czwartek, 5 lutego 2026

Gdzie jesteś siostrzyczko?

 TYTUŁ: Gdzie jesteś siostrzyczko?

AUTOR: Max Czornyj

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WDANIA: 2026 

LICZBA STRON: 298



Taka zupełnie inna odsłona Maxa Czornyja!

W 2025 przeczytałam 5 książek autora i każda kolejna podobała mi się bardziej. Niestety najnowsza powieść okazała się rozczarowaniem. Jedną irytującą bohaterkę da się jeszcze znieść, ale dwie to już zdecydowanie za dużo. A tak dobrze się zapowiadało. 

W walentynkowy wieczór córka właścicieli ekskluzywnego hotelu znika bez śladu. Prowadzone są poszukiwania, ale bez rezultatu. Akcja szybko przyspiesza, bo mamy już rok później. Rodzina jakoś sobie radzi, każdy na swój sposób wrócił do normalności po zaginięciu Ewy. Hugon rzucił się w wir interesów i inwestycji, Julia kobieta z klasą, dba by wszystko wyglądało perfekcyjnie, Michał zbuntowany nastolatek nagromadzone emocje rozładowuje w komputerowych strzelankach. W walentynkowy wieczór w hotelu wzmożono środki ostrożności, czy historia może się powtórzyć?

Nie wchodząc w szczegóły - owszem, tak. Ale jak to możliwie, że z hotelu, w którym jest pełno kamer, są dodatkowi ochroniarze ktoś znika bez śladu? Tym razem policja szybko podejmuje działania. Na miejscu pojawia się komisarz Oliwia Lang. Mam ogromny problem z tą bohaterką, w swojej narracji zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Jej narracja miała być ironiczna i z dystansem, ale wyszła chaotyczna i męcząca. Jej wypowiedzi są urywane, krzyczy, wyciąga jakieś wnioski, zmienia zdanie, podejmuje dziwne ruchy niby za zgodą przełożonych, ale efektów pracy nie widać. 

Julia Loret, w trosce o dobro swojej rodziny średnio współpracuje z policją, ukrywa dowody, wynajmuje detektywa by skompromitować panią komisarz, wdaje się w pyskówki, jej opanowanie to tylko fasada. Jej wypowiedzi podobnie jak u Lang są niespójne i nerwowe.

Nic mi się w tych bohaterkach nie kleiło, a drażniło wszystko. 

Taki odbiór postaci niestety rozprasza, i nie pozwala zagłębić się w wątek zginięcia, tropy się rozmywają, albo są właściwie nieistotne.  

Początek był dobry, bo zaginiecie dziecka zawsze budzi emocje. Potem nastąpił chaos, powrót do przeszłości i wielki finał, który no cóż... można powiedzieć że rozwalił system. Ale w tym przypadku nie jest to komplement. 

Zdecydowanie wolę te bardziej krwawe historie i te z bardziej pogłębioną psychoanalizą bohaterów - bo to świetnie autorowi wychodzi. Tym razem jednak za dużo elementów zgrzytało, żebym mogła w pełni docenić pomysł na fabułę.

Jeśli komuś odpowiada bezpośrednia, nerwowa narracja i bohaterowie działający pod wpływem emocji, być może odnajdzie się w tej historii lepiej niż ja.

 


2 komentarze:

  1. Właśnie zaczynam lekturę tej książki. Jestem ciekawa, jak ja ją odbiorę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że ta odsłona prozy autora okazała się rozczarowaniem. Nie miałam jeszcze okazji jej czytać.

    OdpowiedzUsuń