TYTUŁ: Pierwsza osoba liczby pojedynczej
AUTOR: Haruki Murakami
WYDAWNICTWO: MUZA
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 221
TYTUŁ: Pierwsza osoba liczby pojedynczej
AUTOR: Haruki Murakami
WYDAWNICTWO: MUZA
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 221
AUTOR: Antti Ervasti
ILUSTRACJE: Matti Pikkujamsa
WYDAWNICTWO: Znak
ROK WYDANIA: 2020
Po poradniki psychologiczne sięgam niezmiernie rzadko. Odbieram je najczęściej jako jakiś optymistyczny, przesłodzony bełkot, który ma ukierunkować moje myśli i działania na sukces (zawodowy, miłosny). Nie przekonuje mnie to. Dlaczego więc przeczytałam Cup of therapy? Przede wszystkim do zajrzenia do książki skusiły mnie ilustracje.
Codziennie stawiamy czoło trudnym sytuacjom, miewamy ciężkie poranki, gorsze dni w pracy i pełne stresu popołudnia. W takich życiowych momentach przedstawione są tutaj rysunkowe sympatyczne zwierzaki. Opisy celnie trafiają w nasze życiowe doświadczenia, przez co możemy przyjrzeć się im z nowej perspektywy. Krótki opis, uniwersalna miniporada jak dobrze rozpocząć dzień, jak rozładować napięcie w pracy, jak wykorzystać czas dojazdu do domu wszystko po to by uszczęśliwić w pierwszej kolejności siebie, a później rozlać to szczęście na innych. Oczywiście są sytuacje w których sam uśmiech nie pomoże, ale na pewno jest pierwszym krokiem do polepszenia naszej sytuacji.
Niewielki format książeczki pozwala zawsze mieć ją przy sobie. Do poczytania w autobusie, podczas przerwy w pracy czy w kolejce do sklepu. Książka dzięki której nasz dzień będzie lepszy, bo nauczymy się jak żyć tu i teraz, jak osiągnąć równowagę między tym co ważne i ważniejsze, jak w tym szaleńczym tempie życia znaleźć czas dla siebie.
ROZEJM z wewnętrznym samokrytykiem? Nie wszystko wychodzi nam perfekcyjnie przez co często irytujemy się i złościmy sami na siebie, skumulowanie negatywnych emocji prowadzi do wybuchu. A gdyby tak umieć sobie odpuścić?
W twojej mocy jest spojrzeć w lustro, nawet rozbite, i znaleźć dla siebie trochę wyrozumiałości, a tym samym przerwać błędne koło bezlitosnej samokrytyki.
Spójrzcie! wcale nie trzeba dużo by uszczęśliwić siebie. CupOfTherapy to twoje antidotum na zabiegany świat.
Jak się okazało świat też potrzebuje odpoczynku, obserwowaliśmy wiosną, że on też potrafi się zatrzymać. Nasze życie przebiega teraz w wyjątkowych okolicznościach, ostatnie 9 porad w książce dotyczy sytuacji w których znajdujemy się przez pandemię. Będąc w izolacji nie możemy zapominać ani o sobie ani o innych, bo często raz okazane dobro wraca do nas w dwójnasób.
TYTUŁ: Zapomniana piosenka
AUTOR: Agata Bizuk
WYDAWNICTWO: Dragon
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 316
Gdy przychodzi ochota na pozytywne optymistyczne książki wtedy z pomocą przychodzą świąteczne powieści obyczajowe. Wybór jest ogromny, ja postawiłam na książkę Agaty Bizuk. Wcześniej czytałam już Narzeczoną z second handu i sympatyczny styl autorki przypadł mi do gustu.
"Zapomniana piosenka" to powieść której akcja rozpoczyna się we wrześniu. Dominik wychowanek domu dziecka rozpoczyna samodzielne życie. Pracuje, ma dziewczynę Ewę i dobrych kumpli, ale w środku czuję się bardzo samotny. Gdy miał 4 lata jego świat się zawalił, trafił do placówki, zupełnie nie wiedząc gdzie jest jego mama. Mały przerażony chłopiec tęskni i czeka. Dorosły Dominik próbuje poznać swoją przeszłość, ale gdzieś zagubiły się dokumenty i nie wie czy mama zmarła czy go porzuciła. Ale czy mogła go porzucić skoro on miał z nią tylko dobre wspomnienia?
Sąsiad Ewy 82-letni pan Ksawery przewrócił się na chodniku. Świadkami tego wydarzenia są właśnie Ewa i Dominik, bez zastanowienia pomagają starszemu panu. Tak zaczyna się znajomość która dla każdego z bohaterów przyniesie coś dobrego.
Pan Ksawery wiedzie samotne życie. 5 lat temu zmarła jego ukochana żona, syn z rodziną mieszkają w Anglii i rzadko przyjeżdżają do Polski. Czy teraz gdy złamał nogę i stał się nieporadny może liczyć na pomoc Michała? Dzięki retrospekcjom poznajemy historię mężczyzny, nie zawsze był on dobrym ojcem i mężem, był w jego życiu etap kiedy praca była ważniejsza od rodziny. Teraz niestety będzie zbierał żniwo z uczynków swego życia.
Głównym tematem tej powieści jest samotność. Samotność dziecka, samotność starszej osoby, gdy jednak te dwie samotności się spotkają może wydarzyć się cud. Nie tylko cud grudniowej nocy, ale po prostu cud ludzkiej życzliwości i empatii. Autorka może nieco wyidealizowała postawę młodych ludzi, ale kreując postać pana Ksawerego zadbała o wielowymiarowość tej postaci.
"Tak to czasem jest: ludzie przychodzą i odchodzą. Pokazują, że można żyć inaczej - niekoniecznie lepiej, ale właśnie inaczej - a potem idą dalej, zostawiając po sobie nowe doświadczenia i emocje, których nawet byśmy się po sobie nie spodziewali. Jedni są po to, by czegoś nas nauczyć - i to najczęściej o nas samych, drudzy po to, by sprawiać radość. Jedni są błogosławieństwem, a inni lekcją, ale wszyscy bez wyjątku na koniec zostawiają po sobie ogromną pustkę."
Ta historia jest przepiękna, przepełniona empatią i dobrymi uczynkami. Czyta się ją z wielką przyjemnością kibicując bohaterom by znaleźli ukojenie w swojej samotności. Emocje są ogromne, łza zakręciła mi się niejednokrotnie, bo ta powieść chwyta za serce. Co do klimatu świątecznego to nie ma go co prawda za wiele, ale te sceny które dotyczą bezpośrednio Bożego Narodzenia opisane są w bardzo plastyczny, pozytywny sposób. Zdecydowanie ważniejsze niż komercyjna otoczka świąt są relacje międzyludzkie i nimi po sam brzeg wypełniona jest książka.
"Zapomniana piosenka" to powieść którą można czytać o każdej porze roku, niemniej jednak zdecydowanie teraz wprowadzi was w nastrój przyjemnego oczekiwania na święta. Gorąco polecam!
TYTUŁ: Boot wielka przygoda małego robota
AUTOR: Shane Hegarty
ILUSTRACJE: Ben Mantle
WYDAWNICTWO: Wilga
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 235
Wieczorne czytanie to od lat nasz stały punkt dnia. Mimo że dziewczyny już czytają samodzielnie to jednak taka wspólna lektura sprawia nam nadal wiele radości. Ostatnio trafiła w nasze ręce historia małego robota.
Boot budzi się na złomowisku, tylko kilka centymetrów dzieli go od szczęk zgniatarki. Gdy mobilizuje wszystkie swoje siły udaje mu się wydostać z opresji. Mały robot nie rozumie dlaczego znalazł się w takim miejscu i dlaczego jego pamięć zawiera tylko dwa i pół wspomnienia. W tych wspomnieniach Boot jest szczęśliwy i szczęśliwa jest jego właścicielka Beti. Robocik postanawia odnaleźć dziewczynkę ale jedyną wskazówką jest pomarańczowy okrągły znak.
Boot wyrusza na pełną przygód wyprawę. Poznaje nowych przyjaciół i odkrywa że znacznie różni się od robotów które towarzyszą ludziom. Roboty krążące po ulicach są po prostu maszynami, wykonują polecenia, przetwarzają dane ale nie mają uczuć. Boot w ciągu swej podróży doświadcza uczuć po raz pierwszy, nazywa je, opowiada co się z nim dzieje - jest to świetna lekcja dla dzieci, które warto uczyć rozmowy o uczuciach i emocjach.
Podczas poszukiwań Beti, Boot uczy się samego siebie, dowiaduje się co to tak naprawdę znaczy być sobą. Poznaje Noke robota który od dawna żyje na ulicy, bo właściciel zastąpił go lepszym modelem. Czy Beti tak samo postąpiła z Bootem?
Ta historia pochłonęła moje córki bez reszty. Z zapartym tchem kibicowałyśmy Bootowi, który nie dość że szukał Beti to jeszcze musiał ukrywać się przed Flintem, który nienawidził robotów. Plastyczny język, dynamiczna akcja, ciekawi bohaterowie - zdecydowanie ta książka sprawdzi się do rodzinnego, wspólnego czytania. Ponadto zakończenie prowokuje do rozmowy o pamięci, zanikaniu wspomnień i o tym jak pomóc ludziom, których dotknęła demencja.
Polecam tę książkę, jako wspaniałą czytelniczą przygodę z morałem. Przy tej opowieści nie sposób się nudzić, a oglądając czarno-białe ilustracje próbujemy sobie wyobrazić świat z przyszłości kiedy roboty staną się codziennością. Lektura zarówno dla chłopców jak i dziewczynek w wieku 7+
AUTOR: Alek Rogoziński
WYDAWNICTWO: Filia
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 317
Czas na pierwszą w tym roku historię świąteczną, pod każdym względem wyjątkową. Raz że to komedia, dwa że kryminalna, a i sam tytuł budzi dobre skojarzenia więc lektura zapowiadała się przednio.
Podczas gorączki przedświątecznych przygotowań poznajemy mieszkańców kamienicy w uroczym miasteczku Morderczo. Maria i Krystian od 5 lat są małżeństwem, te 5 lat wystarczyło by popaść w rutynę, by mijać się na korytarzu bez słowa, by nie liczyć już na żadne uniesienia. Maria jest w kropce, postanawia jednak że w te święta wszystko się zmieni - wóz albo przewóz. Gdy Krystian wyjeżdża w delegację kobieta przygotowuje dom na święta i ogromną niespodziankę dla męża.
Piętro niżej mieszka Rozalia, która w tym roku gości na święta ojca. Olaf chwali się córce kolekcją starych monet, kobieta nie bierze na serio kwot które podaje ojciec opowiadając o swojej kolekcji. Z szacunkami mężczyzny zgadza się jednak Jacek (przyjaciel domu), który ostatnio boryka się z problemami finansowymi. Wziął pożyczkę od miejscowego gangstera i teraz mając nóż na gardle szuka sposobu na zdobycie pieniędzy.
Pola jest zmuszona spędzić czas w domu babci, ma 8 lat i że zdziwieniem odkrywa że ma dość gapienia się w ekran telefonu. Ma szczęście, że w tej kamienicy mieszka również chłopiec w jej wieku. Ta urocza para to mistrzowie pogawędek o "dorosłych sprawach".
Gdy poznajemy pokrótce wszystkich bohaterów (a jest ich sporo więcej niż postacie które wymieniłam) na scenę wkracza nieboszczyk, może nie w świetle jupiterów ale na pewno w blasku choinkowych lampek. Okoliczności odnalezienia zwłok są bardzo nietypowe. Gdy poznajemy tożsamości trupa sprawa mocno się komplikuje.
Całe szczęście, że do jednej z lokatorek kamienicy przyjechał na święta syn - policjant ze stolicy. Sprawa szybko rusza z miejsca, do przesłuchania jest sporo osób, bo oprócz morderstwa, tego dnia, w tej kamienicy doszło również do kradzieży.
Liczba bohaterów jest nieco przytłaczająca i autor doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego na początku książki znajdziemy spis postaci i już sposób w jaki zostali oni przedstawieni budzi uśmiech na twarzy. Cała fabuła to splot mniej lub bardziej zabawnych pomyłek. Nieboszczyk jest jednak prawdziwy a motyw zbrodni jak najbardziej poważny. Zagadka kryminalna dobrze skonstruowana, idealnie komponuje się z przedświątecznym zamieszaniem. Jest zabawnie dokładnie w stylu Alka. Wyraziste postacie z ciekawą historią, skrupulatni policjanci i ciekawskie dzieciaki, a wszystko to przy dźwiękach świątecznych melodii.
Do świąt zostało sporo czasu, ale jeśli macie w domu osobnika, który ma parcie na to by wszystko na święta było idealne podarujcie tę książkę. Ta powieść zdecydowanie odrywa od domowych obowiązków i świetnie odpręża. Polecam!