wtorek, 14 kwietnia 2020

Wielkie włoskie wakacje

TYTUŁ: Wielkie włoskie wakacje

AUTOR: Jolanta Kosowska
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2020
LICZBA STRON: 293


Bardzo lubię styl pisarski pani Jolanty Kosowskiej. Nie czytałam co prawda każdej jej książki, ale te które poznałam zachwycają obrazami, które autorka maluje słowem. Jej najnowsza powieść już tytułem zapowiada bardzo klimatyczną, uroczą historię.

Kacper to były policjant, właśnie wrócił z urlopu we Francji. Nie zdążył jeszcze dobrze odetchnąć a już wpadł do niego z wizytą młodszy brat. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie pamiętnik, który przyniósł ze sobą. To pamiętnik,  który na ławce zostawiła nieznajoma dziewczyna, Jakub zabrał go ze sobą i przeczytał - wspomnienia budzą niepokój, a chłopak obawia się o życie dziewczyny. Może jego brat będzie potrafił rozwiązać tę tajemniczą sprawę.

Klaudia i Karolina zwiedzają Włochy. Klaudia studiuje historię sztuki, a Karo psychologię. Dziewczyny są jak ogień i woda, a jednak zdecydowały się na wspólne wakacje. Wszystko jest w porządku do czasu aż dotarły do Asyżu. Tam zbaczając z utartych turystycznych ścieżek trafiają na podwórko opuszczonego domu. Klaudia ma wrażenie że już tu kiedyś była, że potrafi odtworzyć wygląd krużganków sprzed remontu, wie jak wygląda wnętrze domu, wie gdzie znajdzie wyryte w kamieniach splecione ze sobą litery C i M. Ale jak to możliwe skoro ona nigdy wcześniej tutaj nie była? Dziewczyny poznają legendę o tym domu, ktoś chyba rzucił na niego klątwę. Dalsze zwiedzanie Włoch nie jest już tak przyjemne, Klaudia w nietypowych miejscach widzi splecione inicjały - Karo zupełnie nie rozumie zachowania koleżanki, może to upał jej zaszkodził?

Kacper przeczytał cały pamiętnik, postanawia poznać jego autorkę. Umawia się z nią pod pretekstem nauki jazdy konnej. Zbliżają się do siebie, razem wyruszają na konny obóz w Bieszczady. Czy mężczyzna odkryje co takiego stało sie we Włoszech?

Był moment podczas lektury że miałam spore obawy co do kierunku w  którym zmierza fabuła. Elementy paranormalne mogłyby mi popsuć przyjemność czytania, ale autorka świetnie z tego wybrnęła. Powiedziałabym nawet, że zostawiła sobie furtkę do napisania kontynuacji.

Ta historia była piękna (chociaż sporą szczyptę romantyzmu dostajemy na koniec) i wciągająca ale czytając ją skupiłam się głównie na opisach miejsc (co na prawdę rzadko mi sie zdarza i ciągle było mi mało!). Autorka z dbałością o szczegóły opisała architekturę, grę kolorów, refleksy światła. Opis wschodu słońca nad Wenecją zapiera dech w piersiach, przechadzka z przewodnikiem po Pompejach daje wiele do myślenia. Bohaterki zwiedzają Włochy, poruszają się po zatłoczonych uliczkach, piją cappuccino w uroczych kawiarenkach - w obliczu korona-wirusa te opisy są przejmujące. Teraz te uliczki zieją pustkami, między domami nie słychać echa kroków. Wierzmy jednak że kiedyś jeszcze będzie normalnie. Teraz póki co możemy się wybrać w literacką podróż. Z całego serca polecam wam książkę pani Jolanty, bo ona niesamowicie oddaje klimat tego miejsca.

Koniecznie przeczytajcie!


Inne książki pani Jolanty Kosowskiej, które czytałam:
Wróć do Triory
Trzy razy miłość
W labiryncie obłędu

Jest to 34 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

środa, 8 kwietnia 2020

Bez litości i przebaczenia

TYTUŁ: Bez litości i przebaczenia

AUTOR: Mariusz Leszczyński
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 351


Okładka tej książki wielokrotnie migała mi na Instagramie. Z ciekawością więc sięgnęłam po ten kryminał - bo przy tym gatunku najlepiej mi się odpoczywa.

Detektyw Rex Cane i jego partner Jeremy Robertson prowadzą śledztwo. Ktoś brutalnie morduje kobiety w Nowym Jorku. Policjanci nie mają czasu by rozkładać sprawę na czynniki pierwsze, bo już pojawia się kolejna ofiara.

W październikową noc z domu ucieka 5-letni Jon. Chłopiec wystraszył się, bo ktoś chciał go porwać, a on był sam w mieszkaniu, w zamkniętym na klucz pokoju. Schodząc po drabinie przeciwpożarowej mały Jon wpada w ręce Jon Miltona - bardzo tajemniczej poataci.

Sprawy splatają się w tak dziwny sposób, że śledztwa włączony zostaje Milton. Mały Jon zaginął, a morderca prowadzi swoją niebezpieczną grę z departamentem policji.

Powieść ta jest bardzo dynamiczna. Nie znajdziecie tutaj żadnego zapychacza, całość to dobrze skomponowana fabuła. Autor nie ustrzegł się jednak pewnych potknięć stylistycznych i językowych - formułowanie zdań nie zawsze przychodzi mu z lekkością. Wpływa to nieco na płynność czytania, dialogi też nie zawsze wypadły dobrze - pojawiają się takie sztuczne kwestie naszpikowane wykrzyknikami. Myślę że trochę pracy nad warsztatem i będzie świetnie - za co trzymam kciuki bo pomysł na fabułę bardzo dobry.

Co do bohaterów - najlepiej poznajemy Jona Miltona, ale jest to postać która skrywa wiele tajemnic, oprócz jego sytuacji zawodowej poznajemy też sporo szczegółów z życia prywatnego. Co do Cane'a to wiemy tylko tyle że jest ojcem i mężem, cechy jego charakteru nie są jakoś mocno zarysowane. Najbardziej irytujacy i nielogiczny jest Robertson, ale jego na szczęście nie trzeba długo znosić.

Morderca i jego motyw.

Tak, to co w powieści kryminalnej najważniejsze tutaj wypadło bardo przekonująco. Przeszłość mordercy, motyw i modus operandi - wszystko to tworzy logiczną całość. To mężczyzna inteligentny i sprytny, żałować można tylko małej ilości rozdziałów z jego perspektywy.

Podsumowując - mimo drobnych potyczek technicznych książkę.czyta się z przyjemnością i rosnącym zainteresowaniem. Zachowania głównych bohaterów czasami budzą wątpliwości, ale przez to powieść nabiera jeszcze większej dynamiki, przewracałam kolejne strony by dowiedzieć się jakie konsekwencje będą miały ich decyzję. Moment złapania sprawcy bardzo oryginalny, same morderstwa też bardzo dobrze opisane. Dodatkowy plus za wątek sensacyjny - jak więc widzicie książka okazała się dobrym odprężającym kryminałem. Polecam.

Jest to 33 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek


poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Miłość w czasach zarazy

TYTUŁ: Miłość w czasach zarazy

AUTOR: Gabriel Garcia Marquez
WYDAWNICTWO: Muza
ROK WYDANIA: 2017 (napisana w  1985, pierwsze wydanie w Polsce 1997)
LICZBA STRON: 494


Tytuł jakże adekwatny do naszej obecnej sytuacji, ale jeśli właśnie przez to balibyście się sięgnąć po tę książkę to już na wstępie uprzedzam, że motyw zarazy jest tutaj minimalny. Za tę powieść zabrałam się z wielką ciekawością, klasyka, światowy bestseller, autor nagrodzony Noblem - czy i ja będę zachwycona lekturą?

Umiera doktor Juvenal Urbino. Dzień po pogrzebie do jego żony Ferminy Dazie przychodzi Florentino Ariza - po to by wyznać jej miłość. Na ten dzień czekał 51 lat, 9 miesięcy i 4 dni od czasu gdy ona zerwała ich zaręczyny.

Ta książka w 99% składa się z opisów. Z opisów nie uporządkowanych chronologicznie, z opisów nie rozdzielanych akapitami - po 100 stronach idzie się już do tego przyzwyczaić ale jest to na prawdę specyficzna forma. Język nie jest jednolity, zaskakuje i poetycznością i rzuconym wulgaryzmem.
Nie jest to łatwa książka, to powieść wymagająca, angażująca czas i myśli. Poznajemy fragmenty życia bohaterów ich przemianę, ich myśli na różnych etapach życia.

Florentino Ariza przez ponad 50 lat żył w cieniu miłości do Ferminy Dazie. Kochał ją pierwszą młodzieńczą miłością. Przez pół wieku swojego życia starał się nim tak kierować by być kiedyś jej godnym. Nie był już młodym ekscentrycznym nieślubnym synem. Teraz dobiega osiemdziesiątki, jest znaną w mieście postacią ale czy to wystarczy by Femina Daza zechciała chociaż na niego spojrzeć?

"Pamięć serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre, dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości"

Tło obyczajowe bardzo sugestywnie odmalowane. Przełom XIX i XX wieku na Karaibach. Rola i pozycja kobiety w tamtym czasie, rozwój telegrafu, telefony, żegluga rzeczna i pierwszy lot balonem, higiena i stan medycyny zdecydowanie działa to na wyobraźnię. Zaraza ówczesnych czasów to cholera, przez powieść przewijają się pogłoski o tej chorobie ale nigdy nie dotyczyła ona bezpośrednio bohaterów, do czasu aż nie popłyną statkiem z wywieszoną żółtą flagą.

Bywały podczas czytania fragmenty nużące, które powodowały że książkę musiałam na jakiś czas odłożyć. Trudno wziąć podczas tej lektury oddech, bo brak w niej podziału na akapity rozdzielające wątki, a mimo tp przyciąga ona jak magnes.

Zakończenie podobało mi się najbardziej - spotkanie po latach, ponowne odrzucenie, a potem jeszcze większa determinacja w osiągnięciu celu. Listy pisane ręcznie, gdzie każda starannie wykaligrafowana litera ma coś do powiedzenia. Zawoalowane wyznania, czułość i przekonanie że ta miłość musi się spełnić.

Dałam się zaskoczyć, spodziewałam się romansu w środku epidemii. Nic takiego nie ma tutaj miejsca. Tytuł porywający (zwłaszcza dziś!) ale być może, to metafora. Metafora życia bohaterów i trawiących ich od środka uczuć. Powieść o miłości jak najbardziej! O miłości ponad wszystko. Nie wszystkim ona przypadnie do gustu, nie wszyscy zdołają przebrnąć przez specyficzną formę pełną dygresji ale myślę że warto się z nią zmierzyć.

Jeśli jednak książka was nie kusi to może dacie się namówić na audiobook? Ja słuchałam dosyć sporego fragmentu podczas prasowania. Głos pana Adama Ferency idealnie oddaje treść. Polecam.


Jest to 32 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

piątek, 3 kwietnia 2020

Czytam z dziećmi

Wczoraj obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci (2 kwietnia). Mimo nawału prac domowych znajdujemy w ciągu dnia 20 minut na czytanie. Ja czytam dziewczyny słuchają.

Co czytamy w czasie pandemii?


Ostatnio zaprenumerowałam dziewczynom serię "Zakład, że tego nie wiesz!" 4 tomy już przeczytane. Serię możecie zamówić tutaj <klik>


Lidka zafascynowana jest książeczką nr 3, ciekawostki o kupie to zdecydowanie coś dla niej. Dlatego cieszę się że trafiłam na tę publikację, bo faktycznie dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałyśmy - np. o tym że kupę można wykorzystać w medycynie.

Gabi z kolej więcej uwagi skupia na nowinkach technicznych więc i książka o telefonach i o Internecie ją zainteresowały. Książki są bogate w informacje, przedstawiona zostaje historia danego przedmiotu, ilustracje przykuwają uwagę.

Czekamy z niecierpliwością na kolejne tomy, a Wam polecamy tę serię pełną ciekawostek.

Dla zupełnego odprężenia i czytania dla przyjemności polecamy Hanię Humorek. Nasz zbiór liczy skromne 3 tomy, ale na pewno w domu pojawi się ich więcej.


Hania chodzi do trzeciej klasy, ma młodszego brata Smrodka i grupę fajnych przyjaciół. Niewielka objętość, kolorowe ilustracje, duża czcionka i zabawna fabuła na pewno skuszą małych czytelników, a przygoda.ze świnką na pewno na dłużej zapadnie w pamięć.

Werka rozterka i nowa niania. Patricia Hermes.



Ta książka okazała się bardzo rodzinną opowieścią. Werka jest siostrą Tymka, 5 letniej Klary i 2 letnich bliźniaków Lizy i Irka. Mama przedstawia dzieciom nową nianię - Ania okazuje się zupełnie inna od pań które opiekowały się nimi wcześniej. Werka uczy się że nie należy oceniać ludzi zanim się ich dobrze nie pozna.

Werka marzy o tym by grać w drużynie piłki nożnej - by rodzice się na to zgodzili dziewczynka musi wykazać się odpowiedzialnością. Stara się z całych sił ale nie zawsze jej to wychodzi. Bez zgody rodziców zabiera do szkoły fretkę, zwierzątko ugryzło jednego z kolegów Werki. Czy dziewczynka przyzna się do popełnionego błędu?

W tej historii znajdziemy kilka takich fatalnych sytuacji. Werka jest w rozterce! Czy przyznać się rodzicom do wszystkiego i zaprzepaścić szansę na wymarzone treningi?

Książka w lekki i zabawny sposób porusza temat popełniania błędów - bo okazuje się że dorośli też je popełniają.

Dziewczyny zgodnie uznały że też chcą fretkę która mogłaby biegać po domu. W książce generuje ona kilka śmiesznych sytuacji, ale na żywo nie chciałabym tego doświadczyć.

Książka okazała się fajną lekturą, odrywającą dzieci od trudnej sytuacji w której się znaleźliśmy. Przy okazji nauczyły się czegoś ważnego. Gdy tylko otworzą biblioteki chętnie siegniemy po kolejne tomy.

Jakie książki jeszcze polecamy?

Detektywi z Tajemniczej 5
Lilka i spółka
Detektyw Pozytywka
Sekret pustej książki
Kraina-opowieści

A Wy co czytacie swoim dzieciom w czasie izolacji? Czy po odrobieniu góry prac domowych mają jeszcze chęć na czytanie? My podtrzymujemy tradycję wspólnego czytania ;)



środa, 1 kwietnia 2020

Podsumowanie marca



Podsumowanie miesiąca


O ile luty był zły to zupełnie nie wiem jak określić marzec. To co się dzieje na świecie przerasta moją wyobraźnię. Staram się jednak nie panikować, wiadomości staram się śledzić ale nie robię tego co 5 minut, stosuję się do nałożonych ograniczeń i co najważniejsze - prowadzę edukację domową dla dzieci. Lidka chodzi do 1 klasy, Gabi do 3 - materiału do przerobienia w domu bardzo dużo, nie ma czasu tego nawet dokładnie przeanalizować, porozmawiać, bo do zrobienia są już kolejne zadania. Po raz pierwszy z utęsknieniem czekamy na weekend bo wtedy faktycznie odpoczywamy od szkoły.

Książki jak zawsze są idealną odskocznią od rzeczywistości, ale czasu w tym miesiącu na nie miałam bardzo mało. I mimo że wynik to 10 przeczytanych to większość z nich nie przekraczała 300 stron. Co do jakości książek to miesiąc wypada na prawdę słabo. 


  • Frontier -  ta książka to na pewno porażka roku!
  • Miłość rano, miłość wieczorem  - książka przeczytana w ramach wyzwania, niby ciekawa, a jednak temat spotkania po latach i emocji z tym związanych został potraktowany zbyt powierzchownie. 
  • Jak to było  - historia rodzinna, poszukiwanie swojej przeszłości (ale nie jest to powieść a rodzinny reportaż)
  • Ja chyba zwarjuję! - książka która czekała na przeczytanie rok, okazała się świetną komedią na ten zwariowany czas izolacji
  • Chłopiec - duży chłopiec, któremu trudno dorosnąć, książka bez żadnej pozytywnej sceny
  • Kruk andaluzyjski - dziwna to była książka, po opisie spodziewałam się czegoś zupełnie innego
  • Wioska kłamców - małe miasteczko, zabójstwo z przeszłości i była policjantka szukająca prawdy - nie było najgorzej, ale też bez efektu wow
  • Od Arki Jahwe do Kościoła Trójjedynego Boga - odrobina historii Judaizmu
  • Chirurg - najlepsza książka marca - koniecznie przeczytajcie recenzje, a potem sięgnijcie po książkę.
  • Sopel bramkostrzelny - coś dla chłopców coś dla dziewczynek - szpiedzy w akcji


    W marcu przyszło do mnie sporo nowych książek, kilka kupiłam, kilka wygrałam, sporo tytułów dostałam do recenzji. Stos hańby co prawda mocno się zwiększył, ale wiecie to takie zapasy na czas izolacji. W kwietniu myślę że będzie więcej czasu na czytanie. Czymś przecież będzie trzeba się zająć w święta.


    W porównaniu do lutego w marcu odnotowałam spadek wejść na bloga, mam nadzieję że w kwietniu będziecie zaglądać tutaj częściej. A co będę czytała? 

Plany czytelnicze