niedziela, 31 marca 2019

Uwikłani tom II

TYTUŁ: Uwikłani tom II

AUTOR: Adriana Rak

WYDAWNICTWO: WasPos

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 293




Tom I serii Uwikłani Adriany Rak był moim patronatem medialnym który szczerze polecam. Był to debiut autorki więc dało się zauważyć drobne niedociągnięcia, historia jednak była na tyle wciągająca że z niecierpliwością czekałam na część drugą. Recenzję znajdziecie tutaj <klik>

Dla osób które zapomniały nieco z treści przypomniane zostały dwa ostatnie rozdziały z tomu 1. Ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu poczułam irytację co do postawy Piotra.

Rozdział I czyli list Piotra do Agaty tak mnie zdenerwował, że miałam ochotę wyciągnąć tego faceta z książki i napukać mu po głowie. "Pomimo tego że nie jesteśmy razem, czuję się ogromnie szczęśliwy, że mogłem doświadczyć w życiu takiego uczucia. Chciałem ci za to podziękować." - oczywiście trzeba mieć na uwadze sytuację Piotra, ale odniosłam wrażenie że to tylko gładkie słówka, takie na usprawiedliwienie samego siebie. Postawmy się na miejscu Agaty, która uwierzyła w piękną miłość, oddała ukochanemu całą siebie, a on bez słowa ją zostawił, a potem pisze takie listy. Na miejscu kobiety odkochałabym się od razu.

Zabierając się za tę książkę przygotujcie się na dużo opisów, opisów przede wszystkim uczuć które targają Piotrem. Jest on uwikłany (zgodnie z tytułem, który został doskonale dobrany) w małżeństwo z którego nie ma drogi ucieczki, niepełnosprawna żona, mały synek, rodzice i teściowie którzy trzymają stronę Karoliny, a do tego opinia publiczna, która w małym miasteczku nie dałaby mu żyć gdyby odszedł do kochanki. Trudną sytuacje komplikuje jeszcze fakt, że Agata spodziewa się dziecka. To rodzi kolejne problemy do rozwiązania. Piotr wie, że chce uczestniczyć w życiu swojego dziecka, ale nie wie jak przyjmie go Agata, czy ona zechce z nim w ogóle rozmawiać?

Agata dość szybko przywykła do myśli, że zostanie samotną matką. Przygotowuje się do narodzin dziecka najlepiej jak potrafi, ma wsparcie rodziców i najlepszej przyjaciółki Basi. Piotr ponownie wkracza w jej życie ale nie robi tego z impetem tylko małymi kroczkami, próbuje odbudować zaufanie i zdobyć serce ukochanej.

Fabuła powieści mimo, że skupia się głównie na Agacie i Piotrze nie kręci się tylko wokół nich. Na uznanie zasługuje wątek Basi i Witka. Dwoje młodych ludzi, którzy pragną szczęścia i miłości, niestety w sferze uczuć poruszają się czasami jak słonie w składzie porcelany. Autorka w ciekawy sposób ukazała jak wiele czasu można stracić gdy braknie nam odwagi na szczerą rozmowę, gdy pozwalamy wziąć górę niedopowiedzeniom i domysłom.

Tak jak wspomniałam Adriana zadbała by czytelnik dokładnie poznał myśli i uczucia bohaterów, ich drogę do szczęścia, która toczy się przede wszystkim w głowie. Dialogów mamy nie wiele ale są dobrze skonstruowane, bohaterowie są szczerzy i rzeczywiści. Nie znajdziecie tutaj papierowych postaci, a problemy z którymi się zmagają jak najbardziej mogą się przydarzyć. Biorąc pod uwagę całość najbardziej udane według mnie są opisy romantycznych chwil, delikatność i subtelność - bardzo mi się to podobało.

Zwrócę jeszcze uwagę na wydanie obu książek. Bardziej przypadła mi do gustu okładka części 1, natomiast środek tj papier, czcionka i odstępy między wierszami w części drugiej.

Polecam wam Uwikłanych tom II jako obowiązkową kontynuację części 1. Zdecydowanie widać że autorka popracowała nad warsztatem pisarskim. Zakończeniem (które wbija w fotel) pokazała że trzyma jeszcze kilka asów w rękawie. Polecam.

Jest to 29 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec

czwartek, 28 marca 2019

Pudełko z marzeniami

TYTUŁ: Pudełko z marzeniami

AUTOR: Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński

WYDAWNICTWO: Filia

ROK WYDANIA: 2017

LICZBA STRON: 334



W niedzielę wybieram się na spotkanie autorskie z Alkiem Rogozińskim, ale nie czytałam jeszcze żadnej jego książki. Chcąc to nadrobić wybrałam się do biblioteki. Niestety powieści autorstwa Alka nie znalazłam, ale była za to książka napisana w duecie z Magdaleną Witkiewicz. "Pudełko z marzeniami" to lektura którą od dawna chciałam przeczytać więc czym prędzej skorzystałam z okazji.

Na wstępie powiem że książka nie przybliżyła mi stylu pisania Rogozińskiego, ponieważ bardzo trudno było się zorientować kto jest twórcą tekstu. Kilka książek Witkiewicz już za mną więc tutaj mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Autorzy jednak tak dobrze się uzupełniają że trudno było wyodrębnić kto napisał dany fragment.

Pudełko z marzeniami to skrzyneczka do której goście restauracji wrzucają karteczki ze swoimi pragnieniami. W tajemniczy sposób pojawiają się też koperty z pieniędzmi dzięki którym Malwina może te marzenia spełniać. Kobieta od niedawna prowadzi restaurację z tradycyjną kuchnią, sprowadziła się do Miasteczka rezygnując z pracy w korporacji. Miała tutaj rozpocząć nowe życie z Radosławem, ale ten przerażony tym że trzeba będzie pracować po prostu uciekł.

W Miasteczku pojawia się też Michał, okradziony przez wspólnika, zdradzony przez narzeczoną nie ma nic do stracenia, a wiele może zyskać. Ciotka która go wychowywała w ostatnich chwilach życia mówi mu o skarbie ukrytym pod kapliczką w Miasteczku.

Jedyną kapliczką jaką znaleźć można w tej uroczej miejscowości jest ta mieszcząca sie w piwnicy Malwiny. W wykuszu stoi tknięta zębem czasu figurka św. Ekspedyta.

Michał kombinuje jak bez wzbudzania podejrzeń dostać się do figury. Jednym z pomysłów jest zrobienie podkopu. Przy tej okazji zostaje wspomniana książka Joanny Chmielewskiej "Całe zdanie nieboszczyka" i nieszczęsne szydełko, przez które porzuciłam dalsze czytanie tego kryminału. Takich odniesień do literatury czy filmu znajdziemy w książce kilka, są bardzo fajnie wplecione w fabułę i ubarwiają lekturę.

Co do planu Michała, to oczywiście się nie powiódł. Lepszy pomysł miała 12 letnia dziewczynka której zdradził sekret dotyczący skarbu. Plan co do Michała miały też dwie staruszki pani Wiesia u której wynajmował mieszkanie i babcia Malwiny Janinka.

Książkę czyta się bardzo szybko, brak zbędnych opisów, a dużo zabawnej akcji. Lekki styl, spora dawka humoru i mnie bardzo przypadły do gustu. Na uznanie zasługuje również kreacja bohaterów drugoplanowych czyli wyżej wspomnianej dziewczynki (i chłopca, który nagle wtargnie w życie Michała) i starszych pań. Postacie pierwszoplanowe mimo, że zostają wplątane w zabawne sytuacje wypadają trochę blado.

Na tylnej okładce czytamy: najzabawniejsza świąteczna komedia romantyczna. Hm... Zabawnie było (czasami bardzo, czasami trochę wymuszenie), świątecznie niby też ale to tylko delikatne tło powieści, a romantycznie? Ten wątek rozwija się w przyjemny sposób ale trochę zabrakło mi chemii miedzy bohaterami.

Podsumowując: książka okazała się bardzo przyjemną i niezobowiązującą lekturą. Na czytelniczy reset idealna. Taka wiecie do odhaczenia, bo nie było jakiegoś efektu wow żeby zapamiętać ją na dłużej.

Jest to 28 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec

wtorek, 26 marca 2019

Adam

TYTUŁ: Adam

AUTOR: Agata Czykierda-Grabowska

WYDAWNICTWO: OMG books

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 446



Jestem na bieżąco z książkami które do mnie przychodzą, pora więc na książki które już swoje w kolejce odstały. "Adam" trafił do mnie w sierpniu, wtedy bardzo szybko pożyczyła go ode mnie siostra. Mając trochę czytelniczego luzu powinnam sięgnąć raczej po kryminał, ale jak się zgadałyśmy na obiedzie u mamy i okazało się że jeszcze nie przeczytałam... to jak widać musiałam to szybko zmienić.

Adam ma 17 lat, pobity trafia do rodzinnego pogotowia opiekuńczego zostanie tam do osiągnięcia pełnoletności. Chłopak jest skryty, nie zawiera znajomości w szkole. Jedyną osobą z którą udaje mu się nawiązać kontakt jest córka małżeństwa, do którego trafił.

Ona, 16 letnia dziewczyna mieszkająca z rodzicami w domu pod lasem. Ten dom nie jest jednak zwyczajny, w nim znajdują bezpieczną przystań dzieci skrzywdzone przez najbliższych, dzieci potrzebujące przystanku do czasu aż będą mogły być adoptowane.

Nie poznajemy imienia nastolatki, ona sama czuję się niewidzialna i mało potrzebna. Jej rodzice całą uwagę skupiają na dzieciach, które przygarnęli pod swój dach. Ma co prawda chłopaka ale z Michałem łączą ją raczej kumpelskie stosunki niż miłość.

Pewnego dnia Adam zamiast wracać do domu, wybiera się autobusem do innego miasta. Dziewczyna śledzi go i ze zdziwieniem odkrywa że chłopak nie planuje ucieczki ale przyjechał na cmentarz. Na świeży grób swojej mamy. Adam zaczyna po mału odkrywać się przed dziewczyną. Ona czuję że dzięki niemu powietrze wokół niej się zmienia, a ona sama przestaje być niewidzialna.

Przez chwilę dziewczyna zostaje też zauważona przez rodziców. Zauważyli ją tylko po to by zakazać jej pogłębiania znajomości z Adamem. Obawiali się kłopotów i nie tłumacząc zbyt wiele postanowili wyraźną granicę jakiej nastolatkowie mają się trzymać.

Mieszkają razem w jednym domu, zaczynają coraz bardziej siebie rozumieć. On potrzebuje jej by poradzić sobie z największym koszmarem swojego życia, ona potrzebuje jego by zostać zauważoną by poczuć się kimś ważnym.

Powieść zalicza się do gatunku New Adult, ale historia jest tak niebanalna i porusza ważne tematy że będę polecała ją każdemu. Narracja jest pierwszoosobowa, z wyjątkiem epilogu wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy bezimiennej nastolatki. To jak odkrywa prawdę o Adamie, o dzieciństwie które w najokrutniejszy sposób odebrał mu ojczym na prawdę działa na wyobraźnię i wzbudza ogromne emocje. Pogłębianie się uczuć między bohaterami zostało doskonale opisane.

Trochę zabrakło mi w tej powieści rodziców, ich obecności. Pojawiają się raczej gdzieś w tle. Na zakończenie zdobywają się na szczerą rozmowę z córką, dlaczego mimo pełnego domu ona czuła się samotna. Myślę że gdyby pojawiali się w powieści częściej fabuła by zyskała.

Autorka opowiedziała przejmująco smutną historię chłopca, który zbyt szybko musiał dorosnąć. Historię chłopca, którego łatwo było wykorzystać. Jednocześnie historię chłopca zdeterminowanego i pragnącego żyć. Wykorzystany został element baśni, poprzez metaforyczne opowieści zarówno Adam jak i dziewczyna opowiadają o swoich najgłębiej schowanych obawach i nadziejach.

Czytałam wcześniej Jak powietrze <klik> i Wszystkie twoje marzenia <klik> pani Agaty i obie książki przypadły mi do gustu. W powieści "Adam" znajdziemy również elementy które podkreślałam w poprzednich recenzjach - doskonały opis budzącej się do życia pierwszej miłości. "Adam" nie jest jednak cukierkowy ani motylkowy, to bardzo poważna książka, przez którą przewinęło się wiele trudnych tematów. Czas z tą książką nie będzie stracony, a na pewno dostarczy wam wielu wrażeń. Polecam!

Jest to 27 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec

niedziela, 24 marca 2019

Kryształowe motyle

TYTUŁ: Kryształowe motyle

AUTOR: Katarzyna Misiołek

WYDAWNICTWO: Książnica

ROK WYDANIA: 2019

LICZBA STRON: 287



Bardzo lubię książkowe niespodzianki. Właśnie taką niespodzianką była książka "Kryształowe motyle" od wydawnictwa Książnica. Intrygujący tytuł, piękna kobieta na okładce i dający do myślenia opis. Intuicyjnie czułam, że nie mogę tej książce pozwolić na siebie czekać. Wcześniej czytałam już 3 powieści pani Kasi więc byłam bardzo ciekawa jej najnowszej powieści. Jednak to co dostałam w tej książce dosłownie ścięło mnie z nóg i potrzebowałam kilku dni na zebranie myśli żeby cokolwiek o niej napisać.

Już prolog dostarcza sporej dawki emocji, bladym świtem, kobieta ubrana w lekki płaszczyk wchodzi na most. Przyszła tutaj z jedną myślą, z jednym zamiarem. Skacze do Wisły... Co było powodem targnięcia się na własne życie?

Czas akcji przenosi się kilka miesięcy wstecz. Poznajemy trzy bohaterki Annę, Izę i Elżbietę. Trzy różne kobiety, które poznały się przez Internet i postanowiły się spotkać. To co je łączy to śmierć dziecka. Jeśli w powieściach pojawia się ten motyw to jest to najczęściej strata dziecka nienarodzonego, tutaj jest zupełnie inaczej.

Anna, mieszka z matką w dużym mieszkaniu, jest urzędniczką. Wychowywała samotnie córkę, ale Justyna zmarła w wieku 16 lat. Kobieta obwinia się o śmierć córki, próbuje to przepracować, ale postawa matki znacznie jej to utrudnia, kobiety nie dogadają się, a pretensje i wzajemne oskarżenia osiągają coraz większe rozmiary.

Izabela, prowadzi ekskluzywne SPA. Nie dawno zmarła jej mama, z ojcem i jego partnerką utrzymuje poprawne stosunki. Jest w trakcie rozwodu z mężem. Każdego dnia wraca myślami do swojej 3-letniej córeczki Kornelii, której już nigdy nie będzie mogła przytulić.

Elżbieta razem z mężem prowadzi zakład pogrzebowy. Śmierć jest dla nich codziennością, wydawało się że została oswojona... Ale nie, tak nie jest (i nigdy nie będzie) ponieważ umiera ich nastoletni syn Błażej. Małżeństwo ma też starszą córkę, z którą nie do końca potrafi znaleźć wspólny język.

To co zrobiła autorka przedstawiając nam historię bohaterów to jest coś niewyobrażalnego. Autentyzm emocji, realizm sytuacji, brak pompatyczności. Samo życie w najstraszniejszej odsłonie. Pod wpływem tej lektury nachodziły mnie myśli "co by było gdyby..." już samo to wywołało bolesny skurcz serca.

Kobiety zaprzyjaźniają się, w swoim towarzystwie nie muszą niczego udawać, nie muszą ukrywać emocji. Tutaj życie zostało odarte z lukru, bohaterki zmagają się z żałobą, niejednokrotnie nie potrafią sobie z nią poradzić. Te spotkania matek dotkniętych stratą dziecka przynoszą tymczasową ulgę. Życie jednak toczy się dalej i nie pozwala o sobie zapomnieć. Te kobiety muszą stawić czoła codzienności, a ta rzuca im nowe wyzwania pod nogi. Pamiętając o prologu cały czas zadawałam sobie pytanie, która z kobiet nie wytrzymała napięcia, która tak bardzo tęskniła za swoim dzieckiem, że postanowiła spotkać się z nim po drugiej stronie?

Nie tylko kobiety zostały dotknięte śmiercią dziecka, te dzieci miały też ojców. Mężczyźni nauczeni zasady, że "chłopaki nie płaczą", muszą poradzić sobie z tłumionymi emocjami. Wyraźnie jest to zaznaczone w tekście, każdy ma prawo do żałoby, do wyrażenia swoich emocji

Ta książka nie pozostawi na was suchej nitki. Fala emocji jest tak ogromna. Przed rozpoczęciem lektury zajadajcie sobie pytanie czy jesteście w stanie to udźwignąć, bo wiem jak ta historia napędza wyobraźnię, która zabrała mnie w obszary, w których nigdy nie chciałabym się znaleźć.

Ta książka gwarantuje czytelniczego kaca, trudno po niej zacząć czytać cokolwiek innego. Trudno po niej zebrać myśli i nie wiem czy udało mi się przekazać wam to co ze mną zrobiła ta książka.

Gratuluję pani Kasi podjęcia się tak trudnego tematu i pięknego wykonania.

Jest to 26 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec

czwartek, 21 marca 2019

Napisz do mnie

TYTUŁ: Napisz do mnie

AUTOR: Lidia Liszewska i Robert Kornacki

WYDAWNICTWO: Czwarta Strona

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 540


Od dawna kusiła mnie ta książka, ponieważ uwielbiam motyw listów w powieściach. To takie trochę sentymentalne, ale lubię słowa ręcznie pisane na papierze, taka forma komunikacji między bohaterami bardzo mi odpowiada. Sprawę przeczytania tej powieści trochę przyspieszyło wyzwanie czytelnicze u ejotkowe postrzeganie świata , w marcu jednym z haseł są czytelnicze duety.

Matylda jest szczęśliwą mężatką, jest po 40, ma dwóch dorosłych synów. Jest to kobieta z romantyczną duszą. Chroniąc się przed deszczem.zawitała do antykwariatu, wśród zakurzonych książek, pięknych starych mebli znalazła papeterię, skuszona jej oryginalnym wzorem zapragnęła ją zatrzymać. Siedząc w jednej z warszawskich kawiarni napisała list do męża. Trochę nostalgiczny, o muzyce, o wspólnych planach których nie udało się zrealizować, o tęsknocie. List ten nigdy nie trafił w ręce Wiktora, ponieważ Matylda go zgubiła.

Zupełnie przypadkiem do małej kawiarni w stolicy trafił Kosma. Radiowiec z Łodzi, który przyjechał do Warszawy na casting do programu telewizyjnego. List który znalazł pod stolikiem w kawiarni zrobił na nim ogromne wrażenie. Wiedziony impulsem odpisał na niego. W taki niebanalny.sposób, dzięki splotowi przypadków rozpoczęła się znajomość Matyldy i Kosmy.

I trudno tutaj cokolwiek więcej powiedzieć o fabule, bo musiałabym wam napisać streszczenie a nie o to tutaj chodzi. Poruszonych zostaje wiele niełatwych tematów, m.in zdrada, śmierć ukochanego, utrata zaufania, zmiana pracy itp. Czytając nie mamy wrażenia przeładowania tymi sytuacjami ponieważ jest to bardzo równomiernie rozłożone na tych 500 stronach oraz w czasie trwania akcji.

Narracja jest naprzemienna, wydarzenia poznajemy zarówno z perspektywy Kosmy jak i Matyldy. Wyraźnie widać różnicę w stylach autorów co bardzo mi się podobało. Ona romantyczna, z zamiłowania artystka, On bardziej pragmatyczny, surowy niekiedy wulgarny.

Bohaterowie stworzeni przez autorów są wielowymiarowi i wielobarwni. Bardzo trudno ich ocenić, popełniają błędy, gonią za marzeniami, szukają szczęścia, są po prostu ludzcy, nie są to idealne, skrojone na miarę papierowe postacie. Często negatywne uczucia budził Kosma: zdradził żonę z.wieloma kobietami, które traktował jak przygody, żadnej nie obdarzył uczuciem, a przyłapując żonę na zdradzie szybko zażądał rozwodu - taka podwójna moralność nie przysporzyła mu mojej sympatii.

Książka okazała się być bardzo wciągającą lekturą. Paleta barwnych postaci (tych drugoplanowych również), artystyczne elementy, ciekawe opisy miejsc. Pojawia się też motyw starego domku na wsi - ale podobało mi się rozegranie tego wydawałoby się oklepanego motywu. Czyta się bardzo szybko dosłownie pochłaniając książkę.

Zakończenie pozostawia spory niedosyt. Te 540 stron to zdecydowanie za mało. Ja dałam się wciągnąć w ten niebanalny romans, nie powiem że kibicowałam Matyldzie i Kosmie, ale śledziłam ich losy z niesłabnącym zainteresowaniem. Z niecierpliwością czekam aż tom drugi "Zaczekaj na mnie" znajdzie się w moich łapkach. 4 kwietnia premierę będzie miał tom 3 "Zostań ze mną."

Polecam, bo ja czuje się usatysfakcjonowana lekturą. Od listu pisanego na pięknej papeterii rozpoczęła się znajomość, która była wynikiem przypadku, znajomość która pięknie się rozwijała, aż stanęła przed murem, którego nie można przeskoczyć. Koniecznie przeczytajcie.

Jest to 25 książka przeczytana w 2019 roku.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek marzec

* Pod hasłem u ejotkowe postrzeganie świata
* #czytambopolskie na blogu Poligon domowy marzec