wtorek, 6 listopada 2018

Sami sobie nigdy

TYTUŁ: Sami sobie nigdy

AUTOR: Anna M. Brengos

WYDAWNICTWO: Lucky

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 272



Książki wydawnictwa Lycky, które do tej pory czytałam były dość przyjemnymi lekturami o charakterze rozrywkowym. Widząc jednak okładkę powieści "Sami sobie nigdy" zauważyłam, że zanosi się na coś poważniejszego, nie wahałam sie więc i zaciekawieniem rozpoczęłam lekturę.

Mężczyzna. Kobieta. Dziecko. Z perspektywy tych trzech narratorów poznajemy historię mieszkańców pewnego bloku. Bohaterowie nie mają imion, jest to zabieg, który zwraca nam uwagę na to, że te sytuacje mogą dotyczyć każdego z nas, naszych sąsiadów lub znajomych.

On, to mężczyzna ok 30, wykształcony, dobrze zarabia, niestety jego małżeństwo się rozpadło, roszczeniowa żona, imprezowiczka i on odpowiedzialny facet trzymający dom na swoich barkach - to nie mogło się udać. On wyprowadza się, a w jego mieszkaniu zostaje żona i córka i nowy wujek. Za zamkniętych drzwi często słychać awantury, ale on tego nie wie, żona często przekłada termin umówionych spotkań, utrudnia kontakty z córką.

Ona. Zmaga się ze swoją chorobą, mimo młodego wieku serce odmawia posłuszeństwa, kolejne wizyty w szpitalu i próba powrotu do zdrowia. Ona jest z.tym wszystkim sama, przyjaciele daleko, brat zajęty swoim życiem, sąsiedzi zajęci awanturowaniem się. I nagle pomocną dłoń wyciąga on, całkiem bezinteresownie, ale okazuje się że ona też może pomoc jemu.

Dziecko, mała dziewczynka pragnąca uwagi matki. Próbuje zrozumieć otaczającą ją rzeczywistość, dlaczego nagle ma dwa domy, a mama nie może się nią opiekować. Spotyka na swojej drodze anioła, miłą sąsiadkę, która dwa razy ratuje ją z opresji.
Rozdziały opowiadane z perspektywy malej dziewczynki powodowały u mnie wzrost emocji, impuls udzielenia natychmiastowej pomocy. Myślę, że taki był zamysł autorki, by po przeczytaniu tej książki już NIGDY nie przejść obojętnie obok krzyków, które dobiegają zza drzwi sąsiadów.

Ta książka jest boleśnie prawdziwa. Opis na okładce jest lakoniczny, ale przyciąga, bo często lubujemy się w plotkach na temat sąsiadów, na temat tego co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Lubimy o tym rozmawiać, ale nie lubimy reagować; krzyki, awantury, libacje alkoholowe, to nie nasza sprawa dopóki nie przekracza progu naszego domu. A co jeśli tam są dzieci? Bezbronne i wystraszone, maluchy które muszą szybko dorosnąć, które wstydzą sie siniaków i już od najmłodszych lat potrafią je ukrywać.

Ta historia mogła wydarzyć się naprawdę. To opowieść o pozorach które stwarzamy i, które nas zawodzą. Polecam, ale przestrzegam, że ta książka to takie trochę potrząśnięcie za ramię, zwrócenie uwagi na problem. Bardzo się cieszę, że takie książki są wydawane i, że mogę się z wami nimi podzielić.

Jest to 102 książka przeczytana w 2018r,
Książka bierze udział w wyzwaniu
*Olimpiada czytelnicza listopad
* #czytambopolskie na blogu poligon domowy listopad
* dziecięce poczytania u kraina-ksiazka-zwana listopad


13 komentarzy:

  1. Strasznie chcę przeczytać tę książkę. Kochana, gdybyś chciała oddać ją w dobre ręce, obiecuję, że będę się nią opiekowała najlepiej, jak potrafię. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście kochana, nie ma problemu, lubię się dzielić dobrymi książkami

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale brzmi naprawdę dobrze... Kto wie, może kiedyś zdecyduję się po nią sięgnąć ��
    Pozdrawiam!
    http://ogrodliteracki.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiła mnie ta książka, poszukam jej w księgarni ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, ze wychodzą takie książki, które potrząsną czytelnikiem. Jednak ja jesienią kiedy dopada mnie chandra wolę unikać książek o bolesnym życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) czasami też lubie poczytać coś lzejszego

      Usuń
  5. Dobrze wiedzieć, że na naszym rynku pojawiają się takie książki. Większość z nas zapewne po nie nie sięgnie, ale przynajmniej o nich usłyszy, a to już mały krok do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zwróciłam wcześniej uwagi na książkę, teraz chętnie zerknę na nią w księgarni. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo cenię takie historie, które porażają prawdziwością. Wspominasz, że ta mogła mieć miejsce naprawdę. Chętnie ją poznam.

    Widzę, że Gang Słodziaków zagościł się i u Ciebie :D Moja córka za nim szaleje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakimś cudem zapobiegłam inwazji Świeżaków, ale tutaj poległam ;)

      Usuń
  8. Ten opis mnie przyciąga i choć teoretycznie nie jest to książka z tych, które regularnie czytam, ale mieszkańcy bloku już zawsze będą mi się kojarzyć z "Windą" pani Knedler, więc już na "dzień dobry" książka mnie kusi. Lista książek do przeczytania długa, ale i tak tę dopisuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam wcześniej o tej pozycji, ale coś czuję, że to lektura idealna dla mnie!

    OdpowiedzUsuń