TYTUŁ: Dzień w którym cię poznałam
AUTOR: Magdalena MajcherWYDAWNICTWO: Pascal
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 396
serii, która chwyta za serce, która porusza bardzo trudne tematy, która pozostaje w czytelniku na dłużej. Książka Dzień w którym cię poznałam jest romantyczna dlatego byłam bardzo jej ciekawa.
Maja od trzech lat jest mężatką, pracuje w redakcji internetowej gazety. Mimo, że skończyła studia dziennikarskie nie jest jej dane gonić za tematem, poruszać ważne kwestie, zaciekawiać czytelników. Na portalu gazety jest ona odpowiedzialna za dział lifestyle, a tematy najczęściej dotyczące zdrad podrzuca jej naczelna. W małżeństwie 30- latki nie dzieje się najlepiej, więcej ją z Mariuszem dzieli niż łączy, a jedyna kwestia w której się bezspornie zgadzają to ta że nie chcą mieć na razie dzieci. Maja ma ambicje i wysyła na konkurs projekt książki dotyczący przyjaźni zawieranych w czasie komuny. Jej praca okazuje się na tyle ciekawa, że zdobywa pierwsze miejsce w konkursie czyli 10 tysięcy złotych na przygotowanie materiałów do książki która zostanie wydana.
Bohaterka to nie jest jakaś tam biedna sierotka, która tkwi w nieudanym małżeństwie. Sama przyznaje, że jej związek zaczął się w najgorszy z możliwych sposobów - od seksu na pierwszej randce o ile była to randka, bo tak właściwie ona i Mariusz poznali się 15 minut wcześniej. Decyzję o ślubie podjęli, bo przyszedł już na nią czas i pewnie nic (nikt!) lepszego im się nie przytrafi.
Maja wyrwała się więc z domu, wzięła urlop w znienawidzonej przez siebie pracy i pojechała do Gdańska robiąc research do swojej książki. Umówiła się tam z mężczyzną który spisał wspomnienia swojej mamy dotyczące jej działalności w Solidarności. Na pierwszym spotkaniu między Mają a Bartoszem zaiskrzyło, mężczyzna zaproponował jej towarzystwo podczas zwiedzania miasta i w czasie odwiedzin osób z którymi ona chciała się spotkać. Kilka dni spędzonych razem wystarczyło by zamieszać w życiu obojga. Po powrocie do domu Maja strasznie tęskni za Bartkiem, po rozmowie z dziadkiem uświadamia sobie że to co ją spotkało to coś znacznie więcej niż tymczasowe zauroczenie. Swoją drogą postać dziadka Mai bardzo przypadła mi do gustu, nie pojawiał się często ale jeśli już to czuło się od niego życzliwość i mądrość życiową.
"Można wątpić w system, rząd i słuszność płacenia podatków, ale nigdy w miłość. Kiedy jest prawdziwa, nawet przez myśl nam nie przejdzie, że to mogłoby nie być to."
Maja stanęła więc przed trudnym do rozwiązania dylematem, przecież rozwód to porażka. Czy opuścić swoje bezpieczne, ale nudne i nie przynoszące satysfakcji życie i zacząć na nowo w obcym mieście ale z mężczyzną do którego wyrywa się jej serce. Na początku trudno było jej podjąć jakąkolwiek decyzję, bo ze strony Bartosza nie doczekała się żadnej deklaracji. Jej powtórny przyjazd do Gdańska obnażył ich uczucia i już na czymś można było budować przyszłość. Można by gdyby nie pewien wątek dotyczący zdrowia Bartosza. Zrobiło się nieco melodramatycznie, a przy tym bardzo irytująco (więc ta sytuacja nie ruszyła mnie emocjonalnie ani odrobinę). Zakończenie było łzawe, co przyznam szczerze mocno mnie rozczarowało.
Coś mogło uratować tę książkę.
Liczyłam na wątek o komunizmie i Solidarności. Niestety dostałam tylko ogólniki i patetyczne ideologiczne wypowiedzi. Nie było nawet tego czego szukała Maja do swojej książki - indywidualnej historii, opowieści ludzi którzy brali w tych wydarzeniach udział, z perspektywy zwykłego mieszkańca Gdańska. Jak wiecie lubię wątki historyczne, szeroko zakrojone tło wydarzeń z przeszłości i to jaki miało ono wpływ na życie jednostki. Bardzo więc spodobał mi się temat o jakim chciała pisać Maja, a dostałam w tym zakresie bardzo mało szczegółów.Początek książki czytało mi się bardzo dobrze. Historia pisana w pierwszej osobie ale w czasie przeszłym, co również zaznacza bohaterka, że spisuje te wspomnienia z perspektywy czasu. Do połowy byłam zainteresowana i zwłaszcza że akcja płynęła bardzo lekko i swobodnie, a później niestety rozczarowanie. Dylemat przed którym stanęła Maja faktycznie nie był łatwy, ale no cóż ja nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia i tutaj też mnie to nie przekonało (nawet momenty w których dojrzała kobieta zachowywała się jak nastolatka usychając z tęsknoty do mnie nie trafiły). Chyba jestem zbyt pragmatyczna, bo niestety zachowanie bohaterki i kierunek w którym zmierzała fabuła był dla mnie irytujący i mdły. Spodziewałam się niestety czegoś innego.
Książka nie jest zła, po prostu mi się nie podobała. Nie będę jej odradzać bo są tutaj na pewno osoby, którym ta powieść przypadnie do gustu, zdrada, nowy związek i melodramat na zakończenie - dacie się skusić?
Jest to 2 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek











