TYTUŁ: Mgielnica
AUTOR: Agata Zamarska
WYDAWNICTWO: Filia
ROK WYDANIA: 2026
LICZBA STRON: 302
Spotykacie się jeszcze czasami ze znajomymi ze szkoły średniej?
Minęło 15 lat odkąd Natalia skończyła liceum, do tej pory nie miała potrzeby kontaktować się z ludźmi ze szkoły. Zresztą po samej szkole też już prawie nie ma śladu, bo budynek w którym się znajdowała właśnie przechodzi generalny remont i ma tam powstać hotel. Tyle że przeszłość najwyraźniej nie zamierza odejść w zapomnienie. Podczas prac budowlanych zostają znalezione ludzkie szczątki.
Natalia ponownie nawiązuje kontakt z dawnymi znajomymi, choć robi to bardzo niechętnie. Sama skrywa pewne tajemnice i musi pilnować, by jej sekrety nie ujrzały światła dziennego. Okazuje się jednak, że nie tylko ona ma coś do ukrycia. A im dalej wchodzimy w tę historię, tym więcej pojawia się pytań. Czy pamięć jest niezawodna? Czy wspomnienia sprzed piętnastu lat rzeczywiście odtwarzają wydarzenia takimi, jakimi były? A może prawda wyglądała zupełnie inaczej?
Historia prowadzona jest w dwóch liniach czasowych: współcześnie oraz 15 lat wcześniej. Rozdziały z przeszłości poznajemy z perspektywy narratora trzecioosobowego, natomiast wydarzenia teraźniejsze obserwujemy oczami Natalii, w narracji pierwszoosobowej. Ten zabieg pozwala stopniowo odkrywać kolejne elementy układanki i konfrontować to, co wydarzyło się kiedyś, z tym, co dzieje się teraz.
Dałam się wciągnąć tej historii, mimo że jeden z aspektów fabuły okazał się dla mnie dość przewidywalny. Dość szybko zaczęłam podejrzewać, że właśnie w tę stronę pójdzie autorka i pozostało mi tylko czekać, aż moje przypuszczenia się potwierdzą. Nie oznaczało to jednak, że znałam rozwiązanie całej zagadki. Wręcz przeciwnie, bo kiedy wydawało mi się, że zaczynam łączyć poszczególne elementy, fabuła nadal potrafiła mnie zaskoczyć. Zakończenie spina wszystkie wątki w całość. Nic nie wydaje się tutaj przypadkowe, a kolejne elementy historii nabierają znaczenia, kiedy spojrzymy na nie z perspektywy finału.
Autorka świetnie odmalowała klimat starego liceum. W murach huczy wiatr, morskie fale odbijają się od brzegu, a na pustej plaży nie ma żywego ducha. Jest mrocznie, duszno i niepokojąco. I chyba właśnie ta atmosfera sprawiała, że coraz bardziej chciałam wiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w liceum Batory.
„Mgielnica” to jednak nie tylko zagadka kryminalna. Bardzo mocno wybrzmiewa tutaj warstwa psychologiczna i tragizm bohaterów. Jest wrażliwość, samotność nawet wśród ludzi, potrzeba akceptacji, konsekwencje dawnych decyzji i pytanie o to, jak bardzo możemy ufać własnym wspomnieniom.
I chyba właśnie ten psychologiczny aspekt został ze mną po lekturze najmocniej. Bo czasem największe sekrety wcale nie są ukryte w murach starego budynku, ale w ludziach, którzy przez lata nauczyli się z nimi żyć.
Polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz