wtorek, 10 września 2019

(Nie) Młodość

TYTUŁ: (Nie) Młodość

AUTOR: Natasza Socha

WYDAWNICTWO: Edipresse

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 300



Czy kobiecość ma termin ważności?

Książki Nataszy Sochy znajdują się na mojej liście marzeń. Seria "(Nie)" ma cudne okładki to raz, a dwa porusza niezwykle ważne i aktualne tematy. Gdy powieść "(Nie) młodość" znalazła się w moich rękach nie pozwoliłam jej długo czekać i od razu zabrałam się za czytanie.

Marta ma 31 lat i właśnie straciła pracę, może samo to nie byłoby takie dziwne ale kobietę puściła kantem przyjaciółka, z którą razem prowadziła salon kosmetyczny. Marta została bez pracy, bez firmy, bez oszczędności i bez przyjaciółki. Nie dziwi zatem fakt że jej podejście do życia jest w tym momencie mało pozytywne, do tego podszyte urazą i nieufnością. Za coś jednak trzeba żyć, a trudno przyznać się do porażki i poprosić rodziców o pomoc. Marcie jednak udaje się znaleźć zatrudnienie w sklepie z zabawkami dla dorosłych... Oj było ciekawie i zabawnie. Rozdziały pisane z perspektywy Marty (narracja pierwszoosobowa) są właśnie takie: lekkie, ironiczne i zgryźliwe w bardzo humorystyczny sposób. Z pracy na pół etatu trudno się jednak utrzymać, z pomocą wtedy przychodzi znajoma mamy, dyrektorka prywatnego domu opieki.

Klarysa (swoją drogą piękne imię) ma 74 lata, jest kobietą pełną życia. Pewnego dnia stojąc przed lustrem zauważa że podstępem podkradła się do niej starość przybierając jej ciało w sieć zmarszczek. Klarysa nie przejmuje się jednak wyglądem, bo nie on ma tutaj największe znaczenie. Co jednak gdy umysł również dopada starość? Co gdy otwierasz szafkę i gapisz się na nią nie wiedząc co właściwie chciałaś wyjąć? Co gdy na środku ulicy prowadząc auto zapomniałaś gdzie chcesz jechać? Kobiecie przydarzają się takie epizody, to początek demencji który utrudnia jej samodzielne egzystowanie. Pobyt w domu opieki to jedyne rozwiązanie. To jednak nie jest tak, że rodzina chce się jej pozbyć, decyzja należała do Klarysy. Pobyt w Hebe na początku nie napawał kobiety optymistycznie, bała się że przebywając w jednym miejscu ze starymi ludźmi sama taka się stanie, a przecież ona nie była stara, jej tylko po porostu zdarzało się czasami o czymś zapomnieć.

Losy Marty, która delikatnie mówiąc nie przepadała za starszymi ludźmi krzyżują się z losami Klarysy. To spotkanie okazało się punktem zwrotnym dla obu pań oraz dla funkcjonowania domu opieki. 

Marta była animatorką czasu wolnego dla pensjonariuszy proponowała krzyżówki, gry, quizy. To jednak było za mało. W rozmowie z dyrektorką wspomniała o tańcu. Pomysł się przyjął i w progi ośrodka zawitał Benedykt. Młody mężczyzna z bardzo innowacyjnym podejściem do tańca, do rytmu, ruchu - ten wątek czyli wpływ tańca na mózg, na jego rozwój i hamowanie objawów demencji był tutaj bardzo rozbudowany, informacje wplecione w fabułę czytałam z zainteresowaniem. Czy Klarysa która w młodości uwielbiała tańczyć da się przekonać do pląsów w grupie?

Ta powieść to zderzenie dwóch światów, młodości i starości, dwa przeciwległe brzegi. W niezwykle humorystyczny sposób autorka pokazała przepaść, która dzieli oba światy. Przepaść wypełnioną stereotypami. A by się poznać i zrozumieć wystarczy porozmawiać.

"-Na tym polega różnica między młodością a starością. My widzimy więcej. Wy nie widzicie nawet połowy tego. Czy zatem dialog nie jest tu najlepszym rozwiązaniem? Spotkanie na pomoście między głupotą a doświadczeniem. Między bezczelnością a pokorą. Między zuchwalstwem a naszą starczą empirią.
- A co my wam możemy dać?
- Życie."

