wtorek, 31 grudnia 2019

Podsumowanie 2019



Minął kolejny rok, za kilka chwil powitamy z hukiem nowy, 2020 rok. Czas więc na podsumowanie. Zacznę od podsumowania grudnia, bo takie miesięczne podliczenie jest już tradycją.

W grudniu przeczytałam 13 książek, wywiązałam się ze wszystkich współprac, przeczytałam wspólnie z dziewczynami przecudną Śnieżną siostrę, którą wypożyczyłyśmy z biblioteki. W klimat świąt wprowadziły mnie książki Richarda Paula Evansa i komedia romantyczna Inki Jabłońskiej. Na recenzję czeka jeszcze ciepła Iskierka nadziei. Pod choinką znalazłam 4 wymarzone książki i rok kończę czytając Drzewo anioła.



Teraz weźmy pod lupę cały 2019r. Miał to być rok spełniania czytelniczych marzeń. Przeczytałam 130 książek - dwie czekają jeszcze na recenzje. Było w minionym roku więcej kryminałów tak jak tego chciałam, chociaż myślę że mogło być z tym jeszcze lepiej. Co do serii, których kontynuację  planowałam przeczytać to niestety tego postanowienia nie udało się zrealizować (nie sięgnęłam w 2019r. po żadną książkę z serii Lipowo K. Puzyńskiej ani z serii o Chyłce R. Mroza), może uda się w 2020. Bardzo jestem zadowolona że udało mi się przeczytać sporo książek z tych które od dawna czekały na swoją kolej m.in serie Magdaleny Majcher Wszystkie pory uczuć. Kilka książek z półki wstydu ubyło, ale jeszcze prawie 50 czeka na przeczytanie.

Co do wyzwań w których brałam udział, to aktywnie podrzucałam linki do #czytambopolskie na blogu https://poligondomowy.pl/ , ale Kasia, młoda mama nie bardzo miała czas na robienie podsumowań. Całkiem nieźle szło mi w olimpiadzie czytelniczej na blogu http://www.posredniczka-ksiazek.pl/- czekam na podsumowanie roczne.

Najlepsze wyzwania tematyczne są u Ejotka <klik> - tutaj mogę odtrąbić sukces bo udało mi się zaliczyć wszystkie, zarówno pod hasłem, zatytułuj się i mini czelendż.

W Wielkobookowym bingo raczej średnio mi poszło, ale chodzi tutaj o zabawę więc i tak było fajnie - książek nie czytałam na siłę więc po prostu dopasowywałam to co mi pasowało.



Najczęściej czytany post na blogu to ten ze spotkania autorskiego z Agnieszką Olejnik (życzę sobie w 2020 więcej spotkań z autorami) <klik>
Najczęściej komentowane posty to te z recenzjami książek z serii Harry Potter
/film-vs-książka-spotkanie-1
harry-potter-spotkanie-drugie.
harry-potter-pierwsze-spotkanie.html

Harry Potter tom 3
Harry Potter tom 4


Jeśli dotarliście do tej części wpisu to zapraszam na listę TOP2019.

Nie ma opcji żeby wybrać najlepszą 10, dlatego lektury podzieliłam na kilka kategorii. 

Powieści obyczajowe:
Echa pamięci <klik>
Adam <klik>
Kryształowe motyle <klik>
Ręce ojca <klik>
Zapisane w bliznach <klik>
Mów szeptem <klik>
Akuszerka z Sensburga <klik>
Chłopak którego nie było <klik>
Błahy incydent <klik>
Oświecony <klik>
Trzecia terapia <klik>
(NIE) młodość <klik>
Rosół z kury domowej <klik>
Pokurcz <klik>
Rabih znaczy wiosna <klik>

Kryminały:
Martwa jesteś piękna <klik>
Szkarłatna głębia <klik>
Mama kłamie <klik>

Serie:
Spacer Aleją Róż 
Tom 1 Cień burzowych chmur
Tom 2 Łąki kwitnące purpurą
Tom 3 Drzewa szumiące nadzieją

Tom 4 Szarość miejskich mgieł
Tom 5 Powiew ciepłego wiatru

Napisz do mnie
Napisz do mnie 
Zaczekaj na mnie
Zostań ze mną

Agata Górska i Sławek Tomczyk
Tom 1 "Zapłata" <klik>
Tom 2 "Dobra matka" <klik>

Tom 3 "Ważka" <klik>
Tom 4 "Zastrzyk śmierci" <klik>

Eryk Deryło
Tom 1 "Grzech" recenzja tutaj: <klik>
Tom 2 "Ofiara" recenzja tutaj: <klik>
Tom 3 "Pokuta" recenzja tutaj <klik>

Tom 4 "Trauma" <klik>

Wszystkie pory uczuć
Jesieńzimawiosnalato

Wendyjska winnica 
Cierpkie grona
Winne miasto

Komedie (romantyczne i kryminalne)
Randka z Hugo Bosym <klik>
"W" jak morderstwo <klik>
Seniorzy w natarciu <klik>
Złapać milionera <klik>

Książki z historią w tle
Kamerdyner <klik>
Kaligula <klik>
Koronkarka <klik>

Dla dzieci;
Śnieżna siostra <klik>
Soboty są dla nas <klik>
Sekret pustej książki <klik>

Książki, które nie były do końca złe ale ich czytanie strasznie mnie męczyło:
Czwarta ręka
Mało brakowało <klik>

Książka, której nikomu nie polecam, czytelnicza porażka roku:
Gaming house <klik>

Tak się przedstawia moje podsumowanie roku. A jak u Was łatwo wyłonić najlepsze przeczytane książki?

Wszystkiego najlepszego w nowym roku ;)

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Powódź

TYTUŁ: Powódź

AUTOR: Paweł Fleszar
WYDAWNICTWO: Księży Młyn Dom Wydawniczy
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 212


Pod koniec listopada podrzucałam Wam opis powieści pana Pawła pt. "Powódź". Ja byłam wówczas po lekturze pierwszego rozdziału, który intrygował i zachęcał do dalszej lektury. Teraz gdy przeczytałam już całość mogę się z Wami podzielić wrażeniami.

Kris jest zawodowym żołnierzem, od ojca swojego przyjaciela z dzieciństwa dowiaduje się że ten popełnił samobójstwo. Krzysztof postanawia przyjrzeć się bliżej śmierci Jakuba, bo list pożegnalny, który zostawił mężczyzna mnoży tylko pytania. Kris przyjeżdża na kilka dni do Krakowa by przeprowadzić prywatne śledztwo. Podpytując znajomych Kuby poznaje nastoletnią Marikę, na początku uważał dziewczynę za natręta, ale później okazała się niezwykle pomocna. Prawda jest taka, że 40-latek nie za bardzo orientuje się w technologicznych nowinkach, a dziewczyna zna Kamila mistrza komputerowego.

Mamy więc dojrzałego bohatera z przeszłością i dwójkę nastolatków, których wtajemniczył w sprawę, która z każdym kolejnym tropem staje się coraz bardziej niebezpieczna. Kris musi odkryć co skłoniło Jakuba do ostatecznego kroku, a pomoże mu w tym serfowanie po darknecie i znajomość języka Indian (to swoją drogą było świetne wykorzystanie tego motywu), gdy dotrze do filmów snuff sytuacja zrobi się na prawdę gorąca.

Kraków jako tło dla rozgrywających się wydarzeń również odgrywa istotną rolę. O sytuacji w mieście dowiadujemy się z wycinków prasowych, artykułów z Internetu, postów na forach - wykorzystanie mediów w taki sposób jak najbardziej przypadło mi do gustu, każdy rozdział poprzedzały trzy takie fragmenty dotyczyły m.in. sytuacji powodziowej w Krakowie.

Autor zadbał o dynamikę scen i emocje. Sytuacje, z którymi musieli zmierzyć się bohaterowie wcale nie były łatwe, zagadka do rozwiązania nie taka oczywista. Mamy również plejadę czarnych charakterów, z których jedni są bardziej źli od drugich i to również ma w powieści znaczenie.

"Powódź" okazała się na prawdę wciągającą lekturą. Wydarzenia następują po sobie szybko, nie ma czasu na nudę. Jeśli chodzi o bohaterów to ciekawie zostali oni połączeni Kris - były żołnierz, facet ok 40 i nastolatka, która skarży się na wakacyjną nudę. Czytelnik za to na pewno nie będzie się nudził, bo zagadka jest intrygująca, a zakończenie mocno zaskakuje.

Bardzo się cieszę, że ostatnia recenzja w 2019r. to wrażenia po tak dobrej lekturze. Polecam.

Jest to 128 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień

sobota, 28 grudnia 2019

Imbirowa miłość

TYTUŁ: Imbirowa miłość

AUTOR: Inka Jabłońska
WYDAWNICTWO: MANDO
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 310

Książkę Imbirowa miłość wygrałam na instagramowym profilu Taniej książki <klik>. Jako odpowiedź konkursową podałam iż chętnie przeczytam tę powieść by przekonać się czy odczaruje mi ona imbir, za którym nie przepadam. Tak się jednak nie stało, ale czas spędzony z tą powieścią był bardzo przyjemny.

Roksi i Lucy to siostry bliźniaczki, mają ze sobą jednak sporadyczny kontakt. Lucy zdradzona przez narzeczonego rzuca pracę w Krakowie i zamieszkuje w pałacu należącym kiedyś do ciotuchny Matyldy. Roksi to kobieta z ambicjami, aktorka, która swoją szansę otrzymała już na studiach, niestety utknęła w jednym serialu, z którego teraz postanowili ją wyrzucić.

Dom w ruinie...

Ileż razy można wykorzystywać znany oklepany motyw? Można wielokrotnie o ile ma się na niego ciekawy pomysł. Pałacyk przetrwał zawieruchę wojenną, władanie komunistyczne, a w ruinę zaczął popadać gdy mama bliźniaczek starała się o jego odzyskanie. Niestety kobieta zmarła, Roksi nie miała czasu się nim zajmować (a nikt nie chciał słuchać jej pomysłu przerobienia go na hotel) dlatego zajmuje się nim Lucy. Kobieta miała spore oszczędności więc początkowa walka ze spadkiem nie była zła. Na parterze udało się urządzić bibliotekę, księgarnię, klub seniora i second-hand. Lucy wydzieliła sobie mieszkanie na piętrze, budżet się kończy a ekipa budowlana nie tyle naprawia co wynajduje nowe usterki - walący się dach, dziury w podłogach - to tylko czubek góry lodowej, ale z taką ekipą jak ta dowodzona przez Żankolda można popatrzeć na ten chaos z odrobiną optymizmu.

Grudzień, grudzień, pada miękki śnieg...

Święta 2019 były zdecydowanie po wodzie, tej zimy nie spadł u nas ani jeden płatek śniegu, dlatego z przyjemnością czytałam o zaśnieżonym lesie i miasteczku otulonym śnieżną pierzynką. Zbliżają się święta, a w odwiedziny zapowiedziała się Roksi. Czy aktorka z Warszawy odnajdzie się we wszechobecnym kurzu, wśród ekipy remontowej i pań z klubu seniora? Okazuje się że tak, bo kobieta trochę spokorniała i nie wie czy ma jeszcze po co wracać do stolicy. Lucy zaprzyjaźniona z członkami kółka teatralnego proponuje zorganizowanie świątecznego koncertu który mogłaby wyreżyserować Roksi - przygotowania do tego wydarzenia pięknie wprowadzają w klimat świąt.

Miłość z nutą imbiru

W takiej książce nie może zabraknąć romansu, a w takiej gdzie bohaterkami są bliźniaczki to nawet dwóch. Oba wątki przeprowadzone w ciepły okraszony humorem sposób. Już na okładce mamy zapowiedź tego, że jest to komedia romantyczna. Oglądając filmy z tego gatunku raczej nie zastanawiamy się nad możliwością zaistnienia takich zdarzeń w rzeczywistości - po prostu oddajemy się przyjemności oglądania i kibicujemy bohaterom. Podobnie jest z książką, jej czytanie to oderwanie się od codzienności, wprowadzenie w zimowo-świąteczny nastrój. Bohaterki pakują się w różne dziwne sytuacje, panowie nie ustępują im pola - wszystkie sytuacje są jednak wyważone i wywołują uśmiech na twarzy.

Podsumowując Imbirowa miłość okazała się ciepłą i zabawną przedświąteczną lekturą. Już sama okładka rozgrzewa człowieka od środka, a wnętrze potęguje to uczucie. Bohaterowi sympatyczni, dobrze wykreowani, co najważniejsze nie przerysowani. Styl lekki i przyjemny, książka czyta się sama, niekoniecznie zaskakuje ale na pewno pozostawia po sobie dobre wrażenie. 


Polecam :)

Jest to 127 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień

czwartek, 26 grudnia 2019

Śnieżna siostra

TYTUŁ: Śnieżna siostra
AUTOR: Maja Lunde
ILUSTRACJE: Lisa Aisato
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literackie
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 189


Święta, święta i po świętach... Szybko minęły te trzy dni spędzone w rodzinnym gronie. Czasu na czytanie miałam niewiele, ale przed wigilią nie zdążyłam się z Wami podzielić wrażeniami po lekturze Śnieżnej siostry, którą udało nam się wypożyczyć z biblioteki.

Zacznę od strony wizualnej, którą jestem oczarowana. Ilustracje dopracowane w najmniejszych szczegółach. Sporo czasu spędziłyśmy na oglądaniu tych obrazków. Niesamowicie oddają nastrój książki, przepych dekoracji bożonarodzeniowych, zimowy krajobraz oraz melancholię i smutek. Ilustratorka wykonała na prawdę ogrom pracy.


Bohaterem książki jest Julian, który w tegoroczną wigilię kończy 10 lat. W tym roku zarówno urodziny i święta zapowiadają się bardzo smutno, a kto wie czy nie zostaną czasami zupełnie odwołane. Pół roku wcześniej zmarła starsza siostra Juliana Juni. Rodzina chłopca pogrążona jest w żałobie, rodzice są pogrążeni w smutku, zupełnie nie zauważają co się dookoła nich dzieje, poruszają się na autopilocie. W domu nie mówi się o Juni, każdy zamknięty jest w swojej skorupce i wierzy, że z czasem ból minie.

Pewnego dnia gdy Julian zagłusza swoje smutne myśli trenując na basenie poznaje Hedvig. Dziewczynkę o bardzo szerokim uśmiechu, niesamowitą gadułę. Hedvig budzi sympatię, ona nie obchodzi się z Julianem jak z jajkiem, tylko dlatego że stracił siostrę, on jest dla niej chłopcem, z którym ona chce się bawić i chce zaprosić go do swojego domu. Julian jest zachwycony domem dziewczynki, każdy pokój dosłownie tonie w dekoracjach (a u niego? nikt nie zatroszczył się nawet o wieniec adwentowy). Czas spędzony z Hedvig upływa na beztroskiej zabawie, chłopiec odkrywa jednak że jego nowa przyjaciółka ma sekret którym nie chce się podzielić, a on przecież opowiedział jej o Juni, wyrzucił swój ból bo ona chciała go wysłuchać.

Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawiej, tę książkę się po prostu chłonie. Podziwiam więc tych którzy dawkowali sobie tę historię i czytali jeden rozdział na jeden dzień adwentu. Ta książka nie tylko nastraja świątecznie, pobudza kubki smakowe (och to kakao z pianką) i rozgrzewa serce. Ona przede wszystkim wzrusza. Rodzina Juliana nie może się otrząsnąć po tym co ją spotkało, ale oprócz tych którzy odeszli, pamięć należy się i tym którzy nadal żyją. Czy spotkanie dziewczynki, która uwielbia święta będzie pierwszym krokiem na przód w pokonaniu żałoby?

Przeczytajcie koniecznie, bo nie znajdziecie tutaj lukrowanej historii świątecznej, a opowieść o tym jak radzić sobie ze stratą i jak poczuć magię świąt. Polecam i starszym i młodszym czytelnikom.

Kilka słów o książce od moich dziewczyn:

GABI (9 lat) - polubiłam Hedvig, była taka radosna, więc jej tajemnica była dla mnie zaskoczeniem. Podobał mi się jej dom tak przytulnie udekorowany na święta, chętnie spędziłabym świąteczne popołudnie z bohaterami tej książki, bo u nas niestety nie ma śniegu a oni mieli go mnóstwo. Rodzina Julina była bardzo smutna, ale chyba zrozumieli że muszą razem się wspierać.

LIDKA (prawie 8 lat) - można tę książkę długo oglądać i ciągle na jakimś obrazku odnajdywać coś nowego. Podobały mi się uśmiechy Hedvig i Juliana ale było też dużo smutnych chwil. Przyjemnie słuchało się tej historii siedząc przy ubranej choince.



Jest to 126 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień

niedziela, 22 grudnia 2019

Dziennik Noel

TYTUŁ: Dziennik Noel

AUTOR: Richard Paul Evans
WYDAWNICTWO: Znak Litera Nova
ROK WYDANIA: 2019
LICZBA STRON: 293


Tuż przed samymi świętami sięgnęłam po książkę, która ma być początkiem świątecznej serii z Noel. Jak wiecie powieści Richarda Paula Evansa uwielbiam więc z bardzo dobrym nastawieniem zabrałam się za czytanie.

Jacob to znany na całym świecie pisarz, jego powieści rozchodzą się w milionach egzemplarzy, a on dzięki temu ma na koncie miliony dolarów. Można z całą pewnością powiedzieć, że osiągnął sukces. Mężczyźnie jednak brakuje do szczęści bardzo ważnej rzeczy - drugiej osoby, ciepła kogoś bliskiego. Tuż przed Bożym Narodzeniem, Jacob dostaje informację o śmierci swojej matki i o tym, że odziedziczył jej dom. Mężczyzna przyjeżdża na miejsce by zamknąć pewien etap swojego życia, porządki w domu matki, która była zbieraczką mają mu pomóc uporać się z przeszłością.

Jacob urodził się w normalnej rodzinie, miał rodziców i starszego brata. Pewnego lata dochodzi jednak do wypadku i starszy chłopiec umiera. Matka oskarża ojca i popada w depresję, zamyka się w swoim świecie. W tym czasie z rodziną Church mieszka młoda kobieta (dorosły Jacob jej nie pamięta, ale często przychodzi ona do niego w snach). Rodzina Jacoba się rozpada, ojciec nie może udźwignąć poczucia winy i odchodzi, młoda kobieta znika, a chłopiec zostaje z matką, która jest zupełnie oderwana od rzeczywistości. Mały Jacob dorasta w przeświadczeniu, ze na miłość trzeba zasłużyć, że gdy będzie grzeczny mam pozwoli mu wejść do swojego pokoju i nie będzie na niego krzyczała, jeśli on się postara mama będzie miała lepszy dzień. Tych dobrych dni nie było zbyt wiele, a gdy chłopiec skończył 16 lat matka po prostu wyrzuciła go z domu. Jacob niewiele czasu spędził na ulicy, bardzo szybko znalazł się ktoś kto się nim zaopiekował, wspierał go i pomógł się rozwijać. Z taką własnie przeszłością musiał zmierzyć się Jacob przekraczając próg domu matki.

Rachel trafiła do starego domu Church'ów szukając odpowiedzi na pytanie kim jest. Bardzo późno dowiedziała się że jest adoptowana. Jej rodzice są bardzo surowi i nie chcą na ten temat rozmawiać. Młodej kobiecie udało się ustalić, że jej mama tuż przed porodem mieszkała w tym domu. Kobieta jest bardzo sympatyczna i szybko nawiązuje się między nią a Jacobem nić porozumienia. Podczas wspólnego sprzątania domu znajdują dziennik Noel - mamy Rachel. Jego fragmenty wpleciona zostają w fabułę, co z mojej strony jest zawsze mile widziane. Poznajemy historię dziewczyny, której wstydzili się rodzice i wysłali ją do obcych ludzi by tam przeczekała ciążę.

Historia miłosna Rachel i Jacoba w tej powieści zaczyna się szybko, można by rzec za szybko. Doszłam jednak do wniosku, że to nie wątek miłosny jest tutaj najważniejszy. Oczywiste że się tutaj pojawił i jest dobrze rozpisany wg znanego wszystkim schematu (pytanie jednak na ile jest on fikcją a na ile opiera się na prawdziwych zdarzeniach z życia autora), ale stanowi on jakby uzupełnienie dla ważniejszych wydarzeń i ważniejszego przesłania, dlatego mam nadzieję nie będzie on was za bardzo raził.

I Jacob i Rachel muszą skonfrontować się z przeszłością by stworzyć przyszłość z czystą kartą. Wiele wątków podobnych jest do tych z powieści Szukając Noel <recenzja> i podobne wnioski można z tych powieści wyciągnąć. Nie są one jednak ze sobą w żaden sposób fabularnie powiązane.

Dziennik Noel to głęboka i poruszająca powieść o drugiej szansie i duchach przeszłości którym niekiedy sporo trzeba wybaczyć. Co do klimatu świąt to jest go tutaj bardzo mało jeśli chodzi o zewnętrzny ich wymiar, tutaj zdecydowanie ważniejsze jest to co wewnątrz nas.

Polecam nie tylko na święta.



Jest to 125 ksiażka przeczytana w 2019r.
Książka bierze udział w wyzwaniu:
*Olimpiada czytelnicza u pośredniczka książek grudzień