niedziela, 9 grudnia 2018

Słowa, które zmieniły Polskę

TYTUŁ: Słowa, które zmieniły Polskę

REDAKCJA NAUKOWA: Joanna Wojdon

WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Dolnośląskie

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 211


Rok 2018 to wyjątkowa data, świętujemy 100 rocznicę odzyskania niepodległości. W moje ręce trafiła kolejna publikacja dotycząca historii naszego państwa. Lubię taką literaturę o ile napisana jest zrozumiałym i przystępnym językiem. Jak oceniam tę książeczkę? Przekonajcie się czytając recenzję:

Słowa potrafią ranić i zagrzewać do walki, mogą zabić, ale też dać nadzieję. W polityce i historii narodów słowa miały i mają wielką moc sprawczą.

Ta książka to zbiór 32 mów ważnych w historii Polski. Każdy przytoczony tekst źródłowy opatrzony jest profesjonalnym komentarzem i wprowadzeniem do danej epoki. Teksty opracowane przez historyków są zrozumiałe, nakreślony kontekst historyczny przypomina najważniejsze fakty. Teksty, które pojawiły się w tym zbiorze nie były dla mnie wielki zaskoczeniem, uważam że zostały dobrze dobrane i ukazują ciekawy fragment historii. Każda z przytoczonych mów miała wpływ na tych do których była skierowana. Najczęściej były to słowa dobitne uderzające w najczulsze struny, odwołujące się do najwyższych wartości.

Słowa, które każdy Polak wskazałby na pierwszym miejscu w takim zbiorze cytatów to homilia Jana Pawła II : "Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi."

Mniej znane dla czytelnika, który nie interesuje się historią będą mowy z czasów przedrozbiorowych. Warto im jednak poświęcić trochę czasu, bo uważam że mają wymiar ponadczasowy, mimo że nie które z nich na prawdę bardzo trudno się czyta: "Na tym nie mało a snać wszystko nam należało zawżdy, iż to było wżdy wolno Polakom domowić się u Pana swego swobody i sprawiedliwości swej, k temu był ten, kto się tego domówić miał." - jest to wstęp do mowy Mikołaja Sienickiego na sejmie w 1553r.

Podsumowując uważam że publikacja "Słowa, które zmieniły Polskę" jest bardzo ciekawą książką. Napisana w przystępnym języku, przypomina najważniejsze dla Polaków słowa. Ta książka to taka ciekawostka historyczna do której warto zajrzeć. Polecam


Jest to 116 książka przeczytana w 2018
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie na poligondomowy.pl
Olimpiada czytelnicza u posredniczka-ksiazek.pl

czwartek, 6 grudnia 2018

Julia zaczyna od nowa

TYTUŁ: Julia zaczyna od nowa

AUTOR: Katarzyna Misiołek

WYDAWNICTWO: Muza

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 414


Czytałam wcześniej dwie książki pani Kasi Misiołek ("Dziewczyna, która przepadła" <klik> i "Nie podchodź bliżej" <klik>) i bardzo przypadł mu do gustu styl jej pisania. W lipcu udało mi się wygrać książkę z autografem, ale z czytaniem wstrzymałam się do teraz by w pełni odczuć zimowy klimat.

Julia to kobieta po 40, rozwódka, matka dwóch dorosłych córek. Od lat pracuje w redakcji pisząc artykuły o sprawach kryminalnych i społecznych w małym miasteczku. Jest to kobieta, która rzuca wszystkie swoje sprawy i biegnie na pomoc córkom i roszczeniowej matce.

W tej powieści poznajemy trzy pokolenia kobiet. Babcia, mama i wnuczka - wszystkie trzy są po rozwodzie. Czy kobiety w tej rodzinie mają pecha i trudno odnaleźć im szczęście? Julia próbuje ułożyć siebie życie, ale kandydat na partnera nie potrafi rozstać się ze swoją byłą żoną. Kobieta pragnie kochać i być kochaną, szuka miłości być może na siłę i często chce widzieć ją tam gdzie jej nie ma.

"Dawniej będąc młodą mężatką, myślałam, że życie to niekończący się etap bycia z kimś, przy kimś, dla kogoś. Teraz wiem, że składają się na nie najprzeróżniejsze epizody, którymi trzeba się cieszyć gdzieś po drodze, na bieżąco, a określenia takie jak "na zawsze"nie gwarantują tak na prawdę niczego..."

Julia poznaje młodego sąsiada (w wieku jej córek), który dotąd unikał kontaktów ze światem, zaprzyjaźniają się. Chłopak zwraca kobiecie uwagę, że powinna zrobić coś dla siebie, oderwać się na chwilę od rodziny, zdystansować się, zawalczyć o siebie dla siebie. Zastosowanie się do tej rady jak się okazuje nie jest trudne, a wnioski po takiej "terapii" mogą być wręcz zbawienne:

"Z niczym tak kobiecie nie do twarzy jak z desperacją".

To książka dla kobiet, które boją się przeciąć pępowinę, które nie chcą wypuścić dzieci z domowego gniazda. Julia musi znaleźć złoty środek miedzy rozpieszczaniem, a narzucaniem się swoim córkom. Musi też wyjść z ról które narzuciło jej życie, bo czas zrobić coś tylko dla siebie.

Nie spodziewajcie się tutaj wartkiej akcji, ani przesłodzonych świątecznych scen. Znajdziecie za to konflikty pokoleniowe, trudne rozwody i wypełnione emocjami rozmowy.
Ponadto sprawy, którymi zawodowo zajmuje się Julia zwracają uwagę na problemy ludzi wokół nas, bo czasami wystarczy tylko się rozejrzeć i podać komuś pomocną dłoń. Jest to więc książka o prawdziwym życiu, takim, które znamy z najbliższego otoczenia.

Powieść porusza więc wiele istotnych problemów, niestety odniosłam wrażenie, że jest nimi przeładowana. Kilka wątków można by pominąć, by dać się bardziej rozwinąć innym i wzbudzić w czytelniku większe emocje - to taka moja jedyna negatywna uwaga.

Powieść czyta się bardzo szybko. Klimat świąt delikatne zaznaczony, zdecydowanie bardziej czuć zimę - dlatego ta książka na pewno sprawdzi się w grudniu, na przyjemny wieczór z kubkiem gorącej herbaty.

Polecam.

Jest to 115 książka przeczytana w 2018
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie na poligondomowy.pl
Olimpiada czytelnicza u posredniczka-ksiazek.pl

wtorek, 4 grudnia 2018

Niepokorne damy

TYTUŁ: Niepokorne damy. Kobiety, które wywalczyły niepodległą Polskę. Prawdziwe historie.

AUTOR: Kamil Janicki

WYDAWNICTWO: Horyzont Znak

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 353 + 62 strony przypisów i bibliografii.


Każdemu Polakowi temat niepodległości jest zapewne bliski. Wiemy, że w tym roku obchodziliśmy 100 rocznicę odzyskania wolności po 123 latach zaborów. Czcimy też Józefa Piłsudskiego jako bohatera narodowego. To chyba tyle z wiedzy ogólnej, jeśli zaś chodzi o szczegóły to już pewnie niewiele osób się w nie zagłębia. Ja od zawsze lubię historię (chociaż nie mam pamięci do dat), a temat I wojny światowej był swego czasu najbardziej przeze mnie poznany.

W moje ręce trafiła cudowna książka. Spodziewałam się po niej wielkiego "wow", ale to co dostałam przerosło moje oczekiwania, znacznie zweryfikowało moją wiedzę historyczną, otworzyło oczy na nieznane dotąd fakty i zapaliło do dalszych poszukiwań.

Zaczynając czytać myślałam, że będzie to książka na część tych kobiet, które przez 123 lata podtrzymywały wiarę w Polskę, które wychowywały dzieci w duchu patriotycznym. Oczekiwałam historyjek, opowiadań o kobietach na przestrzeni tego ciężkiego czasu zaborów. Autor skupia się jednak na kobietach, które mogły doświadczyć niepodległości i które miały rzeczywisty wpływ na jej odzyskanie.

Do mniej więcej 150 strony męczył mnie podręcznikowy styl. Później zrobiło się jednak tak ciekawie, że przestałam zwracać już na to uwagę. Gdyby ta książka trafiła do mnie wcześniej (jakieś 8 lat temu) moja praca licencjacka wyglądałaby zupełnie inaczej. Jej tytuł brzmiał: " Sprawa polska na arenie miedzynarodowej w czasie I wojny światowej". Fakty które poznałam dzięki książce Pana Kamila Janickiego są dla mnie zaskakujące i zdecydowanie prowokują do dalszych badań w tym temacie.

Autor przedstawia nam dokładnie postać Olki Szczerbinskiej. Jako młoda dziewczyna w czasie rewolucji 1905r, przemycała broń, działa w konspiracji. Miała ambicje i zapał, ale jej największą wadą było to, że była kobietą... Początek XX wieku wcale nie był dla kobiet łaskawy. Panie chciały brać sprawy w swoje ręce, walczyć za Polskę, a mężczyźni? Wykorzystywali ten zapał, a potem nawet nie dziękując odsuwali na boczny tor.
Ola Szczerbińska w czasie rewolucji socjalistycznej poznała Józefa Piłsudskiego. Zachowały się listy, które Ziuk pisał do znacznie młodszej dziewczyny. Z tej korespondencji wyłania się niesamowity obraz, mężczyzny który nie ma za grosz szacunku do kobiet, ma seksistowskie poglądy, dba tylko o swoje dobre samopoczucie. Taki portret Marszałka na pewno nie jest powszechnie znany.

"Rolą kobiet nie jest myślenie i analizowanie faktów, ale mechaniczne wykonywanie rozkazów."

Autor książki pokazuje jak powstała legenda o Piłsudskim, jak wiele potrafi zrobić propaganda. Polacy potrzebowali bohatera, kogoś kto porwie tłumy i poprowadzi do wolności. Postać Marszałka nadawała się do tego doskonale, ale potrzeba było ją trochę upięknić i ubarwić - taki wizerunek znany jest nam do dziś.

Trwając w romansie z Olka Józef był żonaty z Marią. Tej kobiecie autor poświęcił również wiele miejsca. Jej zaangażowanie w walce o niepodległość jest nie do przecenienia. Dlaczego tak mało się więc o niej mówi? K. Janicki przedstawia zawiłe losy małżeństwa Piłsudkich, działalność konapiracyjną i agitacyjną Marii - która została zapomniana, bo tak mężczyznom było wygodniej - traktować ambicje kobiet i ich działanie jako chwilową fanaberię.

Autor przedstawia tez losy bezimiennych żołnierek, które w męskich przebraniach walczyły na froncie. Takich pań było ok 30 (ale jest to tylko orientacyjna liczba, bo szczegółowych danych brak). Mimo że kobiety zglaszały się do wojska, chciały walczyć, mężczyźni uważali że będą się one tylko plątały pod nogami. Najsmutniejszy cytat w całej książce: "Choć osiągnęła tak wiele, nie zdołała wywalczyć sobie miejsca w historii, dostępnego jakby domyślnie i bezwarunkowo tysiącom mężczyzn zaangażowanych w dzieje Legionów". Zdanie to dotyczy żołnierki Kazi, która przeszła krwawy szlak bojowy, z bronią w ręku, niejednokrotnie na pierwszej lini ognia. Ona nie dostała żadnego orderu za odwagę i bohaterstwo, była kobietą więc nie należały jej się żadne honory.

Tak jak wspomniałam wyżej trzeba się przyzwyczaić do podrecznikowego charakteru tej książki. Jest to opracowanie popularno-naukowe, bardzo rzetelnie wykonane, poprzedzone miesiącami badań (o czym świadczy liczba przypisów i teksty wymienione w bibliografi). Warto przeczytać, bo pan Janicki pokazuje smutny kawałek historii. Kobiety, które walczyły o Polskę tak samo jak mężczyźni, nie mogły robić tego otwarcie ze względu na płeć. Autor przedstawia nam bezimienne bohaterki oddając należny im hołd, pokazuje też Józefa Piłsudskiego jako niezbyt udolnego dowódcę, którego na wyżyny wyniosła propaganda tworzona przez... kobiety.

Polecam !

Jest to 114 książka przeczytana w 2018
Książka bierze udział w wyzwaniu:
#czytambopolskie na poligondomowy.pl
Olimpiada czytelnicza u posredniczka-ksiazek.pl

niedziela, 2 grudnia 2018

Zagadka trzech czwartych

TYTUŁ: Zagadka trzech czwartych

AUTOR: Sophie Hannah

WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Dolnośląskie

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 326



Ta książka dotarła do mnie zupełnie niespodziewanie za co bardzo dziękuję wydawnictwu. Od dawna wiecie, że bardzo lubię kryminały ale muszę się wam do czegoś przyznać. Nie znam twórczości Agathy Christie - przeczytałam tylko "Spotkanie w Bagdadzie", a to zdecydowanie za mało. Sophie Hannah za zgodą rodziny A. Christie pisze powieści o nowych przygodach Herkulesa Poirot. Jest to główny bohater cyklu kryminałów, gdzie najbardziej znane jest "Morderstwo w Orient Expressie".

Herkules Poirot jest detektywem, jest bardzo inteligentny, rozwiązuje zagadki przypatrując się ludzkiej psychice. Herkulesa Poirot nie można okłamać ani próbować go zmylić. Mężczyzna z łatwością wyczuje fałsz i określi intencje tej osoby. Jest dokładny i elokwentny, dba o szczegóły zarówno w mowie jak i w czynach.

Tekst na okładce głosi, że Herkules Poirot został oskarżony! Jest to chwyt zdecydowanie przyciągający uwagę, ale mam co do niego pewne zastrzeżenia. Rozpalił moją wyobraźnię, a akcja pobiegła w zupełnie innym kierunku.

