemną stronę swojego miasta? Krótko przed wyborami samorządowymi Wodzisławiem Śląskim wstrząsają wydarzenia w jednej ze szkół. W wyniku zamachu ginie kilkunastu nauczycieli i uczniów, a syn prezydenta ledwo uchodzi z życiem. Rozpoczyna się śledztwo, w wyniku którego policja podaje do wiadomości publicznej nazwisko domniemanego sprawcy. Niektórzy z mieszkańców są jednak przekonani, że to błędny trop i postanawiają sami schwytać sprawcę. Mają im w tym pomóc tajemnicze, anonimowe listy...
Sieć kłamstw, nieustanne pragnienie zemsty i mroczne sekrety, które domagają się ujawnienia – ta pełna napięcia opowieść zabierze was do świata, w którym nic nie jest takie, jak się wydaje.


OPIS:
„Wendyjska winnica. Winne miasto” to powieść o determinacji kobiet, rodzinnych więzach i sile miłości z powojennym obrazem Ziem Odzyskanych w tle. Sponiewierana wojną córka głównej bohaterki „Cierpkich gron”, Matylda, cudem przeżywa zimową ucieczkę z rodzinnej wsi i trafia do Grünbergu, który tuż po wojnie staje się Zieloną Górą. Czy uda jej się zapomnieć o koszmarze wojny? Ułożyć nowe życie, odnaleźć miłość i wiarę w lepsze jutro? Na tle przenikających się kultur i narodowości - Niemców, Polaków, Rosjan - ukazany jest dramat człowieka w czasach naznaczonych wojną i konfliktem, kiedy trudno ocenić, kto jest wrogiem a kto przyjacielem.

A jak wam minął styczeń?




wtorek, 29 stycznia 2019

Powiew ciepłego wiatru

TYTUŁ: Powiew ciepłego wiatru

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 493



To już ostatni tom serii Spacer Aleją Róż. Autorka jednak nie powiedziała ostatniego słowa o rodzinie Szymczaków. Zapraszam na recenzję i zapowiedź wydawniczą.

Czas akcji: od 1977 do 1991. Historycznie był to bardzo intensywny czas, głęboki kryzys PRL-u, stan wojenny, chwilowe zmiany i upadek komunizmu. Losy bohaterów tej sagi nierozerwalnie związane są z historią. Bardzo lubię w takich powieściach gdy autor łączy fakty historyczne z fikcją literacką. Pani Edyta poradziła sobie z tym po mistrzowsku. Rodzina Szymczaków walczy o wolną Polskę, wychowują dzieci w przekonaniu, że ustrój w którym przyszło im żyć kiedyś upadnie bo jest zły. Młode pokolenie nie waha się i dołącza do strajków i demonstracji. Przychodzi jednak czas zmian - czas nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości.

Znani bohaterowie odchodzą delikatnie w cień. Akcja skupia się na 30-latkach. Szczegółowo poznajemy losy Pawła syna Andrzeja (najmłodszego z Szymczaków), Karola syna Bronka i Ewy córki Krystyny. O pozostałych członkach rodziny również są wzmianki ale takie bardziej ogólne. Jednak ilość bohaterów sprawia, że trudno się z nimi zżyć, akcja przeskakuje pokazując problemy i troski coraz to innych osób, a potem wraca by znów skupić uwagę na jednej z nich.

Pojawia się rysa na idealnym obrazie małżeństwa Julii i Wawrzyńca. Kryzys jednak zostaje szybko zażegnany. Szkoda troszkę, ponieważ mogło się tutaj pojawić więcej emocji. Wrażeń jednak nie brakuje, bo w tym tomie przeczytamy o morderstwie, samobójstwie, tragicznym.wypadku i okaleczeniu. Trudno mówić o spokoju w rodzinie, bo zawsze gdzieś u kogoś coś się dzieje.

Nie można autorce odmówić pomysłów i wyobraźni. Przy zachowaniu lekkiego stylu zaskakuje rozwiązaniami fabularnymi. Ja jestem oczarowana tą sagą. Pięć tomów o sporych gabarytach i nie mam mowy o nudzie. Bardzo się cieszę że poczekałam na wydanie wszystkich części i że mogłam je przeczytać w krótkim czasie. Co mnie cieszy jeszcze bardziej, to fakt że pani Edyta napisała kontynuację cykl Nowe czasy:



Poczekam jednak na kolejne książki i wtedy znów będę się delektować literacką ucztą. Jeśli jeszcze nie czytaliście to serdecznie polecam Spacer Aleją Róż. Tutaj linki do poszczególnych tomów serii:
Tom 1 Cień burzowych chmur
Tom 2 Łąki kwitnące purpurą
Tom 3 Drzewa szumiące nadzieją

Tom 4 Szarość miejskich mgieł

Jest to 10 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

niedziela, 27 stycznia 2019

Weź się ogarnij

TYTUŁ: Weź się ogarnij

AUTOR: Pani Bukowa

WYDAWNICTWO: flow books

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 201


Uwielbiam Panią Bukową i wcale się z tym nie kryje. Ta kobieta wie czego chce od życia i nie waha się po to sięgnąć (wewnętrzny spokój, wino, serial i czas na drzemkę). Ona żyje w zgodzie z samą sobą, a zdanie innych mało ją interesuje. "Wielki ogarniacz życia" to był hit <tutaj>, "Wielki ogarniacz życia we dwoje" do był majstersztyk <klik>. Czym więc jest kolejna książka? "Weź się ogarnij" to zestaw ćwiczeń dla ogarniętych inaczej.

Zestaw 111 zadań (labiryntów, wykreślanek, list, rebusów, krzyżówek, szyfrów i innych zadań), dzięki którym twoje nicnierobienie zyska niemal naukową podbudowę. 12 kroków do osiągnięcia pełni szczęścia + zadania na 4 pory roku to ćwiczenia dzięki, którym zrelaksujecie się, odkryjecie swoje wewnętrzne potrzeby, osiągniecie stan nieważkości i przestaną was przygniatać codzienne obowiązki. Same korzyści, prawda?

Książka, ołówek i kolorowe kredki - czas zacząć kurs nicnierobienia.

Książka jest niesamowicie relaksująca, wystarczy tylko zrozumieć, że nic nie musicie, ale jeśli tylko macie ochotę to możecie wszystko.



Ten trening nic nierobienia bardzo umilił mi ferie, które wraz z córkami spędzałam w domu. Lubię krzyżówki i sudoku, a te które znalazłam w tej książce zdecydowanie zaskakują oryginalnością. Wśród zadań zaproponowanych przez Panią Bukową zabrakło mi tylko kolorowanki relaksacyjnej, chociaż wiem że w 1 części było o niej wspomniane i ona raczej niekorzystnie wpływa na autorkę. Ja jednak bardzo lubię kolorować i taka jedna stronniczka by się przydała.

Kochane kobitki moje, polecam wam "poradnik" Weź się ogarnij, bo chwila dla siebie (nie ważne czy z książką, czy przy serialu, czy spędzona na drzemce) jest bezcenna, a Pani Bukowa nauczy was jak te chwile w ciągu dnia łapać.



czwartek, 24 stycznia 2019

Dziewczyny które zabiły Chloe

TYTUŁ: Dziewczyny które zabiły Chloe

AUTOR: Alex Marwood

WYDAWNICTWO: Albatros

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: format kieszonkowy 445



Chciałam przepleść powieści obyczajowe jakimś dobrym kryminałem. Na mojej półce kilka z nich stoi i czeka na przeczytanie ale los wskazał na "Dziewczyny które zabiły Chloe". Na Facebooku na grupie Czytamy kryminały <tutaj> wrzuciłam pytanie czy to dobra książka. Niestety większość odpowiedzi była negatywna, najczęstszym zarzutem była nuda. Z nieco mniejszym zapałem niż na początku zabrałam się do czytania, oto moje wrażenia:

Tekst pisany kursywą to opis jednego letniego popołudnia kiedy to Bel i Jade zostają przymuszone do opieki nad 5-letnią Chloe. Dochodzi do tragedii - te rozdziały są bardzo dobrze napisane, trzymają w napięciu, tytuł informuje czytelnika o tym co się stało ale czyta się to z rosnącą ciekawością.

Teraźniejszość to 25 lat po tym felernym dniu. Jade i Bel otrzymały nową tożsamość, poddane procesowi resocjalizacji wiodą normalne życie. O ile normalnym można nazwać życie w kłamstwie, ponieważ żadna z bliskich im osób nie zna tajemnicy z przeszłości. Warunkiem, który dziewczyny muszą przestrzegać, to meldowanie się na komisariacie raz w miesiącu i zakaz kontaktowania się.

Kirsty jest dziennikarką, ma męża i dwoje dzieci. Jest wolnym strzelcem i pisze artykuły o sprawach kryminalnych.
Amber pracuje na nocnej zmianie w wesołym miasteczku w nadmorskim kurorcie. Jest szefową osób zajmujących się sprzątaniem. Bezdzietna, mieszka z partnerem.

W miasteczku, w którym mieszka Amber dochodzi do kilku morderstw. Sprawa ta przyciąga reporterów, każdy chce napisać soczysty artykuł. Te zbrodnie raczej nie są dla czytelnika przedstawione w sposób ciekawy, nie budzą większych emocji. Są pożywką dla mediów, są pretekstem by Kirsty znalazła się właśnie w tym miejscu. Dochodzi do przypadkowego spotkania obu kobiet, wiedzą one jednak że nikt nie może się o tym dowiedzieć... - ta część książki jest napisana bardzo nierówno, opowiada o codzienności obu kobiet (by zaznaczyć różnice między nimi), ale nie jest to w żaden sposób porywające, ot obyczajowe wątki ocierające się o kryminalne motywy.

Osoba mordercy Nadmorskiego Dusiciela nie wprowadza spodziewanych emocji. Jest jednak postać, która od początku powieści przedstawiana jest jako szary człowieczek, a odegra kluczową rolę w kulminacyjnym momencie. Lektura troszkę mnie rozleniwiła, dlatego ostatnie 80 stron gdzie akcja maksymalnie przyspieszyła czytałam niemal na bezdechu. Rozwiązanie końcowe było na prawdę ciekawe i satysfakcjonujące.

Kilka słów o warsztacie pisarskim:
"Ale to jest dobre życie, zapewnia samą siebie. Nie ośmieliłabym się myśleć że jest inaczej" - zmiana narratora w jednym akapicie. Nie wiem czy jest to kwestia tłumaczenia czy taki był zamysł autorki, ale na początku bardzo źle się to czytało. Potem już przymykałam na to oko. Budowa zdań też nie zachwycała, albo były bardzo krótkie albo wielokrotnie złożone, przedzielone myślnikami - przez to trudno było mi złapać równy rytm czytania.

Podsumowując zakończenie zrekompensowało nudnawy miejscami środek. Warto było troszkę się pomęczyć i doczytać do końca. Pomysł na powieść bardzo.ciekawy, wykonanie troszkę słabsze, ale wszystkie wątki zostały rozwiązane, nie ma niedomówień. Mimo że książka złapała kilka minusików ja będę polecać. Powieść porusza problem resocjalizacji i zakorzenionego zła. Czy chęć odwetu jest
usprawiedliwieniem? Czy dziecko uznane za złe ma szansę na bycie dobrym dorosłym? Sprawdźcie.


Jest to 9 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

wtorek, 22 stycznia 2019

Harry Potter pierwsze spotkanie

TYTUŁ: Harry Potter i kamień filozoficzny

AUTOR: J. K. Rowling

WYDAWNICTWO: Media rodzina

ROK WYDANIA: 2000

LICZBA STRON: 318


Pierwszy tom Harrego Pottera przeczytałam w wieku 13 i zabierałam się do niego z myślą, że na pewno mi się nie spodoba. Okazało się, że to pierwsza książka dla której zarwałam noc. Dałam się porwać tej historii. Pochłaniałam tom za tomem, czekanie na kolejne części strasznie się dłużyło. Każdą książkę przeczytałam po kilka razy. Ale to jeszcze mało... W tym roku postanowiłam pokazać ten magiczny świat moim córkom. Przy wspólnej lekturze ja świetnie się bawiłam, a one odkrywały nowe magiczne światy.

Historia Chłopca, który przeżył jest wszystkim dobrze znana więc dziś nie będzie jako takiej recenzji. Dziś moje córki odpowiedzą na kilka magicznych pytań. W nawiasach znajdziecie moje komentarze do tych odpowiedzi.

G - Gabrysia (8,5 roku), L - Lidka (7 lat)

1. Kto jest twoją ulubioną postacią z książki?

G: Profesor McGonagall ponieważ umiała przemieniać się w kota (ta odpowiedź specjalnie mnie nie dziwi, bo Gabi uwielbia koty)

L: Draco Malfoy, jego złośliwości były dla mnie śmieszne (tak, Lidka to zdecydowanie ten typ, który lubi niegrzecznych chłopców)

2. Która postać spodobała ci się najmniej?

G: Crabbe i Goyle, raczej byli niemili chociaż nie mówili za dużo i lubili się bić

L: Snape, bo według Harrego szukał kamienia i był dla niego nie miły i profesor McGonagall za to, że odejmowała tak dużo punktów.

3. Którego magicznego przedmiotu chciałabyś się uczyć?

G: Eliksirów (oj tak, ona uwielbia eksperymenty i mieszanie różnych składników, te lekcje na pewno by jej się spodobały)

L: Lekcje latania (gdzieś musi dziewczyna wyładować nagromadzoną energię ;) )

4. Jakiego zaklęcia chciałabyś się nauczyć (może być zaklęcie znane z książki lub wymyślone przez ciebie)?

G: Wingardium Leviosa - czyli sprawienie by przedmiot latał (ta scena chyba mocno utkwiła dziewczynom w pamięci)

L: Chciałabym ożywiać postacie z książek. (Ciekawy pomysł, ale obawiam się że na prawdę mogłaby wtedy wybrać Malfoy'a).

5. Jakich magicznych słodyczy chciałabyś spróbować?

G: Czekoladowych żab, chciałabym też zbierać karty.

L: Fasolki wszystkich smaków, ja się nie boję pieprzowego (na pewno liczy że trafiłaby ketchupowy, bo to jej ulubiony dodatek do wszystkiego)

Odpowiedź na to pytanie była trochę ograniczona, bo w 1 części wspomniane są tylko te dwa gatunki słodyczy. Ciekawa jestem co dziewczyny powiedzą jak Harry trafi do Miodowego Królestwa.

6. W którym magicznym sklepie chciałbyś zrobić zakupy?

G: Sklep z magicznymi zwierzętami (tutaj byłam pewna odpowiedzi)

L: Sklep z różdżkami - chciałabym wiedzieć jaki dodatek bedzie miała moja różdżka i jak mocno będzie czarować.

7. Która przygoda podobała ci się najbardziej?

G: Wędrówka nocą po korytarzu na walkę z Malgoyem, a później do zwierciadła pod peleryną-niewidką

L: Mecz quidditcha jak ktoś czarował Harremu miotłe a on i tak wygrał.

8. Co podobało ci się w książce najmniej?

G i L: Pierwszy rozdział i rodzina Dursley'ów - tutaj odpowiedź była jednogłośna.

Czy dziewczyny połknęły potterowego bakcyla? Myślę że tak. Wkrótce zabieramy się do czytania 2 tomu. Może jak skończymy Komnatę tajemnic to włączę im film - trochę jestem ciekawa ich reakcji, czy bohaterowie okażą się tacy jak odmalowała ich wyobraźnia? Powiem wam, że to największa radość bycia mamą - zarażanie dzieci swoją pasją.

Jest to 8 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

niedziela, 20 stycznia 2019

Szarość miejskich mgieł

TYTUŁ: Szarość miejskich mgieł

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 478



Nadal z niesłabnącym zainteresowaniem czytam serię Spacer Aleją Róż. Tom 3 autorka zakończyła w taki sposób, że od razu przystąpiłam do czytania tomu 4.

Tutaj linki do recenzji poprzednich części:

Tom 1 Cień burzowych chmur
Tom 2 Łąki kwitnące purpurą
Tom 3 Drzewa szumiące nadzieją

Czas akcji: od 1967 do 1976. Dorasta młode pokolenie Szymczaków. Najwięcej wątków dotyczy Karola, najstarszego z dzieci. Chłopak dojrzewa, doświadcza pierwszej miłości i pierwszego nastoletniego buntu. Pojawia się motyw znany z telenowel, szczegółów nie zdradzę bo nie chcę sypać spoilerami. Zaznaczę jednak, że nie wyszło to kiczowato, ale doskonale wkomponowało się w powieść. Rodzinna tajemnica musiała ujrzeć światło dzienne. Julia i Wawrzek zrozumieli, że nie mogą dłużej chronić syna przed mroczną przeszłością.

Pojawia się kilku nowych bohaterów drugoplanowych. Wymagało tego pokazanie jak zmieniał się świat, moda i upodobania muzyczne. Przełom lat 60 i 70 to epoka dzieci kwiatów, Karol również dołącza do tej ferajny ale jest to dla niego tylko wakacyjny epizod. Młody mężczyzna wyniósł z domu piękne wartości, nie boi się brać udział w demonstracjach i wiecach przeciwko władzy. Chłopak marzy o życiu w wolnej Polsce.

U każdego z rodziny Szymczaków zachodzą zmiany. Wszak 10 lat to bardzo dużo. Dzieci dorastają, dorośli zmagają się z problemami, umierają.  O każdym z bohaterów dowiadujemy się co nie co, ale brak w tej relacji jakiejś głębi. Są to często ogólnik, bo czas akcji przyspiesza i nie ma miejsca na wchodzenie w szczegóły. Wdaje mi się że rodzina trochę za bardzo się rozrosła i nie można jej poszczególnym członkom poświęcić należytej uwagi.

To jest moje jedyne zastrzeżenie co do tomu 4. Powiązanie wątków obyczajowych z historycznymi nadal na wysokim poziomie.
"Za Lenina strzelanina, za Stalina dyscyplina, za Bieruta Nowa Huta, za Gomułki puste półki."

Bronek dowiaduje się o śmierci największego wroga rodziny Edwarda Marczyka. Czy rodzina zazna wreszcie odrobiny spokoju? Ktoś jednak ciągle za nimi chodzi, mieszkania są prawdopodobnie na podsłuchu. Jako obywatele PRL-u nie mogą spać spokojnie, muszą uważać na słowa, nie wolno im się wychylać by nie rzucać się władzy w oczy. Autorka dokładnie odmalowała codzienność mieszkańców Nowej Huty, nie tylko walkę o Kościół, kolejki i braki na półkach, ale przede wszystkim strach o najbliższych.

Narracja nadal utrzymana w lekkim tonie, czyta się więc znakomicie. Zupełnie nie zauważa się upływu stron. To jest taka lektura na odprężenie, oczywiście przeżywamy emocje razem z bohaterami, ale przy tej książce odpoczywa się od problemow codzienności.

Mam nadzieję że moje opowieści o tej serii zachęcą was do przeczytania. Polecam

Jest to 7 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>


czwartek, 17 stycznia 2019

Drzewa szumiące nadzieją

TYTUŁ: Drzewa szumiące nadzieją

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 490



Po krótkiej przerwie wracam do serii Spacer Aleją Róż. W bibliotece od razu wypożyczyłam trzy kolejne tomy.

Kolejny raz autorka zaczyna mocnym prologiem, wyprzedza on akcję aż o 7 lat. Czytając oczywiście zastanawiamy się jak najmłodszy z Szymczaków (Andrzej) podpadł bezpiece, że zastraszyli jego żonę.

Schyłek lat 50, rodzina Szymczaków zadomowiła się w Nowej Hucie. Za rodzeństwem do miasta przybywa żądny zemsty Edek Marczyk. Jako działacz Służby Bezpieczeństwa ma możliwość śledzenia Bronka i korzysta z tego. Bronek nie angażuje się w politykę, jednak kiedy władze odmawiają budowy kościoła protestuje razem z innymi. Tym razem Marczyk ma możliwość zemścić się na wrogu. Epilog kończy powieść w takim momencie (dotyczy wątku Bronek-Marczyk), że niezbędny jest od razu tom 4 - jak dobrze że miałam go pod ręką.

W tej części więcej miejsca poświęcone jest Julce. Samotna matka odnalazła swoje szczęście. Wawrzyniec Pawłowski okazał się godzien zaufania, którym go obdarzyła, a ponadto usynowił Karola. Małżeństwo Juli i Wawrzka to ideał, którego zazdrości jej starsza siostra Krystyna.

Nie myślcie jednak że rodzina Szymczaków jest kryształowa, cytat to rozmowa matki z Dorotą:
-Wszyscyśmy wyszli z tego samego domu, każde dostało takie same nauki, lecz nie każde ich posłuchało.
- Morderca, dzieciobójczyni, bluźnierca. Oto, com wychowała- lamentowała, załamując ręce. - Alfred się w grobie przewraca!

Kobiecie, która została na wsi dzieci żyjące w mieście przysparzają coraz więcej trosk. Ale są to ludzie z krwi i kości. Autorka dobrze wykreowała bohaterów. W kolejnych tomach obserwujemy jak dojrzewają, jak zmieniają się ich priorytety. Jak zmieniają się pod wpływem ustroju w którym żyją, jak się do niego przystosowują i jak z nim walczą. Wydarzenia znane z kart historii mają duży wpływ na rodzinę Szymczaków. Wplecenie fikcyjnych postaci w historyczny bieg wydarzeń bardzo dobrze się autorce udało. Pozostała lekkość stylu, która zapoczątkowała 1 tom, a wątki stają się coraz ciekawsze. Serię czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Ten tom to czas ślubów i rodzenia dzieci. Sporo ich przychodzi na świat w rodzinie Szymczaków.
Dodam jeszcze, że dałam się zaskoczyć odważną sceną erotyczną. Autorka pokazała że i w tym temacie ma coś do powiedzenia. Scena szczegółowa, zmysłowa ale nie wulgarna. Andrzej wplątał się w miłosny trójkącik - na prawdę ciekawie to wyszło.

Pozostaje mi tylko jedno: polecam wam bez zastrzeżeń serię Spacer Aleją Róż.

Dla was zdjęcia z obrony nowohuckiego krzyża 27 kwietnia 1960.


Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.radiokrakow.pl

Jest to 6 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>

wtorek, 15 stycznia 2019

Faustynka

TYTUŁ: Faustynka. Opowieści patriotyczne

AUTOR: Wioletta Piasecka
ILUSTRACJE: Katarzyna Fus

WYDAWNICTWO: Niko

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 79



O tej książce przeczytałam u Weroniki z bloga ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie. Wiedziałam, że muszę ją mieć, że muszę ją przeczytać razem z córkami. Książkę zakupiłam na dzień dziecka, ale dopiero na początku stycznia miałyśmy więcej czasu by do niej przesiąść.

Faustynka urodziła się na Syberii. Jej ojciec Julian Morzycki został skazany na 25 lat wygnania, żona zgodziła się towarzyszyć mu w zesłaniu. Morzyccy radzili sobie dobrze, zarządzali niewielkim gospodarstwem. Całą rodzinę jednak przepełniała tęsknota za Polską, tata przekazał Faustynce miłość do ojczyzny.
"W kraju tym słowiki śpiewały najmilej, fiołki pachniały najpiękniej, słońce świeciło najjaśniej, a gwiazdy mieniły się niczym diamenty."

Mama dziewczynki mimo, że zgodziła się towarzyszyć mężowi w odbywaniu kary szybko popadła w melancholię i marzyła o powrocie do rodzinnego domu. Zabiera więc Faustynkę i wyjeżdżają do Żytomierza. Dziewczynka bardzo tęskni za ojcem, nie rozumie zachowania mamy, a babcia próbuje ją wychować według sztywnych zasad, na panienkę z dobrego domu pozbawioną własnego zdania. Na szczęście dziewczynka ma jeszcze ciocię, która uczy ją języka polskiego i zabiera na naukę do Warszawy.

Faustyna Morzycka to postać historyczna, działaczka socjalistyczna, nauczycielka języka polskiego, jej osoba zainteresowała Stefana Żeromskiego i stała się inspiracją do napisania "Siłaczki".

Ta książka jest bardzo wartościowa, napisana w prosty i zrozumiały dla dzieci sposób przybliża walkę z zaborcą. Tajne nauczanie, pielęgnowanie miłości do języka i ojczyzny - to taka ciekawostka dla najmłodszych, pierwsza lekcja historii.

Miałam pewne zastrzeżenia podczas czytania, zupełnie niepatriotyczne zachowanie matki, despotyczna babcia - trochę to odbiegało od wizerunku kobiet przedstawianych w bajkach. Jednak "Faustynka" to nie bajka, to opowieść historyczna o dziewczynce która żyła na prawdę, która spotkała się z brakiem.zrozumienia, z szykanowaniem ze strony najbliższych. Ta powieść prowokuje rozmowę, wyjaśnienie i pokazanie dobrych i złych zachowań, pokazanie czym jest miłość do ojczyzny.

Bardzo się cieszę że ta książka stoi na półce w pokoju moich córek. Świętowałyśmy razem rocznicę odzyskania niepodległości i rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego, tradycja i miłość do Polski to nasza codzienność.

Z ciekawości przeczytałam życiorys Faustyny Morzyckiej. Zagłębiając się bardziej w temat postanowiłam przeczytać "Siłaczkę" Stefana Żeromskiego. Z tym autorem nigdy nie było mi po drodze, czytałam jego książki ale nie bardzo trafiały w mój gust. Przeczytałam więc ponownie historię Pawła Oberackiego i Stasi Bozowskiej. W tej opowieści autor skupił sie na walce o ideały, a nie na życiorysie panny Bozowskiej. Ona jest symbolem, kobietą która wierzyła w pracę organiczną i w pracę u podstaw.

Dobrze że wypożyczyłam z biblioteki książkę z opracowaniem, bo to znacznie ułatwiło mi lekturę. Jednak w "ściądze" nie trafiłam na informację, że pierwowzorem Stanisławy Bozowskiej była Faustyna Morzycka.

Co do klasyki to nadal mam mieszane uczucia, ale jeśli chodzi o Opowieści patriotyczne to polecam nie tylko dzieciom. To historia napisana w przystępny sposób zaciekawi również dorosłych.

Jest to 5 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>

niedziela, 13 stycznia 2019

Gra pozorów

TYTUŁ: Gra pozorów

AUTOR: Joanna Opiat-Bojarska

WYDAWNICTWO: Czwarta Strona

ROK WYDANIA: 2016

LICZBA STRON: 318



Prawie dwa lata książka Joanny Opiat Bojarskiej znajdowała się na mojej czytelniczej liście must read. W ubiegłym roku na festiwalu kryminałów GRANDA byłam na spotkaniu autorskim i kupiłam sobie tę powieść. Teraz nadrabiam zaległości i czytam książki z półki wstydu, szczególnie skupiając się na kryminałach. Niestety często jest tak, że książki, o których od dawna marzyłam, książki które bardzo chciałam przeczytać okazują się nie koniecznie takie jak oczekiwałam. Książki z wysoko zawieszoną poprzeczką często rozczarowują... Jak było tym razem?

Prolog to film z egzekucji mężczyzny. Kamera ukryta w długopisie zarejestrowała strzał w udo, drugie trafienie odbyło się już po za kadrem. Policja jest w posiadaniu filmu, ale to jedyny dowód w sprawie. Brak ciała, narzędzia zbrodni czy podejrzanych. Ilość krwi znaleziona w opuszczonym garażu wskazuje jednoznacznie, że Gabriel Wilk nie miał szans przeżyć. Od tego zdarzenia minął już rok.

Aleksandra Wilk z wykształcenia psycholog radzi sobie z żałobą jak tylko potrafi. W pierwszych miesiącach uzależnia się jednak od leków uspokajających. Kobieta jest matką 8 - letniego Kuby i 15- letniej Weroniki. Pewnego dnia znika i pojawia się po tygodniu zupełnie nieświadoma swojej nieobecności.

Dawno nie spotkałam bohaterki, która tak bardzo by mnie irytowała. Wykształcona kobieta, prowadząca prywatną praktykę nie informuje nikogo, że nie pamięta co działo się z nią przez 7 dni, zwłaszcza że zauważa na swoim ciele ślady wkłuć. Jej zachowanie bywa nielogiczne, ledwo wiąże koniec z końcem, brakuje jej na czynsz, ale w mieszkaniu ma najnowszy (i nie używany) sprzęt audiowizualny kupiony przez jej męża. Z jednej strony martwi się o dzieci ale w krytycznych momentach nie zajmuje się ich bezpieczeństwem, a sama ratuje się pigułkami, od których już była uzależniona. Dostaje anonimowe sms-y z bramki internetowej, ktoś przesyła jej filmiki sugerujące że Gabriel żyje, by uratować męża Ola wykonuje polecenia szantażysty.

W początek powieści bardzo ciężko było mi się wgryźć. Niezrównoważone zachowanie Aleksandry, tajemnicze znikniecie - dziwnie mi się to czytało. W toku akcji pojawiło się kilka postaci drugoplanowych, a dzięki nim akcja przyspieszyła. Niestety emocje i napięcie, którego oczekiwałam rozpłynęły się w negatywnym odbiorze bohaterki. Zaczęłam również przypuszczać kto jest zamieszany w sprawę i dużo się nie pomyliłam, ale ostateczne rozwiązanie jest trochę naciągane i jakieś takie nierzeczywiste (bardzo duże pieniądze, nowinki technologiczne i farmaceutyczne, podwójna tożsamość bohaterów). Taki amerykański finał, a realia nadal polskie...

Wspomnę jeszcze o wątku siostry bliźniaczki Gabriela - Ilonie. Kobieta bardzo chce przejąć opiekę nad dziećmi. Chce pozbawić Aleksandrę praw rodzicielskich. Motyw ten jednak się zupełnie urywa, nie ma rozwiązania, po prostu rozmył się w powietrzu.

Podobnie wątek przeszłości Aleksandry. Kobieta często do niego wraca (że miała trudną młodość, że zamieszana była w sprawy kryminalne, w narkotyki). Niestety te jej wspomnienia nie wnoszą nic do powieści, nawet nie pozwalają bliżej jej poznać są tak szczątkowe. Trudno więc zmienić zdanie o bohaterce, może przeszłość jakoś tłumaczyłaby jej zachowanie, ale tak się nie dzieje. To kolejny urwany wątek pozostawiony bez wyjaśnienia.

Naprzemienna narracja, pierwszo i trzecioosobowa. Równomiernie rozłożone opisy i dialogi. Początek czytało się opornie, potem tempo akcji przyspiesza i jest już dużo lepiej jeśli chodzi o mechanikę czytania.

Na okładce możemy przeczytać, że to kryminał napisany z matematyczną precyzją - na prawdę szkoda więc, że wątki urywają się w połowie. Uważam, że potencjał tej powieści i pomysł na fabułę nie został do końca wykorzystany. Jak widać mam mieszane uczucia. Zastanawiam się czy sięgnąć po kontynuację, mimo że słyszałam że jest lepsza. Może was bohaterka nie będzie tak bardzo irytowała i zainteresuje was ta powieść sensacyjna.

Jest to 4 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>


czwartek, 10 stycznia 2019

Łąki kwitnące purpurą

TYTUŁ: Łąki kwitnące purpurą

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 382


Bardzo lubię czytać serie tom po tomie, ale nie przepadam za pisaniem ich recenzji. Nie chcę za dużo zdradzić tym którzy nie czytali 1 części, a równocześnie zbyt małą liczbą szczegółów nie chcę zniechęcić tych którzy zastanawiają się nad przeczytaniem sagi.

Prolog drugiej części jest znacznie spokojniejszy, można powiedzieć sielankowy. Gdzieś w tle jednak czai się zło, które przybrało postać mężczyzny w kapeluszu. Prolog z pierwszego tomu przynajmniej do połowy 2 książki zostaje niewyjaśnioną zagadką. Autorka umiejętnie podsyca ciekawość czytelnika wprowadzając do fabuły bardzo intrygujące rozdziały.

Rodzeństwo Szymczaków szuka szczęścia w Nowej Hucie. Na wsi zostały tylko mama i Dorotka. Po zaginięciu Marczyka w Pawlicach żyje się o wiele lepiej więc Bronek nie musi się o nie martwić. Sam układa sobie życie żeniąc się z Haliną.

Na pierwszy plan powieści wysuwa się właśnie Bronek, o jego życiu wiemy najwięcej. Możemy dokładnie śledzić wątek miłosny (wcale nie związany z jego małżonką). Życie pozostałych z rodzeństwa również jest dość szczegółowo opisane ale właśnie, więcej tutaj opisów wydarzeń niż przemyśleń bohaterów. Każdy z nich zmaga się z własnymi problemami, a pomocy szukają wśród bliskich, bo tak jak wychowała ich matka wiedzą że siła tkwi w rodzinie.

W kreacji bohaterów może brakuje psychologicznej wnikliwości, ale każdy charakteryzuje się indywidualną dla niego cechą. Bronek jest ambitny, marzy mu się powrót do przeszłości i odbudowanie rodzinnej gospodarki. Julia oddana synkowi, pragnie utrzymać niezależność którą udało jej się wypracować. Krystyna ciągle za czymś pędzi, nigdy nie jest jej dostatecznie dobrze, ciągle chciała by więcej. Dorota - jest obdarzona wielkim darem empatii (czy to aby na pewno dar? A może przekleństwo?). Andrzej - wierzy, że pech, który go spotyka jest karą za przewinienia z młodości. Leszek były wojskowy, szybko się uczy, porywczy w ważnych decyzjach (o nim jak na razie wiemy najmniej).

W tej części brak chaosu o którym wspominałam wcześniej, wszystkie elementy życia są równomiernie opisane, każdy wątek na swoim miejscu, nie ma przepychu lub urwanych myśli. Styl jest prosty, przyjemny w odbiorze.

W tomie drugim jest więcej przytoczonych cytatów z czasopism czy audycji radiowych z lat 50 XX co bardzo podnosi walor historyczny powieści. Pojawiają się też dowcipy, ci którym przyszło żyć w PRL-u wiedzieli że działania władzy często ocierają się o granice absurdu.

Pojawia się dosadne słownictwo, ale jak najbardziej dostosowane do zaistniałej sytuacji. Coraz częstsze awantury w mieszkaniu Bronka i Haliny, pokrzykiwania robotników na budowie itp. Nie mogło tutaj zabraknąć również wątku wiary, przynależności do kościoła, którą komunizm chciał zniszczyć. Robotnicy Nowej Huty domagali się wybudowania kościoła - w wypowiedziach bohaterów w tym temacie czuć patetyzm i patriotyczne uniesienie.

Tom drugi w niczym nie ustępuje pierwszemu. Rodzina Szymczaków wtłoczona w szare ramy systemu próbuje żyć, chwytać małe radości, są śluby i chrzciny, spotkania rodzinne. Saga ta przenosi nas w czasie a czytelnik kibicuje bohaterom w ich drodze do szczęścia.

Polecam.

Jest to 3 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>

wtorek, 8 stycznia 2019

Cień burzowych chmur

TYTUŁ: Cień burzowych chmur

AUTOR: Edyta Świętek

WYDAWNICTWO: Replika

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 349


Wchodząc w nowy rok miałam dokładnie sprecyzowany plan, ułożoną kolejność książek, które będę czytać. Ale jak to u mnie na planach się skończyło. A wszystko przez bibliotekę... Na półce stała seria, którą od dawna wypatrywałam. Spacer Aleją Róż czyli saga Edyty Świętek kusiła, więc nie mogłam się oprzeć. Na początek wypożyczyłam 2 książki i to był błąd... mogłam wziąć od razu całość, bo bardzo dobrze się je czyta.

Autorka zaczęła bardzo mocnym i tajemniczym prologiem. Przez całą powieść miałam z tyłu głowy pytanie, kto i komu wymierzył tak surową karę zamurowania żywcem?

Rodzina Szymczaków przeżyła wojnę, zginął tylko ojciec. Przed panią Władysławą i sześciorgiem jej dzieci zaczynał się nowy etap. Głową rodziny został najstarszy syn Bronek, miał pod opieką 3 siostry i najmłodszego brata (środkowy brat służył w wojsku). Szymczakowie to byli gospodarze, pierwsza rodzina we wsi, dzięki ciężkiej pracy wielu pokoleń mieli spore, dobrze prosperujące gospodarstwo. Nie ustępowali swym majątkiem przedwojennej rodzinie ziemiańskiej - bardzo często jest to podkreślane. Bronek patrzy z nadzieją w przyszłość, niestety nowej władzy nie do końca się to podoba. Ziemia zostaje mu odebrana i rozdzielona na mniejsze gospodarstwa, ostatecznie staje się jednak własnością spółdzielni.

Zarząd spółdzielni przejmuje znienawidzony przez Bronka Bartek Marczyk. Mężczyzna podoba się kobietom i wykorzystuje to. Nie ma szacunku dla pięknej płci i bierze siłą to czego nie chcą dać po dobroci. Skrzywdził obie siostry Bronka Julkę i Krysię (każdej z nich robiąc dziecko i grożąc konsekwencjami jeśli nie pozbędą się problemu; starsza, Krystyna wystraszyła się i usunęła ciążę).

Bronek pozbawiony ziemi, po bójce z Marczykiem musi uciekać. Wyrusza w świat i dociera na wielki plac budowy. Tuż pod Krakowem powstaje nowoczesne miasto socjalistyczne Nowa Huta. Młody mężczyzna szybko uczy się murarki, jest pracowity i ambitny, zostaje przodownikiem pracy. Wszystko wydaje się powoli układać, dostał mieszkanie, udało mu się odłożyć trochę pieniędzy. Los (a właściwie komunistyczna władza) bywa okrutny i Szymczakowie muszą zmagać się z kolejnymi trudnościami.

Tak po krótce przedstawia się.zarys fabuły pierwszego tomu. Część wydarzeń opisana jest szczegółowo (więcej dialogów i przemyśleń bohaterów), część potraktowania jest powierzchownie (relacja narratora). Odniosłam jednak wrażenie, że niekiedy w fabułę wkradał się chaos. Szybkie przeskakiwanie z tematu na temat: warunki życia na placu budowy Nowej Huty, informacje o nowo-przybyłych pracownikach, poglądy polityczne Bronka - wydawało mi się, że te wątki są zbyt stłoczone.
Zagadka z prologu nie została rozwiązana. Tom pierwszy zakończył się w momencie, który rodzi kolejne pytania.

Ogólnie jednak czytało się bardzo dobrze. Lubię taką płynną lekturę gdy strony przywracają się same. Losy bohaterów, ich trudna codzienność, trudne wybory - wszystko to osadzone w konkretnym miejscu i czasie. Doceniam walor historyczny, autorka doskonale odniosła się do przeszłości: pierwsze powojennych lat i początku PRL-u. Rzadko czytam książki, których akcja dzieje się w tym okresie więc z tym większą ciekawością czytam o tych czasach.

