TYTUŁ: Topielica
AUTOR: Aneta Kisielewska
WYDAWNICTWO: Filia
ROK WYDANIA: 2026
LICZBA STRON: 465
Co jest dla Was ważniejsze w thrillerze: zaskakujące zakończenie czy dobrze skonstruowany portret psychologiczny bohaterów?
Laura Becker nie miała łatwego dzieciństwa. Przemocowy ojciec alkoholik, matka, która nigdy nie stanęła w jej obronie i młodsza siostra, którą trzeba było ochronić. Dziewczyna ucieka do Krakowa i tam zaczyna nowe życie. Teraz już jako mężatka mieszka w przepięknym domu, ma wymarzoną pracę i męża... którego nawet drobiazg potrafi wyprowadzić z równowagi.
Ale Bruno Becker pewnego dnia znika. Rozpłynął się w powietrzu jak przykre wspomnienie. Czytelnik zaczyna się zastanawiać, kim właściwie jest ten człowiek, bo pewne elementy zupełnie nie pasują do obrazu jaki dostaliśmy na początku.
Śledztwo dotyczące zaginięcia prowadzi inspektor Ernest Grinn, a jak się okazuje ma on z Beckerem pewne rachunki do wyrównania.
Pytania zaczynają się mnożyć, ale niestety wraz z nimi akcja zwalnia. Pojawia się druga płaszczyzna czasowa i poznajemy coraz lepiej przeszłość Laury. I tutaj muszę przyznać, że jej historia jest naprawdę dobrze skonstruowana. Autorka pokazuje, jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na dorosłą Laurę, jej relacje i sposób postrzegania samej siebie.
A potem... dałam się zmanipulować. 😅
Byłam przekonana, że Laura zachowała się bezmyślnie, lecąc jak mucha do miodu. Zastanawiałam się, jak można tak naiwnie się zachować. A później okazało się, że to wszystko było częścią misternie ułożonego planu.
I właśnie tutaj „Topielica” zrobiła na mnie najlepsze wrażenie.
Bo chociaż rozwiązanie głównego wątku było dla mnie dość łatwe do przewidzenia, to sposób, w jaki autorka prowadziła Laurę i pokazywała kolejne mechanizmy manipulacji, naprawdę mi się podobał. Co więcej, sama dałam się wciągnąć w tę grę.
Najmocniejszą stroną książki jest dla mnie zdecydowanie psychologiczny aspekt historii. Portret Laury został bardzo dobrze zbudowany, a narzędzia manipulacji pokazane w sposób, który daje do myślenia. Widać, jak łatwo można wykorzystać czyjeś słabości, potrzeby i doświadczenia z przeszłości.
Tylko że...
Mam problem z oceną tej książki. Z jednej strony dobrze skonstruowana bohaterka, ciekawy psychologiczny portret i manipulacja, która potrafi zagrać również na nosie czytelnikowi. Z drugiej zdecydowanie za dużo opisów i wstawek romantycznych, które dla mnie były po prostu zbędne i odbierały historii tempo.
„Topielica” miała potencjał na naprawdę mocny thriller psychologiczny. Ostatecznie dostałam historię dobrze przemyślaną, ale zdecydowanie przegadaną.
I chyba właśnie dlatego mam z nią taki problem doceniam to, co autorka zrobiła dobrze, ale przez sposób prowadzenia narracji nie mogłam w pełni cieszyć się historią. Chciałabym, żeby autorka zaufała wyobraźni czytelnika i trochę ograniczyła opisy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz