czwartek, 16 stycznia 2020

Tatuażysta z Auschwitz

TYTUŁ: Tatuażysta z Auschwitz

AUTOR: Heather Morris
WYDAWNICTWO: Marginesy
ROK WYDANIA: 2018
LICZBA STRON: 326


Po literaturę poruszającą temat obozów zagłady sięgam niezmiernie rzadko. Krwawe opisy w kryminałach mnie nie ruszają, ale obraz obozów prześladuje mnie długo po lekturze. Mam bowiem świadomość że to nie fikcja, że to cierpienie było udziałem rzeczywistych ludzi. Do przeczytania budzącej kontrowersje książki namówiła mnie ciocia. Zobaczcie co z tego wynikło.

Lale słowacki Żyd zostaje wywieziony "na roboty", ma pracować dla Niemców by jego rodzina była bezpieczna.  Młodego chłopaka poznajemy w czasie jego podróży bydlęcym wagonem do Auschwitz. Tam zostaje pozbawiony bagażu, ubrania i imienia, zamiast którego dostaje wytatuowany na przedramieniu numer. Lale próbuje mentalnie nie poddawać się temu czego doświadcza, sam przekonuje siebie że jest w stanie przetrwać. Jednak kilka kroków dzieli go od śmierci gdy chory na tyfus trafia na wózek z trupami. Ktoś jednak zauważa że żyje i ratuje go. Pomocy w dojściu do zdrowia udziela mu tatuażysta, który proponuje mu pracę. Szczęśliwie dla Lalego pracy jest ogrom.
Lale nie zagląda w przerażone twarze osób którym wypisuje na ciele numer. Jest otępiały przez to co się wokół niego dzieje, nie jest w stanie pojąć jak do tego doszło. Gdy przychodzi mu tatuować młode kobiety jego ręce drżą i wtedy spogląda w oczy jednej z nich. W ciagu ułamka sekundy zrozumiał że poznał miłość swojego życia.

Lale i Gita, bo tak miała na imię właścicielka przepełnionych smutkiem oczu spotykają się wiele miesięcy później podczas dnia wolnego od pracy. Znajomość rozwija się na tyle na ile pozwalają im warunki obozowe. Lale wie jak przekupić blokowe by dostać się do Gity, by móc spędzić z nią trochę czasu. Obiecuje swojej dziewczynie że wydostaną się z tego piekła.

Pobyt w obozie został tutaj przedstawiony w łagodny sposób, co mi akurat odpowiadało. Podskórnie można jednak było wyczuć grozę. Obawiam się jednak że dla osób słabo zapoznanych z tematem może być to wprowadzenie w błąd. We wstępie zaznaczono że historia ta została opowiedziana z szacunkiem i powściągliwością i jak najbardziej się z tym zgadzam. Nie może być to jednak jedyna lektura na podstawie której czytelnik wyciągnie wnioski na temat życia w obozach Auschwitz-Birkenau!

Co do wątku miłosnego to jak najbardziej był on możliwy. Tutaj nie zgadzam się ze zdaniem, że to grafomańskie romansidło, którego akcja dzieje się w przekłamanej rzeczywistości obozowej. Daleko mi co prawda od ochów i achów nad tą książką ale oceniam ją jako poprawną. Lale Sokołow opowiedział Heather Morris swoją historię, wiele lat po tych strasznych wydarzeniach. Wierzę, że koszmar tamtych dni nigdy go nie opuścił, ale wspomnienia bywają złudne, czekolada i częste wizyty na bloku kobiecym może zdarzyło się raz czy dwa, w powieści natomiast kilkakrotnie. Zdziwienia nie budzi we mnie chęć zastapienia tych gorszych wspomnień tymi lepszymi nawet jeśli faktycznie do nich nie doszło.

Podsumowując książka która budzi ogromne kontrowersje mnie akurat się podobała. Może dlatego że ja mam świadomość co się działo w obozach Auschwitz Birkenau i nie lubię o tym czytać. Tutaj dostałam historię miłosną ludzi odartych z godności i człowieczeństwa, miłość ludzi którzy przeżyli piekło. Nie mnie oceniać zachowanie czy uczucie bohaterów. Autorka na podstawie rozmów z Lale Sokołowem opisała w bardzo prosty a jednak bardzo przejmujący sposób jego historię. Jeśli moja recenzja was przekonała do tej książki to będzie mi bardzo miło, ale jeśli uważacie że to zbędna, nastawiona na zysk nierzetelna powieść to macie do tego prawo i w takim razie polecam wam Królestwo za mgłą <klik> czyli wywiad rzekę z Zofią Posmysz i jej książkę Wakacje nad Adriatykiem <klik>

Jest to 5 książka, którą przeczytałam w 2020r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Olimpiada czytelnicza u Pośredniczka książek

12 komentarzy:

  1. Ja też rzadko sięgam po takie tytuły... mocno je przeżywam. Ale na ten tytuł mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie książki ruszają człowieka wewnętrznie ale chce się je czytać ze względu na pamięć którą trzeba zachować o tamtych wydarzeniach więc taki łagodniejszy tytuł się sprawdzi

      Usuń
  2. Jeszcze nie czytałam tej książki. Jej lektura nadal przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię książki o takiej tematyce, ale akurat ta leży na półce i nie mogę się za nią zabrać... Może uda mi się po Twojej recenzji? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie sama z siebie bym jej nie przeczytała, ale za namową cioci, od której dostawałam zawsze dobre książkowe prezenty, musiałam i nie żałuję.

      Usuń
  4. Ja byłam bardzo dobrze nastawiona do tego tytułu, ale po recenzjach mówię nie. Nie powinno się w najmniejszym stopniu łagodzić tego, co działo się w obozach koncentracyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wręcz boję się sięgać po takie książki. To straszne co się działo w obozach i to nie jest chyba na moją psychikę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo cenią sobie tę tematykę w książkach, więc na pewno będę chciała poznać tę historię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na jakiś czas odłożyłam literaturę obozową. Za dużo już tego było i emocjonalnie nie dawałam rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, to nie są książki w których można się zaczytywać, warto je znać, ale też nie ma co się do nich zmuszać wiedząc jaką historię w sobie zawierają

      Usuń