Bardzo się cieszę, że bez przerwy mogę zacząć czytać tom 2. Polecam wam Spacer Aleją Róż, jako historię rodziny, która pragnęła żyć w wolnej Polsce ale władza komunistyczna skutecznie uprzykrzała im życie.

Jest to 2 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

- #czytambopolskie zgłoszenia tutaj <klik>
- zatytułuj się <klik>

niedziela, 6 stycznia 2019

Martwa jesteś piękna

TYTUŁ: Martwa jesteś piękna

AUTOR: Belinda Bauer

WYDAWNICTWO: Muza

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 444


Grudzień upłynął pod znakiem powieści obyczajowych i książek historycznych. Zdecydowanie potrzebowałam zmiany w temacie wyboru gatunku książki. Pierwszą lekturą na nowy rok miał być krwawy kryminał. "Martwa jesteś piękna" od dawna znajdowała się na mojej liście czytelniczych marzeń.

Moja żądza krwi w literaturze została zaspokojona, a zamykając książkę mogłam powiedzieć "ale to było dobre". Ja potrzebuje "krwi" i emocji w powieściach kryminalnych, a ludzie uwielbiają sensacje. Na takim założeniu opiera się fabuła tej powieści.

Eve jest dziennikarką kryminalną. To ona zaraz po policji pojawia się na miejscu zdarzenia. Do jej zadań należy pokazanie widzom jak największej liczby szczegółów, tych makabrycznych szczegółów. Szef Eve wie, że słupki oglądalności wzrosną gdy na antenie pojawi się ciało ofiary i dużo krwi. W tym.zawodzie nie ma skrupułów, a względy moralne odchodzą na dalszy.plan.

W Londynie dochodzi do kilku morderstw, na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy. Czytając jednak rozdziały z perspektywy zabójcy wiemy ze jest tylko jeden sprawca. I to właśnie on kontaktuje się z Eve . On, tak samo jak ona potrzebuje publiczności. On tworzy nieśmiertelną sztukę, docierając do samego wnętrza... ofiary. Zaprasza widzów na swoje "wystawy", a morderstwa, których dokonuje są coraz bardziej brutalne. Chce by Ona pokazała ludziom jego dzieła, a na końcu sama doświadczyła piękna umierania.

Eve podejmuje współprace z policją. Mało jednak jest w książce szczegółów śledztwa, nie na tym skupia się fabuła. Morderca ma pewnego rodzaju fobie na punkcie dziennikarki. By do niej dotrzeć i wymusić spotkanie porywa bardzo ważną dla niej osobę... Akcja pędzi cały czas do przodu, emocje rosną, adrenalina buzuje - wszystkie elementy dobrego kryminału na właściwym miejscu.

Jeden minusik daję jednak za tożsamość zabójcy. Myślę, że na zakończenie autorka mogła bardziej przybliżyć jego postać, która do samego końca pozostaje enigmatyczna, przez to w finale brakuje efektu wielkiego wow.

Jest to bardzo dobrze napisana książka, z ciekawie wykreowanym profilem sprawcy. Główna bohaterka jest kobietą z krwi i kości, zmaga sie z codziennymi problemami, da się ją lubić, ponieważ można się z nią utożsamiać. Czas spędzony z tą książką wypełniony był emocjami, a zdecydowanie tego oczekuję po kryminałach. Jestem bardzo usatysfakcjonowana. Polecam

Jest to 1 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń
"Pod hasłem" u Ejotkowe postrzeganie świata <klik>


czwartek, 3 stycznia 2019

Szorstkie wino


TYTUŁ: Szorstkie wino

AUTOR: Jean-Claude Carriere

WYDAWNICTWO: Drzewo Babel

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 286



Kilka słów o autorze, którego wizerunek zrobiony z owoców wionorośli widnieje na okładce: Jean-Claude Carriere ur 1931r. francuski pisarz, eseista, tłumacz, dramaturg, scenarzysta. Laureat Oscara i Europejskiej Nagrody Filmowej. Na podstawie jego scenariuszy zrealizowano blisko 80 filmów. Książka „Szorstkie wino” jest opisem jego dzieciństwa, próbą autobiografii. Książka obejmuje lata 1931-45, akcja dzieje się we wsi Colombieres-sur-Orb w dolinie Orbu, u stóp góry Caroux.

Temat tej książki nie jest zbyt wyszukany, ot codzienność na wsi francuskiej w latach międzywojennych. Autor posiada dar opowiadania, potrafi snuć opowieść i zainteresować czytelnika. Pojawiły się jednak momenty, jak dla mnie zbyt szczegółowo opisane, które można było delikatnie skrócić (na rzecz innych) – to rozdział poświęcony polowaniu i łowieniu ryb. Cerrirere zanurzył się w detalach, drobiazgowo opisując metody zdobywania pożywienia. Tekst urozmaicony jest kilkoma fotografiami krajobrazu, oraz zdjęciami rodziny autora.

Lata 30 i 40 XX wieku, to czas kiedy postęp wypierał to co znane. Szokująca opowieść o rzece, która dziś nie istnieje, a zaledwie 80 lat temu stanowiła centrum życia tej społeczności. Na piaszczystym brzegu całe rodziny spędzały czas w niedzielne popołudnia, chłopcy dokazywali i łowili ryby, dziewczynki i kobiety pluskały się w czystej wodzie. Wtedy nikt nie bał się zaczerpnąć wody prosto ze strumyka by się jej napić, dziś to już nie jest możliwe.

Ciekawe wnioski można wyciągnąć z rozdziału poświęconego czystości. Mieszkańcy wioski nie znali śmieci – szklane butelki można było ponownie napełnić, dla puszek i pudełek znajdowano nowe zastosowanie. Nie znano jeszcze plastiku, a to co zepsute naprawiało się lub zostawiało bo nie wiadomo kiedy dana część mogłaby się jeszcze przydać. Zdaje sobie sprawę, że w świecie opanowanym przez plastik takie życie bez śmieci, w zgodzie z przyrodą jest znacznie trudniejsze. Może jednak warto zastanowić się i podjąć wysiłek by wrócić do dawnych przyzwyczajeń i trochę odciążyć naszą planetę.

Zabrakło mi opowieści o winie, o etapach jego powstawania. Autor co prawda wspomina o winobraniu i pracy jakiej wymagała winnica, ale po książce z takim tytułem i z tak przepiękną okładką spodziewałam się trochę więcej w tym temacie. Szorstkie wino to taki pierwszy produkt, nie do końca sfermentowane, taki winny noworodek. Tytuł odnosi się więc metaforycznie do chłopca, który swoje pierwsze kroki stawiał w małej francuskiej wiosce w Langwedocji.

Ta historia, to nie tylko powieść autobiograficzna, to przede wszystkim powieść obyczajowa i historyczna. Bardzo mi się przyjemnie czytało te wspomnienia. Odniesienie do podstawowych, pierwotnych uczuć człowieka, do tego co go kształtuje, mimo że większość nabytych w dzieciństwie umiejętności nie przydała mu się w dorosłym życiu.

Wydawać by się mogło że tak uznany scenarzysta wyrastał wśród ludzi obeznanych z filmem i sztuką. Okazuje się że nic bardziej mylnego. Rodzicie Jean-Claude to ludzie prości. Autor wspomina pierwsze przeczytane książki, pierwsze czasopisma – których w tamtym czasie było niewiele. Naukę pobierał w wiejskiej szkole, a od 1941r przebywał w internacie kolegium zakonnego w Ardouane. Tutaj dopiero poznał historię i literaturę, tutaj stawiał swoje pierwsze kroki w pisaniu wypracowań, oraz  na scenie w szkolnych przedstawieniach.

Zachwyt nad krajobrazem, smakami i dźwiękami które przenoszą do świata dzieciństwa. Świata, który już dziś nie istnieje, którego nie rozumieją ludzie XXI wieku. Zmieniła się wieś, zmienili się ludzie, zmienił się nawet język. Autor przytacza ciekawostki o lokalnej mowie, dialekcie, gwarze oksytańskiej. Podaje informacje o słowach, które weszły do użytku w języku francuskim, o zacieraniu się wiejskiej mowy.

Mimo, że dziś już tamtego świata nie ma, bo świat pędzi do przodu, to autor wybierając się w rodzinne strony nadal słyszy echa minionych dni. Książka napisana jest rzeczowo, pojawiają się elementy nostalgiczne, ale w swoich wspomnieniach autor nie zachował wsi jako utopii. Mówi o jej zaletach i wadach, a nas czytelników przenosi do ciekawych czasów.

Polecam jako ciekawostkę historyczną o francuskiej wsi jakiej na pewno nie znacie.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Zatytułuj się u ejotkowe postrzeganie świata
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek styczeń

wtorek, 1 stycznia 2019

Plany i wyzwania 2019



Czytelnicze plany na rok 2019, poprzeczka dotycząca liczby przeczytanych książek zostaje na tym samym poziomie 100 to dla mnie minimum, jeśli będzie więcej to świetnie. W poprzednim poście pisałam, że ma to być rok spełniania czytelniczych marzeń, mam na dzieję że uda mi się ten pomysł zrealizować. Chciałabym też wrócić do mojego ulubionego gatunku czyli kryminałów, bo nie wiele udało mi się ich przeczytać w 2018. Na pierwszy ogień pójdą książki które mam w domu, chciałabym też dokończyć a przynajmniej przeczytać po 2 książki z serii które już zaczęłam czyli Chyłka & Zordon R. Mroza i seria o Lipowie K. Puzyńskiej (tutaj z pomocą przyjdzie mi moja ukochana biblioteka). Nie sprawdzam nowości wydawniczych, przeczytam te, które w ramach współpracy zaproponują wydawnictwa, a które z opisu będą bardzo intrygujące. Tyle z konkretnych planów, a co będzie pokaże czas.

Posty postaram się dodawać z taką samą regularnością jak było do tej pory. Wieczorami w niedzielę, wtorek i czwartek. Czy macie jakieś sugestie odnośnie tych terminów? Gdzie publikować linki byście nie przegapili nowych postów?

Jak wiecie uwielbiam wyzwania książkowe, to motywuje mnie do poszukiwań nowych tytułów, zabawy w hasła czy nadrabianie zaległości z domowej biblioteczki. Udział w wyzwaniach to również podwojenie przyjemności z czytania i szczypta rywalizacji. Oto lista wyzwań do których zgłaszam się w 2019r.:
                                                 





 #czytambopolskie wyzwanie zorganizowane przez Kasię z bloga Poligon domowy polega na zbieraniu punktów za każdą przeczytaną polską książkę - to wyzwanie pozwala poznać autorów z naszego podwórka :) Zgłoszenia lektur przeczytanych w styczniu zostawiamy tutaj <klik>






Olimpiada czytelnicza na blogu Pośredniczka książek - zapisy tutaj <klik>, polega na zgłaszaniu wszystkich przeczytanych książek, punkty dostajemy za każdą przeczytaną stronę, dodawane są również EXTRA punkty, w każdym miesiącu za coś innego.







Wyzwanie "Pod hasłem" u Ejotkowe postrzeganie świata <klik> to dopasowanie czytanej książki do podanego hasła, czasami trzeba się nagimnastykować żeby przeczytać chociaż jedną pasującą książkę, a czasami hasło idealnie pasuje do książek które na nas czekają.


O wyzwaniu Mini Czelendż 2019 pisałam wam tutaj <klik> mam nadzieję że uda mi się przeczytać zgłoszone książki. Jeszcze możecie zapisać się do tego wyzwania. Zachęcam.








Zatytułuj się 2. Misja specjalna. To wyzwanie trwa już od lipca 2018 i zakończy się 30.06.2019. Polega na czytaniu książek autorów, których pierwsza litera nazwiska odpowiada literom tytułu książki zgłoszonej przez uczestnika. Moje zgłoszenie wygląda tak:

C
I
- Egan Jennifer "Manhattan Beach"
Ń
- Prusiński Jarosław "Zapomniani bogowie"
R
- Zborowski Zbigniew "Kręgi"
E
- Sinicka Alicja "Oczy wilka"
Z
Ł
- Olejnik Agnieszka "Randka pod jemiołą"
Ś
C
I

Jeszcze sporo mi brakuje do zaliczenia wyzwania. Postępy uczestników możecie śledzić tutaj: <klik>

Wielkobukowe BINGO - brzmi intrygująco a polega na wypełnieniu planszy czyli dopasowaniu tytułów do podanych haseł. Plansza wygląda tak: , a szczegóły znajdziecie tutaj <klik>



Jako, że więcej mnie teraz na Instaramie tam również biorę udział w wyzwaniu #zmniejszamstoshanby2019 u zaczytana_tak_poprostu ja zgłosiłam 32 ksiązki, które stoją na mojej półce dłużej niż pół roku - zobaczymy jak pójdzie ze zmniejszeniem tego stosiku - połowa przeczytanych książek to już będzie sukces.



Znacie jeszcze jakieś książkowe wyzwania? Bierzecie udział w takich wydarzeniach?

Zaczytanego 2019 życzę wszystkim odwiedzającym bloga :)