poniedziałek, 30 listopada 2020

Grzech zaniechania

 TYTUŁ: Grzech zaniechania

AUTOR: Małgorzata Rogala

WYDAWNICTWO: Czwarta strona

ROK WYDANIA: 2018

LICZBA STRON: 340



Niemal rok minął od przeczytania Zastrzyku śmierci,a pamiętam że zakończenie wymagało natychmiastowego sięgnięcia po kontynuację... 🤦 Na pocieszenie jednak dodam że nie trudno było wkręcić się w fabułę. Główny wątek kryminalny jest zupełnie nowy, a ten dotyczący poprzednich tomów zgrabnie czytelnikowi przypomniany.

Zacznę od wprowadzenia was w nową sprawę. Doktor psychiatrii Antonina Brzozowska, współwłaścicielka prywatnego ośrodka zostaje zamordowana. Uderzyła z wielką siłą o kant biurka, z kim pokłóciła się tak bardzo że doszło do szarpaniny? Policjanci prześwietlają współpracowników i odkrywają nieprawidłowości w diagnozach stawianych przez panią doktor. Kobieta zajmowała się psychoanalizą i "odzyskiwaniem wspomnień" twierdząc że traumy z dzieciństwa wpływają na niepowodzenia w dorosłym życiu. Brzozowska była też biegłą sądową i niejednym orzeczeniem zaszkodziła pozwanym. Policjanci mają pełne ręce roboty i sporo literatury fachowej do przeczytania, grupa śledcza działa jednak w okrojonym składzie, bo Agata Górska przebywa w areszcie.

Teraz przechodzimy do wątku znanego z wcześniejszych tomów serii. Mężczyzna z którym spotykała się Agata zostaje zamordowany kuchennym nożem. Zgłosił się świadek który widział policjantkę wybiegającą z mieszkania Michała. Sprawę prowadzi policjant którego Agata upokorzyła kiedyś na oczach kolegów, czy śledztwo będzie obiektywne skoro i pani prokurator chce na nim coś dla siebie ugrać?

Czytając powieść mamy więc w pakiecie dwie zagadki kryminalne. Obie dobrze skonstruowane, pierwsza bardzo intrygująca, druga wpisująca się w nurt serii. Wątek odzyskiwania wspomnień i nadużyć psychiatry bardzo mi się spodobał. Autorka zwraca uwagę na pochopne wystawianie diagnozy o ADHD czy zespole Aspergera, którym rodzice wygodnie tłumaczą swoją niewydolność wychowawczą (oczywiście nie neguję że taka choroba istnieje). Pani Małgorzata po raz kolejny udowodniła że jest dobrą obserwatorką rzeczywistości i świetnie wykorzystuje to tworząc klimat powieści.

Wszystkie tomy serii mam już na półce, mam nadzieję że teraz w krótkim czasie uda mi się sięgnąć po kolejne książki. Serię bardzo polecam, recenzje wcześniejszych tomów znajdziecie tutaj:

Tom 1 "Zapłata" <klik>

Tom 2 "Dobra matka" <klik>

Tom 3 "Ważka" <klik>

Tom 4 " Zastrzyk śmierci" <klik>



sobota, 28 listopada 2020

Szalone kury pana Dropsa

 TYTUŁ: Szalone kury pana Dropsa

AUTOR: Ala Hanna Murgrabia

WYDAWNICTWO: Dragon

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 95


Książek dla dzieci nigdy dość. Wybierając jednak do czytania Szalone kury pana Dropsa trochę obawiałam się czy moje córki już nie wyrosły z takich zwierzęcych bohaterów...

Pola, Klementyna, Gertuda i Emma - to cztery rezolutne kury, podwórko należy do nich. Kokoszki bronią swojego terenu przed psem, wnukami pana Dropsa i białą zjawą. Aby dobrze wykonać swoją misję konieczny jest plan, taki wydrapany pazurem, złożony z kilku punktów. Pola jest przywódczynią to ona nadaje akcjom odpowiednie kryptonimy, Klementyna uwielbia grzebać a jej życiowym celem jest znalezienie jak największej rosówki. Gertruda wyciąga logiczne wnioski czym niejednokrotnie zaskakuje przyjaciółki, a Emma jako najmłodsza musi się jeszcze bardzo dużo nauczyć.

Fabuła tej książki jest tak przyjemna, a kury tak sympatyczne że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Czytając obdarzyłam bohaterki różnymi głosami więc tym bardziej lektura była przyjemna, ale przede wszystkim zabawna. Humor sytuacyjny niejednokrotnie powodował rodzinny wybuch śmiechu np wtedy gdy kury wytwarzały się w błotku bo potrzebny był im kamuflaż.

Piękne wydanie w formacie A4, w sztywnej okładce sprawi że książka posłuży nam na lata. Czarno-białe ilustracje wykonane przez Klaudię Murgrabia pojawiają się na każdej stronie. Prosta kreska zdecydowanie podkreśla że jednak najważniejsza jest treść. Książka skierowana jest do nieco starszych dzieci, 6+ myślę że będzie idealnie. Moje obawy co do tego czy bohaterki spodobają się córkom były niepotrzebne. Od pierwszych stron polubiły wszystkie cztery kury. Każda ma cechę która czyni ją wyjątkową.

Przesłanie tej książki jest bardzo wartościowe i właściwie w każdym z 5 opowiadań się ono pojawia. Nie wolno oceniać kogoś tylko po wyglądzie, który różni się od naszego. By wyrobić sobie o kimś zdanie należy go najpierw poznać. Bo chociaż jest inny może stać się naszym przyjacielem.

Kilka słów od moich córek:

Lidka (8 lat): te Kury są w niektórych momentach tak zabawne że nie da się powstrzymać śmiechu. Najbardziej podobał mi się rozdział o tym jak Klementyna znalazła sobie syna, oraz pojawienie się zjawy w kurniku. Polecam bo taka książka to dobry poprawiacz humoru.

Gabi (10 lat): rozdział o dziecku Kleosi jest moim ulubionym. Najbardziej polubiłam kurę Gertrudę bo zawsze ma rację i najlepsze pomysły. Chyba jeszcze nie czytałam książki w której tyle razy bym się śmiała.

Jeśli więc macie ochotę się pośmiać i to tak bardzo aż rozbolą.was brzuchy to koniecznie przeczytajcie."Szalone kury pana Dropsa". Polecamy!







czwartek, 26 listopada 2020

Wstrzymując oddech

 TYTUŁ: Wstrzymując oddech

AUTOR: Małgorzata Mikos

WYDAWNICTWO: Novae Res

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 417


Pora na ostatnią książkę ze stosiku recenzenckiego. Jakoś tak ciągle spychałam ją na sam dół, chyba podskórnie czułam że będzie mi przez nią trudno przebrnąć.

Oliwia i Jakub tworzą bardzo sympatyczną parę. Mają po trzydzieści lat, a świat stoi przed nimi otworem. Jakub jest architektem i uwielbia zaskakiwać swoją narzeczoną, na jej urodziny przygotował niesamowitą niespodziankę. Mężczyzna kupił dla Oliwi lokal który w przyszłości ma stać się jej wymarzoną kawiarnią. Dla niej to za wiele, nie potrafi się cieszyć tak dużym prezentem, z czasem jednak daje się przekonać i realizuje swoje plany. Remont, przygotowania do otwarcia, sprawy do załatwienia wszystko to spędza Oliwii sen z powiek, kobieta czuje że los szykuje jakiś nieprzyjemny zwrot akcji. Nikt ze znajomych nie bierze obaw Oliwii na serio wszyscy zrzucają to na karb stresu. 

Na tydzień przed otwarciem kawiarni Jakub wyjeżdża służbowo. Z tego wyjazdu już nie wraca. Mężczyzna ginie w wypadku samochodowym. Dla Oliwii jest to ogromny cios. Autorka ze szczegółami opisała reakcję kobiety: ogromny ból, zaprzeczenie, złość. Taka mieszanka emocji towarzyszy nam po stracie bliskiej osoby (dokładnie tego samego doświadczyłam w kwietniu po śmierci babci). Z tej powieści emocje dosłownie się wylewają, razem ze łzami, które trudno powstrzymać.

Ta książka mogłaby być ukojeniem dla osób ktore musiały zmierzyć się ze śmiercią kogoś bliskiego. To droga przez wszystkie etapy żałoby. Oliwia odcina się od świata, zamyka w sypialni nie chce z nikim rozmawiać. Po pół roku postanawia zobaczyć miejsce wypadku, wtedy też dopiero zbiera się na odwagę by iść na cmentarz. To pierwsze kroki by ruszyć dalej. Niestety autorka pokusiła się o wątek paranormalny, a przez to książka zdecydowanie straciła w moich oczach i zaważa to na ocenie. Zamiast być pocieszeniem powieść okazała się farsą.

Co do stylistyki i języka nie mam żadnych zastrzeżeń. Pierwsza część powieści zrobiła na mnie duże wrażenie, opisy emocji są bardzo przejmujące. Ocena treści jest subiektywna, inny czytelnik może ją odebrać zupełnie inaczej. 

Żałobę każdy przeżywa na swój sposób i każdy sposób jest dobry. I tak nigdy nie wystarczy empatii by wczuć się w uczucia kogoś kto doświadczył straty. W powieści ukazane są różne postawy rodziny i przyjaciół Oliwii. Każdy chce dla niej dobrze, chce by zaczęła ponownie żyć. Kobieta jednak zdecydowanie odrzuca pomoc. Oliwia gdy była już w stanie powiedzieć słowo "żegnaj" zrozumiała jak cenna jest każda chwila, i że warto doceniać życie.

Zakończenie pasuje do koncepcji całej powieści. Mimo że oczywistym wnioskiem po przeczytaniu historii Oliwii i Jakuba jest to by cieszyć się chwilą to wydźwięk powieści (jej zakończenie) nie jest pozytywne.

Czy polecam? Jak wspominałam do połowy było bardzo dobrze, temat śmieci poruszony z należytą powagą. Później no cóż... (jak to napisać żeby nie spoilerować?) zrobiło się dziwnie i mało realnie. Jeśli lubicie wątki paranormalne w powieściach obyczajowych to nie będzie wam to przeszkadzać, ale jeśli obawiacie się fantastyki w gatunku jak najbliżej realnym to lepiej sobie odpuścić.

wtorek, 24 listopada 2020

Pierwsza osoba liczby pojedynczej

 TYTUŁ: Pierwsza osoba liczby pojedynczej

AUTOR: Haruki Murakami

WYDAWNICTWO: MUZA

ROK WYDANIA: 2020

LICZBA STRON: 221


Haruki Murakami to japoński pisarz, eseista; do najbardziej znanych powieści autora należy cykl Śmierć komandora. Nie znam co prawda prozy Murakamiego ale zorientowałam się że jego styl należy do specyficznych, a fabuła zawiera elementy absurdu. Aby przekonać się czy przygoda z książkami autora będzie udana warto zacząć od czegoś lżejszego dlatego mój wybór padł na zbiór opowiadań.

"Pierwsza osoba liczby pojedynczej" to zapis wspomnień lat studenckich, dawnych dziewczyn i pierwszych miłości. Murakami opowiada o swojej pasji do baseballu i muzyki klasycznej. Te 8 opowiadań  przybliża nas nieco do autora, to taka swoista wycieczka po wspomnieniach.

Styl jest lekki i przyjemny, krótka forma nie nuży, temat niby zostaje wyczerpany, a jednak często pozostaje niedosyt. Czasami sens opowiadania jest zawoalowany, a drugie dno ukryte pod warstwą absurdu. 

Jak napisać recenzję płyty która nie istnieje? To opowiadanie to świetna lekcja pisania - jak zaciekawić czytelnika, jak wywołać w nim emocje, jak go poruszyć. Tekst napisany w czasach studenckich zdobył uznanie wydawcy czasopisma. Jest oryginalny, pełen pasji i wiedzy o muzyce. Przede wszystkim jednak pokazuje jak wielką siłą jest wyobraźnia i kreatywność.

Zawsze jestem pod wrażeniem opisów muzyki i dźwięków. W tym zbiorze opowiadań autor nie raz opisuje melodie muzyki jazzowej i klasycznej. Nuty dosłownie przeskakują przez tekst.

Bardzo zaciekawiły mnie słowa tłumaczki. W języku polskim nie zawsze łatwo oddać to co autor wyraził w swoim rodzimym języku. Japończycy używają wielu zaimków osobowych oznaczających "ja" oraz "ty".  Zależy to od typu wypowiedzi swobodnego czy bardziej formalnego.

Opowiadania przypadły mi do gustu ale na powieść chyba jednak się nie zdecyduje. Ja bardzo ograniczam ilość absurdalnych elementów w książkach które czytam, więc myślę że takie wątki w dłuższej treści mogłyby mi przeszkadzać. 

Zbiór opowiadań jednak polecam, bo warto właśnie w takiej krótkiej formie poznać twórczość autora. Na zakończenie podzielę się bardzo trafnym cytatem:

" Czas to zawsze ten sam czas. Minuta jest minutą, a godzina godziną. Musimy go cenić. Musimy osiągnąć porozumienie z czasem, żeby zostały nam po nim jak najlepsze wspomnienia - to jest najważniejsze."


piątek, 20 listopada 2020

Cup of therapy


 TYTUŁ: Cup of therapy. Jak dbać o siebie by być szczęśliwym i dawać szczęście innym

AUTOR: Antti Ervasti

ILUSTRACJE: Matti Pikkujamsa

WYDAWNICTWO: Znak

ROK WYDANIA: 2020

Po poradniki psychologiczne sięgam niezmiernie rzadko. Odbieram je najczęściej jako jakiś optymistyczny, przesłodzony bełkot, który ma ukierunkować moje myśli i działania na sukces (zawodowy, miłosny). Nie przekonuje mnie to. Dlaczego więc przeczytałam Cup of therapy? Przede wszystkim do zajrzenia do książki skusiły mnie ilustracje. 



Codziennie stawiamy czoło trudnym sytuacjom, miewamy ciężkie poranki, gorsze dni w pracy i pełne stresu popołudnia. W takich życiowych momentach przedstawione są tutaj rysunkowe sympatyczne zwierzaki. Opisy celnie trafiają w nasze życiowe doświadczenia, przez co możemy przyjrzeć się im z nowej perspektywy. Krótki opis, uniwersalna miniporada jak dobrze rozpocząć dzień, jak rozładować napięcie w pracy, jak wykorzystać czas dojazdu do domu wszystko po to by uszczęśliwić w pierwszej kolejności siebie, a później rozlać to szczęście na innych. Oczywiście są sytuacje w których sam uśmiech nie pomoże, ale na pewno jest pierwszym krokiem do polepszenia naszej sytuacji.

Niewielki format książeczki pozwala zawsze mieć ją przy sobie. Do poczytania w autobusie, podczas przerwy w pracy czy w kolejce do sklepu. Książka dzięki której nasz dzień będzie lepszy, bo nauczymy się jak żyć tu i teraz, jak osiągnąć równowagę między tym co ważne i ważniejsze, jak w tym szaleńczym tempie życia znaleźć czas dla siebie. 

ROZEJM z wewnętrznym samokrytykiem? Nie wszystko wychodzi nam perfekcyjnie przez co często irytujemy się i złościmy sami na siebie, skumulowanie negatywnych emocji prowadzi do wybuchu. A gdyby tak umieć sobie odpuścić? 

 W twojej mocy jest spojrzeć w lustro, nawet rozbite, i znaleźć dla siebie trochę wyrozumiałości, a tym samym przerwać błędne koło bezlitosnej samokrytyki.

Spójrzcie! wcale nie trzeba dużo by uszczęśliwić siebie. CupOfTherapy to twoje antidotum na zabiegany świat. 

Jak się okazało świat też potrzebuje odpoczynku, obserwowaliśmy wiosną, że on też potrafi się zatrzymać. Nasze życie przebiega teraz w wyjątkowych okolicznościach, ostatnie 9 porad w książce dotyczy sytuacji w których znajdujemy się przez pandemię. Będąc w izolacji nie możemy zapominać ani o sobie ani o innych, bo często raz okazane dobro wraca do nas w dwójnasób. 


Dodam jeszcze, że ilustracje spodobały się moim córkom. Okazały się świetnym punktem wyjścia do rozmowy o tym, że każdy potrzebuje własnej przestrzeni, chwili dla siebie. Mama nie może być wydajna przez 24 godziny, a rodzina to zespół który się wspiera, pomagając sobie na wzajem osiągamy wspaniałe rezultaty.

Polecam!