Pokazywanie postów oznaczonych etykietą novae res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą novae res. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 marca 2019

Trzy razy miłość

TYTUŁ: Trzy razy miłość

AUTOR: Jolanta Kosowska

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 296


Mam za sobą dwie powieści Jolanty Kosowskiej W labiryncie obłędu i Wróć do Triory. Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki, jej dar do opisywania pięknych miejsc, sposób przekazywania emocji i pomysł na kreację bohaterów. Dlatego bez wahania napisałam maila gdy Pani Jolanta poszukiwała recenzentów swojej najnowszej powieści.

Martyna to ambitna studentka medycyny. Dziewczyna nie bardzo może liczyć na pomoc rodziny więc by się utrzymać udziela korepetycji, otrzymuje też stypendium naukowe. Na jednym z wyjazdów w góry poznaje Łukasza który studiuje fizjoterapię na AWF. Pierwsze spotkanie nie należy do udanych. Kilka miesięcy później muszą współpracować ze sobą by zorganizować wyjazd na Mazury. Znajomość zaczyna się rozwijać. Martyna przestaje zauważać co się wokół niej dzieje. Łukasz absorbuje cały jej czas. Po interwencji ojca chłopaka, zaczyna przygotowywać Łukasza do egzaminów na medycynę. Ucząc się z nim o mały włos nie zawaliła sesji. Chłopak uważał, że poświęcenie i cała uwaga Martyny mu się po prostu należą. Po jednej z kłótni para się rozstała.

" To żadna miłość, jeżeli dla niej musisz się wyrzec wszystkiego, nawet samej siebie."

Odejście Martyny podziałało na Łukasza jak kubeł zimnej wody. Przewartościował swoje życie, zrozumiał, że ją kocha i bez niej nie wyobraża sobie przyszłości. Po kilkomiesięcznej przerwie wracają do sobie i znów życie staje się piękniejsze. Do czasu aż nie padło jedno niefortunne zdanie, zdanie którego Łukasz nawet dobrze nie pamiętał, zdanie przez które Martyna uciekła z miasta na kilka lat.

Mamy przeskoki czasowe i naprzemienną narrację. Te same wydarzenia możemy obserwować z dwóch perspektyw co bardzo korzystnie wpływa na fabułę i na naszą ocenę bohaterów. Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu lat, Martyna i Łukasz dojrzewają, każde na nowo ułożyło sobie życie. Wystarczyło jednak jedno spotkanie by tłumione uczucie wybuchło  ponownie.

Ta książka dedykowana jest tym, którzy nie wierzą w miłość. Nie chciałabym jednak takiej miłości która połączyła Martynę i Łukasza (początkowo była toksyczna, potem stała się obsesją zatruwającą życie obojga, w moim subiektywnym odczuciu była wyidealizowaną mrzonką). Nie chciałabym też miłości której doświadczył Krzysiek, czyli nieodwzajemnionego uczucia. Mimo, że trwała krótko najpiękniejsza według mnie miłość połączyła Jarka i Elkę, oni się uzupełniali, wspierali, byli parą "tańczącą walca".

Gdy Łukasz i Martyna spotykają się po latach ona ciągle powtarza "wszystko między nami jest takie samo jak kiedyś, ale jednak zupełnie inne. Nasz świat wzbogacił się o Małgorzatę, Krzysztofa, Hanię i Borysa." - ale to są tylko słowa, myśli które nie pobudzają jej do działania, a dla mnie powtórzone wielokrotnie stały się irytujące. Nie udało im się naprawić tego co było między nimi, nie było szczerej rozmowy o tym co się stało. Były zapewnienia o miłości, czułe słówka - zabrakło konkretów.

Miłość Martyny i Łukasza była ich obsesją. Obsesją która niszczyła ich od środka, a w czasie gdy pozostawała uśpiona niszczyła tych z którymi byli związani przez los. Łukasz poświęcił całe swoje życie na poszukiwanie Martyny, na odzyskanie jej. Czy mu się udało, czy niedopowiedzenia nawarstwiły się tworząc mur nie do przebicia? Związek Martyny to sinusoida, gdzie wychylenia w dół trwały znacznie dłużej niż te w górę. To przeplatanka wzlotów i upadków.

Na zakończenie autorka serwuje nam to co w jej powieściach lubię najbardziej czyli piękne włoskie krajobrazy. Plastyczny język, malowanie słowem, opisy nie przytłaczają, są tłem dla wydarzeń, ale tłem przy którym trzeba na chwilę się zatrzymać.

Podsumowując: nie dam wam dzisiaj jednoznacznej oceny tej książki. Znalazłam tutaj elementy które podobały mi się w poprzednich powieściach, styl i język powodujące lekkość lektury. Co do samej fabuły to myślę, że niekoniecznie wpłynie ona pozytywnie na tych, którzy przestali wierzyć w miłość. W powieści to uczucie pokazane zostało ze swej destrukcyjnej strony (tak przynajmniej ja to odebrałam, a wasze wrażenia mogą być zupełnie inne). Stąd moje delikatne rozczarowanie, że sugestia zawarta w dedykacji nie została spełniona.

Jest to 23 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec

wtorek, 26 lutego 2019

Namiętność pachnąca terpentyną

TYTUŁ: Namiętność pachnąca terpentyną

AUTOR: Anna Kasiuk

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 382


Wybierając tę książkę do recenzji sugerowałam się okładką; opisem również ale tym razem okładka miała głos decydujący. Część twarzy kobiety umazana farbą, odcień czcionki - te elementy sugerują zmysłowość i jednocześnie wrażliwość. Czy pierwsze wrażenie okładkowe ma odzwierciedlenie w treści?

Sabina jest czterdziestoletnią kobietą, od 20 lat jest wdową. Będąc nastolatką zakochała się w starszym od siebie Jeremim, to on nauczył ją życia. Owocem tego związku jest Anita. Mężczyzna zmarł, a młodej kobiecie świat się zawalił, marzyła o studiach, musiała iść do pracy by utrzymać córkę i dom. W tym okresie bardzo pomagała jej mama. Sabinie udało się osiągnąć stabilizację, wychowała córkę na wrażliwą kobietę, po ojcu artystkę, jej życie płynie teraz spokojnym rytmem i daje jej poczucie satysfakcji. Przez te wszystkie lata Sabina nie poradziła sobie jednak z żałobą, cały czas punktem centralnym jej życia jest Jeremi. Kobieta otoczyła się szczelnym murem wspomnień, upust swoim emocjom daje tylko wtedy gdy pisze. Sabina jest autorką powieści dla kobiet, przepełnionych bólem, nostalgią i przemijaniem. Jej codzienność to są rytuały, poranna kawa na tarasie, spacer po lesie i pisanie, rozmowy z córką. Szukając inspiracji do nowej powieści Sabina wymknęła się ze schematu, który sama stworzyła.
Kobieta wyjeżdża na tydzień w Bieszczady, zachwyca się tamtejszym klimatem. Poznaje Wiktora, strażnika granicznego, jej równolatka. Kilka dni spędzonych na wędrówkach i długie rozmowy zbliżają ich do siebie. Na skorupie Sabiny pojawiają się pierwsze rysy.
Po powrocie do domu znajomość z Wiktorem się rozwija, wymieniają sms-y i maile. Kobieta zauważa, że jej życie to była stagnacja, że potrzebuje obok siebie kogoś kto otoczy ją opieką, kto będzie dzielił z nią codzienność.

Dom Sabiny jest domem otwartym, często bez zapowiedzi wpada mama kobiety. Anita spędza tutaj dużo czasu ze swoją partnerką Marysią. Inspiracji i warunków do nauki szuka w tym domu też Jakub, zdolny rzeźbiarz, kolega Anity z roku. Klimat starego domu i pięknego ogrodu sprzyjają ekspresji twórczej.

Jakub czytał wszystkie powieści Sabiny, jest zauroczony starszą od siebie kobietą. Między nimi zaczyna iskrzyć. Młody mężczyzna zatraca całego siebie w uczuciu do Sabiny, ona jest jego muzą, to dzięki niej jego rzeźby i obrazy są pełne wyrazu.
Sabina, która jest oszołomiona zachowaniem Jakuba pozwala mu na odważny krok. Spojrzenia i napięcie między nimi szybko uświadamiają obserwującym ich osobom, że coś jest na rzeczy. Mama Sabiny otwarcie krytykuje tę sytuację.

Główna bohaterka sama wie, że ten związek (a właściwie ten romans) nigdy nie powinien się wydarzyć, różnica wieku, poglądów i doświadczeń życiowych - to nie miało szans się udać. Sabina dużo czasu spędza na rozmyślaniu, sama siebie próbuje przekonać do podjętej decyzji, ale czasami średnio jej to wychodzi.
Kobieta jest trochę nielogiczna, chce zakończyć romans z Jakubem, próbuje wytłumaczyć młodemu mężczyźnie, że ta relacja nie może się rozwinąć, a w następnej sekundzie sama zaczyna go całować, i lądują w łóżku.

Ta książka to nie jest erotyk, to powieść z elementami erotyki, gdzie seks jest potrzebny do rozwoju fabuły ale nie stanowi jej głównego trzonu. Sceny seksu są wyważone, opisane w ciekawy, sensualny sposób. Sabina to dojrzała bohaterka, jednak przerwanie 20-letniego celibatu wyzwala w niej prawdziwą żądzę.

Ta książka pełna jest kobiecych rozterek, dylematów, poszukiwania siebie. Sabina ogarnięta żałobą pozwoliła by życie uciekało jej przez palce. Gdy otwarła się na drugiego człowieka w jej życiu nagle zaczęło się dziać aż za dużo: romans z młodszym od siebie chłopakiem, przyjaźń z dojrzałym mężczyzną, wyrwanie się spod wpływów matki. Autorka opowiedziała ciekawą historię, a uczynienie z głównej bohaterki wrażliwej pisarki zdecydowanie wzbogaciło fabułę.

Narracja jest pierwszoosobowa, zaglądamy w najdalsze zakamarki duszy Sabiny. Styl autorki bardzo przyjemny w odbiorze, zaciekawia czytelnika, kolejne rozdziały czyta się z rosnącym zaangażowaniem. Jak potoczą się losy Sabiny i zakochanego w niej Jakuba? Jaką rolę odegra Wiktor? Polecam wam tę powieść o poszukiwaniu siebie, o odkrywaniu życia na nowo – bo na to nigdy nie jest za późno. 



Czy okładka, która mnie urzekła oddała w pełni treść powieści? Tak, w tej książce znajdziecie zmysłowość, wrażliwość, otwarcie się na drugiego człowieka. Ta powieść może was zaskoczyć kontrowersyjnymi tematami, ale to w jaki sposób zostały one opisane wymusza refleksję nad swoim odbiorem otaczającego nas świata. Polecam!


Recenzja powstała dzięki współpracy z portalem Sztukater.pl


Jest to 18 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

czwartek, 7 lutego 2019

Krzyk w stronę świata

TYTUŁ: Krzyk w stronę świata

AUTOR: Tomasz Szlijan

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 459


Ta książka zaczynając od tytułu, poprzez okładkę, a na opisie kończąc bardzo mnie
zaintrygowała. Krzyk w stronę świata - kto chce wykrzyczeć światu swój ból i strach. Kto jest tak zgnębiony, że decyduje się na taką formę przekazu? Biała okładka z wizerunkiem psa, który wyraża swoją złość. Minimalizm, który działa na wyobraźnię - w połączeniu z tytułem sugeruje mroczną lekturę, niebezpieczeństwo, które grozi bohaterom.

Do szkoły z bronią w ręku wchodzi zamachowiec, strzela do nauczycieli i uczniów. Strzela na oślep, nie biorąc nikogo konkretnego na cel. Do akcji szybko wkraczają antyterroryści, z ziemi i powietrza próbują powstrzymać sprawcę. Coś idzie nie tak, dochodzi do potężnego wybuchu w wyniku którego liczba ofiar rośnie. Prolog był więc dość mocny, a później fabuła zwalnia. Zmienia się czas przedstawionych wydarzeń - poznajemy bohaterów z czasu przed zamachem.

