poniedziałek, 30 marca 2020

Chirurg

TYTUŁ: Chirurg

AUTOR: Michał Larek
WYDAWNICTWO: Oficynka
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 390


Kolejna książka od wydawnictwa Oficynka - tym razem to kryminał, którego akcja dzieje się w latach 80 w Poznaniu.

Martynka przygotowuje się do swoich 12 urodzin, przed przyjściem gości chce nazwać trawy dla swojego króliczka. Z tego krótkiego spaceru nigdy nie wraca. Okaleczone ciało dziewczynki znaleziono niedaleko cmentarza.

Sprawą zajmuje się "Zabójcza trójka" czyli milicjanci z nowo powstałego Wydziału Zabójstw Komendy Miejskiej w Poznaniu: porucznik Dagmara Madej (Zbój) i jej koledzy Freddy i Harry. Ówcześni milicjanci chyba lubili przezwiska, na pewno jednak uwielbiali papierosy i wódkę - charakterystyka przedstawicieli prawa tutaj wypadła bardzo realnie. Ekipa zabiera się do pracy, szybko dochodzą do wniosku że kluczowa dla sprawy jest profanacja zwłok. Okazuje się że na cmentarzu naramowickim doszło do kilku incydentów - ukradziono zwłoki, rozkopano grób - czy w Poznaniu grasuje "wampir" nekrofil?

W toku śledztwa okazuje się że podejrzanych jest aż nadto. Milicjanci sprawdzają każdy wątek. Jak się okazuje ta dewiacja seksualna nie jest aż taką rzadkością. Autor nie poszedł w strone makabrycznych opisów, to co zaserwował czytelnikowi wystarczy do pobudzenia wyobraźni, a przez to książki nie można odłożyć aż do ostatniej strony.

Atmosfera się zagęszcza. Poznajemy również odczucia mordercy (czy tylko nekrofila !?) więc można samemu przeprowadzić śledztwo - co bardzo w powieściach lubię. Tropy się mnożą, drobiazgowe śledztwo wyklucza kolejnych podejrzanych, największe znaczenie dla pracy milicjantów mają tutaj działania operacyjne.

Na taką powieść czekałam cały marzec, lekki styl, wciągająca fabuła, charakterystyczni bohaterowie, świetna zagadka kryminalna. Kliamt lat 80 XX wieku jak najbardziej wyczuwalny, ale nie determinuje fabuły. Na zakończenie dodam iż wydarzenia w książce inspirowane są prawdziwą zbrodnią - to co prawda luźny związek ale mimo to gdzieś z tyłu głowy ma się  myśl że mogło to zdarzyć się na prawdę. Polecam

Jak dobrze że na półce stoi jeszcze jedna książka pana Michała. Może uda mi się przeczytać ją w kwietniu.


Jest to 31 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

piątek, 27 marca 2020

Nowoczesna czarodziejka

TYTUŁ: Nowoczesna czarodziejka
AUTOR: Ewa Kassala
WYDAWNICTWO: Videograf
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 266


Po poradniki sięgam bardzo rzadko ale na propozycję wydawnictwa Videograf dałam się skusić. Opis zapowiadał pełną humoru podróż w głąb siebie, zawierzenie intuicji i znalezienie recepty na sukces.

Ewa Kassala to autorka powieści o królowych starożytności, o silnych kobietach z czasów Biblii, jej książki tłumaczone są na język angielski i hiszpański. Wydała też kilka poradników. W książce "Nowoczesna czarodziejka" odnosi się do magicznych rytuałów, ale przede wszystkim do magicznego miejsca jakim jest Opolszczyzna.

Poradnik podzielony jest na trzy części. 1. Historia, 2. Twój sukces 3. Moja Opolszczyzna. Wstęp jak dla mnie jest nieco naiwny, ale czytając go z przymrużeniem oka dostrzegłam sporą szczyptę humoru. Cześć historyczna bardzo mi się podobała, bo akurat takie ciekawostki lubię.

W części poradnikowej znajdziemy sugestie jak dobrać ubiór do sylwetki, jak wywołać dobre pierwsze wrażenie, jak zapanować nad gestami, jak korzystając z darów natury sporządzić uzdrawiające napoje, jak zdobyć mężczyznę. Informacje podane w krótkiej formie, wypunktowane łatwiej się zapamiętuje i można je z powodzeniem zastosować.

"Kariera czy władza to moment, którego podstawą są ci, którzy wcześniej latami karmili nas w rozmaity sposób i pokazali nam, jak dzielić się sobą dla dobra wszystkich. Sukces nie należy do nas, chociaż czasem na nasze ręce otrzymujemy pochwały. Mamy w niego wkład, ale jest on drobny w porównaniu z zasługami wszystkich tych, którzy umożliwili nam rozwój, którzy swego czasu gotowali nam godzinami rosołki czy wycierali zapłakane oczy, zamiast dać się publicznie oklaskiwać. Sukces pojawia się we mnie, gdy mam udział w szczęściu innych."

Ten cytat to główne przesłanie tej książki. Sukces to nie tylko JA, to ludzie dzięki którym go osiągnęłam i ludzie dla których go spożytkuję. Ogromnym plusem są opowieści kobiet, które wykorzystują "magię sukcesu" by pomagać innym i osiągnąć osobiste szczęście. To bardzo inspirujące postacie.

Na uwagę zasługuje również przepiękne wydanie. Nowoczesna okładka, piękne zdjęcia wewnątrz, kolory użyte do podkreślenia ważnych myśli. Taki poradnik czyta się z przyjemnością.

Jak wspomniałam początkowo trochę.sceptycznie podeszłam do lektury, ale faktycznie - magia tkwi w każdej z nas. Intuicja, moc, determinacja, ogarnianie codzienności - kobiety zdecydowanie mają w sobie to coś.

Dacie się skusić?


Jest to 30 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

środa, 25 marca 2020

Od Arki

TYTUŁ: Od Arki Jahwe do Kościoła Trójjedynego Boga
AUTOR: Andrzej A. Napiórkowski
WYDAWNICTWO: Bernardinium
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 231



Została mi do zrecenzowania ostatnia książka z pakietu, który otrzymałam w styczniu od portalu Sztukater. Jakoś tak ciągle przesuwałam ją na koniec kolejki, a przecież temat jest dość interesujący.

Andrzej Adam Napiórkowski to polski duchowny katolicki, paulin, teolog, profesor nauk teologicznych, profesor zwyczajny Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Ojciec Napiórkowski podjął się wyzwania przytoczenia historii judaizmu i odniesieniu jej do nauk Jezusa z Nazaretu i powstania kościoła.

Jestem osobą wierzącą ale jak zauważyłam po przeczytaniu tej książki nigdy nie pogłębiałam wiedzy w tym zakresie (oprócz lekcji religii w czasach szkolnych). Znam ogólnie wydarzenia ze Starego Testamentu, dość dobrze z Ewangelii i raczej wybiórczo te z Dziejów Apostolskich. Książka ojca Napiórkowskiego otworzyła mi oczy na pewne kwestie i na pewno zmobilizowała do dalszych poszukiwań.

Dawno nie czytałam książki popularno-naukowej w której tyle razy używałam ołówka i karteczek indeksujących. Podkreślałam i zaznaczałam fragmenty, kilka z nich opatrzyłam wykrzyknikami, część znakami zapytania - to akapity które muszę jeszcze przemyśleć i poszukać o nich informacji w innych źródłach.

Książka podzielona jest na rozdziały i podrozdziały, forma jest przejrzysta. Język dość prosty, chociaż zdarza się że autor używa słów i pojęć wymagających wytłumaczenia (musiałam sama dowiedziec się co one znaczą), więc jest to pewna uciążliwość. Autor opiera się na Piśmie Świętym podając odnośniki do cytatów, wspomina również opracowania Benedykta XVI czy Jana Pawła II na temat Kościoła.

Dzieje biblijnego Izraela to bardzo ciekawa złożona historia. Formy kultu rozwinęły się na bazie wierzeń i praktyk koczowniczych plemion semickich. Hebrajczycy znajdowali się pod wpływem religii starożytnych ludów Mezopotamii i Egiptu ale jako jedyni wierzyli w jedynego i niewidzialnego Boga. Historia ludu Izralea musi być ujmowana jako historia religijna.

W Palestynie w czasach Jezusa istniało wiele warstw społecznych, i to bardzo zróżnicowanych nie tylko pod względem ekonomicznym ale i religijnym. "Należy pamiętać, że teksty nowo testamentalne przekazują dość negatywny obraz Żydów judaizmu. Nie ma tam prób wyjaśnienia religijnych różnic pomiędzy grupami, a cała elita żydowska ukazana jest niedouczona i nieoświecona, w przeciwieństwie do Jezusa Chrystusa." Dlatego tak ważnym jest próba rekonstrukcji złożonego ówczesnego środowiska żydowskiego. 

Różnica między judaizmem a wspólnotą jaka gromadzila się wokół Jezusa to przykazanie miłości bliźniego i nieprzyjaciół. Chrześcijaństwo to religia miłosierdzia na co dzień, w judaizmie jest ono zaledwie raz do roku w święto Jom Kippur (Dzień Pojednania).

Początki Kościoła Trójjedynego Boga nie zawierają się tylko w Nowym Testamencie. Osoby i działania Jezusa nie można poprawnie rozumieć w oderwaniu od Starego Testamentu. Kościół trzeba widzieć nie jako dzieło Jezusa, ale nade wszystko wydarzenie wspólnoty człowieka z Trojjedynym Bogiem. 
Arka Przymierza towarzyszyła Żydom w ich wędrówce przez pustynię do ziemi obiecanej, tak Maryja jest zawsze z chrześcijanami w ich drodze z Chrystusem. W Kościele Maryja jest objawiona jako Nowa Arka.

To tylko niektóre tematy poruszane w tej książce, znaczną jej część zajmuje również rozważanie na temat wydarzeń Wielkiego Tygodnia. Może teraz mając więcej czasu siegniecie po jakieś opracowanie Pisma Świętego, by pogłębić.swoją wiedzę? Myślę że na blogu spotykają się różne osoby, o różnych poglądach religijnych czy przekonaniach, wpis nie ma na celu nikogo pouczać, a tylko zwrócić uwagę na możliwość poznania historii Izralea i odniesienie jej do nauk  Jezusa z Nazaretu.





Jest to 29 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek


poniedziałek, 23 marca 2020

Wioska kłamców

TYTUŁ: Wioska kłamców
AUTOR: Hanna Greń
WYDAWNICTWO: Czwarta strona
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 334


Jeszcze przed zamknięciem bibliotek udało mi się wypożyczyć książkę idealnie pasującą do wyzwania u Ejotkowe postrzeganie świata. Kiedyś czytałam już jedną książkę pani Hanny Greń, Cynamonowe dziewczny zrobiły na mnie dobre wrażenie.

Dioniza Remańska była policjantka próbuje rozwiązać zagadkę śmierci swojego ojca. Piotr Roszak został zamordowany, a jego zabójcy już odbywają karę w więzieniu, młoda kobieta czuje że jednak coś tu nie gra. Wyrusza do Strzygomia - wioski kłamców by przeprowadzić prywatne śledztwo.

Pierwsze sto stron niestety nieco mnie nużyło. Dialogi wydawały mi się sztuczne - zwłaszcza rozmowa Dionizy z ojczymem. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ książka nie jest debiutem autorki, a wręcz przeciwnie - ma ona na swoim koncie już kilka świetnych kryminalnych pozycji.

Na szczęście akcja się rozwija, napięcie rośnie. Dochodzi do morderstwa, szantażu i próby zdyskredytowania Dionizy. Kobieta ma jednak niewiele do stracenia, przecież już jakiś czas temu odeszła z policji. Pojawia się cała plejada bohaterów drugoplanowych, niestety stworzonych według schematu przystojny = zły, nieurodziwy = dobry, u postaci kobiecych nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy. Na plus jest oczyszczenie z podejrzeń osoby, która od początku wydawała się zdolna do popełnienia przestępstwa - w bardzo ciekawy, a przede wszystkim realny sposób zostało to opisane.

Dionizę mogłabym polubić to pewna siebie inteligentna kobieta. Popełniła jednak jeden kardynalny błąd: prowadziła prywatne śledztwo, dotarła do urządzenia elektronicznego jednaj z osób zamieszanej w sprawę, ale nie sprawdziła jej messengera, bo na pewno zrobiła to policja skoro oni mają telefon - nie miało sensu powielanie ich działania. Serio?

Po przebrnięciu przez pierwsze 100 stron czyta się już lekko i z rosnącym zaciekawieniem. W dialogach nie jest już drętwo, opisy nie są zbędnymi wypełniaczami, dochodzi do kilku zwrotów akcji. Klimat małej, zamkniętej miejscowości nie jest jednak w pełni oddany, jak na wioskę kłamców za dużo osób chce z Dionizą współpracować.

Podsumowując nie jest to idealna książka, mix obyczajówki i kryminału, ale na pewno nie thriller. Nie czytało się najgorzej, ale myślę że dla wielbicieli kryminałów to trochę za mało, dla czytających na codzień obyczajówki będzie w sam raz.

Jest to 28 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

piątek, 20 marca 2020

Kruk andaluzyjski

TYTUŁ: Kruk andaluzyjski
AUTOR: Katarzyna Dryńska
WYDAWNICTWO: Oficynka
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 223


Nabrałam ochoty na jakąś czytelniczą sensacje. Wzmożone bicie serca, szybsze przewracanie kartek, podążanie za bohaterami, ani chwili wytchnienia - wydawało się że wszystkie te elementy zapewni mi powieść debiutującej autorki "Kruk andaluzyjski".

Ewa Mulner ceniona dziennikarka przechodzi kryzys. Przytłoczona rzeczywistością szuka tematu który pomoże jej wrócić na właściwe tory, który podniesie jej prestiż i przyniesie sporo zysków. Wpada na świetny pomysł - napisze o małżeństwie Majchrzaków, które zaginęło w Wenezueli na terenie zajetym przez partyzantów. Plan dobry, aprobata naczelnej jest, informator na miejscu umowiony; można się więc tutaj spodziewać wartkiej emocjonującej akcji. Nasza bohaterka jednak wsiada do samolotu lecącego fo Hiszpanii. Spędzając wakacje w Maladze kobieta koordynuje śledztwem w Wenezueli. Rozmawia i wydaje rozkazy przez telefon, Pedro Martinez któremu sowicie zapłaciła podejmuje się znalezienia zaginionych Polaków.

Ewa jest bohaterką nietuzinkową, ale nie taką jakiej bym się w takiej powieści spodziewała. Jest inteligentna, sprytna i pewna siebie, ale szczerze mówiąc wolałabym ją oglądać jak przedziera się przez tereny Wenezueli niż jak spaceruje sobie po Maladze.

Na plus tej powieści na pewno są plastyczne opisy hiszpańskiego wybrzeża. Zagadka zaginięcia Majchrzaków jest tutaj zaledwie pretekstem do ukazania wnętrza i psychiki bohaterów. Ewa "prowadząca" dziennikarskie śledztwo stawia siebie na piedestale, ale nieoczekiwanie i bezszelestnie pojawia się ktoś kto wie więcej niż ona.

Ciężko mi jednoznacznie ocenić tę książkę. Autorka miała pomysł i na fabułę i na bohaterów i konsekwentnie go realizowała. Co do odbioru powieści to nie spełniła moich oczekiwań - opis na okładce zbyt wysoko postawiona poprzeczka. Kryminał? Sensacja z elementami grozy? Raczej nie. Powieść obyczajowa z elememtami psychologicznymi i przygodowymi już bardziej.  Czyli tak na dwoje babka wróżyła - jak widać (kolejny raz) dużo zależy od naszego nastawienia i podejścia do danej książki.

