niedziela, 17 listopada 2019

Dziennik Reni

TYTUŁ: Dziennik Reni

AUTOR: Anna Rink

WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 305


Po książki, w których akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej sięgam raczej rzadko. Tutaj skusił mnie tytuł, bo wszelkie dzienniki czy pamiętniki czyta mi się dobrze, lubię zawarte w nich emocje, rozbudzam też swoją empatię. Autorką dziennika w tej książce jest 11 - letnia Renia, zapowiadała się więc nie łatwa lektura ale postanowiłam się z nią zmierzyć.

Renia jest najstarszą córką kierownika szkoły w Kamieńcu. Zaczyna pisać swój dziennik gdy jej tata zostaje aresztowany. Mama Anna zostaje w domu z siedmiorgiem dzieci, wkrótce na świecie ma się pojawić kolejne maleństwo. Rodzinna mieszka w budynku szkoły, mają do dyspozycji obszerne pomieszczenia i spory ogród. Dzieci od małego nauczone są posłuszeństwa i pracy, pomagają matce w codziennych obowiązkach, gdy rodzi się Jolka tych obowiązków przybywa. Renia w swym dzienniku skrzętnie notuje wydarzenia każdego dnia, opowiada o tęsknocie za ojcem, który nie wrócił po trzech dniach, a którego zesłano do obozu w Dachau. Opisy są drobiazgowe, dziewczynka opisuje kto odwiedza ich dom, jak pomagają im sąsiedzi przynosząc jedzenie, opisuje drogę na pocztę po paczki od rodziny, wymienia co mogli wysłać tacie. Spora część dziennika to właśnie takie wymienianki, kto napisał list, kto przyniósł jedzenie, co naszykowali tacie do paczki. Dla czytelnika jest to dość monotonne, nie ma tutaj akcji, tylko monotonia życia.

Z perspektywy czytelnika zbyt łatwo mi to napisać, że książka była monotonna, ale przecież tak wyglądała wojna na wsi. W Kamieńcu nie odbywały się żadne wojskowe działania, mieszkańcy byli pod okupacją niemiecką i musieli przestrzegać prawa i ograniczeń. Samotnej kobiecie na pewno nie łatwo było ogarnąć tę codzienność, w której dominowała tęsknota za mężem.

Gdy Renia kończy 13 lat musi zacząć pracować. Na szczęście udaje jej się znaleźć pracę blisko wuja w ogrodnictwie. Rodzinę odwiedza tylko raz w tygodniu i wtedy pisze swój dzienniczek. Wpisy są wtedy bardziej dynamiczne, bo nie skupiają się na drobiazgach. Dzieci dorastają, całe ich beztroskie lata pochłonęła okupacja. Czworo z rodzeństwa musiało pracować u Niemca, pani Ania mogła zostać z najmłodszymi w domu, uczyła dzieci czytać i pisać po polsku, codziennie odmawiała z nimi pacierz o rychłe zakończenie wojny i szczęśliwy powrót męża do domu.

Z dzienniczka Reni przebija przede wszystkim miłość do rodziny, szacunek do matki (tata w urodziny każdego dziecka przynosił swojej żonie kwiaty w podziękowaniu za trud wychowania). W dzisiejszych czasach rodzina z ośmiorgiem dzieci otrzymuje łatkę patologia, a na początku XX wieku to była norma. Jednak z kart tej książki na prawdę wyłania się obraz wspaniałej rodziny - jestem pełna podziwu.

Dziennik czytało się szybko, jest napisany prostym językiem. Moim zdaniem książka zyskałaby sporo gdyby dołączyć jeszcze wspomnienia mamy i opis pobytu taty w obozie. Takie wielowymiarowe spojrzenie na temat zawsze poczytuję na plus. Tutaj relacja jest tylko jednostronna.

Pamiętnik Reni rzeczywiście powstał w latach wojennych, opracowała go jej córka Anna. Polecam wam lekturę tej książki, codzienność wojenna, walka o przetrwanie, walka ze strachem i tęsknotą. "Dziennik Reni" to poruszający zapis historii pozbawiony krwawych scen, warty poznania, by uchronić przyszłe pokolenia przed widmem wojny.

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl


Jest to 115 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

piątek, 15 listopada 2019

#zksiążkąpodkocykiem

#zksiążkąpodkocykiem


Dziś zapraszam na wpis w ramach kampanii Z książką pod kocykiem - to akcja blogerów tworzących KLUB KSIĄŻKI pod nazwą "PRZECZYTAJ I PODAJE DALEJ" promująca czytelnictwo.

Do grupy zapraszam tutaj <klik>

Pomysłodawczynią kampanii jest Magda z bloga Save the magic moments.

Akcja polega na poleceniu książki idealnej na jesienne czytanie pod kocykiem. Polecać nie będę tylko ja, ale również moje blogowe koleżanki. Ta kampania to również dni otwarte na blogach :) Zapraszam:

Monika z bloga Kanapa Literacka, to taka moja blogowa dobra dusza. Blog Moniki był jednym z pierwszych, które zaczęłam czytać. Kilka książek z jej polecenia trafiło na moją czytelniczą listę, a jeśli nie byłam do którejś do końca przekonana, to ona po prostu przesłała mi książki - no i jak ja mogłam ich nie przeczytać ;) o serii Nory Roberts, którą poleciła mi Monika przeczytacie tutaj <klik>.

Na dzisiejszą jesienną polecajkę Monika przygotowała mini recenzję powieści jednej z jej ulubionych autorek Paulliny Simons (książki tej autorki to jest mój ogromny wyrzut sumienia).



"Łowca Tygrysów" jest pierwszym tomem cyklu: Kres wieczności.
Młody i przystojny Julian Cruz wiedzie szczęśliwe życie w bajkowym Los Angeles. Ma dziewczynę, wspaniałego przyjaciela i pokłady młodzieńczej radości. W czasie wyjazdu do Nowego Jorku poznaje młodą aktorkę, która dubluje w spektaklu samą Nicole Kidman. Josephine Collins trafia w niego niczym piorun. Julian od pierwszego wejrzenia wie, że to kobieta jego życia. Kiedy dziewczyna przyjeżdża do Los Angeles, porzuca on całe swoje dotychczasowe życie byle tylko być przy niej. Jest ostrzegany przez bliskich. Josephine wydaje się być chodzącą zagadką. Otacza ją tak wiele tajemnic, że staje się przez to niemal nierzeczywista. Zakochani zachowują się, jakby świat wokół nich zniknął. Aż dochodzi do tragedii, a na jaw wychodzą wszystkie sekrety młodej aktorki.Załamany Julian ostatecznie porzuca swoje miasto i ucieka do Londynu. Tam egzystuje na granicy życia i śmierci. Aż trafia na zagadkowego mężczyznę. Devi Prak daje mu możliwość ponownego ujrzenia ukochanej.Julian rzuca wyzwanie wszystkiemu co logiczne i przekracza bariery czasu i przestrzeni, żeby znowu połączyć się z Josephine. Wyrusza w podróż, z której nikt jeszcze nie wrócił.Autorka znana z wielkich dramatów, opowiadających o równie wielkich emocjach, tym razem zupełnie zaskakuje swoich fanów. Czy ktoś mógł się spodziewać romansu fantasy? Jest to powieść, która przez bardzo długi czas utrzymuje się w absolutnie realnych ryzach, po czym dajemy głębokiego nura w fantastykę. Bez ostrzeżenia, bez nabrania oddechu. To lekko oszałamia.Uwielbiam wątki podróży w czasie i przestrzeni, więc i w tym przypadku czytałam z wypiekami na twarzy.Świetne przemyślenia, doskonałe konwersacje, niebywała wiedza filozoficzna i przepiękny styl literacki. Opisy emocji balansujące na granicy poezji podrywają serce do wielkich wzruszeń. Jeśli ktoś już czytał autorkę, szybko odnajdzie ją między stronami.Paullina Simons, która stworzyła już około piętnastu mocnych powieści sięga dalej i rozwija swój talent z równym rozmachem, z jakim pisze. Czy jej się to uda, okaże się po finalnym tomie Kresu wieczności.

Z Ewą "znam się" stosunkowo niedawno, to kolejna dobra duszyczka z blogosfery. Dzieli się ze mną informacjami o możliwości podjęcia fajnych recenzenckich współprac. Chętnie również doradza w wyborze zdjęć gdy czasami poniesie mnie z obróbką i nie wiem którą fotkę wybrać. Mamy podobny czytelniczy gust i zupełnie mnie nie dziwi że Ewa na polecajkę wybrała "Sekrety Julii" Anny Płowiec (chyba wspólne oczekiwanie na tę premierę nas jakoś do siebie zbliżyło ;) )


Ewa prowadzi bloga "Nie tylko o książkach"<klik>




„Sekretów Julii” to książka, która mnie zachwyciła i wzbudziła we mnie masę emocji.
Akcja powieści toczy się w dwóch czasoprzestrzeniach, przedstawiając losy matki – Julii, oraz jej córki Alicji. Narracja książki skupia się przede wszystkim na poznawaniu miłości Julii, która napotkała na swojej drodze wiele przeciwności. Czy uda się jej osiągnąć upragnione szczęście?

Wydarzenia rozgrywają się na malowniczych tatrzańskich szlakach i w magicznym Krakowie. Zachwycające opisy przyrody i okrutnego systemu panującego w powojennych czasach, pozwalają wyobrazić sobie scenerię w jakiej mają miejsce przypadkowe zdarzenia, naprzemiennie powodując smutek i radość. Nacechowanie powieści tak wieloma skrajnymi emocjami powoduje, że książka czyta się sama i nie sposób się od niej oderwać. 

Pełna opinię Ewy o tej niesamowitej powieści znajdziecie tutaj <klik>

Ja też długo się zastanawiałam jaką książkę Wam polecić, która z przeczytanych przeze mnie powieści umili wam jesienne wieczory. Przeglądając półki zatrzymałam wzrok na powieści, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, która przeniosła mnie w zupełnie inny świat.




"Dżentelmen w Moskwie" Amor Towles
Hrabia Aleksander Ilijcz Rostow zostaje skazany przez bolszewicki sąd na dożywotnie przebywanie ekskluzywnym Metropolu, nie może go opuścić, ale może się po nim swobodnie poruszać. Nie jest samotny, doskonale dogaduje się niemal ze wszystkimi pracownikami hotelu. W jego życiu niespodziewanie pojawiają się też dwie małe dziewczynki, które na jego oczach stają się kobietami, a on ma wpływ na kształtowanie ich charakterów. Dzieje się również odwrotnie, postacie kobiece inspirują bohatera, mimo zamknięcia otwierają przed nim nowe możliwości.
Akcja dzieję się na przestrzeni trzydziestu dwóch lat  (1922-1954) - narracja bardzo dobrze poprowadzona, lekki styl i wyrazistość postaci. Wszystkie te czynniki dostosowane do sfery z której wywodził się hrabia.
Książka z nutą historii obyczajowej, takiej jak lubię najbardziej. W tle jednak Historia przez duże H, która dzieje się za murami Metropolu, a która czasami przekracza jej progi i ma wpływ na jego mieszkańców.
Piękna okładka, której elementy doskonale pasują do treści. Treść, która idealnie opisuje maksymę zawartą na okładce PRAWDZIWE BOGACTWO NOSIMY W SOBIE.
Ostatnie 100 stron przeczytałam jakby w zwolnionym tempie. Trudno było mi się rozstać z Aleksandrem Rostowem i pracownikami hotelu Metropol.
Zamknęłam ksiażkę z myślą że chcę przeczytać ją jeszcze raz. Może tej jesieni będzie ku temu okazja?



Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta na blogu dostarczyła Wam inspiracji. Jeśli macie ochotę na poszukiwania kolejnych wspaniałych czytelniczych pozycji zapraszam na Instagram.

czwartek, 14 listopada 2019

Branki w jasyrze

TYTUŁ: Branki w jasyrze

AUTOR: Deotyma (Jadwiga Łuszczewska)

WYDAWNICTWO: Mg

ROK WYDANIA: 2019 (pierwsze wydanie 1889 r.)

LICZBA STRON: 334



Kontynuuję swoją wędrówkę przez powieści historyczne, chociaż nie trzymam się chronologii. Była starożytność,  wiek XVIII, oraz przełom XIX i XX wieku. Teraz czas na recenzję książki, której akcja rozpoczyna się w 1240 r., smaczku dodaje fakt, że jest to powieść która została wydana po raz pierwszy w 1889 r.

Ludmiła mieszka w posiadłości swojej przyjaciółki i krewniaczki Elżbiety. Młoda kobieta jest sierotą, a o jej losie decydują stryjowie, którzy mają zamiar wydać ją za szwagra Elżbiety. Dla mężczyzn to świetny interes, ponieważ nieumiejętnie zarządzając majątkiem wychowanki popadli w długi. Elżbieta pełna trwogi o przyszłość przyjaciółki wybiera się z nią do Krakowa. Na tronie zasiada Bolesław Wstydliwy, a jego żoną jest Kinga (przyszła święta). Autorka pięknie odmalowała XIII wieczny drewniany Kraków, dwór królewski i życzliwość z jaką przyjmowani są goście. Sprawę fatalnych zaręczyn udaje się pomyślnie rozwiązać. Nasze bohaterki nie mogą jednak głęboko odetchnąć, nad krajem wisi widmo tatarskiego najazdu.

Mury obronne zamku w Żegnańcu niestety nie były w stanie obronić niewiast przed hordą Tatarów. Uciekając podziemnym tunelem wpadają w zasadzkę. Ludmiła, Elżbieta i jej syn Jasio trafiają do niewoli. Kobiety odznaczają się nieprzeciętną urodą dlatego przeznaczone zostają jako dar dla chana - przerażone tą wizją próbują ucieczki. We wrogim obozie udaje im się znaleźć sprzymierzeńca, niestety zostają rozdzielone. W heroicznym akcie Ludmile udaje się uratować Jasia i odesłać do wuja, brata zakonnego we Wrocławiu. Sama wraca do Elżbiety. W wyniku zawirowań i przesądów, splamiona ucieczką nie może być podarunkiem dla chana, pojmuje ją za żonę jeden z jego dowódców. Kobieta nie przyjmuje pokornie swojego losu, co bardzo podoba się Ajdarowi, który zgadza się na chrześcijański ślub.

Kobiety wędrują z tatarskim taborem i docierają do Mongolii. Podróż opisana jest z wielkim rozmachem, autorka w drobnych szczegółach oddała opis domów na kołach, przepysznych strojów, bogactwa. Branki wiodą w jasyrze spokojne dostanie życie, wszak są pod skrzydłami wysokich rangą obywateli. Ludmiła bierze udział w wyborach nowego chana - zaglądamy za kulisy dyplomacji, poznajemy intrygi, które nie były obce mongolskim ludom.

Kobiety nie były jednak szczęśliwe, tęskniły za krajem, za obrządkami chrześcijańskimi, a przede wszystkim za Jasiem, którego los był nie znany. To miłość do syna trzymała Elżbietę przy życiu, a Ludmiła nigdy nie opuściłaby przyjaciółki. W niewoli tatarskiej mija 20 lat, w tym czasie zmienia się kierunek polityki i chan szykuje wyprawę na Chiny. Jednak kilka mniejszych oddziałów wyrusza na zachód, w tym ten dowodzony przez męża Ludmiły. Podczas tej wyprawy kobieta zapada na trąd. Odtrącona przez męża razem z Elżbietą przedostaje się do Europy. Czy uda im się dotrzeć do Krakowa, czy odnajdą Jasia?

Książkę czytało się wyśmienicie, bogactwo opisów, historyczne perełki wszystko to poczytuje na plus. Fabularnie jednak były momenty gdy autorkę ponosiła wyobraźnia, mimo to losy bohaterek oddała bardzo spójnie. Druga część, czyli powrót do Europy, była jednak mało prawdopodobna ale doskonale wpisała się w średniowieczny nurt legend i żywotów świętych.

Jak już wspomniałam opisy odznaczały się drobiazgowością, ale nie było to nużące. Dla osób interesujących się historią ten jej wycinek, być może dotąd nie za bardzo zgłębiany może być nie lada gratką. Przyznam się szczerze, że z tego okresu niewiele pamiętam z lekcji czy wykładów dlatego była to dla mnie tak pasjonująca przygoda.

Głównymi bohaterkami są Ludmiła i Elżbieta, przedstawicielki średniowiecznych kobiet wyższego stanu. Ich indywidualna charakterystyka jest raczej ogólna, odznaczają się pobożnością, czystością myśli i czynu, pokładają ufność w Bogu. Tak, na podstawie opisu tych postaci możemy stworzyć ogólny obraz kobiet z XIII wieku.

Podsumowując: "Branki z jasyru" to powieść historyczna, opisana pięknym językiem, pełna szczegółów, zachwycająca w opisach. Fanom historii jak najbardziej polecam, a dla tych którzy za historią w szkole nie przepadali niech to będzie powieść przygodowa, która otworzy wam wrota przeszłości. Polecam.


Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl
Jest to 114 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

wtorek, 12 listopada 2019

Hope again

TYTUŁ: Hope again

AUTOR: Mona Kasten

WYDAWNICTWO: Jaguar

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 327


Bardzo dawno nie miałam w rękach książki z gatunku young adult. Książki autorki znam tylko z widzenia bo na Instagramie często pojawiają się zdjęcia jej powieści. Gdy więc nadarzyła się okazja sięgnęłam po Hope again czyli 4 tom serii Begin again.

Raczej średnio zaczynać czytać serię od środka ale łatwo można było się połapać więc ze zrozumieniem akcji nie było problemów. Każdy tom ma innego głównego bohatera, a pozostałe osoby to przyjaciele wspierający w trudnych chwilach. W tej części narratorką jest Everly - 21 letnia studentka.

Dziewczyna chodzi na zajecia z kreatywnego pisania, niby zwykły przedmiot w programie nauczania, ale dlaczego ona zawsze przychodzi na niego wcześniej, a tuż przed wejściem na salę dyskretnie poprawia makijaż? Odpowiedź jest tylko jedna - wykładowca, 28 -letni, zabójczo przystojny Nolan. Mężczyzna ma bardzo dobry kontakt ze studentami, zadaje im ciekawe prace domowe, które omawiają na zajeciach lub indywidualnie wymieniając maile. Everly często w swoich wypracowaniach odnosi się do trudnego dzieciństwa, Nolan zauważa wyjątkową wrażliwość dziewczyny. Nocna wymiana meili dotycząca zajęć z czasem zmienia się w zwierzenia.

Everly ma spory bagaż przykrych doświadczeń, jej ojciec był przemocowcem. Gdy mama wreszcie się od niego uwolniła desperacko poszukiwała miłości pakując się w nieodpowiednie związki. Dziewczyna czuje się za nią odpowiedzialna, dlatego z nieufnością podchodzi do jej nowego partnera. Do tego wychodzi na jaw iż kobieta kontaktuje się z byłym mężem i spłaca jego długi. Everly trudno siebie z tym poradzić, zwlaszcza, że to sekret który stara się zachować dla siebie, nie chce nim obarczać przyjaciół. Jedyną osobą przed którą może się otworzyć jest Nolan. Mężczyzna jednak wie, że związek studentki i wykładowcy nie ma szans na przyszłość.

Co jednak gdy Everly zrezygnuje z zajęć kreatywnego pisania? Okazuje się, że ona też nie jest mu obojętna. Czy to już prosta droga do happy end´u? Jeszcze nie, ponieważ młody mężczyzna też ma za sobą trudną przeszłość i demony, z którymi jeszcze się nie uporał.

Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Studenckie życie, kawa pita w kafejce, spotkania z przyjaciółmi, pierwsza miłość. Relacje opisane w tej książce nie należą do najłatwiejszych, każdy z bohaterów zmaga się ze swoimi problemami i by stworzyć coś głębszego z drugą osobą musi przepracować swoją przeszłość. Autorka obarczył bohaterów ciężkimi problemami ale są one jak najbardziej realne, możliwe w prawdziwym życiu. Poprzez narrację pierwszoosobową możemy lepiej zrozumieć emocje z którymi boryka się Everly.

Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy wątek. Wybór kierunku studiów Everly związany
był ściśle z marzeniem jej mamy o założeniu agencji literackiej. Dziewczyna co prawda lubi literaturę, ale nie jest pewna czy chciałaby z nią wiązać całe życie. Jak jednak powiedzieć to mamie która wzięła spory kredyt by córka mogła się uczyć? Everly stanie przed wielkim dylematem - własne potrzeby czy.marzenia mamy?

Książka okazała się miłym przerywnikiem od historycznych i kryminalnych klimatów. Słodko-gorzka powieść z ciekawie wykreowanymi bohaterami. Jako młodzieżówka jak najbardziej wpasuje się w młodzieńcze gusta. Jak pisałam dla mnie była przyjemnym czytadłem ale nie czuję potrzeby by jakoś desperacko szukać wcześniejszych tomów, przy odrobinie czasu i chęci na czytelniczy reset jednak im nie odmówię.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl

Jest to 113 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

niedziela, 10 listopada 2019

Amber gold

TYTUŁ: Amber gold
AUTOR: Krzysztof Beśka

WYDAWNICTWO: Oficynka
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 496




Bez problemu odnajduję się w gatunku jakim jest kryminał retro dlatego coraz częściej sięgam po takie książki. Powieść Amber gold zachęca opisem afera finansowa, poszukiwania zaginionego młodzieńca, prywatne problemy detektywa. Z zainteresowaniem zasiadłam do lektury.

Kilka uwag technicznych:

Przed prologiem mamy 5 stron tekstu, który można wziąć za wprowadzenie, ale trochę nie zgadzają się ramy czasowe, o tym jednak za chwilę. Następnie mamy prolog, w którym młody chłopak spóźnia się na pociąg, a zamiast czekać na kolejny upija się i zostaje napadnięty. Rozpoczyna się akcja właściwa podzielona na rozdziały. Akcja okropnie skacze, raz jest tu, raz jest tam, po to by za chwilę wrócić i pojawić się w innym miejscu. Zbyt duże nagromadzenie zdarzeń i postaci od początku powieści nie wpływało na jej płynność. Pierwszego dnia przeczytałam zaledwie 80 stron. Potem akcja nieco się klaruje, ale pojawiają się od czasu do czasu wstawki, które trudno dopasować. Wiecie to jak z puzzlami, początek to chaos, zbyt dużo elementów, a później jest już tylko lepiej. O poprawie jakości czytania niech posłuży fakt iż drugiego dnia przeczytałam 190 stron, a trzeciego 226, kiedy to wszystko złożyło się w piękną całość.

Stanisław Berg był kiedyś cenionym detektywem, teraz jego reputacja znacznie się pogorszyła, a on często wykorzystywany jest do wykonania brudnej roboty. Łódzki przedsiębiorca Johann Wolfgang Gross zleca Bergowi odnalezienie syna, który nie wrócił z wakacji. W mieście zjawia się szantażysta, który za określoną kwotę wyjawi miejsce pobytu młodego Grossa, jego ojcu puszczają nerwy i mężczyzna żądający pieniędzy zostaje zamordowany.  Stanisław jednak wpada na trop i wyrusza w podróż do Gdańska, a później do Konigsbergu (Królewca) by odnaleźć chłopaka.

Można by rzec, że Stanisław przyciąga do siebie kłopoty, prawdą jednak jest, że to sprawy które prowadzi często pociągają za sobą niezbyt przyjemne konsekwencje. W obcym mieście udaje mu się jednak znaleźć schronienie u Żyda handlującego tytoniem, Berg ochronił jego sklep przed złodziejami. Rozniosła się więc falą po mieście informacja iż detektyw, wybawiciel rozwiąże każdą, nawet najtrudniejszą sprawę. Mężczyźnie było to początkowo nie w smak, ale właściwie dlaczego nie miałby tutaj zacząć wszystkiego od nowa? Do Stacha zgłosiło się sporo osób, które zaciągnęły kredyty w firmie pożyczkowej Amber Gold, która nalicza horrendalne odsetki za każdy dzień zwłoki w spłacaniu rat. Trop młodego Grossa jest ledwo wyczuwalny, jednak Bergowi udaje się uchwycić kilka nitek, jedną dość solidną wydaje się znajomość z młodziutką Leni córką konsula. Dziewczyna zakochała się w chłopaku z Łodzi, nie mogła jednak z nim być, bo wkrótce miały zostać ogłoszone jej zaręczyny z mężczyzną, którego wybrał jej ojciec.

Powieść jest wielowątkowa, postacie różnorodne opisane szczegółowo. Tak jak pisałam początek lektury może delikatnie zmęczyć. Wypowiedzi bohaterów są stylizowane i wpasowują się w realia epoki. Miasto opisane z detalami, klimat retro jak najbardziej oddany, aż słychać było konie pędzące po bruku. Nie ma w powieści żadnych odniesień do jakiś ważnych wydarzeń historycznych, ot obyczajówka z 1895 roku. Zagadka kryminalna ciekawie skonstruowana, budząca spore zainteresowanie. Stanisław Berg to mężczyzna charyzmatyczny, detektyw z licencją, posiada doskonały zmysł obserwacji i dedukcji. Jest to postać dobrze skonstruowana, zapadająca w pamięć myślę więc że usłyszymy o nim jeszcze nie raz.

W jakich ramach czasowych umieścić kryminał retro? 

Dla mnie to XIX wiek + początek XX do wybuchu II wojny światowej. W powieści Amber gold zgadza się to oczywiście jak najbardziej mamy bowiem rok 1895. Piszę o tym ponieważ chciałabym zaznaczyć pewien minus który dość mocno mnie uwiera. Tekst przed prologiem i tekst po epilogu - wydarzenia z czasów II wojny światowej, które nie wnoszą do powieści absolutnie nic, nie są w żaden sposób związane z Bergiem, ani nie zapowiadają wydarzeń z kolejnego tomu. Taka zagwostka jak dla mnie zupełnie zbędna.

Powieść "Amber gold" jak najbardziej polecam fanom gatunku, i wielbicielom kryminałów i fanom powieści retro. Przebrnijcie pierwsze 100 stron, a potem będzie czytało się rewelacyjnie, a satysfakcja pozostanie z wami na dłużej.

Jest to 112 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

czwartek, 7 listopada 2019

Pokurcz


TYTUŁ: Pokurcz

AUTOR: Krystyna Śmigielska

WYDAWNICTWO: BIBLIOTEKARIUM

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 250


Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o książce, która na pierwszy rzut oka wygląda raczej odpychająco. O książce, której w gąszczu pięknych okładek pewnie nawet byście nie zauważyli. Opis na lubimyczytać  jest enigmatyczny. Ja do tej powieści podeszłam bez większego entuzjazmu, ale wiedziałam, że pani Iwona która zaproponowała mi zrecenzowanie tej książki nie poleciłaby mi czegoś słabego.

Zaczęłam czytać tę książkę, a potem przepadłam. Kończyłam ją mając oczy na zapałki wiedząc że odpokutuję to rano gdy zadzwoni budzik, ale było warto. 

Okładka to obraz polskiego malarza Dariusza Milińskiego. Jego obrazy to głównie portrety ludzi, utrzymane w stylistyce quasi-realistycznej. Ta okładka to wybór samej autorki i po przeczytaniu powieści zdecydowanie stwierdzam, że doskonale odzwierciedla treść.

Kacper Rawicz przybywa do nadmorskiego miasteczka w poszukiwaniu pracy. Nie interesuje go robota na czarno tylko konkretna umowa o pracę na rok. Rawicz zostaje kelnerem w kawiarni przy plaży. Bardzo szybko daje się poznać jako rzetelny pracownik, dostaje spore napiwki i budzi ogólną sympatię. Coś więcej niż sympatię zdaje się czuć do niego, córka właściciela Olga. Młoda kobieta nie jest obojętna Rawiczowi, on jednak wie, że nie może się zakochać, bo taki pokurcz życiowy jak on nie zasługuje na miłość. To co zaczyna się dziać między nimi jest tylko cielesnym zaspokojeniem żądzy, pragnienia duszy raczej nie doczekają się spełnienia. 

Akcja prowadzona jest naprzemiennie,rozdziały których akcja dzieje się w teraźniejszości przeplatana jest z retrospekcją. W takim układzie powieści zawsze czekam na punkt kulminacyjny czyli na połączenie się czasów. Tutaj autorka postawiła na mocny i brutalny akcent. 

Kacper Rawicz dorastał na szarym podwórku wciśniętym między bloki. Jego najlepszy przyjaciel Władek Zamber mieszkał na tej samej klatce. Przyjaźń chłopców była specyficzna, na tyle mocna i lojalna na ile pozwalały warunki, alkohol, samobójstwo ojca, matka szukająca pocieszenia w niejednych męskich ramionach. W rozdziałach z przeszłości obserwujemy dojrzewanie chłopców czy mają oni szansę wybić się po za to szare podwórko na ulicy Błotnej? Czy są już tak naznaczeni biedą, alkoholem, marginesem że nie uda im się już wyrwać z określonego schematu. 

Kacper to kombinator, jak zarobić, a się nie narobić to jego maksyma życiowa. Władek odkrył że świat to coś więcej niż wyznaczony blokami skrawek ziemi. Chłopak starł się w zapasach z życiem i dotarł na szczyt swoich marzeń, ale czy ich spełnienie przyniosło mu to czego faktycznie oczekiwał? Młody Rawicz natomiast czerpie życie garściami, rzadko zastanawiając się nad konsekwencjami.

Jak więc takie podejście do życia ma się do zachowania Kacpra Rawicza który spaceruje brzegiem morza wzdychając do kobiety, która nie może być jego. Słusznie w opisie zaznaczono, że nie raz czytelnik zastanowi się kim jest pan Rawicz. Brałam pod uwagę kilka scenariuszy, ale nie udało mi się trafić. 

Tak po krótce  prezentują się bohaterowie, ale tym co wyróżnia tę książkę są emocje. Autorka oddała tę historie w taki sposób że nie można przejść obok niej obojętnie. Współodczuwanie i refleksja to zostaje na dłużej. Ta książka idealnie wpisuje się w listopadowy czas melancholii, nie ma tutaj jednak wydumanego bólu egzystencjalnego, tylko życie, które mocno daje w kość. 

Czy patologiczne dzieciństwo to piętno na całe życie? Czy pragnienie miłości może być tak wielkie by poświęcić mu całego siebie? Czy przyjaźń może być czynnikiem, który spycha nas w otchłań czy raczej zawsze będzie ciągnęła nas pod górę nie pozwalając upaść? Obraz rzeczywistości w tej powieści jest boleśnie realny, nie ma tutaj wygładzania kantów czy zamazywania rys. Margines społeczeństwa w najczystszej postaci. Ta powieść to próba walki z przeszłością, ucieczka od utartych schematów. Postawy życiowe bohaterów budzą sporo emocji.

"Pokurcz" nie jest lekturą łatwą i przyjemną, wręcz przeciwnie. Jak już się jednak przekonałam takie właśnie książki z emocjonalną bombą pozostają we mnie na dłużej. Dajcie szansę najnowszej powieści Krystyny Śmigielskiej i poznajcie Pokurcza. Polecam.

Za możliwość lektury dziękuję autorce, Krystynie Śmigielskiej oraz Iwonie Niezgodzie, organizatorce akcji promocyjnej.

Jest to 111ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

wtorek, 5 listopada 2019

Sprawa pechowca

TYTUŁ: Sprawa pechowca. Kroniki Klary Shultz

AUTOR: Nina Szagdaj
WYDAWNICTWO: Dragon
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 318


Moje literackie podróże w czasie trwają nadal. Pozostając w temacie koronek i długich sukien przeniosłam się do roku 1910. Tym razem jednak lektura to nie romans, a kryminał retro. Czy pierwszy tom kronik Klary Szultz zaciekawił mnie na tyle bym chciała sięgnąć po kolejne części? Sprawdźcie.

Klara Schulz to żona wybitnego lekarza dr Bernarda, matka 5- letniego Fritza. W początku XX wieku, kobieta majętna, stateczna mężatka, powinna zajmować się domem tzn. wydawać polecenia gosposi dotyczące sprzątania, zakupów i posiłków. Klara jest jednak zbyt żywiołowa by zajmować się tylko tymi "obowiązkami". Marzeniem kobiety było wstąpienie do policji - no cóż czasy ku temu zupełnie nie odpowiednie, nawet mimo tego że miała solidne wsparcie w ojcu, który dawniej sprawował w policji wysokie stanowisko.

Zagadka kryminalna. 

Akcja rozpoczyna się mocnym wstępem, co bardzo sobie cenię w kryminałach. Podczas przedstawienia teatralnego dochodzi do tragicznego wypadku. Scena pod jednym z aktorów załamuje się, a on powiesił się na linie, która miała być rekwizytem w trakcie występu. Na widowni była w tym czasie Klara wraz z mężem i to oni pierwsi oglądali miejsce zdarzenia. Kobieta bardzo szybko zauważa, że nie zadziałał tutaj przypadek, a ludzka ręka. Sufler, przyjaciel zmarłego śpiewaka prosi Klarę by zajęła się tą sprawą i znalazła mordercę. Kobieta wpada w euforię i przyjmuje swoje pierwsze poważne zlecenie (wcześniej rozwiązywała proste zagadki). Jak można się domyślić radością nie tryska Bernard. Początki prywatnego śledztwa nie są łatwe, sprawę komplikuje fakt, że kilka dni później wyłowiono zwłoki suflera. W tym momencie Klara powinna przestać bawić się w detektywa, przecież jej zleceniodawca już nie żyje. Domyślając się jednak że te dwie śmierci coś łączy o kontynuowanie śledztwa prosi matka topielca.

Klara ma znajomości, a jednym z jej przyjaciół jest patolog. Kobieta prosi by pozwolił jej obejrzeć ciało utopionego mężczyzny. Za uchem denata kobieta znajduje tajemniczy kod - zbitek liter i cyfr może być kluczem do rozwiązania sprawy. Pojawiają się kolejne ofiary, a czytelnik może obserwować poczynania mordercy. Tutaj muszę zwrócić uwagę na brutalne opisy, których szczerze mówiąc się nie spodziewałam. Opisy są bardzo sugestywne, a zabójca ujawnia motyw swojego działania. Czy Klarze, uda się rozwiązać tę zagadkę?

Akcja wartko mknie do przodu, chociaż w czasie rzeczywistym powieści śledztwo Klary trwa prawie 5 tygodni. Sprawdzanie tropów i trupów - kobieta nie próżnuje, a przy pomocy znajomego psychiatry trafia na nowe ślady. Pomocy Klarze udziela też ojciec, wiedząc że próbuje ją zdyskredytować policja której kobieta wchodzi w paradę.

Podróż w czasie.
Czy zachowany był klimat retro?

W opisie miejsc jak najbardziej. Klimat jest wyczuwalny, a książkę czyta się bardzo przyjemnie. Autorka bardzo sprawnie posługuje się piórem zarówno w przypadku opisów jak i dialogów. Do powieści dołączone zostały ilustracje najważniejszych budynków, które pojawiają się w fabule. Breslau (dzisiejszy Wrocław) w 1910r miał kilka charakterystycznych punktów i bardzo zgrabnie autorka przedstawiła je w powieści.
Opis zewnętrzny postaci również oddaje realia epoki. Co do samej głównej bohaterki to jest ona postępową kobietą i wyrywa się z ram narzuconych przez XIX wiek. Zarówno swoją niezależnością jak i sposobem wypowiedzi trochę wyprzedza czas w którym osadziła ją autorka. Myślę jednak, że był to celowy zabieg by podkreślić wyjątkowość Klary, jej upór, determinację w dążeniu do poznania prawdy i chęć w rozwiązywaniu detektywistycznych zagadek.

Podsumowując: Klara Shultz to wyjątkowa bohaterka, przy której trudno się nudzić. Miała kilka szalonych pomysłów, które skwapliwie (czasami ze szkodą dla siebie) realizowała. Zagadka kryminalna ciekawa, intryga złożona, poprowadzona w sposób logiczny. Klimat retro oddany  rzetelnie. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom, bo na rozwiązanie czeka jeszcze zagadka sprzed lat. Jeśli lubicie taką atmosferę dawnych lat, to koniecznie musicie poznać Klarę, detektyw w spódnicy. Polecam.


Jest to 110 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek


niedziela, 3 listopada 2019

Koronkarka

TYTUŁ: Koronkarka

AUTOR: Laura Frantz

WYDAWNICTWO: Dreams
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 422



Powieść historyczna to jeden z moich ulubionych gatunków i nie ma tutaj znaczenia okres, w którym dzieje się akcja. Ważne dla mnie jest mocne osadzenie w czasie i przestrzeni oraz niezauważalne przeplatanie się fikcji i faktów historycznych. Tegoroczna jesień obfituje na blogu takimi tytułami. W weekend miałam niebywałą przyjemność przeczytać "Koronkarkę" autorstwa Laury Frantz.

Virginia rok 1775. Córka lorda Stirling lady Elizabeth Lawson przygotowuje się do swojego ślubu. Ślubu, który zaaranżował jej ojciec, ślubu który przyniesie korzyści jemu i panu młodemu. Miles Roth spóźnia się na swoje przyjęcie zaręczynowe, prosi by towarzystwa lady Elizabeth dotrzymał jego kuzyn Noble Rynallt.
Główna bohaterka urodziła się w Virginii, jej ojciec jest jednym z ważniejszych ludzi w tym stanie, matka przebywa w Anglii. Spokojne dotąd miasto szarpią niepokoje polityczne, buntownicy - patrioci występują przeciwko władzy króla. Napadają na dom lorda i niszczą posiadłość. Lord Stirling ucieka zostawiając córkę na pastwę losu (naiwnie wierzy, że zaopiekuje się nią jej narzeczony). Rewolucja wisi w powietrzu. Lady Elizabeth postanawia zostać w mieście, z jej dawnego życia niewiele już zostało. Ma jednak fach w ręku, potrafi wyszywać piękne koronki. I tak Historia przymusiła ją do zmiany statusu społecznego, córka zastępcy gubernatora, panna z największym posagiem w mieście stała się szwaczką i handlarką. Lady Elizabeth która zmienia imię na Liberty (wolność) i zawierza swoje życie Bożej Opatrzności.

Jak to możliwe, że w ciągu jednej nocy traci się wszystko, co znajome i drogie, pęka dusza, a mimo to zachowuje się wewnętrzny spokój?

Jednym z działaczy w ruchu niepodległościowym jest pan Rynallt. Stoi on u boku takich znamienności jak Thomas Jefferson i Georg Washington. Mamy tutaj więc przykład jak zręcznie można wpleść postać fikcyjną w prawdziwe wydarzenia. Bunt kolonii przeciw władzy króla ma wpływ na mieszkańców Virginii. Lady Liberty postanawia opowiedzieć się po stronie patriotów. Oficjalnie stała się wrogiem swojego ojca, ktoś jednak uważa ją za szpiega. Kobieta postanawia to wykorzystać i  staje się podwójną agentką. Noble Rynallt uważa to przedsięwzięcie za wysoce ryzykowne, ofiaruje lady Liberty schronienie w swoim domu.

Wiek XVIII charakteryzuje się konwenansami, każde słowo ma swoją wagę. Autorka wiernie oddając realia epoki opisała budzące się uczucie. Lady Elizabeth to prawdziwa dama, mimo że straciła majątek, szacunek do ojca i opowiedziała się po stronie patriotów nadal jest dobrą partią. Bohaterka dojrzewa, wydarzenia polityczne mają na nią ogromny wpływ, ale ona nie poddaje się im biernie, jest odważna i trudno ją złamać, a przeciwności losu nie przestają się nawarstwiać. Noble Rynallt to w oczach polityków zdrajca, właściciel dużego majątku, mężczyzna honorowy i dumny. To on zapragnął zaopiekować się Liberty, kobietą która nie dała się wtłoczyć w żadne ramy. Rozkwit uczucia jest bardzo subtelny, naznaczony szacunkiem i ufnością w Bożą Opatrzność. To co dzieje się miedzy parą bohaterów jest delikatne, wyważone i cudownie romantyczne. Czytałam to z bijącym mocno sercem (och jakże pełne emocji opisy spojrzeń w oczy, delikatnych muśnięć dłonią, rozmów przy kominku - zupełnie inne niż współczesne erotyczne romanse).

Jeśli można dotknąć miłości, to znajdowała się ona tutaj, w tym pokoju, tak pełnym nadziei - jego i jej. Ich wspólnych.

Relacja bohaterów zmierza w jasno określonym kierunku, ale ta przewidywalność nie jest niczym złym, zwłaszcza ze poprzedzona jest pełną napięcia akcją. Huragan żywioł którego nie można pokonać, polityka i historia, które upominają się o zwykłych ludzi. Ta książka dostarczy wam na prawdę sporo emocji. 

Uwielbiam takie książki, historyczną rzeczywistość pięknie odmalowaną słowem, bohaterów z krwi i kości, którzy nie boją się walczyć o własne szczęście (i szczęście ojczyzny). Subtelny romans, kwieciste opisy stylizowane dialogi. Ta powieść to swego rodzaju podróż w czasie. Podróż, którą z całego serca wam polecam.

Moja ocena 10 na 10.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl


Jest to 109 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

czwartek, 31 października 2019

Podsumowanie października


Październik 2019

Podsumowanie miesiąca


Październik był w tym roku przepiękny, temperatury w okolicach 23 stopni utrzymywały się długo, spacery po lesie i po parku to ładowanie baterii na zimowe miesiące. Dziewczyny po szkole czas spędzały na placu zabaw, a ja mogłam poczytać w plenerze. Ogarnęłyśmy już jakoś naszą szkolną-domową rzeczywistość więc miniony miesiąc oceniam na prawdę pozytywnie.

Co do przeczytanych książek to chyba najlepszy miesiąc w tym roku. Dwie książki z serii Maxa Czornyja (Pokuta i Trauma) i dwie od Małgorzaty Rogali (Dobra matka i Ważka- pełnokrwiste kryminały, które zdecydowanie były strzałem w 10. Do tego powieść obyczajowa, którą oceniłam 10 na 10 Echa pamięci, a która w moje ręce wpadła przypadkiem gdy szukałam powieści pasującej do wyzwania zatytułuj się u Ejotkowe postrzeganie świata.
Najsłabszą książką października okazała się Niedokończona baśń - może właściwiej: nie najsłabszą, ale taką która najmniej przypadła mi do gustu.


Przeczytane książki

Zaczęłam dziewczynom czytać HP i zakon Feniksa. Jesteśmy jeszcze na Grimmuald Palce, ale Harry już wie, że wróci do Hogwartu. Zapowiada się dłuugie jesienne czytanie.

Stos hańby prezentuje się następujący sposób. Chyba nie w tę stronę miało to działać ;)


W październiku jak widzicie przyszło do mnie sporo nowych książek. Tym razem zamawiając egzemplarze recenzenckie skupiłam się na powieściach historycznych obejmujących swoim zasięgiem różne epoki. Począwszy od starożytności przez  XIV wiek i Amerykę XVIII wieku, aż po lata 30 XX wieku. Zapowiada się interesujący listopad.

W najbliższym czasie czytać będę dwa kryminały retro, a później zobaczymy jak to się ułoży ;)


TYTUŁ: Sprawa pechowca

Breslau, rok 1910. Podczas spektaklu w operze ginie znany baryton. Choć jego śmierć na początku wydaje się nieszczęśliwym wypadkiem, szybko okazuje się, że jest precyzyjnie zaplanowanym spektakularnym morderstwem.

Zbieg okoliczności sprawia, że na miejscu przestępstwa jako pierwsza pojawia się początkująca detektyw Klara Schulz. Działając na prywatne zlecenie, które otrzymuje od bliskiego przyjaciela śpiewaka, młoda kobieta powoli odkrywa kulisy tego i kolejnych tajemniczych morderstw. Podążając ich tropem, trafia do świata znudzonych, żądnych wrażeń szaleńców, sprytnie zacierających za sobą ślady i mylących nieporadną w trudnym śledztwie pruską policję. Wkrótce Klara przekona się, że praca detektywa, która była jej odwiecznym marzeniem, wymaga od niej poświęceń i może zawieść ją na skraj przepaści…



TYTUŁ: Amber Gold 

Nowe śledztwo detektywa Stanisława Berga w dziewiętnastowiecznym Königsbergu.

Rok 1895. W życiu Stanisława Berga trwa nie najlepszy okres. Kiedyś był znanym łódzkim detektywem, dziś załatwia brudne sprawy dla wszystkich możnych przemysłowego miasta. Pewnego dnia zostaje wezwany do miejscowego przedsiębiorcy, Johanna Wolfganga Grossa, którego syn nie wrócił z wakacji. Detektyw odnajduje ślad w Königsbergu. Wspomagany przez tureckiego kupca, córkę konsula i miejscowego policjanta polskiego pochodzenia, trafia na trop zaginionego Grossa, ale też afery finansowej na niespotykaną dotąd skalę. Jej stawką będą nie tylko ogromne pieniądze, ale przede wszystkim ludzkie życie…

Opisy pochodzą ze strony https://lubimyczytac.pl/ - jak wam się podoba nowa odsłona tego serwisu?


środa, 30 października 2019

Niedaleko pada trup od denata

TYTUŁ: Niedaleko pada trup od denat

AUTOR: Iwona Banach

WYDAWNICTWO: Dragon
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 319


Są takie książki, które już samym tytułem przyciągają czytelnika do siebie. W połączeniu z nazwiskiem autorki znanej z powieści pełnych czarnego humoru i nietuzinkowych bohaterów bardzo szybko trafiają na czytelnicze listy must read. Tak jest w przypadku najnowszej książki Iwony Banach, zapraszam więc na recenzję.

W małym miasteczku wielkim wydarzeniem jest spotkanie autorskie z autorem powieści romantycznych. Mieszkanki miasteczka solidnie przygotowały się na spotkanie, zauroczone jego książkami wykreował sobie w głowach obraz przystojnego romantyka - jakież było zdziwienie i zawód gdy na sali pojawił się Marek Artski przeciętny mężczyzna z łysiną i brzuszkiem. Zawiedzione czytelniczki to jednak nic w porównaniu z wściekłym mężem, który nie doczekał się obiadu, bo jego żona czyta książki! Mężczyzna zaatakował pisarza, próbował go udusić ale dzielne panie stanęły w jego obronie. Poturbowany pisarz zdołał jednak podpisać wszystkie książki, które sprzedały się na pniu.

Magda przyjeżdża w odwiedziny do Emilii Gałązki, po rozstaniu z chłopakiem (Pawłem), którego uwielbiała jej matka, dziewczyna ma spędzić czas z ciotką, która jest zdziwaczałą starą panną. Emilia to starsza pani, którą wszyscy w okolicy uważają za wariatkę. Kobieta jest prepperką, przygotowuje się do końca świata. W piwnicy swojego domu wybudowała bunkier w którym zgromadziła zapasy , wokół domu wykopała fosę, a teren ogrodziła pastuchem - to na wypadek ataku zombie. Jakimś jednak cudem ktoś dostał się do domu kobiety i przy kuchennym stole zamordował mężczyznę wbijając mu nóż w plecy. Magda marzy o zostaniu prywatnym detektywem, więc chętnie poćwiczy swoje umiejętności i spróbuje wykryć sprawcę. "Pomagać" jej będzie w tym Paweł, którego jej matka nasłała by odbudować ich związek.

Sprawą morderstwa zajmuje się też policjant Marek i trzy kobiety certyfikowane łowczynie demonów, oj tak tutaj grasuje demon. To jednak jeszcze nie koniec dziwnych zdarzeń w miasteczku. Na kolejnym spotkaniu autorskim miała pojawić się znana wszystkim autorka, niestety została zamordowana. Czy mieszkańcy miasteczka tak nienawidzą pisarzy, że postanowili ich wymordować? Czy jednak to faktycznie sprawa demona?

Ważnym miejscem akcji jest tajemnicza piwnica w domu Emilii - pełna pułapek, ale i tajemniczych skarbów kusi młodzież spragnioną wrażeń i łowczynie demonów. Kilka scen rozgrywa się w absolutnej ciemności, gdzie bohaterowie zdać muszą się tylko na zmysł dotyku i słuchu. W tej powieści absurd goni absurd, ale jest to rozegrane w tak świetny sposób, że wybuchy śmiechu u czytelnika gwarantowane. Pod osłoną czarnego humoru pani Iwona świetnie odmalowała małomiasteczkową społeczność i poglądy mężczyzn na temat roli kobiety w małżeństwie. Postacie są bardzo charakterystyczne, niekiedy przerysowane, ale w większości budzące sympatie. Lekki i przyjemny styl, niekiedy dosadne żarty, ale wszystko w granicach dobrego smaku.

"- Czy ma pani w domu inną broń? - zapytał jeden z policjantów.
- Oczywiście, że mam - odpowiedziała wzruszając ramionami. Zupełnie nie rozumiała pytania. Broń to coś, czym można kogoś zabić? Tak? Można kogoś zabić poduszką? Można."

Co do odkrycia tożsamości sprawcy to czytelnik nie ma łatwego zadania, autorka tę sprawę trzyma w tajemnicy do końca. Motyw morderstw jest genialny, musicie go koniecznie poznać. Ta książka zdecydowanie poprawi wam humor, pani Emilia z jej teoriami końca świata, Pawełek, który próbuje odzyskać Magdę, staruszki próbujące tropić demona - tacy bohaterowie to gwarancja dobrej zabawy. Szczerze polecam, zwłaszcza na pochmurne, szare dni, bo ta powieść rozświetli wasz dzień.


Jest to 108 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

Komedia kryminalna 2019. 

Ten rok zdecydowanie należeć będzie do komedii kryminalnych. Ja w tym temacie na razie raczkuję, ale bardzo mi się ten mix gatunkowy podoba. Zagadki są, intrygi są, trupy są, do tego garś humoru sytuacyjnego, przerysowani bohaterowie. Książki te bardzo dobrze sprawdzają się na czytekniczy reset, podnoszą poziom endorfin więc serdecznie wam polecam. 

"Pewnej zimy nad morzem" Iwona Banach <klik>
"W jak morderstwo" Katarzyna Gacek <klik>
"Seniorzy w natarciu" Catharina Ingelman-Sundberg <klik>
"Zimne nóżki nieboszczyka" Agnieszka Pruska <klik>
"Dom tajemnic" Alek Rogoziński <klik>

niedziela, 27 października 2019

Kaligula

TYTUŁ: Kaligula. Wyznania szaleńca

AUTOR: Michał Kubicz
WYDAWNICTWO: Książnica
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 509



Z tego co pamiętam na lekcjach historii starożytność jest dość szczegółowo omawiana. Są to jednak lekcje, które traktują raczej o ciągu przyczynowo-skutkowym wydarzeń skupiając się na polityce. Nie ma tematów poświęconym jednostkom, by poznając szczegóły ich życia zrozumieć decyzje polityczne, które podejmowali - uważam, że w ten sposób przeprowadzone zajęcia byłby zdecydowanie ciekawsze. Ja w powieściach historycznych lubię bardzo obserwować jaki wpływ ma Historia przez duże "H" na poszczególne osoby. Gdy w zapowiedziach wydawnictwa Książnica zauważyłam książkę Michała Kubicza wiedziałam że muszę ją przeczytać. Bo tutaj bohaterem powieści nie jest zwykły obywatel, a cezar, który sam miał wpływ na przebieg historii.

Kaligula bardzo wcześnie stracił rodziców, ojciec zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, matka została wygnana, a bracia zamordowani. Cesarz Tyberiusz chcąc zapewnić mu ochronę więził chłopaka na wyspie z dala od Rzymu. Kaligula dorastał w atmosferze pełnej strachu, każdy inny od znanego dotąd dźwięku budził przerażenie czy i jego życie jest zagrożone. Gdy stary cesarz zmarł Kaligula jest jednym z kandydatów do tronu - jednak jego przejecie władzy naznaczone jest krwią. Niespełna 25-letni mężczyzna wkracza do Rzymu. Początkowo słucha się doradców i ogłasza swój polityczny plan (m.in umorzenie procesów politycznych), jego założenia wzbudzają poparcie wśród ludu i senatu. Z czasem jednak młody władca zaczyna mścić się za krzywdy, których doznała jego rodzina. Z tajnych dokumentów poznaje nazwiska donosicieli, których zeznania pogrążyły jego matkę i braci. Pragnieniem Kaliguli jest zniszczenie senatu, z początku robi to małymi kroczkami upokarzając senatorów. Młody władca nie spocznie dopóki nie wymierzy kary, ogłasza się bogiem i opracowuje krwawy plan zemsty.

Tyle ogólnie, takie fakty znajdziecie w opracowaniach historycznych. Gajusz Juliusz Cezar Germanik zwany "buciczkiem" czyli Kaligulą to postać bardzo kontrowersyjna, współcześni mu określali go mianem szaleńca i krwawego mściciela. Starożytni historycy nie opisują go obiektywnie, postać Gajusza przedstawiona jest tylko z tej najgorszej strony. Badacze świata starożytnego muszą wyłuskać prawdę pośród zniesławiających cesarza teksów, nie jest to łatwe, bo nie można ich z żadnymi innymi tekstami skonfrontować. Prawdą jest jednak to, że Kaligula w napadach szaleństwa mścił się na senatorach, katował ofiary, niszczył całe rodziny. Autor podjął się więc trudnego zadania opisując lata panowania Gajusza.

Wielka samotność

W powieści wydarzenia obserwujemy z perspektywy cesarza. Młody chłopak, przepełniony strachem, niepewny jutra staje się najpotężniejszym władcą na świecie. Jako cesarz ma władzę, bogactwo, przywileje. Otoczony służbą i współpracownikami Kaligula czuł się jednak bardzo samotny. Blisko związany był ze swoimi trzema siostrami (posądzano ich o stosunki kazirodcze), gdy jedna z nich zmarła władcę ogarnęła rozpacz. Nie bacząc na swoje obowiązki wyjeżdża z Rzymu i będąc z dala od dworskich intryg może wreszcie odpocząć od strachu który towarzyszy mu na każdym kroku.

"Dopóki nie znał innego życia, sądził, że jego los nie różni się od losu innych ludzi. Ginęli jego rodzice, jego bracia i kolejne drogie mu osoby, a on żył w strachu, a zarazem w przekonaniu, że tak być musi. Tymczasem od wyjazdu z Miasta zrozumiał, że należąc do Rodziny, nie doświadczył wcale łaski bogów nieśmiertelnych, że oni ród ten przeklęli i sprowadzili nań wszystkie nieszczęścia, z jakimi muszą zmagać się kolejne pokolenia."

Dworskie intrygi

W powieści prawda historyczna miesza się z fikcja literacką. W takich powieściach uwielbiam posłowie, gdzie autor zdradza na ile pozwolił swojej wyobraźni wpłynąć na fabułę. Przeciwko Kaliguli zawiązanych było kilka spisków, senatorom nie podobał się kierunek jaki obrał młody cesarz. Jeden ze szwagrów Gajusza był na prawdę zdeterminowany by pozbawić go władzy i samemu po nią sięgnąć. Akcja jest poprowadzona w ten sposób, że zawiera kilka punktów kulminacyjnych, autor co prawda stopniuje napięcie, ale kilkakrotnie Kaligula był o włos od śmierci. Fakty mieszają się z fikcją, laik nie jest w stanie tego odróżnić, powieść dzięki temu czyta się rewelacyjnie, a zaciekawienie tematem zachęca do historycznych poszukiwań. Takie książki powinny być podsuwane na lekcjach historii, a nie podręczniki zawierające tylko suche fakty. Tutaj postacie historyczne ożywają, cierpią, kochają, nienawidzą. Kaligula nie bez powodu przelewał krew senatorów, jego szaleństwo wytyczone było przez krzywdę której doznała jego rodzina. 

"Pragnął miłości, lecz przegrał z płynącą w jego sercu nienawiścią."

Gajusz nie jest postacią jednoznaczną, czarno-białą. Autor wykonał na prawdę świetną pracę kreując takiego bohatera. Tak jak wspomniałam źródła historyczne podają jedną wersje wydarzeń, drugiej strony medalu możemy się tylko domyślać. Michał Kubicz przedstawił Kaligulę jako postać złożoną, pełną sprzeczności i tragizmu, mężczyzny pragnącego rodzinnego ciepła. 

Starożytny Rzym.

Bohaterowie tej książki osadzeni są w konkretnym miejscu i czasie. Rzym lat 30 n.e. W przypadku powieści historycznych ważne jest też odmalowanie realiów w których żyli bohaterowie, starożytne rzymskie budowle są bardzo charakterystyczne, świątynie bóstw, szerokie schody, wąskie uliczki - wszystko to autor pięknie odmalował w powieści. Odsyłam was na fanpage autora, bo tam znajdziecie sporo zdjęć i opisów dotyczących miejsc w których rozgrywa się akcja. 

Widok na ikonę Rzymu - Forum Romanum.
Choć niektóre z budynków, których ruiny widzimy dziś na Forum, nie istniało jeszcze w czasach Kaliguli, możemy na nim rozpoznać także te, które "zagrały" swoją rolę w powieści.
Na pierwszym planie widać masywne podium świątyni Kastora i Polluksa z jej trzema smukłymi kolumnami. Za nimi zaś budynek senatu, w którym Kaligula wygłaszał swe pełne pasji przemówienia.
. Zdjęcie i opis pochodzą z fanpage'a autora <klik>.

Podsumowując "Kaligula wyznania szaleńca" to lektura godna uwagi, ze względu na walor historyczny i obyczajowy. Książkę czyta się jak dobrą powieść sensacyjną wzbudzającą zainteresowanie starożytnością. Dbałość o najmniejsze szczegóły zarówno krajobrazu jak i charakterystyki bohaterów zasługuje na uznanie. Powieść jak najbardziej spełniła moje oczekiwania, ta książka to nie suche fakty, które znamy z podręczników, to myśli i wrażenia bohaterów, na których oczach tworzyły się nowe karty historii. Polecam.

Jest to 107 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

piątek, 25 października 2019

Orzełek w koronie

Książki patriotyczne dla dzieci.


TYTUŁ: Orzełek w koronie

AUTOR: Andrzej Żak
WYDAWNICTWO: Oficyna Wydawnicza Rytm
RYSUNKI: Katarzyna K. Kwietniewska
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 110



Zbliża się 11 listopada - moje dziewczyny pamiętają zeszłoroczne huczne obchody 100 rocznicy odzyskania niepodległości. Często zdarza się też że podśpiewują piosenkę "Co to jest niepodległość."

Wiedząc, że ten temat jest w nich żywy robiąc zamówienie na portalu Sztukater.pl wybrałam książkę która mogłaby nam trochę przybliżyć wydarzenia z 1918 roku.

Sugerując się tylko tytułem i okładką stawiałabym raczej na to, że to historia związana z Powstaniem Warszawskim. Jest to jednak opowieść o powrocie Piłsudskiego do kraju i o Warszawie świętującej niepodległość.

Książka zaczyna się bardzo współcześnie, Tomek i Aga spędzają weekend u Babci w Warszawie. W starej kamienicy strych to kopalnia skarbów. Dzieci pomagając babci rozwieszać pranie zauważają za belkami stropu jakieś zawiniątko. Kobieta nie jest tym zainteresowana, wie że strych sprzątano dokładnie już wiele razy. Zdeterminowane dzieci postanawiają jednak to sprawdzić, ku wielkiemu zaskoczeniu wszystkich członków rodziny odnajdują nadpalony pamiętnik i dwa ordery.  Notes należał do pradziadka Tomka i Agi i był datowany na 1918 rok.

Pamiętnik przekazano do radia, a tam podczas specjalnej audycji został odczytany. Gimnazjalista Tomasz w swych wspomnieniach opisał pierwsze dni po zakończeniu wojny - odbieranie broni stacjonującym w Warszawie Niemcom, ostatnie strzelaniny, opatrywanie rannych, harcerskie zbiórki. Akcja jest dynamiczna, wydarzenia szybko następują po sobie. To czego świadkiem jest chłopiec przeplatane jest z fragmentami dotyczącymi Marszałka Piłsudskiego. Komendant wraca do kraju, osiada w Belwederze, wita się z Kasztanką - postać przedstawiona jest w sposób bardzo dla dzieci przyjazny, opisuje jego zasługi (w ogólny sposób) i kreuje go jako dobrego dziadka na koniu i z szablą u boku.

Ta książka ukazuje jak wieli wpływ ma polityka i zdarzenia na forum międzynarodowym na dzieci, młodzież i całe rodziny. Strach matki, nadzieja ojca na lepsze jutro, spontaniczne zachowania dzieci - autor ukazał wszystkie te emocje trafiając w ten sposób do młodego czytelnika. Książkę proponuję dla dzieci w wieku 9+ bo jednak wymaga ona przynajmniej delikatnego rozeznania w historii. Język jest przystępny, bohaterowie sympatyczni więc lektura może być niebanalną przygodą dla ciekawych przeszłości swojego kraju dzieci.
Czcionka jest odpowiedniej wielkości co również wpływa na dzieci zachęcająco. Tekst przeplatany jest ilustracjami, które wspomagają  wyobraźnię. Jako mama (pasjonatka historii) polecam, temat został ujęty w bardzo fajny sposób, droga do wolności nie była łatwa, tym którzy ją wywalczyli należy się szacunek i pamięć tutaj określana jako nieśmiertelność.

A co do powiedzenia mają dzieci?

Lidka (7 lat) - początek był fajny, bo lubię poszukiwania skarbów i odkrywanie tajemnic. Później trochę można było się pogubić w tym kto do kogo strzelał i komu zabierali broń. Podobało mi się jak harcerka opatrywała rannego - dziewczyny musiały być wtedy bardzo dzielne.

Gabi (9 lat) - Książka raczej mi się podobała, stare medale i odznaczenia to ważne pamiątki bo można poznać historię rodziny. Polska odzyskała niepodległość ale również dzieci pomagały w miastach by już nie używano broni. Tomasz i jego koledzy chcieli brać udział w akcjach, by później być żołnierzami którzy jeżdżą na koniach bardzo im się to podobało. Dziewczyny występujące w tej książce były bohaterskie.

Polecamy również książeczkę z serii Opowieści patriotyczne "Faustynka" <klik>

Jest to 106 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl

środa, 23 października 2019

Ważka

TYTUŁ: Ważka

AUTOR: Małgorzata Rogala

WYDAWNICTWO: Czwarta strona

ROK WYDANIA:2017

LICZBA STRON: 369


Cudowne uczucie taki powrót do czytania kryminałów. Seria którą od dawna chciałam przeczytać okazała się strzałem w 10. Trzeci tom serii o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku zapowiadał się bardzo obiecująco, czy sprostał moim wymaganiom?

Agata po postrzale przebywa na zwolnieniu lekarskim, nie ma jednak zamiaru bezczynnie siedzieć w domu. Zaczyna prowadzić prywatne śledztwo w sprawie morderstwa Leny Dobosz. Udaje jej się odnaleźć ważkę o którą przed śmiercią prosiła ją kobieta.

W tym czasie Sławek dostał zawiadomienie o morderstwie. Właściciel internetowej gazety został utopiony w wannie. Dziennikarz naraził się wielu osobom pisząc szkalujące ich artykuły. Tomczyk ma więc sporo pracy, musi wyłonić podejrzanych, a tych jest całkiem sporo, kochanka, była żona, wspólnik i osoby które zostały opisane na portalu.

Po urlopie Agata wraca do pracy. Śledztwo trwa, dochodzi do kolejnej zbrodni, modus operandi jest taki sam. Trudno jednak znaleźć motyw łączący obie sprawy. Zamordowana kobieta pracowała z weterynarzem, o którym napisano jeden z niepochlebnych artykułów - jak te sprawy ze sobą powiązać?

Lubię takie kryminały, w których sama mam szansę wytypować mordercę. Znamy wszystkich podejrzanych, obserwujemy ich podczas przesłuchań, razem ze śledczymi przeglądamy dowody - taka konstrukcja powieści bardzo mi się podoba. Rozwiązanie sprawy jest wtedy zaskakujące, a wszystkie elementy wyskakują na odpowiednie miejsce.

W tej części autorka porusza ważny społecznie temat hejt w internecie i artykuły prasowe mające na celu nie obiektywną ocenę ale zniszczenie bohatera artykułu. Powieść jest więc mocno osadzona w realiach XXI wieku.

Co do prywatnych spraw Agaty i Sławka to ich znajomość wskakuje na wyższy poziom. Wątek ten poprowadzony jest w sposób przyjemny, nienachalny. Tę dwójkę polubiłam już od 1 tomu, więc z pewnością będę im kibicować. Autorka kreując te postacie nie postawiła na kontrowersję czy jakieś mocne akcenty, są to bohaterowie z którymi możemy się utożsamiać, dręczą ich demony przeszłości, mają swoje wady, ale i całą paletę zalet. Myślę że w tym tkwi część sukcesu tej serii - Agata i Sławek to postacie o których chce się czytać.

Intryga kryminalna została ciekawie poprowadzona, motyw zbrodni nie był może jakoś specjalnie wyszukany ale wszystko zostało spójnie i logicznie przedstawione. Jedynym minusem może być ewentualnie to że mimo iż akcja dzieje się w Warszawie, to dosłownie wszyscy zamieszani w sprawę znają się ze sobą, to taki jakby zamknięty krąg - ta sytuacja byłaby bardziej wiarygodna gdyby akcja rozgrywała się w małym miasteczku a nie w stolicy. To jednak właściwie wcale nie psuje jakości odbioru książki ale chciałam się z wami podzielić moim zdaniem na ten temat


Nie pozostaje mi nic innego jak polecić wam tę serię, pamiętajcie tylko by zacząć od Zapłaty.

Tom 1 "Zapłata" <klik>
Tom 2 "Dobra matka" <klik>

Jest to 105 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza .posredniczka-ksiazek.pl