Do detektywa zgłaszają się 4 osoby. Każda z nich otrzymała list, w którym Poirot oskarża ją o morderstwo. Zdezorientowany mężczyzna próbuje tłumaczyć, że nie on jest nadawcą listów. Sprawa zaczyna go intrygować więc próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa, którego nie było... Starszy pan Barnaba Pandy utopił się we własnej wannie, o jego śmierć oskarżeni zostają adresaci listów. Czy to tylko pomówienia czy ktoś rzeczywiście "pomógł" Pandy'iemu umrzeć?

Czy osoby które otrzymały listy są w jakiś sposób ze sobą powiązane? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć Poirot, pomaga mu inspektor Catchpool ze Scotland Yardu. Zagadka jest inteligentna, na jej rozwiązanie składają się drobne szczegóły. Miałam pewne przypuszczenia ale to raczej była intuicja niż dedukcja.

Książkę czyta się dość przyjemnie ale najpierw trzeba dostosować się do epoki, w której toczy się akcja. Anglia w dwudziestoleciu międzywojennym to nadal kraj dżentelmenów, konwenansów i etykiety. Po zapoznaniu się ze specyficznym stylem bycia Herkulesa Poirot lektura staje się angażująca. Zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i próbujemy sami wskazać nadawcę listów.

Ta książka to łamigłówka, w której elementy powoli wyskakują na odpowiednie miejsce. Jestem bardzo zadowolona z lektury. Taki angielski kryminał retro. Dzięki tej książce na pewno będę bliżej chciała poznać słynnego detektywa. Może w 2019r. uda mi się przeczytać kilka książek Agathy Christie. Trzymajcie kciuki za moje postanowienie. A tym czasem polecam wam książkę Sophie Hannah.

Jest to 113 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u posredniczka-ksiazek.pl





sobota, 1 grudnia 2018

Podsumowanie listopada

Podsumowanie listopada i grudniowe plany.



Miniony miesiąc okazał się na prawdę fantastyczny pod względem czytelniczym. Zostało mi nie wiele do dokończenia z 13 książki listopada. Fakt, że kilka książek nie przekroczyło 300 stron (a dwie nie miały nawet 200), ale ładunek emocjonalny był na prawdę niesamowity. Mowa tutaj o: "Sami sobie nigdy" <klik> i "Echo minionych dni" <klik>.

Listopad miał być romantyczno-erotyczny, a wyszedł jednak mieszany. Mnie to nie przeszkadza, a wręcz cieszy, że jest tutaj na blogu różnorodność i o odmiennych tematycznie książkach mogę wam opowiedzieć.



W poprzednim miesiącu przyszło do mnie 10 nowych książek. 8 egzemplarzy recenzenckich i 2 wygrane w konkursach :) - 4 z nich już przeczytane. Po za nowościami które do mnie dotarły przeczytałam też dwie książki z półki wstydu, które czekały na swoją kolej prawie rok: "Grzesznik" i "Podróż Katii"

Listopad u mnie w domu minął pod znakiem niepodległości, dziewczyny podchwyciły żołnierskie nuty więc podśpiewujemy sobie pieśni patriotyczne (pewnie w ciągu tygodnia zmienią repertuar na kolędowy), dlatego w grudniu pojawią się recenzje dwóch książek traktujących o niepodległości Polski.

Na pewno pojawi się też klimat świąteczny. W moich planach "Randka pod jemiołą":

OPIS z lubimyczytac.pl:

Joanna jest szczęśliwą mężatką. Nie przeszkadzają jej nawet staroświeckie poglądy jej męża dotyczące tego, jak powinna wyglądać i zachowywać się jego żona. Musi mieć długie włosy, zapinać guziki bluzki niemal pod samą szyję i zawsze trzymać w ręce najważniejszy atrybut domowego ogniska – ściereczkę do kurzu. Wszystko jednak się zmienia, gdy Joanna odkrywa, że mąż ją zdradza. Wraz z radykalną zmianą fryzury, bohaterka postanawia całkiem odmienić swoje życie.

Jej decyzja pociąga za sobą szereg konsekwencji – Joanna będzie musiała stawić czoła flirtującemu dyrektorowi szkoły oraz na nowo przemyśleć swój stosunek do pracy. Na szczęście, odkryje wokół siebie ludzi, którzy zawsze będą gotowi jej pomóc.

A gdy nadejdzie grudzień i pod butami zacznie skrzypieć śnieg, a wokół unosić się zapach pierników i pomarańczy, nikt nie będzie potrafił oprzeć się uczuciu.

A w waszych grudniowych.stosikach pojawią się świąteczne tytuły, pochwalcie się w komentarzach, zainspirujmy się nawzajem :)