wtorek, 19 marca 2019

Kochanie przez czytanie.


Dziś zapraszam na mój blogowy wpis z okazji udziału w kampanii społecznej #kochanieprzezczytanie. Szczegóły znajdziecie tutaj: <klik>.

Trochę czasu zajęło mi wybranie książki, którą chciałabym przedstawić w tym projekcie. Ja czytam dziewczynkom już od pierwszych chwil, więc dla nich to sprawa naturalna że w domu są książki, a regały pękają w szwach. Nigdy nie miały problemu ze nieskupieniem uwagi gdy im czytałam, oczywiście lektury dobrałam odpowiednio do wieku. Gdy przeglądam posty powstałe w ramach tego wydarzenia to żałuję, że moje córki są już takie duże, bo teraz wydaje się na prawdę fenomenalne książki dla maluchów.

Jak wiecie moje dziewczyny już "połykają" wielowątkowe powieści np. "Krainę opowieści"<klik> czy Harrego Pottera <klik>. Ja czytam, one słuchają. I chociaż Gabi umie sama czytać to jednak woli gdy robię to ja, bo wtedy razem z Lidką słuchają (i komentują) równocześnie.

Nie chciałam w ramach wydarzenia wrzucać tutaj recenzji 3 tomu HP, bo wiem że nie wszyscy rodzice chcą tę historię tak wcześnie (jeśli w ogóle) wprowadzać do domowej biblioteczki. Nie każdy też 7 latek tak skupi uwagę by ogarnąć ponad 300 stron fabuły, bo wiadomo że tutaj czytanie trwa o wiele dłużej niż jeden dzień.

Przechodząc do sedna: w ramach akcji #kochanieprzezczytanie dla dzieci w wieku 6+ polecam serię "Kto mnie przytuli?" Agnieszki Stelmaszyk.


Książki w bibliotece wypatrzyła Gabrysia i zaczęłyśmy czytanie od opowieści o kotku Irysku. 

Poszczególne tomy można czytać niezależnie od siebie, a tym co je łączy to schronisko dla zwierząt o nazwie Przytulisko. W każdej części poznajemy wyjątkowe zwierzę (pieska lub kotka), które szuka nowego domu. Choć historie są do siebie podobne, każda jest wyjątkowa, opowieść wzrusza i chwyta za serce. Rozdziały pisane są z perspektywy zwierzęcia (co bardzo podobało się dziewczynom) i wszechwiedzącego narratora. Tekst przeplatany jest czarno-białymi ilustracjami (zapomniałam zrobić zdjęcia wewnątrz książki). Wielkość liter dostosowana do młodego czytelnika więc jak najbardziej te książki sprawdzą się jako samodzielna lektura.

Są to książeczki uniwersalne dla chłopców i dla dziewczynek, liczące trochę ponad 100 stron. Te historie uczą wrażliwości, otwierają oczy małych czytelników na problem bezdomnych zwierząt. Pokazują, że nie tylko ludzie mają uczucia, że taki mały piesek lub kotek pragnie miłości i uwagi człowieka, a co najważniejsze, nie jest to zabawka, którą będzie można odłożyć na półkę gdy się znudzi.

Gabrysia (9 lat) - ja najbardziej lubię opowieści o kotkach, bo sama chciałabym takiego mieć. W książkach najbardziej podobało mi się to, że wiadomo co zwierzątko sobie myśli, że ono też może być wystraszone lub może tęsknić. Polubiłam panią Martę, właścicielkę schroniska, która jest w każdej książce i Anitę która jej pomaga.

Lidka (7lat) - lubię słuchać jak mama mi czyta, bo zawsze zmienia głos gdy mówią różne osoby i lepiej to sobie wyobrazić. Fajne jest szukanie książek w bibliotece, ale nie zawsze można znaleźć to czego się szuka, bo ktoś inny to na przykład wypożyczył.  Ja bym chciała przeczytać o Brunie, bo lubię psy. Najfajniejszą przygodę miał Hugo, który uciekł z cyrku, bo właściciel źle go traktował, a później znalazł przytulny dom. 


Polecam te książeczki, bo znajdziecie w nich mnóstwo życiowych sytuacji. Seria ta niejednokrotnie prowokowała u nas rozmowy na temat opieki nad zwierzętami i o adopcji psa.

Zapraszam was na bloga organizatorki kampanii savethemagicmoments.pl/

niedziela, 17 marca 2019

Dowód

TYTUŁ: Dowód

AUTOR: Eben Alexander

WYDAWNICTWO: Znak Litera Nova

ROK WYDANIA: 2013

LICZBA STRON: 250



Wiedziona ciekawością po lekturze Serca świadomości <klik> sięgnęłam po "Dowód", który bez problemu znalazłam w bibliotece.

Eben Alexander zapadł na ostre, bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Przez 7 dni pozostawał w śpiączce, jego szanse na przeżycie wynosiły 2%, gdyby jednak odzyskał przytomność to szanse na bycie sprawnym wynosiły 0. Po tygodniu jednak wzbudził się ze śpiączki, mówił i poruszał się bez problemów (potrzebował jednak kilku tygodni rehabilitacji by całkowicie wróciła sprawność mózgu). Jako lekarz neurochirurgi, który oglądał swoje wyniki badań zdawał sobie sprawę że jego powrót do zdrowia to cud.

"Dowód" to opowieść o przebiegu choroby, o reakcji rodziny i jej stałej obecności. Przede wszystkim jednak "Dowód" to opowieść o tym co Eben "widział" podczas śpiączki. Zdecydowanie odrzucił tezę że były to halucynacje chorego mózgu, ponieważ jego mózg w tym czasie nie działał, nie wykazywał żadnej aktywności.

Książka napisana prostym językiem, czyta się ją bardzo szybko. Większość zajmują opisy dotyczące tego co działo się z dr Alexandrem przez 7 dni jego pobytu w szpitalu (a o czym dowiedział się z relacji rodziny). Niestety niewiele miejsca zajął opis tego czego oczekiwałam po tej książce. Na koniec lektury można sobie zadać pytanie: co tu się właściwie zadziało?

Autor wielokrotnie powtarzał, że język którym się posługuje jest zbyt ubogi by opisać to czego doświadczył. Spędził czas w "krainie widzianej z perspektywy dżdżownicy", przebył Tunel i dotarł do Jądra wszystkiego.

"Chociaż zapomniałem o ziemskim życiu, wiedziałem kim tak na prawdę byłem w nowym świecie. Byłem obywatelem wszechświata oszałamiającego swoim ogromem, złożonością i rządzonego całkowicie przez miłość."

Czytałam dawno temu dwie książki o takich przeżyciach "Od złudzenia do prawdy" Glorii Polo i "90 minut w niebie" Don Piper'a. Z tych książek pamiętam bardzo szczegółowe opisy przeżyć w czasie śmierci klinicznej, pamiętam że te książki mnie poruszyły, wzbudziły ogromne emocje. W "Dowodzie" mi tego zabrakło, autor niby jest przekonany o prawdziwości tego co widział (i ja tego nie neguję), ale nie do końca umiał to przekazać. W "Sercu świadomości" gdzie posługuje się bardziej medycznym, naukowym językiem to przesłanie staje się wyraźniejsze. Może właśnie problem tkwi w języku, tutaj był zbyt prosty i lekki by mógł wzbudzić refleksję.


"Dowód" okazał się więc średnim uzupełnieniem "Serca świadomości". Nie spełnił moich oczekiwań. Zdecydowanie bardziej, jeśli interesuje was ta tematyka, polecam wspomniane już wyżej dwa tytuły.

Jest to 24 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec


sobota, 16 marca 2019

#niepełnoSPRAWNI



Dzisiaj przychodzę do was z zapowiedzią ważnej kampanii społecznej #niedyskryminujniepełnosprawnych, #stopdyskryminacji.

Już 1.04 startuje specjalna akcja społeczna zorganizowana przez Karolinę z bloga Wysmakowana <tutaj> i Monikę z bloga Z pamiętnika wózkersa<tutaj>

Mój blog również bierze udział w tym wydarzeniu. 

Jaki jest cel akcji?
-pokazanie problemów z jakimi borykają się osoby niepełnoprawne
-pokazanie, że osoby niepełnosprawne też mogą cieszyć się życiem
-uświadomienie, że niepełnosprawnych nie można dyskryminować

Akcja będzie trwała do 30.04.

Jeżeli Ty też prowadzisz bloga i chcesz dołączyć do naszej grupy, to każdego serdecznie zapraszamy <klik>


czwartek, 14 marca 2019

Film vs książka spotkanie 1




Zaczynając czytać Harrego Pottera dziewczynkom nie przypuszczałam, że aż tak szybko nam pójdzie, aktualnie jesteśmy w połowie 3 tomu. Zdarza mi się specjalnie opóźniać czytanie, bo one już tak wkręciły się w tę historię, że podpytują się co będzie w kolejnych tomach, a nie jestem jeszcze do końca przekonana czy tom 5, 6 i 7 są odpowiednie dla dzieci w tym wieku.

Między Komnatą Tajemnic, a Więźniem Azkabanu zrobiłyśmy sobie krótką przerwę na filmy. O ile książki mogę czytać wiele razy i za każdym razem się nimi zachwycać, to filmy oglądałam tylko raz. Dla mnie te domowe seanse były więc też czymś ciekawym. Pożyczyłyśmy płyty od znajomych, zaopatrzyłyśmy się w pop-corn i zaczęłyśmy oglądać.

To co mnie najbardziej się podobało to okrzyki dziewczyn: wyobrażałam to sobie inaczej!, myślałam, że on wygląda inaczej! Wniosek z tego taki, że książki działają na wyobraźnię i dzieci tylko z zasłyszanej opowieści potrafią w głowie ułożyć sobie z niej obrazy.

Kilka scen nie pokrywało się oczywiście z fabułą książki, co doprowadziło później do długich dyskusji. Np. dlaczego to Ron, a nie Nevil był w Zakazanym Lesie podczas szlabanu. W prawdziwy zachwyt wprawił dziewczyny mecz Quidditcha, latanie na miotłach, tłuczki i złoty znicz.

Drastyczne sceny: po lekturze książek dziewczyny były mniej więcej przygotowane na to co będzie się działo w finałowych scenach. W Kamieniu Filozoficznym jakoś nie zrobił na nich większego wrażenia Voldemort i rozsypujący się Quirrell. Dreszczyk emocji odczuwalny był raczej podczas wędrówki po Zakazanym Lesie. W Komnacie Tajemnic było więcej mrocznych scen, spotkanie z pająkami oglądały wtulone we mnie, ale już walkę z bazyliszkiem (pf, to przecież zwykły wąż) przyjęły ze spokojem.

Bardzo spodobały im się magiczne postacie centaur, feniks i przede wszystkim Zgredek, który dostarczył sporej dawki humoru. Lidka jako fanka Malfoy'a czuła pewien niedosyt że tak go mało. Na uwagę zasługuje również postać Lockharta, którego dziewczyny nie darzą sympatią ale uznały że pasował do roli idealnie.

Książka czy film?

Lidka (7 lat) - lepsza jest książka, bo można się dowiedzieć więcej rzeczy, których nie pokazali w filmie.

Gabi (9 lat) - wolę film, bo chociaż dużo rzeczy myślałam, że wygląda inaczej to w filmie było to fajnie i niesamowicie pokazane.

Szczerze mówiąc spodziewałam się odwrotnych odpowiedzi ;)


Podsumowując filmy okazały się ciekawym dopełnieniem fabuły znanej z książek. Zaowocowało to wymyślaniem własnych scenek i odgrywaniu ich na środku pokoju. Taki obrót sprawy bardzo mi się podoba.

Spotkania z książkami:
Harry Potter i Kamień Filozoficzny <klik>
Harry Potter i Komnata Tajemnic <klik>

Zdjęcia plakatów filmowych pochodzą ze strony filmweb.pl/

wtorek, 12 marca 2019

Trzy razy miłość

TYTUŁ: Trzy razy miłość

AUTOR: Jolanta Kosowska

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 296


Mam za sobą dwie powieści Jolanty Kosowskiej W labiryncie obłędu i Wróć do Triory. Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki, jej dar do opisywania pięknych miejsc, sposób przekazywania emocji i pomysł na kreację bohaterów. Dlatego bez wahania napisałam maila gdy Pani Jolanta poszukiwała recenzentów swojej najnowszej powieści.

Martyna to ambitna studentka medycyny. Dziewczyna nie bardzo może liczyć na pomoc rodziny więc by się utrzymać udziela korepetycji, otrzymuje też stypendium naukowe. Na jednym z wyjazdów w góry poznaje Łukasza który studiuje fizjoterapię na AWF. Pierwsze spotkanie nie należy do udanych. Kilka miesięcy później muszą współpracować ze sobą by zorganizować wyjazd na Mazury. Znajomość zaczyna się rozwijać. Martyna przestaje zauważać co się wokół niej dzieje. Łukasz absorbuje cały jej czas. Po interwencji ojca chłopaka, zaczyna przygotowywać Łukasza do egzaminów na medycynę. Ucząc się z nim o mały włos nie zawaliła sesji. Chłopak uważał, że poświęcenie i cała uwaga Martyny mu się po prostu należą. Po jednej z kłótni para się rozstała.

" To żadna miłość, jeżeli dla niej musisz się wyrzec wszystkiego, nawet samej siebie."

Odejście Martyny podziałało na Łukasza jak kubeł zimnej wody. Przewartościował swoje życie, zrozumiał, że ją kocha i bez niej nie wyobraża sobie przyszłości. Po kilkomiesięcznej przerwie wracają do sobie i znów życie staje się piękniejsze. Do czasu aż nie padło jedno niefortunne zdanie, zdanie którego Łukasz nawet dobrze nie pamiętał, zdanie przez które Martyna uciekła z miasta na kilka lat.

Mamy przeskoki czasowe i naprzemienną narrację. Te same wydarzenia możemy obserwować z dwóch perspektyw co bardzo korzystnie wpływa na fabułę i na naszą ocenę bohaterów. Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu lat, Martyna i Łukasz dojrzewają, każde na nowo ułożyło sobie życie. Wystarczyło jednak jedno spotkanie by tłumione uczucie wybuchło  ponownie.

Ta książka dedykowana jest tym, którzy nie wierzą w miłość. Nie chciałabym jednak takiej miłości która połączyła Martynę i Łukasza (początkowo była toksyczna, potem stała się obsesją zatruwającą życie obojga, w moim subiektywnym odczuciu była wyidealizowaną mrzonką). Nie chciałabym też miłości której doświadczył Krzysiek, czyli nieodwzajemnionego uczucia. Mimo, że trwała krótko najpiękniejsza według mnie miłość połączyła Jarka i Elkę, oni się uzupełniali, wspierali, byli parą "tańczącą walca".

Gdy Łukasz i Martyna spotykają się po latach ona ciągle powtarza "wszystko między nami jest takie samo jak kiedyś, ale jednak zupełnie inne. Nasz świat wzbogacił się o Małgorzatę, Krzysztofa, Hanię i Borysa." - ale to są tylko słowa, myśli które nie pobudzają jej do działania, a dla mnie powtórzone wielokrotnie stały się irytujące. Nie udało im się naprawić tego co było między nimi, nie było szczerej rozmowy o tym co się stało. Były zapewnienia o miłości, czułe słówka - zabrakło konkretów.

Miłość Martyny i Łukasza była ich obsesją. Obsesją która niszczyła ich od środka, a w czasie gdy pozostawała uśpiona niszczyła tych z którymi byli związani przez los. Łukasz poświęcił całe swoje życie na poszukiwanie Martyny, na odzyskanie jej. Czy mu się udało, czy niedopowiedzenia nawarstwiły się tworząc mur nie do przebicia? Związek Martyny to sinusoida, gdzie wychylenia w dół trwały znacznie dłużej niż te w górę. To przeplatanka wzlotów i upadków.

Na zakończenie autorka serwuje nam to co w jej powieściach lubię najbardziej czyli piękne włoskie krajobrazy. Plastyczny język, malowanie słowem, opisy nie przytłaczają, są tłem dla wydarzeń, ale tłem przy którym trzeba na chwilę się zatrzymać.

Podsumowując: nie dam wam dzisiaj jednoznacznej oceny tej książki. Znalazłam tutaj elementy które podobały mi się w poprzednich powieściach, styl i język powodujące lekkość lektury. Co do samej fabuły to myślę, że niekoniecznie wpłynie ona pozytywnie na tych, którzy przestali wierzyć w miłość. W powieści to uczucie pokazane zostało ze swej destrukcyjnej strony (tak przynajmniej ja to odebrałam, a wasze wrażenia mogą być zupełnie inne). Stąd moje delikatne rozczarowanie, że sugestia zawarta w dedykacji nie została spełniona.

Jest to 23 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec

niedziela, 10 marca 2019

Serce świadomości

TYTUŁ: Serce świadomości. Podróż neurochirurga w świat zjawisk niewyjaśnionych

AUTOR: Eben Alexander i Karen Newell

WYDAWNICTWO: Znak litera nova

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 449




Zacznijmy dzisiejszą recenzję od tego, że jestem sceptykiem, a wątki paranormalne działają na mnie odpychająco. Wiecie, że rzadko czytam fantastykę, a powieści obyczajowe z wątkami paranormalnymi zawsze tracą u mnie punkty. Jak więc odnoszę się do tematu śmierci klinicznej? Czytałam kiedyś książkę "90 minut w niebie" - to co przeżył autor podczas śmierci klinicznej jestem w stanie przyjąć na wiarę, podobnie jak objawienia uznane przez Kościół. Ok, może się tak zdarzyć.

Otrzymałam niedawno książkę Ebena Alexandra, lekarza neurochirurga wierzącego w naukowy materializm, który zachorował na bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Przez 7 dni leżał w śpiączce, a szanse na przeżycie w krytycznym momencie wynosiły 2%. Mężczyzna wybudził się ze śpiączki, a co jeszcze dziwniejsze jego mózg pozostał nadal sprawny. To co widział/ co przeżył opisane zostało w książce pt. "Dowód". "Serce świadomości" to próba naukowego wyjaśnienia duchowości człowieka i jego wieczności.

Książka nie należała do łatwych, wymagała skupienia i zaangażowania. Już na wstępie zaznaczono, że pierwsze rozdziały będą mogły sprawiać trudność. Tak też w istocie było, dużo tutaj żargonu medycznego i naukowego, przedstawianie wyników badań, opis naukowych konferencji. Znaczna część tekstu poświęcona została fizyce kwantowej. Dla mnie zaskakujące było odkrycie, że badania na temat świadomości, umysłu i duchowości są przeprowadzane na taką skale. Prawdą jest jednak to, że nie interesowałam się nigdy szerzej tym tematem.

"Nauka zaczyna doceniać, dociekać i rozmawiać o wzajemnych relacjach między umysłem, a ciałem."

"Im więcej dowiadujemy się o budowie i biologii mózgu, tym wyraźniej rozumiemy, że mózg nie tworzy świadomości ani nie służy jako magazyn wspomnień. (...) W rzeczywistości sytuacja jest wręcz odwrotna i jesteśmy świadomi mimo mózgu."

Drugą część czyta się łatwiej, bo tutaj ukazane są konkretne przykłady, historie osób, które miały doświadczenia z pogranicza śmierci i współumierania. Dużo dowiadujemy się o medytacji, telepatii, oddziaływaniu dźwiękami i reinkarnacji. Każdy odbierze przedstawione tutaj działania w inny sposób, ja jestem w stanie przyjąć niektóre z nich, inne wydają mi się niedorzeczne - mimo przedstawionych tutaj naukowych argumentów ja nadal pozostaje sceptykiem.

W książce przeczytamy opis doświadczeń wzbudzania w sobie rozszerzonych stanów świadomości. Przedstawione zostają badania dotyczące wykorzystania dźwięków do wzbudzania zmienionych stanów świadomości i większego otwarcia się na inne wymiary rzeczywistości - znaczące sukcesy na tym polu odniosła współautorka książki Karen Newell.

Autor wyraźnie zaznacza, że żadne ukształtowane przed śpiączką założenie na temat istoty świadomości nie pozostało niewzruszone. Konwencjonalny materializm naukowy beznadziejnie się gubi gdy przychodzi mu podjąć choćby próbę zrozumienia świadomości.
PRZESŁANIE AUTORA:  dusze są wieczne i przetrwają śmierć ciała.


"Śmierć nie jest końcem związku naszej duszy z tymi, których kochamy."

Ta książka może być pocieszeniem dla tych, którzy borykają się z żałobą, po stracie bliskiej osoby. Ta książka, może prowokować do osobistych rozważań na temat duchowości i wieczności. Ta książka na pewno wywiera ogromne wrażenie. Polecam, bo nad pewnymi zagadnieniami tutaj przedstawionymi warto się zastanowić.

Ja zaintrygowana tym co autor przeżył podczas śpiączki, mam zamiar przeczytać "Dowód", na pewno podzielę się wrażeniami.


Jest to 22 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec


czwartek, 7 marca 2019

Los

TYTUŁ: Los

AUTOR: Audrey Carlan

WYDAWNICTWO: Edipresse

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 332



Nie ma to jak zacząć czytać serię od końca. Na lubimyczytać.pl książka oznaczona jest jako tom 2 serii Namiętność, ze skrzydełek okładki wynika jednak, że to tom 5. Jako zakończenie serii ten tom wydaje mi się jak najbardziej prawdopodobny, wątki zostały podomykane, czy szczęśliwie? Tego nie zdradzę, ale powiem wam jednak, że historia bardzo przypadła mi do gustu i z chęcią przeczytam poprzednie.

O czym jest "Los" i czy przeszkadza nieznajomość wcześniejszych tomów?

Kathleen od 3 lat zmaga się z traumą po pożarze (to zapewne wynik zdarzeń z wcześniejszych tomów, tutaj pojawiają się tylko wzmianki o jakimś prześladowcy). Na ciele dziewczyny do końca życia pozostaną szpecące blizny. Prawy bok i ręka są naznaczone, ponadto mięśnie przestały być sprawne i Kathleen nie jest w stanie utrzymać nawet kubka. Rehabilitacja i terapia pomagają jej stanąć na nogi. Dziewczyna realizuje się w pracy (jest projektantką mody), otoczona jest przyjaciółkami - siostrami z wyboru, ale nie dopuszcza ich blisko siebie, nie chce by widziały ją w chwilach zwątpienia i bezsilności. Jedyną osobą, której ona pozwala być blisko siebie, a właściwie osobą która bezpardonowo wkracza w jej codzienność jest Chase. On jest mężem jej duchowej siostry, jej najlepszym przyjacielem, kuzynem Carsona jedynego mężczyzny, którego kiedykolwiek pokochała.

Związek Carsona i Kathleen trwał zaledwie rok, zniszczył go pożar. Kathleen odsunęła się od mężczyzny, mimo ze robił wszystko by zapewnić ją o swoich uczuciach. Niestety nigdy nie powiedział jej, że ją kocha. Kobieta odpychała go od siebie, wbijając sobie do głowy, że tak oszpecona nie zasługuje na szczęście z nim, mimo że kocha go ponad życie.

Carson się poddał, rok walczył o odzyskanie Kathleen. W dniu, w którym ona ostatecznie go odrzuciła spędził wieczór w barze, wieczór który zmienił całe jego życie - o czym dowiedział się dwa lata później.

Przypadkowe spotkanie w domu Chase'a sprawia, że znów zaczyna między nimi iskrzyć. Kathllen i Carson próbują do siebie wrócić, w czasie rozłąki żadne nie przestało kochać, a teraz los okrutnie sobie z nich zakpił. Czy uczucie które od siebie odpychali teraz pozwoli im wspólnie stawić czoło problemom?

"Nie da się opisać uczucia, kiedy mężczyzna uświadamia sobie, że kobieta, którą kochał, wciąż kocha, poszła na przód tak daleko, że nawet ślad nie został. A teraz, kiedy otworzyłem maleńkie okienko do jej serca i życia, znów zamierzam je złamać."

Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę, wydaje mi się dość oryginalny. Ciekawie skonstruowane postacie, które możemy bardzo dobrze poznać dzięki naprzemiennej narracji pierwszoosobowej. Obawy Kathleen po pożarze, jej walka z demonami przeszłości. Carson, który boi się jej powiedzieć "kocham cię", mimo że to uczucie rozsadza go od środka. Ta powieść jest czymś o wiele lepszym i pełniejszym od banalnego romansu. Jak dla mnie mega pozytywne zaskoczenie.

Na kartach powieści znajdziemy dwie soczyste sceny seksu. Autorka nie oszczędziła nam szczegółów, ale potrafiła zachować umiar. Erotyka jest uzupełnieniem relacji bohaterów. Seks to wyznanie miłości, to nie jest cel sam w sobie, to spełnienie ich dotychczasowej relacji. Nie musicie się więc obawiać, że książka jest przesycona erotyką.

Polecam! "Los" to powieść o miłości, która was zaskoczy.

Jest to 21 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

wtorek, 5 marca 2019

Przebiśniegi

TYTUŁ: Przebiśniegi

AUTOR: Aleksandra Bzdzikot

WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 94



Koniec lutego rozpieścił nas piękną pogodą, błękitny niebem. Od razu człowiekowi żyje się lepiej. Wypatruję już wiosny i pierwsze jej symptomy udało się znaleźć. Przebiśniegi, zielone łodyżki, białe płatki - nadzieja na piękne dni.

Od dawna w mojej biblioteczce stała niepozorna książeczka, tak samo niepozorna jak kwiatki, których nazwę znajdziemy w jej tytule. "Przebiśniegi" to zbiór felietonów - potraktowałam to jak powiew świeżości, coś zupełnie nowego, bo raczej nie sięgam po taką formę.

Autorka jest doskonałą obserwatorką rzeczywistości. W felietonach zawarła swoje przemyślenia, wykorzystała doświadczenia swoje i znajomych. W krótkiej formie zawarła prawdy uniwersalne, prawdy powszechnie znane, a jednak wymagające przypomnienia.

Związki międzyludzkie są ważne, ale często robimy coś tylko by usatysfakcjonować opinię publiczną. Nie robimy czegoś by nie znaleźć się na językach. Myślimy o wszystkich wokół, ale nie myślimy o sobie.

"Zakochaj się w sobie. A odkryjesz miłość, której już nigdy nie zapomnisz."

Autorka wykorzystała formę felietonu by powiedzieć czytelnikowi STOP, zatrzymaj codzienną bieganinę i dostrzeż życie. Teksty wymuszają refleksję, jakie będą wnioski zależy od naszego nastawienia. Polecam, bo może wasze szczęście jest na wyciągnięcie reki, wystarczy na chwilę się zatrzymać.

Nie każdy lubi takie filozofowanie bez fabuły, ale tak jak wspomniałam autorka wykorzystuje doświadczenie życiowe, przytacza anegdoty i historyjki - bardzo przyjemnie się to czyta. Polecam.

Jest to 20 książka przeczytana w tym roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*olimpiada czytelnicza
* #czytambopolskie

niedziela, 3 marca 2019

Podsumowanie lutego



Za nami najkrótszy miesiąc w roku. Zima się nie pokazała, postraszyła tylko lekkim mrozem, ale i tak z utęsknieniem wyczekiwałam dłuższych dni i cieplejszej aury, a to już się dzieje. Na miesiąc udało mi się wrócić do pracy (tzn. zamienić zdalną na stacjonarną, ale na dłuższą metę to nie wypaliło), a to ograniczyło mój czas na czytanie.

W lutym miałam czytać egzemplarze recenzenckie i to założenie udało się zrealizować. Aż 4 książki pochodzą ze współpracy z portalem "Sztukater" <klik>.

Współpraca z wydawnictwem Książnica też bardzo dobrze się rozwija. Ale by przeczytać książkę, którą otrzymałam do recenzji, a która okazała się tomem 2, część 1 z przyjemnością sobie kupiłam. Seria Wendyjska Winnica okazała się bardzo przejmującą lekturą, wymagała sporego zaangażowania, ale historia którą opisała Zofia Mąkosa warta była poświęconego jej czasu. <tom 1> <tom 2>

W lutym przeczytałam 8 książek, nie trafiłam na żadnego gniotka. Można więc wysunąć wniosek,że bardzo rozważnie wybieram pozycje do recenzowania.

A tak przedstawia się walka ze stosem hańby:



Plany na marzec: wybór lektur determinują wyzwania na Facebooku #czytelniczeIgrzyska2019 i pod hasłem u ejotkowe postrzeganie świata; szukam więc literackich duetów. W bibliotece zapisałam się w kolejkę oczekujących na powieść "Napisz do mnie" Roberta Kornackiego i Lidii Liszewskiej oraz na "Biuro M" Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego.

Czekam też na egzemplarz recenzencki od pani Jolanty Kosowskiej "Trzy razy miłość"


OPIS:

Nie wierzysz w miłość? Przeczytaj tę książkę!

Ona – spokojna, rozważna studentka medycyny, ceniąca sobie swoje poukładane życie. On – rozpieszczony jedynak z bogatego domu, któremu w głowie tylko sport i przyjemności. Dzieli ich niemal wszystko: poglądy, charaktery, styl życia... A jednak pewnego dnia połączy ich coś, od czego nie będą w stanie się uwolnić. Coś, co wyzwoli w nich emocje, jakich wcześniej nie znali i nie podejrzewali, że są do nich zdolni...

Ta historia w niczym nie przypomina bajkowego scenariusza w stylu: poznali się, pokochali, pobrali, żyli długo i szczęśliwie. To opowieść o miłości, która rani, niszczy i zostawia bolesne blizny. Opowieść o ludziach, którzy nie potrafią żyć ani ze sobą, ani bez siebie. A kiedy dojdą do wniosku, że ta miłość to nie dar, tylko przekleństwo, zrobią wszystko, żeby ją zabić.


W lutym udało mi się wziąć udział w spotkaniu autorskim z Agnieszką Olejnik. Niestety nie miałam możliwości wybrać się na targi książki do Poznania (1-3 marca). W planach na ten miesiąc mam jednak spotkanie autorskie z Katarzyną Puzyńską 30.03 i z Alkiem Rogozińskim 31.03 - może ktoś w tych dniach również wybiera się do Poznania? Miło byłoby się spotkać :) 

W marcu biorę udział również w rewelacyjnej akcji #kochanieprzezczytanie szczegóły tutaj <klik>

Zaczytanego marca :)




czwartek, 28 lutego 2019

Królowa gwiazd

TYTUŁ: Królowa gwiazd

AUTOR: Agnieszka Walczak-Chojecka

WYDAWNICTWO: Edipresse

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 343



W moje ręce trafiła ostatnio 7 powieść Agnieszki Walczak Chojeckiej. "Królowa gwiazd" to jednak moje pierwsze literackie spotkanie z autorką. Czy to jednorazowa przygoda czy ta znajomość się rozwinie?

Cztery "gwiazdy", przyjaciółki, kobiety przed trzydziestką, niespełnione aktorki - z takimi bohaterkami wybierzemy się w podróż na Maltę i za kulisy show biznesu.

Malwina - gra trzecioplanową rolę w podrzędnym serialu, nie ma szans na wybicie się. Boryka się z problemami finansowymi, których nie rozwiąże bez lepszej pracy.

Dominika - swoją karierę musiała odłożyć na bok by wspierać męża, który dostaje coraz lepsze propozycje aktorskie. Zajmuje się niepełnosprawnym bratem męża, a w tym czasie on zacieśnia znajomość z koleżanką z planu.

Klaudia - uwielbia sporty ekstremalne: wspinaczkę i nurkowanie. Wykorzystuje swoje zdolności aktorskie do pracy z dziećmi - jednak to nie jest szczyt jej marzeń.

Mirka zwana przez wszystkich Miśką pracuje jako wodzianka u kontrowersyjnego showmena. Marzy by światła reflektorów skupiły się na niej, w dążeniu do tego celu wspiera ją apodyktyczna matka.

Dziewczyny przyjaźnią się od czasów studiów. Żadnej nie udało się ziścić marzeń o wielkim aktorstwie. Jedna drugą wspiera ale żadna nie ma realnych szans na rozwój kariery. Jednak pewnego wieczoru przy winie dziewczyny wpadają na genialny plan. Ich celem jest dotarcie na festiwal filmowy na Malcie i poznanie serbskiego reżysera Zorana Mrvicia. Pierwszą część planu udaje się wykonać bez większych problemów (a jednak trzy z czterech dziewczyn jadą w tę podróż z dodatkowym bagażem zmartwień).

Zoran Mrvić znany jest w środowisku jako bardzo wybredny reżyser. Aktorzy których wybiera do swoich filmów przechodzą ostrą selekcję. Jakie jest więc zaskoczenie dziewcząt gdy daje im szansę wzięcia udziału w nietypowym castingu. Niestety do obsadzenia jest tylko jedna kobieca rola.

"Gdy robi się pod górkę, wychodzi z człowieka prawdziwy charakter. Dopiero wtedy."

Czy wieloletnia przyjaźń jest w stanie przetrwać wyścig po sukces? Byłam zaskoczona kierunkiem, w którym potoczyła się akcja. Myślałam że mimo przyjaźni dziewczyny będą ze sobą ostro rywalizować, poskładać sobie nogi itp. - oczywiście nie uniknęły tego do końca, jednak nie było tutaj większych złośliwości. To reżyser wykorzystując determinację aktorek chciał ugrać coś dla siebie.

W fabułę sprytnie wplecione zostały ciekawostki o Malcie i zakonach rycerskich. Autorka świetnie oddała klimat tego miejsca, jak dowiadujemy się z posłowia pani Agnieszka uwielbia podróże, a Malta jest inspirującym miejscem. Nasze bohaterki by wygrać casting muszą poruszać się po śladach Zakonu Maltańskiego (joannitów). Ten motyw bardzo pobudza wyobraźnię i zachęca do dalszych poszukiwań.

Ta powieść to bardzo przyjemna i relaksująca historia. Zabarwiona humorem na pewno umili wam czas. Czyta się lekko i z zaciekawieniem, brak tutaj jakiegokolwiek schematu - ta opowieść jest bardzo oryginalna. Cztery różne bohaterki, cztery charaktery - każda z nich dobrze wykreowana, ma wady i zalety przez co staje się czytelnikowi bliska.

Rozwiązanie tajemnicy skrywanej przez reżysera okazało się bardzo ciekawe. Jednak zabrakło mi trochę elementu grozy gdy pojawiła się postać barona. Wątek mafiosa został tylko delikatnie zaznaczony, myślę że jego rozbudowanie uczyniło by powieść bardziej atrakcyjną.

Podczas lektury zauważyłam kilka literówek i brak przecinka. Kilka kosmetycznych poprawek i było by idealnie.

Polecam wam tę klimatyczną powieść o przyjaźni i spełnianiu marzeń. Ja na pewno sięgnę po inne powieści autorki.

Recenzja powstała dzięki współpracy z portalem Sztukater.



Jest to 19 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

wtorek, 26 lutego 2019

Namiętność pachnąca terpentyną

TYTUŁ: Namiętność pachnąca terpentyną

AUTOR: Anna Kasiuk

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 382


Wybierając tę książkę do recenzji sugerowałam się okładką; opisem również ale tym razem okładka miała głos decydujący. Część twarzy kobiety umazana farbą, odcień czcionki - te elementy sugerują zmysłowość i jednocześnie wrażliwość. Czy pierwsze wrażenie okładkowe ma odzwierciedlenie w treści?

Sabina jest czterdziestoletnią kobietą, od 20 lat jest wdową. Będąc nastolatką zakochała się w starszym od siebie Jeremim, to on nauczył ją życia. Owocem tego związku jest Anita. Mężczyzna zmarł, a młodej kobiecie świat się zawalił, marzyła o studiach, musiała iść do pracy by utrzymać córkę i dom. W tym okresie bardzo pomagała jej mama. Sabinie udało się osiągnąć stabilizację, wychowała córkę na wrażliwą kobietę, po ojcu artystkę, jej życie płynie teraz spokojnym rytmem i daje jej poczucie satysfakcji. Przez te wszystkie lata Sabina nie poradziła sobie jednak z żałobą, cały czas punktem centralnym jej życia jest Jeremi. Kobieta otoczyła się szczelnym murem wspomnień, upust swoim emocjom daje tylko wtedy gdy pisze. Sabina jest autorką powieści dla kobiet, przepełnionych bólem, nostalgią i przemijaniem. Jej codzienność to są rytuały, poranna kawa na tarasie, spacer po lesie i pisanie, rozmowy z córką. Szukając inspiracji do nowej powieści Sabina wymknęła się ze schematu, który sama stworzyła.
Kobieta wyjeżdża na tydzień w Bieszczady, zachwyca się tamtejszym klimatem. Poznaje Wiktora, strażnika granicznego, jej równolatka. Kilka dni spędzonych na wędrówkach i długie rozmowy zbliżają ich do siebie. Na skorupie Sabiny pojawiają się pierwsze rysy.
Po powrocie do domu znajomość z Wiktorem się rozwija, wymieniają sms-y i maile. Kobieta zauważa, że jej życie to była stagnacja, że potrzebuje obok siebie kogoś kto otoczy ją opieką, kto będzie dzielił z nią codzienność.

Dom Sabiny jest domem otwartym, często bez zapowiedzi wpada mama kobiety. Anita spędza tutaj dużo czasu ze swoją partnerką Marysią. Inspiracji i warunków do nauki szuka w tym domu też Jakub, zdolny rzeźbiarz, kolega Anity z roku. Klimat starego domu i pięknego ogrodu sprzyjają ekspresji twórczej.

Jakub czytał wszystkie powieści Sabiny, jest zauroczony starszą od siebie kobietą. Między nimi zaczyna iskrzyć. Młody mężczyzna zatraca całego siebie w uczuciu do Sabiny, ona jest jego muzą, to dzięki niej jego rzeźby i obrazy są pełne wyrazu.
Sabina, która jest oszołomiona zachowaniem Jakuba pozwala mu na odważny krok. Spojrzenia i napięcie między nimi szybko uświadamiają obserwującym ich osobom, że coś jest na rzeczy. Mama Sabiny otwarcie krytykuje tę sytuację.

Główna bohaterka sama wie, że ten związek (a właściwie ten romans) nigdy nie powinien się wydarzyć, różnica wieku, poglądów i doświadczeń życiowych - to nie miało szans się udać. Sabina dużo czasu spędza na rozmyślaniu, sama siebie próbuje przekonać do podjętej decyzji, ale czasami średnio jej to wychodzi.
Kobieta jest trochę nielogiczna, chce zakończyć romans z Jakubem, próbuje wytłumaczyć młodemu mężczyźnie, że ta relacja nie może się rozwinąć, a w następnej sekundzie sama zaczyna go całować, i lądują w łóżku.

Ta książka to nie jest erotyk, to powieść z elementami erotyki, gdzie seks jest potrzebny do rozwoju fabuły ale nie stanowi jej głównego trzonu. Sceny seksu są wyważone, opisane w ciekawy, sensualny sposób. Sabina to dojrzała bohaterka, jednak przerwanie 20-letniego celibatu wyzwala w niej prawdziwą żądzę.

Ta książka pełna jest kobiecych rozterek, dylematów, poszukiwania siebie. Sabina ogarnięta żałobą pozwoliła by życie uciekało jej przez palce. Gdy otwarła się na drugiego człowieka w jej życiu nagle zaczęło się dziać aż za dużo: romans z młodszym od siebie chłopakiem, przyjaźń z dojrzałym mężczyzną, wyrwanie się spod wpływów matki. Autorka opowiedziała ciekawą historię, a uczynienie z głównej bohaterki wrażliwej pisarki zdecydowanie wzbogaciło fabułę.

Narracja jest pierwszoosobowa, zaglądamy w najdalsze zakamarki duszy Sabiny. Styl autorki bardzo przyjemny w odbiorze, zaciekawia czytelnika, kolejne rozdziały czyta się z rosnącym zaangażowaniem. Jak potoczą się losy Sabiny i zakochanego w niej Jakuba? Jaką rolę odegra Wiktor? Polecam wam tę powieść o poszukiwaniu siebie, o odkrywaniu życia na nowo – bo na to nigdy nie jest za późno. 



Czy okładka, która mnie urzekła oddała w pełni treść powieści? Tak, w tej książce znajdziecie zmysłowość, wrażliwość, otwarcie się na drugiego człowieka. Ta powieść może was zaskoczyć kontrowersyjnymi tematami, ale to w jaki sposób zostały one opisane wymusza refleksję nad swoim odbiorem otaczającego nas świata. Polecam!


Recenzja powstała dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl


Jest to 18 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

niedziela, 24 lutego 2019

TAG Książkowy- przysłowia

Leniwy weekend dobiega końca, te dwa dni poświęciłam córkom, bo ostatnio nie miałam dla nich tak dużo czasu jak zawsze. Było wspólne czytanie, planszówki, domowe kino i pieczenie ciasteczek. Moje książki muszą trochę poczekać, ale dla was przygotowałam odpowiedzi do tagu, który ostatnio wpadł mi w oko.



Tag znaleziony w Internecie:

1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – czyli książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.

"To skomplikowane. Julie" Jessica Park, czytałam tę książkę w 2016r. miał być to początek serii, ale do dziś nie został wydany kolejny tom. Ciekawa młodzieżówka, chciałabym wiedzieć jak dalej potoczą się losy bohaterów.
2. Co za dużo, to niezdrowo – czyli kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.

"Nie zapomnij mnie" Anny Bellon, o drugi tom cyklu The Last Regret.Niestety muszę stwierdzić, że zadziałała tutaj klątwa drugiego tomu, książka nie jest najgorsza, ale jej poprzedniczka była o klika punktów lepsza.

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – czyli książka, którą mogę czytać wielokrotnie.

Tutaj bez wahania mogę wskazać cykl o Harrym Potterze, to się zdecydowanie nigdy nie znudzi.

4. Stary, ale jary – czyli ulubiona książka z dzieciństwa.

"Kraina sto piątej tajemnicy"  Zbigniewa Żakiewicza - mam tę książkę od zawsze, stary egzemplarz bez okładki, to pierwsza książka z gatunku fantastyki, którą przeczytałam, darzę ją ogromnym sentymentem, chyba również dlatego, że ona taka biedna bez tej okładki.
5. Nie taki diabeł straszny, jak go malują – czyli książka, która mnie miło zaskoczyła.

"To nie moje ciało" Agnieszki Janiak - sięgając po tę książkę zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, okładka ani opis zupełnie nie sugerowało że to science fiction - świadomie nie wybrałabym tej książki do czytania, a tak zostałam przyjemnie zaskoczona, recenzję znajdziecie tutaj: <klik>
6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca – czyli książka, która rozczarowała mnie swoim zakończeniem.

"Behawiorysta" Remigiusza Mroza, cała fabuła doskonale poprowadzona, wciągająca i intrygująca, niestety wyjaśnianie motywów mordercy jak dla mnie wypadło słabo.
7. Wyśpisz się po śmierci – czyli książka, w którą tak się wciągnęłam, że mogłabym zarwać przy niej nockę.

"Dżentelmen w Moskwie" Amora Towles, to książka dla której warto zarwać noc, a jednocześnie książka której nie chce się skończyć czytać. 
8. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – czyli książka z najlepszymi dialogami.

"Facet do poprawki" Joanny Sykat, Gunda główna bohaterka ma na prawdę dużo do powiedzenia, poprawa humoru po tej lekturze gwarantowana.
9. Pierwsze koty za płoty – czyli książka, przez której początek nie mogłam przebrnąć.

Cierpkie grona o czym mogliście przeczytać tutaj <tutaj>
10. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu – czyli książka, którą zna prawie każdy.

Harry Potter i kamień filozoficzny, jeśli nie formie książki to prawie każdy oglądał film.
11. Co ma wisieć, nie utonie – czyli książka, której zakończenie przewidziałam, będąc w trakcie czytania.

"Magda M. Ciąg dalszy nastąpił" Radosława Figury - niby akcja nie zmierzała do oczywistego finału, ale udało mi się przewidzieć zakończenie.
12. Od przybytku głowa nie boli – czyli ulubiona powieść licząca ponad 400 stron.

"Płatki wspomnień" Augusty Docher Ta książka jest tak złożona, tak wielowarstwowa i wielowątkowa, że można się nią wprost upajać. Skończyć czytać i zacząć na nowo by odkryć kolejny przekaz. Romans, erotyk, obyczajówka, powieść psychologiczna, thriller, kryminał - "Płatki wspomnień" można przypisać do każdej z tych kategorii
13. Wszystko co dobre szybko się kończy – czyli ulubiona książka licząca mniej niż 200 stron.

Do tego pytania pasuje mi seria 52 kolory życia Magdaleny Kozioł, 7 tomów liczących niewiele ponad 100 stron każdy, bardzo  przyjemna lektura.
 52 kolory życia TOM I i II 
52 kolory życia TOM III, IV i V 
52 kolory życia TOM VI i VII 
14. Być kulą u nogi – czyli książka, w której występuje trójkąt miłosny.

"Amber" Gail McHugh - czytałam dość dawno, ale nadal pamiętam szczegóły opisujące trójkącik, który tam zaistniał... 
15. Jedna jaskółka wiosny nie czyni – czyli autor, którego przeczytałam więcej niż jedną książkę/serię i każda z nich mi się podobała.

Beata Majewska znana również jako Augusta Docher, po książki tej autorki sięgam w ciemno i wam serdecznie polecam :)

Czy podoba wam sie taka forma wpisów? Może tagi będą pojawiały się częściej :)

piątek, 22 lutego 2019

Winne miasto

TYTUŁ: Winne miasto

AUTOR: Zofia Mąkosa

WYDAWNICTWO: Książnica

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 430



Tak jak pisałam w recenzji tomu 1 serii Wendyjska Winnica <tutaj> , "Cierpkie grona" to powieść o najsmutniejszym zakończeniu jakie dotąd czytałam. Dobrze, że nie musiałam zbyt długo martwić się o Tilę, bo czym prędzej zabrałam się czytanie tomu 2.

Matyldę od śmierci na mrozie ratuje radziecki żołnierz. Oddaje ją pod opiekę staruszki, a gdy dziewczyna staje na nogi zabiera ją do Grunbergu. Przetrzymuje ją w mieszkaniu, dba o opał i żywność, traktuje niemal jak żonę. Zapłatą jakiej oczekuje jest ciało dziewczyny. Tila w milczeniu znosi upokorzenie, nie ma w sobie dość siły by się przeciwstawić.

Koniec wojny przynosi wiele zmian. Od teraz miasto to Zielona Góra, należąca do Polski. Niemcy mieszkający tutaj od wieków zostają wypędzeni, Rosjanie zabierają zapasy i maszyny na wschód. Polacy pod okiem komunistów muszą postawić miasto na nogi.

Świat nie jest czarno-biały, zwłaszcza ten powojenny. Matylda postanawia zostać po polskiej stronie granicy, najpierw pracuje u sióstr Elżbietanek potem szuka innego zajęcia. Wynajmuje pokój u pani Linker, wciąż dręczą ją koszmary, nie wie czy decyzje które podejmuje są dobre. Tila wraca na winnicę, dopiero ta praca pozwala jej na osiągnięcie spokoju w sercu. Autorka dużo miejsca poświęciła przedstawieniu produkcji win i tradycji winiarstwa w mieście, nadaje to powieści niezwykłego charakteru.

"- Kim ty jesteś? Polką czy Niemką?
- Myślisz, że to łatwa odpowiedź? - Matylda patrzy jej w oczy z powagą. - Wciąż muszę wybierać (...). Ja jestem wciąż na granicy, jedną nogą tu, drugą tam. Śnię po niemiecku, więc chyba jestem Niemką.
- Nie wierzę. Nie mogłabym polubić Niemki."

Tym razem akcja jest przeplatana. Na zmianę wydarzenia z Chwalimia i Zielonej Góry. Na wsi nadal mieszka Janka Kaczmarek z mężem. Wraca Stefan, który w czasie wojny był przymusowym pracownikiem w gospodarstwie Marty. Zajmuje dom i gospodarstwo, teraz on jest panem na Ziemiach Odzyskanych.

Przedstawiona zostaje chwytająca za serce historia Stasia, sieroty wojennego. Chłopca przygarnęła Janka (ciocia Tili) i jej mąż Gustav. Zmagają się z problemami wychowawczymi ale uśmiech dziecka i słowo "mama" wynagradza ten trud.

Ta powieść różni się od poprzedniej przede wszystkim klimatem. Tutaj już autorka nie skupia się na barwnych opisach (pojawiają się sporadycznie), tutaj na pierwszym planie są relacje międzyludzkie. Ta powieść to próba analizy przeżyć osób dotkniętych zjawiskiem zbiorowej kary za zbrodnie wojenne (za które odpowiedzialni byli żołnierze, a nie prości ludzie).

Winne miasto napisane jest piękną polszczyzną. Autorka doskonale posługuje się językiem, zachwycająco opisuje krajobrazy, przejmująco opowiada o uczuciach. Plącze losy bohaterów, nie pozwala na dłużej odetchnąć. Zakończenie jest otwarte, z niecierpliwością wyczekuję więc tomu 3. Pomimo początkowych trudności w wejście w klimat powieści z czasem zaczęłam delektować się każdą stroną.

Jeden mały minusik. W kontekście powojennych lat, biedy, brudu i głodu okładka jest niczym utopia. Kobieta na zdjęciu w nowym, dopasowanym płaszczu. Tila żeby mieć ciepłe okrycie musiała przerobić męski płaszcz, któremu do idealnej czystości na pewno było daleko. To taki mały delikatny zgrzyt, do którego mogę się przyczepić. Okładka części pierwszej jest bardziej subtelna i tajemnicza. Nie ocenia się jednak książki po okładce więc pozostaje mi napisać tylko jedno: polecam!

Jest to 17 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty


wtorek, 19 lutego 2019

Cierpkie grona

TYTUŁ: Cierpkie grona

AUTOR: Zofia Mąkosa

WYDAWNICTWO: Książnica

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 491



Na Facebooku zgłosiłam się do zrecenzowania książki "Winne miasto" Zofii Mąkosy, okazało się jednak że to drugi tom serii. Nie lubię zaczynać czytać od połowy zwłaszcza powieści obyczajowych, gdzie drugi tom to z pewnością kontynuacja większości wątków. Pierwszego tomu nie znalazłam jednak w bibliotece, dlatego książkę sobie kupiłam i dziś zapraszam was na wycieczkę do Chwalimia.

Chwalim to wioska położona ok 40km za zachód od Zielonej Góry. W latach 30 to obszar należący do Niemiec. Mieszkańcy wsi to Niemcy lub potomkowie rodzin wendyjskich wywodzących się z rodu Słowian.

Główną bohaterką powieści jest Marta Neumann, właścicielka dużego gospodarstwa i niewielkiej winnicy. Majątek odziedziczyła po rodzicach i dziadkach. Jej mąż Walter jest urzędnikiem, dojeżdża do pracy rowerem kilka kilometrów do miejscowości Unruhstadt ( dzisiejsza Kargowa). W prowadzeniu gospodarstwa kobiecie pomaga córka Matylda zwana Tilą i krewna Janka Kaczmarek z pochodzenia Polka.

Marta całym sercem oddana jest swojej ziemi, to ona wyznacza kroki jej codzienności. Obrządek zwierząt, prace polowe, robienie przetworów, wytwarzanie wina. To jest codzienność Marty, w którą miesza się wielka polityka.

Matylda uczęszcza na zbiórki Związku Dziewcząt Niemieckich działających w ramach Hitlerjugend. Odbywa szkolenie propagandowe, ćwiczy sprawność fizyczną. Ona oraz pozostała młodzież z Chwalimia (przynależność do tej formacji była obowiązkowa) wzrastali w kulcie śmierci dla ojczyzny i posłuszeństwa Fuhrerowi. Nastolatka przeżywa również odpowiednie dla jej wieku problemy, choć większość czasu wypełnia jej praca na gospodarstwie to  zawsze znajdzie chwilę by porozmawiać  z przyjaciółką lub wymknie się na spotkanie z chłopakiem.

Nadchodzi 1 września 1939, życie w tej małej wsi nie zmienia się prawie wcale, tutaj pogoda i natura wyznaczają zadania. Mieszkańcy nie cierpią głodu, bo mają to co co wyhodowali i co urosło na polu lub w sadzie, nadwyżki oddają ojczyźnie lub sprzedają. O tym że gdzieś na świecie toczy się wojna wiedzą z komunikatów radiowych. Oni wierzą swojemu przywódcy, bo on walczy o sprawiedliwość dziejową, o zapłatę za krzywdy, których doznały Niemcy po 1918.

"Człowiekowi wydaje się że to, co dalekie, choćby było najstraszniejsze, jego nie dotyczy."

Z czasem odwracają się losy wojny. Niemcy atakują Rosję, do wojska powoływane są kolejne roczniki chłopców. Na wsi zaczyna brakować rąk do pracy, przybywają robotnicy przymusowi. Czy Chwalimiakom uda się dogadać z Polakami?

Gdy wojna zbliża się ku końcowi mieszkańcy wsi poznają jej krwawe oblicze. W styczniu 1945 muszą się ewakuować, porzucają gospodarstwa uciekając przed frontem. Czy uda im się jeszcze kiedyś wrócić na ziemię ojców? Czy Marta pozostawi ukochaną winnicę?

Potrzebowałam ponad 200 stron i aż 3 dni żeby się w tę powieść wgryźć. Na lubimyczytac.pl proza autorki porównywana jest do Mickiewicza i Sienkiewicza, ja dodałabym do tego jeszcze Elizę Orzeszkową - bo to jest takie szukanie fabuły wśród opisów przyrody, zagród i Berlina lat 30 i 40. Autorka naprawdę drobiazgowo opisuje Chwalim, dokąd prowadzą poszczególne ścieżki, jaki widok można zobaczyć z najwyższego wniesienia. Opisy są bardzo plastyczne, to obrazy malowane słowem, niestety wpłynęło to u mnie na szybkość czytania. Mała czcionka też nie ułatwia sprawy, więc pierwszą połowę książki czytałam baardzo powoli (co szczerze mówiąc bardzo mnie irytowało). Akcja później delikatnie przyspiesza ale nie ma tutaj jakichś gwałtownych ruchów, czy zwrotów akcji, fabułę nadal wytyczają pory roku i przebieg wojny, ale czytając można się do tego tempa przyzwyczaić.

Ta powieść to bardzo ciekawe doświadczenie czytelnicze. Jeśli czytamy powieści o II wojnie światowej to są to w większości książki dotyczące okupowanej Warszawy lub Holocaustu. Tutaj dostajemy historię jakby z drugiej strony, miejscem akcji jest wieś, której mieszkańcy są Niemcami, mimo że nie mieli wpływu na swojego wodza to im przyjdzie kiedyś zapłacić za jego decyzje.

Początkowe trudności zostają wynagrodzone przejmującą historią. Bohaterowie to prawdziwa plejada różnorodnych postaci. Każdy został dokładnie scharakteryzowany, każdy odgrywa ważną rolę w powieści. Postacie pierwszoplanowe da się lubić, przeżywa się z nimi to zesłał im los.

"Cierpkie grona" to chyba książka z najsmutniejszym zakończeniem jaką dotąd czytałam. Wzbudzające litość nad człowiekiem, nie Niemcem czy Polakiem, po prostu nad Człowiekiem. Bez wahania sięgnęłam od razu po tom drugi.

Podsumowując, jest to jeden z lepszych debiutów jakie czytałam. Powieści z wyraźnym tłem historycznym należą do jednego z moich ulubionych gatunków, tutaj autorka wykonała na prawdę dobrą pracę. Ponadto uniwersalne wartości moralne, które wystawione zostaną na ciężką próbę. Ta książka dostarczy wam wielu emocji. Musicie to przeczytać, polecam

Jest to 16 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

niedziela, 17 lutego 2019

Harry Potter spotkanie drugie

TYTUŁ: Harry Potter i Komanata Tajemnic

AUTOR: J. K. Rowling

WYDAWNICTWO: Media rodzina

ROK WYDANIA:  2000

LICZBA STRON: 356



Harry Potter to jedyny chłopiec, który nie cieszy się z wakacji. Spędza je w domu znienawidzonego wujostwa. On jest czarodziejem a oni boją się wszelkich odchyleń od normy. Harry czeka na powrót do Hogwartu, szkoły Magii i Czarodziejstwa. Jest jednak ktoś kto chce mu ten powrót utrudnić, ktoś kto wie, że w szkole czai się Zło, które pragnie śmierci Harrego. Czy chłopiec wraz z przyjaciółmi rozwiąże zagadkę Komnaty Tajemnic? Czy jest szansa, że drugi rok nauki będzie spokojniejszy od pierwszego?

Gdy skończyłyśmy czytać pierwszy tom nie było mowy, że na tym poprzestaniemy. Moim córkom bardzo spodobał się świat wykreowany przez J. K. Rowling. Jak więc odebrały tom drugi?

Gabi: początek był ciekawy, ten tajemniczy Zgredek, potem dom Rona ale niecierpliwiłam się kiedy w końcu pojadą do szkoły. Lubię opisy przygód Harrego, Rona i Hermiony, że oni zawsze muszą tropić ślady jakiś zagadek. Komnata Tajemnic bardzo mnie ciekawiła, ale cały czas myślałam, że to Harry jest dziedzicem Slytherina. Pomysł z Klubem Pojedynków był ekstra, szkoda że była tylko jedna lekcja, latania na miotłach też było mało.

Lidka: było w tej książce dużo nowości, których nie było przedtem. Przygoda z latającym samochodem, Zakazany Las i wielkie pająki - bardzo mi się to podobało. Polubiłam Feniksa i to jak bardzo pomógł Harremu i to, że on nie musi się martwić że pasowałby do domu Slytherina (chociaż ja bym chciała). Ciągle lubię momenty w, których pojawia się Malfoy, a teraz dołączył jego tata. Harry nieźle sobie z nimi poradził uwalniając Zgredka. Nie wiem czy polubiłam skrzata domowego, bo niby chciał pomóc Harremu, ale on przez niego miał dużo kłopotów.

Mimo że dziewczyny obstawiały Harrego w roli dziedzica Slytherina to jednak w jednym dość szybko miały rację. Gilderoy Lockhart bardzo wcześnie wydał im się podejrzany. Gabi: on powiedział, że napisał te książki, a tak na prawdę to chyba średnio potrafi czarować, po co wypuszczał z klatki te chochliki skoro uczniowie mieli je schować z powrotem do klatki, a on uciekł. Wydała z siebie bardzo triumfalny okrzyk gdy prawda wyszła na jaw.

Zabawnym momentem dla obu dziewczyn były Walentynki, ale dla każdej z innego powodu: Gabi śmiała się z Harrego, że jest taki niedomyślny że to od Ginny. Lidkę rozśmieszyła treść wierszyka i śpiewanie jej przez Irytka.

Gabi zwróciła też uwagę na rodzinę Weasley'ów. Można ich polubić ale mama chyba wolała Harrego od swoich synów, a tata to w ogóle nie potrafi być groźny gdy ma ukarać chłopców. Chciałaby też spędzić trochę czasu w magicznym domu, chociaż nazwa wcale do niego nie pasowała.

A teraz krótka ankieta, którą znalazłam u babciariddle na Instagramie <klik>




Podsumowując, nasza przygoda z Harrym nabiera rumieńców, a ja chyba straciłam głos.

Jest to 15 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty