niedziela, 30 sierpnia 2020

Powrót Czarnoksiężnicy

 TYTUŁ: Kraina opowieści. Powrót Czarnoksiężnicy.

AUTOR: Chris Colfer

WYDAWNICTWO: Młodzieżówka

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 554


Oj poznały moje dziewczyny smak oczekiwania na drugi tom świetnej serii. Kraina opowieści. Zaklęcie życzeń <klik> bardzo przypadła całej naszej trójce do gustu (a nie zapominajcie że ja nie lubię fantastyki) więc części drugiej wypatrywałyśmy z niecierpliwością. Ale warto było!

Minął już rok odkąd Alex i Conner wrócili do domu z Krainy Opowieści. Bliźniaki myślały że skoro poznały już ten magiczny świat będą mogły do niego w każdej chwili wrócić. Niestety tak się nie działo, a dodatkowo od roku nie miały kontaktu z babcią. Mogliby wieść spokojne życie z mamą i jej nowym przyjacielem Bobem gdyby nie to, że tęsknili za tamtym światem. 

Tymczasem w Krainie Opowieści dzieje się bardzo źle. Czarnoksiężnica (Ezmia) rośnie w siłę, porwała dziecko Kopciuszka i rzuciła czar na królestwo Śpiącej Królewny, które porosło cierniem, a teraz przymierza się do zapanowania nad całą krainą. Rada Wróżek z Dobrą Wróżką na czele jest bezsilna, a sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Ezmia porwała matkę bliźniaków! Do opieki nad rodzeństwem Dobra Wróżka wysyła Babcię Gąskę lecz dzieci nie zamierzają siedzieć bezczynnie i kolejny raz znajdują drogę do Krainy Opowieści.

Powrót tutaj podszyty jest strachem o mamę i o cały magiczny świat. Alex i Conner spotykają Żabka który obecnie jest ukochanym Kapturka; razem z Jack'iem (który w pierwszej części był Jasiem -kwestia tłumaczenia) i Złotowłosą próbują znaleźć pomysł na powstrzymanie Czarnoksiężnicy. Skoro Zaklęcie życzeń zostało już wykorzystane pozostaje im tylko stworzenie Różdżki Osobliwości. Tym razem również czeka na dzieci poszukiwanie magicznych przedmiotów, ale teraz takich które należą do najbardziej znienawidzonych postaci w tym świecie(Królowej Śniegu, Macochy Kopciuszka, Olbrzyma, Morskiej Wiedźmy, Złej Królowej i samej Czarnoksiężnicy). Zapowiada się niebezpieczna i pasjonująca przygoda.

Jak dla mnie to majstersztyk przede wszystkim za logiczne powiązanie wątków znanych z baśni, postaci pierwszo i drugo planowych, które tutaj mają bardzo duże znaczenie. A także przekazy moralne i wartości którymi należy się kierować i o które warto walczyć. Narracja przepięknie baśniowa, a dialogi? Te między Kapturkiem a Złotowłosą były genialne, sarkazm, ironia i cięte riposty - dlatego w tej powieści zakochają się i dorośli.

Nim dopuszczę do głosu moje dziewczyny wspomnę jeszcze o Ezmii. Jak dla mnie była to postać tragiczna. Sprowadzona do Krainy Opowieści z normalnego świata stała się najlepszą uczennica Dobrej Wróżki. W swoich osiągnięcia w dziedzinie magii przerosła inne wróżki, a to nie przysporzyło jej sympatii. Pragnąc zrozumienia i akceptacji bardzo szybko się zakochiwała niestety nigdy nie otrzymała wzajemności. 

"Najokrutniejszą rzeczą, jaką można zrobić drugiej osobie, jest zmuszenie jej, by cierpiała w samotności - a wy porzucaliście mnie, bym cierpiała w samotności wiele razy. Zawsze, gdy miałam złamane serce, udawałam się do was, licząc na trochę współczucia, ale wy pozwoliliście, by wasza zazdrość wypaliła wszystkie oznaki cieplejszych uczuć. Tak naprawdę cieszyliście się, widząc jak się męczę; radował was fakt, że coś sprawiało mi ból." 

Czy Alex i Conner poznając historię Ezmi będą potrafili się z nią zmierzyć i odebrać jej moc? Czy zadziała Różdżka Osobliwości? Koniecznie przeczytajcie. 

A zakończenie? Na pewno nie spodziewałam się że będzie wzruszające. Na pewno daje też nadzieję na kolejne części cyklu.

A teraz pora na kilka słów od moich córek:

GABI (10 lat) - jak ja uwielbiam jak mama mi czyta, ale w wolnej chwili sama czytałam pierwszą część tej historii by sobie pewne rzeczy poprzypominać. W Powrocie Czarnoksiężnicy podobało mi się zbieranie kolejnych przedmiotów ale ponownie najlepiej było u Trolbelli, która teraz została królową. Ciekawe było też jak Ezmia przejmowała królestwa, bo każdego z władców umiała czymś przekonać, była zła, ale miała pomysł jak osiągnąć cel.

LIDKA (8 lat) najbardziej podobało mi się gdy Kapturek przygarnęła szczeniaka, który potem okazał się wilkiem. Cała historia była ciekawa i niebezpieczna - lubię takie przygody i chętnie obejrzałabym film. Conner miał dobre pomysły ale to Alex była tą mądrzejszą i to mi się podobało i jeszcze, że jako brat i siostra mało się kłócili. 

Nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie polecić Wam tę serię. Obie książki dosłownie pochłoniecie i będziecie chcieli do nich wracać. Uważam jednak że potrzebują nieco więcej rozgłosu by trafić do większej ilości odbiorców bo to na prawdę kawałek dobrej literatury. PRZECZYTAJCIE!

Jest to 64 książka, którą przeczytałam w 2020r.

niedziela, 23 sierpnia 2020

Zludne echa

 TYTUŁ: Złudne echa

AUTOR: Roman Krukwicz

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 603


Powieści historyczne pojawiają się u mnie dość często, ponieważ bardzo dobrze czuję się w takich klimatach. Tym razem zmierzyłam się z 600 stronnicową epicką opowieścią o miłości do ojczyzny, tęsknocie za rodzinną ziemią i marzeniach o wolności, które nie zawsze mają szansę się spełnić.

Początek XV wieku. Jaśko Starża został wysłany na Żmudź by wspomóc wojska Wielkiego Księcia Witolda, dzielny rycerz swym męstwem i oddaniem przysłużył się Litwie. Mimo iż serce pozostawił w Rzeczpospolitej nie mógł do niej wrócić, osiadł więc na ziemi nadanej mu przez Księcia i nazwał ją Kruczym Gniazdem. Osiadł, ogrodził, rozbudował i wzbogacił - i tak też czynili jego potomkowie. Jednak echo niesione z nadwiślańskich ziem wzbudzało tęsknotę za Rzeczpospolitą.

Krukwicze mieli swój niemały udział w osłonie granic i grodów od strony Moskwy. Proporzec Toporów - Krukwicze zawsze dobrze stawiali się na wezwanie Najjaśniejszego Pana i dopelniali obowiązku ziemskiej służby. Znając ich honor, waleczność i szczęście rycerze z sąsiednich osad chętnie wyruszali z nimi w drogę.

Pierwsze kilka stron czytało mi się jak "Krzyżaków", podobny styl, słownictwo zgodne z epoką i walki z Zakonem. Obawiałam się więc że może to być ciężka lektura ale w miarę upływu stron czytanie stało się płynniejsze i dałam się porwać akcji. Kurz, pot, krew, tęten kopyt, szczęk żelaza - autor zdecydowanie dobrze sprawdził się w opisach i to one przeważają w tej powieści. 

Główni bohaterowie zmieniają się, lata upływają. Czasami rejestrujemy dłuższe czasami krótsze przeskoki czasowe, również nie równomierne jest poświęcenie uwagi danemu okresowi historycznemu. Jaśko Starża zaskarbił sobie moją sympatię przez ponad 200 stron, kolejnym Krukwiczom autor nie poświęca aż tak dużo uwagi, aż do ostatniego Edwarda żyjącego w XX wieku.

Ciekawi gdzie jeszcze los rzucił Krukwiczów, waleczny rycerski ród?

Dotarli aż pod Moskwę, współuczestniczyli w oblężeniu Smoleńska.

Brali udział w walkach ze Szwedami pod wodzą hetmana Jana Karola Chodkiewicza.

Następnie występuje spory przeskok czasowy o ponad 200 lat. Powstanie styczniowe, Krukwicze zajmowali się zakupem broni i pomocą finansową dla powstańców. Stanisław Krukwicz zostaje aresztowany, udaje mu się jednak uciec z syłki, rodzina musi opuścić Krucze Gniazdo i zmienić nazwisko na Maszalski.

Synowie Stanisława walczyli na frontach I wojny światowej. Najwięcej dowiadujemy się o Edwardzie który w czasie dwudziestolecia międzywojennego zajmował się wywiadem na granicy z Rosją.

Zakończenie pozostaje otwarte, do upragnionej wolności jeszcze daleko. Czy rodzina powróci na tereny które od wieków zamieszkiwała czy jednak osiądzie w Rzeczpospolitej a może po za jej granicami?

Autor na 600 stronach opisał bardzo ciekawą historię, o rodzinie w której tradycja miłości do ojczyzny jest największą wartością. Oprócz bitności z której Krukwicze słynęli cechowała ich też dbałość o interesy i dbanie o otaczanie się właściwymi ludźmi.

Ta epopeja to bardzo przyjemna lektura, fani historii powinni być usatysfakcjonowani. Postaci historyczne, bitwy, polityczne przepychanki a w środku tego ród który trwa i przekazuje kolejnym pokoleniom to że o wolność zawsze warto walczyć.

Jest to 63 książka, którą przeczytałam w 2020r.

wtorek, 18 sierpnia 2020

Milosc

 TYTUŁ: Miłość

AUTOR:  Hélene Delforge

ILUSTRACJE: Quentin Gréban

WYDAWNICTWO: Media Rodzina

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 75



Kocham te małe nic i kocham te wszystkie coś, które są tobą.

Miłość można wyrazić na wiele sposobów, czesto jednak sięgamy po poezję by nazwać nasze uczucia. Poeci w każdej epoce wybierali miłość na temat swych wierszy. Dzisiaj chciałabym zwrócić waszą uwagę na poezję współczesną zebraną w pięknie wydanym tomiku.

Książka formatu A4 wydana przez Media Rodzina zachwyca już grafiką na okładce. Ilustracje w takim stylu pojawiają się przy każdym wierszu, czasami przedstawiają go dosłownie, czasami są luźną interpretacją. 

A wiersze? Każdy odniesie je do swojego życiowego doświadczenia (nie ma jednej słusznej interpretacji). Autorka podzieliła się swoimi myślami, odczuciami, emocjami na temat miłości, miłości różnej: bliskiej, dalekiej, rodzicielskiej, narzeczeńskiej, pierwszej i ostatniej. W krótkich słowach lub dłuższych wersach pojazuje, że miłość jest dla każdego i wszędzie ją można znaleźć. Czytanie tych strof budzi całą paletę odczuć, wywołuje uśmiech na twarzy, przywołuje motyle w brzuchu, a czasem i zasępione czoło. Bo miłość to nie zawsze różowa landrynka, ale czy przez to mniej piękna i nie warto o nią zabiegać?

Pamiętaj, że osobą, którą masz kochać przez całe życie, jesteś ty sama.

Pamiętaj, że jeśli siebie nie kochasz, nie kochasz nikogo. 

Pamiętaj, że kochana jesteś od chwili, gdy jesteś.

 Ten tomik jest do czytania i do oglądania, do celebrowania chwili. Do przegladania i przemyślenia, do podzielenia się cytatem, do spojrzenia w głąb siebie.

Serdecznie polecam 

 


 


niedziela, 16 sierpnia 2020

Wyścig z życiem

 TYTUŁ: Wyścig z życiem

AUTOR: K.A. Zysk

WYDAWNICTWO: Was.Pos

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 358

Dzięki uprzejmości wydawnictwa WasPos trafił w moje ręce debiut kryjącej się pod pseudonimem młodej autorki K. A. Zysk. Po debiuty sięgam równie często jak po książki sprawdzonych autorów więc z przyjemnością zabrałam się za tę książkę.

Przyjaciel Olivi zginął w wypadku, wracał właśnie ze zlotu motocyklowego i nie wyrobił zakrętu. Olivia i Oliwier to dwie bratnie dusze, przyjaciele z podwórka, młodzi ludzie przed którymi całe życie. Jednak to życie skończyło się wraz ze zgniecioną blachą, ze zgrzytem metalu o metal.

Olivia wyprowadza się z rodzinnego Olsztyna, w Warszawie kończy studia i zaczyna pracę w butiku. Wynajmuje mieszkanie razem z przyjaciółką Nadią; dziewczyny są ze sobą blisko a mimo to Livi nigdy nie zdecydowała się opowiedzieć jej o stracie, którą poniosła i o tym jak trudno jej było wrócić do normalności. Tymczasem Nadia zafascynowana jest motorami i wyciąga Olivię na pokaz maszyn. Livia bardzo źle czuje się w tym miejscu, a w dodatku spotyka Igora, chłopaka na którego wpadła robiąc zakupy.

Igor pewny siebie Młody Wil, którego pasją są motory. Uwielbia swoją maszynę i potrafi robić niezłe sztuczki. W dziewczynach przebiera jak w ulęgałkach i wybiera te chętne na jedną noc. Ma jednak pecha, bo koleżanka kumpla - Wiktoria zaginęła na niego parol; a on właśnie zawiesił oko na Olivii, która kilka dni temu omal go nie przewróciła wychodząc ze sklepu.

Początek znajomości może wydawać się banalny. Olivia jednak nie chce wchodzić w żaden związek zwlaszcza gdy dowiaduje się o pasji Igora. Ten jednak jest nie ugięty i wykorzystuje swój urok osobisty by zdobyć dziewczynę. Wszytsko było by w porządku gdyby nie to że Igor jest nachalny, a przede wszystkim wulgarny, nie ma zdania czy myśli w której by nie przeklinał.

Kilka spotkań i romantyczny wypad do chatki nad jeziorem, a Olivia ulega urokowi Igora. Ten związek nie zapowiada się jednak słodko bo na drodze do szczęścia Livi stają motocykle i Wiktoria. Znajomość z Igorem przysparza wielu emocji lecz bardzo rzadko tych dobrych, to ostra jazda bez trzymanki, powroty, rozstania, kłótnie i łzy. 

Relację z wydarzeń poznajemy z pierwszej ręki i Igor i Olivia mają tutaj prawo głosu. Czasami dokładnie te same sceny poznajemy z obu perspektyw. O ile Olivia to sympatyczna dziewczyna to Igor to zwykły ham - niestety tego bohatera nie da się polubić. Olivia na kartach powieści dojrzewa, zmuszona jest też do podjęcia kilku ważnych decyzji, Igor natomiast to Piotruś Pan:

" Życie mi się spierdoliło i nie mogę sobie znaleźć miejsca. Kiedy tak wszystko się u mnie pojebało? Jeszcze ponad rok temu byłem singlem, robiłem to na co miałem ochotę, a teraz mam dziewczynę, którą tracę (...). To jest, kurwa, jakiś koszmar. Mam ochotę się położyć, zasnąć i obudzić za kilka lat."

Jakoś nie wyobrażam sobie tej pary po magicznych słowach "i żyli długo i szczęśliwie". Owszem sporo przeszli by być razem, ale Igor nie wydaje mi się facetem który mógłby spokojnie osiąść w rodzinnym gniazdku. Są to jednak tylko moje.luźne przemyślenia co do dalszego ciagu, a wracając do "Wyścigu z życiem": styl autorki bardzo przyjemny, książkę czyta się z lekkością (pomijając oczywiście ilość wulgaryzmów). Pomysł na fabułę przemyślany, pasja bohaterów do motorów widoczna, sceny z udziałem maszyn też bardzo dobrze opisane.

Książka zalicza się do nurtu NewAdult, bohaterowie mają dwadzieścia klika lat, dopiero wkraczają w dorosłość, zdobywają nowe doświadczenia, przyjmują ciosy od życia uczą się siebie. Powieść okazała się fajnym lekkim czytadłem, ale nie pozbawionym emocji czy zwrotów akcji. Jeśli nadmiar wulgaryzmów nie będzie wam przeszkadzał to sięgnijcie w wolnej chwili.

Jest to 62 książka, którą przeczytałam w 2020r.

czwartek, 13 sierpnia 2020

Zgadnij kim jestem

 TYTUŁ: Zgadnij kim jestem

AUTOR: Kamila Cudnik

WYDAWNICTWO: Zysk i S-ka

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 423


Sukcesywnie zmniejszam swój stosik hańby, tym razem wybrałam książkę która dotarła do mnie w ramach współpracy z portalem Sztukater. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, mimo że jedna z jej książek również od jakiegoś czasu stoi na półce.

Rok 2017r. małżeństwo Roberta właśnie się rozpada, żona dowiedziała się o jego zdradzie. Iza przyjmuje wszystko na spokojnie - tak to przynajmniej z pozoru wygląda, wewnątrz jest jednak zupełnie rozbita, bo problemy z mężem to nie jedyne kłopoty z którymi się zmaga.

Rok 2007 Robert podczas nocnej służby zdejmuje z barierek na moście młodą kobietę. Według niego chciała popełnić samobójstwo, zabiera ją na komisariat - tak spędził z Izą pierwszą wspólną noc. 23-letnia kobieta nie może mu wyjść z głowy, kilka razy spotykają się przypadkiem na mieście. W życiu Izy ostatnio dużo takich przypadkowych zdarzeń, poznanie Roberta, później Wiktora, tajemnicze odgłosy w domu, głuche telefony, pootwierane drzwi. Iza to artystka, malarka - większość czasu spędza w pracowni gdzie odcina się od świata i to właśnie tam zostaje zaatakowana. Pobitą dziewczynę znajduje przyjaciółka, Robert przyjmuje zgłoszenie i postanawia już dziewczyny nie opuścić. On się zakochuje, ona nie pamięta napastnika, śledztwo trwa, a pod dom ktoś podłożył ogień...

Atmosfera się zagęszcza, czuć podskórnie ten dreszczyk emocji, Izabeli grozi jakieś niebezpieczeństwo. Robert typuje sprawcę, śledztwo nabiera rozpędu (ale nie jest ono tutaj wysunięte na pierwszy plan). A związek tych dwojga bardzo fajnie się rozwija, z początków znajomości przebija przede wszystkim troska. Akcja przenosi się do 2017 r podejrzanego o nękanie Izabeli już nie ma, kobieta mogła żyć kilka lat w spokoju a mimo to nadal czuje że coś jest nie tak.

Rzadko się zdarza by w książce mocno zarysowane zostały aż dwa wątki psychologiczne - jeden czyli motyw dręczenia Izabeli - telefony, chodzenie po jej domu, a później rękoczyny; dwa to związek Izy i Roberta - obserwujemy tę parę od początku ich znajomości, wiemy że po 10 latach coś się w ich relacji mocno popsuło. Artystka - malarka i twardo stąpający po ziemi policjant. Czy to mogłoby się udać? Kolejny więc raz wpadł w moje ręce mix gatunkowy i bardzo się cieszę, że autorzy rozwijają swoje kreatywne i trudno ich zamknąć w sztywnych gatunkowych ramach. Romans jest istotnym punktem tej powieści, bo akcja dzieje się wokół Izy i Roberta, ale nie on sam w sobie jest tematem przewodnim.

Powieść Kamili Cudnik zachwyciła mnie stylem, już od pierwszych stron wyczuwało się to trudne do określenia „coś”. Dogłębna analiza charakteru bohaterów ich motywacja, ich energia do działania, ich reakcje na coraz bardziej niebezpieczne sytuacje w których się znajdują. Czasy akcji są przeplatane, ale zdecydowanie więcej dowiadujemy się z przeszłości – mamy podgląd na więcej szczegółów. W teraźniejszości jest więcej miejsca na domysły i jeszcze więcej o relacjach między ludzkich.

„Zgadnij kim jestem” to świetna zagadka do rozwiązania, to kilka tropów podrzuconych czytelnikowi, to kilka emocjonujących akcentów i zwrotów akcji. To książka  w której brak zanudzających zapychaczy, to świetnie przemyślana i skonstruowana powieść z pogranicza thrillera psychologicznego. Zakończenie bardzo zadowalające, przemyślane i idealnie pasujące do całości.



Jest to 61 książka, którą przeczytałam w 2020r.