Temat podjęty przez autorkę jest trudny (bo czy faktycznie chcemy czytać o starości), ale podany w wyjątkowy sposób. Obie bohaterki muszą zmierzyć się z życiowymi zakrętami.Po Książka skłania do refleksji, bo przecież staruszkowie to tez ludzie i wystarczy dać im odrobinę uwagi a odwdzięczą się mądrością zdobytą w czasie długiego życia, podzielą się doświadczeniem. Takie spotkanie dla obu stron przynosi wymierne korzyści. Jak wspomniałam jest lekko i zabawnie ale też refleksyjnie, na zasadzie kontrastu autorka uwypukliła sytuacje które warto przemyśleć w odniesieniu do siebie i starszych którzy nas otaczają.

P O L E C A M


Jest to 86 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień
#czytambopolskie wrzesień

niedziela, 8 września 2019

Trzecia terapia

TYTUŁ: Trzecia terapia

AUTOR: Danuta Chlupová

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2019 - PREMIERA 16 września

LICZBA STRON: 321


Toksyczne związki, skomplikowane relacje i klątwa dziadka z Auschwitz.

To zdanie na okładce wystarczyło bym zainteresowała się książką pani Danuty. Jako że lubię powieści z nutką tajemnicy i wątkiem historycznym bez wahania zgłosiłam się po egzemplarz przedpremierowy. Dziękuję bardzo autorce i wydawnictwu za przekazanie książki, a Was zapraszam na recenzję.

Grzegorz to ojciec wychowujący dorastającą córkę. Pomaga mu jego matka, bo mama Kamili zginęła w wypadku samochodowym. Mężczyzna średnio sobie radzi, stery w ich domu dzierży Barbara. Grzegorz próbował ułożyć sobie życie z jakąś kobietą, ale zawsze decydujący głos miała opinia matki, córki i wyrzutów sumienia. Tak, Grzegorz nigdy nie pozbył się poczucia winy, gdyby był bardziej stanowczy jego żona nie wsiadłaby za kierownicę w noworoczny poranek.  

Mathilda wiedzie spokojne życie w Dreźnie, jest bibliotekarką, po pracy odwiedza mamę w szpitalu psychiatrycznym. Młoda kobieta nie doświadczyła w dzieciństwie ciepła i miłości, szybko musiała dorosnąć by opiekować się mamą, której zabrakło chęci do życia. Mathilda ma niskie poczucie własnej wartości, jest smutna, przygnębiona, dostrzega w sobie (lub próbuje sobie wmówić) pierwsze objawy depresji. Gdy nagle na jej drodze staje Thomas psychoterapeuta z wahaniem, a jednocześnie z ulgą przyjmuje propozycję pomocy. Mężczyzna proponuje Mathildzie nowatorską terapię, przekonuje by pozbyła się demonów przeszłości, by uwolniła się od snów o dziadku SS-manie poprzez uległość i poniżenie.

Powieść nie jest uporządkowana chronologicznie, mamy kilka przeskoków czasowych, ale są one wyraźnie zaznaczone. Narracja jest trzecioosobowa i naprzemiennie w rozdziałach skupia się na Grzegorzu, Mathildzie i Barbarze. Taka kompozycja wzmaga ciekawość czytelnika. Styl bardzo płynny, plastyczny, skupia się na detalach dotyczących emocji bohaterów. Pani Danuta ma dar opowiadania, przykuwa uwagę, prowadzi bohaterów nieoczywistymi ścieżkami.

Grzegorz jest pracownikiem muzeum Auschwitz, Mathilda chcąc poznać przeszłość rodziny przyjeżdża do Oświęcimia. Ścieżki tych dwojga przecięły się kilka lat wcześniej ale była to tylko powierzchowna znajomość. Teraz mężczyzna służy pomocą i razem z Mathildą przegląda dokumenty dotyczące jej dziadka. Retrospekcję dotyczącą wydarzeń w obozie koncentracyjnym znajdziemy w epilogu i jest to bardzo mocny akcent na zakończenie powieści.

Książkę czytało mi się bardzo dobrze, polubiłam bohaterów, kibicowałam Grzegorzowi, samotnemu ojcu szukającymi swojej drogi do szczęścia. Szeroko otwierałam oczy czytając rozdziały o Mathildzie i terapii zaproponowanej przez Thomasa - czy człowiek rzeczywiście jest tak bardzo podatny na manipulację? Tak, jeśli nie ma podstaw by wierzyć w siebie, jeśli zabrano mu poczucie własnej wartości już w dzieciństwie. Książka jest bardzo realistyczna, rysy psychologiczne postaci bardzo szczegółowe co zdecydowanie jest walorem tej powieści.

Rodzinna tajemnica, która kładzie się cieniem na życie Mathildy musi zostać wyjaśniona, poszukiwania w archiwum przynoszą efekty. Czy znalezione dokumenty pomogą jej oddzielić przeszłość grubą kreską i rozpocząć nowe życie? To musicie sprawdzić już sami. Polecam!

Jest to 85 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień
#czytambopolskie wrzesień

czwartek, 5 września 2019

Grzech

TYTUŁ: Grzech

AUTOR: Max Czornyj

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 395


Od dawna miałam na swojej czytelniczej liście książki Max Czornyja, a od stycznia próbuję wrócić do czytania kryminałów. Udaje mi się to metodą małych kroczków. Teraz zmobilizowana zbliżająca się Grandą przy okazji wizyty w bibliotece wypożyczyłam sobie "Grzech", pełna mrocznych oczekiwań zabrałam się za lekturę pod koniec sierpnia.

Przeczytanie niemal 400 stron zajęło mi 2 dni - mimo trudnego tematu, mrocznych i mocnych scen czyta się błyskawicznie. Przyjemna narracja, brak zapychaczy i rozwlekłych opisów zdecydowanie wpływają na szybkość czytania.

W Lublinie zgłoszono kilka zaginięć młodych kobiet. Wszczęto procedury, ale tych zdarzeń na początku nikt ze sobą nie łączy, bo nie wszystkie rodziny otrzymują listy z pogróżkami. Gdy dochodzi do morderstwa, śledztwo musi nabrać tempa. Sprawą zajmuje się komisarz Eryk Deryło. Porywacz-morderca staje się coraz bardziej bezczelny, a co za tym idzie coraz bardziej niebezpieczny. Porzucone zwłoki są zbezczeszczone i opatrzone symbolami religijnymi. Komisarz wraz z zespołem badają wszelkie poszlaki, odwiedzają duchownych, czytają o egzorcyzmach, próbują powiązać wątki.

Kreacja bohaterów bardzo przemyślana, psychologiczny profil mordercy zdecydowanie działa na wyobraźnię. Eryk Deryło to policjant znający się na swojej robocie, umie rozdzielać zadania i mimo że marzy już o spokojnej emeryturze nie osiada na laurach, podejmuje grę którą rozpoczął morderca. Czy ofiary wybierane są przypadkowo? Może znalezienie klucza do motywu pozwoli znaleźć zabójcę?

Powieść nie skupia się tylko na śledztwie, czytelnik może też obserwować poczynania mordercy. Jest krwawo i to bardzo, autor nie szczędził szczegółów. Oprócz ran fizycznych ofiary doświadczają poniżenia i znęcania psychicznego - zabójca syci się ich strachem, upaja ich ostatnim tchnieniem. Czytając możemy wysnuć pewne wnioski co do tożsamości sprawcy, spróbować powiązać je z podejrzanymi wskazanymi przez policję, ale to i tak na nic. Zakończenie jest mocno skomplikowane, skupia się na motywach religijnych i podwójnej tożsamości - pozostawia lekką konsternację i niedosyt. Dobrze jednak że nie muszę czekać na wydanie kolejnej części, wystarczy wybrać się do biblioteki.

"Grzech" okazał się tym czego szukałam. Krwawy kryminał w którym liczy się walka z czasem. To od tego jak szybko śledczy wytropią mordercę zależy ile osób zginie. Mroźny, grudniowy klimat, Lublin jako tło wydarzeń, komisarz Daryło, który wzbudził moją sympatię (tym że zna się na swojej robocie i nie owija w bawełnę zwłaszcza w rozmowach z profilerem) - te czynniki zaliczam na plus. Minusikiem może być zamieszanie w zakończeniu, ale z drugiej strony daje ono niezłe pole do popisu w drugiej części.

Zdecydowanie polecam wielbicielom gatunku, osoby o słabszych nerwach uprzedzam że jest krwawo, szczegółowo i brutalnie - zastanówcie się dwa razy przed sięgnięciem po tę książkę.

Jest to 84 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień
#czytambopolskie wrzesień

wtorek, 3 września 2019

W jego oczach

TYTUŁ: W jego Oczy

AUTOR: Alicja Sinicka

WYDAWNICTWO: Kobiece

ROK WYDANIA: 2019 (premiera 4 września)

LICZBA STRON: 364



Do przeczytania debiutu autorki "Oczy wilka" trochę było trzeba mnie namawiać. Ostatecznie książka okazała się jedną z lepszych przeczytanych w 2018r. Po kontynuację sięgnęłam już bez wahania. A recenzję znajdziecie tutaj <klik>.

Lena i Artur są już ze sobą dwa lata. On nadal ma swoje tajemnice ona nabrała nieco pewności siebie. Mieszkają razem w willi nad jeziorem, jeziorem które było świadkiem wielu wydarzeń. Tym razem na zacisznej plaży odbywają się zaręczyny. Romantyczna sceneria to fakt, ale sposób zadania pytania i oczekiwanie na odpowiedź już mniej. Ta para tworzy dziwny związek, Lena zakochana po uszy zawierza swoje życie Arturowi. On tez ją kocha ale mimo to trzyma ją na dystans, odcinając ją zupełnie od pewnych spraw.

"Będzie mnie kochał tylko tak - spoglądając w moją stronę ze szczytów swojego mrocznego świata".

Z jednej strony Lena jest pogodzona z tym, że Artur nie dopuszcza jej do wszystkich firmowych sekretów. Z drugiej jednak gdy próbuje mu się zwierzyć z tego, że dziwnie ostatnio się czuje a on ją zbywa, kobieta ma spore wątpliwości co do wspólnej przyszłości. Lena obawia się że zachoruje na schizofrenię, w jej rodzinie zdarzały się przypadki tej choroby. Zaczyna dziwnie odbierać rzeczywistość, cierpi na niedobór snu, wymazała szminką poduszkę - chaos wokół niej zaczyna się pogłębiać. Pewne wsparcie otrzymuje od Borysa, który przyjechał do Artura w sprawach służbowych ale mieszka w willi i zaprzyjaźnił się z domownikami. Zainteresowanie, które okazuje Lenie wzbudza w niej silne uczucia. Czy postawi na szali swoją miłość do Artura by wdać się w romans który skończy się biletem w jedną stronę?

Narracja jest pierwszoosobowa i prowadzi ją Lena. Dzięki temu możemy z pierwszej ręki poznać uczucia i emocje kobiety, jej dylematy i motywy działania. Ten sposób narracji należy do mojego ulubionego sposobu przedstawiania świata w literaturze, to zdecydowanie zbliża do głównego bohatera.

Ta książka to taki mix gatunkowy, romans w połączeniu z thrillerem. Zagadka złego samopoczucia Leny jest wprowadzeniem do kryminalnej części książki. Akacja przyspiesza i zmierza w nieoczekiwanym kierunku - ja dałam się wyprowadzić w pole, a autorka postawiła na ciekawe rozwiązanie i bardzo mocny psychologiczny motyw. Co do scen erotycznych to są one delikatnie tylko zaznaczone, brak tutaj szczegółów co oceniam na plus. Romans głównych bohaterów nie jest ścieżką usłaną różami, nie można go oceniać w kategorii czarno-biały, to relacja złożona, pełna niuansów (niektóre z nich zrozumiecie tylko wtedy gdy zapoznacie się z pierwszą częścią), a przez to bardziej wiarygodna.

"W jego oczach" to świetna książka, warto było na nią poczekać. Widać że została gruntownie przemyślana i dopracowana. Autorka zastosowała ciekawe rozwiązania fabularne, skomplikowała bohaterom życie, a przy tym doskonale oddała ich reakcje na te wydarzenia.
Polecam, ale pamiętajcie warto zacząć od części 1.

Jest to 83 książka przeczytana w 2019 roku
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza wrzesień
#czytambopolskie wrzesień

poniedziałek, 2 września 2019

Podsumowanie sierpnia


Wakacje 2019 za nami. Był to fajnie spędzony czas, pełen atrakcji i spontanicznych wyjazdów. Czas małego remontu i spotkań rodzinnych. Pora już jednak wrócić na tory rutyny, dzisiaj moja młodsza córka po raz pierwszy przekroczyła próg szkoły, obecność starszej siostry znacznie zmniejszyła stres. Ja podchodzę do tego bez obaw, bo wierzę, że obie moje dziewczyny świetnie sobie w szkole poradzą. Ja nadal pozostaję przy obowiązkach niani, popołudnia to zajęcia pozalekcyjne ale stawiam w dużej mierze na sport (tance, piłka nożna), muszę więc swój czas na czytanie również przeorganizować. 


W sierpniu udało się pobić lipcowy rekord i przeczytałam 13 książek. Najlepszą książką sierpnia (a zarazem najlepszą w tym roku) okazał się "Błahy incydent" <klik>. Nie trafiłam, na żadnego literackiego gniotka, jednak najtrudniejszą, a przy tym bardzo przytłaczającą książką okazał się "Zielony żuk..." <klik>
W sierpniu przeczytałam i zrecenzowałam przedpremierowo książkę którą objęłam patronatem medialnym "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej - bardzo mnie cieszy że spora część czytelników bloga zna serię obuwniczą autorki :) <klik>
Na recenzję czekają 2 książki "W jego oczach" Alicji Sinickiej i "Grzech" Maxa Czornyja.

Mimo sporej liczby przeczytanych książek stos hańby udało się zmniejszyć o jedną pozycję. "Złapać milionera" to ksiązka która stała na półce 1,5 roku ale i w końcu na nią przyszedł czas. <klik>


Plany na wrzesień zapowiadają się bardzo kryminalnie. W dniach 20-22 rusza Festiwal Kryminału GRANDA w Poznaniu. Kto się wybiera? Ja będę tylko w niedziele, niestety siła wyższa nie pozwala mi być 3 dni... Na pocieszenie jednak mam w planach przeczytać kilka kryminałów, na pewno to poprawi mi humor :)



Podobno miłość łaskawa jest. Podobno też i cierpliwa...
Mówią również, że przed przeznaczeniem nie da się uciec, bo przekorny los już wcześniej przygotował odpowiedni scenariusz dla każdego... lecz czy na pewno? Czy w jednej chwili można zapomnieć o wszystkim i zacząć żyć na nowo, powrajając do tego, co niegdyś przysporzyło nam ból?
Zawirowane losy Marysi i Bilala pokazują, że jest to możliwe, "bo cóż jest bez miłości? Pustka bez końca..."


Autor bestsellerowego Profilu mordercy zabiera nas tam, gdzie oko w oko konfrontuje się z najciemniejszą stroną ludzkiej natury – do gabinetu psychologa sądowego.
Jak zareagować, gdy ktoś wyznaje, że ma w piwnicy własnoręcznie zbudowane krzesło elektryczne? Co zrobić, gdy twój pacjent jest bandziorem, który łamał ludziom nogi, ale jego największym problemem jest to, co myśli jego mama? Czy psycholog zamknięty w jednym pomieszczeniu z człowiekiem, którego wysłał do więzienia, może czuć się bezpieczny?
Najsłynniejszy brytyjski profiler Paul Britton w swojej książce pasjonująco opowiada o pracy psychologa sądowego. Brutalni przestępcy, ofiary przemocy szukające zemsty, a nawet człowiek wierzący, że jest wilkołakiem – to z nimi konfrontuje się sam na sam podczas sesji za zamkniętymi drzwiami gabinetu. Tam rozgrywa się psychologiczna gra, której celem jest znalezienie odpowiedzi na dwa podstawowe pytania: kim jesteś i dlaczego taki się stałeś?

Ta książka to fascynująca próba zrozumienia umysłów, którymi zawładnęło zło.


Będzie się działo :) wpadajcie do mnie często i dajcie znać w komentarzu jak minęły wakacje i co planujecie we wrześniu.