Alex syn prezydenta miasta, rozpieszczony jedynak, podatny na kobiece wdzięki, bardzo szybko się zakochuje. Typowy nastolatek.
Louis najlepszy przyjaciel Alexa, wesoły chłopak z głową pełną pomysłów. Jednym z nich jest pisanie gazetki szkolnej, oraz tajemniczy projekt "grzybek".
Justyna siostra Louisa o rok od niego starsza, często wagaruje, popala trawkę, pewnego dnia zostaje brutalnie zgwałcona - na kartach powieści obserwujemy przemianę tej bohaterki.
Laura przyjeżdża z mamą z Niemiec, w Wodzisławiu zaczynają nowe życie. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z Louisem, ale zakochuje się w Alexie.

Czworo nastolatków z typowymi dla tego wieku problemami (oprócz Justyny). Ich sylwetki są dobrze i ciekawie nakreślone. Z dorosłych bohaterów na pierwszy plan wysuwają się Jerzy Popławski prezydent Wodzisławia Śląskiego, Joanna - nauczycielka niemieckiego i bizneswomen kierująca szkołą tańca; i antyterrorysta pseudonim Doberman prowadzący prywatne śledztwo w sprawie zamachu.

Było dobrze, ciekawy pomysł, dobrze skonstruowani bohaterowie, sprawna narracja ale po co było w to mieszać wątek paranormalny? W tekście pisanym kursywą pojawia się postać Pustelnicy, która ma dar (albo przekleństwo), słyszy i zapisuje ostatnie słowa przed śmiercią i wysyła je do bliskiej zmarłemu osoby. Jak dla mnie szkoda, bo odbierało to fabule realności. Ale ok, powiedzmy że jakiś pomysł autor na tę Pustelnicę miał (a ja zawsze czepiam się wątków paranormalnych), ale w pewnym momencie wątek przestał być logiczny. Ujawnienie tożsamości tej kobiety stało się jak dla mnie poważną rysą na całości. Nie do końca zgadzał się czas działania tej kobiety z możliwym czasem jej pojawienia się w miejscu odosobnienia.

Powieść możemy podzielić na 3 etapy. Wstęp - czyli dzień grozy tj. ataku na szkołę - to jest dość krótka scena ale bardzo emocjonująca. Fragment drugi czyli część obyczajowa, i zakończenie czyli śledztwo i wskazanie winnego.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, styl przypadł mi do gustu, a książkę czytało się bardzo szybko. Poznajemy mroczne sekrety Wodzisławia Śląskiego, poznajemy bohaterów z różnych warstw społecznych. Część obyczajowa i elementy kryminalne dobrze poprowadzone, niestety na ocenie całości zaważa niedopracowaną intrygę paranormalną. Mimo tego niedociągnięcia polecam wam tę powieść, bo odkrywanie sekretów i przecinanie się wątków działają na wyobraźnie. Przeczytajcie.

Edit: skonsultowałam kilka moich zastrzeżeń z autorem. Pewne elementy były zamierzone,  a zasianie wątpliwości było celem pana Tomasza. Muszę więc przyznać że plan został zrealizowany.

Jest to 13 książka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek luty
- #cztambopolskie na Poligon domowy luty

Książkę zrecenzowałam we współpracy z portalem Sztukater.pl <klik>


czwartek, 13 września 2018

Płatki wspomnień

TYTUŁ: Płatki wspomnień

AUTOR: Augusta Docher

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 555



Pierwsze moje spotkanie z twórczością Augusty Docher to lektura "Anatomii uległości". Książka ta wywołała u mnie mieszane uczucia, bo pierwszy raz spotkałam się z wątkiem BDSM. <recenzja tutaj>Potem pojawiły się książki, które autorka wydała jako Beata Majewska, z każdym kolejnym tomem czułam się coraz bardziej oczarowana. Autorka wyrobiła już sobie markę, zyskała grono wiernych fanek, ale to nie oznacza, że nie potrafi zaskakiwać.

W moje ręce trafiła pokaźnych rozmiarów najnowsza powieść napisana pod pseudonimem A. Docher. Wiedziałam, że w książce pojawią się pewne sceny z Anatomii, więc do "Płatków" podchodziłam z lekką rezerwą ale i z ogromną ciekawością.

Liuliu Xiaoyun to młodziutka Chinka, która właśnie straciła dach nad głową. Dotychczas mieszkała u swej partnerki i mentorki Niny. Gdy dziewczyna zrozumiała, że interesują ją mężczyźni jej pani wyrzuciła ją z domu. Tak, między Niną, a Liu panował układ: pani - uległa.

Dziewczyna szuka schronienia u znajomego fotografa Sandersa. Początkowo tylko sprząta u niego w zamian za mieszkanie. Liu ma nadzieję na coś więcej, a widząc jej zaangażowanie mężczyzna perfidnie to wykorzystuje.

Kolejny raz Liu musi szukać miejsca, w którym mogłaby się zatrzymać. Przypadkowo poznany Robert Palmer pomaga dziewczynie. Mężczyzna prowadzi agencję reklamową, szuka jednak stabilizacji w życiu prywatnym. Czy dwa skrajnie różne światy będą umiały znaleźć wspólną płaszczyznę? Czy Liu zrozumie że miłość może pokonać nawet największe różnice?

"Nie musisz być bezbronna, żeby poczuć moją władzę. Nie musisz być słaba, żeby poczuć moją siłę. Nie musisz być bezradna, żeby poczuć moją pomocną dłoń. Bo to, że ja trzymam stery, nie oznacza, że ty tego nie potrafisz."

"-Jesteś dla mnie wszystkim.
- Liu, całe życie czekałem na kobietę taką jak ty...
Chcę to słyszeć na zawsze, nie uronić ani jednego wyrazu, zachować w pamięci każdą głoskę, nie zgubić ani jednego maleńkiego płatka wspomnień, mniejszego od najdrobniejszych płatków kwitnących wiśni. To taka chwila, która może stać się całym naszym życiem, najlepszym, najszczęśliwszym."

"Płatki wspomnień" to zdecydowanie powieść dla dorosłych. Granica dobrego smaku została naruszona, bo sceny i zagadnienia erotyczne są opisane szczegółowo i dosadnie. Mocne elementy zostają jednak zrównoważone opisem przeżyć wewnętrznych bohaterów (naprzemienna narracja pierwszoosobowa Liu i Roberta). Kontrowersyjne zachowania bohaterów, akcja która zmierza w niespodziewanym kierunku, fabuła, która dosłownie wbija w fotel.

Ta książka jest tak złożona, tak wielowarstwowa i wielowątkowa, że można się nią wprost upajać. Skończyć czytać i zacząć na nowo by odkryć kolejny przekaz. Romans, erotyk, obyczajówka, powieść psychologiczna, thriller, kryminał - "Płatki wspomnień" można przypisać do każdej z tych kategorii. Czy taki mix jest możliwy? Autorka udowodniła, że tak. Powieść jest dopracowana w każdym szczególe, czyta się z zapartym tchem. Po raz kolejny zaskoczyło mnie tempo mojego czytania 550 stron w 4 dni wypełnione pracą i codziennymi obowiązkami. To dowód na to, że trudno się oderwać.

Ta powieść na pewno pretenduje do miana najlepszej książki przeczytanej przeze mnie w 2018r. Polecam wam serdecznie, bo na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Ostrzegam jednak, że pewne sceny mogą bulwersować lub budzić niesmak dlatego dwa razy trzeba się zastanowić czy warto podjąć to wyzwanie. Po cichu powiem, że warto. A głośno dodam: pani Beato, gratulacje, ta książka to literacki majstersztyk.

P O L E C A M !

Jest to 84 książka przeczytana w 2018 roku.
 Książka bierze udział w wyzwaniu:
-Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek wrzesień
- Dziecięce poczytania u kraina ksiażka zwana wrzesień
- #czytambopolskie wrzesień


piątek, 31 sierpnia 2018

W szponach szaleństwa

TYTUŁ: W szponach szaleństwa

AUTOR: Agnieszka Lingas-Łoniewska

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 285



Od bardzo dawna ta książka czekała na swoją kolej, ale w końcu się doczekała. Wybierając lekturę z mojej półki wstydu kierowałam się tym, że w sierpniu ma to być kryminał, więc padło na "W szponach szaleństwa". Wiązałam z tą książką spore nadzieje i ... niestety trochę się przeliczyłam.

Piszę tę recenzję kilka dni po skończeniu czytania i muszę porządnie wytężyć pamięć by przypomnieć sobie szczegóły. Niestety książka nie zrobiła na mnie zbyt wielkiego wrażenia i jak widać nie została ze mną na dłużej.

Zaczyna się mocnym akcentem czyli znalezieniem zwłok pozbawionych mózgu. Ofiarą jest studentka Wydziału Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Bardzo szybko pojawiają się kolejne ofiary, a morderca nie pozostawia po sobie śladów.

Komisarz Ewa Barska prowadzi tę sprawę. Jej uwagę rozprasza jednak doktor Mateusz Herz, wybitny historyk wykładowca na uniwersytecie. Ewa uchodzi za kobietę niezależną, w 100% poświęcającą się pracy. Mateusz ma jednak w sobie to COŚ i kobieta się zakochuje.

Rozdziały dotyczące teraźniejszości przeplatane są wspomnieniami mężczyzny, który jako nastolatek był członkiem sekty. Jego rodzice uważali się za kapłanów bogini Ateny. Fragmenty z przeszłości bardzo szybko naprowadzają czytelnika na sprawcę brutalnych morderstw. Trzeba jednak przyznać że to ciekawy portret psychologiczny człowieka skłonnego do tak makabrycznych czynów.

W książce pojawiają się zwroty akcji, ale są one jakby wymuszone, podczas czytania nie czułam dreszczyku napięcia, ani emocji, których szukam w tego typu książkach. Mroczna okładka i świetny tytuł obiecywał wiele, ale zbyt szybkie rozwiązanie zagadki i mało zaskakujący finał obniżają ocenę.

Książkę polecam osobom zaczynającym przygodę z kryminałem. Dla tych, którzy zaczytują się w mrocznych historiach, ta powieść może okazać się zbyt prosta.

Ta książka to moje drugie spotkanie z autorką. " Jesteś moja dzikusko", okazało się fenomenalną powieścią. " W szponach szaleństwa" miało z mojej strony zbyt wysoko postawioną poprzeczkę, ale nie przekreślam twórczości autorki i sięgnę po jej kolejne książki. Jeśli czytałyście coś pani Agnieszki to proszę napiszcie o tym w komentarzu

Jest to 79 książka przeczytana w 2018 roku.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana sierpień
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek sierpień
- -#czytambopolskie sierpień

poniedziałek, 16 lipca 2018

Dwadzieścia minut do szczęścia.

TYTUŁ: Dwadzieścia minut do szczęścia

AUTOR: Katarzyna Mak

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 188


Książkę kupiłam niedawno w promocji na taniaksiazka.pl, zdjęłam ją z półki dlatego, że idealnie pasuje do hasła, które w lipcu zaproponowała wiedzmowa-glowologia (tytuł z liczbą). Opis okładkowy obiecuje romans jak z bajki - czy udało mi się wczuć w ten baśniowy klimat? Sprawdźcie.

Michalina jest taką życiową sirotką, cały czas ma pod górkę, a kłopoty w prost ją kochają. Wychowywała ją babcia, która nie chciała mówić o przeszłości. Dziewczyna mieszka z chłopakiem w odziedziczonym po babce mieszkaniu, które pozostawia wiele do życzenia. Właśnie rozpoczyna praktyki, ale niestety samochód wymaga naprawy i dziewczyna musi dojechać do gospodarstwa agroturystycznego rowerem. Spóźnia się dwadzieścia minut ... i wpada z impetem na szefa.

Szefem okazuje się być nieziemsko przystojny, niewiele od niej starszy Mikołaj. Odkąd się poznają życie Michaliny nabiera tępa i jak za sprawą czarodziejskiej różdżki wszystkie problemy zaczynają znikać. A dziewczyna pierwszy raz w życiu czuje co to prawdziwa miłość.

To chyba był błąd, że sięgnęłam po tę książkę zaraz po "Poświęceniu", bo chyba dopadł mnie książkowy kac. "Dwadzieścia minut do szczęścia" miało być miłą, lekką i odprężającą lekturą, ale pełna emocji po poprzedniej książce, przy tej tylko się irytowałam.

Powieść Katarzyny Mak niestety wydała mi się płytka i powierzchowna. Przyjemna w odbiorze, ale niestety pozbawiona emocji. Główna bohaterka nie do końca ogarnia co się dookoła niej dzieje, a Mikołaj chce ją uszczęśliwić na siłę nie licząc sie zupełnie z jej zdaniem. Zakończenie jest różowo-mdłe (dosłownie!), a z opowieści z pieprzykiem zrobiła się historia dla naiwnych panienek wierzących w księcia na białym koniu.

Przyzwyczaiłam sie ostatnio do bardzo dobrych książek, więc ta mnie zawiodła. Myślę, że gdyby rozwinąć pewne wątki można by nadać tej powieści charakteru. Jako, że jest to debiut nie skreślam jeszcze autorki i dam jej szansę jeśli zdecyduje się napisać coś jeszcze.

Jeśli macie ochotę na bajkowy, niezobowiązujący romans to możecie spróbować przeczytać tę książkę, ale na prawdę nie obiecujcie sobie po niej zbyt wiele.

Jest to 64 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec
-#czytambopolskie lipiec
-wyzwanie czytelnicze u wiedźmowa głowologia

niedziela, 8 lipca 2018

Oczy wilka

TYTUŁ: Oczy wilka

AUTOR: Alicja Sinicka

WYDAWNICTWO: Novae res

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 440


Książka dotarła do mnie w ramach book tour organizowanego przez Kasię z bloga poligondomowy.pl. Bardzo się cieszę, że dałam się namówić na tę akcję, bo mimo, że książka rzuciła mi się kilka razy w oczy to nie wiązałam z nią swoich czytelniczych planów, a to był błąd.

Lena obroniła licencjat i wyjeżdża z Katowic by rozpocząć staż w firmie zajmującej sie opakowaniami. Od teraz dziewczyna będzie wynajmowała pokój u koleżanki w miasteczku w Głębia. Już pierwszego dnia Lena napytała sobie biedy, wjechała w auto miejscowego mafioza. Mężczyzna nie wścieka się (co byłoby naturalna reakcją), ale zaczyna interesować się Leną, od tego momentu robi wszystko by spotykali się jak najczęściej i w efekcie stworzyli związek.

Artur jest nieziemsko przystojny, ma niezwykle hipnotyczne oczy (co doskonale oddaje okładka). Mieszka w willi nad jeziorem i jest właścicielem dwóch firm. Po miasteczku krążą różne plotki dotyczące jego nieoficjalnej działalności. Miałam  co do tego swoje podejrzenia, ale ostatecznie dałam się zaskoczyć.

Przez Artura, Lena nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami, z jednej strony boi się go, a z drugiej czuje do niego dziwne przyciąganie. Dziewczyna czuje, że za błękitnymi oczami Artura kryje sie pewna tajemnica. Ale Lena też coś chowa w zakamarkach swojego umysłu i próbuje od tego uciec.

W powieści cały czas coś się dzieje, nie ma tutaj nudnych przerywników czy niepotrzebnych zapychaczy, mamy wiec ponad 400 stron bardzo dobrej książki. Mały minusik daję jednak z opisy scen erotycznych, są one pozbawione wulgarnych opisów, ale autorka poszła w bardzo plastyczne opisy przeżyć bohaterki, a niestety "Himalaje rozkoszy" do mnie nie przemawiają.

Świetna historia, brak utartego schematu, nieszablonowe rozwiązania i ... oczywisty koniec, ale jakby nie było jest to powieść o miłości, a ten gatunek rządzi się własnymi prawami.
Dobrze wykreowani bohaterowie, tajemniczy Artur i ciekawska Lena, która nie daje sobie zamydlić oczu powierzchownymi wyjaśnieniami. Musicie koniecznie przeczytać tę książkę, bo zapewniam że wciągnie was bez reszty. Jest to kolejny udany debiut polskiej pisarki, który miałam w tym roku przyjemność przeczytać.

Jest to 61 książka przeczytana w 2018 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
- Dziecięce poczytania u Kraina książką zwana lipiec
- Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek lipiec
-#czytambopolskie lipiec
- Zatytułuj się 2 u ejotkowe postrzeganie świata