Jest to 27 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

środa, 18 marca 2020

Chłopiec

TYTUŁ: Chłopiec
AUTOR: Zbigniew Zyśk
WYDAWNICTWO: Oficynka
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 234


Czas na wybranie książki ze stosu recenzenckiego. Zaintrygowana opisem sięgnęłam po mroczny thriller o złych wyborach w złym świecie.

Tytułowy chłopiec to 25-letni Mateusz syn policjanta. Chłopak korzysta z życia - kumple, kobiety, alkohol i narkotyki - to jest sens jego życia. Mateusz czuje się niezniszczalny, respekt czuje jedynie przed ojcem. Nagle wszytsko zaczyna się sypać, utrata pracy (przez głupie żarty najlepszych kolegów), wypadek młodszego brata, wpadka podczas zakupu towaru.

Narracja jest pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym. Styl dość oryginalny, wciąga w fabułę i podkreśla jej mroczny klimat.

Akcja mknie właściwym sobie torem, jednak bardziej przypomina migawki niż ciągłą fabułę. Dla czytelnika cały czas jest zagadką czy wszystkie wydarzenia to rzeczywistość czy też może narkotyczne wizje? Pościg, nóż tuż pod gardłem, utrata najbliższych.

Nie ma w tej książce żadnego pozytywnego dla bohaterów zdarzenia. Czy przez to autor chciał podkreślić że narkotyki do niczego dobrego nie prowadzą? Zakończenie chyba miało nieść nadzieję, być optymistyczne - ale ten przekaz do mnie nie przemawia. Relację Marty i Mateusza bardzo trudno określić, związek, luźna znajomość? Ale na pewno nie miłość. Czy odbiorcy tej książki (myślę że młodzi mężczyźni) będą potrafili wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski? Nie jest to oczywiste, ponieważ żadna poważna konsekwencja nie została tutaj podkreślona.

Mateusz jako bohater tej książki to przedstawiciel młodego pokolenia. Poszukuje adrenaliny, zawieszony między dziecięcą beztroską, a bezkompromisową dorosłością. Charakteryzuje go przede wszystkim głód wrażeń i adrenaliny, postawa "mieć". Autor jest doskonałym obserwatorem rzeczywistości i w przekazie pełnym emocji odmalował obraz (generalizujący - to prawda, ale z pewnością nie przekłamany) młodych dorosłych.

Przeczytajcie.

Jest to 26 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

poniedziałek, 16 marca 2020

Ja chyba zwarjuję!

TYTUŁ: Ja chyba zwarjuję!
AUTOR: Agata Przybyłek
WYDAWNICTWO: Czwarta strona
ROK WYDANIA: 2018
LICZBA STRON: 382



Tego co dzieje się na świecie nikt się nie spodziewał. Stan zagrożenia epidemiologicznego, domowa kwarantanna - jakoś trzeba się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. Ja niezmiennie wybieram książki. Tym razem postawiłam na coś lekkiego, coś co od dawna czekało na swoją kolej.

Nina to kobieta tuż przed 30, ma dwoje dzieci i byłego męża - wiecznego małego chłopca. Kobieta jakoś ogarnia swoje życie, często pomagają jej siostry i mama Sabina.
Nina pracuje jako salowa w szpitalu psychiatrycznym, jeden z pacjentów wyraźnie ją adoruje. Kobieta czuje się osaczona i zaczyna bać się o swoje bezpieczeństwo. Zapłakaną Ninę, w kantorku z niepotrzebnym sprzętem, znajduje doktor Jacek.

Sabina uważa, że życie jej córki jest niepełne i postanawia znaleźć jej nowego męża. Loguje się na portalu randkowym i wymienia wiadomości w imieniu Niny. Sabina to kobieta pełna energii, dzień zaczyna od wizyty na siłowni, ubiera się w najmodniejszych sklepach i uwielbia młodszych od siebie mężczyzn. Lubi też wtrącać się w życie innych - szczerze mówiąc uwielbiam takie bohaterki, w realnym świecie nie chciałabym mieć z nimi do czynienia, ale  czytanie o nich to świetna zabawa.

Jacek to jedynak, studiował i praktykował w Warszawie. Po śmierci ojca wrócił do Brzózek by zamieszkać z mamą. Pani Anita jest zakochana w swoim synu - dba o każdy aspekt jego życia, przygotowuje zdrowe posiłki, prasuje ubrania, dba by zabrał szalik, dzwoni w ciągu dnia by zapytać o jego samopoczucie. Anita to kobieta bardzo samotna, jak więc zareaguje na wieść że Jacek umówił się na randkę?

Czy Jacek i Nina mając takie matki mają szansę wypić spokojnie kawę? O ile Sabina zrobi wszystko by tych dwoje się zeszło o tyle Anita wykorzysta wszystkie swoje siły by temu zapobiec - oj będzie się działo.

Takiej książki było mi trzeba. Lekkiej, zabawnej i odprężającej. Książka czyta się sama, a poczynania bohaterów bawią do łez. Ja przy tej powieści bawiłam się świetnie. Nina nie daje się zmanipulować matce, walczy z ospą dzieci i nieporadnością byłego męża ale mimo to próbuje znaleźć szczęście.

Optymistyczna i przyjemna lektura na niewesoły czas. Ta książka was nie zawiedzie, ja z przyjemnością przeczytam kolejny tom serii, który już czeka na półce.

#zostańwdomu #czytajksiążki

Jest to 25 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek



piątek, 13 marca 2020

Jak to było

TYTUŁ: Jak to było

AUTOR: Tadeusz Maksimowicz
WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 233


Znacie historię swojej rodziny sięgającą dalej niż pamięć dziadków? Jedna z moich dalszych ciotek wykonała ogrom pracy i rozrysowała drzewo genealogiczne, skontaktowała się z wszystkimi członkami rodziny, poprosiła o zdjęcia i przygotowała imponującą publikację. Znam więc dobrze jedną gałąź mojej rodziny (od moich prapradziadków ze strony taty), pozostałe gorzej ale wszystko do nadrobienia. Tym wstępem chciałam Was zaprosić na recenzję książki pana Tadeusza Maksimowicza, który prowadził badania, zjeździł pół Polski i opisał historię swojej rodziny. 

Jako przedmowę znajdziemy wpis prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w latach 2010-2015 Bronisława Komorowskiego, który w pięknych słowach podkreśla potrzebę budowania wspólnoty rodzinnej. "Bo przecież naród i państwo, tradycja ogólnonarodowa i państwowa składają się z tysięcy, a może i milionów tradycji rodzinnych, uzupełnianych o tradycje i doświadczenie środowiskowe, regionalne, czy wręcz lokalne."

Praprapradziadek autora to Aleksander Ostrowski herbu Nieczuja. Ostrowscy mieszkali na Mazowszu, syn Aleksandra Hipolit nabył majątek w Żabokliku (1887r), na którym gospodarowano do 1939r. Autor snuje niespieszną historię rodziny w której ta miejscowość odgrywa znaczną rolę, nie skupia się jednak na głównym pniu rodziny ale chętnie przytacza ciekawostki dotyczące też innych osób. Mnie najbardziej spodobała się opowieść o pannie Emilii nauczycielce, której czas pracy w szkole przypadał na początek XX wieku.

Tym za co mogę postawić książce minus to brak rysunku drzewa genealogicznego. Publikacja jest bogata w fotografie i kopie dokumentów, a tego istotnego elementu zabrakło. Byłaby to grafika bardzo pomocna, by umiejscowić daną postać w historii rodziny autora. Pan Tadeusz czasami "skacze" po wątkach, czasami powtarza informacje o omówionej już postaci omawiając historię kogoś innego. Na wypadek zagubienia się w gąszczu koligacji rodzinnych rozrysowane drzewo byłoby wartościowym dodatkiem.

Język prosty, ale nie potoczny czy codzienny. Autor ze starannością oddał historię swojej rodziny. Często jednak podając fakty wpadał w podręcznikową manierę suchych informacji chcąc nakreślić obraz epoki. Pojawia się kilka dialogów, ale bardzo niewiele. Pan Tadeusz nie chciał gdybać, czy ubarwiać historii, dla niego najważniejsze było ukazanie jak to było. W publikacji widać rzetelne przygotowanie, rozmowy z osobami, które mogły pamiętać tamte czasy, wycinki prasowe, listy, czy dokumenty urzędowe - pojawiają się częste cytaty ze źródeł pisanych, a tam gdzie to możliwe ich fotografie.

Podsumowując, ta książka dla bliskich pana Tadeusza Maksimowicza to na pewno cenny zbiór rodzinnych historii, wielopokoleniowa opowieść o ludziach dla których najważniejsza była rodzina. A jak odbiorą książkę czytelnicy nie znający rodu Maksimowiczów? Dla osób lubiących historię jednostki na tle wydarzeń historycznych ta książka może być inspiracją do poszukania wiadomości o swojej rodzinie. Dla pozostałych może się okazać ona mało ciekawa. Wszystko więc zależy od waszego podejścia.

Jest to 24 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

środa, 11 marca 2020

Miłość rano, miłość wieczorem

TYTUŁ: Miłość rano, miłość wieczorem
AUTOR: Maria Nurowska
WYDAWNICTWO: WAB
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 254


Półka wstydu ugina się pod naporem książek, recenzenckie powieści też cały czas przybywają, ale nie ma to jak wybrać się do biblioteki w poszukiwaniu nowej lektury. Do tych poszukiwań skłoniło mnie wyzwanie pod hasłem u Ejotkowe postrzeganie świata. Lubię takie wyszukiwanie tytułów po bibliotecznych półkach, tak trafiłam na powieść którą chcę Wam dzisiaj zaprezentować.

Jerzy i Zofia spotykają się przypadkiem po latach, ale nie jest to znany nam, wielokrotnie przerabiany, wątek o miłości z czasów szkolnych. On i ona walczyli w Powstaniu Warszawskim, pobrali się po trzech dniach znajomości - ale takie były wtedy czasy. Miłość rozkwitła na ruinach miasta, pierwsza, świeża i niezapomniana. Po wojnie Zosia znalazła pracę jako nauczycielka muzyki i młode małżeństwo przeprowadziło się na Mazury. Tam jednak Jurek wyróżniał się z tłumu i został zauważony przez ówczesne władze, musiał uciekać a Zosię poinformowano, że jej mąż zginął.

On ukrywał się, a potem po ustabilizowaniu sytuacji politycznej osiadł w Warszawie. Zosia uciekła za granicę, gdzie urodziła córkę. Zaczęła robić karierę jako śpiewaczka operowa i zamieszkała w Niemczech. Spotykają się po 23 latach na przedstawieniu, w którym ona gra główną rolę. Mogłoby się wydawać że spotkanie będzie pełne wzruszeń ale opisano je raczej nijako. Zofia informuje Jerzego że ich córka ma kłopoty i jest w więzieniu. Mężczyzna w takich oto okolicznościach dowiaduje się że jest ojcem.

Mężczyzna z pomocą przyjaciół próbuje wydostać córkę z więzienia. Nie jest to łatwe bo oskarżona została za członkostwo w grupie terrorystycznej i próbę zamachu (z jej strony było to jednak tylko zauroczenie niewłaściwym ludźmi).

Dawno nie czytałam powieści z narracją pierwszoosobową męską. Tutaj wydarzenia obserwujemy tylko z perspektywy Jerzego. Wspomina on czasy powstania Warszawskiego i relacjonuje to co dzieje się w teraźniejszości. Komentuje rzeczywistość opierając się w głównej mierze na faktach a nie tylko na swoich odczuciach i emocjach.

Powieść wielowątkowa. O poszukiwaniu tożsamości narodowej, o męskiej przyjaźni, o trudnych relacjach matki i córki, o miłości młodzieńczej "rano" i o tej dojrzałej "wieczorem". Można by się jednak zastanowić czy na zaledwie 250 stronach wszystkie te wątki zostały dokładnie przedstawione czy raczej zostajemy potraktowani ogólnikami. I tak, i tak. Cześć motywów jest pogłębiona, część tylko zaznaczona, każdy więc może inaczej tę książkę odebrać i na innym poziomie ją rozpatrywać.

Powieść pozostawia po sobie ogólnie dobre wrażenie. Przeszkadzało mi jednak nieco ujawnienie poglądów politycznych. Autorka bez skrępowania ustami bohaterów wyraża o pinię o czołowych politykach naszego państwa. Przyznam że nieco mi to zgrzytało, bo sięgam po książki również dlatego by nie musieć oglądać politycznych informacji, a tutaj wyskakują nam takie kwiatki. Mimo wszystko polecam.

Wcześniej czytałam inną książkę autorki "Sprawa Niny S" <klik> i sięgnęłam po nią również za sprawa udziału w wyzwaniach. Co jest kolejnym dowodem na to, że takie akcje poszerzają nieco nasze czytelnicze horyzonty jeśli czasami wymagają wyjścia ze swojej literackiej strefy komfortu.

A Wy znacie powieści Marii Nurowskiej?

Jest to 23 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

poniedziałek, 9 marca 2020

Frontier

TYTUŁ: Frontier
AUTOR: Paweł Laskowski
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 457


Po literaturę przygodową raczej sięgam rzadko, nie dlatego że nie lubię, ale jakoś tak nieczęsto wpada mi w ręce. Czytając opis tej książki liczyłam na coś w stylu Olivera Twista z elementami tajemnic i zagadek.

Matthew Kane cierpi po stracie żony. Nie wie jak poradzić sobie z wychowaniem maleńkiego synka, dlatego oddaje Chrisa pod opiekę wynalazcy Wilhelma Withell'a. Wilhelm w raz z żoną mają już syna Joe, ale przygarniają małego chłopca i obdarzają go miłością. Losy tej rodziny poznajemy na przestrzeni wielu lat u schyłku rewolucji przemysłowej.

Drugą rodziną na kartach tej powieści jest małżeństwo Edgara Addamsa (lekarza położnika) i malarki Katy. Dzieci w tym czasie w Anglii musiały szybko dorastać, najstarsza córka Addamsów Scarlett była bardzo zdolna i uczęszczała na lekcje, jednak dobrze zdawała sobie sprawę że jej rodziny nie stać na taki luksus. Dziewczyna została aktorką, występowała na deskach znamienitych teatrów.

Dzieci w obu rodzinach dorastały. Chris ćwiczył boks i osiągał w tym sporcie sukcesy. Scarlett była pewną siebie młodą kobietą głoszącą feministyczne hasła. Tych dwoje spotyka się pewnego wieczoru na ciemnej londyńskiej ulicy.

Jeśli w powieści trzeba czytać między wierszami by ze stosu porównań i metafor wydobyć jakiś zalążek akcji to jest niestety źle. Do setnej strony nie wiedziałam zupełnie nic. Bardzo ciężko było się zorientować kto jest bohaterem danej sceny, dialogi bez oznaczenia osób i długie opisy zdecydowanie nie ułatwiały sprawy. Do trzy setnej strony akcja nie zmierzała w żadnym określonym kierunku, jakieś strzępki wydarzeń ale brak jakiejkolwiek osi powieści - tak chyba nie wygląda literatura przygodowa. Gdy została mi do końca 1/4 do końca byłam tak zmęczona tą książką, że marzyłam o tym by jak najszybciej ją skończyć.

Jeśli chodzi o atmosferę miasta to muszę przyznać że została ona dobrze oddana. Wszechobecny smog i mgła. Nierówny bruk, niewyszukana architektura - przez ten brud i ponury krajobraz przebijał się wyraźnie jeden kolor - czerwony. Autor często używał tej barwy dla podkreślenia wagi jakiegoś wydarzenia (które trzeba było wyłuskać spośród opisów).
"Pojazd zatrzymał się tuż przed samymi drzwiami puszki przybranej w formę fortyfikacji z czerwonych cegieł. Słońce zazwyczaj boleśnie patrzące w ślepia, chcąc dostać się do wnętrza, nie przejawiało złowrogich zamiarów. Tutaj, zostając na osobności, trawiło wisielczy humor. Wiecznie łase na widok krwi swoją mocą sprawiło blaknięcie ścian od zewnątrz."

Paweł Laskowski jest debiutującym autorem i zapewne włożył w powieść mnóstwo pracy. Dla mnie niestety był to przerost formy nad treścią. Z przykrością muszę napisać że nie polecam. Mnie czytanie tej książki dosłownie zmęczyło. Za mało akcji, za dużo opisów, dziwne dialogi...


Jest to 22 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

piątek, 6 marca 2020

Sopel bramkostrzelny

TYTUŁ: Sopel bramkostrzelny czyli najdroższy transfer w historii piłki nożnej.

AUTOR: Ewa Nowak
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 119


Od jakiegoś czasu dziewczyny grają w szkolnej drużynie piłki nożnej. Treningi i turnieje już się wpasowały w nasz cotygodniowy harmonogram. Nie śledzimy co prawda nowinek ze świata piłki nożnej, nie orientujemy się w rankingach i tym podobnych sprawach dlatego książka która ostatnio do nas trafiła ujawniła przed nami zakulisowe działania klubów sportowych.

Anakin, Omega i Czternasty tworzą tajną grupę operacyjną. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Anakina, chłopiec musi zdobyć kartę członkowską klubu sportowego Poland Gold. 

Najlepszy piłkarz klubu Adam Sopliński "Sopel" gra najważniejszy mecz życia. Po jego zakonczeniu ma podpisać kontrakt z przedstawicielami drużyny z Włoch. Niestety podczas gry mdleje, podobnie jak inny zawodnik Piotr Czerny. Anakin i Omega muszą odkryć kto próbował zapobiec najdroższemu transferowi w historii piłki nożnej.

Gabi: to była ciekawa zagadka kryminalna i szpiegowska chociaż trudno było mi odgadnąć kto.za tym stoi. Anakin i Omega mieli fajny sprzęt do podglądania i podsłuchiwania. Książka bardzo mi się podobała, chętnie poznam inne przygody tajnej grupy operacyjnej.

Lidka: wiem co to morderczy trening przed meczem dlatego łatwo mi sobie wyobrazić to co działo się w książce. Trochę było za dużo podejrzanych chociaż Anakin i Omega poradzili sobie z tą zagadką. Bardzo fajna książka.

Zwrócę jeszcze uwagę na czcionkę dostosowaną do młodszych czytelników, krótkie rozdziały, czarno-białe ilustracje i twardą oprawę. Książka jest na prawdę fajnie wydana. Polecam



A na Facebooku znajdziecie dłuższy filmik z wypowiedzią Gabi o tej książce <klik>. Tutaj nie mogłam dodać, jakieś problemy techniczne mi wyskoczyły...

Polecamy książkę detektywistyczną "Sopel bramkostrzelny" i chłopcom i dziewczynkom.



środa, 4 marca 2020

Harry Potter i Zakon Feniksa

TYTUŁ: Harry Potter i Zakon Feniksa
AUTOR: J. K. Rowling
WYDAWNICTWO: Media Rodzina
ROK WYDANIA: 2004
LICZBA STRON: 949


Tom pięty przygód Harry'ego Pottera był pierwszym na którego premierę musiałam czekać. Była to też pierwsza zamówiona przeze mnie książka :) Egzemplarz jest już wysłużony, bo trudno mi powiedzieć ile razy tę część czytałam. Od listopada czytałam go na głos dziewczynom i w lutym udało mi się skończyć. Zapraszam na naszą rodzinną recenzję o tej książce.

Ulubiona postać lub stworzenie:
Gabi: testral, ponieważ ma ciekawe właściwości, jest trochę podobny do konia który dowiezie cie w każde miejsce które chcesz.
Podobał mi się też Hagrid, który miał trudne zadanie z Graupem ale się nie poddał. Oraz Tonks, która jest metamorfomagiem.

Lidka: Fred i Georg którzy testowali nowe cukierki i różne magiczne gadżety. Najlepiej wyszedł im pokaz fajerwerków i bagno którego nie można było usunąć.
A także Malfoy, który wymyślił piosenkę Weasley jest naszym królem.

Najmniej lubiana osoba/postać:
Gabi: Umbridge która jest szpiegiem Ministerstwa Magii i która w swojej Brygadzie Inkwizycyjnej miała Malfoy'a, który odejmował punkty innym prefektom.

Lidka: Umbridge za to, że była Inkwizytorem Hogwartu i że udawała, że ma kaszel oraz nie lubię jej za to że zabroniła Harremu grac w quiddicza.

Jakiego zaklęcia chciałbyś się nauczyć?
Gabi: Expeliarmus i Drętwota - bo tych uczył Harry na zajęciach GD

Lidka: czytania w myślach, legilimencja.

Scena która ci się najmniej podobała:
Gabi: randka Harry'ego z Cho - wcale nie było miło, bo ona się rozpłakała i chciała rozmawiać o Cedriku. A tak w ogóle to ja nie lubię romantycznych scen.

Lidka: przesłuchanie w Ministerstwie Magii, nikt nie dopuścił Harry'ego do głosu.

Która część z serii książek podobała ci się najbardziej?
Gabi: Każda po kolei, bardzo lubię całą serię.

Lidka: chyba czwarta z Turniejem Trójmagicznym

Który film podobał ci się najbardziej?
Gabi: Lubię wszystkie, a najbardziej momenty gry w quidditcha oraz czarowanie. Trochę mało podobała mi się bitwa w Ministerstwie Magii między Voldemortem i Dumbledorem.

Lidka: lubię oglądać wszystkie, a także filmiki na youTube o Hermionie i Draco.

Przygoda z Harrym trwa. Dziewczyny wyszukują sobie na YouTube filmiki z ulubionymi bohaterami i ciekawostkami o filmach. Nie ma dnia byśmy nie grały w Dooble :) Dziewczyny też często bawią się w Hogwart - pobudzenie wyobraźni level hard. Wprowadzenie ich w ten świat było strzałem w 10. Jeszcze nie wiem, kiedy zaczniemy czytać tom 6, może w najbliższym czasie nie, ale pewnie w tym roku uda się przeczytać :)



Pozostałe wpisy o ksiązkach z serii Harry Potter
/film-vs-książka-spotkanie-1
harry-potter-spotkanie-drugie.
harry-potter-pierwsze-spotkanie.html

Harry Potter tom 3

Harry Potter tom 4

Jest to 21 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek



poniedziałek, 2 marca 2020

Podsumowanie lutego

Luty! Dziękuję że już się skończyłeś. Był to bardzo ciężki miesiąc zarówno pod względem rodzinnym i czytelniczym. Zmarł wuj mojego męża, który mieszkał z nami więc w domu zrobiło się dość smutno. Ucieczka w książki była swego rodzaju pocieszeniem.


Przejdźmy teraz do spraw blogowych, które zaczynają być pod znakiem zapytania. Zaczęłam pracę w nowym miejscu, ale tylko na nocną zmianę, po pierwszym tygodniu widzę, że odbije się to mocno na czytaniu, ale na razie nie chcę niczego przesądzać. W lutym przeczytałam 9 książek, trzy z nich okazały się bardzo przyjemne, jedna znośna, a reszta raczej męcząca. Oraz udało mi się dokończyć z dziewczynami Harrego Pottera i Zakon Feniksa, czyli mogę zaliczyć na poczet lutego 10 lektur.


Powieść Próba sił utwierdziła mnie w przekonaniu że powieści grozy zupełnie na mnie nie działają. Jakoś zjawiska paranormalne wywołują u mnie raczej śmiech niż dreszcz emocji.

Niestety thriller obyczajowy I żyli długo i szczęśliwie okazał się niestety czytelniczym pudłem.

Pokutnicy to dość intrygujący debiut w klimatach retro, czekam na więcej, bo mimo kilku minusów była to dość znośna lektura.

"Gdyby ocean milczał" przepiękna opowieść o marzeniach i losie który lubi płatać figle.

Jak wytresować kota przyjemna książka dla całej rodziny o perypetiach właścicieli kotów.

Było też spotkanie z poezją - dwa zupełnie różne tomiki recenzja tutaj

Wielki spadek z półki wstydu, przeczytałam książkę, która stała na niej najdłużej  "W pętli"

"Syn pszczelarza" i życie w społeczności Amiszów, delikatna powieść o miłości.

Powrót do serii z Chyłką okazał się średnio udany, nie wiem czy będę czytała kolejne tomy <recenzja>

A na zakończenie coś co bardzo lubię czyli powieść w klimatach retro, dodatkowo wzorowana na jednej z książek Mari Rodziewiczówny Spadek Barbary Tryźnianki

Na recenzję czeka jeszcze 5 tom przygód Harry'ego Pottera :)

Walka ze stosem hańby w tym miesiącu jak najbardziej na plus :) Udało się go zmniejszyć aż o 5 pozycji (ale w sekrecie wam powiem, że to tylko dlatego że coś opóźnia dostawę egzemplarzy recenzenckich).



Plany na marzec? Przede wszystkim Targi Książki w Poznaniu. Trwają od 6 do 8 marca, ja będę tylko w sobotę 7 marca, ale może uda mi się z kimś z was spotkać? Wybieracie się na takie wydarzenie?



Czytelniczo nie mam jeszcze rozpiski (TBR), bo czekam az dotrą do mnie egzemplarze recenzenckie. Na pewno będę czytała Chirurga, łapcie opis:


Martynka Hemerska obchodzi swoje dwunaste urodziny. W prezencie dostaje króliczka, o którym od lat marzyła. Zachwycona wychodzi narwać mu trawy. Z tego spaceru nigdy już nie wraca. Jej okaleczone i zbezczeszczone ciało zostaje znalezione niedaleko cmentarza na Naramowicach w Poznaniu.

Porucznik Dagmara Madej, zwana Zbójem, oraz jej koledzy z komendy Freddy i Harry rozpoczynają śledztwo, które odsłania wstrząsającą prawdę.


Zaczytanego marca ;)


piątek, 28 lutego 2020

Spadek Barbary Tryźnianki

TYTUŁ: Spadek Barbary Tryźnianki
AUTOR: Andrzej F. Paczkowski
WYDAWNICTWO: WasPos
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 239


Zdecydowanie do przeczytania tej książki skusiła mnie okładka. Zapowiadała wspaniałą podróż w czasie do XIX wieku. Gdy trafiła do mnie i przeczytałam słowo od autora wiedziałam już że przepadałam.

Swego czasu zaczytywałam się w powieściach Marii Rodziewiczówny. W tym miejscu chciałabym podziękować koleżance która zaopatrzyła mnie w cały karton książek autorki. Koleżanki już niestety nie ma na tym świecie [*] ale jak widać przez książki pamięć o niej będzie trwała.
Moją ulubioną powieścią autorki jest "Między ustami a brzegiem pucharu", niestety nie czytałam "Barbary Tryźnianki" więc to co zaproponował pan Andrzej było dla mnie czymś nowym, a przez to fascynującym.

Umiera Antoni Michałek senior rodu, bogaty posiadacz ziemski. Wdowa pani Maria wraz z wnuczką 5 letnią Michasią czynią przygotowania do pogrzebu. Kobieta czeka na przyjazd trójki swoich dzieci. Joanna, Mateusz i Dominiki mają jednak swoje życie w mieście i rzadko przyjeżdżają do domu. Pani Maria wierzy że śmierć ojca nieco otrzeźwi jej dzieci. Młodzi ludzie przyjeżdżają w ostatniej chwili o jedyne co ich interesuje to zapis w testamencie, wszyscy troje bowiem uważają że pieniądze ojca im się należą.

Pani Maria z mężem starała się wychować dzieci by były pełne szacunku do pracy i ziemi. Wyrośli w pięknym otoczeniu przyrody ale tak na prawdę nigdy go nie widzieli. Od najmłodszych lat mieli postawę roszczeniową a gdy tylko mogli uciekli do miasta by pomnażać pieniądze. Tylko ostatni syn, ojciec Michasi, wydał się w rodziców, niestety zmarł pozostawiając pod opieką babci małą córeczkę.

Na kilka dni przed śmiercią pan Antoni zmienia zapis w testamencie. W czasie choroby dzieci nie odwiedziły go ani razu dlatego postanawia ich wydziedziczyć. Zabezpiecza przyszłość żony i wnuczki a pozostałą część spadku powierza opiece Barbary Tryźnianki. Rodzeństwo wpada w szał, żądza pieniądza jest tak wielka, że rozgoryczeni nie bacząc na matkę wracają do miasta i rozpoczynają poszukiwania kobiety. To staje się ich obsesją, nakręcają siebie nawzajem próbując odzyskać to co im się "należy".

Trochę zabrakło mi szczegółowych opisów, takiego klimatu retro który wyzierałby z każdego kąta. Autor skupił się na kreacji bohaterów, na relacjach miedzy nimi, na ich reakcjach na wydarzenia co oczywiście jest plusem, ale osobiście w powieściach których akcja dzieje się na przełomie XIX i XX wieku cenię sobie pobudzające opisu realiów tamtych czasów.

Kreacja bohaterów jest spójna i dopracowana. Autor doskonale przedstawił pazerność rodzeństwa i smutek serca matki z takiej sytuacji. Tajemnicza Barbara Tryźnianka chociaż pojawia się dopiero pod koniec powieści przez cały czas intryguje.

Joanna, Mateusz i Dominiki poszukują odpowiedzi na pytania, ale nie na te najważniejsze. Dla nich liczą się tylko pieniądze. Czy gdy poznają sekret testamentu ojca ich zachowanie ulegnie przemianie? Przeczytajcie bo mimo iż akcja dzieje się na początku XX wieku to przekalkować można ją do współczesności. Pieniądze często przesłaniają więzi rodzinne i międzyludzkie, a na zmianę zachowania niekiedy może już być za późno.

Polecam.

Jest to 20 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

środa, 26 lutego 2020

Oskarżenie

TYTUŁ: Oskarżenie

AUTOR: Remigiusz Mróz
WYDAWNICTWO: Czwarta Strona
ROK WYDANIA: 2017
LICZBA STRON: 558


Oj, minęło już sporo czasu od mojego ostatniego spotkania z Chyłką. Dokładnie od października 2017r.  Jednym z moich postanowień noworocznych był powrót do tej serii. Udało się to zrealizować dzięki mojemu zacięciu w realizowaniu czytelniczych wyzwań ;)

Aby jednak przejść do Oskarżenia musiałam sobie przypomnieć kilka ostatnich rozdziałów Inwigilacji, która to zakończyła się bardzo mocnym akcentem. W 6 już tomie serii - którego nie warto zaczynać nie znając poprzednich - duet Kordian Chyłka przestaje mieć prawo zawodowego bytu. Oryński zostaje zwolniony z kancelarii, ma rok do kolejnego egzaminu, ale to nic w porównaniu z tym co go czeka w prywatnym życiu.

Chyłka otrzymuje telefon od żony Tadeusza Tesarewicza, legendy Solidarności, mężczyzny oskarżonego o 4 brutalne morderstwa. Kobieta twierdzi, że ma dowód na niewinność męża. Joanna nie widzi w tej sprawie nic ciekawego, jednak gdy następnego dnia pani Tesarewcz nie żyje, adwokatka wie że to coś dla niej. Rusza sądowa machina, oskarżony jednak nie do końca pali się do współpracy z Chyłką.

W tym czasie niespodziewanie aresztowany zostaje Kordian. Wszystko wskazuje na to że ktoś pociąga za sznurki, bo Zordon ma trafić do celi Gorzyma. Akcja się zagęszcza. Chyłka by ratować swojego aplikanta udaje się po pomoc do ... - oj nie poczęstuję was takim spoilerem ;) ale by w pełni zrozumieć sytuację w jakiej znalazł się Zordon i jak mocno Chyłka został przyparta do muru musicie znać poprzednie części.

Akcja nie zwalnia ani odrobinę, Chyłka próbuje się zorientować w co została wmanewrowana. Nagle z obrońcy stała się oskarżycielem posiłkowym. Ponadto życie osobiste nie daje czasu na wytchnienie, Pasożyt rośnie, Kordian próbuje poznać prawdę o jego ojcu, a sama Chyłka nawet nie przeczuwa jak źle wszystko może się skończyć.

Miałam pewne zastrzeżenia co do sprawy Tesarewicza i jego szybkiego uniewinnienia tylko dlatego, że pojawił się jeden nowy dowód. Coś mi tu mocno nie grało. Ale na szczęście Kormak miał te same wątpliwości więc moja ciekawość pod tym względem została zaspokojona.

Co do wątków relacji między bohaterami to pozostają na tym samym poziomie co w poprzednich  częściach. Odpowiednio cięte riposty, tym razem jednak nie zakrapiane alkoholem ze strony Chyłki, ale okraszone gandalfem białym ze strony Zordona. Kreacja bohaterów jak najbardziej spójna i mimo, że śledzimy ich losy już przez sześć książek to nie są oni przewidywalni, a wręcz zaskakują na każdym kroku.

Mimo plusów nie jestem jednak pewna czy sięgnę po kolejne tomy. Książkę czyta się lekko, ale wątki sensacyjne trochę mnie przerastają. Nie mogłam nadążyć za fabułą, za zwrotami akcji, trudno było mi wszystko ze sobą powiązać i okazało się że tę samą trudność mieli główni bohaterowie, bo nawet oni nie mieli szans na znalezienie spoiwa łączącego wszystkie zebrane informacje. Sprawa przedstawiona w ten sposób nie budzi czytelniczej satysfakcji. Więc na prawdę trudno mi się teraz zdeklarować czy będę czytała dalej.

A wy należycie do fanów twórczości Remigiusza Mroza?

Moje recenzje poprzednich tomów znajdziecie tutaj:
Kasacja
Zaginięcie
Rewizja
Immunitet
* Inwigilacja

Jest to 20 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

poniedziałek, 24 lutego 2020

Syn pszczelarza

TYTUŁ: Syn pszczelarza

AUTOR: Kelly Irvin
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 371


Po dość smutnym i trudnym czasie dla mojej rodziny wracam do świata książek. Powieści przynoszą ukojenie, pozwalają na chwilę odpocząć galopującym myślom, pomagają się wyciszyć. A książka, w której bohaterowie w pełni oddają się woli Bożej działa tym bardziej uzdrawiająco.

Bohaterowie "Syna pszczelarza" to Amisze. Żyją we współczesnym świecie, a jednak w swojej społeczności w której czas stanął w miejscu. Życie w zgodzie z naturą i wolą Bożą, oddanie swego losu w ręce Boga i wiara w Jego plan i opiekę nad każdym człowiekiem. To zaskakuje a jednocześnie budzi ogromny podziw.

Abigail dwa lata temu straciła męża, teraz z piątką dzieci przenosi się do innego stanu. Ma zamieszkać u brata a potem związać się z dawnym adoratorem Stephenem. Jednak ziemia na którą przybywają jest bardzo nie przyjazna, suche nieurodzajne pola południowego Teksasu bardzo różnią się od znanego im zielonego Tennessee.  Dzieci Abigail bardzo tęsknią za domem, kobieta też coraz częściej zastanawia się czy podjęła dobrą decyzję. Jej najstarsza córka jawnie okazuje niezadowolenie z sytuacji w ktorej się znalazła. Mimo to Debora posłuszna matce i zasadom wspólnoty próbuje znaleźć jasne strony nowego życia.

Młoda kobieta próbuje poznać Fineasza, syna pszczelarza który bardzo ją intryguje. W wieku 8 lat w wypadku samochodowym zginęła jego mama, a on został bardzo okaleczony, do dziś blizny szpecą jego twarz.  Deborę i Fineasza połączyła samotność, a później ze zdumieniem odkrywali że mają ze sobą dużo wspólnego. Młody mężczyzna jednak zaciekle broni się przed narastającym uczuciem, wie jak wygląda i nie chce tym skrzywdzić Debory. Ona jednak wie, że miły jej sercu mężczyzna ma do zaofiarowania coś znacznie cenniejszego niż wygląd.

"Kiedy patrzę ci w oczy, wcale nie widzę blizn. Bóg dał ci piękne oczy, przez które zaglądam prosto do twojego serca i widzę, co czujesz. Nic przede mną nie ukryjesz."

Dwa romantyczne wątki

Największym plusem tej powieści jest rodzące się uczucie i dwa romantyczne wątki. Pierwsza niezapomniana miłość i dojrzały związek dwóch osób. Tutaj nie ma miejsca na gwałtowny wybuch emocji, wszystko rozgrywa się w naturalnym powolnym tempie. Ja kibicowałam obydwóm parom, chociaż jednej postaci było mi szkoda, odrzucenie przecież boli. A podwójne tym bardziej. Autorka jednak zadbała by każdy znalazł.swoją odrobinę szczęścia. Okazuje się też że można pięknie pisać o miłości i nie są wcale do tego potrzebne sceny erotyczne.

Podsumowując książka okazała się bardzo przyjemną, niosącą nadzieję lekturą. Może nie chciałabym żyć jak Amisze ale na pewno chciałbym mieć ich wiarę i ufność (zwlaszcza w ostatnich dniach). Ta powieść jest bardzo ciepła i rodzinna, z niecierpliwością czekam na kolejne tomy a Wam polecam, poznajcie Fineasza syna pszczelarza.

Jest to 19 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

wtorek, 18 lutego 2020

W pętli

TYTUŁ: W pętli

AUTOR: Nicholas Evans
WYDAWNICTWO: Albatros
ROK WYDANIA: 2015
LICZBA STRON: 480


Oj długo stała ta książka na półce. Tak długo, że zupełnie nie pamiętam skąd ją mam. Zrobiła mi się mała luka między pozycjami recenzenckimi więc wybrałam sobie tę do przeczytania. Jest to format kieszonkowy więc niestety mała czcionka miała wpływ na przyjemność czytania - tzn. trochę tę przyjemność osłabiła.

Montana, ranczerskie miasteczko otoczone górami. Córka najbogatszego ranczera w okolicy, Bucka Caldera na progu swojego domu zauważa wilka. Wilka, który zaczaił się na jej rocznego synka. Kobiecie udało się przegonić zwierzę, ale ogromny strach padł na mieszkańców miasteczka. Po spędzeniu bydła z letnich pastwisk odnotowano liczne straty, wiele krów zostało zagryzionych, trudno jednak w 100% orzec czy zrobiły to wilki. Ranczerzy wiedzą jednak swoje i już przygotowują się do polowania.

Do miasteczka przybywa młoda pani biolog specjalizująca się w ochronie wilków. Helen Ross szybko popada w konflikt z miejscowymi. Zamieszkuje w chatce w lesie i tropi wilki by założyć im monitorujące obroże. Przez kilka pierwszych tygodni nie trafia na ślady zwierząt, czyżby był tutaj tylko jeden wilk - samotnik. Kobiecie udaje się ustalić, że ktoś z miasteczka próbuje chronić wilki i pomaga im unikać zastawionych przez nią sideł.

Mamy w powieści dwie frakcje - ranczerów troszczących się o swoje bydło i pragnących odstrzelić wilki oraz miłośników przyrody, którzy jednak realnie oceniają zagrożenie płynące od strony drapieżników. Okazuje się że w jednej rodzinie mogą być przedstawiciele obydwu grup, sytuacja robi się więc niezwykle ciekawa, a w punkcie kulminacyjnym dochodzi do prawdziwej eskalacji wszystkich konfliktów. Akcja mocno przyspiesza i robi się na prawdę mrocznie i poważnie.

Pierwsze 150 stron to przedstawienie bohaterów i tych pierwszo i tych drugoplanowych. Po za pierwszym pojawieniem się wilka akcji było bardzo mało. Później zaczęło się to całkiem ciekawie rozkręcać. Na scenę wkroczył syn Caldera - jąkający się Luck, historia tej rodziny sama w sobie jest również bardzo ciekawa więc emocje rosną. Jak już wkręciłam się w tę powieść to trudno ją było odłożyć. Dodatkowym atutem są fragmenty przedstawione oczami wilków. Nie było ich dużo ale tworzyły niepowtarzalny klimat tej powieści.

Wątek romansowy rozwinął się w bardzo nieoczekiwanym kierunku łamiąc stereotypy. Nie ma tutaj nagłego wybuchu namiętności, ale jest dojrzewanie do uczucia co ostatnio bardzo doceniam w powieściach. Tak jak wspomniałam postacie były na początku dość szczegółowo opisane co znacznie wpływa na odbiór przez czytelnika decyzji które muszą podjąć.

Podsumowując. Książka okazała się bardzo fajną przygodą. Powieści amerykańskie w ostatnich latach porzuciłam na rzecz polskich, a myślę teraz że warto to zrównoważyć. Książkę polecam jako niesamowitą przygodę z wilkami i walkę z przeciwnościami losu. Przeczytajcie.

Jest to 18 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

niedziela, 16 lutego 2020

Odrobina poezji

Po poezję sięgam niezmiernie rzadko. Taki uraz z czasów szkolnych i wypracowania na temat "co poeta miał na myśli". Brr... Aż mnie ciarki przechodzą. Postanowiłam się.z.tą traumą zmierzyć, ponieważ dzięki współpracy z portalem Sztukater trafiły do mnie dwa tomiki wierszy. Dwa zupełnie różne tomiki.





TYTUŁ: Maszketny hajmat
AUTOR: Michał Radomski
WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 68

Pan Michał rocznik 1990 pochodzi ze Śląska. Tomik który trafił w moje ręce nie jest jego debiutem, wcześniej ukazał się zbiór wierszy  "Umuzor nes" oraz horror tragikomiczny zapisany w formie poematu "Blahebobla". Maszketny hajmat powstał we współpracy z ilustratorki która poradziła mu posprzątanie w szufladzie na pomysły.

Tomik liczy 28 utworów lirycznych. Są zarówno wiersze dłuższe jak i krótsze, o budowie stroficznej (zwrotkowej) lub ciągłej. Wszystkie jednak napisane są gwarą śląską. Ja pochodzę z Wielkopolski więc gdyby nie dołączony do wierszy słownik miałabym nie lada problem z rozszyfrowaniem treści. A treść jest w odbiorze całkiem przyjemna - trzeba jedynie podjąć wysiłek i przetłumaczyć z "naszego" na język polski.

Tematem wierszy jest codzienność Ślązaków, życie rodzinne, praca, a przede wszystkim dobre jedzenie. W większości utworów podmiot liryczny jest pozytywnie nastawiony do świata, przebija z tych wierszy raczej optymizm czasami pragmatyzm.

Spotkanie z wierszami zawartymi w tym tomiku to była ciekawa literacka przygoda. Przede wszystkim ze względu na język.

TYTUŁ: Grawitacja myśli. Wiersze
AUTOR: Karolina Tokarska-Leszczuk
WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 80

Po ten tomik sięgnęłam zaintrygowana nieco tytułem. Grawitacja to zjawisko naturalne, wzajemne przyciąganie się - ciekawa byłam jak to się ma do poezji.

Autorka studiowała filologię rosyjską i pedagogikę resocjalizacyjną, pracuje z ludźmi dotkniętymi życiowymi tragediami.

Tomik liczy 60 utworów. Cześć z nich posiada tytuły, większość jednak nie. Wszystkie są wierszami o budowie ciągłej. Rymy występują sporadycznie.

Podmiot liryczny odkrywa przed nami swój świat wewnętrzny i w formie monologu mówi o swoich przeżyciach, wzruszeniach, dzieli się refleksją. Osoba mówiąca w tych wierszach szuka Sensu Istnienia, głębi życia. Utwory zaprezentowane w tym tomiku pobudzają do przemyśleń. Są ukierunkowane na poszukiwanie.

Odniosłam wrażenie dojmującego smutku i patowej sytuacji w jakiej znalazł się podmiot liryczny. Szuka on odmiany i radości, jak na razie bezskutecznie.

Ten tomik trudno przeczytać na raz, trzeba sobie dawkować te utwory. Każdy.z.wierszy.wymaga chwili zastanowienia, przemyślenia zawartych w nim słów. Nie będę oceniała tych utworów pod.względem.treści, bo ile czytelników tyle interpretacji i refleksji. Warto jednak czasami sięgnąć po coś takiego i zastanowić nas swoim Sensem Istnienia.

czwartek, 13 lutego 2020

Jak wytresować kota?

TYTUŁ: Jak wytresować kota? Historie prawdziwe

AUTOR: Dawid Ratajczak
WYDAWNICTWO: Skrzat
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 156




Książka "Jak wytresować kota? Historie prawdziwe" to dla Gabi lektura obowiązkowa. Marzy o tym by mieć kilka kotów, ja jak na razie stawiam na teorię, bo na praktykę jeszcze trochę za wcześnie. Więc ta pozycja wydawała się dla nas odpowiednia.

Trzy poprzednie książki Dawida Ratajczaka to poradniki (i je pewnie też kiedyś kupimy) ale ten tom to zbiór humorystycznych historii o kotach i ich właścicielach. Ta książka udowadnia że choćbyśmy przeczytali ogromną ilość poradników to kot i tak nas zaskoczy.

Jak wprowadzić kotu dietę odchudzającą, jak przeżyć święta z kotem, jak wyprowadzić futrzaka na spacer, te inne historie opowiedziane ze sporą dozą humoru. Dziewczynom się podobało mimo że pewne opowieści były zbyt rozciągnięte, ja natomiast czułam niedosyt bo chętnie poczytałabym o innych kocich wybrykach.
Lekki styl opowiadanych anegdot sprawia, że ta lektura to sama przyjemność, do której z pewnością jeszcze kiedyś wrócimy.

Lidka (8 lat) - lubię koty ale nie wiem czy chciałabym mieć jakiegoś w domu. Opowieść o Szajbie skaczącej na choinkę była najlepsza! A historia podawania tabletki przypominała trochę to jak moja babcia podawała lekarstwa Kilerowi (pies rasy Shih tzu mojej mamy).


Gabi (10 lat) - chcę kota, albo dwa, a najlepiej pięć - im bardziej futrzastego tym lepiej... Maine coon byłby w sam raz :) takie zabawne ale i trochę straszne historie mnie nie zniechęcają, bo myślę że świetnie sprawdziłabym się w roli kociego opiekuna. Koty są takie przytulaśne, ale gdy nie chcą się tulić to potrafią to okazać.




Ja mam co do kotów ambiwalentne uczucia. Mogą mruczeć, przytulać się ale chodzenia po meblach bym nie zniosła. Tak więc Gabi głowa w tym żeby mnie przekonać, ale szybciej zgodziłabym się na psa. 


Co do książki to jak najbardziej polecamy. Może nie dla najmłodszych czytelników ale 7+ będzie w sam raz. Życzymy miłej lektury :)


P. S. Czy odwiedzają mojego bloga kociarze?



Jest to 17 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:

Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek