Ostatni raz miałam czterolatka pod opieką… dobre dziesięć lat temu. I chyba zdążyłam już zapomnieć, jak to jest żyć w trybie „5 minut na wszystko”.
W weekend siostra podrzuciła mi syna na ferie. To prawdziwy żywioł: 5 minut klocki, 5 minut puzzle, potem kredki, gra, coś nowego… energia w czystej postaci 🫣
Tym, co zatrzymało go na dłużej, okazała się książka „101 dinozaurów”. Nie będę udawać, że siedział nad nią godzinami, bo wcale tak nie było. Ale wystarczająco długo, by przeczytać nazwy najciekawszych gatunków, porównać ilustracje z figurkami, które przywiózł ze sobą, dowiedzieć się kilku faktów o T-rexie i z zaciekawieniem obejrzeć sceny z czasów epoki lodowcowej.
„101 dinozaurów” to książka pełna fascynujących ciekawostek, podanych w bardzo przystępny i atrakcyjny dla dzieci sposób. Autorzy często sięgają po humorystyczne porównania, na przykład zestawiają prehistoryczne życie z… festynem, co sprawia, że nawet trudniejsze informacje stają się zrozumiałe i zapadają w pamięć.
Czy wiecie, że stegozaury i tyranozaury nigdy się ze sobą nie spotkały? Odpowiedzi na to i wiele innych zaskakujących pytań znajdziecie właśnie w tej książce.
Zostań prawdziwym odkrywcą tajemnic dinozaurów! 🦖




Dinozaury to u nas zawsze pewniak, potrafią na chwilę zatrzymać nawet największego rozrabiakę.
OdpowiedzUsuń